
Kim jestem ?
Jestem miliarderem z tytułem lordowskim i trochę się dziś nudzę.
Wczoraj miałem imprezę w mojej posiadłości, na którą przybyła cała, światowa elita ponieważ jestem bardzo wpływowy i poważany wśród arystokracji.
Miałem lecieć na Karaiby aby obejrzeć dwie wyspy, które niedawno kupiłem ale okazało się, że moje, prywatne lotnisko na Karaibach jest niedostępne z powodu awarii prądu w okolicy a prywatna elektrownia jądrowa nie jest jeszcze ukończona.
Na zwykłe lotniska latał nie będę bo brzydzę się biedą i całym tym plebsem jaki tam łazi.
Wolę wiec poczekać, nigdzie mi się nie spieszy, najwyżej polecę a pilot zrobi kilka okrążeń nad wyspą, jeszcze zobaczę, nie podjąłem decyzji.
Załoga na wszelki wypadek czeka aż się zdecyduję.
Ewentualnie, polecą do Miami, gdzie jest inne moje lotnisko i stamtąd udam się Jachtem lub śmigłowcem, no nie wiem jeszcze.
Póki co, spożywam śniadanie.
Błękitny homar w sosie z eukaliptusa a na obiad wołowina z Kobe smażona na antracycie i czerwonym marmurze włoskim.
Do tego oczywiście czerwone wino, rocznik 1907, butelkowane specjalnie dla mnie albowiem już wtedy przewidziano przyjście na świat Mojej Osoby i doskonale wiedziano że będę gustował w luksusowych napitkach.
Wieczorem lecę do Japonii na zakupy.
Mam zamówionych kilka garniturów i par butów.
Wszystko wykonywane ręcznie przez Krawców i Szewców, którzy urodzili się tylko po to, by wykonywać moje zamówienia.
Następnego dnia lecę do Szwajcarii aby przymierzyć nowe zegarki i chyba nie muszę przypominać, że będą to najdroższe i najbardziej luksusowe wyroby jakie można nosić na nadgarstku.
Na weekend jestem umówiony w NY gdzie będę uczestniczył w imprezach wydanych na moją cześć.
Organizatorami tych imprez są słynni aktorzy oraz prezydenci.
We wtorek lecę do Emiratów ale tylko na chwilę aby złożyć podpis na złotej tabliczce ku mojej czci, która będzie umocowana w sali tronowej Szejka.
Szejk pragnie też oddać Mi hołd i pokłonić się przed Moim Majestatem.
Wyraziłem zgodę co bardzo uradowało cały naród arabski.
Teraz już kończę wpis albowiem wniesiono deser.
Belgijskie lody w posypce z jadalnych diamentów i wiórkami suszonej róży z ogrodów królewskich w Londynie.
Nara leszcze.
(Admin): No, no z takim wizerunkiem to masz szanse wyrwac jakas laske na tinderze…i to taka 5 moze nawet 6/10 🙂