Pijaństwo

Wkurwia mnie, że w tych czasach trzeba być totalnym pijakiem albo nałogowym palaczem, żeby zaimponować rówieśnikom. Tak – jestem nastolatką. Co mnie wkurwia bardziej? To, że właśnie to zaczęłam robić, by ludzie mnie dostrzegli. Co lepsze – zadziałało. Ten świat jest mocno pojebany, jeżeli na imprezy zaprasza się ludzi tylko dlatego, że niszczą własny organizm. Co lepsza, żadnej imprezy aktualnie nie potrafię wytrzymać bez sięgnięcia po alkohol, bo nie jestem w stanie wytrzymać presji, która na mnie ciąży. Nigdy nie byłam osobą towarzyską. Teraz jeżeli się nie napiję, nie jestem w stanie z nikim wejść w jakąkolwiek konwersację. Po kieliszku jestem zajebiście otwartą osobą, wręcz duszą towarzystwa. Ci ludzie mnie nie lubią! Jeszcze parę miesięcy temu za pewne obgadywali mnie jaka to byłam grzeczna. Z tymże w środku nadal jestem tą samą osobą. Tą, która była dla nich obojętna. Przez nich miałam zjebany 3 lata, bo odrzucili mnie patrząc na pozory, na podstawie jakichś głupich domysłów. Byłam odludkiem. Teraz nagle stałam się lubiana, choć w niewielkim gronie, ale jednak. Powinno być teraz w jebanym siódmym niebie. Dostałam to, czego chciałam przez wiele lat. Ale co? Gówno. Teraz osoby, na których naprawdę mi zależało, patrzą na mnie jak na wrak człowieka. Widzę to w ich gestach, słyszę w ich słowach. Oprócz oczywiście tych, którzy stoczyli się razem ze mną. Są tak słabi jak ja. Tak beznadziejni jak ja. I jak zawsze wszystko sprowadza się do jednego wniosku: jest chujnia i śrut, o!

24
69

Komentarze do "Pijaństwo"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Mam ten sam problem – jakbym czytała o sobie… Cóż. Próbuję nadal być sobą i nie stoczyć się do końca. Może spróbuj ich trochę unikać, sama lepiej wiesz, jak lepiej się odnajdujesz – w takiej sytuacji jak teraz, czy jako taka osoba, jak kiedyś. A co do alkoholu – wszystko jest dla ludzi, byle zachować umiar. Pozdrawiam 😉

    0

    0
    Odpowiedz
  3. zgadzam sie z toba w 100 %

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Cześć,rozumiem Cię.Ja jestem kolesiem i miałem podobnie.Przez całe lata unikałem alkoholu,papierosów itp.Twierdziłem że jest to dla mięczaków którzy nie mają własnego zdania i idą za głosem większości,po to aby stać się jednolitą szarą masą,bez poglądów.Zawsze byłem bardzo nieśmiały,zwłaszca wobec dziewczyn.Stale ktoś wywierał na mnie presję,a wręcz zmuszał abym się napił,zapalił itp.Ale nie złamali mnie.Sam się złamałem,gdy dostrzegłem że nigdy nie zdobędę szacunku wśród rówieśników i co najważniejsze dziewczyny,jeśli nie będę tacy jak oni,i będę nadal nieśmiałym odludkiem.Więc zacząłem od tego że najebałem się na spotkanie z pewną dziewczyną.Byłem śmiały i wygadany,więc poszło dobrze.Potem się z nią jeszcze spotykałem,ale zawsze przychodziłem najebany.Dawało mi to pozory że jestem „spoko i luźny” i że mam dziewczynę.ale wewnątrz siebie myślałem „co ja robię,jak się zachowuję,nie jestem sobą”.Skończyło się na tym że dziewczyna mnie zostawiła,gdyż uznała że jestem pijakiem.Ale gdybym nie pił też by mnie zostawiła,bo ona była smiała a ja nieśmiałym zamkniętym introwertykiem.Na szczęscie dałem sobie spokój i z alkoholem,i z dziewczynami…mam paru nielicznych kolegów,ale jestem sobą…
    A Ty,autorko chujni,widzę że jesteś mądrą osobą,widać to po tym jak to opisałaś.Cięzko teraz znaleźć kogoś normalnego wśród współczesnej młodzieży

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Tak – to choroba naszych czasów – zwrócić na siebie uwagę za wszelką cenę. Zaraza roznosi się drogą telewizyjno-reklamowo-serialową i drąży, zniewala, męczy a w końcowej fazie unicestwia, bo jak lepiej zwrócić na siebie uwagę niż przez spektakularny koniec z fajerwerkami?
    Zapita w trzy dupy, zaćpana i zarzygana nastolatka na przystanku – naoglądałem się tego w Dublinie. Fakt, zwraca na siebie uwagę, ale w skrajnie negatywny sposób. Teraz czas na was rozwydrzone pindolindy !!!

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Do komentarza numer 3 – mogę tylko napisać jedno. O, kurwa!

    0

    0
    Odpowiedz
  7. A to wszystko przez to, że alkohol to niebezpieczna zabawka w rękach kogoś kto nie umie się z nim odpowiednio obchodzić. Pijąc z takim nastawieniem jak autorka to się dobrze nie może skończyć. To coś jak topić smutki w alkoholu, dobre na jeden raz a nie na dluższą metę. Ja jak się biorę za picie to najpierw musze okazje znaleźć, o to w naszym kraju nie trudno i wychodze z założenia że nie bedę w stanie wrocić sam do domu i dobrze jest sie czasem zresetować pod koniec tygodnia, przespać w towarzystwie zarzyganych znajomych, ale pnie należy pić po to aby zaistnieć w towarzystwie, ani używać alkoholu jako lekarstwa na nieśmiałość

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Właśnie miałem pisać niemal identyczny post ale moja sytuacja sprowadziła się do tego że za skurwegosyna nie dam się stoczyć!

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Widzę, że mądra z ciebie dziewczyna. Miejmy nadzieję, że coś się zmieni. Myślę, że powinnaś oderwać się od tego wszystkiego,np. pójść z rodziną nad jezioro, rzekę.
    Wiele rzeczy zależy od czasu i starań. W wakacje w ogóle nie grałam na komputerze i jestem zrelaksowana.
    Złe czasy miną. Jak jesteś samotna to kup sobie jakieś zwierzę. Zajmij się czymś, pracuj koło domu. To pomaga na to, by zapomnieć o szkole. Ucz się. Biegaj, trenuj coś.

    0

    0
    Odpowiedz
  10. Rzucam hasło do przemyślenia – asertywność.

    0

    0
    Odpowiedz
  11. zgadzam się z 5

    0

    0
    Odpowiedz