Mam dłuższe włosy, coś ala Justin Bieber 😀 I udałem się do fryzjera je przyciąć. Fryzjerka jak zwykle nie wie co oznacza-przyciąć o 3 cm- i opierdoliła mi głowę na mega krótko. Ja rozumiem pomylić się trochę – ale ja jestem prawie łysy! Nienawidzę tej babki 🙁 Najgorsze jest to, że wszyscy na cuzelni się ze mnie śmieją, wołają Pedał, Ciota albo Justin Bieber 🙁
Kategoria: Bez kategorii
Imieniny
2011-07-08 23:43Otóż drodzy chujowicze… mogłoby się wydawać, że wszystko pięknie, ładne. Mój telefon gorąca linia, ludzie dobijają się z życzeniami od rana ale…. no właśnie, żadnego smsa, wiadomości na gg na n-k od faceta, z którym spotykam się na prawdę dłuższy czas. Zapomniał i ma mnie głęboko w dupie-taka prawda! Siedzę jak ta kretynka, jest godzina 22 i nadal mam nadzieję, że może się odezwie (dzwonił dziś po 14 ale życzeń nie było). Wiem co będziecie pisać… że tragedię robię z byle czego ale to nie zmienia faktu, że mi przykro. Pozdrawiam
Pojebane życie i ludzie w nim
2011-07-08 23:43Nie mam talentu do układania sensownych tekstów. Bardzo trudno mi pisać ogółem o sobie o problemach, ponieważ z nikim o tym nie rozmawiam. Przez to, że nie myślę jakie życie jest do dupy jakoś wytrzymuje jeszcze tutaj. W rodzinie mogę narzekać na ojca, który od kiedy pamiętam ma każdego w dupie i niczym się nie przejmuje. Zero troski o utrzymanie dobrych kontaktów z rodzina. Przez to, że pokłócił się ze swoim bratem jeszcze oddalił nas od kontaktu z najbliższą rodziną. Mój brat mnie wkurza bo siedzi cały dzień przed TV tylko przełączając te głupie kanały, na których i tak gówno jest. Ta era komputerów tez czasem mnie doprowadza do kurwicy. Niby mam znajomych, którzy są jakoś na niezłym poziomie intelektualnym ale przez te komputery mam coraz gorszy kontakt z nimi. Po co gadać z kimś przez zasrany komunikator jak można raz na jakiś czas wyjść na park czy do baru na piwo? ( o alko później) Jak pytam czy idzie ktoś na rower bo chce jakoś inaczej ciekawie czas spędzić to pytają. A chce Ci się? Tak kurwa! bo nie będę całe życie przed monitorem spędzał i jak ktoś mi się zapyta czym się interesuje nie wymienię mu tytułów najpopularniejszych gier na rynku. Mam tez znajomych, którzy jak już gdzieś wychodzą to musi być piwo albo wódka. Nosz nie jestem alkoholikiem, można się napić czasem ale kurde co za patologia. I Ci znajomi to nie tylko chłopaki. Jeszcze mam się wstydzić, że koleżanka się upiła i robi jakieś pojebane rzeczy. Najbardziej mnie jednak wkurzają znajomi olewacze, tak jakby mieli pustkę w głowie. Ugadam się z kimś żeby zadzwonił, a tu dupa i jeszcze się dziwi, że miał coś zrobić. Zmówię się, że idziemy do kina, a następnego dnia jak nic mówi, że ma już plany dawno. Czy Ci ludzie nie myślą w ogolę, jak można tak się nie przejmować nie myśleć o innych. Oleje tych, którzy mi nie pasują to zostanę sam. Czekam teraz na smsa potwierdzającego, że jest dziś impreza, na którą mieliśmy iść w parę osób ale widocznie mnie tam nie chcą, czy ja robię coś źle czy to ludzie są tacy nienormalni? Hipokryci co nawet nie wiedzą co znaczy to słowo! Może mieszkam na takim zadupiu, że po prostu nie ma tu normalnych ludzi, takich z którymi można pogadać o wszystkim, pośmiać się, wyjść na dwór aby połazić powygłupiać się, a nie pic tylko, takimi z którymi można zorganizować grilla jak i wypad w góry czy na koncert. Czy ja tak wiele chce? Pewnie tak. Pozdrawiam
Prawdziwi Polacy :)))))
2011-07-08 23:43Ostatnio napisałem moje żale po dostaniu mandatu za jazdę rowerem po chodniku ale niestety nie został wydrukowany na CHUJNI, chyba za bardzo byłem wkurzony:) Jeżdżę tak jak należy rowerem jezdnią, a nie chodnikiem. Dzisiaj mijałem samochody, bo korek jak cholera ale oczywiście „PRAWDZIWYM POLAKOM” to się nie spodobało. Klaksony szły w ruch, a że nie robiłem sobie z tego nic więc jeden debil zajechał mi tak drogę nagle, że musiałem wjechać krawężnik by nie przelecieć przez jego maskę. Uderzyłem tak mocno, że łańcuch mi spadł, licznik, lampka. Spojrzałem się na faceta i myślałem, że mnie kurwa krew zaleje. Pierdolec miał taki ubaw, że szok. Już chciałem go wyciągnąć ze samochodu. To na pewno był ten prawdziwy polak. Największa radość w życiu, że można komuś dowalić lub kogoś wkurwić. Często czytam na forach, że ktoś nie jest prawdziwym polakiem. Ludzie proszę przyjmijcie mnie do swej kliki prawdziwych polaków obiecuję, że będę się śmiał jak komuś coś nie wyjdzie, obiecuję, że będę wszystkim i wszystkiego zazdrościł, obiecuję, że cały czas będę niezadowolony ze wszystkiego, obiecuję, że jak sąsiad kupi coś nowego to zostanie moim największym wrogiem na świecie. Obiecuję, że już mam dość roweru i wsiądę w samochód i współczuję rowerzyście jeżeli będzie mnie chciał wyprzedzić w korku ale będę miał kurewski ubaw 🙂 I jak, jeżeli spełnię swoje obietnice będę wtedy PRAWDZIWYM POLAKIEM??? Naprawdę jesteśmy wredni-smutne ale prawdziwe. Nie można się wyróżniać z tłumu, bo zawsze znajdzie się ktoś kto z wielką przyjemnością wjedzie na psychą 🙂 Kurwa, ludzie pozwólcie żyć, wyluzujcie i niech każdy patrzy na siebie, a nie na drugiego.iiii śrut
Procodawca-krwiopijca
2011-07-08 23:43O Chujnio Przenajświętsza! Co mnie podkusiło żeby własną działalność uruchamiać i zatrudnienie dawać innym ludziom. Ja po nocach nie śpię myśląc jak wszystkie rachunki popłacić w terminie, stany lękowe już mam, kasy jak na lekarstwo, od jutra urlop, a mi zostało 80 zł w kasie, kurwa! A pracownicy ciągle dąsy jakieś, że to źle, że tamto, że nie przyjdę na rano, bo z mamą do lekarza, że na popołudnie też nie, bo przegląd samochodu. I pewnie premie wakacyjną by się chciało, że urlop się na należy z kodeksu pracy ale jak to ekwiwalent im dać! I chuj, i tak dolepili mi etykietkę pracodawcy krwiopijcy! I co z tą moją klawiaturą jest nie tak. Znaku zapytania znaleźć nie mogę! śrut
Życie jest chujowe
2011-07-08 23:43Życie jest chujowe, niby jestem szczęśliwy z moją kobietą ale wpienia mnie w jakim stanie jest nasze mieszkanie. Zapierdalam w robocie, potem w łikend szkoła, ona sobie „studiuje” i nawet cholernego papierka nie potrafi podnieść. Jak tylko zwrócę jej uwagę, że mogła by coś księżniczka zrobić to wrzask, bo ja jej nie doceniam, bo to bo tamto… No jasna cholera czy ja tak dużo od życia wymagam??? Chcę wrócić do chaty, zjeść obiad (zapomnij, księżniczka woli się stołować w pieprzonym Mc albo innej gównodajni), przejść się w skarpetkach po czystym mieszkaniu… Ale jak stare przysłowie nam przypomina: „chcesz żeby coś było zrobione dobrze, zrób to sam”. Do tego jeszcze pracuję jako PH (handlowiec inaczej mówiąc), nie zarabiam źle ale wkurwia mnie podejście wszystkich z kadry kierowniczej. To, że towar nie idzie nie jest moją pierdoloną winą. Jak człowiek nie chce to nawet przykładając mu gnata do głowy nic nie zdziałam… Chujnia
Zwrot podatku
2011-07-08 23:43Mam problem tego typu, że nie chcą mi zwrócić pieniędzy z podatku. Zapomniałem zapłacić mandatu i teraz wielkie halo o głupie 50 zł (tyle wynosił ten mandat), a zwrotu miałem 260 zł i jak mi nie przysłali, tak nie przysyłają. Czy ktoś się na tym zna choć trochę? Byłem już tam, zrobiłem awanturę, zapłaciłem ten pieprzony mandat, a oni rozkładają ręce i mówią, że oni nic nie mogą zrobić. To za co ja kurwa płacę podatki?! Za to, że oni teraz nie wiedzą co zrobić?! Chujnia i śrut!!!
Nieśmiałość – kat szczęścia
2011-07-08 23:43Zdaniem większości ludzi największym szczęściem jest odwzajemniona miłość. Jeżeli tak, to ja nigdy tego prawdziwego szczęścia nie doznam. Dlaczego? Przez nieśmiałość. Nie potrafię podejść do dziewczyny i zagadać, nawet do dziewczyny, którą znam i która sama nieraz ze mną rozmawiała. Nie potrafię nawet podejść do dziewczyny o której wiem, że jej się podobam. Nie umiem, boję się, to irracjonalne, ale tak jest. To tak jak z lękiem przed na przykład końmi ? nam wszystkim, którzy się koni nie boimy, będzie się wydawać, że nie ma się czego bać, ale osoba cierpiąca na tę fobię, chociażby miała świadomość, że nie ma powodów aby się tych koni bać i tak nie odważy się do nich podejść. Tak samo jest ze mną i z moją fobią, bo tak to chyba trzeba nazwać. A wiecie co jest najgorsze? Świadomość, że nic na to nie poradzę i że zawsze będę sam… Już nawet nie mówię o tym, żeby zagadać do jakiejś obcej dziewczyny bo to jest dla mnie niemożliwe, niewyobrażalne. Ale nawet gdyby i znajoma dziewczyna mnie podrywała, to nie będzie tego przecież robić w nieskończoność wobec braku jakiejkolwiek inicjatywy z mojej strony. I nic ty ie dadzą wszelkie kursy podrywania ? na nich nauczę się co najwyżej technik podrywania, ale co mi z nich, skoro żeby ich użyć, trzeba przełamać nieśmiałość. Czyli wychodzi na to że umrę sam po życiu w samotności, samotności z każdą chwilą coraz bardziej mnie przytłaczającej. Miła perspektywa, prawda?
Pierwszy dzień w pracy
2011-07-08 23:43A miało być tak pięknie… Każdy teraz szuka roboty, a tu robota zadzwoniła do mnie! A dokładniej znajomy który ma stoisko w galerii z odżywkami dla sportowców i koksów. Powiedział, czy chciałbym u niego popracować od… jutra! Oczywiście się zgodziłem, wcześniej uprzedzając, że o tych wszystkich odżywkach nie mam bladego pojęcia, kumpel odpowiedział „nic się nie bój, w kilka dni ogarniesz”. No i poszedłem pierwszy dzień i po raz pierwszy w życiu dowiedziałem się o istnieniu ok 4/5 specyfików… do tego na półkach ok. 300 preparatów, każdy do czegoś innego… Coś tam oczywiście ogarnąłem, ale to były podstawy podstaw, a to nie podobało się klientom. Na jedną osobę, która wiedziała po co przychodzi, przypadało 5 którzy widzieli we mnie eksperta. Oczywiście na chwilę. Bo 3/4 klientów stanowią dresy, które nie dość, że nie potrafią się wysłowić to jeszcze się srają, że nic nie wiem, mimo że staram się tłumaczyć, że to mój pierwszy dzień! Mało? No więc w międzyczasie coś się z kasą fiskalną zjebało. Wychodził co drugi paragon, dzwonie z tym do szefa, a on: nie martw się, pewnie coś źle naciskasz. Nie pomogły tłumaczenia, że na 100% nie zrobiłem błędu. No i nadchodzi koniec 12-stogodzinnego (!) dnia pracy w tym jebanym upale, gdzie co 3 godz. powinienem wymieniać ubranie, bo moje się całe lepi! Aha, koniec dnia wystarczy zrobić raport. Nic prostszego prawda? Kliknąć 4 razy „OK” wyjdzie paragon i FAJRANT! Ale paragon, a jakże! Nie wyszedł! Dzwonie do tego znajomego szefa i mu o wszystkim mówię, ten już się wkurzył i zaczął mieć pretensje, że coś zjebałem. Po przekonaniu go, że to jednak wina sprzętu wpadł na pomysł, że mogła zaciąć się rolka w kasie i nasza rozmowa wyglądała tak: – Otwórz kasę i wyrwij paragony. (W środku były dwie rolki, jedna z drukiem druga pusta. Więc wyrwałem tą z drukiem) Mówię: Zrobione! On: ale mam nadzieje, że nie wyrwałeś tego po lewej stronie! Ja: Yyyy… właśnie wyrwałem tą z lewej, bo tylko ta była zapisana. No i wtedy dostałem mega zjebkę!! Że to był paragon do skarbówki i że nie można go wyrywać ogólnie, że to na bank ja coś zjebałem! (Uprzedzę komentarze, że wcześniej na kasie pracować miałem przyjemności). Myślicie chujowo? To jak nazwać to, że tego pierwszego dnia brakowało w kasie 20 dych (nie wiem jak to się stało) i musiałem to dorzucić ze swojego portfela. A na sam koniec wracając o 22 (do domu do tej roboty muszę dojechać jakieś 30km) przed maskę wjebała mi się sarna!! Zobaczyłem ją ze dwa metry przed maską i tyle, że odruchowo, zestresowany odbiłem na drugi (na szczęście wolny) pas! Jak na jeden dzień wystarczająco chujowo, co? 😐
Panny
2011-07-08 23:43Wczorajszej nocy przekonałem się jakie dziewczyny mogą być wredne. Wczoraj jak to codziennie szedłem do pobliskiego pubu. Myślę sobie, fajnie będzie, panna wpadnie, pogadamy sobie, postawie jej coś. Przyszedłem do tego baru, a co widzę? Ta rura całuje się z innym! Ze smutku się najebałem, bo co innego można zrobić w takiej sytuacji? Teraz sobie siedzę na kacu w domu i cały czas nie mogę przestać o tym myśleć ehh Śrut!
