Sobie kurwa narobiłem

I co? czterdziecha na karku i chuj…. Zachciało mi się biznesu kurwa w kraju nad Wisłą. Gdzie całą kasę wybierają z rynku super i hipermarkety, galerie handlowe i wielcy gracze. „Marketing” mówili. „Dobry produkt sam się sprzeda” mówili… Od groma doradców, konsultantów. Całe doświadczenie psu na budę… Ten rynek jest chory. Jak kurwa można wpierdalać psa zmielonego z budą i nie wiadomo czym jeszcze w amerykańskiej „restauracji” i zapłacić za to kupę hajsu. Jednocześnie dobry produkt z prawdziwego mięsa i bułki olać sikiem prostym. Przesiaduje tam ten mój target całymi godzinami wpierdalając sztuczne żarcie i tucząc dupska. Ale swoje nie… Swoje to be… Jedynie gdzie jeszcze udaje się w miarę sensownie zarobić to stolica…Ale tam znowu te hipsterskie wynalazki. Mleczko sojowe. Burger bez mięsa. Jajka bez białka. Surówka z sałaty tajlandzkiej. Kurwa….Ja pierdolę. To niemożliwe jest. W każdym innym kraju knajp jest od zajebania. A tutaj nie. Wypierdalać stąd trzeba bo tępe ryje nie szanują tego co lokalne. A jak już przyjdą to hasło że „piwo po tyle? A w Biedronce jest taniej”. I nic się nie utrzyma. Żaden chińczyk, hindus, arab…Bo ksenofobia z nas wyłazi. Znajomi z branży to samo. Ledwo wiążą koniec z końcem. I co? Wszyscy źle pracują? Wszyscy mają niedobre? Nie to Wam w dupach się poprzewracało. Jak już naćpacie się tym zachodem to nikogo już nie będzie…I wszyscy kopną Was w tyłek…

47
18

Komentarze do "Sobie kurwa narobiłem"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Nie przejmuj się patałachu… Brama naszego Łódzkiego Wydziału Fabrycznego jest dla ciebie otwarta (te trzy stówki wpisowego i parę groszy na bilet jakoś uzbierasz z likwidacji tego swojego interesu). Mniej stresu, pewność stałego zatrudnienia, 800 zeta netto miesięcznie, kąt w przyzakładowych barakach, zakładowa stołówka, raz na trzy miesiące impreza wyjazdowo-integracyjno-kulturalna w postaci Pieszej Postnej Pielgrzymki w miejsce upatrzone przez kapelana naszego zakładu… Możliwość zesłan… khem… delegacji do naszej gabońskiej filii… W razie czego darmowy pochówek w kilkudziesięciu ślicznych i zgodnie z normami unijnymi opisanych aluminiowych puszeczkach. Czego chcieć więcej? Wiesz już, co masz zrobić, patałachu, nie? /Mesio PS. Pan twój jednego nie rozumie w tym twoim wywodzie… Skoro wiedziałeś co się sprzedaje, to po chuj chciałeś wciskać co innego? Start z czymś innym niż rynek bierze to duże ryzyko. Do tego trzeba mieć nie tylko dobry produkt ale kupę hajsu i jeszcze więcej farta. chciałeś coś innego sprzedawać? OK. Trzeba było zacząć od czegoś co motłoch chce kupować. Ustawić się, zarobić, a dopiero potem po trochu próbować wprowadzać nową modę. Miałbyś większe szanse i w razie czego bezpiecznie mógłbyś wrócić do poprzedniego „chłamu”. Sam sobie winien jesteś. I nie licz na to, że „naćpią się zachodem i zostaną kopnięci w tyłek”. Bo nie zostaną. Przeciwnie: z takim podejściem, jakie masz, to tobie nakopią za każdym razem, bo NIGDY nie walczy się z rynkiem (nie kopie się z koniem, jak wolisz). Jak to pojmiesz, to może ci się uda.

    2

    0
    Odpowiedz
    1. I dlatego kurwa kopał się już z rynkiem nie będę… 😀

      3

      0
      Odpowiedz
    2. 800 zł BRUTTO płaci ŁWF ty marna podróbo mesia, a za łóżko i szafkę na 8 godzin na dobę w barakach trzeba ekstra zapłacić, i za przyzakładową stołówkę oraz kibel. Najlepiej od razu znależć drugą jebę gdzieś w okolicy, żeby dorobić na te ekstrasy; albo drugą zmianę u mesia (1 zmiana = 8×365, więc jest jeszcze sporo czasu, żeby dorobić).

      0

      0
      Odpowiedz
      1. A czy Pan twój, gdziekolwiek w poprzednim poście swoim raczył napisać, że ekstrasy i kąt w baraku nie są płatne? No widzisz, patałachu… /Mesio PS. Ty też staw się pod bramą naszego zakładu, może się nadasz do naszych zakładowych służb porządkowych. Staniesz pod bramą z trzema stówkami i zaświadczeniem od dzielnicowego i powiesz odźwiernemu, że chcesz aplikować do Zakładowych Oddziałów Metodyczno Organizacyjnych (lub w skrócie: do ZOMO).

        1

        0
        Odpowiedz
  3. Ludzie za mało zarabiają tutaj. Nie dziw się zatem, że ktoś powie ”w Biedronce taniej”, poza tym w Pl nie ma tej kultury przesiadywania po knajpach tak jak na zachodzie. Masz rację, tutaj tylko w stolicy jest jeszcze jakieś życie, a wszystkie mniejsze miasta/miasteczka (niestety) odmierzają czas od 10 – tego do 10-tego każdego miesiąca.

    5

    0
    Odpowiedz
  4. No to najpierw narzekasz, że ludzie nie jedzą lokalnego czy polskiego, a zaraz potem, że ksenofobia i Chińczyk też się nie utrzyma. A ja Ci powiem, że Chińczyk się utrzyma, Chińczycy dobrze sobie radzą ze swoimi knajpami. No jak nie wyszedł biznes, to nie wyszedł, ale próbowałeś. Może trzeba nawpierdalać tam więcej glutaminianu sodu, więcej gówien typu niezdrowego i ludzie będą to żreć. Poza tym w PL ludzie nie przesiadują w knajpach za dużo.

    5

    0
    Odpowiedz
  5. Dla pocieszenia dodam, ze jesli prowadzisz normalny biznes, a nie jakies super fancy burgery za chuj wie ile, to ja sam zawsze czesto odwiedzalem lokalnych przedsiebiorcow, i dawalem im zarobic. Teraz tez to robie tylko juz w innym kraju

    0

    0
    Odpowiedz
  6. dobra chujnia. Wspolczuje ci stary ale taka prawda- albo burzuje wpierdalaja w wysoko bogackich gessler restaurant albo bidota w mcdonaldzie albo kebaba u Aliego albo Ahmeda za 4,50 zl. Ten kraj i ludzie zgnije

    2

    0
    Odpowiedz
  7. Ja zrozumiałem o co chodzi, jak prowadząc firmę cateringową robiłem „zdrowe” posiłki. Poinformowałem kiedyś jednego patałacha, który coś zamówił u mnie, że to zdrowe, bo z tego i tamtego zrobione itd, a on na to: a chuj mnie to obchodzi, ważne żebym się nawpierdalał. Zrozumiałem. Potem już było łatwiej, bo ładowałem jakość biedronki i kasowałem jak za tamto, a hasła zmieniłem na „taniej” zamiast „zdrowo”. W końcu pozbyłem się tego biznesu, chociaż zaczął się kręcić. Nie chciało mi się zapierdalać.

    3

    0
    Odpowiedz
  8. No akurat w Polsce jest duzo knajp, tylko jakosc jest nie ta kolego . Sam lubie zjesc , ale uwierz mi , ciezko trafic na cos , co nie jest kupione w tesco ( pierogi ) , i podane jak u mamy . Jak zwykle w tym kraju , za biznes biora sie ludzie , ktorzy chca duzo zarobic malym kosztem . Niestety , ale polacy nie nadaja sie na biznesmenow

    0

    0
    Odpowiedz