Tak źle i tak niedobrze

Nie pracujesz, masz za dużo czasu wolnego, nudzisz się, czujesz się jak bezrobotne gówno i nie masz pieniędzy. Znajdziesz robotę – zapierdalasz po 14 godzin na dobę, może i zarobisz pare kafli na miesiąc, ale nie masz czasu na wydawanie pieniędzy, wolnego czasu, na zebranie własnych myśli, na zabawę i nie masz siły. Czy w tym kraju wszystko musi przechodzić ze skrajności w skrajność? Czarne, albo białe? Tak źle i tak niedobrze…

153
11

Komentarze do "Tak źle i tak niedobrze"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. A no kurwa tak to już jest w cebulandii że ciężko to jakoś wyśrodkować, jakoś wyregulować

    41

    1
    Odpowiedz
  3. Mam podobny kryzys. Kiedyś byłem długo bezrobotny, miałem za dużo wolnego czasu. Teraz pracuję 6 dni w tygodniu i nie wiem po co. Jak na standardy europejskie, zarabiam gówno, czyli jakieś 500euro. Czuje się jak robot. Nie dziwię się ludziom którzy wyjeżdżają żyć z socjalu. Gdyby miał trochę ciemniejszą skórę to chyba bym wyjechał udawać uchodźcę

    58

    0
    Odpowiedz
  4. Ja pracuje na produkcji, 3 zmiany, 1 2 i 3 zmiana. Pokolei. Czyli z życia też gówno a robota po 8h potem sie chce spać ze zmęczenia, trzeba po 1 zmianie 2h pospać bo sie wstaje o 4 rano by na 6 zacząć. Nocki od pon do pt na 22. Pół soboty w dupie bo trza odespać, zostaje zaś troche soboty dla siebie i niby cała niedziela, niedziela z presją bo o 4 trza wstawać bo na 6 do roboty. Pojebana ta zmianowość 1 2 3, powinno być 1 3 2

    41

    0
    Odpowiedz
    1. Dokładnie, spotkałem się z takim podejściem, że jak pracujesz 8h to nie wiesz co to zmęczenie, albo masz ‚lajtowo’ bo to tylko 8h-ale same zmiany są męczące-wiem, bo niestety też pracuje na produkcji.

      6

      0
      Odpowiedz
    2. Jak jesteś na bezrobociu i się nudzisz, to naucz się w tym czasie czegoś sensownego, żeby znaleźć robotę trochę lepiej płatną. Jak można się nudzić mając za dużo wolnego czasu i to w dobie internetu? I nie chodzi o gry i walenie gruchy przed kompem. Tu jest cała dostępna ludzkości wiedza. Naucz się angielskiego, gotować, negocjować pensje, wyplatać wiklinowe kosze, poszerz wiedzę w dziedzinie w której chcesz znaleźć pracę. Masz dość patrzenia w monitor? Poczytaj książkę żeby być mądrzejszym, idź pobiegać żeby zgubić sadło. Ktoś kto nie ma pomysłu na siebie jest skazany na niską pensję u Janusza i chujowy żywot. Nie masz pomysłu co ze sobą zrobić, to już nawet w internetach poszukaj co zrobić z wolnym czasem.

      11

      0
      Odpowiedz
  5. po prostu polska to nie jest kraj do życia

    7

    1
    Odpowiedz
  6. Rób doktorat

    2

    2
    Odpowiedz
  7. Wyjedź do Kanady.

    1

    0
    Odpowiedz
  8. Jest jeszcze trzecia możliwość. Trzy stówy do łapy i zapraszam do złożenia CV na taśmę w naszym Łódzkim Wydziale Fabrycznym. Jeśli dostaniesz tę tyrę, to będziesz jebał w trybie 8 x 365, więc czasu wolnego nie będzie zbyt wiele. Z pensją 800 zł brutto miesięcznie zaręczam, że wydasz wszystko i jeszcze się zapożyczysz na suche bułki. Nie ma ryzyka, że coś zostanie. Wilk cały i owca syta.

    8

    0
    Odpowiedz
    1. Och, jest mesio! Już się bałem, że zamilkłeś… Jak tam słodziaku, stopy wymyte i wypielęgnowane? Chłopakom z celi też robisz pedecure? Stęskniłem się za tobą, kruszynko. Ale teraz tak szybko mnie nie zamkną, będziemy już zawsze razem, obiecuję! Byk Andrzej.

      0

      0
      Odpowiedz
  9. Zacząłeś dostrzegać zamknięte koło Matrixa. Świadomi ludzie cierpią najbardziej. Zapffe pisał o mechanizmach obronnych świadomości, które bronią jednostkę przed poznaniem gorzkiej prawdy. Właśnie któryś mechanizm u Ciebie zawiódł i zadałeś sobie „niewygodne” pytanie. Z czasem zaczniesz pytać; po co to wszystko?. Czasami myślę, że lepiej byłoby być klasycznym bezmyślnym wyrobnikiem na trasie zakład – dom – TVN 24 – spać – zakład itd. Ja na swoje nieszczęście dołożyłem do tego rozważania na temat nieuchronnej dla każdego z nas śmierci. Co za tym idzie bezsensowność jakichkolwiek działań. Póki widzę światełko nadziei, czym jest wypracowanie sobie dochodu pasywnego, ciągnę swój pług po tym ugorze, i staram się żyć drobnostkami typu spacer po górach, dobry film. Spróbuj z połową etatu jeżeli dasz radę się utrzymać. Życzę Tobie byś znalazł ten złoty środek dla siebie.

    20

    2
    Odpowiedz
    1. In the end, everybody dies. To nie drobnostki ale essencja. W kurworealnosci gdzie 42 osoby ma tyle co nizsza polowa ludzkosci czyli 3.5 miliarda drobnostki sa wszystkim. Pozdro.

      1

      0
      Odpowiedz
    2. Kolejny PiSior z TVN24 wyleciał. Nie dziwie się że stać ciebie tylko na spacery i dobre filmy skoro marnujesz czas na rozmyślanie o oczywistych oczywistościach. DO ROBOTY!!! Można żyć ciekawie i pracowicie, jedno drugiego nie wyklucza.

      0

      3
      Odpowiedz
  10. nie pierdol, kup sprzęgło od żuka

    2

    1
    Odpowiedz
  11. Trzeba polubić swoją robotę. Albo w bezczynności też znaleźć wartość. Podobno inteligentny człowiek nigdy się nie nudzi.

    3

    1
    Odpowiedz
  12. Mam to samo, ostatnio byłem chwile bez roboty a teraz piszę po tym jak wróciłem z 12h pracy i zaraz idę spać bo jutro znowu na 12.

    5

    0
    Odpowiedz
  13. Kiedyś wydawało mi się, że jeśli ktoś np. pracuje w kiosku, to z automatu oznacza to, że nie jest zbyt ambitny. Dziś coraz częściej rozumiem osoby, które świadomie idą do pracy mało opłacalnej finansowo, ale takiej, w której się nie przemęczą i po odbębnieniu 8 godzin mogą robić to, co lubią. Wiadomo, że nie będą mogły pozwolić sobie na jakieś drogie hobby, ale lepsze to niż nic. A taki lekarz? Prestiż może i duży, na brak pieniędzy nie narzeka, ale po kolejnym 24-godzinnym dyżurze umiera z przepracowania. Coraz częściej słyszy się o zgonach z wycieńczenia ludzi przed 40.

    24

    0
    Odpowiedz
    1. Wczoraj mialam prezentacje dla wysokiej kadry w jakiejs firmie by zaoferowac projekt. 30 godzin pracy za darmo, wlasny wklad, andrenalina podczas prezentacji, odmalowana, ubrana lepiej niz te barany w komisji, wracam do domu, pol nocy nie moglam spac jeszcze ze stresu. I na co to wszystko? Projektu nie mam. 10 innych ludzi tez wyslano z kwitkiem do domu. To parcie na sukces odbija sie na zdrowiu. Spokojna praca nie zabija.

      4

      0
      Odpowiedz
  14. Welcome to the Cebuland Matrix

    13

    0
    Odpowiedz
  15. W Szwecji to nie do pomyślenia. Jest czas na pracę ale jest czas wolny bec

    2

    0
    Odpowiedz
    1. Ale w Szwecji jest wielka chujnia migracyjna jak i w wielu innych krajach Europy Zachodniej, o czym tobie napewno wiadomo szanowny Komentatorze. Wiem sporo na ten temat. Spotkałem również Szwedów dziennikarzy z Göteborga i Malmö w Austrii, a także mogłem rozmawiać podczas krotkiego pobytu w USA (ja mieszkam w Krakowie i tu mi najlepiej) z rodowitymi Szwedami po koncercie w ich ambasadzie. To co oni mówią, to takie wesole nie było. A byli to ludzie, którzy rzeczywiście mieli na ten temat coś do powiedzenia. Cudów nigdzie nie ma.

      0

      1
      Odpowiedz
  16. Jestem studentem(podczłowiek), w życiu nie pracowałem. Nwm jak wy ale do 30 może dożyję później jebać wszystko.

    2

    1
    Odpowiedz
  17. Pracujesz i czujesz sie jak pracujące gówno. Normalka w bantustanie nad Wisłą.

    7

    0
    Odpowiedz
  18. Jepać jak wół i gówno mieć to już lepiej nic nie robić. Handlować na allegro czy coś podobnego. Co to za życie? Robota-dom i jeść, spać i znów robota………..za 2500-3000 czasem 3000 zobaczy taki niewolnik jak świnia gwiazdy. To już jak eksploatowany robol-niewolnik w jakimś kolonialnym zadupiu. A gdzie hobby a gdzie rozrywka a gdzie marzenia do wuja wała? Mamy być w tym smutnym kraju wołami roboczymi jak nasi dziadowie parobki wiejskie u dziedzica a bawić sie ma tylko państwo elyta.Do tego dążą chyba.

    18

    0
    Odpowiedz
    1. Tak mój Drogi, do tego już doszło. Elyta bawi się tak samo dobrze jak elyta przedwojenna czy też elyta zwana czerwoną burżuazją do 1945 do 1990. Takie życie. Urodzisy się w czworakach (w przenośni oczywiście), w czworakach pozostaniesz i na Pana Dziedzica Najjaśniejszego zapierdalać będziesz wo pocie swego czoła i wolem roboczym będziesz Ty i dzieci Twoje jak i wcześniej rodzice i dziadowie Twoi, J wlaśnie jestem takim wołkiem roboczym w Rzeszowie (dojeżdżam z wioski codziennie), mam przeciętnie opłacaną pracę, niezbyt ambitną co prawda, ale trzy razy w tygodniu pracuję na stróżówce (nocna zmiana), to sobie zawsze parę groszy zarobię. Z Polski nigdzie w świat nei pojadę, bo wiem, że do tego nie każdy się nadaje. Tam zawsze, a przynajmniej w pierwszym pokoleniu będziesz obcy, dopiero ewentualnie Twoje dzieci będą w lepszej sytuacji. Ale wcale tak być nie musi. Czy tutaj czy zagranicą, mozesz mieć wielką chujnię, i to nie wiadomo, za jakie grzechy, jak to starzy, sterani przez życie ludzie u nas na wiosce gadają.

      3

      0
      Odpowiedz
  19. Szanowni Komentatorzy. Czytam Wasze całkiem inteligentne wypowiedzi i dlatego postanowiłem też napisać tutaj parę słów. a słowa te zapożyczam z małej książeczki prof.
    Tadeusza Kotarbińskiego (już niestety nieżyjącego od wielu lat) pod tytułem „Żyć zacnie” wydanej przez Naszą Księgarnię w roku 1989. Chodzi o to, że człowiek pragnąłby żyć , istnieć wiecznie. Dotyczy to np. próby pocieszenie się tym, że się będzie nadal żyło po zgonie. Ale tak nie jest, jeśli nawet ten i ów tak mówi. A teraz następuje cytat z wyżej wymienionej pozycji T. Kotarbińskiego: „Nie jest tak, ponieważ podobna chęć musiałaby mieć za warunek intuicyjne zrozumienie pojęcia wieczności. Że go nam jednak zupełnie brak, o tym świadczy chociażby sens następującej hinduskiej przypowieści. Na szczyt góry diamentowej wyższej niż Himalaje przylatuje co rok mały ptaszek i czyści sobie swój miękki dziobek o diament. Otóż, gdy ów ptaszek malutki w ten sposób zetrze całą górę, wówczas mini edopiero pierwsza sekunda wieczności. Nie ma w streszczonej przypowiastce ani słowa przesady. Ogrom wieczności przekracza wszelkie granice intuicji, nie może więc być przedmiotem uświadomionego pragnienia. Nie o to chodzi ludzkiemu sercu. Pragnie ono żyć nie wiecznie, lecz tak dlugo, jak mu będzie się chciało żyć. Nie sama bowiem skończoność życia zasmuca, lecz jego krótkotrwałość mierzona stosunkiem do pożądanej długotrwałości. „

    0

    5
    Odpowiedz
    1. a ićrze f pisdu!

      1

      0
      Odpowiedz
  20. Polecam przeczytać: Pieniądz- źródło wszelkiego zła. Autor Tomasz Janowski. I wszystko się wyjaśni

    0

    0
    Odpowiedz
  21. Gdyby móc w kilku zdaniach streścić życie człowieka z perspektywy jego rozwoju i sytuacji ekonomicznej, to myślę, że wyglądałoby to tak…. Rozwijające się niemowlę obserwuje, zachwyca się i z ciekawością patrzy na świat zawsze z szeroko otwartymi oczami. Gdy dorasta i zaczyna płynnie mówić nie ma końca jego pytaniom. „A dlaczego, a jak, po co…”. Jego ciekawość nie ma granic, a kiedy zaczyna już chodzić do szkoły zaczyna marzyć kim będzie – strażakiem, piłkarzem, lekarzem, kucharzem, kosmonautą, mechanikiem, nauczycielką, pielęgniarką…. Jako wczesny nastolatek buduje domy na drzewie, spędza wieczory z tatą w garażu lub nocami ćwiczy na instrumencie muzycznym. Prawdziwe chłopięce i dziewczęce marzenia rozwijają się i pewnie większość z nich by się urzeczywistniła, a tym samym społeczeństwo było by zupełnie inne jakościowo (w myśl zasady, że najlepsi jesteśmy robiąc to, co kochamy), ale… nagle zaczyna się konieczność zdobycia PIENIĘDZY. I wszystko się kończy. Otwierają się bramy do najrozmaitszych chorych zachowań nie będących też obojętnych dla naszego fizycznego zdrowia. Porzucamy marzenia i nie myślimy już o tym, co chcemy robić, co będzie pożyteczne dla mnie, co będzie pożyteczne dla innych, ale o tym, co mi pozwoli zdobyć pieniądze!

    Za kryteria wyborów życiowych nie wybieramy już pasji, dobra innych lub nawet przyjemności życia, ale PIENIĄDZE. Zmuszeni postrzegać świat z tej perspektywy zostajemy nie tylko nudnymi księgowymi (jak to jest ze mną przy okazji pisząc), ale też handlarzami narkotyków, prostytutkami, płatnymi mordercami…. Czy my jesteśmy totalnymi debilami?! Poświęcamy relacje międzyludzkie, zasady i zdrowie dla zdobycia pieniędzy, by z końcem dni nieco zmądrzeć i wszystkie pieniądze oddać za choćby nadzieję na lepsze zdrowie lub bliskość drugiego człowieka. Zanim jednak doświadczenie nas nauczy, że materialne dobra nie są wiele warte, pozwalamy by to one wytyczały nam monotonną drogę przez życie – pracę zabijającą nasze pasje i ograbiającą z bezcennego czasu, pragnienia sięgające egoistycznego dna, które paradoksalnie uczyni nas coraz bardziej nieszczęśliwymi ludźmi i cele, które zupełnie odwracają uwagę od prawdziwego sensu życia. Zamykają nas w ciasnej klatce z banknotowych krat, które paradoksalnie są tylko z papieru… a jednak, tak trudno się z nich wydostać. Czy to wina nas samych czy może obalić należałoby system?

    To moje niezbyt długie rozważnie nie jest tylko filozoficznym potępieniem systemu ekonomicznego, w którym przyszło nam żyć. Poniżej zawarłem bardzo realne problemy wynikające tylko i wyłącznie z faktu istnienia pieniędzy. Są to problemy globalne, najważniejsze z istniejących. Ich mechanizm jest prosty, a jednak wciąż zamiast zaobserwować, że korzeniem tego zła jest pieniądz dajemy się zwieść alternatywnym odpowiedziom.

    4

    0
    Odpowiedz