Monotonia w pracy

Drodzy Chujowicze, słowa nie wyrażą mojej frustracji i zmęczenia deprywacją sensoryczną, jakiej doświadczam w pracy. Co 1-3 sekundy wykonuje tę samą identyczną czynność przez 8 godzin dziennie. Każdy dzień spędzony w pracy odczuwam jakbym tam był cały tydzień. Każda sekunda jest minutą, minuta godziną, a godzina dniem. Ja rozumiem, zarabiać jakoś trzeba, ale no kurwa… Dla bardziej obrazowego przykładu monotonii jakiej doświadczam to powiem, że dla mnie dużym urozmaiceniem jest wzięcie łyka wody niegazowanej. Wizyta w toalecie czy przerwa to zbawienie. I jeszcze brak poczucia sensu tego co robię… Nie wiem czy dłużej tam wytrzymam. Poradźcie coś, proszę. Wiem, że w tym kraju ciężko o jakąkolwiek pracę i być może mam zbyt wygórowane wymagania, ale serio chyba wolę ciężką robotę, ale za to szybko mijającą. Wprost nie znoszę takiej stagnacji, zostałem stworzony do wyższych celów, ale cóż robić… Radźcie!

78
74

Komentarze do "Monotonia w pracy"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Wodę dostajesz i jeszcze narzekasz

    1

    0
    Odpowiedz
  3. smutne, ale jakbyś nic nie robił jakiś dłuższy czas byłoby jeszcze gorzej, wierz mi, na głowę można dostać

    1

    1
    Odpowiedz
  4. Robisz na taśmie u mesia?

    1

    0
    Odpowiedz
  5. Ja za to mam co minute jakąś nową sytuację, a efekt jest taki, że od stresu spać nie mogę, zmarszczki na ryju, który jeszcze rok temu był świeżutki jak listek sałaty. Zamieniłabym się z tobą. Wolę twoją bezstresową rutynową robote niż zapierdol w stresie i ciągłymi zmianami.

    3

    0
    Odpowiedz
  6. Dobre hehe. Niech zgadnę robisz przy taśmie na fiacie? Miałem dokładnie to samo tyle że pracowałem jako kucharz, non stop te same ryje w robocie i te same czynności ( mowa o menu ) i w końcu to rzuciłem i wyjechałem za granicę. Teraz pracuje fizycznie i jestem zadowolony. Jest zajob ale czas leci i kasa lepsza. Wybór zostawiam tobie ale z własnego doświadczenia wiem że jeśli nie zrobisz tego teraz to jeszcze długo będziesz się tak męczył i nie nakłaniam do wyjazdu za granice tylko do zrobienia czegokolwiek co odmieni twoje życie zawodowe bo uwierz mi że wiem co czujesz. Pozdrawiam i powodzenia życze.

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Niech zgadnę: pracujesz u Mesia na taśmie? A było przepić te trzy stówki, zamiast z CV w zębach do Łodzi zapieprzać. 😛

    A tak poważnie mówiąc, to współczuję, kolego, ale chyba niewiele da się poradzić. Pracować przecież trzeba, by było co do gara włożyć. A o ile nie masz niczego lepszego (jeśli chodzi o etat) na widoku, to gdzie nie pójdziesz to i tak taśma. Wiesz co? Może wyjedź za granicę? Tam jak trafisz na taśmę, to przynajmniej dobrze zarobisz. A jak Ci się uda odłożyć jakąś większą sumę, to rozejrzyj się za jakimś biznesem w Polsce lub na Zachodzie. Mając jakiś kapitał, możesz np. kupić niedrogą ziemię gdzieś w Bieszczadach, Sudetach lub Beskidach i zrobić pole namiotowe i z domkami kempingowymi. Byle dojazd był ludzki i okolica fajna. A jak ruszysz jeszcze głową i zorganizujesz tam jakieś imprezy (plus dobra reklama, wcale niekoniecznie droga, internet to potęga ;)), albo kolonie, to znajdziesz chętnych. Do tego jakiś sklepik z żarciem, piwem, napojami i pamiątkami… Nieruchomości tam są bardzo tanie, bo nie ma przemysłu i jest duże bezrobocie. Ale jak ktoś ma pomysł na własny biznes, to może mu to wypalić bo to idealne miejsca do odpoczynku i rekreacji. Doba w takim domku to ok. 30 zł od osoby (a sklecenie takiej drewnianej budy to żadna filozofia), to sam sobie policz czy warto siedzieć u mesia na taśmie, czy na swoim w fajnej okolicy.

    1

    1
    Odpowiedz
  8. Stworzony do wyższych celów, powiadasz? W porządku – możesz wypierdalać z roboty już dziś i realizować swoje wyższe cele. Radzę po dobroci – zgłoś się sam z wypowiedzeniem do HR, zanim namierzymy cię po IP. Na Twoje miejsce czeka już kilku z trzema stówami w łapie, chętnych, aby wziąć udział w kosztowej rywalizacji z największymi. Nasz wydział produkcyjny idzie ramię w ramię z najtańszymi chińskimi korporacjami. Skoro uważasz, że to jest mały cel, to już rób jak chcesz.

    1

    0
    Odpowiedz
  9. Zrób sobie jakiś kurs, dokształć się i postaraj się o awans! Mam nadzieję, że nie piszesz o składaniu długopisów.

    0

    0
    Odpowiedz
  10. Pracujesz na taśmie u Mesia?

    0

    0
    Odpowiedz
  11. Gdzieś Ty o radę polazł prosić? Zgraja pensjonariuszy poprzedniego systemu Ci nie pomoże.

    0

    0
    Odpowiedz
  12. Nie męcz się. Z pracą ciężko, ale nie aż tak. Znajdziesz coś na pewno. Jak zostaniesz, to jeszcze spowodujesz jakiś wypadek i dopiero będzie chujnia. Ja też się kiedyś męczyłam i doznawałam w pracy mobbingu, gdyż myślałam, że nie znajdę innej. Bzdura, znalazłam o niebo lepszą i za większą kasę. Widać sprawiedliwość na świecie jeszcze jest. Pozdrawiam byłego pracodawcę mobbera, chuja do potęgi.

    0

    1
    Odpowiedz
  13. Czy pracujesz może u mesia na taśmie w jego łódzkim oddziale?

    0

    0
    Odpowiedz
  14. jeśli nie płacą więcej niż 6,40 to zmień… szkoda psychy

    0

    0
    Odpowiedz
  15. A ja tam pracuje fizycznie i sobie chwale. Kokosów nie ma bo na więcej niż te 2 tysie nie mogę liczyć. Ale tyle mi odpowiada. Dodam tylko, że każdy dzień w pracy wygląda u mnie inaczej. Nigdy do końca nie będę wiedział co dziś będę robił i gdzie. I to mi się podoba. Nie ma nic gorszego niż monotonia.

    0

    0
    Odpowiedz
  16. Jako szanowany pracodawca,zarabiający 150 tysi euro miesięcznie i jeżdzący Lamborghini Aventador polecam pracę w moim zakładzie.Jest tu wiele rozrywek:
    -Dawanie mi dupy
    -Obciąganie mojej pałki
    -Walenie konia do głównego zbiornika
    -Podpierdalanie innych pracowników
    -Na zakładzie nie ma czynnej toalety(tylko na czas inspekcji otwarta-cięcie kosztów),dlatego można także,robić kupę czy siku do głównego zbiornika,a później umyć ręce w coli.
    -Mamy także centrum hazardowe,w którym pracownicy obstawiają,kto dzisiaj obciągnie mi pałkę
    -Z nudów możesz posprzątać zakład
    -I wiele,wiele innych
    Nie czekaj,tylko tu taka robota,zakład produkcyjny Coca-Coli w Staniątkach.Płaca 5zł/h.
    Pozdrawiam,kierownik zakładu,Jan Byczywąs.

    2

    0
    Odpowiedz
  17. @1 wygrywasz 😉
    Powtarzalność jest chujowa. Chuj wie, gdzie teraz uciekać, jeśli w ogóle.

    0

    0
    Odpowiedz
  18. Ja na twoim miejscu po prostu zwiększył bym mase

    0

    0
    Odpowiedz
  19. Cześć! Pracuję w księgowości półtorej roku i tak od kilku miesięcy chce mi się już rzygać. Wypaliłem się jak i Ty i też mam poczucie, że moja robota jest bezsensowna, bo nic nie wytwarzam, tyle tylko, że nie wykonuję tej samej czynności co kilka sekund jak Ty i czas płynie dosyć szybko. Ważne jest też towarzystwo w pracy. Gdyby u mnie nie było ciekawych ludzi i miłej atmosfery, to byłoby kiepsko. Trzymaj się, a wybór czy dalej tam pracować należy do Ciebie. Szczerze, to brałbym pod uwagę tylko stawkę. Jeżeli dobrze zarabiasz, to nie rezygnowałbym. Ważne, żeby odpowiednio zorganizować sobie czas po pracy, żeby to była odskocznia od tej monotonii i mieć radość z wydawania zarobionej kasy, tym samym motywacją do dalszego tyrania.

    0

    0
    Odpowiedz
  20. a gdzie twoje przebogate życie wewnętrzne? wykonując monotonne czynności możesz przecież rozmyślać o wielu sprawach:powtarzać materiał ze szkoły; kwestię „czy to dobrze być
    Skrybą”, lub chociażby,tabliczkę mnożenia zakres rozszerzony.możliwości jest mnóstwo…

    0

    0
    Odpowiedz
  21. jak do wyższych to podłuż se pod dupę kocyk..

    0

    0
    Odpowiedz
  22. zbieraj złom!!!codziennie nowe excytujace miejsca,nowi znajomi,a i kasa zapewne lepsza.kontakt z natura niezaleznie od pogody ksztaltuje w pozytywny sposob psyche i cialo!!!jedyne cykle i monotonia to dzien i noc plus pory roku.po latach jakos sie przyzwyczaisz.polecam.zbieraj złom!!!glupoty opuszcza twoj umysl i juz nigdy nie poczujesz chujni dnia powszedniego:)

    0

    1
    Odpowiedz
  23. nie gadajcie juz o mesiu bo to pomalu bankrut, nie potrafi zarzadzac kapitalem i juz nie dlugo bedzie u mnie pracowal jako prywatna sekretarka

    0

    0
    Odpowiedz
  24. A jak stoisz z masą ?

    0

    0
    Odpowiedz
  25. „(…)Każda sekunda jest minutą, minuta godziną, a godzina dniem(…)” Nosz kurwa… Jakbym czytał mojego ulubionego poetę:(…)Świat zobaczyć w ziarenku piasku, niebo w dzikiej roślinie, nieskończoność uchwycić w ręku, a wieczność w godzinie” -William Blake, „Wróżby niewinności” -czy jakoś tak..

    0

    0
    Odpowiedz
  26. @24 William Blake to najgorszy pedał w świecie poezji,a czytają go tylko takie same patologie jak on.

    0

    0
    Odpowiedz
  27. @22. „nie gadajcie juz o mesiu(…) juz nie dlugo bedzie u mnie pracowal jako prywatna sekretarka”

    Nie stać Cię na jakąś ładną czy co? 😉

    0

    0
    Odpowiedz
  28. Ok chciałeś porady, to ci ją udzielę, tylko czytaj uważnie i weź sobie to do serca. Twój problem jest poważny – zrozumieć go może człowiek, którego spotkała taka sytuacja, a który jest tak ambitny, lub stworzony jak to nazwałeś, do wyższych celów, jak ty. Chcesz coś zmienić? Zacznij wykorzystywać swój czas wolny na rozwijanie swojej pasji i kształć się w tym kierunku, w kierunku tego co kochasz. Co to znaczy „kształcić się w tym kierunku”? Pomyśl jak mógłbyś na tym zarabiać – może na początku nie będą to kokosy i zapewne nie stanie się to od razu twoim źródłem utrzymania, ale także nie od razu Rzym zbudowano. Zrób kurs, szkolenie, zdobądź papier, doszkalaj się w każdy możliwy sposób, jeździj na seminaria, praktykuj – piszę ogólnie, bo nie wiem, co kochasz robić. Ważne, byś dał to coś ludziom – każda nisza ma swoich potencjalnych odbiorców, a jeśli to coś popularnego, to odbiorców będzie więcej ale i konkurencja spora. Może własna firma jak masz pomysł? Sam sobie sterem, okrętem, nikt nad tobą nie stoi, to twój interes… Wielu znanych ludzi zaczynało od zajmowania się tym, co im w duszy gra, w każdej wolnej chwili od pracy – jeden ze znanych muzyków, pisał teksty, układał w głowie muzyke na miksery w przerwach i po swojej pracy na kuchni na zmywaku. Inny – znany pisarz – zaczynał tworzyć swoje dzieła wieczorami w swoim barze, bo mimo iż miał swoją knajpę, za którą wielu dałoby się pokroić, to nie było „to” co kochał, co dawało mu satysfakcje – pomysł wypalił, miliony czytelników zaczytują się w jego dziełach, a on sprzedał knajpę i utrzymuje się z pisania. Dla wielu cienka, denna, niesatysfakcjonująca praca była tylko wstępem, źródłem funduszy. Czasem wystarczy, gdy wiesz co chcesz robić i konsekwentnie do tego dążysz – cierpliwie, bo nie ma bajek, że za tydzień będziesz wielki, ale powoli do celu o ile się nie zniechęcisz, bo to trudna droga – ale kto powiedział, że to będzie łatwe? Im też łatwo nie było a takich przykładów są tysiące. Jesteś stworzony do wyższych celów? To zacznij działac i pokaż, że ci zależy – poświęć cała dostępną w danym momecie energię, każdą chwilę na doskonalenie tego czegoś. Chociażby to miało być twoje dodatkowe zajęcie i chociażbyś miał zarabiać na tym parę groszy, to najważniejszą, fundamentalną rzeczą będzie twoja satysfakcja, że robisz coś, co ma sens, że pierwszy raz w życiu czujesz się na swoim miejscu(pomimo problemów, czasem trudnych momentów). Powiem krótko – jak czegoś nie zrobisz, to pozostanie ci frustracja i na starość zgorzkniałe oblicze – spójż już teraz, co się z tobą dzieje. Wiesz, że mam rację. To, co napisałem się sprawdza i dlatego chciałem ci pomóc – w sumie od ciebie teraz zależy, czy sobie pomożesz… Pamiętaj o jednym – jak okaże się, że to co wybrałeś to nie „to”, szukaj dalej – czasem człowiek myśli, że wie, a przecież tak mało wie lub wcale. Nie poddawaj się i zrób co napisałem, bo i will find you, and i will kill you 😉

    „Zawsze możesz zrobić coś, by stać się lepszym”

    POWODZENIA!

    1

    0
    Odpowiedz
  29. Witaj,a co takiego nie ciekawego i depromujacego robisz w swojej pracy?Jakież to zajęcie jest na tyle nudne,aby dzielić się tym z innymi i narzekać?Spróbuj codziennie na portalach poszukać innej pracy i wysyłać CV,pewnego dnia osiągniesz swój cel i zmienisz prace na inną ,taka która będzie bardziej absorbująca niż ta,którą wykonujesz dotychczas.Szczęściu trzeba do pomóc,a nie stać z założonymi rękami.Nic samo się nie zrobi.Świat jest tak skonstruowany,że każdy jest do czegoś potrzebny i z pewnością,to co wykonujesz też-pomyśl też o tym,a jak nie,to wielu chętnych znajdzie się na twoje miejsce,byle tylko mieć pracę.Zrobisz coś,co zmieni twe życie,zadzaiałasz coś w tym kierunku albo pozostanie ono niezmienne.Wybór należy do Ciebie.

    0

    0
    Odpowiedz
  30. Ja bym Ci poradzil dobre zajecie.Troch e czasu musisz zainwestowac, ale sie oplaca. Idz do seminarium. Jak już będziesz księdzem to będziesz miał kupę kasy, zajebisty samochód i będziesz mógł codziennie jeździć do ekskluzywnych klubów nocnych i pierdolić najpiękniejsze panny z miasta. Niekoniecznie musisz byc ksiedzem w Polsce. Mozna pracowac rowniez w wielu krajach Zachodu, gdzie sa duze skupiska Polakow, a takze np. w Stanach Zjednoczonych. Jest to zupelnie dobra alternatywa dla Ciebie.

    0

    0
    Odpowiedz
  31. pierdol ta robote. U mnie w robocie nie ma 2 takich samych dni (choc co dziennie siedze na chujni)

    0

    0
    Odpowiedz