
Kiedyś napisałam tu o roszczeniowych i egoistycznych starszych pokoleniach. Zgadzam się z tym co pani napisała w swojej chujni. Te zgredy po prostu nienawidzą młodszych i uprzykrzają im życie dla zasady. Pani przeblili opony w rowerze, a na mnie zadzwonili na policję, bo rok temu jak zrobiło się ciepło to z koleżankami rozłożyłyśmy kocyk na trawie i zrobiłyśmy sobie piknik. Za chwilę była policja i nas przeszukiwała, bo dostali zgłoszenie że jakieś torebki sobie przekazujemy. To oczywiście nieprawda bo jakiś zgreduch zadzwonił. Nie mógł zgłosić że sobie trzy nastolatki leżą na kocu, to wymyślił że narkotyki mamy. Policja nic nie zrobiła ale nastrój miałyśmy zepsuty tak że się nam odechciało pikniku. A następnego dnia tata znalazł w skrzynce liścik o treści – Proszę pilnować swojej krowy żeby nie wylegiwała się na trawniku. To nie pastwisko u ciebie na wsi” Kumpela miała podobny u siebie. Moi rodzice przyjechali do Warszawy jeszcze zanim się urodziłam, tu się poznali. Więc kto mógł napisać taki liścik? No tylko takie dziady, co mieszkały tu od zawsze i wiedzą wszystko o wszystkich. Kolejna sprawa to dziki parking na naszym podwórku. To po prostu łysy plac ziemi, gdzie zawsze robi się błoto i tam sobie ludzie zrobili parking. Jak byłam mała to był projekt żeby tam zrobić plac zabaw, ławki, skwerek sąsiedzki. Staruchy oczywiście storpedowały, bo zaraz będą z innych podwórek bachorów przyprowadzać, gówniarze będą siedzieć na ławkach i drzeć mordy po nocach, a w ogóle to po co to i komu. Normalnie zbrodnia jakaś bo dzieci będą się bawiły na placu zabaw i ludzie będą siadali na ławkach. Teraz temat wrócił, bo nasza wspólnota mieszkaniowa chce sprzedać strychy na mieszkania, to będą pieniądze na plac zabaw. Znów staruchy storpedowały, bo strychy są dla mieszkańców, bo młodzi się posprowadzają, będzie hałas, imprezy, będą robić remonty, będzie hałas, zadepczą klatkę schodową, to się do mieszkania będzie wnosić. Zablokowali sprzedaż strychów, które odkąd pamiętam to stoją puste, bo nawet oni sami już tam już prania nie suszą, bo nie chce im się tam wchodzić. Ale nie dadzą sprzedać, bo nie. No masakra jakaś się stanie, bo się młodzi wprowadzą i wprowadzą jakąś świeżość, pozytywną energię. No ale nie, no bo po co? Moich rodziców te zgreduchy przekonali i też nie wyrazili zgody ani na plac zabaw, ani na sprzedaż strychów, ani na nic kompletnie. Ma być jak jest. A jest błoto w którym stare dziady parkują swoje złomy. Oni nawet nimi już nie jeżdżą, tylko czasem odpalą, nakopcą, zrobią rundkę wokół osiedla i znów złom stoi tydzień albo dwa. Ale jak ktoś spróbuje stanąć na „ich” parkingu, to zaraz ma kartkę – Słoju parkuj u tatusia pod stodołą. Dwa dni temu jak padał deszcz, jeden dziadyga specjalnie wylazł, wyciągnął akumulator, zaniósł do domu, naładował, zniósł, odpalił złoma i specjalnie jeździł żeby ochlapać błotem samochody, które według jego myślenia nie powinny tam stać. Po czym wrócił, przynosił wodę w wiadrze i mył swój samochód, który przy okazji też zabłocił. Ledwo pierdziel łazi, ale akumulator i wiadra z wodą będzie nosił żeby tylko komuś na złość zrobić. Naprawdę nie chce mi się więcej tu już pisać bo mi nastrój spada. Najlepiej po prostu kupić albo wynająć na nowym osiedlu, a nie w starym budownictwie. Tu wam te zgredy żyć nie dadzą.