
W mojej okolicy żył kiedyś, pewien starszy człowiek.
Był samotny, mieszkał w niewielkim, zaniedbanym domu z czerwonej cegły, stojącym na malutkiej posesji, niewiele większej od samego domu bo przez lata, właściciel sprzedał większość sąsiadom.
Nie był zbyt towarzyski, owszem, uprzejmy, zawsze mówił dzień dobry i potrafił się uśmiechać ale z nikim się nie zaprzyjaźniał i nikt, nigdy nie był u niego w domu.
On też z resztą, nikogo nie odwiedzał.
Miał jakąś tam emeryturę i ogólnie, żył skromnie.
Może nie w skrajnej biedzie ale dobrobytu też nie miał.
Rzadko wychodził, czasem nawet przez tydzień i dłużej potrafił siedzieć w domu non stop.
Gdy umarł, służby weszły do niego dopiero po miesiącu.
Nikt, niczego nie zgłaszał bo nie było komu zgłosić i dopiero po dłuższym czasie, ktoś z sąsiadów zorientował się, że coś może być nie tak.
Jego dom i posesja, stały puste jeszcze przez kilka ładnych lat bo facet nie miał rodziny i nie zostawił testamentu.
Majątek musiał przejąć skarb państwa a później dopiero, udało się to jego sąsiadowi kupić w całości.
Dom został wyburzony, płoty usunięte i dziś, nie ma już śladu, że ktoś tu żył.
Przy okazji sądowych spraw z tym związanych, wyszło na jaw kilka, ciekawych faktów.
Okazało się, że ten człowiek, miał co prawda polskie obywatelstwo, ale Polakiem nie był.
Urodził się w Szwajcarii a do Polski przyjechał jako małe dziecko i już pozostał.
Podobno nie znał swoich rodziców ale czy go porzucili czy zmarli, tego nie wiem.
Tak czy inaczej, był adoptowany przez polską rodzinę i wychowywał się jako Polak.
Najciekawsze było jednak to, że od wielu lat, był bardzo bogaty ale nigdy się o tym nie dowiedział.
Najprawdopodobniej majątek po swojej biologicznej, szwajcarskiej rodzinie przejął w spadku lub darowiźnie ale fakt, że nikt w Szwajcarii nie znał jego miejsca pobytu a nawet nie wiedział, czy w ogóle żyje, uniemożliwiał formalne przekazanie mu dokumentów i majątku.
Urzędnicy poszukiwali w archiwach w Polsce i Szwajcarii ale nie natrafiono na nic.
Od tamtych wydarzeń, minęło już sporo lat.
Sąsiad, który odkupił posesję po nieboszczyku, sam już nie żyje i niewielu jest już ludzi, którzy osobiście znali bohatera tej opowieści.
Największą jednak zagadką, pozostaje los dużego majątku w Szwajcarii.









