Staż

Zacznę może od tego, że studiuję na ekonomii, kierunku który jak wiele innych generuje tylko bezrobotnych. Wychodząc trudnemu życiu naprzeciw staram się łapać zawsze dodatkowej pracy, żeby móc czymkolwiek zapełnić swoje CV. Dlatego oprócz obowiązkowej praktyki dochodziły różnego rodzaju umowy śmieciowe + powyższy staż.
Jednak od początku! Niefortunnie, bo w wakacje, gdzie zazwyczaj podejmuję się jakiejś płatnej pracy musiałem udać się na obowiązkowe praktyki zawodowe. Chodząc od jednej instytucji do drugiej, w końcu udało mi się znaleźć robotę w pewnym dużym banku.
Znając już historie moich poprzedników i innych znajomych o przesadzaniu kwiatków, parzeniu kawy i innych duperelach, zacząłem robotę zwarty i gotowy.
Stąd też nie dałem się kierownictwu w żaden sposób zaszufladkować jako cieć-praktykant od parzenia kawy i wynoszenia śmieci.
Pracowałem solidnie, wszyscy byli zadowoleni. Kiedy udało mi się pokazać już z jak najlepszej strony, a każdy widział efekty mojej pracy, postanowiłem zagadać o możliwości odbycia stażu.
„Oczywiście, jak najbardziej, jest pan w temacie, takiej osoby będzie nam trzeba. Jak tylko uczelnia będzie mieć odpowiednie papiery proszę przyjść do nas.”
Po takim zapewnieniu jeszcze lepiej mi się zapierdalało. Do tego stopnia że w ostatni dzień zostałem ponad godzinę dłużej, żeby dokończyć swoją robotę na przysłowiowy ostatni guzik. Miesiąc przed rozpoczęciem roku akademickiego dwa razy w tygodniu łaziłem jak głupi do pokoju z ludzmi odpowiedzialnymi za staż, czy już są odpowiednie dokumenty dla mnie i przyszłego pracodawcy. „Niech pan czeka będzie informacja na stronie”.
Czekałem. Po jakiś dwóch tygodniach pojawiło się info. Pierwsze co, poleciałem z rana do tego pokoju. „tak informacja już jest na stronie, ale jeszcze przygotowujemy dokumenty , niech pan przyjdzie za dwa dni”. OK. Przychodzę za dwa dni, także z samego rana. Papiery są, zabieram, dumnie wyruszam do banku. Przychodzę i podaję. „Przykro mi nie ma już miejsc”. Pytam się jak to? Przecież uczelnia kazała czekać do momentu aż będą papiery, po drugie byłem tu na praktykach i każdy od pracownika po kierownika o tym wiedział. „Wiem, że prawidłowo powinno się od dzisiaj składać podania, ale tutaj były dwie osoby 2 tygodnie temu i już sobie zajęły miejsce, jakby pan przyszedł wcześniej i się przypomniał to by nie było problemu”. Pani wspominałem, później też przypomniałem się jeszcze z-cy, ponieważ była Pani na urlopie… „Niestety zastępca nic mi nie powiedział, przykro mi jest strasznie, tym bardziej że pracownicy przez 2 miesiące ciągle pana wspominali z jak najlepszej strony. Tym bardziej jest mi przykro jednak nie mogę kogoś z tamtej 2ki zostawić bez niczego, dając im już wcześniej słowo”. Pomyślałem sobie „g. twoje słowo jest wart” i wyszedłem. Od tej pory zaczęła się chujnia nr 2. Czyli dzwonienie po przedsiębiorstwach, które oprócz tego nieszczęsnego banku widniały na liście placówek w których można było zrobić ten nieszczęsny staż. „brak miejsc, brak miejsc, już brak miejsc”, aż wreszcie się udało. Dużo miejsc w urzędzie skarbowym. Samo słowo urząd powoduje, że zaczynam mieć mdłości, ale stwierdziłem trudno. Zapisałem się na listę, zapytali gdzie dokładnie chcę pójść. Powiedziałem, że bardzo dobrze znam programy biurowe, szybko piszę, wszędzie mogę iść gdzie jest komputer. OK, polecili zapisałem i śrut. W międzyczasie spotkałem koleżankę z roku. Okazało się, że ma staż w banku gdzie mi już podziękowali na wstępie. Z bananem na mordzie powiedziała, że przyjęli ją bo jej chłopak jest synkiem kierowniczki. Fucking amazing. Pogratulowałem nie pytając w jakich relacjach była jeszcze druga osoba i poszedłem do domu.
Staż się zaczął. Szkolenie BHP, miła pani opowiadała o standardach i zagrożeniach. Później dodatkowe szkolenie o ochronie danych i tyle dobrego. Skierowali mnie do mojego działu. Pomieszczenie ok. 4x3m, dwie ściany w szafach + 3 biurka na środku i jedno piękne zakratowane okno.
Dostałem swoje stanowisko pracy (po wejściu wszelkie przepisy bhp zostawiłem przed drzwiami) dostałem wygodne drewniane krzesełko i niemniej równie przyjemny stolik. Meritum chujni: zero pracy twórczej, zero komputera, zero zaznajomienia z aplikacjami. Od rana do wieczora dłubie w tych szafach, przewracając tony papierów szukając pisma nr x-1234, którego któraś z szanownych dwóch pań pamiętających jeszcze te „dobre i syte czasy” raczyła niechcący zagubić. Przez 8h nie tylko drewniane krzesełko dało mi się we znaki, ale zaczęła mnie zwyczajnie brać kurwica. Segregacja od 1-1000 numerków, porządkowanie dat, kserowanie. CO TO KURWA MA BYĆ? Oczywiście rano 15 minutowa obowiązkowa herbatka z paniami x i y przed rozpoczęciem pracy. Później 8 godzinne radyjko z audycją „jak mi tu kurwa źle” czyli pani x i y o pracy jaka to jest ciężka, niewdzięczna i straszna. Jak są one tu wykorzystywane i źle traktowane. Towarzystwo iście urzędnicze, praca dla kogoś kto skończył 3 klasę podstawówki. Cud miód i truskawki. Przez dwa dni jebałem się z tymi szafami, gdzie po same brzegi wypchane były tysiącami (!) dokumentów szukając zaginionego x-yzkj. Wystarczy, że raz w tygodniu będzie taka sytuacja że pani x lub/i y zaginie dokument x-abcd i OD NOWA będę szukać, kopać, tonąć w tym jebanym papierkowym syfie.
Kurwa już podczas II wojny wymyślono coś takiego jak karty perforowane i odpowiednią maszynę, która po wprowadzeniu jednej zmiennej w parę sekund wypluwała prawidłowy folder.
Jak jest w urzędzie każdy kto przeczytał widzi.
Jestem pracowity, dość ambitny, ale kurwa gdy siadam w tej klatce i znów dowiaduję się, że któraś z nich przejebała jakiś dokument urzędowy, którego w najgorszym razie będę szukać co najmniej 2 dni to mnie szlag trafia! Kurwa to już to kserowanie jest bardziej produktywne! Wiem, że to ksero jest gdzieś potrzebne, a tu co kurwa? Szukasz, układasz, porządkujesz – taka jebana męska, urzędowa sprzątaczka.
Jak nic nie wskóram, jak nie uda mi się przekonać kierownika, żeby wyznaczył mi bardziej ambitne zadania to pierdolę ten cały urząd i rzucam w pizdu tą robotę. Śrut jak chuj.

39
54

Komentarze do "Staż"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Jestes idealnym przykładem człowieka mabitnego, inteligentnego, potrafiącego coś i przede wszystkim NIE BOJĄCEGO SIĘ PRACY, którego talentem i pracowitością za pare lat będą się karmić zachodnie strony, które takich jak Ty ludzi szukają, doceniają i zatrudniają. Przeczytałam twój wpis bardzo dokładnie i napewno wiem, że osiągniesz bardzo wiele, bo to widać po tym co piszesz, ale nigdy kurwa tutaj. Zapamiętaj to dobrze i zrób coś z tym, nie pozwól robić z siebie patałacha za 900 zł:) Obecnie jestem na germianistyce, piszę pracę licencjacką, studia są oczywiście państwowe, z UW, mam po nich prawo wykonywania zawodu nauczyciela i od razu po studiach uciekam stad do Niemiec gdzie już mam miejsce, że tak poowiem. Nie wspomne juz o możliwościach dalszego kształcenia tj. studia magisterskie i doktoranckie W SOCJALU, ktorego w Polsce w ogóle nie ma, o zapewnieniu mi godziwych warunków do życia, godziwego wynagrodzenia itd 🙂 Dlatego, że Polska to kraj emerytów i rencistów, w którym prócz ludzi, którzy mają niesamowity ORYGINALNY patent, mnóstwo cierpliwości lub kasy lub znajomości, nikt nie jest w stanie się rozwijać i normalnie egzystować. Pomyśl nie nad zmianą miejsca pracy a nas zmianą mniejsca zamieszkania. Polecam naszych sąsiadów Niemcy Austrię i Szwajcarię- inna mientalność, inne życie, inne zarobki, inni ludzie, inny świat w ogóle. Widzę, że jesteś ambitny więc już zacznij uczyć się języka znienawidzonego przez wszystkich 🙂 Pozdrawiam

    0

    0
    Odpowiedz
  3. ciesz się, ze w ogóle masz staż, bo większość teraz nawet o tym może marzyc

    0

    0
    Odpowiedz
  4. A to wszystko dlatego, że nie wiesz, o co Ci w życiu chodzi. Tak to bywa niestety w tym wieku. Łapiesz się byle czego, żeby cokolwiek wpierdolić w CV, a nie masz jakiegoś konkretnego celu, który chciałbyś w zwiazku z tymi studiami osiągnąć. Ja studiowałem jeszcze niedawno marketing i zarządzanie – też niby przeżytek. A teraz, po kilku latach jestem właścicielem dobrze prosperującej firmy – i o to mi chodziło. Oczywiście nie było łatwo na początku – brak kasy, brak znajomości. Ale cała energia szła w tym kierunku, żeby się jakoś przebić, coś wykombinować, znaleźć dodatkową furtkę. No i się udało. BTW nie robiłem nigdy żadnych praktyk ani staży – wkurwiała mnie sama myśl odwalania jakiejś brudnej roboty za darmochę.

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Pokory trochę, prezesem od razu nie będziesz.

    1

    0
    Odpowiedz
  6. nie pierdol są gorsze chujnie

    0

    0
    Odpowiedz
  7. jak zwykle jacy obywatele taki kraj… taka praca i zarobki zapraszamy do polski. Nie martw się kiedyś to się zmieni, jak tylko rząd upadnie i ludzie wyjdą na ulic,e ale to dopiero za 20 lat gdy pokolenie będzie silniejsze. Nie same boidupy itd. Wtedy może się wszystko zmieni. A i coś mi się tu zdaje że potrzebujesz dobrego sexu…

    0

    0
    Odpowiedz
  8. # 2 , ale jesteś płytki w swoim mysleniu. Może pogadaj z tymi co praktyki robią w prokuraturze- potencjalni panowie i potencjalne panie po prawie ? Zapierdalają młodzi za 700 zł, popytaj, dowiedz się, napewno są wdzięczni. Kurwa co to za pojebany kraj, czy wy tego nie widzicie? Młodym nie trzeba dawać OD RAZU 2000 zł, wystarczy dać 1500 i NORMALNE WARUNKI PRACY! Tu wszędzie jest syf, burdel , kiła i mogiła na koniec- we wszystkich „polskich” firmach. Żałosne, twój wpis tak jak i ten przykry kraj bez perspektyw.

    # 3. Co na chłopaka wjeżdżasz? Twój marketing, zarządzanie przydadzą Ci się , żeby dobrze na schodach zapierdalać, bo albo Ci się uda na rynku utrzymać albo nie. To, że dziś masz bajki, nie znaczy ze za rok nie będziesz długów oddawał, przemądry się znalazł. Sam pokory nabierz a nie innych jej uczysz sam jej nie mając.

    #6 Rączka rozbolała za 3cim razem co?

    0

    0
    Odpowiedz
  9. pierwszy komentarz dałbym przeczytać temu rudemu chujowi, którego niektórzy nazywają premierem.

    0

    0
    Odpowiedz
  10. Twoja chujnia nadaje się do prasy. Sytuacja wygląda w ten sposób, bo takich elementów jak powyżej i im podobnych nie razi nepotyzm i polska bylejakość. Nic, tylko, nie tyle, że wyjeżdżać ale wypierdalać w podskokach z tego kraju ludzi miernych i zawistnych.

    0

    0
    Odpowiedz
  11. To żeś mu doradziła jedynka. Ja tobie polecam Nikaraguę, Mozambik, lub Koreę Północną…też inni ludzie, inna mentalność. Tępa dzido!

    0

    0
    Odpowiedz
  12. Popieram komentarz 6 a konkretnie ostanie zdanie… 😀

    Ms J.

    0

    0
    Odpowiedz
  13. #7 nie bulwersuj się i przestań Polskę porównywać z zachodem, czemu naszego kraju nie porównujesz z państwami wschodu, Azji, Afryki czy Ameryki Południowej? Jak ci tak kurwa źle to wyjedź, trzyma cię tu ktoś? potrafisz pierdolić jak inni, narzekać i gnoić. Nie masz pomysłu na siebie, najwyraźniej jesteś tak bezużyteczny, że nawet kierownik ma problem, żeby dać ci jakieś ambitniejsze zadania. Moja rada – spierdalaj na zmywak i nie bądź cipa

    0

    0
    Odpowiedz
  14. #12 z tej strony autor wpisu. Po pierwsze to nie ja „bulwersowałem się” pisząc 7. komentarz ani żaden inny z powyższych. Po drugie tak jak pisałem wcześniej WIEM, że nie każdy student w ramach odbytego stażu/praktyki/pracy może jedynie nauczyć się obsługi ksero.
    Po trzecie obrażasz mnie i pozostałe 15 pracowitych osób, którym na uczelni obiecano zdobycie doświadczenia zawodowego poprzez właśnie ten staż i które uwierz mi poświęciły sporo z życia prywatnego, żeby pogodzić pracę ze studiami dziennymi.
    Mało tego, staż jest płatny i chciałbym Cię poinformować, że nie należę do % społeczeństwa wyznającego zasadę „czy się stoi czy się leży 1000zł się należy”. Zapierdalasz, mało tego zapierdalasz i przynosi to efekty – dostajesz kasę. Po czwarte komuna w Polsce skończyła się ponad 20 lat temu. Dlatego nie będę porównywać naszego kraju do Etiopii, Ugandy, czy też Korei Pn. Na sam koniec nie zarzucaj mi, że nie mam pomysłu na siebie. Mam pomysł jak ruszyć ten zardzewiały moloch, wprowadzić młodych, zdolnych i dynamicznych ludzi. Nie pieprz mi o pomyśle na życie i zakładaniu firmy. Mikroprzedsiębiorstw jest w Polsce jak grzybów i jak grzyby znikają po jednym sezonie. W ten sposób nie ruszy się naszej gospodarki, kluczem do sukcesu są przynajmniej średnie, znaczące coś na rynku przedsiębiorstwa oraz ciągła ich modernizacja. Sam jak to pięknie określiłeś spierdalam po studiach na zachód. Zmywak zostawię dla Ciebie, bo żadnej innej pracy nie widzę dla osoby o tak niskim poziomie kultury. Chyba, że będziesz mieć znów pomysł na życie (tj VAT 24=>25%, wzrost kosztów prowadzenia firmy, akcyzy, paliwa, rosnąca biurokracja, dług publiczny etc..) Natomiast jeśli chodzi o cipy – to Ty drogi autorze 12 komentarza z nimi zostaniesz właśnie tutaj w Polsce. Ze starymi cipami w urzędach administracji publicznej, opieki zdrowotnej i całą resztą „cip” na ul. Wiejskiej. Powodzenia.

    0

    0
    Odpowiedz
  15. Przypomniałeś mi bite 6 miesięcy stażu w sądzie. Na szczęście mieszkam już w kraju gdzie młodemu człowiekowi który nie wygrał w lotka, nie ma spadku po babci ani mieszkania w prezencie od rodziców, łatwiej jest coś osiągnąć czego i Tobie życzę.

    0

    0
    Odpowiedz