Rozmowa kwalifikacyjna

Chcę zmienić robotę teraz i chodzę na wiele różnych rozmów kwalifikacyjnych i stwierdzam, co następuje : hr-owcy, kadrowcy czy tam ludzie z działów personalnych (szczególnie kobiety po psychologii) to głupie, tępe ryje a wszystkie te rozmowy to pojebane scenariusze. Jak wyjdziesz z roli, to nie są w stanie z tobą rozmawiać po ludzku. Nie chce się aż pisać, ale napiszę : duża firma, idę na godzinę 9:45 bo tak kazali przyjść, oczywiście siedzę ponad godzinę, bo nie ma jednej pani z „komisji”, myślę, co za kurwa komisja, jak miałem tylko wstępnie się dowiedzieć, ale chuj czekam. W końcu jakaś baba krzyczy zza drzwi „pan na korytarzuuuu”! no to wchodzę i widzę 2 rozlazłe baby (kierowniczka działu i kadrowa) i młodą, ale jakoś zjebany wzrok ma (okazuje się, że psycholog). No to szybko się przedstawiam i czekam na pytania. Rozlazła baba czyta z kartki pytania, w miarę sensowne, typu jakie mam wykształcenie (chociaż na wstępie powiedziałem ale chuj tam) co robiłem do tej pory , co umiem. Druga baba zaczyna i pyta, dlaczego chcę zmienić pracę. No to mówię takie brednie, że chcę się rozwijać, a oni mają taką ciekawą ofertę i zadania dla mnie na pewno,tak kurwa jakby mnie coś innego interesowało niż lepsza forsa, ale niech ma, widać, że pasuję do scenariusza, bo kiwa głową i się uśmiecha. Żenada.
Cyrk się zaczął jak ta psycholog się odezwała. Pierwsze pytanie nieśmiertelne : ” jak sobie radzę ze stresem” – chciałem powiedzieć, że piję wódkę, ale nie mówię jej, że podnoszę ciężary. Trochę zdziwiona dalej pyta „jakim chciałbym być zwierzęciem” kurwa hehe, wiem, że trzeba powiedzieć, że pszczołą albo takim innym pracowitym niby to będzie dobrze, ale mówię jej, że tapirem panamskim. Zrobiła się czerwona i nie wiedziała, co powiedzieć, chyba nie było tego w scenariuszu jej. Myślę sobie pierdolę tę robotę, bo średnio byłem i tak zainteresowany, to jaja sobie porobię chociaż. Następne pytanie „czy mam jakieś wady” to mówię, że każdy ma i patrzę się na nią krzywo. Tego już nie wytrzymała i zaczęła jęczeć, że nie każdy i niech ja powiem jaką mam koniecznie. To powiedziałem, że nie umiem tańczyć, te 2 stare babki się śmiały, a ona prawie wybuchła. Coś zaczęła bredzić, że to jestem chyba trudną osobą i konfliktową. To mówię, że przecież to samodzielne stanowisko i nie będę z nikim współpracował. Przestała się odzywać w końcu. Chyba mało punktów mi da.

256
2

Komentarze do "Rozmowa kwalifikacyjna"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. mistrz.

    ps. miałeś racje w sumie, pierdol to stanowisko 😀

    29

    0
    Odpowiedz
  3. A gdzie ta praca? W prywatnej firmie takie cyrki odstawiają? Bo jak to budżetówce albo jakimś państwowym molochu to bym się nie zdziwił. Jak ja chodziłem na rozmowy (mieszkam #zagranico) to była szybka piłka, raz nawet wyszedłem po 5 minutach bardzo kulturalnej rozmowy (nie znałem jednego z programów których tam używali a szef powiedział że nie mają czasu żeby kogoś wysyłać na kursy). Niemniej bez względu na to czy mnie przyjęli czy nie (na koniec dostałem oferte od 3 firm, a byłem na 6 spotkaniach – wysłałem około 50 cv) każde interview było bardzo szybkie, sprawne, i bez żadnych popierdolonych pytań…

    12

    1
    Odpowiedz
    1. A dostałeś w końcu pracę? 😀

      2

      0
      Odpowiedz
      1. Tak, dostałem, potem dostałem jeszcze lepsze oferty ale byłem już w nowej pracy i nie chciałem zmieniać po dwóch tygodniach. Mógłbym też opisać historię mojej rozmowy o pracę jeszcze w Polsce, w Kielcach, ale to nie byla chujnia tylko zabawna sytuacja. Była szefowa szukała kogoś do biura projektowego do robienia rysunków etc., jak przyszedłem na rozmowę to ona się prawie nic nie odzywała, a ja chciałem wiedzieć co mam robić, bo w ogłoszeniu nie napisała nic wiele. I tak pytałem ją przez 15 minut, a potem kazała mi siąść za biurkiem, odpalić jakiś stary rysunek który był do poprawy, i normalnie miałem pierwszy dzień pracy… pod koniec dnia jeszcze mi zapłaciła za to. Czyli to ja przeprowadzałem rozmowę z nią, a nie ona ze mną, ale spoko tam było, przepracowałem prawie 1.5 roku.

        2

        1
        Odpowiedz
  4. Miałem to samo za każdy jebanym razem.. I wiesz co ziomek? Zadzwoniłem do roboty na produkcję na zlecenie, babka podała email gdzie mam dać cv, dałem cv, zadzwonili że mam przyjść na rozmowę kwafilikacyjną z rana, poszedłem, była mowa o tym co oferują, że stawka 13 eta brutto na godz i opis pracy, po rozmowie sie spytał czy mi odpowiada oferta. Mówie że tak, i odpowiedział że mam sie wstawić o danej godzinie i terminie. Poszedłem, i od razu miałem szkolenie jeden dzień roboty już sie zaczął. I tym sposobem będę siedział na produkcji niewiadomo do jakiego czasu, teraz mam zlecenie ale potem bedzie umowa o prace. Jestem technik informatyk, czy to instalator sieci czy doradca klienta czy serwisant, roboty nie znalazłem, siedziałem na bezrobociu 9 miesięcy w PUPie, niby wakacje, ale z darciem mordy starej, bo stary tak nie naciskał z robotą tak bardzo.. Co tam, pieniądze mam swoje już, a mam 23 lata.

    15

    6
    Odpowiedz
    1. No….yyy wiesz że żeby pracowac na produkcji nie trzeba mieć właściwie żadnych kwalifikacji? Raczej nic dziwnego w tym, że jeśli znajdzie się potencjalny pracownik to zatrudniaja go i szkolą od razu…

      A wbrew pozorom te typowo hr „głupie” pytania wcale nie są takie głupie, bo dzięki nim można nawet sprawdzić kreatywność kandydata i jak reaguje na stres.

      Ale pracuj se tam dalej na taśmie czy w innym magazynie 😀

      1

      9
      Odpowiedz
      1. Pracuję jako operator maszyn. Więc kasa dobra będzie na normalnej umowie. Jak mój zmiennik jeździ dobrym autem z wielkim silnikiem a nie zjebaną korsą. „Kreatywność” u nierobów jest jak siedzą do 30stki u mamusi i wiecznie studiują, to mają czas na wymyślanie głupot.

        5

        2
        Odpowiedz
      2. Tyle że ja mam kwalifikacje do spełaniania swojego wyuczonego zawodu, pało.

        0

        3
        Odpowiedz
  5. oj znam to. sporo muszę robić rekrutacji z tej drugiej strony i rzeczywiscie moje koleżanki z hr czasem są mało pomocne. tak durnych pytań jak te o zwierzęta nie zadają na szczęście. jak komuś nie zależy na robocie to rzeczywiście można se porobić jaja. jeśli jednak zależy to trzeba zatańczyć w ten dziwny taniec i odpowiadać na dziwne pytania w miarę z sensem. czasem jak sie hr poczuje urażony jakimś tapirem panamskim to ni chuja kandydata nie puści. niby hireing manager ma zawsze ostatnie słowo ale kto by sobie chciał robić wrogów w haerze. pozdro

    11

    1
    Odpowiedz
  6. Hahhahahaha super. Dobrze im tak, srutownice glupie.

    10

    1
    Odpowiedz
  7. Właśnie siedzę w pracy i czytając to śmieję się do swojego korporacyjnego komputera. Kobiety na hali patrzą na mnie jak na debila. Dawno nie czytałem bardziej zabawnego tekstu coś czuję że będę chodził po zakładzie i śmiał się całą noc.

    29

    1
    Odpowiedz
  8. Tez byłem na rozmowie kwalifikacyjnej i chuj z tego wyszedł. Dramatu nie ma bo po prostu chciałem zmienić pracę, ale rozjebało mnie to że jak nie „wpadniesz” w oczekiwany schemat kogoś z z tzw. HR itp. tzn. jak będziesz po prostu sobą to chuj -roboty nie masz. Kurwa ! Mam walić regułkami i schematami i udawać kogoś kim nie jestem ? Kurwa ! Nie potrafię ! totalna ściana w chuj !

    22

    2
    Odpowiedz
  9. Ha! Ha! Ha! ale się uśmiałem, napisz koniecznie, jak będziesz miał wyniki, co Ci powiedzieli, pozdro! Trzymam kciuki! 😀

    13

    1
    Odpowiedz
  10. możesz ją zaliczyć. wtajemniczeni wiedzą czemu :>

    9

    2
    Odpowiedz
    1. Czemu ? Nie jestem wtajemniczony.

      1

      0
      Odpowiedz
  11. Mogłeś jej przyjebać…

    3

    4
    Odpowiedz
  12. Kurna, stary. Nie znam Cie, ale masz ode mnie dożywotni szacun za to, co zrobiłeś. 🙂

    23

    2
    Odpowiedz
  13. Naprawdę dobre. Brawo ziom!

    15

    2
    Odpowiedz
  14. No kabaret normalnie kabaret…. Jesli czyta to może ktoś taki jak jakis Janusz biznesu lub taki jak te osoby z „komisji” – wiedzcie, że jesteście żenujący, debilni i NIKT ale to NIKT nie mowi wam prawdy na tych „przesłuchaniach” i każdy ma wyjebane w waszą opinię… Bedziecie udawac ze płacicie to my będziemy udawac że pracujemy i tyle ! A teraz coś co powinniście sobie wydrukowac i powiesić w swoich śmierdzących biurach:
    „Pracownik nie jest winien swemu pracodawcy służalczości i posłuszeństwa. Jest mu jedynie winien usługę, za którą otrzymuje zapłatę, będącą nie łaską, lecz zasłużonym wynagrodzeniem.” – Ludwig von Mises

    73

    1
    Odpowiedz
  15. Hahahaha dobra akcja brawo stary. Ale prawda jest taka że te rozmowy kwalifikacyjne to jest cyrk na kółkach. Oczywiście można zapytać o wykształcenie hobby itp ale dorabianie jakichś pseudo ideologii jest żenujące i śmieszne.

    5

    1
    Odpowiedz
  16. Po chuj komu te „rozmowy kwalifikacyjne” skoro to taki pic na wodę fotomontaż? 😉

    3

    1
    Odpowiedz
  17. Kobitki z „haerów” takie są. To jest osobny gatunek. Ja sam mam w pamięci różne podobne doświadczenia, więc gdy teraz sam rekrutuję kogoś do mojego działu, to szanuję kandydatów i rozmawiam z nimi rzeczowo i merytorycznie. Koleżanki z HR potrzebne mi są tylko do wystawiania ogłoszeń i umawiania spotkań, ew. służą poradą gdy mam wątpliwości co do danej osoby. I tak to powinno działać. Z Tobą jest wszystko w porządku, odruchy masz zdrowe. Jesteś normalny. Taka diagnoza 🙂

    17

    1
    Odpowiedz
  18. „A gdzie ta praca? W prywatnej firmie takie cyrki odstawiają? Bo jak to budżetówce albo jakimś państwowym molochu to bym się nie zdziwił.” Gówno w takim razie wiesz o rozmowach o pracę w budżetówce. A dla autora duże brawa, tak powinno się odpowiadać na głupie pytania.

    9

    1
    Odpowiedz
  19. Jak ja byłem na rozmowie z babkami z HR to poradziły mi, bym zrobił sobie test, jakim rodzajem chleba jestem. Potem przynieść im napisany pisemnie „wydruk” z zaznaczonymi odpowiedziami A,B,C,D oraz wynikiem tak, by nie zaszła pomyłka. Przecież one nawet tego nie będą sprawdzać, a ten test był robiony jakimś losowym rozkładem prawdopodobieństwa przez jakiegoś znudzonego nastolatka-nerda.

    1

    0
    Odpowiedz
  20. Pierdol robotę, nie będzie Cię jakiś Mesio w stringach i szpilkach (dla niekumatych babska wersja Mesia) walił w 4 litery, bez mydła i bez Twojej przyjemności

    1

    0
    Odpowiedz
  21. Ja ZAWSZE jak mam rozmowę to odczuwam, że rekruter w ogóle nie wie na czym polega jego praca i ewidentnie odczuwam, że to ja mam przejąć inicjatywę w tej rozmowie.
    Co więcej, jak widzę takie zachowanie dostaję wkurwienia. No bo kto zatrudnia takich ludzi?!Jak zwykle coś po znajomości. A później przychodzisz i już nie wiesz czy aplikujesz do poważnej firmy czy cyrku.

    2

    0
    Odpowiedz