Mimo otrzymania promocji do 4 klasy technikum obawiam się co będzie po wakacjach

DALL-E-2024-06-29-22-34-10-A-Polish-high-school-student-celebrating-passing-to-the-4th-class-of-tech

Walczyłem jak lew o otrzymanie promocji do 4 klasy technikum. Nigdy nie miałem takiej nerwówki.

Jestem uczniem 3 klasy technikum. Groził mi egzamin poprawkowy w sierpniu z matematyki z drugiego półrocza. Ale udało mi się wyjść na prostą i mimo wielu przeciwności, promocja do 4 klasy ostatecznie pozostała w moich rękach!

W piątek 24 maja w mojej klasie odbył się zapowiedziany z czterotygodniowym wyprzedzeniem sprawdzian z matematyki z całego roku. W drugim półroczu miałem już dwie jedynki ze sprawdzianów z dwóch działów i gdybym z tego sprawdzianu dostał co najmniej dwójkę to pani z matematyki pozwoliłaby mi poprawić te dwie wcześniejsze jedynki. Ku zaskoczeniu całej klasy nauczycielka ogłosiła wyniki już w poniedziałek, 3 dni po sprawdzianie. Dostałem dwójkę z tego sprawdzianu. Otworzyło mi to drogę do poprawienia dwóch wcześniejszych sprawdzianów. Przez cały tydzień po ogłoszeniu wyników tamtego sprawdzianu ostro zakuwałem by zaliczyć te dwa sprawdziany choćby w minimalnym stopniu. Ciężka praca nie poszła w las ponieważ oba sprawdziany poprawiłem na dwójkę!

Mimo naprawdę twardych warunków, jakich nauczycielka matematyki jeszcze nigdy dotąd mi nie postawiła oraz ogromnej jej chęci usadzenia mnie na sierpień, ostatecznie otrzymałem ocenę dopuszczającą z matematyki na koniec roku szkolnego oraz promocję do 4 klasy technikum. Efekt będzie tylko jeden – jadę z rodziną na wakacje do Niemiec!

W dodatku dowiedziałem się że jeden z chłopaków który najbardziej mi dokucza i nastawia wszystkich przeciwko mnie oraz zachęca innych do dokuczania mi, powtórzy 3 klasę ze względu na nieklasyfikowanie z kilku przedmiotów. Życie nie może być piękniejsze!

Mimo że nigdy tak bardzo nie cieszyłem się z oceny dopuszczającej mam pewne obawy przed rozpoczęciem nauki w 4 klasie we wrześniu. Problem polega na tym że jeżeli rozwiązuję przykłady w zeszycie, patrząc w podręczniku jak to się robi to niby ogarniam o co chodzi. Ale jeżeli już muszę zamknąć zeszyt i podręcznik, wykorzystać wiedzę w praktyce oraz napisać samemu sprawdzian albo kartkówkę – wszystko mi się zapomina i ciemna mogiła. Nie wiem jak mam nad tym pracować. Jeśli ktoś nie jest orłem z matematyki to już nim nie będzie. To działa na tej samej zasadzie co „z kurwy człowieka nie zrobisz”. A najgorsze jest to że jeden malutki błąd i już wszystko jest źle. Moja nauczycielka matematyki jest taka że nie podaruje nawet najmniejszego błędu. U niej albo coś jest dobrze albo źle. Nie uznaje czegoś takiego jak 0,5 pkt za przykład. Mam przeczucie że jeśli teraz nie udało się nauczycielce usadzić mnie na sierpień to z całą pewnością zrobi to w przyszłym roku.

2
3

UFO i poszukiwania obcych

DALL-E-2024-06-29-22-33-38-A-cartoon-image-of-a-UFO-being-revealed-as-a-simple-drone-from-a-supermar

Skrót UFO kojarzą chyba wszyscy, zarówno dzieci jak i dorośli.
Zdecydowana większość ludzi jednak, kojarzy to źle 🙂
Otóż, UFO nie oznacza statku kosmicznego obcych, który dotarł na Ziemię.
UFO jest skrótem z języka angielskiego a stworzony został przez US Air Force.
Dokładnie to jest: Unidentified Flying Object.
Czyli: Niezidentyfikowany Obiekt Latający – NOL i taki skrót obowiązuje w polskim nazewnictwie.
Co to zmienia ?
Otóż bardzo dużo bo UFO/NOL nie musi i praktycznie, nigdy nie oznacza obiektu z kosmosu.
Status UFO uzyskuje każdy statek powietrzny lub jakikolwiek inny obiekt w powietrzu, którego nie można zidentyfikować i nie wiadomo, czym jest.
Najczęściej są to samoloty widziane pod specyficznymi kątami i specyficznie oświetlone, balony meteorologiczne a w dzisiejszych czasach, może być to zwykły dron z supermarketu.
Czasem, bardzo rzadko, można zaobserwować meteoryt, który wszedł w atmosferę ziemską pod takim kątem, że leci idealnie „na obserwatora” a wówczas nie widzimy „spadającej gwiazdy” i śladu po niej lecz coś w rodzaju powiększającego się punktu świetlnego, wokół którego pojawia się poświata, czasem dym.
Obiekt nagle znika, czasem robi to w spektakularny sposób.
Przy czym, pozornie pozostaje w bezruchu.
Takie meteory, bywały mylone z UFO właśnie bo ten widok jest tak rzadki i nietypowy, że można się na prawdę zdziwić.
Innymi zjawiskami, często mylonymi z kosmicznymi przybyszami są nietypowe wyładowania elektryczne.
Nie każdy piorun wygląda tak, jak najczęściej widzimy.
Mam tu na myśli zjawiska jeszcze rzadsze niż tzw: pioruny kuliste.
Wyładowania pomiędzy chmurami burzowymi, są rzadkie ale nie niemożliwe a wówczas możemy obserwować wyjątkowy taniec światła na niebie i trwa to o wiele dłużej niż zwykła błyskawica bo tak na prawdę, błyskawicą to nie jest.
To łuk elektryczny, utrzymujący się o wiele dłużej niż zwykły piorun.
Wynika to z faktu, że pojemność elektryczna chmury jest o wiele niższa od ziemskiej i ładunek elektryczny nie rozładowuje się tak szybko jak w przypadku tradycyjnego wyładowania.
Różnica potencjałów między dwiema chmurami a między chmurą i Ziemią, jest o wiele niższa.
Wyładowania są spokojniejsze, ciche i bardzo nietypowe, mogące wywołać skojarzenia z kosmitami nawet.
Ogólnie, jest bardzo mało udokumentowanych przypadków, gdzie obiekty lub zjawiska, nigdy nie zostały zidentyfikowane.
Nawet słynne Roswell, jest wyjaśnione ale całe rzesze ludzi, nie przyjmują do wiadomości tych wyjaśnień bo… „wiedzą swoje” i już.
Roswell i Strefa 51 to wojskowy ośrodek badawczy, gdzie testowało się i testuje nowe technologie i często można spotkać w pobliżu, nietypowe zjawiska lub pojazdy latające.
Teoria o UFO była dla wojska, idealną sytuacją bo ludzie zamiast drążyć temat od strony realnej, tym samym zakłócając tajemnice wojskowe, tworzą teorie spiskowe o UFO, itd.

Podsumowując, uważam że żaden człowiek na Ziemi, nigdy nie widział statku kosmicznego obcych bo nawet, jeśli takie statki istnieją i są inne planety, na których jest cywilizacja techniczna to niewyobrażalne odległości, przekraczające ludzkie zdolności poznawcze, skutecznie takie wizyty uniemożliwiają.
Nawet fala radiowa lub świetlna, może potrzebować więcej czasu na pokonanie odległości niż wynosi cykl życia gwiazd, wokół których krąży planeta, nadająca lub oczekująca na sygnał a więc jeśli kiedyś dotrze do nas taki sygnał, to może być już tylko wspomnieniem po cywilizacji, która zniknęła miliony lat temu.
To samo dotyczy naszych sygnałów, które wciąż wysyłamy w kosmos.
Jeśli obcy odbiorą ziemskie sygnały radiowe lub przechwycą sondy Voyager, to nas, już wtedy nie będzie.
Owszem, istnieje coś takiego, jak dylatacja czasu ale ona, ma wpływ jedynie na istoty, które podróżują ale nie na tych, co na podróżnika czekają lub go wysłali.
Poza tym, mówię o fali elektromagnetycznej a nie o obiekcie fizycznym, posiadającym niezerową masę i żywe organizmami na pokładzie.
Prawda jest taka, że nawet jeśli nie jesteśmy sami we wszechświecie to nigdy nie skontaktujemy się z innymi cywilizacjami bo jest po prostu za daleko.
Myślę, że to dotyczy wszystkich, potencjalnych cywilizacji w kosmosie.
Każda może jedynie zakładać, że nie jest sama, mogą wysyłać sondy, sygnały ale to wszystko, leci w pustkę i w tej pustce, rozproszy się kiedyś bez śladu.

8
2

nienawidze żydów

DALL-E-2024-06-29-22-32-48-A-man-in-colorful-mismatched-clothing-walking-in-the-desert-in-rain-boots

jak widze żyda na ulicy to chce mi sie wymiotować. to takie uczucie jak czytasz wyniki z egzaminu i widzisz 10% niezdane.
to takie uczucie jak zjesz 3 tubki kleju i ci niedobrze.
to takie uczucie jakby potknąc sie i wywalic na chodniku i wyladowac twarza na gowno psie.
nienawidze żydów

10
11

Syf w publicznych kiblach

DALL-E-2024-06-29-22-31-49-A-humorous-meme-about-the-terrible-state-of-public-toilets-The-scene-show

Współczuję szczerze sprzątaczkom czyszczącym syf po ludziach korzystających z publicznych sraczy – czy to na lotniskach, w sklepie czy na dworcach itd. Kurwa, w 90% przypadków po wejściu do kabiny idzie zemdleć od tego widoku i smrodu. Okej, rozumiem, że kibel to nie perfumeria, ale do kurwy – przytkana muszla wypełniona po brzegi wodą, w której dryfują pety, szczyny i gówna razem wzięte to już grube przegięcie. Okolice kibla też oszczane i nie rzadko osrane tak, że trzeba na piętach popierdalać albo robić szpagat nogami między ściankami kabin, żeby się załatwić. Co jest kurwa takiego trudnego w trafieniu w tak ogromną dziurę od sedesu? Przecież to trzeba wstydu nie mieć za grosz. Nie mówię, że nigdy nie zdarzyło mi się podpitym odlać przypadkowo na deskę, ale wtedy brałem papier i to wycierałem, a nie wyszedłem wielce zadowolony z kibla a na obrzydzenie innych osób wołałem, że to nie ja. Takich osobników to tylko brać za kudły i wycierać ryje o ich szczyny.

12
4

Brak mi powodu do szczęścia

DALL-E-2024-06-29-22-26-20-A-humorous-and-slightly-sarcastic-meme-reflecting-a-person-feeling-low-an

Wiem, wiele osób przchodzi przez gorsze sprawy… a ja mam tyle powodòw do radosci a nie mam siły się z tego cieszyc. Nie mam ochoty i siły do pojscia do pracy – najchętniej nie wstawalabym wogole.. Znów zmuszam się do wszystkiego co trzeba ogarnąć a później… później nie ma już nic… siedzę I patrzę w telewizor, nie mam nawet siły żeby płakać… chujowo ale stabilnie…

6
4

Nowe nakrętki na butelkach a nożownicy w Europie

DALL-E-2024-06-29-22-25-52-A-humorous-Polish-meme-image-showing-a-European-Union-official-obsessing-

Następna dyrektywa pierdolonej UE. Nakrętki na butelkach mają być tak umocowane, żeby podczas recyklingu stanowiły całość z butelkami.
Te kurwy urzędasy z UE zajmują się takimi prozaicznymi gównami, jak te jebane nakrętki, a nie zajmują się przybłędami-nożownikami, którzy zarzynają niewinnych ludzi w Europie, ostatnio w Niemczech został zabity policjant przez jakiegoś nachodźcę z Syrii.
Adolf H. w życiu nie przypuszczał, że w przyszłości pojawi się jego godna następczyni fuhrerin Makrela, która to nawpuszczała dzicz do Europy.
Ta wywłoka powinna być publicznie powieszona za to co zrobiła z Europą.
KONIECZNIE idźcie na wybory i wybierzcie następnych oszołomów, popierdoleńców w Brukseli.
Chuj Wam w dupę euroentuzjaści.
Mam nadzieję, że następną ofiarą „imigranta”, pierdolonego mordercy-nachodźcy będzie ktoś z waszych bliskich.
Tylko taki kubeł zimnej wody wylanej na Wasze puste, zakute łby skłoni Was do zmiany poglądów odnośnie tej kurewskiej UE.

12
6

Wkurwia mnie młodszy brat

DALL-E-2024-06-29-22-25-18-A-humorous-meme-depicting-an-older-brother-training-his-younger-brother-i

Nasi rodzice ciężko pracują, więc powiedzieli, że ja też powinienem go wychowywać. Robię co mogę. Za najmniejsze przewinienie gówniarz dostaje liścia, za większe kopa w dupę, ewentualnie zamykam go w starym kiblu (w nowym jest zbyt dużo miejsca) albo leję go pasem albo miotłą (pamiątka po ŚP babci) gdzie się da. Z wyjątkiem głowy, bo szmaciarz ma głupi ryj i nie mogę na niego patrzeć. Ostatnio gnój zbyt wolno zakładał koszulkę po WF-ie. Ktoś zauważył ślady pasa na plecach. Zrobiła się afera i do mieszkania przyszedł pracownik MOPRU. Rodzice się wkurzyli i dostałem solidny opierdol. Ale nie wiem co robić, bo ich stanowiska była sporne. Matka powiedziała, że powinien bić go trochę rzadziej i lżej, ale np. częściej wyzywać od idiotów, a nawet czasem pochwalić (matka zawsze miała duże poczucie humoru). Ojciec z kolei był przeciwny i powiedział, że tylko używanie pasa ma sens, jednak rzadko tylko solidnie. Poza tym brat powinien sprzątać dom, wyrywać chwasty w ogrodzie i dopiero wtedy otrzymywać jakiś posiłek. To zbyt skomplikowane. Nie mam czasu doglądać gnoja, jak pracuje, a nagrody niech rodzice dają mu sami.
Mam pytanie, czy bić go rzadziej i mocniej, czy częściej, ale lżej. Pierwsza metoda mniej męczy, ale ma swoje minusy. Ostatnio gówniarz powiedział, że nie pójdzie kupić mi papierosów, bo bolą go plecy. Fakt, po dwudziestu batach mogło tak być. Częściej z kolei byłoby mi trudno, bo pracuję na popołudniowe zmiany, więc kiedy gnój wraca nie ma mnie w domu. Do wakacji jeszcze kawałek. Ale i tak czasami musiałbym bić go w nocy, a wtedy rodzice się budzą i kończy się to awanturą, więc gnój musi oberwać drugi raz. Nie mam tyle sił. Poradźcie coś kurwa.

1
12

Mam firmę

DALL-E-2024-06-29-22-24-42-A-humorous-meme-featuring-a-handyman-wearing-a-latex-suit-with-a-zipper-i

Od trzydziestu lat prowadzę mała firmę remontową.
Pracuję sam i tylko na większą robotę, biorę kogoś do pomocy ale to bardzo rzadko się zdarza.
Nie jestem najtańszy ale też nie zdzieram jak widzę bogatego klienta.
Stawki są jasne, konkretne i jednakowe dla wszystkich z wyjątkiem firm ale to inny rodzaj rozliczeń.
Generalnie, mam średni poziom cenowy.
Mam dość długie terminy realizacji bo robię wolno.
To co konkurencja zrobi w trzy dni, ja robię w tydzień.
Co do jakości mojej roboty to cóż, widziałem gorszą ale również lepszą.
Częściej jednak widywałem gorszą.
Mam jednak kilka cech, które pozwalają utrzymać mi płynność zleceń.
Po pierwsze, zawsze biorę tyle, na ile się z klientem umawiam, ani grosza mniej, ani więcej chyba że w trakcie roboty, klient zmieni zdanie i zechce coś innego, co ma wpływ na zużyte materiały i czas pracy.
Zawsze zaczynam i kończę w umówionym terminie.
Nie oszukuję na materiałach, zawsze pokazuję rachunki i niczego nie podkradam.
Nadwyżki wszelkich materiałów, zawsze zostają u klienta ale zdarzali się tacy, co nie chcieli nic i kazali zabierać.
Nie robię bajzlu wokół siebie i zawsze sprzątam po robocie.
Mam nawet własny odkurzacz i mopa.
W trakcie pracy nie palę, nie piję i nie przeklinam.
Zawsze mam na sobie lateksowy kombinezon z zamkiem błyskawicznym w kroczu na wypadek, gdyby klient zechciał skorzystać z dodatkowych atrakcji w czasie remontu.

9
5

Odzież patriotyczna/kibicowska

DALL-E-2024-06-29-22-23-41-A-side-by-side-comparison-image-On-the-left-a-muscular-man-from-the-90s-w

Nie rozumiem za chuj, co ma we łbie młodzież nosząca bluzy/koszulki z napisem 1944, Polska Walcząca czy też np. jakieś ubrania z Pitbull West Coast, Pretorian, Thor Steinar itd. Owszem, te ciuchy kosztują i za tym na pewno idzie dobra jakość, ale… podejrzewam, że 95% z nich chodzi w tych ubraniach na pokaz i nie mają zielonego pojęcia, o tym, jaki przekaz owa odzież za sobą niesie. Do kurwy nędzy – w latach 90, gdy widziało się kogoś w ubraniu z owych marek, to wiedziało się, że np. coś trenował (było to widać, bo był dojebany w plecach, barach itd). Niestety obecnie w takich ciuchach popierdalają nastoletnie szczochy z łapą 30cm, wyciskające 40 kg na płaskiej i myślą, że w tych ciuchach wyglądają groźnie i budzą respekt. Oni wszyscy kurwa noszący tę odzież z Polski Walczącej w razie nie daj boże godziny W w tym kraju jedyne, z czym by walczyli, to z trzymaniem rękoma sraki, żeby nie wylatywała z majtek. Jeszcze pół biedy, gdy taki osobnik ma na sobie bluzę/koszulkę Pitbull z małym logiem. Ale już kurwa z psem na całe plecy, albo z napisem Muay Thai czy terror inc. to aż idzie ze śmiechu padnąć. Stoi taki suchar 60kg kości, klata na wdechu i myśli, że wygląda groźnie. Żenada.

3
6

Przedstawiam Wam instrukcję „jak szybciej wyjść z przegrywu”:

DALL-E-2024-06-21-22-58-22-A-funny-Polish-meme-showing-a-confused-man-surrounded-by-contradictory-mo

Chodzi mi głównie o to by się tak nie czuć.
Trzeba czytać ze zrozumieniem 🙂
Nie jest napisane „jak wyjść”, bo to chyba by było zbyt odważne.
„Najpierw samoocena, a później sukces” – coś tam podobnego kiedyś znalazłem.
Nie musicie tego brać w 100% na poważnie.
„Gównoporady od kogoś kto gówno wie o życiu”:

1. Na pewno nie można się zaniedbywać.
Trzeba się jakoś prezentować, a wiele rzeczy można poprawić.
Nie mam na myśli pokazywania się, ale ogólnej prezentacji.
Można być nieodkrytym a inni będą chcieli Cię odkryć… Coś takiego.
Pewniejszym się jest.

2. Szkoła wychowuje na sztywniaków i człowiek za bardzo bierze ją sobie do serca.
Jest to tylko etap, stopień edukacji… Szczególnie do szkoły średniej.
Czasem jest też tak że nie liczy się papierek a to co potrafisz zrobić albo jakie masz doświadczenie.
Może warto wybrać nawet taką „gdzie mniej cisną”?
Jakoś tak zdarza się, że i w takich szkołach uczniowie nie zdają matury 🙂

3. Iść do pracy, jaka już jest.
Można wybrzydzać, ale coś trzeba mieć (a nie tylko brać od rodziców…).
Na pewno więcej bym miał do wspominania gdybym sobie wcześniej pare rzeczy kupił i zaprezentował je np. swoim znajomym.
I rodzice „spokojniejsi”…

4. Nie grać w gry komputerowe i nie dawać się na nie namawiać.
Nie wiem na co to się może przydać, ale chyba na to by być jeszcze bardziej zjebanym.
Małpa sama by potrafiła to wszystko ogarnąć (ewentualnie dzieciak 5 letni), a nawet jeśli nie to to czego się można w grze nauczyć to jest to niepotrzebna, zbędna wiedza. Mało co przynosi granie w takie coś.
Ludzi którzy w tym siedzą i o tym rozmawiają jest… garstka i mam nadzieję, że długo tak będzie.
A poza tym z tego czegoś się wyrasta, nudzi się to po jakimś czasie albo nawet zauważa się problem.
Może warto zmienić towarzystwo, porozmawiać z kimś mądrzejszym albo nawet iść na terapię?
Zdarza się (chyba nie tak rzadko), że rodzina okazuje się być w porządku, a to dziecko jest… patologiczne, bo gra w jakieś gry… Czyli można powiedzieć, że… stwarza patologię.

5. Papierosów nie tykać, zbędny i kosztowny wydatek.
A poza tym trudno mi jest sobie wyobrazić w jakich ilościach i jak długo trzeba spożywać alkohol żeby aż tak się do niego uzależnić co przeciętny palacz od nikotyny.
Może wydaje się to fajne… No właśnie. Wydaje się.

6. Alkohol
Można pić rzadko (np. raz na 2 tygodnie) i moim zdaniem wystarczy… odpowiednik kieliszka wódki (jeśli chodzi o ilość alkoholu).
Jak się pewnie można spodziewać, nie dla efektu, ale głównie dla rozluźnienia, urozmaicenia.
Przeciętny człowiek raczej zauważy efekt.
Ja szczerze mówiąc wolę Yerba Mate (zamiast kawy która to źle na mnie działa) i nie jestem od niej uzależniony.

7. Używki.
Z nielegalnymi nie warto ryzykować.
Ogólnie moim zdaniem nie warto szukać takich wrażeń.
Są tacy którzy pod ich wpływem tworzą coś ciekawego, piszą książki (i to z sensem), ale Wy chyba tacy nie jesteście 🙂
A są też tacy którzy myśleli, że się nie uzależnią i dawno ich już nie ma na świecie, bo przedawkowali…
Z używek to uznaję tylko kofeinę i alkohol (oba raz na jakiś czas).

8. Muzyka.
Ma duży wpływ na nastrój.
Jeśli sięga się po depresyjne utwory (i ma się skłonności do depresji) to duża jest szansa na to, że to tylko pogorszy sytuację.
Można lubić się dołować, ale to… głupota.
I innych też można trochę tym stanem zarazić… tak niespecjalnie.

9. Portale społecznościowe…
No, takie czasy, że coraz częściej zdarza się, że nie krzywdzą nas najbliżsi, ale… jakieś nieznajomki z neta.
Rozpamiętywać nie ma co.

Widzieć jak inni się lepiej bawią od Was, są szczęśliwi (albo wyglądają na takich).
Nie jest to chyba potrzebne osobie która raczej nie ma się czym pochwalić, nie ma znajomych, nie akceptuje siebie i tego co ma.
Często jest to „życie na pokaz”, rzeczywistość może być całkiem inna.
„Najśmieszniejsze” (bo mnie nie śmieszą, ale czasem mogą być całkiem zabawne) są te pochlebne komentarze w internecie do kogoś kogo się nigdy nie spotka w życiu, szczególnie facetów (a może chłopaczków? Trudno mi jest mężczyzną kogoś takiego nazwać…) do kobiet.
Może lepsze już to granie w gry.

10. Relacje międzyludzkie.
Szkoda że ja tak niedawno odkryłem jak bardzo są one ważne.
Na pewno lepiej bym się z tym teraz czuł.

11. Robić to co się lubi, rozwijać się (talenty też), mieć czas na siebie i dla bliskich – to się liczy.

12. „Treści”
Czy to w grach, czy to w filmach…
O tym też się wypowiem.
Czy warto sięgać po te „ostrzejsze”?
Pożytku to raczej nie przynosi.
Trudno jest tego żałować, więc tym bardziej nie warto…
Taki paradoks… Z chrześcijańskiego punktu widzenia.
Z resztą duża część tego co się trafi to jest scenariusz, udawanie, a ludzie którzy to tworzą i w tym występują nie są zbyt warci uwagi 🙂
Na pewno jest paru takich ludzi którzy żałowali że zgodzili się na takie układy (poszkodowanych – problemy natury psychicznej, dolegliwości fizyczne (!)) albo… nie mogli znaleźć pracy, opinie sobie zepsuli (u najbliższych)…
A niektórzy to wspierają, bo płacą za to.
I takie dwa moje powiedzenia:
„Na wojnie się nie jest żeby się przyzwyczajać do takich treści”.
„Dawniej to by się inaczej nazywało… Podglądactwo”.
Najczęściej bywa tak, że takich ludzi się raczej nie spotka, więc co tam z tego.
Mam powiedzenie o tego typu produkcjach:
„Wezmą patałacha z ulicy, rozbiorą i wielka mi atrakcja”.
🙂
I jeszcze może nawet z tego wyjść generalizowanie „że wszyscy są tacy”…

13. Jeśli zauważacie, że coś was nie buduje, złości to dobrze jest rozwiązać ten problem, sprawić by jak najrzadziej występował albo nawet go unikać.

14. Zaakceptować siebie.
Opinie czyjeś mogą być prawdą, ale nie muszą.
Im więcej takich samych opinii tym większe prawdopodobieństwo tego powyższego.
Czasem da się coś z tym zrobić, ale zdarza się, że na pewne rzeczy nie można mieć wpływu i trzeba się z tym pogodzić.
Ludzi idealnych nie ma i nie będzie.
O uznaniu wśród innych już pisałem w minimum jednym punkcie 🙂

15
21