Tak by się chciało pojeździć na maxa

DALL-E-2024-06-04-02-51-36-A-sad-Wojak-Pepe-sitting-in-front-of-a-computer-screen-with-a-Mercedes-Be

moja chujnia? Brak jakichkolwiek możliwości, bym spełnił swoje małe marzonko, czyli prucie 300 na godzinę niemieckim Autobahnem w jakimś Mercedesie klasy S lub innym takim autem.

Jednak na marzeniach się kończy, bo:
– Poza swoje miasto (Malbork) rzadko się ruszam, a co dopiero za granicę
– prawko mam, ale auta brak, bo skąd hajs na to? Z Piątnicy, kurwa?!
– co poza tą jazdą bym robił w Niemczech
– duże ryzyko że bym się rozbił i skasował furę, a ja bym zbił piątkę ze Świętym Piotrem…

Drobnostka, a boli jak diabli…

9
12

Jak mam spuścić z kija na Boga???

DALL-E-2024-06-04-02-52-17-A-Polish-countryside-party-scene-with-drunk-people-in-various-states-of-i

Mam kolegę od tzw kawalerki. Mateusza. Objeżdżamy razem wszystkie wioski, imprezy i wyciągamy świnie z domów. Niektóre są fajne, niektóre damulki, zdarzają się średnie. Ogólnie wchuj lubię młode psiochy ale jest z tym pojebanym Mateuszem pewien problem. Otóż ten jebaniec nonstop uchlewa wszystkie nasze laski. Nieraz są tak napierdolone że nie ma z kim gadać. Ostatnio Mateusz serwował tzw „bałagany” czyli pomieszane wino z piwem i wódą. Suczory zajebały się tak mocno, że jedną starszą woziliśmy pół nocy w bagażniku a druga młodsza wymiotowała wiele razy. Trzecia miała mocniejszy łeb od Mateusza nawet i nie było po niej tak bardzo widać fazy. No i w czym problem- otóż Mati lubi ruchać takie półmartwe piździska. Mi to ogromnie przeszkadza. Nienawidzę wąchać tego paskudnego alkoholowego potu, nieznoszę rozjebanych włosów i ogólnie obrzydzają mi pijane dziewczyny. Pała mi zwyczajnie nie staje na takie zwłoki. Raz mieliśmy okazję poznać i wyciągnąć piękną i niepijącą Paulinę, która udostępniła mi nawet swojego pieroga i myślałem że zła passa się odwróciła ale stała się rzecz przykra. Po dłuższej rozmowie wyszło na jaw, że Paulina (mieszkająca w miejscowości obok) jest moją kuzynką i to jej bardzo przeszkadza w dawaniu mi dupy. Na koniec Mateusz przekabacił ją na alkohol i teraz wali z nim szampany.
Już przestałem wierzyć, że są na tym świecie dobre, szanujące się i trzeźwe dupodawczynie:((

14
2

Przeciętne życie

DALL-E-2024-06-01-00-02-41-A-man-looking-exhausted-and-frustrated-surrounded-by-construction-tools-a

Nudzi mnie już to moje przeciętne życie. Mam żonę i syna, z żoną razem pracujemy i zarabiamy przeciętnie. Biedy nie ma, bogactwa też. Mam dom, który jest po rodzicach i wymaga sporego nakładu finansowego ale zawsze to lepsze niż mieszkanie na kredyt lub wynajem. Powoli co miesiąc odkładamy pewną sumę ze swoich pensji i składamy na kolejne etapy remontu. A to się dach zrobiło, a to remont piętra, teraz czeka elewacja, strych i tak kurwa dalej i dalej. Potem znowu chciałbym odłożyć na lepszy samochód i tak leci to życie na odkładaniu pieniędzy i czekaniu aż się uzbiera, żeby zacząć kolejny etap. Nudzi mnie to w chuj już, spinanie dupy, żeby odłożyć a nic wiele się nie korzysta z życia bo przecież trzeba zrobić to i tamto. Nie mogę się doczekać, gdy wszystko ogarnę i bez wyrzutów będzie można jechać na wakacje, na jakiś spontaniczny wypad gdzieś dalej właśnie lepszym samochodem i zjeść w restauracji bez żałowania pieniędzy. Mam wrażenie, że jak skończę remonty to się znajdzie coś nowego i chuj wszystko strzeli. Żona też by chciała drugie dziecko, gdzie ja po jednym mam dość i dopiero zaczyna mi się podobać z nim, gdy zrobił się „kontaktowy” i nie trzeba go niańczyć na każdym kroku. Chujnia i tyle, życie ucieka przez palce i za chwilę się obudzę stary, ale w wyremontowanej chacie i bez chęci i sił na cokolwiek rozrywkowego

31
12

Gdzie te wszystkie kurwy jeżdżą?

DALL-E-2024-06-01-00-08-07-A-crowded-city-street-at-night-with-lots-of-cars-and-people-A-frustrated-

22:00, średniej wielkości ulica w dużym mieście. Samochodów od zajebania, a pieszych i rowerzystów też nie brakuje. Pociąg dojeżdżający do miasta pełen, tak samo autobus. Rozumiałbym, gdyby ludzie wracali do siebie, do mniejszych miejscowości, ale to odwrotna sytuacja. W Biedronce o 22-ej kolejka. Kurwa jego mać! Po jaki chuj te chuje i pizdy się tak włóczą? Wyjedziesz kawałek za miasto, żeby cieszyć się spokojem, to okazuje się, że kilkadziesiąt osób ma taki sam pomysł. Gdzie to całe tałatajstwo łazi, jeździ i czego szuka? Chyba chuja do dupy. Rozumiem ciężarówki i pojazdy uprzywilejowane, ale co te jebane Mariusze i inne Tomasze robią w środku nocy? Spać, odpoczywać, spierdalać! Zaraz to samo powiedzą o mnie, ale jest 15-sta kurwa. Jebać to.

31
11

Babskie mordochlasty z Tinder’a

DALL-E-2024-06-01-00-08-51-A-humorous-meme-for-a-skeptical-man-using-Tinder-He-is-looking-at-his-pho

Jestem nowym użytkownikiem Tinder’a – założyłem z ciekawości. Oprócz tego że nie dałem się naciągnąć na wszelkiej maści premium-y tam wynalezione (płać żeby móc zaczepić laskę – litości!), to przy okazji poznałem wirtualną, paskudną gębę tych idiotek. Z profili wręcz zieje plastikiem i pustynią w głowie tych „dam”. Śmiać mi się chce, jak widzę to ściganie się tych domorosłych księżniczek, na zdjęcia z coraz to bardziej orientalnych zakątków naszego globu… Najlepsze jest to, że jakbyś zapytał skąd dokładnie jest dane zdjęcie, to ona pamiętać nie będzie, a sukcesem okaże się to, jeśli zapamiętała kraj… Jeszcze lepsze, że owe kolekcje najczęściej pochodzą z podróży z frajerami, którzy im takie wyjazdy zasponsorowali, a których dawno nie ma na widnokręgu ich zainteresowań! Ale zdjęcia się zostały, więc można wykorzystać i się polansować… Automatycznie, jak tylko widzę ich zdjęcie z „drinem” albo z „niesamowitym pejzażem natury” daje w lewo. A tego tam jest sporo – jakieś 90% profili kretynek, które silą się na tzw. „oryginalność” i pokazanie że „ich stać”. Na co cię stać jedną z drugą? Na to że dałaś dupy, żeby móc być na tego typu wyjeździe? Czy na to, że znalazłaś frajera, który ci za to zapłacił, bo sama zarabiasz 3200zł na m-c i gdyby nie „pożyteczny idiota”, w życiu byś takich obrazków nie zobaczyła? Ale ona jest „niezależna finansowo” i „zarabia” – tak, na zakupy w Biedronce i kilka kosmetyków z Rossmann’a (i to tych z promocji). Poza tym kilogramy make-up’u na gębie i koniecznie z opuchniętymi „wardzulami”, co wyglądają ja wargi… sromowe i to u starej baby! Dobrze by było jeszcze się wydziarać – będzie bardziej sexiiiii… i koniecznie pokazać malowidła! Wtedy ona jest piękna i oryginalna, jak baba z rozkładówki. Kurwa co za zjeby… Później spisanie „oczekiwań” względem kolesi – najlepiej żeby w wieku ok. 35-40 był bezdzietny, szarmancki, empatyczny, dzielił z nią podobne „pasje”, potrafił się wykazać i miał min. 190 cm wzrostu! Zajmował się własną firmą i miał przy tym dużo czasu wolnego (dla niej). Poza tym najlepiej żeby kochał kotki i pieski, a był przy tym samcem alfa! No! To tak na początek, wtedy moooooże (ale tylko może!) umówi się z takim na kawusię (za którą oczywiście frajer zapłaci, bo powinien umieć się zachować). Później dobrze by było, żeby ujawnił więcej męskich cech, którymi będzie w stanie ją zaskoczyć i sprawić, żeby był wciąż „nieodkrytą tajemnicą”. To taki standardzik, wśród oczekiwań princess’ek Tinder’a. Na koniec jeszcze wisienka na torcie – sekcja „więcej o mnie” i informacje m.in. na temat szczepienia na wiadomą „chorobę”. Wyszczepiona (przydałoby się dookreślić iloma dawkami przypominającymi i jakiej marki był eliksir). To trzeba mieć zryty beret, żeby się tym chwalić (a paniuś o tym informujących nie brakuje)! Zaszczepiona jak bydło, po czym śmiejąca się, nowoczesna i idącą z duchem czasu i nauki pańcia, jest informowana że firma AZ w całości(!) wycofuje swoje preparaty z rynku, bo są niebezpieczne dla zdrowia i życia ludzkiego. Tak, zaraz podniesie się larum, że przecież P-a nikt z rynku nie cofnął. Owszem, ale wszystko do czasu – g… musi dobrze przeschnąć, żeby je usunąć za jakichś czas (z rynku!), a nie z twojego ciała – to już masz na zawsze w sobie, głupia pipo. I tak – jestem foliarzem, ale wolę uchodzić za dzbana, niż faktycznie nim być i cieszyć się ze swojej „świadomej decyzji”, do której przekonał mnie telewizor i ludzie na Fejsie… Wracając do meritum postu – co najmniej 90% babskiej strony Tinder’a, to chujnia, a właściwie zimna pizda. To baby, którym będzie wydawało się, że one to żyją i są podziwiane… Szkoda że nie można „odfiltrować” tego stada kretynek, o których tu napisałem. Z pewnością znajdą się też kobiece perełki – żeby nie generalizować całości użytkowniczek tej apki. Tylko że ich trzeba długo szukać, a nawet jak już się znajdują, to najczęściej profile te są nieaktywne/porzucone. Także zabawa tylko dla cierpliwych i mających przynajmniej trochę szczęścia w życiu. Generalnie – nie polecam. Lepiej już szukać i zagadywać w realu…

28
10

Jak pozbyć się pedalstwa z ulic

DALL-E-2024-06-01-00-09-44-A-meme-featuring-a-Polish-city-street-with-a-colorful-pride-parade-in-the

Co roku, mniej więcej o tej porze, dewianci i inni zboczeńcy organizują chore pochody po ulicach naszych miast. Jak pozbyć się tego robactwa w sposób legalny, żeby nie dostać dożywocia? Niestety nie mam pomysłu, jedyne co można to edukować dzieci od małego – co sam czynię – jak i głosować na polityków, którzy również gardzą tą lewacką zarazą. Niestety wzrost jakości życia u większości rodaków na przełomie 20 lat spowodował, że nie widzą nic lub nie chcą wiedzieć co się dzieje do dokoła. Na naszych oczach prowadzona jest inżynieria społeczna a tolerowanie wszelkiego rodzaju dewiacji to tylko jeden z jej elementów. Jebać lewaków, pedałów i całą resztę dewiantów. Miłego dnia/wieczoru.

35
14

Rozmiary tańszych telefonów

DALL-E-2024-06-01-00-10-27-A-meme-depicting-a-person-trying-to-fit-a-large-brick-sized-phone-into-th

Przez ładnych pare lat było tak, że pewien producent smartfonów najpierw prezentował flagowca, a potem średniaka.
OK, tylko, że ten średniak był mniejszy, przez co lepiej się mieścił w kieszeni.
Nagle okazuje się, że ten sam producent zamierza wypuścić średniaka… większego od flagowca.
No, ja prdl.
To co, za bardziej kompaktowe wymiary urządzenia będę musiał jeszcze dopłacać?
Do tej pory to zazwyczaj było myślenie „ja mam tańszy, ale jest mniejszy, nie to co ta cegła”.
Amerykanin to weźmie większy, bo „większy – lepszy”, co tam dla niego że pare dolarów więcej będzie musiał zapłacić.
Ja jednak gdy mam do wyboru mniejszy (wymiarowo), tańszy model i… z taką samą długością wsparcia (albo minimalnie krótszą) to wiadomo co ja wolę.
Z resztą, jak podzielę długość wsparcia przez cenę to też wyjdzie na korzyść tego tańszego modelu.
Telefoniki jak wiadomo są coraz szybsze, to co jeszcze 4-5 lat temu było we flagowcu teraz można spotkać w średniaku.
A, i dla mnie są wystarczająco szybkie, więc dla mnie bez sensu jest takie przepłacanie.
Moim zdaniem dobrym rozwiązaniem by było gdyby ten producent wypuścił flagowca z tą samą wielkością obudowy, ale z większym ekranem, bo jak ktoś będzie chciał sobie dopłacać będzie sobie dopłacał.
Może będzie się lepiej czuł przez to.
Oczywiście wykluczam iPhony, bo nie lubię tych telefonów.

5
8

Katastrofa śmigłowca z prezydentem Iranu na pokładzie

DALL-E-2024-06-01-00-11-29-A-cartoon-style-meme-showing-a-detective-with-a-magnifying-glass-looking-

W chwili, gdy piszę ten tekst, nie ma jeszcze potwierdzenia, czy prezydent przeżył czy nie.
Media jednak, głośno zastanawiają się nad przyczyną katastrofy.
Ja ze swojej strony, rozwieję wszelkie wątpliwości i podam przyczynę.
Była nią sprzedaż broni kacapom i koniec tematu.

3
9

Amatorskie dywagacje ekonomiczno-społeczne

DALL-E-2024-05-31-23-51-43-A-humorous-meme-depicting-a-person-scratching-their-head-while-looking-at

Na wstępie, muszę zaznaczyć że nie jestem ekonomistą ani socjologiem i raczej źle zarządzam moimi pieniędzmi a w społeczeństwie, funkcjonuję… tak sobie.
Zatem wszystko, co napiszę poniżej, może być stekiem bzdur.
Poddaję to pod ocenę czytających, którzy w przeciwieństwie do mnie, posiadają lepszą wiedzę.

Zatem, do rzeczy:

Jak powszechnie wiadomo, praktycznie każda działalność ludzka, generuje jakieś koszty.
Czasem jest to zysk, czasem strata ale jakieś wartości wyrażone w liczbach, pojawiają się.
Chciałbym skupić się na moim przemyśleniu dotyczącym kosztów w skali globalnej.
Czasem czytam, że koszty, na przykład walki z otyłością czy z jakimkolwiek problemem społecznym, w najbliższej przyszłości, wyniosą ileś tam miliardów czy bilionów dolarów albo euro.
Konkretna suma i waluta, nie mają tutaj większego znaczenia.
Ja zastanawiam się, co to właściwie za koszty ?
Kto, komu, za co i w jaki sposób będzie płacił.
Owszem, pojedynczy człowiek czy firma, może stracić pieniądze lub je zyskać ale w skali całej planety, to już robi się, przynajmniej dla mnie, bardzo mgliste.
Przecież te pieniądze nie znikają, one na tej planecie cały czas są w obrocie.
Jak więc świat może technicznie ponieść jakieś koszty.
Rządy płacą firmom czy instytutom, te firmy czy instytuty, płacą podatki, pensje swoim pracownikom i stanowią integralny element systemu ekonomicznego.
Z pieniędzmi jest trochę jak z wodą, o której mówią, że trzeba oszczędzać.
W pewnym sensie to prawda ale z drugiej strony, ta niby zmarnowana woda nie znika, ona wraca do środowiska.
Nie mówię tu oczywiście o jej zanieczyszczaniu bo to inny temat ale o zwykłym laniu wody, ot tak, dla przyjemności choćby.
Podobnie jest z pieniędzmi, one jedynie zmieniają miejsce pobytu a w przypadku elektronicznych rozliczeń, praktycznie nic się nie dzieje.
Nawet swojego miejsca nic fizycznie nie zmienia.
Jak więc świat może ponosić jakiekolwiek koszty ?

Pisząc to, przyszło mi do głowy jeszcze jedno.
Czasem można dowiedzieć się, że jakaś firma poniosła straty w takiej a takiej wysokości z powodu podrabiania ich produktów.
Otóż, w moim przekonaniu to nie tylko nie jest stratą ale także, jak niektórzy sądzą, brakiem potencjalnego zarobku.
Nic bardziej mylnego ponieważ podrabia się raczej drogie marki a ludzie, którzy kupują podróbki, robią to tylko dlatego, że oryginału i tak, nigdy by nie kupili.
Zatem fakt, że istnieją na rynku podrabiane produkty firmy X, nie najmniejszego wpływu na kondycję finansową tej firmy.
Mało tego, jeśli już taki wpływ jest to jedynie pozytywny bo paradoksalnie, jest to darmowa reklama, za którą ludzie nawet płacą z własnych pieniędzy.

Mała dygresja:

Czy wiecie, że nadal istnieją na świecie społeczeństwa, które nie używają pieniędzy, nie posiadają systemów politycznych i ekonomicznych a nawet prawa w rozumieniu „cywilizowanego świata”
Mimo tych braków, żyją szczęśliwie i często w dostatku.

No właśnie, cywilizowany świat…
Co to właściwie jest, jak go zdefiniować ?
Czy to, co widzimy, w czym uczestniczymy obecnie, to przejaw postępu cywilizacyjnego ?

3
7

Pierdolona sztuczna inteligencja

DALL-E-2024-05-31-23-51-06-A-humorous-Polish-meme-showing-an-artist-and-a-developer-looking-frustrat

Byłem takim dzieciakiem który miał pełno kolorowych wizualizacji w głowie – praktycznie non stop, od przedszkola.
Jeśli dostawałem uwagi w szkole, i miałem rabę na chacie, to dlatego że rysowałem. Dosłownie, moim grzechem było posiadanie osobnego zeszytu z pustymi kartkami, i soczyste bazgranie postaci do nieistniejących bajek, gier, czy samochodów. Po prostu musiałem to robić. Nałóg. Jednakże potrafiłem w domu zakuć, a i matma nie była specjalnym problemem i byłem w topce dobrych uczniów, przynajmniej do końca 6ej klasy.
No nic – moja natura marzyciela i nakreślacza tych pomysłów popchnęła mnie do zainteresowania się modelowaniem 3d, programowaniem a gdzieś w technikum informatycznym, zetknąłem się po raz pierwszy z ludźmi z elektroniki.
Na studiach sporo ludzi zajmujących się muzyką i to z różnych kątów. Masa ludzi próbująca coś tworzyć muzycznego, inni którzy tworzyli własne efekty gitarowe, albo wzmacniacze…
Fajne to było i nadal jest. I to w chuj. Uczyć się czegoś, żeby to wycisnąć jak mokrą szmatę, i w całe to osocze tchnąć życie. Jakoś. Niezależnie co to jest.
Wspaniałe uczucie mieć tę moc „urodzenia” czegoś fajnego, co działa, wygląda, brzmi. No po prostu jest albo fajne, albo potrzebne (i w nadziei również fajne, oczywiście).

I co kurwa?

Jakoś chyba podczas srandemii nastąpiło to co było spodziewane i tak – Chat GPT.
Po nim inne, DALL-E, a potem to już lawina.
Chuj w twoje umiejętności i pomysły. Chcesz zrobić fajny utworek? Masz jakiś pomysł? UDIO już na starcie, w swojej nieidealnej formie wymiata z planszy i zostawia kopare na podłodze. W ileś dziesiąt sekund robi Ci „Jestem Bogiem” magika w wersji disco polo, a jak się uprzesz, to klikniesz żeby brzmiał jak Johny Cash i bang – masz.
Uczyłeś się programowania? Chcesz wyjść z dupy? Jara cię to? I co, zwłaszcza ty się nie spostrzegłeś? DEVIN-AI – wystarczy że napiszesz „zrób mi aplikację typu gadu gadu, z zamawianiem jedzenia”. To przykład, wymyśliłem to tak z czapy. Jebs – bot szuka po internecie jak człowiek, posiłkuje sie forami, tutorialami i aktualnymi kodami źródłowymi które są publicznie dostępne. Czekasz dosłownei chwilkę i masz CAŁY, GOTOWY PROJEKT. BEZ NICZYJEGO UDZIAŁU. ŁADNY, DZIAŁAJĄCY, GOTOWY DO SPRZEDAŻY.
O generatorach grafiki nie zamierzam wspominać. O tym że wspomniany na starcie Chat GPT to model językowy i jego algorytm ma po prostu sklejać coś co brzmi sensownie (ale i tak nie wie co robi, bo algorytm nie „wie” niczego) – na pstryk masz nową część Harrego Pottera. W 30 sek wygeneruje Ci nową powieść. Może nie konkretnie Chat GPT, ale tych modeli językowych jest… sporo.
Po co coś wymyślać? To zaczyna być sztuka dla sztuki. To będzie zabawa „retro”. AI przejmie wszystkie te zawody. Tworzenie czegoś, w innym celu niż rekreacyjnie żeby się nie nudziło będzie kompletnie bez sensu. Technologia okradnie nas z sensu życia. Dosłownie.
Artyści czy znienawidzeni informatycy, komu ich żal?
To patrz – egzamin na prawnika AI zdało na 90 kilka procent. Inny przypadek, jak właściciele psa, nie mogli znaleźć pomocy u weterynarza, ale mieli badania czworonoga spisane w formie cyferek. Podali je botowi, ten wypisał potencjalne diagnozy – z tym poszli do weta i uratowali psa. Czemu miałoby tak nie być z ludźmi? Być może żyję pod kamieniem i już tak jest.
100 lat temu z hakiem była rewolucja przemysłowa. Ludzie się burzyli że mechaniczne żelastwo, na parę, paliwo czy prąd zabierze im robotę. I w sumie na dobre to wyszło, bo ludzie się zajeżdżali, a nawet tracili życie nierzadko.
Chujowo że po tym lądowali na ulicy i nie mieli za co żyć.
Teraz taka rewolucja czeka kastę „inteligencką” czyli wszystkie te zawody, które wymagały lat kompetencji, wyuczonych na studiach, plus staż. Jakikolwiek twórczy zawód, wymaga zasobu wiedzy i umiejętności wykorzystania jej. Co się ostanie? Połowa z obecnych zawodów, może mniej, reszta poleci w automat.
Co zrobimy w takim razie? Każdy będzie murować, tynkować, spawać, albo gotować?
Popłynąłem z tą wizją przyszłości jeśli chodzi o rynek pracy, wiem – ale i tak boli mnie najbardziej to, że oryginalność już nie będzie doceniana. Tworzenie czegoś nie będzie miało najmniejszego sensu. Ciężka uczciwa praca i ambicja będzie czymś ekscentrycznym.

16
7