Odwieczne, latami gnębiące mnie problemy, błędy młodości, które ciągną się do teraz – nazwałbym je wręcz przeznaczeniem, którego zlikwidowanie lata wstecz było by absolutnie dla mnie mokrym snem, największym kluczem do szczescia.
Do tego dochodzą problemy ze spektrum zdrowia, które jak się okazało były przyczyną większości moich problemów jednak życie nie jest łatwe i mogłem coś z tym zrobić. Dalej, problemy z hazardem – mam 25 lat i straciłem przez całe życie 450 tysięcy PLN więc mógłbym być chociaż materialnie ustawiony. Izolacja z tym związana odebrała mi młodość i kolory życia. Doświadczenia które same w sobie nie są tyle warte co ich skutki.
Ale stało się coś, co spowodowało, że te wszystkie problemy, potworne udręki zniknęły!!! Totalnie przestałem o tym myśleć!!! Absolutnie, kiedy poukładałem sobie w tej ciężkiej głowie wszystko, nawet w miarę pogodziłem się że straconymi latami i postanowiłem żyć dalej,.korzystać z życia, pojawił się mały problem.
Nowotwór.
Takie jest właśnie życie, mogłem w sumie umrzeć na wylew w wieku 4 lat więc zawsze mogło być gorzej :/
Niestety ale życie pokazuje, że Bóg to totalna fikcja.
