Każda próba zmiany chujni w coś co z nią nie ma nic wspólnego kończy się chujnią jeszcze większą. Ale o szczegółach nie chcę mi się nawet pisać. W pewnym sensie, zaczynam akceptować to, że jest do dupy i raczej marne szanse, aby coś ruszyło w dobrym kierunku. Jednak od pewnego czasu jedna rzecz nie daje mi spokoju, a z tą rzeczą nie potrafię po prostu się pogodzić. Mam tu na myśli studniówkę. Brzmi koszmarnie nazywać studniówkę, czymś chujowym, ale dla mnie taka ona właśnie będzie. Nie dlatego, że jestem wielce alternatywna, idąca pod prąd itd., więc nie ekscytuje mnie wybieranie sukienek, mejkapy, nie mejkapy, fryzury, nie fryzury – ekscytują i to bardzo! W tej sferze jestem zwykłym zjadaczem chleba płci żeńskiej, chociaż w dzisiejszych czasach podejrzewam, że nie tylko żeńskiej, gdyż faceci przed studniówką, też się pewnie muszą nastać przed lustrem. Do rzeczy – generalnie chodzi o to, że nie mam z kim iść. Nie jestem jakimś pasztetem chodzącym, albo koszmarkiem, czy czymś takim. Pewnie to tak brzmi, bo w końcu jak to inaczej wytłumaczyć, ale no nie. Moje kontakty z facetami nigdy nie były jakieś super, właściwie nigdy nie zgłębiłam tej wielkiej tajemnicy dlaczego. Długo myślałam, że pójdę sobie na studniówkę z jakimś księciem z bajki, który nieoczekiwanie spadnie z nieba i zrewolucjonizuje moje pojęcie na temat życia. Studniówka coraz bliżej, księcia jak nie było tak nie ma. Rozważałam opcję kolegów, ale ten, który znajdował się na szczycie owej listy został usidlony przez pewną niewiastę. A co do innych panów – albo za mało ich znam, żeby prosić, albo nie lubię na tyle, aby im stawiać studniówkę. Brzmi jakbym była wybredna, ale serio kolegów nie mam za wielu. Tak więc wiem na sto procent, że będę się źle bawić. Nieważne – pójdę sama, z kimś – mam to jak w banku. Samo ciśnie się na usta – nie idź więc! Co za problem? Problem polega na tym, że presja społeczna związana z tak zwaną „jedyną taką nocą w życiu” mnie przerasta. Już sobie wyobrażam reakcję mojego otoczenia i nie sądzę, abym dobrze ją zniosła. To tyle w sumie.
Studniówka, sukienki, mejkapy
2011-07-08 23:4334
56

Idź z przyjacielem. Na pewno jakiegoś masz. A jeżeli studniowka będzie ok, to i tak bedziesz się bawić super. W zasadzie to na studniowwkach wszyscy tanczą ze wszystkimi. Nie ma co robić z tej imprezy randkowego balu. To jest szkolna zabawa – ani bal debiutantek/ów ani wesele. 😛
IIIIDŹ. I luz. LUUUZ. To tylko studniówka.
a ja nie poszłam na swoją studniówkę i mam to gdzieś. Wszyscy mi mówili, że było super, ale było wiele lepszych imprez. Nie idź i nara.
hmm ja nie poszedłem na swoją studniówkę. Ale poszedłem na studniówkę mojej dziewczyny. I nie chcę Cię zniechęcać (bo może będzie ok), ponieważ jesteś może inną osobą niż ja, ale ta studniówka to był jakiś koszmar. Robiłem dobrą minę do złej gry żeby nie urazić niczym mojej panny ale to był po prostu istny koszmar, musiałem tańczyć (chociaż tego nienawidzę, nie interesuje mnie to, nie umiem i nie chcę się nauczyć i wydaje mi się to śmieszne). Co innego jakbym sobie coś wypił ale niestety kontrolowali stoły i musiałem na trzeźwo wyciągnąć moją pannę do tańca przy rytmach disco polo, których chyba jeszcze bardziej nienawidzę niż to wszystko razem wzięte. Byłem zażenowany całą tą sytuacją, masakra. Ja w ogóle nie lubię spędów czy to rodzinnych czy dyskotek itd, wszędzie gdzie jest dużo ludzi to po prostu nerwica mnie bierze. never again.
ja nie poszedłem i byłem w pełni zadowolony – spokój święty
ja też nie mam z kim iść, kasy mi brak i ostatnio klasa mnie wkurwiła – pieprzę 100 – dniówkę
Idź z przyjaciółką i podziwiaj ich miny
Ja na swoją studniówkę w styczniu nie idę,nie umiem tańczyć,nie mam laski kupię sobie z kumplem który też nie idzie piwo i faje i będzie domówka
Idź niewiasto na studia (dzienne). Najlepiej z daleka od domu. Tam będziesz miała niezły balet co weekend 🙂 Sprawdzone und potwierdzone!
daj nr gg
Pierdol to, nie idź i już, ja na swojej nie byłem i jebało mnie to co inni mi o mnie powiedzą
superoryginalnylogin@wp.pl – wiem, że nazwa jest głupia, ale co zrobić jak przy wymyślaniu maila dopada człowieka kryzys twórczy(dodam, że założyłam go dobrych parę lat temu , gdyby mnie to miało usprawiedliwić) i wiem też, że to nie gadu, ale jakoś tak działa podświadomie moja polityka prywatności czy coś w tym stylu. A i danke za odpowiedzi wszystkie jak już jedziemy po niemiecku;)
Ja tez nie mam z kim pojsc bo mnie partnerka wystawila i doszedlem do wniosku ze to tylko onasklaniala mnie za pojsciem a teraz nie widze takiej potrzeby bo tam chujnia bedzie