Medycyny mi się zachciało…

Od dziecka podobała mi się praca lekarza. Chodziłem do prestiżowych szkół przed uczelnią, pokonałem maturę. Zawsze jednak wolałem matematykę i fizykę od chemii i biologii, lecz nie podobały mi się perspektywy pracy po jakiś polibudach czy esgiehach. Udało mi się dostać na lekarski (w jednej z najlepszych uczelni w naszej cebulandii), lecz to co zastałem to jakieś nieporozumienie. Oczekiwałem na swoim wydziale ludzi inteligentnych, bystrych, niestety większość z nich to robociki które są w stanie wykuć na pamięć książkę telefoniczną, z przeciętną inteligencją, umiejętnością kojarzenia faktów i błyskotliwością bliską zeru… Bez wątpienia przyczynił się tu system rekrutacji – nie wymagano rozszerzeń z fizyki i matematyki na maturze, co dało wstęp niemal każdemu z ulicy, bo to żaden wyczyn nauczyć się kilku regułek do matury z biologii czy z chemii. Poszedłem na studia z postanowieniem samodoskonalenia siebie i rozwijania swoich umiejętności, a jedyne co tu robię to kuję jakieś guzki na kościach, których i tak większość lekarzy po zakończeniu studiów pamiętać nie musi… Mam ochotę spierdalać stąd na studia techniczne, lub cokolwiek gdzie jest trenowane logiczne myślenie i rozwiązywanie problemów. Może i zostanę zhejtowany bo powszechnie wiadomo że studia medyczne to głownie pamięciówka, rozumiem że w przyszłości prawdopodobnie ludzkie życie będzie w moich rękach, owszem czasem uczę się ważnych rzeczy, ale czy chcielibyście być leczeni przez tępaka który wykuł się na pamięć kilku(dziesięciu) podręczników? Nie lepiej byłoby wprowadzić fakultety z matematyki i chociaż trochę podnieść inteligencję przyszłych medyków zamiast kazać im szlajać się po bezużytecznych zajęciach jak na przykład etyka (bo jak ktoś jest zachłanny na kasę to i tak weźmie w łapę niezależnie od tego co mu powiedział jakiś profesor filozofii) czy nauka już dawno wymarłej łaciny? Jestem załamany patrząc na system kształcenia lekarzy. Pozdrawiam.

83
13

Komentarze do "Medycyny mi się zachciało…"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Przed studiami miałeś tak zwany entuzjazm pierwszaka który zazwyczaj znika jeszcze przed końcem pierwszego semestru. Co prawda kierunek inny ale miałem dokładnie to samo. Moja rada: miej obok studiów życie bo inaczej się zajebiesz psychicznie. Pozdro

    29

    1
    Odpowiedz
    1. A jakie to sa prestizowe szkoly medyczne w tym grajdole?Byc moze byles absolwentem
      Cayman Island Medical University?Potrafisz wyciagnac kiszke stolcowa i wlozyc
      ja zpowrotem do dupy?

      0

      0
      Odpowiedz
  3. Wkuwanie tych wszystkich łacińskich nazw i ogólnie łacina to jest jakieś kurwa nieporozumienie. Na chuj to komu ja się pytam??? Co to kurwa średniowiecze??

    16

    3
    Odpowiedz
  4. To jest właśnie obraz typowego studenta. Wielkie ambicje a i tak skończy w McDonaldzie, co ambitniejszy w biedrze na kasie 🙂 Każdy na siłę chce studiować a tak naprawdę najbardziej rozwojowe są szkoły zawodowe, które to się w obecnych czasach potępia, że tam niby tylko sami najgorsi trafiają. I najgorsze jest, że wśród młodych, niedoświadczonych życiowo osób, propaguje się takie stwierdzenia. Później mamy wysyp absolwentów studiów, bez jakichkolwiek umiejętności i doświadczenia.

    26

    9
    Odpowiedz
    1. Taa dokładnie. Oni wszyscy myślą że to że sa po studiach to odrazu z miejsca wszyscy na dyrektorów pójdą. A tu zonk. Bo tak naprawde PRAKTYKA się liczy a nie to, że oni 5 lat łazili po wykładach gdzie sie produkował jakiś grecki filozof.

      16

      1
      Odpowiedz
    2. Och kurwa tèpole studenci . Po chuj dojicie biednych rodziców na utrzymanie , na studia itd. Na co wy liczcie w przyszłości ? Przecież 95 % z Was nie będzie robić tego o czym marzycie… skończycie w Biedrze lub w mcdonaldzie gdzieś w Anglii… no ale pomarzcie sobie ☺

      5

      7
      Odpowiedz
      1. PEWNIE PO ZAWODÓWIE JESTEŚ I ROWY KOPIESZ ŚMIETNIKU

        0

        0
        Odpowiedz
    3. To, że poziom studiów jest, jaki jest, nie znaczy, że każdy student w dzisiejszych czasach jest kretynem i bezmózgiem. Tym, którzy rzeczywiście chcą się uczyć i mają ku temu potencjał, powinna być udostępniona taka możliwość. Nie możemy jako remedium proponować, by teraz wszyscy szturmowali zawodówki, bo popadniemy w drugą skrajność.

      16

      4
      Odpowiedz
  5. Polska edukacja czyli typowe zakuj zdaj zapomnij po co uczyć ludzi logicznego myślenia skoro kiedy zaczną myśleć to będą się buntować przeciwko władzy, lepiej uczyć ich jak wykonywać polecenia bez szemrania i pierdolenia, bez pytania o sens i logike to wtedy będą posłuszni bo zostali wytresowani jak psy

    „Nauczyciele mieli za zadanie kształcić posłusznych państwu obywateli. Umiejących czytać i pisać urzędników oraz żołnierzy (to w XIX wieku zaroiło się od pamiętników pisanych na europejskich frontach). Obywateli wykształconych na tyle, ile trzeba, ale nie wolnomyślnych.”

    „Ken Robinson przyrównał ten system do programowania wielkiego żywego komputera. Władzy było potrzebne, aby przyszli pracownicy machiny biurokratycznej mieli podstawowe umiejętności kopiowania i przetwarzania urzędniczych danych. ”

    polecam prezentacje na yt” Dlaczego tak mało pamiętasz ze szkoły? | Radosław Kotarski

    31

    0
    Odpowiedz
  6. Wyżej srasz niż dupę masz…

    Wstęp na medycynę dla każdego ,poziom kształcenia niski ,zero wyzwań…
    Kisnę trochę z takiego panicza jak ty ,ale dam Ci radę.
    Nie rzucaj medycyny dla studiów technicznych – tam to dopiero jest żałość i patologia.

    A ogólnie mówiąc jakbyś powyższego nie zrozumiał, jesteś naiwniakiem który się spodziewał po studiach nie wiadomo czego. Życie Cię jeszcze zaskoczy idealisto ,zobaczymy ile razy weźmiesz w łapę jako lekarz 🙂

    21

    7
    Odpowiedz
  7. Matma może nie koniecznie im potrzebna ale myślę że praktyka i uczenie sie empatii dla pacjenta. A nie przyjdzie jakiś buc. A ty to jednak powinneś zmienić studia

    20

    0
    Odpowiedz
  8. Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma. Ja studiowałem na polibudzie i też byłem cholernie rozczarowany. Trzeba było zdać egzaminy z matematyki i fizyki, więc oceny na maturze nie miały znaczenia, ale to, czego uczyli na moich studiach to jakaś paranoja.
    Zaczęło się od tego, że na pierwszym roku dowalili jakąś popierdoloną matematykę w stylu całek powierzchniowych obrotowych i liczb zespolonych. Oczywiście wszystko ręcznie, za kalkulator naukowy wypad za drzwi. Po pierwszym semestrze wyleciało 70 z 300 przyjętych. Po drugim kolejne 50. Do końca studiów nigdy te rzeczy nie były już poruszane.
    Dalej wcale nie było lepiej. Zamiast uczyć nowoczesnych metod obliczeń inżynierskich maglowali nas ręcznym obliczaniem jakichś bzdetów. I ciągle jakieś posrane wyprowadzanie wzorów. Bo jak wiadomo, inżynier w praktyce zawodowej nie korzysta z nowoczesnych programów obliczeniowych, tylko wyprowadza sobie na karteluszce wzory z XVII wieku. A potem liczy ręcznie, najlepiej bez kalkulatora.
    Z myślenia to nauczyłem się jednego – na wszystko musi być dupokrytka. Czy to zapis w ustawie, czy rozporządzeniu, czy w normie lub chociażby jakiejś oficjalnej instrukcji albo zbiorze wytycznych. Bez tego masakra, nikt nie będzie wnikał jak coś zostało zrobione – jak nie ma podkładki z jakiegoś w/w dokumentu to jest do dupy.
    Także jeśli liczysz, że gdzie indziej jest lepiej, ludzie mądrzejsi, bardziej otwarci, a program nauczania stawia na kreatywne myślenie, to możesz się srogo rozczarować.

    35

    2
    Odpowiedz
    1. Popieram 🙂 również skończyłem polibudę i mam identyczne doświadczenia. Najlepiej, że u mnie dodatkowo jeszcze na magisterce wprowadzili matematykę dział- prawdopodobieństwo, zmienne losowe itp… To dopiero był kosmos, płaciło 50% roku chyba za to. Ponadto ta wiedza nie sprawi, że Twoje życie będzie lepsze…Przynajmniej ja mam takie zdanie. Teraz do Autora: Polibuda dzisiaj to takie więzienie gdzie 5 lat musisz odsiedzieć jeśli chcesz mieć jakieś uprawnienia (budowlane np.) i pracować na trochę wyższym stanowisku (pomijam IT- ta branża rządzi się trochę innymi prawami). Później zaczyna się życie i uczysz się sam, niemal od nowa tego co istotne. Nie pomogą ci 5 w indeksie, ponieważ ta wiedza jest zbędna w większości. Musisz sam odkryć to co ważne i sam się tego uczyć. Nie pomoże Ci nikt. Żaden profesor czy tam doktor z uczelni. A logicznego myślenia możesz się nawet nauczyć analizując historię i to jak działali najwięksi w dziejach stratedzy na wojnach i polach bitew. Dla mnie matematyka szczególnie ta wyższa to nic innego jak działania na ograniczonych zbiorach liczb gdzie panują z góry ustalone reguły. Robotyczne klepanie i powielanie z góry ustalonych schematów i zasad działań. To jest wszystko płytkie i nie rozwija wyobraźni, pomysłowości czy umiejętności rozwiązania jakiegoś problemu życiowego. Powodzenia w nauce-tej samodzielnej.

      16

      1
      Odpowiedz
    2. Dokładnie tak samo jest w technikum leśnym, jakieś pojebane wzory, których nikt w praktyce nie używa od 80 lat, pojebane metody obliczeń, rzeczy zupełnie nieprzydatne. A ksiązki sprzed 50 lat xD

      15

      2
      Odpowiedz
  9. „Pokonalem mature”… ahahahahahahaha. Totalnym tepakiem trzeba byc, zeby nie dac jej rady

    10

    18
    Odpowiedz
  10. Ja to chciałbym być tak ambitny

    8

    0
    Odpowiedz
  11. Potem człowiek chodzi po takich kurwach tu opisanych, którzy nie potrafią zdiagnozować choroby. Dopiero jak za którymś razem trafi się na ogarniętego medyka to jest w stanie określić co mi dolega. Jakby ktoś miał dajmy na to nowotwór, to dla takiego człowieka może być już za późno.

    37

    1
    Odpowiedz
    1. Z rakiem i tak medycyna sobie nie radzi. Po co więc diagnozować? Z resztą… i tak wszyscy umrzemy.

      2

      9
      Odpowiedz
  12. Ja jestem na 6 roku lekarskiego 😉 i muszę się z Tobą zgodzić ; )Wnioskuję ,ze jesteś na 1 roku . To fakt na początku sa same nudne i niekoniecznie potrzebne przedmioty. Pocieszę Cię , że na 3 roku jak wejdą przedmioty kliniczne bedzie wiecej miejsca dla logicznego myslenia i praktyki . Ale to studia nadal pamięciowe 😉

    18

    1
    Odpowiedz
  13. I ja takze zalamana jestem patrzac na caly system ksztalcenia lekarzy. Czesto wiedza akademicka nie ma nic wspolnego z rzeczywistoscia. Mam luszczyce od 10 lat i jedyne co mige zrobic to robic na sobie doswiadczenia metoda prob i bledow.. Bo zaden dermatolog, lekarz na wejsciu przepisuje mi sterydy na co dalam sie nabrac na samym poczatku choroby.

    15

    1
    Odpowiedz
    1. Jedyne co możesz zrobić to nie czekać na rozwiązanie ze strony współczesnej medycyny, skoro do tej pory doczekać się go nie możesz. Idź do lekarza medycyny chińskiej albo ajurwedyjskiej (tylko porządnego, a nie jakiegoś samouka świra). W Krakowie jest klinika m.chińskiej na przykład. Tam szukają przyczyny, a nie tylko leczą skutki.

      9

      3
      Odpowiedz
  14. A do czego się przyda lekarzowi matematyka? Chyba tylko do liczenia kasy pod biurkiem 😉

    24

    1
    Odpowiedz
    1. I do liczenia trupów w kostnicy…

      17

      1
      Odpowiedz
  15. Jesteś wrednym chujem.Ale masz racje

    9

    1
    Odpowiedz
  16. Drogi Bracie, Twoje pragnienie zostania medykiem jest nadzwyczaj godne pochwały, i mówi Ci to przedstawiciel wyznania składającego się głównie z inżynierów i lekarzy! Nie lekceważ jednak nauki zapamiętywania, która jest bardzo ceniona przez Religię Pokoju. Prorok, salla Allahu alaihi wa salam, tymi słowami zachęcał do wytężonej pamięciówki:
    „Allah powie temu, kto nauczył się na pamięć Koranu: „Recytuj Księgę i podnoś swój level w Raju. Recytuj ją, tak, jak to robiłeś za życia, bo osiągniesz poziom o tym samym numerze, co ostatni wypowiedziany werset.”
    Powiadają, że uczony imam Al-Zayob, rahimahullah, osiągnął dzięki temu nieprawdopodobny 11 level w dżannah, doświadczając licznych bonusów i perków w towarzystwie dziewic o skromnym wejrzeniu.
    Aby cię dodatkowo zachęcić, podamy kilka znanych przykładów fenomenalnej pamięci towarzyszy Proroka (s.a.A.w.s.)
    Abu Huraira, niech Allah będzie z niego zadowolony, zdołał zapamiętać 5374 hadisy, zaś należący do niego kot dalsze 483, głównie dotyczące kulinariów.
    Syn kalifa Umara, Abdullah – 2600 – jakaż to ładna, okrągła i łatwa do zapamiętania liczba!
    Anus ibn Malik – 2286, za co Allah nagrodził go wyciągnięciem sandałów w wieku aż 103 lat.
    Umm al-Muminin Aisza, radi Allahu ahna – aż 2210 – ostro jak na nastolatkę!
    Kuzyn Proroka (s.a.A.w.s.), Abdallah ibn Abbas – 1,660. Zrobił on doktorat i ośmioro dzieci, a im więcej się uczył, tym stawał się przystojniejszy, co potwierdza grafika Google.
    Dlatego pilnie się ucz, ćwicz pamięć i poleruj profesorom laskę Eskulapa, a wtedy, inshaAllah, czeka Cię bajeczna rezydentura, etat POZ oraz konferencje na Sumatrze. Pozdrawia emir Abu Janusz.

    21

    1
    Odpowiedz
    1. Ja pierdole już myślałem że te debile co piszą takie grafomańskie historyjki to wyginęły a tu zonk!

      0

      4
      Odpowiedz
    2. Nie przy jedzeniu, oplułem monitor… 😀

      6

      0
      Odpowiedz
      1. Mesiowi się nudziło i wrzucił swe wypociny.

        2

        1
        Odpowiedz
  17. 6 lat podstawówki, 3 lata gimnazjum, kolejne liceum i potem i tak nie wiesz człowieku co to jest np. PIT a co dopiero jak go wypełnić. I tak mija kolejny dzień, kiedy nie zastosowałeś wzorów skróconego mnożenia.

    18

    0
    Odpowiedz
  18. Kończyłem w 2000 informatykę na polibudzie. Całe 5 lat. Pierwszy rok algebra analiza matematyczna, logika i teoria mnogości. … i wiele innych przedmiotów, które wykładano tylko by dać zatrudnienie starym chujom lub wypełnić czymś program studiów. Prawdziwa praca ukierunkowana pod specjalizacje to ostatnie 3 lata. A i tu zdarzaly się wypełniacze. Połowa tych studiów to marnowanie czasu i pieniędzy. Swoim dzieciom bym zalecił studia na prywatnej uczelni o ile tam nie robią też takiej chujni. Lub iść na najgorszą najłatwiejsza by papier mieć a się nie zmęczyć

    12

    1
    Odpowiedz
    1. Kurwa, a ja jestem na jednej z lepszych czyli gorszych uczelni i na trudnym kierunku wiec chyba bede mial przepierdolone bo bede sie meczyl.

      1

      2
      Odpowiedz
  19. Uświadom sobie, że współczesna medycyna to ciągłe łatanie przebitej opony podczas jazdy po drodze pełnej kolców. Współczesna medycyna nie jest zainteresowana zmianą kierunku jazdy. Nie szuka takiego rozwiązania. Dlaczego? Można podejrzewać, że chodzi o interesy firm farmaceutycznych, ale nie wiem, po prostu tak jest. To medycyna objawowa (myli pojęcia przyczyny ze skutkiem), źle definiuje źródła problemów i jej koncepcje opierają się na wyciąganiu problemu z kontekstu i traktowaniu rzeczy odrębnie. Taka medycyna może jedynie zabiegać o lekarzy wykształconych w systemie odtwórczym, narzucając procedury, tłumiąc wszelką kreatywną i niezależną myśl, która obnażyłaby jej słabości i błędne koncepcje.
    Dobrą stroną tej medycyny jest możliwość szybkiej i skutecznej reakcji w przypadkach nagłych (wypadki, zawały itp) oraz ratowanie życia osobom, które wcześniej leczyła przez wiele lat swoimi metodami i które doprowadziła do stanu krytycznego (oczywiście przy współudziale tychże osób, nieświadomych i ignorantów). Dopóki nie zmieni się koncepcja przyczyny w tej medycynie, dopóty praca lekarza będzie coraz bardziej przypominać działanie robota. Ku zmartwieniu nas wszystkich. Zdrowia życzę.
    Poczytaj o chińskiej medycynie, żeby uświadomić sobie czym jest prawdziwa przyczyna i jak daleko medycyna od jej określania odeszła.

    17

    0
    Odpowiedz
  20. Szanowni Komentatorzy. Czytam Wasze całkiem inteligentne wypowiedzi i dlatego postanowiłem też napisać tutaj parę słów. a słowa te zapożyczam z małej książeczki prof.
    Tadeusza Kotarbińskiego (już niestety nieżyjącego od wielu lat) pod tytułem „Żyć zacnie” wydanej przez Naszą Księgarnię w roku 1989. Chodzi o to, że człowiek pragnąłby żyć , istnieć wiecznie. Dotyczy to np. próby pocieszenie się tym, że się będzie nadal żyło po zgonie. Ale tak nie jest, jeśli nawet ten i ów tak mówi. A teraz następuje cytat z wyżej wymienionej pozycji T. Kotarbińskiego: „Nie jest tak, ponieważ podobna chęć musiałaby mieć za warunek intuicyjne zrozumienie pojęcia wieczności. Że go nam jednak zupełnie brak, o tym świadczy chociażby sens następującej hinduskiej przypowieści. Na szczyt góry diamentowej wyższej niż Himalaje przylatuje co rok mały ptaszek i czyści sobie swój miękki dziobek o diament. Otóż, gdy ów ptaszek malutki w ten sposób zetrze całą górę, wówczas mini edopiero pierwsza sekunda wieczności. Nie ma w streszczonej przypowiastce ani słowa przesady. Ogrom wieczności przekracza wszelkie granice intuicji, nie może więc być przedmiotem uświadomionego pragnienia. Nie o to chodzi ludzkiemu sercu. Pragnie ono żyć nie wiecznie, lecz tak dlugo, jak mu będzie się chciało żyć. Nie sama bowiem skończoność życia zasmuca, lecz jego krótkotrwałość mierzona stosunkiem do pożądanej długotrwałości. „

    3

    3
    Odpowiedz
  21. Studia w Polsce są realizowane delikatnie mówiąc starodawnie – to prawda. Ale jako osoba z medyka napiszę po co to całe gówno na pierwszym roku. Właśnie po to by odsiać osoby które nie są w stanie nauczyć się encyklopedii na pamięć. Bo powiedz mi jak chcesz na klinikach rozwiązywać problemy bez wkucia na blachę dawek leków, farmakologii, farmakokinetyki, patofizjologii, fizjologii, patomorfologii itd. itp. Jeżeli spodziewałeś się, że studia wyglądają jak szkoła magii w Harrym Potterze to nic dziwnego, że jesteś rozczarowany. I chyba jednak nie jesteś tak inteligentny i błyskotliwy jak ci się wydaje – sądząc po wpisie.

    6

    2
    Odpowiedz
    1. W tym roku kończę lekarski i powiem ze szczegółowa wiedza z anatomii , histologii jest wogle niepotrzebna , zwłaszcza histologia. Wiadomo farmakologię trzeba znać , ale farmakokinetykę to już chyba mniej. Jak ktoś lubi patomorfologię to może zostać patomorfologiem 😉 Reasumując uczelnie kładą nacisk na rzeczy szczegółowe , rzadkie , zamiast skupić się na podstawach , z którymi każdy lekarz się spotka. A to ze chłopak jest rozczarowany na pierwszym roku to dla mnie norma -też byłam .

      5

      0
      Odpowiedz
    2. Dawkowanie leków zawsze można sprawdzić, gorzej jak ktoś jest debilem i nie potrafi połączyć faktów. Jak wtedy zdiagnozuje człowieka? Niektórzy niestety potrafią tylko wkuwać. I tez studiuję medycynę, tez jestem po 1 roku. Nie pozdrawiam.

      5

      0
      Odpowiedz
    3. Pierwsze zdanie najważniejsze. Zastanawiam się jak głupi staje się człowiek po wykuciu na blachę medycznej encyklopedii i jak głupi są pacjenci powierzający swoje zdrowie takim ogłupionym chodzącym encyklopediom…

      1

      0
      Odpowiedz
  22. Nie studiuj medycyny jeśli nie sprawia Ci to przyjemności.
    Jeśli lubisz przedmioty techniczne, zostań programistą.

    3

    0
    Odpowiedz
  23. Hah jakbym czytała o osobie. Wnioskuję, że jesteś a 1 roku. Ja jestem juz wyżej i nic się nie zmienia. Nie licz, że kiedyś przestaniesz zakuwac. Najgorsi są ludzie, 80% z nich to maksymalne głąby, które myślą że złapaly Boga za nogi, bo na ich wsiach byli najlepsi w klasie. Co mogę Ci poradzić? Zwiewaj albo zagryź zęby. Będzie tylko gorzej.

    3

    0
    Odpowiedz