Boli mnie że kurwa w Anglii nie ma

1. Pasztetu od Marka
2. Świerzych bułek od Marka
Dedykuję ten wpis mojej siostrze która właśnie wpoiła mi informację o bułce i pasztecie z ogórkiem kiszonym, których ja nie mogę zjeść! I jestem bardzo na to zła!

23
55
Pokaż komentarze (2)

Komentarze do "Boli mnie że kurwa w Anglii nie ma"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Droga Pani, bez nerwów. Pasztet i bułka to nie koniec świata. Wiem, że Anglia to ogólnie rzecz biorąc gówniany temat, ale nic nie zmieni nigdy faktu, że i tak tam robota znajdzie się dla największego tumana, nie to co w Polsce. Bez bułki i pasztetu przeżyjesz kochanie a bez pieniążków? Wątpie.

    0

    1
    Odpowiedz
  3. To sprowadź i rób interes!

    0

    0
    Odpowiedz

Zatkany kinol

Nie wiem czy istnieje coś gorszego od zatkanego nosa. Wredne choróbsko zwane zapaleniem gardła dopadło mnie w sobotę i nie zdaje się żeby miało szybko opuścić mój organizm. Jednak najbardziej dobija mnie zatkany nos. Nosz kurna- im więcej smarkam tym więcej jest w tym kinolu gili. To zmusza mnie do oddychania buzią i „wietrzenia” (i tak już bolącego) gardła. Boże, daj mi cierpliwość, bo mam ochotę się rozpłakać.
Ta noc będzie baardzo długa…

40
54
Pokaż komentarze (6)

Komentarze do "Zatkany kinol"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Wiem co czujesz choroba i zatkany kinol to jest niezła chujnia w życiu każdego człowieka 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  3. wciągaj ciepłą wodę przez nos, pomaga na jakiś czas, ale wcześniej uwolnij gile z nosa przy pomocy delikatnej chusteczki, ja zwykle używałem papieru toaletowego bo był pod ręką a kinol czerwony po szorstki papier. Druga możliwość to 1 kg cytryn i sok z wycisnąć dodać wody i wypić powiedzmy przez 1-2h, wiem że tak się nie robi bo za dużo dobrego ale nie robi się tego codziennie lecz pewność na drugi dzień że nie będzie siorbiło z nosa jak z kranu do chuja wafla

    0

    1
    Odpowiedz
  4. Mam to samo, śrut jak cholera :/

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Weź wciągnij tabakę, od razu Ci się nos odetka. Najpierw będzie to trudne ze względu na zatkany nos, ale jak pójdzie, tak Ci przeczyści, że hoho!
    Wielokrotnie na mnie sprawdzone, od teraz praktycznie nie mam problemów podczas kataru. A możliwości wiele, bo tabaki masz też smakowe 😀

    0

    1
    Odpowiedz
  6. Jak ja cię rozumiem.

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Łykaj gile, śniadania nie trzeba jeść…

    0

    0
    Odpowiedz

Ekologia – ponadczasowa inwestycja

Mam pomysł jak oszczędzać wodę z zachowaniem pełnej higieny. Należy podłączyć wężyk z kranu do ubikacji. Gdy będzie się myło ręce, woda z kranu (gdy już trochę się jej nazbiera) wyleci do kibla z jakiegoś pojemnika. Dobry pomysł? Powiedziałam o nim tacie. Zgodził się. Ale nie od razu. Bał się, że za mało wody się zużywa do mycia rąk i to za mało aby spuścić kupę. To ja mu zaproponowałam aby podłączyć jakoś do kibla wodę z kranu w kuchni. Wtedy wody nie zabraknie: mama cały dzień: myje naczynia, owoce, warzywa, ręce, ścierkę… Chciałabym abyście spopularyzowali to. Mam też pomysł, żeby podlewać kwiaty wodą deszczową. Oczywiście można filozofować godzinami. Ale ja chcę oszczędzać energię w praktyce. Więc zaraz spadam z kompa i idę szybciej spać. Lekcje odrobiłam w sobotę.

36
41
Pokaż komentarze (15)

Komentarze do "Ekologia – ponadczasowa inwestycja"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. mam w dupie ekologie.. płace za wode i puszczam ile chce.. mam wyjebane na sztuczne zawyzanie ekologicznych statystyk i wasz efekt cieplarniany

    0

    2
    Odpowiedz
  3. Nie no fajnie…

    1

    0
    Odpowiedz
  4. Czyżbyś napisał tego posta na chujni bo zorientowałeś się, że twój pomysł już dawno został wymyślony ?
    Znany jest pod terminem „szara woda” i coraz więcej ludzi używa szarej wody do spłukiwania kibla.
    pozdrawiam

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Ja pierdole dobrze się czujesz?

    0

    0
    Odpowiedz
  6. To się nazywa instalacja szarej wody..

    0

    0
    Odpowiedz
  7. dobry pomysł, ale gdzie tu chujnia??

    0

    0
    Odpowiedz
  8. spierdalaj ze swoimi gównianymi pomysłami trollu

    0

    0
    Odpowiedz
  9. A po chuj ci ten patent z wodą? Tylko rezerwuar się będzie zapychał jakimiś włosami i innym syfem. Zawsze mnie zastanawiało, jaki ma oszczędność wody kurwa związek z ekologią? Normalnie jest tak, że pada deszcz, woda spływa z gleb do rzeki, z rzeki do morza, tam się miesza, czyści, paruje i znów deszcz. A jak kurwa odkręcisz kran to jest to samo – woda płynie rurami do kanału, do rzeki, do morza, paruje i deszcz. Kran może być odkręcony cały czas i z punktu widzenia ekologii na jedno wyjdzie. A jak cię boli licznik wody, że się kręci, to jest na to w chuj sposobów, ale to już osobny temat – poszukaj sobie w necie.

    0

    0
    Odpowiedz
  10. też bym się bala, że nie uda się spuscić kupy…

    0

    0
    Odpowiedz
  11. polać jej. ekologia bez wysiłku 😉

    0

    0
    Odpowiedz
  12. Ty sie dobrze czujesz?

    0

    0
    Odpowiedz
  13. Ja mam dobry pomysł na oszczędzanie wody: Kąpiel rodzinna w jednej wannie wody. Oczywiście nie wszyscy na raz, lecz po kolei. Najlepiej jak pierwszą osobą, która się będzie kąpać, będzie ktoś, kto musi umyć głowę. Wtedy myjąc włosy przy zatkanej wannie, napuszcza przy okazji wodę. Ja już dawno wannę wyrzuciłem i mam tylko kabinę, która jest dużo ekonomiczniejsza pod tym względem i nie trzeba kombinować. Potrzeby fizjologiczne też można próbować załatwiać w jednym czasie. Ostatni spuszcza wodę. Druga sprawa to oszczędność pieniędzy za wodę. Możemy w kuchni ustawić wiadro pod kranem i delikatnie odkręcić wodę tak, że będzie leciała cieniutka strużka wody. Wodomierz tego nie wychwytuje i wodę mamy za darmo. Można potem ją wszechstronnie wykorzystać – np do spłukiwania wcześniej wymienionego kibla, mycia nietłustych naczyń, czy po prostu na herbatę, o której za chwilę. Otóż herbatę możemy gotować w piwnicy, przez co koszty za energię rozkładają się na wszystkich mieszkańców. Zagotowaną wodę wlewamy to termosa, by w mieszkaniu już na spokojnie zrobić sobie herbatę. W ogóle jeśli chodzi o oszczędność energii, to teraz jest na to dobry okres, bo możemy zrobić sobie naturalną lodówkę na oknie czy balkonie. Taka pracująca non stop lodówka potrafi naprawdę dużo spalić energii… Pozdrawiam.

    0

    1
    Odpowiedz
  14. po chuj oszczędzacie, firmom spadają zyski i zaraz podnoszą ceny żeby to zbilansować…

    0

    1
    Odpowiedz
  15. Co za głupek!

    0

    0
    Odpowiedz
  16. Ameryk nie odkryłeś woda którą można ponownie wykorzystac nazywa się szara woda

    0

    0
    Odpowiedz

Szlachta polska mnie boli

No co? Nie znacie? Mamusia, tatuś sypią kasą, płacą za studia dzienne na prywatnej uczelni, bo niespełnione dzieci chcą się kształcić, pracy jakiejkolwiek nie znają, bo rodzice już kierowniczą posadę w firmie grzeją, za mieszkanie rodzice zapłacą, markowe szmaty, wóz z salonu, o sprzęcie nie wspomnę, kieszonkowe 5 tys. i taki Ci powie, że jesteś nikim? Ja się pytam, gdzie my żyjemy? Pracuję, studiuję zaocznie, opłacam szkołę, na ciuchy muszę sobie zarobić, tak samo jak na wyjście w weekend itd. To właściwie tyle, smutne to jest, że taki gbur będzie do końca życia na starcie lepiej ustawiony, niż ktoś, kto próbuje sam do czegoś dojść, a jak już się do czegoś dojdzie, to się będzie jebać na takiego gbura, bo będzie naszym szefem. Oto Polska, szlachta polska.

58
62
Pokaż komentarze (15)

Komentarze do "Szlachta polska mnie boli"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. chyba za dużo patrzysz na innych.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. To że Cię to tak boli, to znaczy, że na ich miejscu byłbyś taki sam. Przyjrzałbyś się bliżej, to byś zobaczył jak wielu z nich ta kasa utrudnia życie. Utrudnia szczególnie tym, którzy do niej nie przywykli. Odróżnij szlachtę od burżuazji. Szlachta, to ludzie, którzy od pokoleń są bogaci. To jest potrzebna i pożyteczna warstwa społeczna. Chyba, że ktoś jest komunistą, to myśli inaczej. Prawdziwa szlachta rodzi się bogata i wie jak ma podchodzić do pieniądza. Takiemu człowiekowi szajba od kasy nie uderzy. Ty piszesz o zwykłej burżuazji (i o pierwszych pokoleniach ich potomków), o dorobkiewiczach, którzy w krótkim czasie stali się z chamów panami. To są właśnie te gbury, które nie rozumieją, że z dupy im śmierdzi tak samo jak każdemu innemu. Już nawet polskie żydostwo tak nie gardzi biedniejszymi Polakami, jak polska niedawna bidota, która się dorobiła na wałkach. Niestety, w dzisiejszej Polsce stosunek burżuazji do szlachty jest ok 20:1. A i ta szlachta, która się ostała też chamieje. Niemniej, warto nie nazywać nowobogackich szlachtą. Wystarczy, że sami już sobie nagminnie kupują to określenie.

    0

    0
    Odpowiedz
  4. wszędzie tak jest. nie tylko w PL

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Tyle tylko, że jeżeli ty sam do czegoś dojdziesz to twoje dzieci będą mieć taki start. I ktoś inny będzie im to wypominał. Do ciebie należy wpojenie im szacunku do innych. To nie jest Sparta ani komuna, tylko w miarę kapitalistyczny kraj, więc już tak jest, że jedni mają lepiej inni gorzej. Problem to jedynie nepotyzm i kolesiostwo.

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Oto dałeś przykład jaki zawistny jest i może być Polak. Pierdol się, dobrze ci tak. Ktoś może mieć kieszonkowe i 10 tysi, a tobie chuj do tego.

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Odmów sobie modlitwę prawdziwego Polaka z ,,Dnia świra”, ulżysz sobie. Nadałbyś się do aparatu nkwd, tu rozkułaczyć, tam zczyścić burżujów, większość czerwonego kurestwa podobnie myślała za młodu. Potem sami się nażarli w korycie.

    0

    0
    Odpowiedz
  8. W oczach Boga nie jest ważne ile kto się pieniędzy dorobił, tylko czy miał dobre serce. Także porzuć zawiść, zazdrość, gniew i czyń dobro a zobaczysz, że twój ciężki los się odwróci!

    0

    1
    Odpowiedz
  9. Trzeba było się uczyć w liceum, to byś się palancie dostał na dzienne i nie musiałbyś płacić

    0

    0
    Odpowiedz
  10. Mnie też wkurza, że za czasów S.A. Poniatowskiego szlachta nie płaciła podatków. Skarb był pusty. Chłopi zasuwali u szlachty na polu, więc nie należeli do armii, byli ich własnością. A król za późno zaczął reformować państwo. Na dodatek zakochał się w carycy Katarzynie II. Wg poleceń ambasadora Rosji (który był posłuszny Katarzynie) zgodził się na uchwalenie praw kardynalnych (liberum veto, wolna elekcja, prawo do rokoszy itd., czyli najgorsze wady ustroju). To była złota wolność szlachecka. Ludzie w Królestwie Polskim nie chcieli wyjeżdżać zobaczyć jak rozwijają się inne kraje. Konfederaci barscy zaniepokoili zaborców. Byliśmy słabym krajem, a caryca zawiązała konfederacje różnych religii, aby w Polsce był chaos. Wkrótce Rosja, Austria i Prusy umówiły się na rozbiór Polski. Z zewnątrz nie otrzymaliśmy pomocy, więc straciliśmy 1/3 obszaru państwa(1772r.) Dziękuję za uwagę 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  11. Proste, Polska to chujnia do kwadratu i najlepiej wyjechać z niej jak najszybciej. Tobie jak i wam wszystkim tego życzę 😉

    0

    0
    Odpowiedz
  12. Kochanie, takie jest jebane życie- raz są tacy, którzy mają, bo starzy płacą, ale zwykle później okazują się życiowymi ofermami i płacą swoim życiem za to co mieli. Nie ma nic, co nie osiąga w końcu równowagi. Peace&love, Doktor M

    0

    1
    Odpowiedz
  13. Pamiętaj: nie matura, lecz chęć szczera zrobi z Ciebie…milionera:)
    Pracuj ciężko, sumiennie i uczciwie. Nie patrz zawistnie na innych, tylko rób swoje a zobaczysz, że Twoje dzieci też będą dostawać 5 tysi w kiermankę od tatusia. Pierdolony kraj nierobów i maruderów narzekających jak to im żle w życiu. Pff…

    0

    1
    Odpowiedz
  14. Zmarszcz se pingwina bedzie dobrze

    0

    0
    Odpowiedz
  15. Życie jest niesprawiedliwe. Jeszcze tego nie wiesz?

    1

    0
    Odpowiedz

Brak motywacji

Mam kolosa za 2 dni, a ja się nie uczę tylko opierdalam. Nie ma opcji, żebym wysiedział więcej niż 20 minut, bo za chwilę albo szczać się chce albo srać albo jeść lub telefon zadzwoni, ktoś coś ode mnie chce. Zawsze coś się znajdzie. Wkurwia mnie to, że jestem niekonsekwentny. Ambicje duże, a nic nie robię, żeby coś osiągnąć w swoim życiu. Obiecuję sobie, że się zmienię, ale i tak chuj z tego wychodzi. Ogólnie ogarnia mnie jakaś jesienno-zimowa depresja. Denerwuje mnie cały świat. Najlepiej spałbym cały czas i nic nie robił. Czuję się jak jakiś emeryt. Mam 20 lat i jestem zmęczony swoim życiem. Innym jakoś łatwiej wszystko ułożyć i zorganizować. Mają czas na studia, naukę i rozrywkę. Chodzą na imprez, do kina, czytają książki, spotykają się ze znajomymi. A ja wracam jak ten debil do domu, ciemno, nie mam ochoty nigdzie wychodzić. Uczyć się nie chce to się włączy komputer, żeby niby sprawdzić pocztę a siedzę do późna. I tak przeleci dzień. Przeogromna chujnia i śrut.

39
47
Pokaż komentarze (9)

Komentarze do "Brak motywacji"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Ambicje duże a nic nie robię… – koleś ambicji to Ty za chuja nie masz. Co najwyżej marzenia… Dobranoc, miłych snów

    1

    0
    Odpowiedz
  3. mam tak samo, nie wiem co z tym zrobić. ciągnie się to już od kilkunastu lat. Ledwo skończyłem studia na dostateczny (i tak się dziwię, że się udało), teraz w pracy jest łatwiej,bo nie trzeba się uczyć, ale męczy mnie już ta wegetacja strasznie.

    1

    0
    Odpowiedz
  4. Ty, witam w klubie. Mamy przejebane 😀

    0

    0
    Odpowiedz
  5. mam to samo. chodź na wódkę.

    0

    0
    Odpowiedz
  6. prokrastynacja

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Jedyne wyjście to się zacząć przyzwyczajać, bo z wiekiem jest coraz gorzej.

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Prokrastynacja – to mi dolega.. ale chujnia….

    0

    0
    Odpowiedz
  9. stary, znam ten ból. wracam z uczelni, wyjebana, nic mi się nie chce, siadam przed kompem i nic nie robię. jakbym jeszcze mieszkała bliżej centrum to może coś bym ogarnęła, ale tramwajem schodzi mi jakies 30 minut i dupy nie chce się ruszać

    0

    0
    Odpowiedz
  10. Mnie notorycznie swędzi moszna i muszę się wydrapać trwa to z 2, 3 min. Mm czyste majtki i się myję we wrzątku.

    0

    0
    Odpowiedz

Praca w sobotę

Jak w tytule. Siedzę sobie już 3 czy 4-tą godzinę przed monitorem, bo jakiś tępy chuj zaplanował pracującą sobotę. Tylko po co się pytam? Przestój już od miesiąca i końca nie widać. Ostatnia wysyłka poszła na regał i NIE MA CO ROBIĆ. A najlepsze jest to, że nam nie zapłacą nadgodzin, bo jest 3 miesięczny okres rozliczeniowy! Bo inny (też tępy) chuj, wymyślił że firma w ten sposób zaoszczędzi w chuj hajsu na sektorze produkcyjnym (15 osób). Więc tak se tu poczekam do 14-tej wchodząc na coraz to debilniejsze strony, rozmyślając przy okazji jak to trwam we własnym kłamstwie, że się w końcu zbiorę w sobie i poszukam normalnej pracy. Ale już wiem, że zacznę sobie tłumaczyć, że jest kryzys, że pracy nie ma, a za granicą tylko zmywak.

34
53
Pokaż komentarze (3)

Komentarze do "Praca w sobotę"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Nie rycz! Ja zapierdalam w 3/4 weekendy w miesiącu, i to nie tylko soboty ale niedziele i święta tzw. wolne od pracy też, więc możesz mi wierzyć, że nie masz jeszcze tak źle. Dodam jeszcze że za 80% wynagrodzenia minimalnego…

    0

    0
    Odpowiedz
  3. człowieku nie dość że siedzisz i gówno robisz to jeszcze ci za to płacą. Ty masz problem?

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Człowieku pozazdrościć w domu pewnie też byś na kompie siedział,

    0

    0
    Odpowiedz

Marnotrawstwo mimo kryzysu

Nie będzie to chujnia o eksplodujących kupach, piciu, zawiedzionej miłości, pracy, szkole, zwalonej psychice. Będzie to rozprawka o śmieciach. Za każdym razem, gdy wrzucam worek do osiedlowego kontenera, chuj mnie strzela. Całe siatki napchane chlebem, bułkami, zafoliowane wędliny, jogurty. Niektórzy, to umiaru nie mają, byle kurwa koszyk do pełna w markecie napchać, a jak się nie zje, to się wyjebie. Idą święta, więc połowa miasta nawiezie ze wsi mięcha po świniobiciu, albo kochana babcia przywiezie świeżynkę, która wyląduje w śmieciach, bo paniusie nie chcą utyć do sylwestra. Niby na polskiej ziemi taki szacunek do chleba, podnieść, gdy upadnie, podzielić się, a tu taki chuj. Oby opamiętanie nie przyszło za późno i mimo zapewnień ukochanego premiera, nie będziemy zmuszeni do szukania chleba właśnie w śmietniku. To taka społeczna chujnia, do przemyślenia, jak kto chce.

60
46
Pokaż komentarze (10)

Komentarze do "Marnotrawstwo mimo kryzysu"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. O! Polać mu, bo dobrze mówi.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Zgadzam sie,a mimo to u mnie też czasem znjdzie sie bułka w koszu.Przed oczami mam wtedy obraz o którym rapuje OSTRY.

    0

    1
    Odpowiedz
  4. Bo upadek moralny przyjacielu panuje. Brak poszanowania dla najbardziej podstawowych wartości jest. I śrut też

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Prędzej czy później nadejdą takie czasy kiedy chleb będzie na wagę złota, nie wspominając już o szyneczce.

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Też mnie to wkurza. Nie potrafię wyrzucić jedzenia, dla mnie to jedno z największych grzechów, jakie możemy popełnić. Jest tylu ludzi, którym brakuje chleba, a ludzie tak bezmyślnie wyrzucają je do kosza. Kurwica może strzelić.

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Bardzo mądra chujnia. A taka paniusia na Twoje argumenty odpowiedziałaby że przeklinasz. jak to nawinął Koras: Kłamstwa się nie brzydzą tylko tego że mówisz wulgarnie”, zresztą cała zwrotka jest o tym. Pozdro dla prawdziwych ludzi.

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Co się gościu pieklisz, jest produkcja, jest zbyt, pieniążki zmieniają właściciela, chcą wydawać kasiorę, ich sparawa, jest gucio…

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Autorze chujni, jest jednak też wielu Polaków z dobrym na tę sprawę poglądem, m.in. Ty. Więc jedzenia nie wyrzucaj, innych instruuj – innej drogi nie ma. Poza tym ewentualnie zajmuj się większą przeżywalnością ludzi oszczędnych, z szacunkiem dla wartości (chodź do lekarza, ewentualnie płódź potomstwo ;). Jeśli bardzo Cię to męczy – zacznij akcję społeczną na ten temat.

    0

    0
    Odpowiedz
  10. Przynajmniej bezdomni mają co wpierdalać jak kubły są dobrze zaopatrzone

    0

    0
    Odpowiedz
  11. konsumpcjonizm w kraju jeszcze na dobre nie dotkniętym kryziem się ma dobrze. pogadamy za rok- ja już wydaję kasę na żarło w bierdonie, właściwie wyłącznie tam. i nie kupuję niczego, czego nie skonsumuje moja rodzina. co nie zmienia faktu, że w tej bierdonie zostawiam co łikęd dwie lub trzy stówy. żreć trzeba, dzieciakom jakoś okres najpiękniejszy uprzyjemniać również- ale umiar i rozsądek zakupowy to podstawa. tylko jakoś nie jestem happy jak pomyślę, że pracuję w firmie, która sprzedaje rzeczy drogie, i nikomu niepotrzebne… a z takich mam ten chleb. no i chujnia.

    0

    1
    Odpowiedz

Chujniowa szefowa

Pracuję, mam szefową na 3/4 etatu, jest na emeryturze. Ma ze 100 lat, jesteśmy we 2 w pokoju. Skończyłam studia, napisałam podanie o podwyżkę, chciałam zanieść do szefa (obiecał mi podwyżkę, jak podniosę kwalifikacje – podniosłam na własny koszt), ta pizda powiedziała, że ona jest moją przełożoną i to ona zaniesie moje podanie. Ok, niech niesie. Niosła podanie ponad tydzień – nie było okazji. W końcu miała iść do do szefa w innej sprawie, przypomniałam jej o moim podaniu, wzięła je ze sobą i po powrocie powiedziała, że szef stwierdził: „nie teraz, po nowym roku, teraz nie ma pieniędzy”. Co za palant, obiecał mi podwyżkę, obroniłam się w I terminie na 5, podniosłam swoje kwalifikacje na maxa, więcej póki co się nie da, ustawodawca nie przewiduje. Zaczęłam szukać innej pracy po cichu. I pech chciał, że szef mnie wezwał jak szefowej nie było. Powiedziałam mu, że mnie dyskryminuje, że obiecał mi podwyżkę, że ja dotrzymałam słowa, a on nie. Zdziwił się… Nigdy nie dostał mojego podania. Ona mu go nie dała, ta suka boi się że ją wygryzę, stare jebane pudło, bierze emeryturę, bierze na 3/4 etatu tyle co ja na cały, zdechnie za tym biurkiem. Moje pomysły nosi do szefa jako swoje, a nie potrafi obsłużyć Exela ani Symfonii, woła informatyka jak mnie nie ma żeby jej „pomógł”. No żesz kurwa mać. Nie mogę na nią patrzeć, mam ochotę ją udusić… Szef kazał mi wydrukować jeszcze raz to samo podanie i mu dać. Ciekawe co będzie dalej. Jak ona się o tym dowie to mnie zeżre.

59
46
Pokaż komentarze (13)

Komentarze do "Chujniowa szefowa"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. walcz o swoje!! Nie daj sie i nie przejmuj się że ona się o tym dowie, to ona będzie świecić oczami a nie TY !!!
    Tka na marginesie to mam podobna sytuację i też mecze ucho szefa 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Ty się lepiej pracą zajmij.

    0

    0
    Odpowiedz
  4. głowa do góry, jesteś wyjątkowa

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Byłoby git, gdyby nie „Exel”…

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Sprawa jest prosta. Obiecanie i jednoczesne odwlekanie podwyżek, jest w Polsce często spotykaną praktyką motywowania pracowników do wydajniejszej pracy. To takie machanie marchewką przed sosem – jeszcze troszkę, a posmakujesz. Typowa polska chujnia, o której poniżej już wielokrotnie pisano.

    0

    0
    Odpowiedz
  7. baby to wredne suki, nie od dzisiaj o tym wiadomo.

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Zuch dziewczyna. Podobasz mi się:)

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Odegraj się na tej starej złośliwej torbie 🙂 pozdrawiam

    0

    0
    Odpowiedz
  10. Spokojnie, szef na pewno postawi na młode ciałko.

    0

    0
    Odpowiedz
  11. Jak jej sama nie zrobisz za to porządnej (ale w granicach kultury) amby, to jesteś cipą. Najlepiej przy innych pracownikach. Wyłóż jej to wszystko co tu napisałaś.

    0

    0
    Odpowiedz
  12. 1 będzie szurała, tupała, syczała, robiła pod górkę
    2 zapirdalam za nią i za siebie
    3 dzięki, tego mi było trzeba
    4 oj tam, w złości pisałam
    5 smakuję tego „miodu” od kilkunastu lat niestety, jak dyr nie dotrzyma słowa zwolnię się, niech sobie z niej mumię zrobi i posadzi za biurkiem, przynajmniej ględzić nie będzie
    6 tak to prawda, nigdy nie lubiłam z nimi pracować, „przyjaciółek” nie posiadam, wolę męskich współpracowników i kumpli 🙂
    7 😉
    8 nie chce mi się tracić na to próchno cennego czasu
    9 nie takie znowu młode, ale całkiem nieźle utrzymane 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  13. Trzymaj tak dalej. 😀

    0

    0
    Odpowiedz
  14. Jedna ze straszliwych zemst w takich sytuacjach jest podklejenie jej pod biurkiem otwartej puszki po rybach. Po tygodniu bedzie tak jebać że kobita zacznie się zastanawiać ile razy na dzień można gacie zmieniać. A jeśli używa parasola to nasypać jej do środka mąki… Oj zemsta bedzie słodka.

    0

    0
    Odpowiedz

Remont w kiblu

Od trzech dni nie mam dostępu do prysznica i kibla (którego już w ogóle nie ma). Wiem że remont niesie pozytywne zmiany ale to, że muszę srać na stacji benzynowej to ładna chujnia. Mam urlop więc nawet w pracy nie mogę. Ale już blisko końca.

69
53
Pokaż komentarze (5)

Komentarze do "Remont w kiblu"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Sraj do butelek albo za kanapę, a jak popuścisz w gacie, to idź na łąkę w krzaki i je spal. A i jeszcze jedno – najlepiej podcierać cię papierem ściernym – to tak, na wszelki wypadek, żeby nie swędziało.

    0

    1
    Odpowiedz
  3. Kurwa, kolejny post o sraniu!!! już wolałem te o zwiększaniu masy albo o sprzęgle do żuka.

    0

    0
    Odpowiedz
  4. „O dzień dobry, Pan znów na posiedzenie?”

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Do srania masz kibel, tak było, jest i będzie a brakiem muszli się nie przejmuj, to nic nie znaczące drobiazgi…

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Prawdziwi twardziele się takimi szczegółami jak muszla nie przejmują. Jak masz rurę w podłodze to po indiańsku a jak w ścianie to siadasz na posadzce otworem wylotowym w kierunku rury,prosisz sąsiada z gory o spuszczenie wody w celu wytworzenia podciśnienia, kiedy pośladki są już zassane przyjmujesz pozycję embrionalną i silnymi skurczami mięśnia okrężnicy wydalasz. Aha, dobrze jest poprosić pana fachowca o opuszczenie pomieszczenia w trakcie tej czynności, zazwyczaj nie protestuje. Wcelu odłączenia od rury można poprosić rodzinę o pomoc, ewentualnie rzeczonego tu pana fachowca. Brudną powierzchnię pośladków oczyścić i wysuszyć.

    0

    1
    Odpowiedz

Brak pieniędzy na rozwój

Jestem trochę załamany, ale tak to jest. Grałem jakiś rok na gitarze akustycznej chińskiej produkcji coś jakby z płyt do paneli. Moja potrzeba posiadania nowej gitary o lepszym dźwięku i wykonaniu rosła w miarę umiejętności. Grałem na tym szmelcu i grałem aż gitara się zaczęła rozpadać. Zbieram na gitarę każdą złotówkę odkładam , lecz przyrost funduszy jest bardzo znikomy. Chciałbym mieć gitarę elektryczną lub chociaż akustyczną byle była dobrze wykonania i żeby miała dobre brzmienie. Nie stać mnie na taki zakup niestety. Rodziców nie stać na takie rzeczy tym bardziej, że jedynakiem nie jestem i ledwo ciągnie się koniec z końcem. Wszelkie próby zdobycia gitary zostały wykorzystane. Moi koledzy mają klawe życie mają pieniądze mają sprzęt czym ja nie mogę się poszczycić. Wiadomo pewnie 50% ma tak że nie stać ich na rozwój, ale gitara to nie jeden z instrumentów na którym chciałem grać lub grałem. Chciałem nauczyć się grać na keyboardzie , pójść do normalnej szkoły muzycznej. Niestety tu też pieniądze wygrywają na ambicją i chęciami. Jedynym mogę się poszczycić że osiągnąłem trochę w żeglarstwie ale to dzięki temu że wszystko miałem za darmo czyli sprzęt i w ogóle. Do pewnego momentu wszystko pięknie szło gdy zdobywałem kolejne puchary mogłem jechać na ME i MŚ na optymiście jednak klub nie miał pieniędzy na takie wyjazdy nie mówiąc już o sprzęcie który trza by było nowy zakupić. I tak jedna z pasji mogła być czymś więcej. Jednak pieniądze znowu wszystko przekreślają. Chciałbym trenować siatkówkę lub piłkę nożną lecz gdzie się nie pójdzie wszędzie chcą tylko umiejących grać. Nie myślą że po pewnym czasie talent może się ujawnić. Wszystko zamyka się wokół pieniędzy. I jak się w tym nędznym kraju rozwijać jak pensję maleją a ceny rosną. Jak tutaj się rozwijać nie mając odpowiednich na to środków. Codziennie się zastanawiam że jedni mają nadmiar czegoś a inni nie mają prawie nic. Wspomnę że mam dopiero 16 lat , ale ja nie umiem siedzieć i nic nie robić. Ja mam chęć coś osiągnąć być kimś więcej. Nie mówcie mi że mam się uczyć i iść do pracy bo takie rzeczy czynię. Chodzę do Technikum wiertniczego. Jest to zawód z naprawdę dobrymi pieniędzmi. Wszyscy nauczyciele mówią że uczymy się dla siebie a nie dla pieniędzy. Ja jednak mam inną teorie. Ja się po to uczę żeby zarabiać dużo pieniędzy i mieć spokojne życie. Jednak chcę wyjechać kiedyś z tego popieprzonego kraju do USA. Tu nie czuje się , że coś mogę osiągnąć. Fakt, faktem będę zarabiał kasę ale to za kilka lat a teraz nie mam nic. A codziennie czuje że muszę to coś osiągnąć np. wziąć gitarę o grać czy nauczyć się grać na keyboardzie nawet bez szkoły muzycznej. Nie wiem dlaczego nie mogę mieć godnego życia jak inni moi koledzy czy znajomi. Dlaczego nie mamy wszyscy równych szans na rozwój? Jak na moją ambicję znalazłem się w złej rodzinie, bo nie chcę tak żyć. Nic nie mogę zrobić , nic nie mogę osiągnąć. Jaki jest sens życia takich ludzi jak ja w takiej sytuacji. Po za nauką zdobycia zawodu i myślą, że kiedyś będzie lepiej. Nic więcej. W nauce orłem nie jestem, lecz nie wynika to z tego że się nie uczę tylko z tego że nie jestem utalentowanym pod tym kontem. Staram się dobrze uczyć ale nie zawsze idzie. Powiedzcie mi proszę co sądzicie o tym bo naprawdę już dość mam takiego życia . Na dzień dzisiejszy nic nie zmieni się ale chcę wiedzieć co o tym powiecie. I nie mówcie mi że to jest żałosne albo że idź pracować zapierdalać . Pewnie bym tak zrobił jednak muszę się uczyć czy chcę tego czy nie. A gitary już nie trzymałem 1,5 roku i to mnie najbardziej drażni.

41
40
Pokaż komentarze (9)

Komentarze do "Brak pieniędzy na rozwój"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Dasz radę dzieciaku, ucz się pilnie, całe życie przed tobą, tylko uwierz w siebie. Pójdziesz do pracy jakiejkolwiek i w parę miesięcy odłożysz na gitarę. A potem napierdalaj i się nie poddawaj. Ważne, że masz pasję.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. O ja pierdolę!!!

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Mam tak samo jak Ty. Wszystkie moje problemy opierają się o brak kasy. I też gram na starym chinolu, tylko że elektrycznej, miałem plan uzbierać do kwietnia (znalazłem pracę weekendową, niestety marne zarobki bo brak sezonu) na DEANa Angel Of Deth II i brat by mi go przywiózł z USA, niestety nic z tego. Studiuję, więc nie mogę podjąć pracy, do tego matka cały czas nade mną stęka że nie ma na nic kasy i że moje studia są drogie. Trochę ją rozumiem, ale… to ona chciała żebym koniecznie gdzieś studiował, jak już ze średnią ~2.8 dostałem się na studia gdzie jest 8 osób na jedno miejsce, cały czas narzeka na koszty studiów. ŻENADA po całości, brak kasy daje w pizdę przy każdej możliwej okazji. Współczuje Ci i pozdrawiam, kiedyś na pewno będzie lepiej. Mój śp. dziadek mawiał, że bieda nigdy w miejscu nie stoi. Coś w tym jest, kiedyś to wspomnisz 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  5. No witaj w klubie, mam bardzo podobna sytuacje, interesuje mnie Dj-ka, nazbierałem kasy i kupiłem małą zabawkę pod kompa i mogłem grać ale tylko w radiu, bo przecież do klubu mnie z takim gówienkiem nie wpuszczą.
    Przyznam że wybrałem sobie dosyć drogie hobby no ale niestety nie mam jak się wybić wyżej bo prawdziwa konsola kosztuje kilka tysięcy.
    Trudna sprawa no ale tak niestety jest.Może w przyszłości jak będe sam na siebie zarabiał do tego wrócę i nazbieram kasy na prawdziwy sprzęt.
    Pozdro i trzymaj się tam!

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Dzięki za odpowiedzi. Wiem że zarobie sobie te pieniądze na gitarę. Tylko mnie gryzie to że chciałbym grać a nie mam jak. Już nie wspomnę o moich kolegach którzy mają kasy dużo. Nawet nie próbuje już utrzymywać z nimi kontaktów , gdyż gdzie kolwiek byśmy nie szli wszędzie jest kasa potrzebna. Nawet z czasem ze mnie się nabijali że nie mam nawet 1000 zł na jakiś sprzęt. Każdy może się w jakiś sposób rozwijać tylko nie ja i tak stoję w miejscu. Jedynym moim zainteresowaniem na dzień dzisiejszym jest to że jestem mechanikiem żużlowy. Oczywiście nic przy tym nie zarabiam bo jeszcze się uczę ale mam już dużą wiedzę i umiejętności by samemu robić jednak muszę jeszcze doświadczenie zbierać. Nieraz zawodnik rzucił mi 30 zł za zrobienie sprzętu , lecz to jest kropla w morzu potrzeb. Niekiedy dawałem tą kasę mamie bo pod koniec miecha już nie było kasy. Marne życie jak narazie nie mam co marzyć że się coś zmieni. Z pracą rodziców jest tak że tata ma akurat stałą prace ale za to moja mama dziś może pracować a jutro już nie. Wiem że jest ciężko ale w mojej rodzinie mnie nikt nie rozumiem. Wszyscy mnie się pytają po co to wszystko. I tak dzień po dniu mija moje nędzne życie.

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Technikum wiertnicze w Pile może być dobrym wyborem ktoś te wiertnie łupków musi stawiać 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  8. No ale czego Ty oczekujesz? Że ktoś ma Ci dać kasę? Albo że będziesz bossem narkotykowym i wszyscy będą Ci płacić haracz? Jest dzieciństwo a potem realia życia każdego zmuszają do trzeźwego myślenia i się kończy babci sranie. Masz wybór mieszkania tu albo gdzie indziej i od siebie oczekuj efektów a nie od innych. Nie jesteś utalentowany więc nikt Cie w życiu za rączkę prowadził nie będzie jak w szkółce. Sam się musisz ustawić i masz na to jeszcze jakies 20 lat. Ciesz sie że jesteś zdrowy kolego, bo teraz możesz wszystko.

    0

    1
    Odpowiedz
  9. jako fachowiec od wiercenia przewiercisz każdą laskę na wylot…

    0

    0
    Odpowiedz
  10. Ze szkółką było tak że nie było mnie stać na dalsze uprawianie tego sportu.
    A po drugie nawet jeśli byś miał super talent to i tak najczęściej bez kasy się nie wybijesz. Takie są realia życia dzisiejszego.

    0

    0
    Odpowiedz