Oto druga część cyklu historii opartych na faktach o wyborach kobiet, którą to serię wam obiecałem drodzy towarzysze.
Kiedyś pracowałem z taką młodą dziewczyną, miała wtedy 22 lata, dość przeciętnej urody i dużo gadaliśmy, więc po jakimś czasie zaczęła mi się zwierzać ze swojego życia osobistego.
Powiedziała mi, że ma romans z żonatym facetem i zaciekawiło mnie to. Zapytałem czy nie miała wątpliwości i obaw jak to się potoczy.
Powiedziała mi, że oczywiście, że miała, ale pewnego wieczoru gdy spotkali się po kryjomu, żeby żonka o niczym się nie dowiedziała to postanowiła wyrazić swoje obawy i powiedziała mu:
„No ja nie wiem czy mogę ci ufać”.
On po krótkiej pauzie położył jej rękę na ramieniu, spojrzał głęboko w oczy i z ciepłym, uspokajającym uśmiechem powiedział tylko.
-Będzie dobrze.
Podejrzewam, że jeszcze tego samego wieczoru skakała wściekle na jego przyrodzeniu, bo że skakała na pewno to wiem, ale nie wiem czy już wtedy, czy jeszcze przemyślała. Przyznała mi się, że to był długi romans.
I widzicie panowie, morał jaki ja z tej
i innych historii wyciągnąłem dla siebie, taki wspólny mianownik to to, że nie można wdawać się w wywody.
Ja zawsze, chociaż byłem atrakcyjny dla kobiet to spalałem zazwyczaj relacje tym, że za dużo pierdoliłem długich filozoficznych kocopołów, argumentów, analiz i wszystko się psuło.
Do kobiet trzeba mówić prostymi zadaniami, jak do zwierzątek. Ważniejsza jest ta chemia, ta ciepła gęsta, narkotyczna atmosfera w powietrzu, głębokie spojrzenie, pierdolenie monosylabami prostych równoważników zdań, ripost i monosylab, błysk w oku, wolnopłynący potężny strumień dopaminy w mózgu samca i luz.
Finał tej historii był taki, że gościu sobie poużywał i poruchał na młodszej o 10 lat łasce, a potem puścił jakieś smęty, że niby ją kocha, ale nic z tego nie wyjdzie, bo żona itd.
Ona jednak powiedziała mi, że nie żałuje tego romansu.
Potem już nie mieliśmy kontaktu, ale podejrzewam, że miała potem kilka podobnych historii i jak to kobita stwierdziła, że „faceci są beznadziejni”.
Delira jak chuj widzę weszła
Tatooooo, a co to znaczy delira?