A bez tytułu, bo nie chce mi się wymyślać

Nie jestem jakimś tam alienem. Lubię sobie wypić piwko w towarzystwie, a to film pooglądać, pograć na gitarze z kumplami i kumpelami, walnąć się na wyro i posłuchać kolejnej piosenki Gunsów, powydzierać się „Heeeej, po co ten płacz, hej kobietooo po co ten płacz”. No właśnie, ten płacz. Mimo tego, że na ogół wydaję się być osobą towarzyską i jest tam parę osób na świecie, które mi mówią, że uwielbiają spędzać ze mną czas, bo to, bo sramto, bo rozśmieszam ich i pozwalam zapominać o chujowym świecie. I niby jest śmiesznie, hihihi i te sprawy, ale jak wrócę do domu to ogarnia mnie jakaś chujnia. Ojczym stara cipa drze się, że to za późno wróciłam, słucham czegoś za głośno, gram w jakieś bezsensowne video-gry, potem jeszcze powkurwia się, że perfum mu śmierdzi (mimo, że jebie od niego czosnkiem tak mocno, jak w Tunezyjskim barze, gdzie sra 60 arabów naraz). Matka nie lepsza, daje się temu palantowi, a sama potem gada „ja w twoim wieku…”, drze się po mnie, bo niby jestem chamska, wyrafinowana i źle wychowana (ale kogo to obchodzi, że sama siebie obraża?). Babcia, spędza z nami w chuj dużo czasu, bo nikogo oprócz nas nie ma – drze się po mnie tak samo, wmawia mi, że jestem pomyłką tej rodziny, matka miała mieć aborcję i w ogóle, jakby mnie nie było to był by cud, miód i Madryt. Robi z siebie na siłę męczennicę, rzekomo, by zrobić nam dobrze. A chuj ją o to prosił! No i jak się nazbiera tych chujni, to potem ogarnia mnie jakaś permanentna chujoza, która we mnie tkwi i sprawia, że czuję się jak jedna z tych osób, które rodzą się z tragedią we krwi. Leżę na łóżku, czuję się jak jakiś belfer bez perspektyw na przyszłość, bo wolę sobie poleżeć na łóżku i płakać, walić pięścią w ścianę z tej bezsilności. No już kurwa nie wiem co z sobą robić! Mimo pasji i jakiś tam ludzi, którzy podobno są moim wsparciem, chce mi się rzygać życiem. W pewnym momencie doszłam do wniosku, że pierdolę system. Nałykałam się leków – nic. Szalik z jebaną pętelką – też kurwa nic, pękł. Miałam nawet wypadek, ale nic nikomu się nie stało. No to trudno, coś mi każe żyć. Coś mi się każe męczyć w tej niekończącej się chujozie maksymalnej. No za jakie grzechy muszę żyć z tą pojebaną rodziną, w pojebanym domu? CHUJA ŚRUT I NIC WIĘCEJ.

65
75

Komentarze do "A bez tytułu, bo nie chce mi się wymyślać"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Zacząłbym od babci.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. kurde przewalone, przykre jest usłyszeć od własnej babki ze miałaś być usunięta ale się urodziłaś.. Smutne w chuj.. tez mam ze swoimi przewalone(jestem facetem) jak coś to wpadnij pograć na gitarze albo na piwo z biedronki. Wytrzymaj tam jeszcze trochę i uciekaj 😛

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Weź się napij tyle wody aż pękniesz :)A poważnie, dziewczyno, życie przed Tobą, wiele zmian, wielu ludzi, wiele miejsc i krajów do odkrycia. Nie pytaj tylko żyj dla siebie a innym na złość :). Samobójstwo to najdurniejsza rzecz jaką możesz zrobić

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Faktycznie kiedy sytuacja w domu jest chora człowiekowi żyje się najciężej… Ech. Nie poddawaj się. W końcu będzie lepiej. Zobaczysz. Ja trzymam za Ciebie kciuki. Pozdrawiam. Tak przy okazji, takie stare pierdzące prukwy mają zawsze najwięcej do gadania a zawsze gadają z najmniejszym sensem. Mówić otwarcie do Ciebie o aborcji… Ja bym za takie coś strzelił w pysk bezpardonowo. Na miano babci trzeba sobie zasłużyć.

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Zwykła gówniara w okresie dojrzewania.Bunt. Pewnie kiedyś jeszcze za tym zatęsknisz.
    Idź idź na śmierdzący asuad albo znajdź sobie kawalera z mieszkaniem.

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Dlaczego używasz słów, których znaczenia nie znasz i nie rozumiesz?

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Przemęcz się, pójdziesz kiedyś na swoje i będziesz szczęśliwa. Jeszcze podziękujesz losowi, że Cię tak zahartował za młodu.

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Bolca ci trzeba.

    0

    0
    Odpowiedz
  10. Od autorki do @5: Musiałabym być jakąś masochistką, tęskniąc za tymi ludźmi. A kawalera nie szukam, wolę zarobić na siebie sama. Pozdrawiam Ciebie i Twojego frajera z mieszkaniem. 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  11. haha ojczyma słuchasz obcą osobę jak by mi matka ojczyma przyprowadziła to zaraz bym go wypędził na zgnity pysk.

    0

    0
    Odpowiedz
  12. Radzę Ci porozmawiać z rodziną o Twoich uczuciach, o tym, że Cię ranią. To może być trudne, ale może pomóc. Na pewno ignorowanie sytuacji na pewno Twojego losu nie poprawi. Możesz również udać się do psychologa, choćby szkolnego, o ile się jeszcze uczysz (i nie chodzi tu o „leczenie” Ciebie, tylko o sytuację w ogóle- psycholog mógłby Ci doradzić jak postępować z rodzicami, a jeśli byś chciała to mogłabyś udać się tam wraz z nimi- mógłby pomóc Wam uzdrowić tę sytuację).

    Życzę powodzenia i pamiętaj, że najprawdopodobniej kiedyś się od rodziców wyprowadzisz.

    0

    0
    Odpowiedz
  13. Idiotko, „wyrafinowana” znaczy „elegancka”, „z górnej półki”. Rodzice Cię utrzymują i należy im się szacunek.

    0

    0
    Odpowiedz
  14. Pamiętaj, że to Ty i tylko Ty masz władzę zmienić swoje życie. Spróbuj poszukać pracy, jeśli nie da się w tym cudownym zdominowanym przez fiskus i zwolenników grubej tyry kraju, to wyjedź za granicę, pracuj sama na siebie, będzie Ci ciężko ale satysfakcja murowana. Ja tak zrobiłem wiele lat temu i nie żałuję. Pozdrawiam i życzę powodzenia. Nie daj się złamać.

    0

    0
    Odpowiedz
  15. Musi być z Ciebie fajna dziewczyna, na bank byśmy się dogadali. Co prawda zbieżność występuje jedynie na polu pierwszych 3 zdań (choć za Gunsami nie przepadam), a resztę problemów mam innego kalibru, to wydaje mi się, że wiem co czujesz. Trzymaj się dalej ze znajomymi, niech Ci to daje siłę do życia oraz wyprowadzki, realizowania swoich pasji itp. Powodzonka 🙂

    0

    0
    Odpowiedz