Polski rzekomy sukces

W robocie słucham przeważnie radia, i teraz szef zapuszcza często jakąś informacyjną stację, więc zamiast zjebanej muzyki słuchamy wszyscy zjebanej paplaniny. I chuj mnie strzela jak słucham tych zapraszanych pojebów (dziennikarze, politycy, celebryci, i całe to gówno) i ich wypowiedzi z okazji 25 lecia odzyskania przez Polskę wolności. Oto się kurwa okazuje, że Polska to kraj zajebistego sukcesu. Że cały świat patrzy na nas z olbrzymim podziwem jaki to wspaniały kapitalistyczny kraj zbudowaliśmy. Polacy to ludzie sukcesu szczęśliwi. Ogólnie że my to już praktycznie Zachód pełną gębą! Silni, bogaci, poważani, szczęśliwi… Kurwa! Chyba ja i 80% moich znajomych to żyjemy w jakimś innym kraju tylko przez przypadek złapaliśmy polskojęzyczne fale radiowe z Niemiec! Zapierdalam za 3000 chociaż mój odpowiednik za Odrą rozpoczyna stawki od 12 000. Połowa moich znajomych uciekła stąd z braku perspektyw, a i ja się powoli z rodziną do tego szykujemy, bo mamy dosyć, że pracując razem z żoną w dobrych zawodach zarabiamy tyle co Helmut zamiatający plac w fabryce swastyk. Nasz kraj jest na tyle pojebany, że nasza (moja i żony) pensja wynosząca ŁĄCZNIE 1500 tysiąca euro uznawana jest przez wielu za zajebiste zarobki, że my niemal bogacze jesteśmy! Kurwa mać, gdzie ten polski sukces, poza tym zjebanym radio? Czyżby tylko w Warszawce? Znam wielu ludzi którzy z braku innej opcji pracują za najniższą czyli niecałe 1300 złotych. Uwłaczające, wiem, ale lepsze to niż siedzieć na dupie. I ci ludzie tylko siedzą na necie i telefonie starając się stąd spierdolić byle dalej, do Anglii do Niemiec. To jest ten sukces naszego 25 lecia? 3 miliony ludzi poza Polską, kolejne 3 miliony w kolejce do wyjazdu? Oczywiście mam 20% znajomych którzy rzeczywiście zarabiają bardzo dobrze, przeważnie mają firmy po rodzicach – przekrętach jeszcze z czasów komuny lub partyjniaków niegdyś. 5% z tych 20% to Ci którym uczciwie się udało dorobić. Nie mówię że każdemu w Polsce źle. Ale kraj sukcesu to to na pewno nie jest i ta propaganda mnie okrutnie wkurwia. Mam nadzieję, że na 30 lecie odzyskania wolności będę do was pisał z okolic Miami. Pozdrawiam.

113
60

Komentarze do "Polski rzekomy sukces"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Jedna gwiazdka Dawidowa za tak żałosny wpis. Koleś zarabiasz 3 tysie, plus pensja Twojej żony i Ci źle? Puknij się w głowę. Oby Ci się udało wyjechać, mniej będzie takich prymitywów.
    Polska to nie Niemcy z zajebistą gospodarką,czy USA, jeśli porównujesz zarobki z PL do DE, to… naprawdę nie wiem na jakim stanowisku pracujesz,żeby to robić i się tylko ośmieszyć.

    1

    0
    Odpowiedz
  3. Źle zrozumiałeś. To jest sukces zachodnich firm, że mają wykształconą i tanią siłę roboczą. Sam mam więcej niż Ty, ale uważam, że jestem biedakiem bo na nic mnie nie stać. Ceny mieszkań z kosmosu, reszta cen taka sama jak na zachodzie więc, żeby tu normalnie żyć teraz w Polsce, a nie jak nędzarz to minimalna pensja powinna być 4-5 tysięcy złotych, specjaliści: 14-15k zł minimum. Ale tak nie będzie bo w Polsce nie ma przemysłu, tutaj pracujemy dla zagranicznych korporacji.

    0

    0
    Odpowiedz
  4. rób doktorat

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Bo to jest sukces.Żeby tyle lat się u żłoba utrzymać.

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Świetna chujnia, u mnie 5/5.
    PS. Tylko jak już będziesz na Florydzie, zwracaj auta z rental z pełnym bakiem.

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Trafne uwagi kolego. Zapierdalamy ciężej i pewnie lepiej jak nasi zachodni sąsiedzi, za miesiąc pracy mając tyle ile oni w tydzień. A w jebanych mediach pieją z zachwytu jak to kurwa jest wspaniale, a europa leje ze śmiechu na nasz widok.

    0

    0
    Odpowiedz
  8. bo każdy to tych piniendzy by ino chcaiał

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Jestem jednym z tych za 1300 masz rację w chuj. A teraz zatrudnisz mnie za 1400? Ja być dobry murzyn umiem czytać i pisać mam mgr z politologii robię doktorat i świetnie sie czuje w dynamicznym kreatywnym zespole. Mam szanse?

    0

    0
    Odpowiedz
  10. W Polsce to jest jedno wielkie gówno. Jaki sukces za granicą zarabiają 5 razy więcej od 10 lat jesteśmy w Unii Europejskiej a tak naprawdę jesteśmy jechani w dupe. Biali murzyni europy no naprawdę mamy się czym chwalić.

    0

    0
    Odpowiedz
  11. „Oto się kurwa okazuje, że Polska to kraj zajebistego sukcesu. Że cały świat patrzy na nas z olbrzymim podziwem jaki to wspaniały kapitalistyczny kraj zbudowaliśmy.” Bo widzisz, wbrew temu co ludzie jak stado baranów powtarzają, to tak rzeczywiście jest. W porównaniu z PRL-em to co jest dziś to niebo a ziemia. I pomimo tego, że była i jest masa patologii i przekrętów, to skok przez te 25 lat był naprawdę zajebisty. Po 1. Zaczynaliśmy jako bankrut z zapierdolistym długiem zagranicznym, pustą kasą państw, pustą kasą ZUS (za co do dziś bekamy) oraz ruiną gospodarczą i hiperinflacją. Po 2. Za PRL-u żyło się dobrze tylko partyjnym na odpowiednim szczeblu i takim samym kombinatorom i złodziejom jacy są dzisiaj (skądś się ta patologia przecież wzięła, nie?). Reszta jak tylko łeb wychyliła, to w niego pałą od ZOMO dostała, a o wyjeździe za granicę to mogła pomarzyć (moi znajomi dostali po 5 lat więzienia za to tylko, że w wiejskiej gospodzie przy piwie zastanawiali się i rozmawiali o tym, że może by się udało wyjechać do Szwecji na stałe. Ktoś to usłyszał i na nich doniósł). Zresztą wtedy praktycznie nikogo nie było na byle wycieczkę na Zachód stać. Po 3. Narzekasz na to, że zarabiasz 3 tys a Helmut 12 tys? Gdybyś pracował za PRL-u, zarabiałbyś 20 dolców (i jeszcze w kolejkach się nastał za byle gównem) a Helmut 4000 dolców. To co? Umiesz liczyć, ćmoku? Nie poprawiło się? A to, że siedzisz na etaciku za 3 tys jest twoją winą. Tylko i wyłącznie. Bo co? Ktoś ci bronił i broni ruszyć łbem i zarabiać lepiej? W Bolandzie jest ludziom źle z różnych powodów. Jednym z nich jest to, że, z nie wiadomo jakiego powodu, uważają oni, że ma im ktoś dać dobrą pracę (możliwie nieciężką i z jak najbardziej dającym się robić w chuja szefem) i super-zarobkami. Tymczasem cały świat z Helmutowem na czele robi odwrotnie: tak kombinuje i zapierdala, by zasłużyć na wysokie zarobki. Nic nie spada z nieba, także i w Niemczech. Bo w Niemczech, synku, wydajność pracy jest 3-krotnie wyższa niż w Polsce. Więc jak będziesz myślał i zapierdalał jak pan Niemiec, to też zarobisz te 12 tysi. A czasami to i więcej. I to nawet w Polsce.

    1

    1
    Odpowiedz
  12. Żeby było dobrze to wszyscy muszą zarabiać. Pojedyncze jednostki, którym wiedzie się lepiej tego nie czują gdy wokół inni mają tak źle. Poprawa i lepsze nadchodzą małymi krokami, no ale chyba my tego niedożyjemy. W dłuższej perspektywie nie ma to znaczenia bo zbyt wiele może się wydarzyć. Generalnie Ci odważni wyjechali, Ci mniej odważniejsi by chcięli, czekają na jakiś znak, sygnał. Reszta tu się jeszcze trochę pomęczy.

    0

    0
    Odpowiedz
  13. Te, @10, skończ pierdolić co? Nikt nie mówi że nie jest lepiej jak za PRL (chociaż znam wielu z pokolenia rodziców co by się pokłócili). W chujni jak rozumiem chodzi o to, że politycy starają się nas postawić na równi z Niemcami, Francuzami czy innymi Anglikami, a jesteśmy za nimi daleeeko w tyle i to jest obłuda ze strony naszych rządzących. Mogliby powiedzieć: „Rodacy! W 25 lat zrobiliśmy sporo kroków do przodu, ale i tak jesteśmy w czarnej dupie!” A nie mydlić oczy że jest wspaniale. Kolejna sprawa to staranie się stworzyć wrażenia, jak to z naszym zdaniem na arenie międzynarodowej się wszyscy liczą. Tymczasem ja oglądam głównie bbc i cnn i kurwa jakoś naszego popiskiwania to nie bardzo tam słychać, wręcz w ogóle. A w kontekście Ukrainy to nawet nas krytykują, konkretnie Sikorskiego, że nierealny plan wynegocjował i przyczynił się do obecnego rozpierdolu. A u nas kurwa właśnie propaganda, jak to Polska jest ważna i jak to nas słuchają. I nie pierdol mi tutaj o tym jak to Niemcy są zaradni i tak dalej. Mam znajomego dyrektora placówki dużego banku w średnim mieście i ma 7 tysięcy złotych na rękę. Niby nieźle, ale ma rodzinę w Niemczech i tam zwykły placowy w zakładzie ma 2 tysiące euro na rękę. I o to palancie chodzi, że nawet jak ktoś czyści kible to zarabia w Rzeszy przyzwoicie.

    1

    0
    Odpowiedz
  14. Do komentarza numer 10 – kolego rozchodzi sie o to, ze na zachodzie możesz skończyć podstawówkę i dostaniesz pracę biletera na karuzeli i ci zapłacą najniższą krajową, która na przykład w Irlandii tu gdzie mieszkam wynosi 1400 euro i wystarcza na przyzwoite życie. Uwierz mi że Irole nie są w niczym zaradniejsi czy lepiej nie kombinują. Po prostu mają godnie płacone za każdą pracę. Do komentarza numer 11 – jestem już 7 lat w Dublinie. Ludzie wyjeżdżają przeważnie z biedy bo w ich miastach i miasteczkach można zarobić max 1500 złotych. Zdziwiłbyś się ilu mówi że jakby mieli ze 2500 złotych chociaż to woleliby w Polsce siedzieć, niż nawet za te 2000 euro tutaj. Z odwagą wyjazd nie ma nic wspólnego, sory nie te czasy, w 2,5h możesz się znaleźć spowrotem w PL więc co za wyczyn? Ja sam wyjechałem bo robotę straciłem, po 3 miesiącach daremnych poszykiwań wylądowałem tutaj i tak sobie siedzę. Każdy tutaj sobie poradzi, ale jak masz dobrą robotę w Polsce to przygotuj się że na 90% tutaj będziesz robił coś gorszego. Ja byłem księgowym a teraz pracuję w markecie już 7 rok.

    0

    0
    Odpowiedz
  15. 10. Nie truj dupy solydarnościowy chopku tylko odmawiaj paciorki do żydowskiego bóstwa aby innym było gorzej, wyzyskuj, naciągaj, tyranizuj, zwalniaj, obsobaczaj, traktuj jak śmieci, jebaj do utraty tchu to pospólstwo jak na bogatego chama z bolandy przystało. Masz racje kumuna to złooooooo bo se krość nie mogimy a tera meeee czyly jebać plebs. Jeść pić tańczyć nie żałować bida musi pofolgować.Bolanda dalej będzie bolandą czyli Ugandą w stylu katolickim ale ty jaki bogaty! I można szpanować przed tymi plebejuszami a ty jako wielki panoczek słome w butach popraw, wąsa przystrzyż, gajerek, gacie zmień aby drachi nie było, sikor za 100000, fura musi być i jazda do Cocomo!Co tam szwaby my tero my i tylko my a reszta może nas w dupe pocałować. Ja też dorobkiewicz cygareten nach berlyn zaczynałem i wiem co mówie. O takie Polskie walczyłem!

    1

    0
    Odpowiedz
  16. Całkiem nieźle ci się powodzi, skoro za słuchanie radia płacą ci 3 patyki, a tak na poważne, biorąc pod uwagę skalę wydatków to wręcz bluźnierstwem jest narzekanie na budżet rodzinny na poziomie 1500 €. 25 lat to długi okres czasu, jednak wciąż za krótki aby zniwelować straty powstałe w poprzednim okresie, w żadnym z byłych krajów demoludów też nie jest lepiej i nawet Niemcy wschodnie i zachodnie, chociaż funkcjonują w ramach jednego organizmu państwowego, to w dalszym ciągu są to dwa różne światy pod wieloma wzgledami. Sukces można mierzyć różną miarą, w uproszczony sposób można go zdefiniować iż polega on na tym że ma się to czego się chce, jeśli przyjmiemy takie kryteria to na pewno trudno go znaleźć na naszym podwórku, ale mając skalę porównania tego co było 25 lat temu a co mamy dzisiaj to każdy kto pamięta tamte czasy zauważy jednak duże zmiany w każdej dziedzinie, a jak ktoś chce zmienić adres to moze to zrobić nie tylko na terenie naszego kraju, ale praktycznie na terenie calej europy i to bez starania się o paszport, wizę i bez konieczności rocznego pobytu w lagrze dla uchodźców, a to też jest przecież pewien sukces.

    0

    0
    Odpowiedz
  17. Im jest dobrze, to się cieszą. A stacyjka to pewnie tok fm, tuba gejzety aborczej. Pięć gwiazdek dawidowych daję tej chujni.

    0

    0
    Odpowiedz
  18. Tylko i wyłącznie dobrze rozwinięta KLASA ŚREDNIA ! szanowni chujowicze. Jeżeli ona w kraju istnieje to znaczy, że gospodarka kraju dobrze funkcjonuje np. Kanada. W Polandji tego nie uświadczysz. Dzięki naszym władcom Polska raczej kieruje się w stronę wschodu niż zachodu. Czyli albo jesteś „bogolem” albo nędzarzem i tanim białym murzynem.

    0

    0
    Odpowiedz
  19. No i widzisz, dobrze robisz!!Z Miami!!
    Chcialem ci doradzic, ale ty wyprzedzasz mnie i wybiegasz myslami daleko w przyszlosc.Tak!Jedz na Floryde w USA.

    0

    0
    Odpowiedz
  20. 10 – wielki mi sukces. Pokaż kraj który sobie gorzej poradził od nas? Można było gorzej? Oczywiście nie mówię o byłych republikach radzieckich, bo one jednak miały gorzej od nas. Ale kraje pokomunistyczne mają albo tak jak my, albo lepiej (Czechy, Łotwa)… Sukces 10 lat w Unii jest taki, że nawet IIWŚ nie przetrzebiła tak młodego pokolenia jak polska wolność. Jak można sukcesem nazywać kraj gdzie wypłaty są niższe od zachodnich zasiłków? I to po rzeczonych 10 latach w Unii! Bitch please.

    1

    0
    Odpowiedz
  21. @8 „Ja być dobry murzyn umiem czytać i pisać mam mgr z politologii robię doktorat i świetnie sie czuje w dynamicznym kreatywnym zespole. Mam szanse?” Ta… u Mesia na taśmie. 3 stówy w łapę i sam wiesz, pastałachu… 😛

    1

    0
    Odpowiedz
  22. Numer 10 pierdoli jak poparzony. Boze co za debil.

    1

    0
    Odpowiedz
  23. 10. Co ty pierdolisz. Dzisiaj młodzi nie mają perspektyw n życie. W Polsce zarabia się śmieszne pieniądze że mało kogo na cokolwiek stać. Mówisz że Niemiec są 3 razy bardziej wydajny od polaka..Gówno prawda. Polacy nie są gorsi w pracy od zachodnich sąsiadów, po prostu jesteśmy jechani w dupę w dodatku za niewolniczą pensje. 10 lat w UE to jeden wielki przekręt zwykłemu Kowalskiemu się przez ten czas pogorszyło, a cwaniaki w tym politycy, prywaciarze, dziennikarze itd żyją sobie w Polsce jak królowie. Jak tu ma człowiek godnie żyć się pytam? UE to jeden wielki przekręt dla bogatych raj, dla biednych piekło.

    1

    0
    Odpowiedz
  24. @10 Trochę za bardzo emocjonalnie pojechałeś w końcówce i jeśli chodzi o znajomość podstaw ekonomii to raczej nie zadałeś sobie większego trudu aby zgłębić to zagadnienie. Niemiec wcale nie pracuje więcej i nie wypruwa sobie żył aby wygenerować średnią krajową przewyższającą trzykrotnie polską, podstawowa różnica polega na właściwej organizacji i to ona ma decydujący wpływ na wydajność, pewnych barier nie da się przekroczyć i stwierdzenie że jak będziesz zasuwał trzy razy więcej niż do tej pory to zarobisz trzy razy więcej, nie uwzględniając zapotrzebowań rynkowych, świadczy o twojej niewiedzy i ignorancji. To jest mniej więcej tak jakby ktoś chciał udowodnić że aby zlikwidować bezrobocie jedni powinni kopać rowy, a drudzy je zasypywać, może podczas tego procesu ludzie będą wracać do domu wyczerpani i z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku, ale wartość rynkowa takiego przedsięwzięcia będzie zerowa. Polska jest krajem który wytwarza produkt krajowy brutto niemal identyczny niż Szwecja, która ma prawie czterokrotnie mniejszą liczbę ludności, wyjaśnij mi zatem w jaki możliwy sposób, nawet pracując cztery razy ciężej od Szweda chciałbyś uzyskać jego poziom finansowy?

    1

    0
    Odpowiedz
  25. Witam, tutaj autor. Widzę, że był spory odzew i że większość się zgadza z moim punktem widzenia co mnie wcale nie dziwi. Mam jeszcze słówko co do tych co uważają że zajebiście zarabiam. No więc chodzi o to, że jestem informatykiem z 8 letnim stażem i uwierzcie mi, że 3 tysiące to mało. Mieszkam w niewielkim mieście bo 80 tyś mieszkańców i można zarobić ewentualnie gdzieniegdzie parę stów więcej i to wszystko. W dużych miastach przy olbrzymim szczęściu około 5 tysięcy w tym co robię (powyżej tej sumy zarabia naprawdę znikomy procent informatyków, mega zarobki w tej branży to mit, płacone jest naprawdę różnie). Powiecie – wyjedź do dużego miasta. Ale po co mam emigrować do dużego miasta, skoro mogę wyemigrować na zachód czy do stanów, gdzie nie zarobię o 2 tysiące złotych więcej tylko powiedzmy o 10 tysięcy więcej? Popatrzcie na oferty z Anglii, Irlandii czy Niemiec. Co ciekawe ofert na informatyków jest zatrzęsienie i będzie coraz więcej bo komputeryzacja wciąż postępuje i końca nie widać. Dlatego uważam, że zarabiam mało i mnie to frustruje. Ok, nie bieduję, stać mnie na przyzwoite życie, ale mój brat – ochroniarz w „Dojczu” co roku fruwa sobie to na Dominikanę, to na Kubę, jeździ lepszym autem, ma lepszy dom. Oczywiście to mój brat i nie odbierzcie tego źle – nie zazdroszczę mu. Tylko to jest ten sukces polski – ochroniarz w Niemczech ma lepszy poziom życia niż informatyk w Polsce. Wkurwia to strasznie. Moja żona jest laborantką, też JAK NA POLSKĘ zarabia przyzwoicie, ale też nie może sobie pozwolić na więcej niż pracownik Lidla z Dublina. I to mnie boli, i dlatego stąd spierdalam. O socjalu i wsparciu Państwa nawet nie wspominam. A o Miami pisałem bo mam tam rodzinę z którą dobrze żyję i już od dawna mnie namawiają, dlatego tak daleko. Po angielsku umiem płynnie, ale klimat brytyjski mi nie pasuje, wolę US albo Australię, tyle że w tej drugiej nie mam rodziny. Pozdrawiam wszystkich.

    0

    0
    Odpowiedz
  26. Gdy ostatnio kupowałem auto, to aby nie mieć ksenonowych / ledowych świateł musiałem kupić cały samochód o jeden pakiet wyposażeniowy niżej, bo nie można było nie kupić tylko tych świateł. Kojarzą się one tu jedynie z biednymi prostakami i ich powalającą mnogością, jadącymi 2 metry za Tobą, nie mogącymi poczekać aż ze stałą adekwatną prędkością wyprzedzisz kolumnę TIRów i chyba chcącymi abyś zjechał pomiędzy nie żeby ich przepuścić. Nie chciałem mieć z tym nic wspólnego. Na tej zasadzie już nie można tu kupić czy przeżyć bardzo wielu normalnych rzeczy, choćby pięknego Audi, czy pójścia do modnej restauracji, modnej ze wszystkich złych powodów, bo oni tam już są i zdążyli zepsuć całą frajdę. To jednak jest tylko mały przykład i wierzchołek wierzchołków góry lodowej. Ci sami i tacy sami psychologicznie niedowartościowani, korumpujący się jakimikolwiek hegemoniami niespełna ludzie, nieszczęśliwcy jakich tu nienaturalna ogromna większość, zasiadając w Sejmie, czy innych formach rządu, od stuleci i od zawsze tworzą całe tutejsze prawo od A do Z i uporczywie lepią tą polską odwieczną mizerię innym ludziom, sobie samym oraz nam wszystkim razem. Sami narzucają się i pchają tam gdzie nie powinno ich być. Ten system skrojony jest na nich. W konsekwencji, wszyscy są kulturowo i cywilizacyjnie ograniczeni, a młodzi algorytmicznie powielają ten błąd i nie są żadną nadzieją, a gwarancją kontynuacji tego co mamy. Inaczej tu nie jest. Zmienić więc należy system, na taki w którym na górę wypłyną prawe elity, altruistyczni mężowie stanu, ludzie dobrej woli, normalnie. Nie da się tu mieszkać, ani żyć w pełni, zwyczajnie. Należy robić to poza systemem, obok, tworzyć własny mikrokosmos samemu zachowując się jak człowiek w pełni, oraz jakby do nikogo nic nie mówiąc, ani nikogo nie słuchając. Tu i tak nikt nic nie wie i niczego nie słucha i na odwrót – to chyba samonapędzające się perpetuum mobile, największy nasz wynalazek. Polsko-Ukraińsko-Ruska hołoto zmień się, a zmieni się oblicze togo kraju i sposób w jaki jest on odbierany, a wy sami traktowani przez wysoko ucywilizowane i bardzo świadome rasy ludzi, z pewnością także nadrzędne genetycznie. Różnicę robi zachowanie ludzi i TYLKO TO oraz NIC WIĘCEJ..!!! Jeżeli chcesz szanować siebie i innych, to rób rzeczy, które SAM SZANUJESZ..! Zegarek, garnitur, UW, UJ, drogie auto, pozycja społenczna, stanowisko prezesa, czy poziom zamorzności w Polsce nie gwarantują, że za tą fasadą znajduje się coś więcej. Chodzi o samo-dyscyplinę wewnętrzną, do której najpierw potrzebna jest wiedza a następnie rozumna refleksja. Należy znać własne limitacje, tak jak alkoholik najpierw przyznać się do problemu, a poprawa będzie dopiero możliwa. Wówczas można mówić o jakimkolwiek awansie. Wtedy kupię sobie ksenony czy Ferrari, bo jak wiele innych rzeczy, pojęć i wyobrażeń, tak gospodarczych, jak i politycznych, czy społecznych, będą tu czymś zwykłym. Całkiem nieświadomie spędzę z Wami dzień w parku i zapomnę o Waszych problemach, bo ograniczą się one do zwykłej prozy życia, nie innej niż moja własna. Będziemy rozumieć się bez słów, a tym bardziej bez krzyków i spięć. Przestaniecie być problemem innych ludzi, tak w Polsce, jak i w Europie oraz poza nią. Staniecie się równorzędnymi partnerami. Być może sami także staniecie się pozytywnymi i wielkimi kreatorami rzeczywistości oraz inspiracją dla innych w potrzebie. Powodzenia, cieszę się, że mogłem pomóc. PS. To także nie jest bezpieczny kraj…

    0

    1
    Odpowiedz
  27. 10 specjalnie dla was. 🙂 @24 „podstawowa różnica polega na właściwej organizacji i to ona ma decydujący wpływ na wydajność,” Jedno pytanie: czego nie zrozumiałeś w zdaniu: „myślał i zapierdalał jak pan Niemiec”? Ja, podobnie jak ty, zdaję sobie sprawę, że nie wystarczy pracować, ale trzeba też mieć m.in. odpowiednią organizację pracy. A za organizację pracy odpowiada myślenie. Sposób myślenia, a zatem mentalność. I tu leży pies pogrzebany. Bo większość narodu polskiego ma mentalność cebulaka. Dlatego nigdy w życiu nie będzie zarabiać tyle co Helmut. Ani w Polsce ani na Zachodzie. Muszą minąć przynajmniej 2-3 pokolenia, które może już będą myśleć inaczej i wtedy to zmieni. A zjebaną mentalność widać po autorze tej chujni i niektórych komentarzach jemu podobnych, którzy nadal potrafią tylko pierdolić coś w stylu „mi się należy”, Żyda wina, że my biedni”, „perspektyw nie ma na życie” i tym podobne pierdoły. Żaden zaś nie potrafi niczego poza tym, że umie wykonać byle jak byle jaką pracę, byle nie kazali przy niej myśleć i można się było jeszcze trochę poobijać a potem do domciu, piwko, TV i polskie debaty znających się na wszystkim. I się dziwić, że gówniano zarabiają, a o tym by otworzyli własny biznes to już nie ma co nawet mówić. Problem leży nie w tym, że jesteśmy biedniejsi niż np. RFN, nawet nie w naszych władzach. Problem leży w każdym jednym zjebanym cebulaku z postawą roszczeniową, bo takich jest w Polsce ponad 30 mln. To jak ma być dobrze? To wy sami robicie ten cały syf, na takiej samej zasadzie jak mawia się, że „Rosja to stan umysłu”. Ergo: to cud, że w ogóle jest tak jak jest. @23. „po prostu jesteśmy jechani w dupę w dodatku za niewolniczą pensje.” Jesteś jebany w dupę, bo chcesz być jebany w dupę. Co zrobiłeś, żeby mieć lepiej? Poszedłeś jedynie na jakiś etacik i się go bezmyślnie trzymasz. Byle nie myśleć, bo ktoś to robi za ciebie i mówi ci, co masz w tej pracy zrobić. I byle jak najmniej wymagali. Nic od siebie. I dziwisz się, że biedę klepiesz i cię wykorzystują… @20 „Pokaż kraj który sobie gorzej poradził od nas?” Rumunia, Bułgaria, Albania, była Jugosławia (za wyjątkiem Słowenii), Węgry, Słowacja. Zresztą większość świata klepie znacznie większą biedę niż my, a część z nich, szczęśliwców, nawet komuny nie miała. Czesi mają lepiej. No ale właśnie, Czesi są mądrzejszym narodem, nie mają cebulacko-katolickiej mentalności. Gdyby mieli takie zasoby, jakie my mamy, to konkurowaliby z Niemcami, Francją i UK o przywództwo w Europie. „Jak można sukcesem nazywać kraj gdzie wypłaty są niższe od zachodnich zasiłków?” A kto ci, kurwa, powiedział, że mają być równe lub większe? Pokaż mi, gdzie napisano, że w tyle i tyle lat u nas będzie jak na Zachodzie. Zachód na swój dobrobyt pracował od rewolucji przemysłowej. To jest okres circa 10 razy dłuższy niż istnieje III RP. Nie ma cudów, wszystko potrzebuje czasu. Ty masz wymagania jak cebulak-biznesmen z początków lat 90-tych: zyski mają być już i to wielkie, a najlepiej bez żadnych nakładów pracy i kapitału. Zresztą, co wolisz? Dzisiejsze choćby i te najniższe 500 USD wypłaty, czy PRL-owskie 20 i kolejki za papierem toaletowym? To sobie porównaj, a potem pierdol, że nic nie osiągnięto. Pomiędzy tym co jest teraz a PRL-em jest przepaść. Owszem, można było więcej, gdyby nie to, że Polacy to zjebany mentalnie naród. Wyrosną nowe pokolenia, będą myśleć inaczej niż obecne, to dogonimy gospodarczo Zachód. Jak zostanie wam taka porąbana mentalność, to, kmioty, zawsze będziecie wykonywać najprostsze prace za gównianą pensję. KPW? @14 Widzisz, nie do końca masz rację. Tzn. masz rację co do tego, że na Zachodzie pensje są godniejsze. Ale to nie jest tak, że Irole nie są lepsi od nas. Są lepsi. Mają inną mentalność, inny sposób myślenia. W efekcie m. in. ich gospodarka, prawo, firmy są lepiej pomyślane i zorganizowane. To się przekłada po pierwsze na wydajność pracy, po drugie na to, że oni nie mają tak wysokiego bezrobocia. A obie te rzeczy mają bezpośredni wpływ na wysokość pensji. No sorry, ale w kraju takim jak Polska, który ma praktycznie najniższą wydajność pracy, kilkumilionowe bezrobocie, obywateli z mentalnością w postaci wymagań wszystkiego od innych (bo mają mi dać, mi się należy np. duża wypłata) ale niczego od siebie, bandę darmozjadów w KRUS, ZUS, MOPS-ach, opiece socjalnej, związkach zawodowych, kościele itd nie ma prawa być dobrze. Stąd „wieczny kryzys” i stąd właśnie gówniane wypłaty. Ergo: czyja to jest wina? Społeczeństwa. Bo każdy taki cebulak jak tylko ma okazję, to doi ile wlezie „bo państwowe, to niczyje”. Bo każdy taki cebulak, nawet jak narzeka na facetów w czarnych kieckach, to na pokaz przed ludźmi jest „prawdziwy katolik” (pomińmy oszołomów, którzy rzeczywiście w tę religię i klechów wierzą). Bo w tym kraju musiały się pojawić zachodnie sieci handlowe w rodzaju Biedronki czy Tesco, bo żaden cebulak nie pomyślał nawet by odgapić z Zachodu gotowe rozwiązanie na tacy. Kurwa, wy sobie nawet McDonalda musieliście z Zachodu ściągnąć, bo żadnemu ćwokowi nie przyszło do łba samemu, za parę groszy, sieć fastfood-ów rozwinąć a przecież żadna filozofia, bo co? W Polszy przed 19990 rokiem frytek nie sprzedawano??? Jak w latach 90-tych ziemia leżała odłogiem i można ją było brać po dosłownie kilkaset zł za hektar, to się nikomu nie opłacało. Lepiej było się kiwać przed TV z piwem w ręku. A dziś płacz, że obcy kupili, a hektar 50 tys kosztuje. No to jak wy chcecie mieć standard pensji i poziom zamożności taki sam jak na Zachodzie? Wina leży bardziej po stronie statystycznego Kowalskiego niż złodziejskich rządów, które przecież wywodzą się z tej samej zjebanej mentalności Polaczka (tylko ci u władz mieli odrobinę więcej rozumu od szarego Kowealskiego, stąd do koryta się dopchali). Ponownie: będziecie myśleć, pracować i rządzić się jak Zachód, to zamożnością ten Zachód dogonicie. Innej drogi nie ma bo nikt wam tego na tacy nie przyniesie. Pracujesz na Zachodzie. OK. Zarabiasz godnie. OK. Ale zastanów się, czy nie zawdzięczasz tego właśnie temu jak Irlandczycy są zorganizowani. Ty przyszedłeś w zasadzie na gotowe. Oferujesz swoją pracę, oni tobie wypłatę. Nie dołożyłeś jednak niczego do tego, by to tam, czy w Polsce, zorganizować w taki sposób, w jaki to funkcjonuje. I tu leży pies pogrzebany. Jeśli ludziom takim jak ty, którzy wykazali się jakąś inicjatywą w celu poprawy swojego bytu, nie chce się, lub nie przyjdzie do głowy pomyślunek na temat organizacji systemu gospodarczego, czy też gospodarczo-społecznego, to co się dziwić cebulakom, którzy wolą się kiwać na bezrobociu pod budką z piwem albo bezmyślnie odwalać robotę na taśmie u przysłowiowego Mesia za 1500 zeta? I jak weźmiesz to pod uwagę, to nic dziwnego, że musisz jechać a Zachód, bo u nas tego nie ma. Dlatego też nie ma tak wysokich pensji. Mentalność. Irlandczycy, Niemcy, Brytyjczycy umieli sobie zorganizować gospodarkę. Polacy, mogą najwyżej przyjść na gotowe tam do roboty, bo nie potrafią ani w skali mikro ani tym bardziej w makro. I to nas różni od nich. Dlatego nie masz racji, że oni nie są lepsi od nas. Może jakiś irlandzki cieć po podstawówce nie ma więcej rozgarnięcia niż jego polski odpowiednik, ale ludzie, którzy są tam na choćby odrobinę lepszych od niego stanowiskach i są lepiej wykształceni, mają.

    0

    1
    Odpowiedz
  28. Przestańcie pierdolić że Polacy są biedni bo niezaradni, głupi i z mentalnością niewolnika. Skończyłem studia techniczne, pracy szukałem w zawodzie pół roku, wysłałem jakieś 150 cv. I co? I chujów sto. Teraz pracuję w Kauflandzie z marne grosze. Mam założyć biznes? Za co niby? Jestem z ubogiej rodziny. Mam się wyprowadzić na swoje, założyć rodzinę? Za co? Mam korzystać z życia, zwiedzać świat, bawić się? Za co, pytam się ponownie! Jedyne wyjście to wyjechać za granicę. Sęk w tym że NIE CHCĘ, ale muszę. Bo wolę się przemóc niż klepać biedę do końca życia. Jak mam robić w markecie, to równie dobrze mogę w Londynie! To jest tragedia! Jaki to sukces? A zadłużenie mamy 2x takie jak za komuny i ROŚNIE. Chuj z tego że PKB wyższe. Dziękuję, dowidzenia.

    1

    0
    Odpowiedz
  29. Tu autor postu numer 2. Do autora: Widzę, że kolega z branży :). Ja jestem programistą aplikacji mobilnych i po 3 latach pracy mam trochę ponad 3k zł na rękę w większym mieście (500k+ mieszkańców). Niby dużo, ale nie są to wcale duże zarobki bo muszę prawie połowę zarobków wydawać na wynajem maleńkiej kawalerki, odejmując jedzenie to zostają grosze na koniec miesiąca (zakładając, że tylko jem i płacę wynajem – kompletne wykluczenie społeczne). Takie niestety są ceny w naszym kraju. O założeniu rodziny to nawet nie mam co myśleć z takimi zarobkami. Niedawno miałem okazję rozmawiać ze studentem informatyki z Berlina… wiedziałem o różnicach z internetu, ale i tak doznałem szoku. Mianowicie ten student robiąc praktyki w Berlinie na 1szym roku studiów dostawał 1500 euro netto miesięcznie za praktyki! Kwota wolna od podatku jest dość wysoka w Niemczech (chyba coś koło 8k euro czyli 10 razy więcej niż w Polsce) więc przez te kilka msc nie płacił podatków. Ten niemiecki student był również w szoku jak zobaczył ceny wynajmu w większym mieście w Polsce. Generalnie ceny wynajmu w np. Wrocławiu i Berlinie są bardzo zbliżone. Na przykład mówił, że wynajmował sam mieszkanie w centrum Berlina za 300 euro – 40 m2. Z tym, że on dostawał dopłatę od państwa bo nie miał dochodów, albo miał niskie. Normalnie bez dopłat mówił mi, że by zapłacił z prądem, internetem i wszystkimi opłatami około 400-450 euro za wynajem tego 40m2 mieszkania. Podobnie kosztuje wynajem z opłatami w takim Wrocławiu i pokazuje to jak absurdalne mamy ceny. Ceny w sklepie takie same – sam mi to powiedział. Mówił też, że wynajem pokoju wychodzi ok 200euro w centrum Berlina, tyle samo we Wrocławiu. Co do zarobków to początkujący programista odliczając podatki wyciąga ponoć spokojnie 2000-2200 euro netto miesięcznie w Berlinie. Tutaj w Polsce musiałbym być jakimś geniuszem z 10-letnim doświadczeniem i mieć dużo szczęścia żeby wyciągnąć na rękę te 7-8 tysięcy zł. Więc sprawa wygląda tak, że trzeba stąd uciekać. Niemcy i kilka innych krajów zachodniej Europy tak jak i Polska mają bardzo niski przyrost naturalny więc z roku na rok będą mieli coraz większą dziurę na rynku pracy. Znajdzie się i praca dla nas, przynajmniej mam taką nadzieję :). Pozdrawiam i powodzenia!

    1

    0
    Odpowiedz
  30. @10 i @27 – nie kumasz, nawet tego eseja nie doczytałem do końca. Człowieku, skąd ty jesteś? Byłeś za granicą? Jeśli chodzi o własny biznes to zaryzykuję twierdzenie że w Polsce procentowo ma go z 4x więcej ludzi niż w Irlandii. Polacy naprawdę bardzo się starają żeby wyrwać się z biedy. Bez pierdolenia: w każdym, powtarzam W KAŻDYM kraju z 70-90% populacji pracuje DLA KOGOŚ, na etacie, rozumiesz młotku? I chodzi o to, że w innych krajach też są odpowiedniki Januszy, Cebulaków i tak dalej. Znaleźli – jak to nazywasz – byle jaką pracę, i ŻYJĄ GODNIE. Sytuacja w Irlandii: facet cieć na portierni, żona jego sprzątaczka a żyją na poziomie wielu naszych krajowych dyrektorów. Bo nawet zarabiając najniższą irlandzką mają 3 tysiące euro, więc stać ich na przyzwoite auto, opłacanie rachunków za przyzwoite mieszkanie w szeregowcu, opłacenie kredytu, żarcie, rozrywkę i jeszcze zostaje… Co tu porównywać? Jesteś za głupi żeby zrozumieć, że sukces kraju nie mierzy się tym jak radzą sobie najlepsi w danym kraju, ale właśnie ci wykonujący najniżej płatne zawody. Przecież wiadomo, że nawet w Korei Północnej jest jakiś procent któremu się powodzi. I też tak mogą pierdolić: „co u nas się nie da? Zapisz się do partii, rób karierę, co zrobiłeś żeby polepszyć swój los? Zobacz, nam się udało!” To jest pierdolenie przygłupa, wybacz. Podkreślę, sukces kraju, sukces jego obywateli jeśli chodzi o poziom życia nie mierzy się tym jak zarabiają sobie prezesi firm, dyrektorzy, lekarze, prawnicy, tylko szarzy ludzie: sprzedawcy w sklepach, pracownicy komunalni, pracownicy fabryk, i tak dalej… Jak zrozumiesz to przestaniesz pierdolić.

    1

    0
    Odpowiedz
  31. Do autora od #1
    Brachu przestań pierdolić, że w Polsce nie da się żyć, bo nie stać Cię na wakacje na Dominikanę, Malediwy, albo Filipiny… bo to jest żenujące. Masz naprawdę wyżej dupę niż srasz. Dodatkowo piszesz, że mało zarabiasz i mieszkasz w niewielkim mieście… Człowieku niewielkie miasto – niewielkie koszty utrzymania. Błazenada.

    0

    0
    Odpowiedz
  32. @30 „Człowieku, skąd ty jesteś?” Z Polski. 🙂 „Byłeś za granicą?” Owszem i to jeszcze w latach 80-tych, kiedy się nikomu nie śniło, że PRL szczęśliwie upadnie. „Jeśli chodzi o własny biznes to zaryzykuję twierdzenie że w Polsce procentowo ma go z 4x więcej ludzi niż w Irlandii.” Być może, tylko, że wiesz, większość polskich firm to Kowalski zarejestrowany jako tzw. „osoba fizyczna prowadząca działalność gospodarczą”. To i tak dużo jak na Cebulandię, ale to jeszcze nie to samo co firma z prawdziwego zdarzenia. I niczego nie zmienia, jeśli chodzi o to co napisałem wcześniej. „Polacy naprawdę bardzo się starają żeby wyrwać się z biedy.” Tylko, że im nie wychodzi. A wiesz czemu? Właśnie dlatego, że mają popierdoloną mentalność -odsyłam do wcześniejszych wypowiedzi. „Bez pierdolenia: w każdym, powtarzam W KAŻDYM kraju z 70-90% populacji pracuje DLA KOGOŚ, na etacie” Oczywiście. Tylko, że ty dalej nie rozumiesz, czemu oni tam mają wysokie wypłaty a ludzie w Polszy nie. 🙂 I w tym problem. A jako, że nie zrozumiałeś wcześniej, to nie ma sensu tłumaczyć ponownie. „Jesteś za głupi żeby zrozumieć, że sukces kraju nie mierzy się tym jak radzą sobie najlepsi w danym kraju, ale właśnie ci wykonujący najniżej płatne zawody.” Czy jestem głupi, czy nie, to za mało wiesz, żeby oceniać. W końcu ja nie muszę siedzieć na zmywaku, ani w Polsce nie zarabiam minimalnej czy średniej krajowej, narzekając na biedę. I dlatego wiem, co mówię, bo sam do tego doszedłem, widząc po drodze tysiące takich jak ty i tobie podobnych, wiecznie narzekających, kombinujących na każdym kroku jak kogoś na parę groszy kiwnąć czy się poobijać i piwko walnąć i na wszystkim się znających, a w rzeczywistości gówno potrafiących poza tym, co kazali na taśmie, zmywaku czy jakiejś budowie, robić. „Podkreślę, sukces kraju, sukces jego obywateli jeśli chodzi o poziom życia nie mierzy się tym jak zarabiają sobie prezesi firm, dyrektorzy, lekarze, prawnicy, tylko szarzy ludzie” Owszem. Ale ty nie rozumiesz, że to ZALEŻY OD NICH. Jak są wiecznie narzekającymi i rozpolitykowanymi lewusami bez krzty pomyślunku, patrzącymi, gdzie by jeszcze komu świnię podłożyć i coś na boku ukręcić, to nigdy w życiu do niczego więcej, niż teraz mają, nie dojdą. Kraj może płynąć mlekiem i miodem, a oni z tego będą mieli gówno, bo nie mają dość rozumu i mają cebulacką mentalność. Wiesz czemu jeden cebulak z drugim ma w takiej Irlandii czy Anglii względnie dobrze? Bo tam nigdy nie będzie zarządzał niczym więcej niż miotłą. I nigdy nie będzie pełnił jakiejkolwiek funkcji w dowolnych władzach. Jest do prostej, czarnej roboty, ma zapierdalać jak mu każą, bo nic więcej nie potrafi, nie ma za grosz ambicji, by cokolwiek osiągnąć (marzenie większości to praca na zmywaku) a jak tylko dotknie czegokolwiek co wykracza poza to, do czego został przyuczony w robocie, to zaraz to spieprzy. I nie pierdol mi głodnych kawałków za uszami, że pytanie „co zrobiłeś żeby poprawić swój los” jest bezsensownym pierdoleniem. Jest wprost przeciwnie, ma ono wiele sensu. Bo od tego każdy z was powinien zacząć. Możliwości dojścia do czegoś, nawet w Polsce, jest wiele, a było jeszcze więcej. Problem polega na tym, że 95% Cebulandii zamieszkują ludzie, którzy nie potrafią dostrzec możliwości, nawet gdy te kopną ich centralnie w środek dupy. Ci, którzy byli lepsi od reszty (mieli inna mentalność niż przeciętny cebulak) doszli do czegoś już dawno temu, lub są na dobrej drodze i nie potrzebują do tego zagranicy. Reszta nie dojdzie do niczego w życiu. Bo wolą latami stękać jak to jest źle, niż się za coś sensownego złapać, co pozwoli im poprawić swój los. Szczytem możliwości jest zapierdalanie u bauera na polu. I to, taka posrana mentalność cięgnie się Polakom ze 200 lat. Patrz do USA emigrowali ludzie z całej Europy. Włosi, Brytyjczycy, Irlandczycy, Rosjanie, Żydzi, Węgrzy… Większość nie miała grosza przy duszy. I większość z nich do czegoś doszła. Tylko nie Polacy. Ci się zamknęli w grajdołach takich jak Greenpoint i nigdy poza to nie wyszli. W efekcie pomimo tego, że stanowią 3-4% amerykańskiej populacji i siedzą w Stanach -kraju olbrzymich możliwości- po 3 pokolenia i więcej, niemal żaden niczego znaczącego nie osiągnął a tylko część żyje na stopie powyżej przeciętnej. Co różniło głodnego Irlandczyka lub Włocha od Polaka? Mentalność. I tak jest do dziś. Wiesz, Brazylijczycy mają taki kawał. Bóg tworzył świat i w każdym zakątku dał coś ekstra. A Brazylii dał wszystko. Na pytanie: „Czemu tak zrobiłeś? To niesprawiedliwe”, odpowiedział tylko: „Zobaczycie, jaki ja tu dam naród.” I z Polakami jest podobnie, tylko jeszcze gorzej. Znasz skecz kabaretu Neonówka pt. „Niebo”? To sobie obejrzyj i przemyśl.

    0

    1
    Odpowiedz
  33. Sprawa jest bardzo prosta-obojętne jak rozwinięty jest dany kraj-jeśli nie stać człowieka na życie na najniższym poziomie plus kupno choćby tego co sam wytwarza,to do dupy z takim krajem,albo raczej jego polityką. Po co produkujesz skoro nie możesz tego kupić-powiedziałem to niedawno swojemu pracodawcy i proste pytanie: kto kradnie?

    1

    0
    Odpowiedz
  34. @10. Wszystko ładnie, ale wykładasz się na haśle „korea południowa”. Wiem w twoim tekście tego zwrotu nie ma. Ale start mieliśmy podobno taki sam. Zobacz gdzie my jesteśmy, a gdzie oni.

    1

    0
    Odpowiedz
  35. Informatycy – programiści 8 lat(autor i jeszcze jeden komentujący) i mają w dużym mieście po 3000 ? Widać jesteście pipa a nie programiści. Jako zwykły tester mam ponad 6 na łapkę, 3 lata doświadczenia. Widać nie umiesz walczyć o swoje.

    0

    1
    Odpowiedz