Wiara

Poznałam mężczyznę.
Jest cudowny, dobry, kochany, uczciwy, szczery. Jesteśmy razem już od dłuższego czasu, bardzo się kochamy.
Ale jest jedna rzecz, która poróżnia nas okropnie. Wiara. On jest okropnie wierzący, tak go nauczono, a On chce żyć tak, jak Go nauczono.
Nie jest jakiś religijnym szaleńcem, nie słucha Radia Maryja, nie ma ołtarzyków w domu.
A jednak przykłada do tego ogromną wiarę. Denerwuje mnie, kiedy w nasze dialogi przemyca Boga. Szanuję to, co On czuje, w co wierzy. Sama nigdy nie powiedziałam, że nie wierzę w Boga, ale nigdy też nie byłam religijna, nigdy nie przykładałam do tego wielkiej wagi.
Ostatnio powiedziałam Mu, że kiedyś w życiu miałam straszne problemy, że strasznie się pogubiłam. Odpowiedział : „Gdybyś w Boga wierzyła, to byłoby inaczej”. Że niby co byłoby inaczej? Naprawdę nie da się tego wytłumaczyć w inny sposób? Namawia mnie na pójście do spowiedzi, pójścia z Nim do kościoła. Wiem, że to dla Niego cholernie ważne. Wiele jestem w stanie poświęcić, wiele jestem w stanie zmienić. Jeśli to naprawdę tak istotne- dobrze, mogę pójść z Nim do kościoła, jeśli to Go uszczęśliwi. Jednak wiem, że gdzieś w sercu będę okropnie wkurwiona. Nie umiem wierzyć w coś, czego nie rozumiem, po prostu… Nie widzę w tym sensu, nie widzę w tym siebie. Powiedziałam Mu dokładnie to, co teraz piszę. Wiem, że jest zawiedziony. Ale ja nic nie mogę na to poradzić. Patrzę na świat z innego punktu widzenia, wierzę w inne wartości. To znaczy, wierzę w miłość, w dobro, czasem nawet w ludzi. Ale nie nazywam tego Bogiem, On tak.
Cholernie Go kocham, jest moim cudem, ale ta jedna rzecz tak bardzo mnie uwiera. Wiem, że nie uda nam się osiągnąć kompromisu. Nie mam ochoty się podporządkowywać, to zbyt duża rzecz, żeby na to przystać. Wiem, że wiara jest Jego fundamentem. A ja, cholera, nie chcę tego samego dla siebie. Wiem, że nawet jeśli zgodziłabym się na te rzeczy, o których On mówi, zrobię to tylko po to, żeby Go uszczęśliwić. Ale to jest jakieś strasznie smutne. Nie mam pojęcia, co z tym zrobić, czuję ogromną presję. Czuję się chujowo. Ale cool story, nadaje się do Bravo. Pozdrawiam.

58
59

Komentarze do "Wiara"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Jestem Ateistą. Spotkamy się ?

    0

    0
    Odpowiedz
  3. W porządku gość. Tak powinien wyglądać wierzący. Albo jesteś wierzący i Bóg jest dla Ciebie na pierwszym miejscu, albo nie jesteś wierzący i nie ma płaczu. Nikt nie zmusza. Nie rozumiem cichutkich katolików skulonych w kąciku, którzy do kościoła chodzą, a słowo „Jezus” przy ludziach im przez gardło nie przejdzie. Szanuj sobie tego faceta, bo jest spójny w swoich zasadach. Dziś to wymaga odwagi. Pozdrawiam!

    0

    1
    Odpowiedz
  4. Piszesz jak kretynka. Nie musisz czcić jego osoby wielką literą.

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Witaj. Mam dla Ciebie dobrą radę – przestań przynudzać i zacznij normalnie żyć. Zrób mu dobrze, zrób sobie dobrze a poza tym to wszystko w porządku?

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Współczuje. Dobrze się układają związki, w których ona i on mają podobne priorytety. Szczególnie podejście do religii jest na tyle poważne, że ciężko problemy z nim związane przeskoczyć. Ja to bym na Twoim miejscu chyba sobie darowała.

    1

    0
    Odpowiedz
  7. Przejebane. Rozstań się z nim czym prędzej, bo będzie tylko gorzej. Nie piję tutaj do katolików, ale taki fanatyczny typ, to po prostu typ człowieka pozbawionego własnego zdania i silnie ulegający wpływom społecznym. Może to być równie dobrze muzułmanin, ateista, jechowy, czy nazista – w każdym razie jest to ktoś, kto nie podejmuje się refleksji nad życiem, nie zastanawia się, co jest słuszne i właściwe, ale przyjmuje wszystko, co podane przez dominującą kulturę, w której się znajduje. Pierdoli Ci na okrągło o Bogu, bo nie wyobraża sobie, że ktoś może myśleć inaczej niż on. I będzie się to odnosiło nie tylko do kwestii religijnych, ale do wszelkich aspektów życia. A jeśli już chodzi o sam katolicyzm, to możesz spodziewać się, że ten facet nie będzie rozwiązywał z Tobą żadnych problemów seksualnych, ani liczył się z Twoimi potrzebami w tym zakresie bo to grzeszny temat. Uważaj też, żeby nie dostać w pysk – bo kobieta to byt podrzędny, ma się podporządkować mężczyźnie, a miłość ma być twarda.

    0

    0
    Odpowiedz
  8. zgłoś się do „Dlaczego ja?”

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Jeśli nie czujesz aż tak Boga to tak jak ja. Jest niewidzialny. Ale jego dzieci to każdy człowiek. Pewnie do pełnego poczucia Boga trzeba dojrzeć, ale skoro wiemy, że On istnieje to chrześcijanie stosują się do Jego przykazań. W zamian Bóg da nam łaski.
    Możliwe, że twój chłopak kocha ię bardziej niż sobie wyobrażasz. Chce czystego związku i chce ocalić twoją duszę od piekła.

    0

    0
    Odpowiedz
  10. No nie mów że wy tak tylko „po bożemu”? albo wcale nawet bo przed ślubem?

    0

    0
    Odpowiedz
  11. Powiedz mu niech się modli o twoje nawrócenie. Jeśli się nawrócisz to nie bedzie problemu i okaże sie ze bóg istnieje. Jeśli się nie nawrócisz to znaczy, że chłop się modli do ściany i boga nie ma więc nie ma sensu się modlić oraz być mocno wierzącym, wtedy gość poluzuje i będziecie na równym poziomie wiary. Tak czy tak na jedno wyjdzie. Zaradny Zdzisław zawsze doradzi 😉

    0

    0
    Odpowiedz
  12. Chyba to nic złego, wręcz przeciwnie.

    0

    0
    Odpowiedz
  13. Nie poświęcaj szczęścia swojego dla szczęścia innej osoby.

    0

    0
    Odpowiedz
  14. Rzuć ten ciemnogród i znajdź sobie kogoś kto potrafi myśleć samodzielnie.

    0

    0
    Odpowiedz
  15. Do #3: Piszę o tym człowieku z dużej litery, bo tak piszę o osobach, do których mam szacunek i gówno mnie obchodzi, że masz z tym problem.

    To jest tak, że zastanawia mnie to wszystko.
    Nie, nie jest tak „po bożemu”, uprawiamy seks, właściwie nasze życie jest zupełnie normalne, poza tymi wszystkimi kwestiami Boga.
    On jest naprawdę wspaniałym człowiekiem, ale nachodzi mnie refleksja, na ile jest to kwestia charakteru, a na ile życie według Jego przekonań.
    Dzięki wszystkim za rady. Jestem daleka od rzucenia tego mężczyzny, poczekam, popatrzę, zobaczę, co będzie dalej.
    Nie dam sobie narzucać przekonań, które do mnie nie trafiają.

    #10 – genialne! ;)))

    0

    0
    Odpowiedz
  16. Zaradny Zdzisław powala żelazną logiką 🙂 sugeruję jego rozwiązanie!

    0

    0
    Odpowiedz
  17. To nie jest chujnia, tylko masz farta, że w ogóle znalazłas kogos takiego. Jak się kogos kocha, to wszystko można pokonać, znam mnóstwo par które sobie z tym poradziły, a jak Ciebie denerwuje, że on mówi o Bogu, to jestes zwyczajnie nietolerancyjna. Pewnie i tak wam sie rozpadnie, tylko że on załozy szczesliwa rodzine a Ty znajdziesz sobie lajtowego ateistę który poszuka sobie młodej dupy jak tylko sie zestarzejesz. Powodzenia;) Do autorów komentarzy, którzy sądzą, że facet nie ma swojego zdania: chyba nie umiecie czytać. To że jest wierzący, to znaczy że ma takie własnie zdanie. Gdyby był gejem, to wtedy dopiero miałby zajebiste zdanie, prawda? Do autora komentarza nr 9: boli ręka, co? 😉

    0

    0
    Odpowiedz
  18. #16. Niestety to chyba Ty nie umiesz czytać. Nie jestem tolerancyjna? Tak, i pewnie dlatego właśnie z nim jestem- po to, żeby być z kimś, kogo nie toleruję- gratuluję, to nie trzyma się nawet dupy. To, że mam odmienne zdanie na temat religii, nie znaczy, że nie szanuję zdania mojego faceta. I nigdzie nie powiedziałam, że jestem ateistką. Wcale też nie zależy mi, żeby poznać „lajtowego ateistę”. Nie rozumiem, czemu na mnie naskakujesz.
    Poza tym wydaje mi się, że ci, którzy pisali o tym, że on nie ma własnego zdania, mają na myśli co innego. „Swoje” czyli inne niż to, które narzuca, czy też sugeruje religia. Rozumiesz?
    Nie wydaje mi się też, żeby założenie szczęśliwej rodziny było zależne od tego, czy ktoś jest katolikiem, czy nim nie jest. Myślę, że to bardziej kwestia miłości, szacunku i oddania, a tego akurat uczy życie. Ale to oczywiście tylko moje zdanie. Pozdrawiam, hejterze 😉

    0

    0
    Odpowiedz
  19. Ja jestem i tak lepszy niż ten twój wierzący kochaś… jestem cudowny.I mam niezły sprzęt. Nie przejmuj kiedyś znajdziesz lepszego co da Ci tak że zemdlejesz i wtedy nie będziesz na wiarę narzekać. Bo ten pewnie jest cienki… 😉 Pozdro Mather Fucker.

    0

    0
    Odpowiedz
  20. Zaradny Zdzisław – jesteś dla mnie jebanym lamusem, który używa czyichś słów podając je za swoje, a głupia dupa jeszcze ci przyklaskuje.

    0

    0
    Odpowiedz
  21. „Jest cudowny, dobry, kochany, uczciwy, szczery.” Dziewczyno ciesz się, ze takiego znalazłaś. Chyba że wolisz kłamliwego i obojętnego wobec Ciebie palanta.

    0

    0
    Odpowiedz