Mam firmę

DALL-E-2024-06-29-22-24-42-A-humorous-meme-featuring-a-handyman-wearing-a-latex-suit-with-a-zipper-i

Od trzydziestu lat prowadzę mała firmę remontową.
Pracuję sam i tylko na większą robotę, biorę kogoś do pomocy ale to bardzo rzadko się zdarza.
Nie jestem najtańszy ale też nie zdzieram jak widzę bogatego klienta.
Stawki są jasne, konkretne i jednakowe dla wszystkich z wyjątkiem firm ale to inny rodzaj rozliczeń.
Generalnie, mam średni poziom cenowy.
Mam dość długie terminy realizacji bo robię wolno.
To co konkurencja zrobi w trzy dni, ja robię w tydzień.
Co do jakości mojej roboty to cóż, widziałem gorszą ale również lepszą.
Częściej jednak widywałem gorszą.
Mam jednak kilka cech, które pozwalają utrzymać mi płynność zleceń.
Po pierwsze, zawsze biorę tyle, na ile się z klientem umawiam, ani grosza mniej, ani więcej chyba że w trakcie roboty, klient zmieni zdanie i zechce coś innego, co ma wpływ na zużyte materiały i czas pracy.
Zawsze zaczynam i kończę w umówionym terminie.
Nie oszukuję na materiałach, zawsze pokazuję rachunki i niczego nie podkradam.
Nadwyżki wszelkich materiałów, zawsze zostają u klienta ale zdarzali się tacy, co nie chcieli nic i kazali zabierać.
Nie robię bajzlu wokół siebie i zawsze sprzątam po robocie.
Mam nawet własny odkurzacz i mopa.
W trakcie pracy nie palę, nie piję i nie przeklinam.
Zawsze mam na sobie lateksowy kombinezon z zamkiem błyskawicznym w kroczu na wypadek, gdyby klient zechciał skorzystać z dodatkowych atrakcji w czasie remontu.

9
5

Odzież patriotyczna/kibicowska

DALL-E-2024-06-29-22-23-41-A-side-by-side-comparison-image-On-the-left-a-muscular-man-from-the-90s-w

Nie rozumiem za chuj, co ma we łbie młodzież nosząca bluzy/koszulki z napisem 1944, Polska Walcząca czy też np. jakieś ubrania z Pitbull West Coast, Pretorian, Thor Steinar itd. Owszem, te ciuchy kosztują i za tym na pewno idzie dobra jakość, ale… podejrzewam, że 95% z nich chodzi w tych ubraniach na pokaz i nie mają zielonego pojęcia, o tym, jaki przekaz owa odzież za sobą niesie. Do kurwy nędzy – w latach 90, gdy widziało się kogoś w ubraniu z owych marek, to wiedziało się, że np. coś trenował (było to widać, bo był dojebany w plecach, barach itd). Niestety obecnie w takich ciuchach popierdalają nastoletnie szczochy z łapą 30cm, wyciskające 40 kg na płaskiej i myślą, że w tych ciuchach wyglądają groźnie i budzą respekt. Oni wszyscy kurwa noszący tę odzież z Polski Walczącej w razie nie daj boże godziny W w tym kraju jedyne, z czym by walczyli, to z trzymaniem rękoma sraki, żeby nie wylatywała z majtek. Jeszcze pół biedy, gdy taki osobnik ma na sobie bluzę/koszulkę Pitbull z małym logiem. Ale już kurwa z psem na całe plecy, albo z napisem Muay Thai czy terror inc. to aż idzie ze śmiechu padnąć. Stoi taki suchar 60kg kości, klata na wdechu i myśli, że wygląda groźnie. Żenada.

3
6

Przedstawiam Wam instrukcję „jak szybciej wyjść z przegrywu”:

DALL-E-2024-06-21-22-58-22-A-funny-Polish-meme-showing-a-confused-man-surrounded-by-contradictory-mo

Chodzi mi głównie o to by się tak nie czuć.
Trzeba czytać ze zrozumieniem 🙂
Nie jest napisane „jak wyjść”, bo to chyba by było zbyt odważne.
„Najpierw samoocena, a później sukces” – coś tam podobnego kiedyś znalazłem.
Nie musicie tego brać w 100% na poważnie.
„Gównoporady od kogoś kto gówno wie o życiu”:

1. Na pewno nie można się zaniedbywać.
Trzeba się jakoś prezentować, a wiele rzeczy można poprawić.
Nie mam na myśli pokazywania się, ale ogólnej prezentacji.
Można być nieodkrytym a inni będą chcieli Cię odkryć… Coś takiego.
Pewniejszym się jest.

2. Szkoła wychowuje na sztywniaków i człowiek za bardzo bierze ją sobie do serca.
Jest to tylko etap, stopień edukacji… Szczególnie do szkoły średniej.
Czasem jest też tak że nie liczy się papierek a to co potrafisz zrobić albo jakie masz doświadczenie.
Może warto wybrać nawet taką „gdzie mniej cisną”?
Jakoś tak zdarza się, że i w takich szkołach uczniowie nie zdają matury 🙂

3. Iść do pracy, jaka już jest.
Można wybrzydzać, ale coś trzeba mieć (a nie tylko brać od rodziców…).
Na pewno więcej bym miał do wspominania gdybym sobie wcześniej pare rzeczy kupił i zaprezentował je np. swoim znajomym.
I rodzice „spokojniejsi”…

4. Nie grać w gry komputerowe i nie dawać się na nie namawiać.
Nie wiem na co to się może przydać, ale chyba na to by być jeszcze bardziej zjebanym.
Małpa sama by potrafiła to wszystko ogarnąć (ewentualnie dzieciak 5 letni), a nawet jeśli nie to to czego się można w grze nauczyć to jest to niepotrzebna, zbędna wiedza. Mało co przynosi granie w takie coś.
Ludzi którzy w tym siedzą i o tym rozmawiają jest… garstka i mam nadzieję, że długo tak będzie.
A poza tym z tego czegoś się wyrasta, nudzi się to po jakimś czasie albo nawet zauważa się problem.
Może warto zmienić towarzystwo, porozmawiać z kimś mądrzejszym albo nawet iść na terapię?
Zdarza się (chyba nie tak rzadko), że rodzina okazuje się być w porządku, a to dziecko jest… patologiczne, bo gra w jakieś gry… Czyli można powiedzieć, że… stwarza patologię.

5. Papierosów nie tykać, zbędny i kosztowny wydatek.
A poza tym trudno mi jest sobie wyobrazić w jakich ilościach i jak długo trzeba spożywać alkohol żeby aż tak się do niego uzależnić co przeciętny palacz od nikotyny.
Może wydaje się to fajne… No właśnie. Wydaje się.

6. Alkohol
Można pić rzadko (np. raz na 2 tygodnie) i moim zdaniem wystarczy… odpowiednik kieliszka wódki (jeśli chodzi o ilość alkoholu).
Jak się pewnie można spodziewać, nie dla efektu, ale głównie dla rozluźnienia, urozmaicenia.
Przeciętny człowiek raczej zauważy efekt.
Ja szczerze mówiąc wolę Yerba Mate (zamiast kawy która to źle na mnie działa) i nie jestem od niej uzależniony.

7. Używki.
Z nielegalnymi nie warto ryzykować.
Ogólnie moim zdaniem nie warto szukać takich wrażeń.
Są tacy którzy pod ich wpływem tworzą coś ciekawego, piszą książki (i to z sensem), ale Wy chyba tacy nie jesteście 🙂
A są też tacy którzy myśleli, że się nie uzależnią i dawno ich już nie ma na świecie, bo przedawkowali…
Z używek to uznaję tylko kofeinę i alkohol (oba raz na jakiś czas).

8. Muzyka.
Ma duży wpływ na nastrój.
Jeśli sięga się po depresyjne utwory (i ma się skłonności do depresji) to duża jest szansa na to, że to tylko pogorszy sytuację.
Można lubić się dołować, ale to… głupota.
I innych też można trochę tym stanem zarazić… tak niespecjalnie.

9. Portale społecznościowe…
No, takie czasy, że coraz częściej zdarza się, że nie krzywdzą nas najbliżsi, ale… jakieś nieznajomki z neta.
Rozpamiętywać nie ma co.

Widzieć jak inni się lepiej bawią od Was, są szczęśliwi (albo wyglądają na takich).
Nie jest to chyba potrzebne osobie która raczej nie ma się czym pochwalić, nie ma znajomych, nie akceptuje siebie i tego co ma.
Często jest to „życie na pokaz”, rzeczywistość może być całkiem inna.
„Najśmieszniejsze” (bo mnie nie śmieszą, ale czasem mogą być całkiem zabawne) są te pochlebne komentarze w internecie do kogoś kogo się nigdy nie spotka w życiu, szczególnie facetów (a może chłopaczków? Trudno mi jest mężczyzną kogoś takiego nazwać…) do kobiet.
Może lepsze już to granie w gry.

10. Relacje międzyludzkie.
Szkoda że ja tak niedawno odkryłem jak bardzo są one ważne.
Na pewno lepiej bym się z tym teraz czuł.

11. Robić to co się lubi, rozwijać się (talenty też), mieć czas na siebie i dla bliskich – to się liczy.

12. „Treści”
Czy to w grach, czy to w filmach…
O tym też się wypowiem.
Czy warto sięgać po te „ostrzejsze”?
Pożytku to raczej nie przynosi.
Trudno jest tego żałować, więc tym bardziej nie warto…
Taki paradoks… Z chrześcijańskiego punktu widzenia.
Z resztą duża część tego co się trafi to jest scenariusz, udawanie, a ludzie którzy to tworzą i w tym występują nie są zbyt warci uwagi 🙂
Na pewno jest paru takich ludzi którzy żałowali że zgodzili się na takie układy (poszkodowanych – problemy natury psychicznej, dolegliwości fizyczne (!)) albo… nie mogli znaleźć pracy, opinie sobie zepsuli (u najbliższych)…
A niektórzy to wspierają, bo płacą za to.
I takie dwa moje powiedzenia:
„Na wojnie się nie jest żeby się przyzwyczajać do takich treści”.
„Dawniej to by się inaczej nazywało… Podglądactwo”.
Najczęściej bywa tak, że takich ludzi się raczej nie spotka, więc co tam z tego.
Mam powiedzenie o tego typu produkcjach:
„Wezmą patałacha z ulicy, rozbiorą i wielka mi atrakcja”.
🙂
I jeszcze może nawet z tego wyjść generalizowanie „że wszyscy są tacy”…

13. Jeśli zauważacie, że coś was nie buduje, złości to dobrze jest rozwiązać ten problem, sprawić by jak najrzadziej występował albo nawet go unikać.

14. Zaakceptować siebie.
Opinie czyjeś mogą być prawdą, ale nie muszą.
Im więcej takich samych opinii tym większe prawdopodobieństwo tego powyższego.
Czasem da się coś z tym zrobić, ale zdarza się, że na pewne rzeczy nie można mieć wpływu i trzeba się z tym pogodzić.
Ludzi idealnych nie ma i nie będzie.
O uznaniu wśród innych już pisałem w minimum jednym punkcie 🙂

15
21

Chujnia rozważań nad istnieniem

DALL-E-2024-06-21-22-57-23-A-funny-meme-for-a-philosophical-post-Background-shows-a-man-in-his-30s-l

W życiu każdego myślącego człowieka przychodzi kiedyś czas kiedy zastanawia się nad istnieniem. Zmagam się z tym tematem od jakiegoś czasu i nie wiem na ile mi się udaje, a także czy w ogóle ma to jakikolwiek sens, oraz czy sukces jest tym co mógłbym znaleźć na końcu tej drogi. Zapraszam Was, Chujowicze, na otwarty post mający na celu rozważania typu naturalnego.

Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że pomijam całkowicie jakiekolwiek religijne elementy nadprzyrodzone. Nie mam czasu na wyimaginowane źródła wydarzeń i zmyślone przyczyny zjawisk w naszym świecie. Są na pewno aspekty fizyki których jeszcze nie poznaliśmy, ale panbócki zostawmy dzieciom.

Chujowiczu, zastanów się jak daleko sięga Twoja pamięć. Czy jesteś w stanie przypomnieć sobie zabawy w dzieciństwie? Czy pamiętasz swoją pierwszą miłość albo zadania domowe? A może Twój „klik” nastąpił jeszcze wcześniej i widzisz oczyma umysłu twarz babci, która nachylała się nad Twoją kołyską? Wydaje mi się, że różnych odpowiedzi na te pytania jest tyle, ilu jest odpowiadających na nie osób. Czy oznacza to, że różne osoby rozpoczęły swoje świadome istnienie w innych latach życia? Czy świadomość jest potrzebna do istnienia? Z oczywistych względów ciężko jest zbadać świadomość dzieci i niemowląt (tak myślę, ale chuj – przyznam szczerze że cały ten post to czysto moje przemyślenia bez żadnych konsultacji naukowych), ale na ile trzyletni ja był już mną? Wiadomo że nieprzerwany ciąg wspomnień i przeżyć kształtuje człowieka na bieżąco, a strumień ten nawet podświadomie zbiera doświadczenia. Osoba nie musi pamiętać molestowania z dzieciństwa żeby wpłynęło ono na jej zachowania społeczne i preferencje seksualne. Odgłosy słyszane we śnie wpływają na sny, więc jak to jest?

Kontynuując temat zbierania wspomnień i rozwijania się wraz z nabytym doświadczeniem, jak udowodnić że na przestrzeni lat ja to dalej ja? Nawet prosta zmiana zdania może wpłynąć na mój charakter. Niechęć do pewnego rodzaju jedzenia może minąć, preferencje smakowe dojrzewają wraz z człowiekiem. Czy ja uwielbiający obecnie brokuły jest tym samym mną, który zwymiotował po pierwszym ich skosztowaniu pięć lat temu? Czy młody dorosły spędzający długie godziny przed komputerem to ta sama osoba, która dwadzieścia lat (i dwójkę dzieci) później w pocie czoła zdobywa szczyty Himalajów? Ludziom łatwo przychodzą słowa typu „ta książka zmieniła mnie i moje życie”. Na ile kłamstwem byłoby powiedzenie, że faktyczny przełom w życiu człowieka zabija jego poprzedni charakter (lub jego części) i zastępuje go nowym? Kulminacją tego nurtu są chyba rozważania zmian charakteru wywołanych starością. Ciężko było rozpoznać moją Babcię po tym jak zachorowała na ostrego Alzheimera, ale wciąż dbaliśmy o nią mając na uwadze nasze wspomnienia z czasów gdy była zdrowa. Nawet bez chorób mózg człowieka zapomina o wielu rzeczach, łatwiej niż uczy się o nowych. Czy z czasem jeden człowiek przeistacza się w kogoś całkowicie innego, być może więcej niż jeden raz?

Zarówno choroby jak i wypadki mogą skończyć się różnorodnymi i łatwo zauważalnymi zmianami w ciele. Osoby które za swoje istnienie uważają własną powłokę cielesną stoją tutaj przed interesującym zagadnieniem, znanym zapewne wielu z Was w wersji np. statku Tezeusza. Jeśli ofiara wypadku kończy z protezą zamiast nogi, w jakim stopniu pozostaje ona sobą? Co jeśli traci przy tym również rękę? A taki kadłubek? Ba, srać na choroby i wypadki – codziennie człowiek pozbywa się milionów jeśli nie miliardów komórek w całkowicie naturalnych procesach zachodzących nieustannie w całym ciele. Biorąc pod uwagę że w wieku powiedzmy trzydziestu lat człowiek nie ma praktycznie żadnych komórek które miał w wieku lat dwudziestu, czy wciąż jest on tą samą osobą? Wraz z większą różnicą czasu łatwiej jest zauważyć różnicę w fizyczności, co przy znajomości procesu starzenia jest dość oczywiste.

Idąc tym szlakiem można więc stwierdzić, że człowiek jest chemią która dzieje się we własnym mózgu. Owszem, neurony umierają i zastępowane są przez nowe, ale reakcje chemiczne jak rozpoczęły się od dzieciaka tak lecą cały czas, prawda? Otóż mam z tym mały problem. Można sobie powiedzieć że ognisko raz rozpalone pali się dopóki, dopóty ma do tego warunki – paliwo, tlen oraz ciepło. Ale przecież patrząc w głąb tego mechanizmu łatwo zauważyć, że sama taka reakcja łańcuchowa to przecież jedna reakcja za drugą. C łączy się z O2, potem następny C łączy się z O2 i tak dalej. Podobnie zapewne w mózgu (przypominam, to tylko moje rozkminy bez żadnego tła więc przepraszam za banały i pretensje) reakcja goni reakcję. Którą reakcją jestem teraz? A teraz? Jak wiele reakcji zakończyło się, ile „pokoleń” reakcji minęło odkąd wydarzyła się reakcja chemiczna która wpadła na pomysł napisania tego posta? Jak dziwnym jest to, że gdzieś w tle dzieją się miliardy innych reakcji których zadaniem jest podtrzymanie pamięci i świadomości na bieżąco, bez wysypania tego wszystkiego po drodze? A jeśli to jest istnieniem, to wracając do osób chorych – w jaki sposób daje sobie radę świadomość osoby która cierpi na choroby mające negatywny wpływ na działanie mózgu? Przypomnę chociażby o rozważanym wcześniej Alzheimerze.

Ostatnim wątkiem jaki chciałem poruszyć jest dodanie do własnej świadomości różnych elementów zewnętrznych. Nawet największy zjeb często dodaje sobie otuchy myślą że może i nic takiego nie osiągnął, ale udało mu się spłodzić dzieci – te z kolei mają szansę pociągnąć jego dziedzictwo i do czegoś dojść. Nie jestem fanem tego podejścia, albowiem nie dość że zrzuca ono odpowiedzialność na inne osoby, ale jest też strasznie leniwe. Wydawałoby się to paradoksalne, ale podobnie myślę ogólnie o braniu zasług jako przedłużki swojego istnienia. Może i obcinam tutaj możliwość dyskusji, niejako zamykam otwartość tego posta, ale według mnie fakt iż przyszłe pokolenia pamiętają czyjeś imię i zasługi (czy to pozytywne w przypadku naukowców i filantropów, czy negatywne od różnorakich przestępców) nie oznacza iż taka osoba kontynuuje swe istnienie pośmiertnie. W końcu będąc w grupie zmarłych nie może myśleć, odczuwać ani doświadczać. Śmierć to koniec i kropka, cokolwiek dzieje się po niej nie ma najmniejszego wpływu na rozważaną osobę.

Zapytacie się może gdzie w powyższym rzygu jakakolwiek chujnia. Te paragrafy to jedynie krótkie, ubrane w język polski i napisane przez przeciętnego kolesia streszczenie myśli które nie dają mu spokoju. Jest to tym bardziej irytujące, biorąc pod uwagę jak mały tak naprawdę wpływ mają one na moje życie codzienne. Chuj mnie obchodzi czy umieram sto razy na sekundę, czy zamiast lat trzydziestu mam ich dwadzieścia bo przez dziesięć lat byłem niedojebanym dzieckiem bez pomyślunku. Ale mimo to te tematy spędzają mi sen z powiek ponieważ wydają się być tak naturalne, tak spojone z codziennością i wręcz ukryte w świetle dnia. Podzielcie się proszę swoimi myślami, przyjmę nawet Wasze opierdole za lanie wody, gramatykę i ortografię. Dadzą mi one świadomość że jestem i żyję.

8
9

W kupie chujnia lżejsza

DALL-E-2024-06-21-22-59-33-A-humorous-meme-of-a-nerdy-man-with-long-thin-hair-wearing-a-tight-plaid-

Od zawsze wkurwiały mnie wszelakie nienaturalne hałasy. Wliczam w to np. ryk dzieci sąsiadów na dworze (głównie dziewczynek, bo małe szmaty muszą drzeć pizdy i piszczeć w ramach reakcji na dosłownie wszystko; o dziwo chłopcy podczas zabawy na ogół energię zużywają na śmiech bądź zwyczajnie wysiłek fizyczny), ryk silników pojazdów na ulicy (słysząc je zawsze życzę kierowcy zawinięcia się wokół betonowego słupa bądź spoczęcia wraz z maszyną na dnie lokalnej rzeki) i sąsiadów którzy z jakiegoś powodu uwielbiają rozmawiać na klatce schodowej, do której przylega moja sypialnia. Mieszkam sam i rzadko spotykam kogoś kto współdzieli moje zastrzeżenia, ludzie sprawiają wrażenie mieć wyjebane na tego typu problemy (czego im szczerze zazdroszczę, choć sądzę że nawet nie mam pojęcia jak wiele osób współdzieli moją wizję świata). Niestety, jestem cipą która przez życie przechodzi chyłkiem i często musi kombinować żeby w co upierdliwszych sytuacjach wyręczyć się innymi.

Nadzieję i poczucie Dobra we wszechświecie przywróciła mi ostatnio pewna sytuacja. Parę dni temu na parkingu lokalnego sklepu ok. 100m od mojego bloku, jakiś niemyty gruby nerd postanowił urozmaicić niedzielne popołudnie osiedla pokazem umiejętności swojego samochodzika RC. Mogłam obserwować gościa z mojego okna; typowy spaśluch z długimi cienkimi włosami, przygarbiony pod połączonym ciężarem swojego brzucha i tłustych piersi opiętych w przycisaną, kraciastą koszulę. Gorszy od jego wyglądu był jedynie odgłos wydawany przez jego autko – spalinowe, o czym poza decybelami świadczył jasnobłękitny dym znaczący jego ósemki i pętle. Brzmiało to wszystko jak jebitnie wielki komar który czerpie radość z rujnowania humoru. Koszmar trwał około pół godziny, podczas której starałam się znaleźć kulturalny sposób na usunięcie zakłócacza porządku – 17:00 niestety nie wlicza się w chwalebny okres ciszy nocnej. Moje rozterki zostały przerwane przez łomot okna otwartego piętro wyżej i słowa, wykrzyczane z niewypowiedzianym gniewem i pogardą: „Wypierdalaj stąd chuju!”. Grubas zakłopotany rozejrzał się, tłuste kosmyki zawirowały wokół jego głowy. Szybko znalazł wzrokiem mojego sąsiada, który po upewnieniu się że jego wiadomość została zrozumiana, dodał coś o zniszczeniu pierdzącego samochodzika i zniknął w otchłani swojego pokoju, zatrzaskując okno. Jak niepyszny, nerd zabrał swojego RC i spokój niedzielnego wieczoru został przywrócony dzięki bezpośredniemu bohaterowi.

Sporo pierdolenia z mojej strony, a wszystko to po to żeby przekazać jedną prostą wiadomość – nos do góry Chujowicze, bo mimo pozornie przegranej sytuacji zawsze znajdzie się jakiś płomyk nadziei. Nawet przegrywy bez charyzmy i kręgosłupa mogą znaleźć kogoś kto w ich imieniu (nawet jeśli niechcący) poprawi życie. Sorry za zawracanie dupy, ale chuj tam musiałam to wszystko z siebie wylać bo przecież nie pójdę do sąsiada obciągnąć mu za przywrócenie niedzielnego ładu. Mimo to, jeśli to czytasz to wiedz sąsiedzie że drzwi i usta Twojej sąsiadki spod podłogi stoją przed Tobą otworem.

11
8

Rudy robal

DALL-E-2024-06-21-22-55-04-A-funny-meme-depicting-a-man-in-a-garage-looking-triumphant-after-killing

Dziś sprzątałem garaż i w pewnym momencie, spod sterty starych desek, wylazł obrzydliwy, rudy insekt, szkodnik.
Natychmiast rozgniotłem rudego robala aż została tylko mokra plama na betonie.
Tak należy robić z robalami, szczególnie rudymi.

8
14

Brak prac domowych w szkołach

DALL-E-2024-06-21-22-54-25-A-humorous-meme-showing-a-nostalgic-90s-kid-working-hard-with-an-axe-swea

Co to kurwa weszła za ustawa, że od kwietnia koniec zadawania prac domowych… bo biedne smarkacze zmęczone. W dupskach się przewraca totalnie. Urodziłem się na początku lat 90 i od podstawówki przez szkołę średnią miałem od chuja prac domowych, kartkówek, sprawdzianów a mało tego (dawniej mieszkałem na wsi) to zaraz po szkole żarło się, co w łapska wpadło i szło pomagać ojcu (napierdalanie drewna siekierą, walenie kilofem w ziemi, rozładowywanie worków z zaprawą które dawniej ważyły po 50kg itd.). I kurwa jakoś się żyło i nikt nie biadolił. Teraz pokolenie smartfonów rozpieszczone i o wszystko pretensje – hurr durr, jak to tak od dzieciaka już wszystkiego wymagać i w ogóle.

18
14

Musi być dobra myśl

DALL-E-2024-06-21-22-53-15-A-meme-showing-a-confused-man-trying-to-touch-a-car-door-but-hesitating-I

Witajcie, mój znajomy ma problem – co by nie robił to musi mieć dobrą myśl np. wchodzi do samochodu to podczas dotknięcia auta pierwsza myśl musi być dobra, a jak ma złą to ponownie dotyka.

Jeśli wchodzi do pomieszczeń np. pokoju – wtedy to samo – bez pierwszej dobrej myśli nie wejdzie.

Z ostatnią myślą to samo – podczas dotyku czegoś ostatnia myśl ma być OK, bo inaczej będzie powtarzać dotyk.

Kiedyś tak nie miał, czy to da się zwalczyć? Serio ma taki problem.

Pozdrawiam, fan gry „Pet Racer”.

2
8

Masa

DALL-E-2024-06-21-22-52-29-A-humorous-meme-depicting-a-muscular-man-lifting-weights-and-looking-conf

Podczas robienia masy myślę o tych wszystkich grubasach co se dużo jedzą tak po prostu i nie jestem w stanie totalnie tego zrozumieć, w tym nie ma nic przyjemnego. Są moim zdaniem trzy sposoby na przybranie wagi (w sensie mam na myśli przytycie wbrew swojej woli, nie chodzi mi teraz o jedzenie w nadwyżce, aby budować tkankę mięśniową)
1. Picie alkoholu
-osobiście czułbym się źle imprezując co tydzień, alko wysysa energię z życia, oczywiście nie mówię, że sam w ogóle nie piję, ale wolę umiar
2. Jedzenie słodyczy
– szczerze? Obrzydza mnie wpierdalanie dużej ilości cukru, czuję jak mi w zębach zostaję
3. Po prostu wpierdalanie
-nie jestem za chuja zrozumieć jak ktoś może chcieć wpychać w siebie żarcie jak świnia i mam nadzieję, że nigdy nie zrozumiem
Podsumowując może ja nie ogarniam bycia grubym przez to, iż zawsze byłem aktywny i szczerze mam chyba dosyć szybki metabolizm, lecz kierując się tymi trzema przeze mnie wymienionymi punktami mam nadzieję, że niektórzy z nadwagą będą w stanie zrozumieć co robią źle i zmienić swoje nawyki, choć może ja tam chuja wiem i mi ktoś to wyjaśni.

7
12

Ataki hakerów na wodociągi

DALL-E-2024-06-21-22-51-39-A-vintage-Polish-toilet-with-a-person-sitting-on-it-holding-a-smartphone-

Coraz częściej pojawiają się mniej lub bardziej udane włamania hakerskie do systemów sterowania wodociągami czy kanalizacją.
Ten problem jest teraz w USA, gdzie w ostatnim czasie, odnotowano zwiększenie ilości tego typu zdarzeń ale tylko patrzeć gdy dotknie on Europę i Polskę.
Nie jest tajemnicą ani zaskoczeniem że ślady takich prób zawsze prowadzą do Rosji, Chin lub Iranu.
To sytuacja powszechna i każdy, kto posiada choć minimalną wiedzę o komputerach czy internecie, doskonale zdaje sobie sprawę, że te kraje oraz jeszcze Indie i Pakistan, to wylęgarnie hakerów i źródła ogromnej większości oszustw internetowych.

Mnie zastanawia jednak co innego.
Wodociągi czy kanalizacja to wynalazki, które są w powszechnym użytku o wiele dłużej niż komputery, telewizja, radio a nawet sama energia elektryczna.
Jeszcze w latach 80, zeszłego wieku a więc wcale nie tak dawno, wielkie aglomeracje doskonale radziły sobie bez wszechobecnych komputerów.
Woda z kranu leciała a gówno nie było cyfrowo sterowane, gdy trafiło do rury po spuszczeniu wody w sraczu.
Po kiego chuja pchać te komputery i internet dosłownie wszędzie.
Niedługo nie zesrasz się na własnym kiblu bez zalogowania, weryfikacji dwuetapowej i udzielenia zgody na przetwarzanie danych osobowych.
Przy okazji, możesz zasubskrybować newsletter z Wodociągów Miejskich.

Przeżyłem PRL, pamiętam stan wojenny i dzikie lata 90 ale nigdy, w najgorszych nawet koszmarach, nie przypuszczałbym czterdzieści lat temu, że dożyję tak skurwiałych, obrzydliwych czasów, gdzie ludzie powoli acz nieubłaganie, zamieniają się w otępiałe zombie, nastawione tylko i wyłącznie na konsumpcję i odbiór informacji, która zalewa ludzi jak wodospad gówna bo wartościowych treści, próżno szukać w tym szumie.

10
5