WROCLOVE?

No to jedziemy z koksem. Co mnie boli? Mam nadzieję, że starczy miejsca…
2 lata temu przeprowadziłem się z mniejszego miasta do Wrocławia – miasta Utopii, można by rzec. Miałem do wyboru jeszcze Łódź, więc wybór był prosty, mimo, że odległość 5x większa. Skończyłem tu studia, znalazłem pracę i oto jestem… sam. Wszyscy znajomi zostali za mną, tutaj przez ten czas dorobiłem się ilości możliwej do policzenia na palcach jednej ręki, żyjącej swoim życiem. Na studiach nie trafiła mi się zbyt integracyjna grupa… 80% dojeżdżało na zajęcia spoza Wrocławia, więc woleli lecieć na pociąg, niż wyjść na piwo. Przez 2 lata były 2 (słownie: dwa) wyjścia grupowe. I tak w niepełnym składzie. Teraz nikt nie utrzymuje ze sobą kontaktu. Kij im w plery. W pracy jestem najmłodszy (24l.), a chłopak następny po mnie jest 8 lat starszy… Reszta ludzi jest w okolicach 50~, więc znajomości na wieczorne wyjścia też nie ma. Pracę lubię, więc jej zmieniać nie będę.
Ktoś mi mówi… wyjdź na miasto, do baru… poznasz kogoś! Ta… jakoś mi się to nie widzi… pójdę do pubu, usiądę przy barze, spiję piwo i gówno się ruszy… poza tym wiadomo… samemu – chujowo.
Dziewczyny oczywiście nie mam, bo było by za pięknie. Owszem, mam problemy ze śmiałością i strach przed odrzuceniem, ale chyba też nie umiem jakoś ogarnąć tego tematu. Parę razy zdarzało mi się już pytać dziewczyny, czy nie miałyby ochoty spotkać się, poznać lepiej. Nie były to pierwsze lepsze zobaczone dziewczyny na ulicy, ale takie z którymi widywałem się co jakiś czas (w pracy, czy na studiach) i oczywiście co? „Sorry, nie wiem co by na to powiedział mój chłopak” Ha Ha. Biednemu wiatr w oczy. I już mi się odechciewa starać się. Dlaczego to facet musi się starać, wychodzić z inicjatywą, itp? Co za życie. Jeszcze gorzej, że jak tylko przemieszczam się po mieście, to patrzę na dziewczyny i podoba mi się większość które widzę, ale podejść i zagadać nie potrafię. CHUJ!

45
46

Komentarze do "WROCLOVE?"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. „…tak trudno być mężczyzną”. (TESTOSTERON) Ale nie ma się co łamać, za kilkadziesiąt lat, to baby będą miały ten problem. Głowa do góry!!!

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Pociesz się, że większość z tych dziewczyn, które zauważasz, jest zajęta, więc statystycznie brak jest sensu (przy p<0,05) do nich zagadywać. :)

    0

    0
    Odpowiedz
  4. mam tak samo jak Ty. Dzisiaj sama sobie zabukowałam bilet do kina i chyba nie pójdę, paranoja.

    0

    0
    Odpowiedz
  5. ja mam 25 lat i powiem że głupio mi by było zacząć kręcić z kolesiem… zawsze to męska str. zaczynała, ja nie mam śmialości i nie chciałabym wyjść na idiotkę, bo mam wrażenie, ze jeśli spodobam się facetowi to na 100% pierwszy wyjdzie z inicjatywą… no i właśnie jestem sama 🙁

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Też mieszkam we Wrocławiu – mieście studentów, życia towarzyskiego:P
    nie dla wszystkich jednak. Wystarczą źle dobrane grupy na studiach, ludzie, którzy nie chcą się integrować albo na samym początku znaleźli swoje towarzystwo, wystarczy praca w starszym gronie – i nie ma się co w piątki robić.
    Wiem coś o tym. Na szczęście teraz jest inaczej. Poznałam Go na przystanku na świdnickiej – jest cudownym człowiekiem. Nic na siłę, drogi Chujowiczu. Przyjdzie samo:)
    A do wszystkich lasek – faceci boją się zagadać! Czasem warto zrobić pierwszy krok!

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Cieszyłabym się na twoim miejscu,że mam pracę. Znajomych możesz poznać na wakacjach. Albo zaproś kolegów z miasta do ciebie na wieś. Niech poczują klimat:) Pozdrawiam

    0

    0
    Odpowiedz
  8. A ja jestem sama w Krakowie. Po studiach w innym mieście. Mam 1 nową znajomą. Mam pracę, do której wychodzę jak jest ciemno i wracam jak już też jest ciemno. Ćwiczę już od 6 tyg charakter, niby jestem silna, ale mnie to już przerasta, oczywiście nie mam faceta, bo mój były skopał mi psychikę i teraz się boję. pozdrawiam. Powiem tylko tyle jestem mega nieśmiała i jak facet pierwszy nie zagada nigdy nie zacznę, bo się boję. Mam tak jak Ty, tyle, że jestem kobietą. powodzenia

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Pozostaje gruszyć w zaciszu własnego kąta.

    0

    0
    Odpowiedz
  10. Kobiety powinny nosić jakieś plakietki na czole, takie statusy typu np. ‚szukam faceta, pracuję tu i tam’ 😉 Mnie osobiście byłoby prościej 😉

    0

    0
    Odpowiedz
  11. Mam 32 lata i przejścia jak Twoje. Wciąż ta sama praca, brak znajomych i partnerki. Chyba się przyzwyczaiłem bo wszędzie łażę sam. Mam ochotę na kino to idę. Jeśli chodzi o dziewczyny to „ganiam” za jedną, ale więcej spierdolę niż ugram. Witaj w klubie chujowiczu.

    0

    0
    Odpowiedz
  12. Ja już z tych myśli zrezygnowałem po skończeniu studiów (PWr). Jako że jestem skur.wysynem mam w dupie nonszalanckość i specjane szeroko rozumiane traktowanie kobiet, niech się męczą pipy. Nie narzekam na swój status materialny, niedawno wybudowałem dom w okolicach Wro, mam nowego SUVa, jestem nowobogackim burakiem, nie mam na głowie kredytów, no i korzystam z Odlotów ;). Jakoś kiedy byłem studentem nie miałem takiego powodzenia jak teraz… Także jak nie masz haj$u to musisz mieć szczęście żeby trafić na dobrą kobietę(takich jest malutko). Ja już nie trafię, ale za to bawić się potrafię i póki co trza korzystać póki pręty twarde:). Cheers mate!

    0

    0
    Odpowiedz
  13. Skoro pojechałeś tak daleko to już lepiej było wybrać Kraków. Większe miasto, więcej możliwości. 🙂 Przy okazji ładniejsze i posiadające niepowtarzalny klimat co ułatwia zawieranie nowych znajomości. Spacerując nocą(!) jest na mieście więcej ludzi niż w dzień we Wrocławiu. 😉

    0

    0
    Odpowiedz
  14. Wrocław jest sto razy lepszy i bardziej klimatyczny studencko od przereklamowanego Krakowa.Sam planuję sie tam przeprowadzić bo u mnie na wsi przyszłość żadna – tylko skad pieniadze skołować?

    0

    0
    Odpowiedz