No więc powiedzmy, że nie widzimy się z kimś kilka miesięcy, pół roku, dwa lata, spotykamy tego kogoś i przez chwilę rozmawiamy, może dłuższą, może krótszą, ale rozmówcę najbardziej interesuje „gdzie pracujesz?” i „ile zarabiasz?”, tak jakby celowo prosił się o ból dupy.
Myślę, że podstawowe wykształcenie jest wystarczające, żeby mieć takie zainteresowania.
3
2

Pewien człowiek zatrzymał się na moście, jechał rowerem.
Popatrzył się przed siebie, przed nim jakaś grupka.
No to mówi jeden: co się gapisz?
Inny, nagle ośmielony dodał: no właśnie.
Już miał polecić im jakiś filmik, żeby uświadomić im, że takie zachowanie bardziej pasuje, ale do zwierząt, niż do ludzi, ale postanowił powiedzieć inaczej:
– O co chodzi? Pochodzicie ze wsi, nie widzę w tym nic złego.
Czemu zachowujecie się jak niedojeby?
– jak niedojeby?
– w grupie to nawet pizdy czują się mocne. W Meksyku już by was nie było, i dobrze, bo nic sobą nie prezentujecie, łeb pusty, a pole by kto inny zajął – i ruszył natychmiast z miejsca rowerem.
No więc ci zaczęli go gonić, na rowerach, jednak ten który uciekał rowerem miał jego specjalną konstrukcję: pierdnął, odpaliło się nitro przyspieszenie i w pare sekund zostawił ich daleko w tyle.
A tak w ogóle to był duchem, rozmył się w powietrzu.
Bardzo mnie cieszy, że rozumiejąc naturę człowieka i mechanizmy nim rządzące wiem jak komuś coś powiedzieć.
Nie robię tego.
Powstrzymuje mnie to od dyskutowania z debilami, przynajmniej tego nadmiernego.
To nie ja pisałem, ale właśnie tak samo rozdrażniła mnie moja ANTYbabcia (ale nie wyzywałem).
Otóż:
Po latach się sam skontaktowałem na dzień babci, i jedyne pytanie jakie padły od babci to:
„a gdzie pracujesz?” i „a co teraz robisz?”.
Żadne jak się czujesz oraz czy potrzebujesz pomocy //Byłem wtedy bezdomny.
Oczywiście nigdy więcej nikt nie zainicjował już kontaktu:
Ja skupiałem się na przetrwaniu (więc mam usprawiedliwienie),
ale dla moich ANTYkrewnych liczy się tylko GDZIE TERAZ PRACUJESZ.
A WYSTARCZYŁOBY NICNIEROBIĆ (NICNIEMÓWIĆ) WOBEC NIKOGO HEHE.
~Nicnierobiacz.
Widzisz, jesteś zwykłą popierdółką, która spodziewa się bólu dupy u rozmówcy. Jednak zamiast bólu dupy widzisz na jego twarzy grymas, uśmieszek pogardy zmieszanej z politowaniem. To dlatego, że większość ludzi brzydzi się leniwych nieudaczników bez ambicji, pracujących z miskę spleśniałego ryżu. Teraz napisz, że to wszystko przez szkołę, przez nauczycieli, przez rodziców, przez klientów. Dupku.
Nie, po prostu praca jest to tak satysfakcjonujące i budujące zajęcie, że warto o tym mówić i do tego wracać.
A, i wszyscy zarabiają 2x najniższą krajową, więc mają się czym pochwalić.
Ja np. brzydzę się tymi którzy nie mają innych zainteresowań i tylko o tym gadają.
Ja się nimi nie brzydzę, ale całkowicie nie rozumiem, a nawet boję się takich osób. No bo jak ktoś nie ma pasji/hobby/konretnego większego celu w życiu to w zasadzie budzi codziennie, idzie to pracy bo wszyscy idą/tak trzeba, cieszy się jak dochodzi godzina, o której można już wyjść z tej pracy, która w najlepszym kurwa wypadku „nie przeszkadza nam”. Idzie potem się wyspać, żeby wstać do pracy, która mu nie przeszkadza, żeby mieć pieniądze i miejsce gdzie się będzie mógł wyspać, żeby mieć siłę iść do pracy, która mu w najlepszym wypadku nie przeszkadza bo wszyscy to robią. Jak w międzyczasie złapie za cycka i pochwali się czymś fajnym w mediach społecznościowych to już jest super-extra-ciupcia-rupcia-teges-szmeges. Przecież taki byt to jest byt insekta, który został tak zaprogramowany przez naturę, żeby podtrzymać żywot i dał następny podobny poprzez niewyciągnięcie przed końcem. Jak kurwa można nie mieć pasji/celów, jak, kurwaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa jak?! Po co się wtedy wstaje rano?
Bo jesteś skurwiałym biedakiem
Na resztę szkoda odpisywać, jedynie na to ostatnie:
„wszystko przez szkołę, przez nauczycieli”
No, niezbędny wymóg kompletnie nieprzygotowujący do życia.
Ale jak masz IQ 50 to dla ciebie może być autorytetem
Ludzie nie są w niczym lepsi ode mnie, dlatego nie przejmuję się ich opiniami.
Mało kto mi w czymś imponuje.
Biorąc pod uwagę matrix, w którym żyje większość z nas nad Wisłą to nie wydaje mi się to niestosownym rozpoczęciem gadki z osobą, której dawno nie widzieliśmy. Jesteś więc albo krypto-kurwobiedakiem, który boi się tego tematu, żeby nie zostać official-kurwobiedakiem lub osobą bardzo ciekawą, posiadającą kilka lub jedną konkretną pasję, niewyobrażającą sobie jak można być tak kurwa przyziemnym, żeby pierdolić o takich błachostkach. Musisz jednak zrozumieć Kutasie Elizejski, że 90% populacji ziemskiej posiadającej kutasa (nie tylko nadwiślańskiej) nie żyje według żadnej filozofi, a myśli jedynie o tym, żeby wytrzymać do piątku, nie narobić się w pracy, a pomiędzy tymi dwoma stałymi regularnie złapać za cyca, a jakby się jeszcze można w międzyczasie pochwalić na fejsie orientalną wycieczką albo zło-tym-be-em-wu to są już spełnionymi jednostkami (dziewczyny dopasowują się do zastałej rzeczywistości, a nie kształtują jej nawet w małym stopniu więc nie dziwdzie się, że kurwami bez ambicji otoczonymi zostaliście. Tak, tak, wszystko wina facetów no no no pewnie kurwa… Jeśli do chuja wafla najsilniejsze jednostki męskie chwalą się ruchaniem wszystkiego co nie zdupca na drzewo i zdjęciami z wysp/nieużytków przerobionych kilka lat temu koparkami na „raj/marzenie wczasowiczów” to nie dziwcie się, że właśnie do tego dążą dopasowujące się do każdej sytuacji marne samice. Wspomniałem w pierwszym zdaniu o matrixie bo jak do chuja wafla się policzy u większości jednostek i odejmie sen to połowa życia jest spędzana w robocie, która w dużej części nie daje nawet możliwości na samodzielnego utrzymanie się w czymś więcej niż mieszkaniu dzielonym z innymi podobnymi Kutasami Elizejskimi, a czas wolny w większości spożytkowany jest nie na pasje/relacje/zwiedzanie/rozwój, a na napierdalnie fuch/dodatkowy zarobek, a jeśli już się „dorobili” to wtedy urlop będzie szedł na remont/poprawki… Dlatego „gdzie pracujesz/ila zarabiasz” uznaję jednak za stosowny początek w większości przypadków skoro całe życie przeciętnego Kutasa tylko do tego się sprowadza, a w przerwach od jebania nadgodzin na pochwalenie się tym co nam się udało kupić w wyniku jebania tych nadgodzin hahaha.
To jest całej życie trzech czwartych, nie wkurwiaj się więc na to, a korzystaj z tego co niemiara w swoich jedenastu fabrykach/hurtowniach jak Pan Twój Mesio, przed którym winienieś pochylić czym prędzej swe marne czoło i wybłagać o bezpłatny, trzymiesięczny staż opłacony z góry przy pomocy suchych kromek chleba i herbaty (minutki) zapażonej na wodzie po parówkach, która pochodzi ze skażonego ujęcia wody w południowo-wschodnim Rybniku.
„Tańcz, głupia, tańcz, wielki bal sobie spraw
To wszystko, co dziś możesz mieć!”
Jesteś zwykłym biedakiem. I dlatego tak kasz.