
byłem w tamtejszym biurze kilkanaście miesięcy temu po worki a wczoraj postanowiłem znowu przyjść, również po worki i żeby ją dokładnie obczaić.
Krzysiek, prawiczek, 31 lat

byłem w tamtejszym biurze kilkanaście miesięcy temu po worki a wczoraj postanowiłem znowu przyjść, również po worki i żeby ją dokładnie obczaić.
Krzysiek, prawiczek, 31 lat

Wkurwiają mnie bęcwały wydające odgłosy jak przy filmach przyrodniczych o kopulacji samca z samicą przez cały trening. Kurwa, rozumiem, że w ostatnich i ciężkich seriach pompa rozrywa i lekkie krzyknięcie jest zrozumiałe, ale sapanie przez cały trening niczym kurwa z arytmią serca na emeryturze jest naprawdę dekoncentracyjne.

Następna komedia (komisja) szeroko transmitowana w TV z prac której nic nie wyniknie a nas podatników kosztować będzie miliony.
Polska to bardzo bogaty kraj, który stać na PRZEPIERDALANIE pieniędzy podatników.
W takiej Korei Północnej kolesie już byliby w obozach pracy.

Nieznoszę całego katolicyzmu świata za to, że uczy ludzi przedkładać „czary mary” ponad moralność.
Moja matka- super katoliczka, jest obrzydliwym człowiekiem. Potrafi opluć, oczernić i zdruzgotać bliźniego ale mimo to uważa się za obraz świętości, ponieważ wiecznie klepie modlitwy i biega do kościoła jak świnia do błota.
Po co być moralnym, czynić dobrze i przestrzegać bożych przykazań? Wystarczy klepanie paciorków i oglądanie Trwam. Grzechy itak klecha odpuści.
(Admin): Jak zawsze polecam:

Jak mnie wkurwiają patykowate leszcze chodzące z rozstawionymi łapami, jakby mieli wrzody pod pachami. Jeden z drugim kurwa sam szkielet, włoży kurtkę jakiejś patusowej marki typu pitbull, próbuje stroić groźne miny i myśli, że ktoś się go przestraszy. Wyglądając jak patyk i wożąc się nie budzicie grozy tylko pośmiewisko, leszcze zajebane. Nie wiem, co wy myślicie? Że dresowe ciuchy to wam dodają jakiegoś skilla do ulicznej walki czy co? Naoglądali się raperskich teledysków i filmów z czarnymi twardzielami i wielcy kozacy. A w razie gdyby na niby ich ”dzielnię” wjechała mafia czarnym mercedesem, to nogi z waty i do mamusi na obiadek.

Przedszkolanki się żalą, jak to dzieci chorują, mało chodzi i w ogóle. Osobiście czasem odbieram stamtąd młodszą siostrę i szczerze? Wcale się kurwa nie dziwię, że ponad 80% dzieciaków przez większy okres czasu siedzi zasmarkana i chora w domu. Tam jest jak w saunie. Przecież taki rozbiegany dzieciak się zgrzeje, potem wyjdzie z prawie 30 stopni na 5, więc organizm doznaje szoku termicznego i reaguje chorobą. Ogólnie w Polsce jest też domena przegrzewania dzieciaków. Można to zauważyć często nawet późną wiosną. Jest połowa maja, 22 stopnie na plusie, a dzieciakowi na oko 3-5 lat matka/babcia czy ciocia nakłada czapeczkę na uszy (bo ich zdaniem wiaterek uszka zawieje i się rozchoruje. Bo jeszcze nie ma lata, więc takie ciepło wiosną to zdradliwe jest). Durna pindo, ubierz sobie sama taką czapkę na łeb i popierdalaj biegiem bez przerwy przez pół godziny i zobaczysz, jak się będziesz czuła. Przegrzanie dziecka jest sto razy gorsze, aniżeli pozwolenie mu na lekkie zmarznięcie.

Często czytam bluzgi na Admina, że rysunki się nie podobają, że chatbot chujowy, ze wpisy zbyt rzadko się pojawiają i inne wysrywy z bolących dup.
Osobiście nie wiem, kim jest Admin, czy to jeden gość czy może jakaś firma sobie bekę robi prawdę mówiąc, nie moja to sprawa.
Cieszę się, że jest taka strona, gdzie można sobie pisać prawie wszystko co się chce i to za darmo, bez logowania, bez abonamentów a przede wszystkim, bez debilnej cenzury.
Taka mała wysepka wolności na oceanie coraz bardziej kontrolowanego i inwigilowanego internetu, który z wolnością słowa, nie ma już nic wspólnego.
Jak się komuś nie podoba, to wykup sobie jeden z drugim domenę, miejsce na serwerze, stwórz lub kup gotowy GUI i jedziesz.
Będziesz wówczas panem i władcą w takim serwisie i zobaczymy czy będziesz siedział 24 godziny na dobę przy komputerze i wrzucał każdy wpis, jak leci.
Możesz także jeden z drugim zatrudnić kogoś jako admina, zapłać mu pensję i ciesz się własną „chujnią”
Ludzie potrafią być wyjątkowo wredni. Dostają fajną rzecz za darmo i jeszcze prują się, że chujowo.
Jak chujowo, to idź sobie komentować gdzie indziej i problem z głowy.
(Admin): Will you marry me?

mam 24 lata, studiuje finanse na magisterce na 1 roku uj, pracuje w żabce i czuje się jak porażka życiowa, nie wiem czego chce w życiu , co mam robić, zmieniłabym prace którą każdy wyśmiewa ale mega ją lubie i zarabiam spoko ( moj kumpel jest właścicielem), zaczeła się sesja i na starcie nie zaliczyłam egzaminu, który był banalnie łatwy ale nie chciało mi się kuć, nie mogłam się zmusić do tego kompletnie, a jak juz sie przestraszyłam i zaczełam to było za późno, jutro ma egzamin na prawo jazdy, podejście nr 5, i na bank obleje, kurwa nie wiem co mam robić, ryczeć mi się chce, chciałabym żeby życie było łątwiejsze jak macie jakieś rady co robić to dawajcie
bo ja już siły nie mam

Kurwa, co to się odpierdala? Za 8 miesięcy stuknie mi 27 lat i praktycznie nie mam już ochoty, żeby sobie zjechać na ręcznym czy pojechać na divy. Szczerze mogę to robić raz na tydzień/dwa, a jakbym się uparł, to i miesiąc celibatu nie byłoby problemem (z tym, że tak długich okresów unikam, bo jednak uświnienie pościeli przez sen to nic fajnego). Jeszcze niecałe 5 lat temu chuj stał jak maszt i na drugi, maksymalnie trzeci dzień z rana jaja były tak nabuzowane, że miałem ochotę dziury w płocie ruchać. Idąc jeszcze dalej, w wieku 14-17 lat robiłem to codziennie, czasem po dwa razy dziennie nawet. Teraz się czuję zdziadziały tym brakiem popędu. Napierdalam na siłowni 4 razy w tygodniu, więc na pewno powodem nie jest brak aktywności fizycznej.

Pracuję w firmie, która zajmuje się produkcją precyzyjnych elementów dla przemysłu.
Głównie części maszyn, narzędzi i różnych mechanizmów.
Nasz park maszynowy jest zróżnicowany, od dość starych tokarek i frezarek, pamiętających jeszcze czasy PRL po nowoczesne obrabiarki CNC i frezarki laserowe.
Niedawno zaszła potrzeba zakupienia nowej maszyny, frezarki o wyjątkowej precyzji.
W grę wchodził sprzęt nowy lub używany.
Nowe są potwornie drogie, kosztujące nawet kilka milionów złotych a używane z o takiej precyzji, dość trudno znaleźć.
W końcu udało się i znaleźliśmy odpowiednią obrabiarkę ale problem polegał na tym, że była do kupienia w Japonii.
Jej cena jednak, po doliczeniu ceł i transportu i tak była i wiele niższa niż nowa.
Nie było wyjścia i konieczna okazała się osobista wizyta u sprzedawcy.
Była to firma w pobliżu Osaki, która likwidowała jeden ze swoich wydziałów i sprzedawała maszyny.
Nasza obrabiarka pochodziła z lat 90 a wyprodukowało ją Hitachi.
Ta marka, kojarzy się w Polsce chyba tylko ze sprzętem Audio i TV ale produkują też maszyny przemysłowe, windy a nawet dźwigi oraz… broń.
Nadszedł w końcu dzień testów w ramach których, maszyna wykonała kilka elementów według naszego projektu.
Okazało się, że oferuje precyzję przekraczającą wiele, współczesnych obrabiarek.
Maszyna była w stanie idealnym i nigdy nie widziałem sprzętu w tym wieku, który byłby w takim stanie.
Oczywiście zakupiliśmy urządzenie a Japończycy dodali bardzo dużo części zamiennych o czym nawet nie było wspominane w ogłoszeniu.
Do tego, pełna dokumentacja w języku japońskim i angielskim.
Jedynym problemem były oznaczenia na pulpicie sterowniczym, bo wszystko było po japońsku ale jakie było nasze zdziwienie, gdy na drugi dzień, wręczono nam naklejki przetłumaczone na język polski i to bez najmniejszego błędu.
Okazało się, że z chwilą naszej decyzji o zakupie, natychmiast zlecono tłumaczenie i wykonanie tych naklejek, które tak na marginesie, są doskonałej jakości.
Grube tworzywo z wyfrezowanymi napisami.
Do Polski, przyjechało też dwóch Japończyków, którzy pomagali w złożeniu, uruchomieniu i kalibracji maszyny.
Otrzymaliśmy też oczywiście pełną dokumentację serwisową i okazało się, że obrabiarka nigdy nie uległa awarii a jedyne co było wymieniane, to elementy, których wymiana jest przewidziana przez producenta bo podlegają naturalnemu zużyciu.
Maszyna pracuje u nas już od kilku miesięcy i jest doskonała.
Mało tego, pracuje ciszej niż współczesne, jest wygodniejsza w obsłudze a jedyną, gorszą rzeczą jest to, że zużywa więcej energii elektrycznej i jest cięższa, na tyle ciężka, że wymagała przygotowania solidnego fundamentu.
Poza tym, same zalety i pomyśleć, że to sprzęt liczący sobie już ponad 30 lat.
Jej koszt to 1/3 nowej, z którą byłoby o wiele więcej problemów.
Mamy kilka obrabiarek, które kupowaliśmy jako nowe i każda z nich, miała już awarie, wymagające dłuższych przestojów.
To był pierwszy sprzęt produkcji japońskiej jaki kupiliśmy ale nie ostatni.
Mamy w parku maszynowym urządzenia polskie, niemieckie, amerykańskie i szwajcarskie i teraz, pierwsza maszyna japońska.
Z perspektywy czasu i doświadczenia mogę powiedzieć, że jeśli chodzi o maszyny przemysłowe, to polecam tylko producentów japońskich i amerykańskich.
Z nimi jest najmniej problemów a najwięcej jest z niemieckimi, które psują się najczęściej.
Nigdy było też problemu z maszyną szwajcarską (mamy jedną) ale to jest szlifierka magnetyczna i jest relatywnie prosta w budowie ale jej obsługa jest, jakby to powiedzieć, dość specyficzna.
Szwajcarzy mają chyba odmienne pojęcie ergonomii.
Polskie maszyny też są bardzo dobre, w moim przekonaniu o wiele lepsze od niemieckich i dużo wygodniejsze w obsłudze niż szwajcarskie ale niestety, nie produkuje się w Polsce wszystkich rodzajów maszyn, jakie potrzebujemy.
Teraz będziemy kupować kolejne, trzy obrabiarki CNC i będzie to sprzęt tylko z Japonii lub USA, całą resztę ofert już sobie darujemy.
Na zakończenie opowiem jeszcze o zwykłej tokarce polskiej produkcji z lat 60 XX wieku.
Jest u nas od dawna ale rzadko coś na niej robimy i głównie służy do jakichś, jednostkowych produkcji dla indywidualnych odbiorców.
Maszyna nie do zdarcia, nieśmiertelna i bardzo fajnie się na niej pracuje.