Odpad genetyczny

Chujnia jakich wiele. Jestem dzieckiem ludzi którzy nie powinni mieć dzieci i odziedziczyłem po nich „cudowne” geny. Morda na poziomie gówno/10, choroby genetyczne. Od kiedy zacząłem dojrzewać – wieczna chujnia z kobietami bo wiadomo że żadna nie odwzajemniała uczuć takiego genetycznego śmietnika jak ja. Odtrącenia jedne za drugimi wywołały u mnie depresję. Myśli samobójcze dręczą mnie od lat chociaż nie byłem nigdy na tyle zdeterminowany żeby się skutecznie odjebać. Próbuję realizować się na inne sposoby – uprawiam sport (nawet z pewnymi sukcesami), kariera zawodowa idzie mi nieźle. Ale co z tego gdy wracam do swojej kawalerki na kredyt przy warszawskim mordorze i jedyne o czym myślę wieczorami to żeby w końcu zakończyć to nędzne życie. Jedyny związek w jakim byłem w życiu miał miejsce dzięki mojej koleżance Darii która mnie wyswatała ze swoją koleżanką. Po 5 latach związku oczywiście wybranka i tak poszła w pizdu do Chada a ja zostałem sam jak pizda. I tak od ponad trzech lat. Wiem, że nawet nie ma sensu się z kimś spotykać i kogokolwiek poznawać. Cała ta sytuacja odbiera mi smak życia.

6
2
Pokaż komentarze (2)

Komentarze do "Odpad genetyczny"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Wybacz pytanie, ale czy Daria miała wygoloną?

    2

    1
    Odpowiedz
  3. Nie miałbyś takich problemów gdybyś zarabiał kilkadziesiąt tysi mięsiecznie i jeździł Mesiem, patałachu. Trzy stówy w łapy i złóż CV do Łódzkiego Wydziału Fabrycznego gdzie będziesz walił konia do głównego zbiornika i utwierdzał klientów w przekonaniu, że to aromatyczna wanilia.

    0

    2
    Odpowiedz

Kula u nogi

Mieliście kiedyś takie uczucie że jakieś miejsce pozbawia was wszystkiego i nie daje nic w zamian?
Ja mam takie miejsce. Jest to pewna wiocha na pograniczu podlaskiego i mazowieckiego.
Odznacza się ona kilkoma cechami szczególnymi.
1 Urodziła się tam moja matka.
2 Podobnie jak ona wyjechała z tamtad każdy kto ma teraz mniej niż 60 lat.
Mieszkanki tej wiochy to steryczałe emerytki przywodzący na myśli stara babę z krowa z tego filmu do którego podkład muzyczny grali Golce. Mieszkańcy męscy zaś to po prostu alkoholicy i skorupy ludzkie.
Główny łańcuch do którego jestem przywiązany do tego zalesia nazywa się Leokadia. To moja babcia.
Nie wyróżnia się od typowych mieszkanek tej wiochy absolutnie niczym poza faktem bycia dawna historyczką w klasie podstawówej.
Obecnie to 70 letnia drogą się w każdym słowie wywłoka która plecie cały czas intrygi i zatruwa ludzi życie. Jej jedynym towarzyszem w domu jest pies którego trzyma od 2 lat w oborze i karmi go jakimś gównem. Pies jest chory i jestem chyba jedyna osobą która o niego dbać za co mnie ubóstwia, ale nie będę tu rozpisywać się o nim.
Na dej dziurze moja matka na miejscu starego pola na ziemniaki wraz z ojcem jakieś 10 lat temu rozpoczęli budowę domu.
Budowa szła w miarę sprawnie do puki nie umarł dziadek i nie miał kto się nim zajmować bez dojeżdżania. Od tamtej pory ( jakieś 7 lat) dom stoi w miejscu jako szkielet z pustaków z dachem. Przez te 7 lat moim rodzica starczyło na tyle weny że zdołali w niego wstawić okna. Powodem tego udoskonalenia była potrzeba zmienienia tej rudery w magazyn którym z resztą jest po dziś dzień.
Po wprowadzeniu przejdę do meritum mojej chujni. Moja matka to podobnie jak jej matka wkórwijaca wszystkich furiatka która zatruwa innym życie. A mój ojciec mając idealny pretekst do nieprzebywania w domu praktycznie od kiedy pamiętam spędza każdy dzień wolny lub godizny po pracy w wyżej wymienionej wiosce.
Budowa stoi w miejscu ale jak to w takich miejscach zawsze znajduje sobie coś do robóty. Ścina drzewa i je tnie na opał (chuj z tym że jest tego całą jebana komórka starczajaca na 3 lata), poprawia coś w domu babci (czterpokojowej ruderze w której chyba nawet okna są zapleśniałe), układa drewno, układa siano, łazi i się patrzy, uprawia chuj wie poco zrobiony przed niedokończonym domem ogrodowy, kosi trawę, łazi po lesie itp.
I można powiedzieć że w sumie nic mi do tego. Problem z tym że on mi kurwa od tych siedmiu lat odbiera smak życia. Jeśli nie przebywałem całe dnie poza domem, w szkole u znajomych, w robocie, szukając lasek z którymi mogę się jebać itp. To zaciągał mnie tam praktycznie zawsze. Czasem podchodziłem do tego jako pomagania mu na stare lata ale ludzie wszystko ma swoje granice.
Ja przez praktycznie cała młodość nie miałem możliwości normalnego spędzania czasu w domu. Wszędzie zawsze czekały mnie jakieś chujowe zobowiązania z których gówno mi przychodziło. I to zawsze było najgorsze właśnie.
Że z tej roboty i tak nigdy nic nie będzie i że tylko jak syzyf nazapierdalam się lub przesiedze
(czekającc na ojca aż skończy łazić po podwórku) na jakimś zadupiu w którym nic nie da się normalnie zrobić albo z nikim z kontaktować.
Nie dali mi spokoju nawet jak byłem w rodzinnym mieście na studiach i siedzialem na zajęciach zwykłych i dodatkowych do 18 często.
Ten chuj potrafił mnie odbierać prosto z uczelni i zawozić na jakieś durne poprawianie słupa do anteny które zawsze musiało trwać chuj wie ile czasu. Jebać że mam na rano zajęcia, jestem niewyspany od tygodnia i prawie że padam na mordę. Pieprzyć to że muszę się uczyć w domu i zrobić jakieś zadania żeby lepiej ogarnąć elektronikę.
Moi rodzice zrobili ze mnie jakiegoś paroba które jest na pierdolonej smyczy. Spokój jako taki mam teraz od kiedy kupiłem auto i potrafię w nim przesypiać noc na pustych parkingach dla świętego spokoju.
Także obecnie wolę koczować jak bezdomny w aucie niż wracać do mojego domu.
Za miesiąc wyjeżdżam za granicę do pracy. Jeśli spełni się moje marzenie to nigdy nie wrócę do Polski. Bo już nic mnie tu nie trzyma.
A jeśli kiedy kolwiek przepiszą na mnie tę działkę to rozpierdole ją do gołej ziemi i posypie solą.

34
5
Pokaż komentarze (4)

Komentarze do "Kula u nogi"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Rozumiem Cię stary.

    1

    0
    Odpowiedz
  3. w tym poście jest tyle pomyłek że czytam czasem 4 razy to samo zdanie żeby skumać kontekst albo podmienić pomylone słowo. Poziom tej strony spadł mocnoooo

    2

    2
    Odpowiedz
  4. Wal konia, pij whiskey i ruchaj, kradnij krokodyle, szczaj do zlewu w pracy w pomieszczeniu socjalnym, wkładaj zapałki kolegom z pracy w szafki z ubraniami i podpierdalaj im papierosy, mleko z lodówki i kawę. I nie zapominaj o cukrze. Jak postawią jakieś jogurty czy serki to też bierz. Napoje, cukierki. Ale sam nic nie noś do roboty. Niech cię dokarmiają. Ja tak robię, i stać mnie na wszystko.

    2

    0
    Odpowiedz
  5. Twoim marzeniem jest jebanie u Niemca/Holendra/Angola/Austriaka na magazynie, a w najlepszym przypadku przy komputerku przez 9 godzin i trzymanie się jak najdalej od działki, bez której nie ukończyłbyś studiów bo dawała Ci ukojenie oraz możliwość wymagającej pracy w międzynarodowym środowisku, podejmowania trafnych i szybkich decyzji? Pewnie kurwa, wyjedź, to jeszcze usłyszysz żeś niewdzięcznik ahaha. Zdupcaj z toksycznych/odbierających chęć do życia środowisk jak najszybciej i nie patrz czy to kurwa jest konkubina/”przyjaciel” znany od dziecka czy rodzina. Po prostu zdupcaj i najpierw jesteś Ty, a dopiero jak siebie polubisz to możesz być wartościowym dla osób trzecich i budować fajne relacje. To moje zdanie, żadna wyrocznia, ale i tak warto czasem jebnąć setę czystej „na hejnał” i zaśpiewać „modlitwę” w wykonaniu Pana Nalepy 😉

    1

    1
    Odpowiedz

Nienawidzę lata

Ludzie mają swoje ulubione jak i znienawidzone pory roku. W moim przypadku do tej drugiej grupy zakwalifikowałbym lato. Nie znam drugiej takiej pory, w której nie mam absolutnie żadnej możliwości regulacji ciepła. Dajmy na to skrajną porę roku czyli zimę. Im zimniej mi jest tym więcej kurtek, bluz i wszystkiego co ciepłe muszę założyć. Latem? Ni chuja! Mogę się do naga rozebrać, a grzać w pałę będzie dalej. W dodatku imprezy, koncerty i wszystko inne czego nienawidzę. Zima jest cicha i spokojna. Zero patusów pod blokiem pijących piwo, zero zasranych motocyklistów, którzy to za codzienną rutynę postawili sobie wkurwianie wszystkich wokół wrzaskiem swoich upalonych jednośladowców. Oczywiście każdy z nich marzy o długich wyprawach i puszczeniu się w trasę. W praktyce jednak wygląda to nieco inaczej. Zazwyczaj kończy się na wakacjach w Ciechocinku czy Pizdowicach Dolnych. Wracając jednak do lata, mogę zjeść lody dla ochłody… takiego wała. Każdy inaczej odczuwa ciepło. Ja niestety praktycznie nie czuję różnicy po zjedzeniu litra zmrożonych lodów czy wypicia zimnej coli. Chłodne kąpiele dają chwilowe ukojenie. W czasie upałów korzystam z tej formy ochłody jakieś 4 – 5 razy dziennie. Zimą? Wypiję ciepłą herbatę i jestem rozgrzany na dobre 2 godziny.
W dodatku lubię przesiadywać w ciepłych ubraniach. Czuję się nagi latem, lecz nie mam wyboru. Albo nagość albo kocioł.
Kolejnym wątkiem są ludzie nieznający wody i mydła, nie wspominając o dezodorancie. Jak można się nie myć i śmierdzieć? Pytam się kurczę Felek kartofelek JAK? To powinno być karalne… Jeśli ktokolwiek to czyta, proszę Cię, błagam! Gdy widzisz śmierdziela, interweniuj! Każ mu się umyć, powiedz mu, że capi na kilometr, daj do zrozumienia, że jest zakałą społeczeństwa.
Pisząc moje wysrywy, siedzę zaszyty w mojej ciemnej piwnicy w wiatrakiem ustawionym na maksymalne obroty. To już jedyne co mi pozostało. Cień, wiatr i woda. Byle do jesieni…

16
3
Pokaż komentarze (11)

Komentarze do "Nienawidzę lata"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. A ja akurat lubię lato, tyle że bez temperatury powyżej 30 stopni Celsjusza.

    8

    1
    Odpowiedz
  3. również skrajnie nienawidze tych wypierdów na jednośladach. wyobrazam sobie siebie jak łamie im kończyny tym ich pierdolonym pojazdem a potem puszczam wolno zeby reszte swojego chuja wartego zycia popierdalali co najwyzej na wózku inwalidzkim

    1

    0
    Odpowiedz
  4. Zgadzam się, lato wypierdalaj.
    Ale propo śmierdzenia, to latem mam tak że myję się przed pracą, a w pracy punkt 12:00 sam zaczynam swój swąd czuć. I co wtedy? Mam zrywać się z pracy do domu żeby się umyć i wrócić?

    1

    0
    Odpowiedz
  5. Mi też jest ciężko ale spoko zleci ten czas.

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Zgadzam się z tobą kolego. Jebać lato. Wszystkie pory roku oprócz tej.
    Rozpierdalają mnie to poradniki jak sobie radzić w upale. Kurwa, a myślał ktoś o ludziach którzy nie biorą urlopu w lato, bo nie muszą bo nie mają gówniaków?
    Mróz górą.

    2

    1
    Odpowiedz
    1. Tu Jakub, służący Arktosa: Arktos z serialu animowanego pt. Tabaluga podziela twoją opinię. Chawała Lodolandii®. Nazwa Lodolandia® to nazwa krainy, którą włada Arktos – jest nazwą bardzo chronioną przez Arktosa, a za posługiwanie się nią bez zgody (pisemnej lub ustnej) mojego władcy Arktosa grozi zamrożenie! Uważajcie więc!

      1

      0
      Odpowiedz
  7. P.S. Akurat co do motocyklistów to się z tobą nie zgadzam. Jednoślad jest najlepszy, a puszki są zjebane. Bawi mnie wręcz omijanie tych idiotów stojących w korkach do roboty/do przedszkola po gówniaka etc.

    1

    2
    Odpowiedz
  8. Mnie też jest raczej ciepło, niż zimno. Lubię chłód. Miałem kiedyś laskę, której było zawsze zimno. Przebywanie z nią w pomieszczeniach zamkniętych było koszmarem. Dla niej temperatura poniżej 24 st. była chłodem. Zimą było gorzej, niż latem, bo w domu za zimno, bo w aucie za zimno. Zawsze za zimno. Do dziś mnie wkurwia, chociaż dawno już ze sobą nie jesteśmy, tym swoim „zimno”. XD Także trochę Ciebie rozumiem, ale z drugiej strony, to też przesadzasz. XD

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Masz siłownik wywrotu do Multicara M 25 ?

    0

    0
    Odpowiedz
  10. Gdybyś w tej swojej piwnicy zainstalował dziewczynę i gdyby ona miała wygoloną, to wysokie temperatury tak bardzo by jej nie dokuczały.

    0

    0
    Odpowiedz
  11. Pij siku zająca, nie będziesz odczuwał gorąca.

    0

    0
    Odpowiedz

Zmarnowana mlodość

witam wszystkich. Mam 16 lat. Kończę 1lo. Nie mam żadnych znajomych, przyjaciół, dziewczyny, nic. W szkole próbuje do kogoś zagadywać to ktoś odpowie jednym słowem a jak pojawią się inni to zaczyna się śmiech i rozmowy. To w chuj boli. Nie wiem co jest ze mną nie tak. Czy to nieśmiałość czy aspołeczność czy spierdolenie. Myślę że mam popierdoloną osobowość obserwatora bo jak jestem w grupie np. Jest paru chłopaków i ja to wszyscy rozmawiają a ja ich tylko słucham i obserwuję a nie udzielam się. Nie wiem jaki to jest zjebany typ osobowości. Rozmowa powinna sprawiać przyjemność a dla mnie jest katorgą. Nie mam nawet komputera, nie mam na czym grać, nie znam się na grach, nigdy nawet nie grałem w CS’a czy lola, nie umiem grać, kompletnie nie wiem o co chodzi np. w lolu. Przykład czemu odstaje. Jakieś granie z kumplami po nocach? NIGDY. Odwiedziny- może parę razy. Kiedy inni spotykają się codziennie. A jakiś insta gramów, twichów, snapchatow i innych gówien to nie mam. Nie kręci mnie to. Każdy się tym jara a mnie to nie dotyczy. Żadnych modnych ciuchów też nie mam. Najzwyklejsze jakieś noname’y. Próbuje się zakolegować z kimś ale nie wychodzi. Nawet na mess z nikim nie pisze ani na discordzie, nie jestem na żadnej grupie. Nigdy nie byłem na żadnej imprezie, nie zapraszają mnie, nigdy nic nie piłem, nie paliłem. Dzisiaj weekend. Wszyscy pójdą na imprezę, będę miło spędzać czas w grupie a ja będę siedział w domu, płakał, zamartwiał się i co najwyżej przeglądał yt. Ehh… Co za spierdolone życie. Dziewczyny nie mam, kontaktów z nimi prawie w ogóle oprócz paru wyjątków. Ale nigdy np. Się nie całowałem. Bardzo mnie boli że właśnie marnuje sobie najlepsze lata życia ze względu na to że jestem spierdolony. Kurwa, ja samotny a ludzie dosłownie koło mnie umawiają się na imprezy, śmieją się itd. itd. Płakać się chce. Proszę was napiszcie mi jakąś radę bo ja już mam dosyć tego. Naprawde. Nie wytrzymam chyba. Bóg se ze mnie jaja zrobił. Nie wiem nawet jak gadać z ludźmi, nie wiem o czym, najczęściej zagaduje coś w stylu: jak leci? co tam? co teraz mamy? BEZSENSU. nie umiem wykrzesać tego luzu. Co mam zrobić? Czy do końca życia będę zjebany i nie będę miał kolegów ani dziewczyny, nic fajnego nie przeżyje i zmarnuje młodość? Pomocy. Teraz jak ludzie w szkole opowiadają różne historie ze swojego życia, z imprez, wypadów, jakiś fajnych wydarzeń, ja zrozumiałem że nie miałem i nie mam życia. Ja nic nie przeżyłem fajnego. To straszny ból. Odkąd pamiętam. 0 znajomych, przyjaciół, dziewczyn, imprez. Teraz ludzie z mojej szkoły idą na wspólny wypad po lekcjach. Ja od razu do autobusu i do domu. Nie umiem gadać z ludźmi, nawet nie mam o czym. Wszyscy gadają cały czas, śmieją się, a ja z boku ze łzami w oczach. Dosłownie KAŻDY kogo znam chociażby z widzenia, ma jakieś towarzystwo, a ja nie. Każdy ma jakiegoś kolegę, koleżankę, kumpla, przyjaciela, kogokolwiek, a ja nie mam nikogo. Jak Jestem aż tak zjebany? Dzisiaj w szkole myślałem że się poryczę bo nie miałem nikogo do pogadania a lekcje były luźne i inni się śmiali, opowiadali, palili. A ja na uboczu ze łzami w oczach. Ja nie wiem czy uda mi się to wytrzymać. Zresztą po co. Lepiej się zabić. Bo lepiej nie będzie, wiem o tym, jestem zjebany. Ja już przegrałem. Ta męka nie ma sensu. Nie potrafię rozmawiać i integrować się z ludźmi. Nie wiem czemu. To koniec. Myślę nad samobójstwem. Mam już dosyć patrzenia na szczęśliwych i spełnionych z życia nastolatkow i pięknych roześmianych kobitek. Nie wiem co ze sobą zrobić. A jak wracam do domu po szkole to nawet odpocząć sobie nie mogę bo nie mam własnego pokoju i cały czas do wieczora muszę coś robić i udawać że jest ok a jak nie to awantura. Niestety taką mam rodzinę, nigdy w ciągu dnia nie mogę sobie odpocząć, cały czas w biegu. Można ochujeć.Moje jedyne wyjście z domu po lekcjach to czasami wycieczka rowerowa z łysym starym, grubą matką i 8-miesięcznym, wrzeszczącym dzieckiem gdzieś, często spotykam ludzi z mojej klasy którzy mają wtedy że mnie bekę jak idą sobie w grupkach albo widzę paczki znajomych którzy się śmieją, popijają piwko, jest im wesoło, pełno lasek i piękny zachód słońca. Naprawdę boli jak patrzę na te paczki przyjaciół albo zakochane pary. Mam taki ból dupy kiedy widzę co tracę. Większość ludzi z mojej starej szkoły po znajdowała już chłopakow/dziewczyny i jak jadę rowerem to często ich widzę razem szczęśliwych mówię cześć czy coś i udaje że jest ok. Nie jest. Czuję się jak obiekt jakiegoś żartu/kpiny po moje życie właśnie tak wygląda. Jestem świadkiem procesu bezpowrotej utraty mojej młodości. Jestem w chuj sfrustrowany. Miałem zadatki na fajnego chłopaka a czuje się jak najgorszy przegryw. Po tym czuje się jak gówno i jest jeszcze gorzej. Po prostu mam przejebane po całej linii. Odpoczywam chyba tylko 5 min przed snem. Szanuje moją rodzinę ale mam już tego dosyć. Zresztą oni potrafią mnie tylko wkurwiać. Albo samobójstwo, albo męczę się dalej i będzie coraz gorzej. Całe wakacje pewnie przesiedzę w domu kiedy inni będą przeżywać super przygody z innymi i różne miłości. To tak w chuj boli. Nawet nie mam w co uciec. Nie mam pasji ani nic. Jest bardzo źle. Ale najgorzej to czuje się w szkole jak wszyscy gadają, śmieją się itd. A ja sam siedzę. Ciężko mi przetrwać te 7 godzin. Ja mam wrażenie ze ja nie pasuje do ludzi. Ja jestem jakiś inny, nie wiem. Nie ogarniam często o co ludziom chodzi, o czym rozmawiaja, co powiedzieć. Co jest ze mną nie tak? Przepraszam że się już powtarzam, ale pisząc to wyrzucam z siebie choć troszkę smutku. I cały czas ten pierdolony ból w środku. Kiedy jest się samemu w tłumie ludzi. Samotny człowiek w środku dnia. Zupełnie sam. A tam bardzo chciałoby się mieć chociażby przeciętne życie nastolatka. Jeśli chodzi o kontakty w klasie to jestem zdecydowanie najgorszy. Smutne ale prawdziwe. W ogóle nie jestem podobny do ludzi w moim wieku. Już nie raz miałem taką sytuację w życiu że jak trafiłem do nowego otoczenia gdzie nikt się nie znał to po niedługim czasie każdy już się znał normalnie, gadał i wszystko a ja zostawałem sam. Coś jest ze mną nie tak. Spierdoliłem sobie młodość i dalej ją pierdole. I wiem że już zawsze taki będę zjebany, bez niczego i nic nie przeżyje. Tak więc nie jesteście sami, też mam przejebane życie. A nawet często gorsze od wielu doomerów. Wy tutaj się smucicie ze was dziewczyna zdradziła albo kolega. No cóż. Na mnie nigdy nawet nie zwrócono uwagi. Mnie nie ma kto zdradzić…

15
6
Pokaż komentarze (16)

Komentarze do "Zmarnowana mlodość"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Pałuj kibola,wachluj faraona,gol się kotletem, ignoruj Jakuba,ślizgaj pieroga,turlaj pyzy do betlejem,poskramiaj ogiera,kitraj sobie,gunglaj pimpurdana,przedrzeźniaj starego,tyrkaj misia rysia,wal łysego po łysinie,przekładaj wajchę,czesz psa,baw się nieskromnie,nastrajaj fleta,skakaj małysza,skurwiaj patałacha,dobruchaj kata,chlastaj turboptysia,gnęb bartosza,wydawaj serek wiejski,strugaj rysia,ostrz ołówek,ślizgaj mydło,podkurwiaj kundelka,tucz bydlaka,boksuj kangura,brechtaj serdla,głaskaj salami i krasnoluda po brodzie,poganiaj listonosza,zajeżdżaj trabanta,siłuj się z cyklopem,panieruj krokieta

    1

    0
    Odpowiedz
  3. kolego masz 16 lat młodość to jeszcze przed tobą, nie pękaj tylko aktywnie próbuj się zmienić, ze spierdolenia da się wyjść

    1

    0
    Odpowiedz
  4. Na szkole zycie się nie kończy, prawdziwe zycie zacznie się – po szkole, kiedy to już rodzice nie będą mieli na Ciebie wpływu, albo inaczej – będziesz niezależny, a ta wolność jest nie do opisania. I uwierz mi, wiem z własnego doświadczenia, ze obecnie patrząc na znajomych z czasów szkolnych, którzy się śmiali ze mnie wtedy (miałam kilka sytuacji gdzie dosłownie się na mnie uwzięli i mi mega dokuczali ) jedyne co czuje to wdzięczność za swoje zycie bo widzę, jak oni zostali w tej dziurze, żyją życiem którym ja nie chciałabym nigdy żyć, wtedy oni wydawali mi się tacy super, myslalam, ze to ze mną jest coś nie tak, ze to moja wina, ze ktoś mnie nie lubi. Uwierz, zycie weryfikuje, a lata szkolne, to tylko lekcja zycia, im ciężej masz teraz, tym silniejszy będziesz później i naprawdę – nie potrzebujesz ich. Pokochaj i zaakceptuj siebie, tu się wszystko zaczyna ❤️

    3

    0
    Odpowiedz
  5. Hej, imo masz trochę przejebaną sytuację, bo masz zero przyjaciół, przez co też nigdy nie wyrobiłeś sobie umiejętności swobodnego rozmawiania z ludźmi. Możesz udawać w szkole spokojnego typa, który jest małomówny i obserwować jak wszyscy dookoła aktywnie się poznają, bawią, zaprzyjaźniają, zakochują. Nic dziwnego, że ta sytuacja niszczy cię od środka i pochłaniają cię negatywne emocje.
    Z drugiej strony, mimo że nie masz nic do stracenia, to nie widzę żebyś na siłę próbował się socjalizować z innymi. Mógłbyś próbować zagadywać do ludzi, ale zapewne czujesz, że robiłbyś tylko z siebie błazna, a takie trenowanie social-skilla od zera byłoby wstydliwe i często żenujące i nie wiadomo jak odbiłoby się na twoim już i tak znikomym życiu towarzyskim. W ten sposób ryzykujesz, że negatywnie zwrócisz na siebie uwagę i będziesz szkolnym pośmiewiskiem.

    Chciałbym żebyś uświadomił sobie, że jesteś w punkcie zero. Żaden łut szczęścia nie sprawi, że nagle znajdziesz się w paczce przyjaciół i będziesz wieczorami zagadywał ładne dziewczyny przy papierosie na tarasie. Czekanie nic nie da. Robienie z siebie błazna nic nie da. Oszukiwanie wszystkich w szkole, że jesteś po prostu spokojnym i zdystansowanym człowiekiem nic nie da. Uważam, że powinieneś skorzystać z tej swojej wieloletniej obserwacji i wytypować osoby w twojej klasie/szkole, którzy wydają się w miarę dobrymi ludźmi (o ile jacyś są). Przynajmniej jedną osobę. I spróbuj powiedzieć prawdę o sobie komuś takiemu. Powiedz, że jesteś zjebany społecznie i czy nie dałoby rady żeby ci pomógł, wziął cię pod skrzydła do jego grupki znajomych. Wiem, że wtedy nie zaczniesz z pozycji super ziomka, tylko z pozycji nieśmiałego chłopaka, któremu trzeba trochę pomóc, ale uważam że to jedyne sensowne rozwiązanie. Przyznać się komuś do bycia odludkiem i poprosić o wsparcie. Wbrew pozorom ludzie lubią pomagać i wyjdziesz na tym lepiej niż jakbyś udawał wygadanego pajaca. A poza tym innych opcji chyba nie ma, może jeszcze terapia grupowa, ale jak masz zjebanych rodziców, to cię nie wyślą.

    Pozdro, trzym się.

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Bardzo dobra chujnia. Widać, że masz inteligencje i samoświadomość. Przeczytaj to teraz uważnie autorze : 1. Nie, NIE jesteś spierdolony/zjebany tylko jesteś introwertykiem. Sprawdz w necie co to znaczy. 2. Nie wchodz w picie/palenie/narkotyki bo to bez sensu. 3.Ludzie ukrywaja czesto swoja prawdziwa twarz. Polecam ksiazke pt. Otoczeni przez psychopatow. 4 Jesteś bardzo młodziutki, a ja powoli zblizoam sie do 40 i widze ile falszu i nienawisci jest w ludziach. 5.Na razie wystarczy 1 znajomy/znajoma – mozna razem jakiejs fajnej muzyki posluchać. 6 . Piosenka dla Ciebie na dziś : https://www.youtube.com/watch?v=9FbD1y2wo04
    PS. Nie popelniaj samobojstwa a szkola niedlugo sie skonczy i bedziesz juz pelnoletni.
    PS2. Piona, hej, Szczecin pozdrawia.

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Miej wyjebane

    1

    0
    Odpowiedz
  8. nie pierdol i wypierdalaj na silownie mordo. moze tam sie odnajdziesz

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Młody, pierdol ich. Szkoła średnia to miejsce w której przebywa największe stężenie życiowych kalek, socjofobów, psychopatów i po prostu rozpieszczonych dzieci. Wiem, bo jestem w ostatniej klasie technikum więc potraktuj ten komentarz jako rada od towarzysza niedoli, a nie sparciałego starca który średnią kończył 40 lat temu i się wypowiada. Powiem krótko: nie masz naprawdę co się przejmować tymi ludźmi. Piszesz, że jesteś w 1 klasie. W 2 i 3 klasie oni sami się podzielą na grupki. Z tego co piszesz jesteś po prostu towarzyskim człowiekiem, który wpadł w beznadziejne toważystwo. Temat LoLa – u mnie też tak było. Kumplowałem się z takim jednym kolegą, a inny koleś do nas ciągle podłaził i pierdolił tym swoim gaymerslangiem o tej swojej grze dla stulei życiowych. Jakby kogokolwiek to obchodziło poza graczami tego ścierwa…. To oni niszczą sobie życie – stają się powoli warzywkami, a ty co powinieneś zrobić, to poczekaj do 18, znajdź sobie pracę, a zobaczysz że w takich miejscach naprawdę spotkasz dziwaków, ale i bardzo uprzejmych ludzi. Aktualnie mam lepszy kontakt z kolegami z firmy ochroniarskiej niż ze spierdolinami z mojej klasy której tylko potrafią napierdalać w lola genshina, a samice jedynie siedzą na snapchachie i facebooku szpanując drogimi rzeczami, na które nawet nie zarobiły bo dał im sugar daddy. Zapisz się na siłkę, zacznij na niej ostro napierdalać, już zbudujesz sobie podwaliny dominacji nad tą zgrają onanistów. Nie daj się wyśmiewać grupkom niedojrzałych dziewczynek które nie mają w życiu żadnych zajęć. Po prostu żyj jak chcesz, bądź sobą zdobądź znajomych spoza budy, nie daj sobie dyktować jak masz żyć, ubierać się itp….

    2

    0
    Odpowiedz
  10. Dodam jeszcze, że w zasadzie ludzi z którymi się stykasz w szkole z reguły żyją na pokaz. Naprawdę nie masz im czego zazdrościć. O wartości człowieka nie decyduje gdzie był, co ma ani jak wygląda – a to ostatnie zazwyczaj da się poprawić. Teraz rodzice fundują im komputery wyjazdy imprezy itp. ale to się skończy za rok, dwa może trzy. Jak zaznaczyłeś masz nadzwyczajnie dobrą umiejętność obserwacji – wykorzystaj ją aby rozpracować charakter każdego z tych wypierdków. Poszukaj bratniej duszy będącej również introwertykiem, albo jakiejś szarej myszki :). Brzmisz na naprawdę ogarniętego chłopa – popracuj troszkę nad sobą, aby zostawić te ścierwa na dnie. Trzymam za ciebie kciuki

    1

    0
    Odpowiedz
  11. Hej Stary, też miałem podobnie, wiem co czujesz, naprawdę, uwierz mi
    Mnie z tego doła wyciągnął brydż sportowy, zbadaj temat, wierzę, że jesteś zdolny tu osiągnąć więcej niż inni
    Santino

    1

    0
    Odpowiedz
  12. Człowieku nie przejmuj się, skoro nie lubisz kontaktu z ludźmi widać masz taki charakter. Z jednej strony chciałbyś się kumać z popularnymi osobami, z drugiej strony jak piszesz nie kręcą cię media społecznościowe gry itp. Myślę że najważniejsze żebyś zadał sobie jedno zajebiście ważne pytanie: „co chciałbyś w życiu robić?” i zacząć to robić. Wtedy znajomi też się znajdą (niekoniecznie ze szkoły) i będziesz zadowolony z życia.

    0

    0
    Odpowiedz
  13. Nie martw się. Ja w wieku 25 lat dopiero zamoczyłem i miałem dziewczynę. Teraz to już żonka. Jest świetnie. Te sprawy potrzebują czasu.
    Kolegę też może mam z jednego, ale to max.
    P.S. Jednak zmiana kraju się przydaje – ja swoją znalazłem dopiero na dalekim dalekim wschodzie w Azji, bo w zachodniopomorskim to straszliwa chujnia i nędza jest. Mamy gówniaka – sztuk jeden, ale ponieważ była cesarka, więc segz jest wciąż zajebisty, a w wolnym czasie razem nabijamy trofea na PSNie.

    Pozdr i trzymam kciuki

    0

    0
    Odpowiedz
  14. Z Twojego tekstu można śmiało wywnioskować, że jesteś bardzo wrażliwą osobą. Najprawdopodobniej masz introwertyczną naturę. To jest takie primo, choć jest wersja alternatywna, do której dotrę.
    Okres bycia nastolatkiem to chujowy okres. Mało kto miał wtedy zrozumienie i wsparcie. Ataki na indywiduum są z wielu frontów. Pierwszym z nich jesteś Ty sam – nie znasz siebie, a raczej, właśnie poznajesz co Ci smakuje a co nie. Nie, nie tylko chodzi o seks, i zainteresowania ogółem, ale również o to jak ty chcesz gadać, jak coś rozumiesz, z jakimi ludźmi czujesz wibracje w rozmowie, i drobniejsze niuanse. O wiele drobniejsze, które tworzą Ciebie i Twoje postrzeganie świata. Ilość tego może być przytłaczająca. Drogi dopiero są budowane, znaki są stawiane (lub nie).
    Druga rzecz: rodzice. Osobiście miałem cichą nadzieję, że ostatnie betonowe pokolenie które robiło i rodziło dzieci, skończyło się na latach 90 (tz, lata 90e to ta epoka gdzie dzieci betonu się rodziły, i nie mogły na to nic). Jak widać, moda trwa nadal. Toporność wyobraźni (albo absolutny brak wyobraźni) rodziców to coś powszechnego. Odrobine prościej będzie Ci się z tym godziło, jak sobie uświadomisz, że większość rodziców jest absolutnie nieodpowiedzialna, i nawet nieświadomie, albo świadomie, zrani własne dziecko – bo pogląd na wychowanie to: masz co żreć, w co się ubrać i chodzisz do szkoły. Koniec.
    RELACJA i ZAINTERESOWANIE rodzica drugą osobą, jaką jest jego dziecko – to jak diament w jakimś arcytrudnym levelu w grze. Takie coś nie jest częste. To rzadkość, żeby matka lub ojciec nie byli apodyktycznymi pustakami, którzy patrzą na dziecko jako na coś co jest „odbębnione”, albo przynajmniej „co ludzie pomyślą” (i klamry są tyyyyyyylkoooooooo materialistyczne). Jak kupione to zadbane. Elo.
    Trzecia rzecz: rówieśnicy. Błagam. Okres mojego gimnazjum i szkoły średniej to najgorsze lata w moim życiu. Z naciskiem na gimnazjum. Co niektórzy podpisali by to pod sadyzm. Gdybym na tamten czas miał do kogo się zwrócić z problemami (a nie miałem), to byłoby to wniesione do sądu. Przynajmniej kilka razy. Sprawy nauczycielom i rodzicom niektórych dzieci, a raczej bachorów.
    Patrzysz na chłopaków w klasie i masz obraz, że między nimi wszystko jest ok, trzymają się za rączki i są super kumplami. Gówno. Niektórzy faktycznie mają takie osobowości że są lubiani w towarzystwie. Inni wbili by tym drugim nóż w plecy gdyby nikt nie patrzył. Jeszcze inni są pojebanymi psycholami, i lubią się nad kimś powyżywać. Jezcze inni są po prostu tępi, i rozmowa z nimi, albo jakiś interes/projekt klasowy, jest po prostu kurwa męczący. Mówię to z ex-pozycji osoby zepchniętej na ostatnie, najbardziej nielubiane miejsce. Takie zajmowałem, w gimnazjum. Lata temu, ale przynajmniej co zaobserwowane to moje.
    Dziewczyny? Związki??? W LO? Chrystusieńku. NIE CHCESZ – zostać ojcem w tym wieku XD Powodów, mocnych i dobitnych, jest kurwa taka ilość… A z resztą czemu miałbym tego nie napisać? XD Romanse licealne to w 95% przypadków gówno, cringe którego nie chcesz pamiętać, albo najzwyczajniej w świecie niewypał. Jeśli ktoś w tamtym okresie gania za babami, i baby za chłopami, to się po prostu próbują i tyle. Druga rzecz: zostań ojcem. Z babą której za miesąc nie będziesz mógł znieść. Teraz pytanie jak rodziny obojga gnojków się na to zapatrują. Zwiążesz się z jakąś idiotką przez dzieciaka? Nie? No dobra to bul alimenty? Ty nie zabulisz bo jesteś gnojkiem? Ok no to tatuś i mamusia zabulą? Nie mogą za bardzo? Oj, to mamy problem.
    NICZEGO nie tracisz, nie latając za babami. Zwłąszcza kurwa w epoce onlyfans, instagrama, tindera, i wiecznego blichtru, który polega na absolutnym upodleniu się na imprezach. Nawet nie wspominam o modzie na szmacenie się wśród lasek.
    Oszczędzasz sobie bólu. Po prostu.
    Ludzie w tym okresie to zjeby i serio (i to się nie zmienia specjalnie z wejściem w dorosłość), nie masz im czego zazdrościć. Rozumiem twój ból. Można sie pochlastać nie mając do kogo się odezwać. Człowiek to istota plemienna. No tak już jest i chuj, i ekstrawertycy i introwertycy.
    Spokój na chacie (a raczej jego brak): uciekaj do biblioteki, młodzieżowego domu kultury, albo czegoś takiego. Wyrób swoje miejsce. Narysuj swoje granice. Nie zrobisz tego? Liczysz że któregoś dnia ktoś pokaże na Ciebie palcem „ej on też się tu liczy”? NIE. NIGDY TAK NIE BĘDZIE. Jesteś ugodowym, zepchniętym do kąta, spokojnym gościem. Niech Ci się nie wydaje, że ktoś uszanuje i doceni Twoją naturę. To się nigdy nie stanie. Co się natomiast stanie? Będziesz bezpardonowo traktowany brutalnie. Jeśli teraz nie wyrobisz sobie łokci i zębów, to później będzie trudniej, bo nawyk i percepcja siebie względem innych kostnieje.
    Rada: zakuwaj na maturę. Wymyśl sobie jakiś dochodowy zawód, jak IT, zabierz się za naukę języka programowania, przedmiotów potrzebnych do zaradzenia sobie na uczelni i angielski. Katuj do późnego wieczora i zapracuj sobie na wolność i wydostanie się z łańcuchów. Jest o co walczyć.
    Powodzenia.

    1

    0
    Odpowiedz
  15. Pietrek, mały chujku z delikatnie osłabionymi umiejętnościami społecznymi, które można nadrobić intensywną pracą w około rok. Wiek w okolicach 16 lat, kilka lat wcześniej lub kilka lat później to nie są kurwa żadne najlepsze lata naszego życia. No chyba, że się później zrobi jak większości zombie tj. praca której nie lubisz, niewystarczająca ilość hajsu, ruchanko kiedy możesz, a nie kiedy chcesz i żadnych pasji to wtedy mogą być one najlepsze haha ;). Z obserwacji ambitnych wojowników z bliskiego, dalszego, jeszcze dalszego i bliższego niż bliskie otoczenia, wnioski mam bardzo prościunie. Wiadomix, że najlepszy czas to sprawa kurewsko indywidualna, ale na podstawie powyższych danych najlepszym czasem dla gościa jest wiek 30 – 40 lat, możesz stać się wtedy prawdziwym jebaką z licencją, który układa sobie dzień co do godziny bez żadnej ingerencji czynników zewnętrznych no może kurwa oprócz np. tornada, tsunami, albo chlustających wymiotów –_– Piszę oczywiście, o gościach, którzy do tej 30’stki robili coś więcej niż tylko „byle do piątku” i „o kurwa już poniedziałek”, znaleźli pasję i oczywiście nabyli umiejętności społeczne/budowania relacji, bo są według mnie jedną z ważniejszych rzeczy (wspominałem, że można to na luzie nadrobić). Trzymaj się z dala od cipek i stań się w czymś przynajmniej dobrym.

    0

    0
    Odpowiedz
  16. Mordo, nie pękaj. Młody jesteś, znajdziesz dziewczynę. Tylko pamiętaj – najlepsze są te, które mają wygolone.

    1

    0
    Odpowiedz
  17. Nie chcesz zmarnować młodości? Nic prostszego. Trzy stówy w łapy, CV w zęby i pod bramę ŁWF, prezes Euromebel przydzieli ci stanowisko, gdzie będziesz walił do głównego zbiornika i przekonywał klientów, że to aromatyczna wanilia a po godzinach będziesz standardowo: masował drąga, pił siku byka i prykał, ruchał dmuchane lale, kradł krokodyle, szczał na podłogę w publicznych kiblach, chlał jabole i bekał i podpierdalał kolegom z pracy papierosy, mleko z lodówki i kawę. Jak postawią jakieś jogurty też bierz. Napoje, cukierki.. ale sam nic nie noś do roboty. Niech cię dokarmiają. Ja tak robiłem i było mnie stać na pasztetową, zupkę vifona i Amarenę wiśniową.

    0

    0
    Odpowiedz

Wieczne gadanie

Mieszkam z chłopakiem i wynajmujemy pokój, ale mamy współlokatorkę, której japa się nie zamyka. Jak tylko wyjdę z pokoju zrobić sobie żarcie czy cokolwiek od razu ona wychodzi z pokoju i pierdoli cały czas. Nawet nie dając dojść do słowa. Unikam jej od jakiegoś czasu, bo nie mogę tego znieść, ale ona zaczęła sobie wymyślać jakieś wymówki z dupy, żeby tylko pogadać, a to że nie może czegoś zgrać na kompa i czy jej nie zgram, albo że widziała ofertę pracy i myśli, że bym się tam nadawała. Ostatnio przeszła samą siebie, puka do mnie do pokoju a ja krzyknęłam przez drzwi, że się uczę, a ona i tak do mnie do pokoju wlazła i godzinę siedziała i pierdoliła. Ja dalej siedziałam i nosa znad książki nie wychyliłam, ale jej to nie przeszkadzało, żeby siedzieć i pierdolić. Jak można być takim debilem, żeby tego nie widzieć, że nie chce mi się tego jej gadania słuchać? Zaczęła też do mnie pisać na messenger i jak tylko się zrobię dostępna to od razu bombarduje. Kiedyś nawet gadała ile czasu jej manager siedzi w pracy na fejsie bo mają siebie w znajomych jakaś stalkerka normalnie. Znam każą osobę z jej rodziny i pracy, a nawet nigdy ich nie widziałam. Nie chce robić wojny, w mieszkaniu, bo chce mieć spokój, ale to jej pierdolenie non stop doprowadza mnie do szału.

13
1
Pokaż komentarze (7)

Komentarze do "Wieczne gadanie"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Ona tylko chce, żebyś jej strzeliła porządną minetę. Nie wstydź się, na pewno się zreflektuje.

    1

    1
    Odpowiedz
  3. Mieszkałam kiedys z podobna laska, na koniec wywalili mnie z tego domu dzięki tej osobie…

    1

    0
    Odpowiedz
  4. Na luzie do tego podejść imo. W razie czego dać jej jakiś zeszyt i niech do zeszytu dlugopisem to napierdala. Trzymaj się ciepło. Hej.

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Zaknebluj jom skarpetkom.

    1

    0
    Odpowiedz
  6. Mam taką samą „matkę”.

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Czy ta współlokatorka ma wygoloną? Czy Ty masz wygoloną?

    1

    0
    Odpowiedz
  8. Pożycz od sąsiada psa, najlepiej mieszańca owczarka niemieckiego z jamnikiem. Współlokatorce powiedz, że chwilowo się nim opiekujesz. Te mieszańce bardzo nie lubią takich osób, ciągłe gadanie je drażni. Jak „radio” wejdzie do pokoju bez Twojej zgody, to gorzko tego pożałuje. Tylko nie gadaj przy psie po francusku, bo też go rozdrażnisz.

    0

    0
    Odpowiedz

Za dużo dziewczyn do wyboru

Wiem że wielu chciało by mieć takie problemy jak ja, ale jestem w następującej sytuacji:
– mam dziewczynę, którą bardzo lubię jako człowieka i nawet trochę kocham
– ona kocha mnie i tylko czeka aż ja jej się oświadczę
– mam to szczęście że jestem mega przystojny i to mnie dziewczyny próbują podrywać i proszą mnie często o numer telefonu, a nie odwrotnie
– nadeszła wiosna i sperma bije mi do głowy. Mega chce mi się ruchać, a ja mam cały czas nowe okazje przed nosem (czasem po kilka na dzień)
– jestem w dość chujowym punkcie bo nie chcę rzucać swojej obecnej dziewczyny, ale wiem że musi nastąpić jeden z trzech scenariuszy:
1) będę z nią, ale cały czas będę cierpiał przez to że ciągle marnuję szanse, które już się nie powtórzą kiedy będę starszy (co w dłuższej perspektywie może sprawić że kiedyś będę zgorzkniałym dziadem żałującym tego czego nie zrobił)
2) któregoś dnia zdradzę swoją dziewczynę, albo nawet zacznę robić to regularnie (o ile znajdę sposób żeby robić to bez konsekwencji)
3) uczciwe pożegnam się z obecną dziewczyna I rzucę się w tłum napalonych lasek. Pourywam przez najbliższe kilka lat, a potem będę musiał znaleźć sobie nową dziewczynę na stałe.

Wersja 3 wydaje się najuczciwsza, ale to jest dla mnie mega wyzwanie psychiczne żeby ją rzucić. To jest dopiero mój drugi związek, trwa już 3 lata, a ja sam mam 30. (z pierwszą dziewczyną chodziłem 5 lat i rozstałem się z nią bez żalu, bo była dla mnie zwyczajnie podła)

7
16
Pokaż komentarze (8)

Komentarze do "Za dużo dziewczyn do wyboru"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Ziomus podymaj i wróć jak kocha to poczeka

    1

    0
    Odpowiedz
  3. Zgorzkniały Dziad
    Najprawdopodobniej sam, świadomie nie podejmiesz żadnej decyzji, ale postąpisz zgodnie z trybikami neurotycznej machiny kierującej Twym życiem. Musisz przeżyć rozstanie. Pewnie nie jedno, ale kiedy i w jakich okolicznościach? Najważniejsze żebyś był aktywny i nie pozwalał losowi (czytaj: innym ludziom) decydować o Twoim życiu. Żeby zostać mężczyzną będziesz potrzebował używać fallusa, rozumu i serca. Z tym pierwszym, widzę nie masz zahamowań. Pozostałe dwa to wyprawa na kraniec życia. Do tego będą Ci potrzebni mądrzy, dojrzali mężczyźni, a o takich trudno. Którąkolwiek opcję wybierzesz, korzystaj mądrze z wielu grot rozkoszy, nie zapominając o jakości, o nie nadwyrężaniu organizmu przez łańcuch ejakulacji, o unikaniu ZZ: zapłodnienia i zakażenia. Na pewno nie będziesz zgorzkniałym dziadem, jak…..

    1

    0
    Odpowiedz
  4. Myßlę, iż nie należy poznawać zbyt wielu kobiet: będziesz miał wtedy wieczne porównywanie i będziesz wiecznie niezadowolony z obecnej sytuacji. Jest to trudne do zrobienia, ale się znakomicie opłaca, uwierz mi
    Santino

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Ja ci powiem tak, jak masz takie parcie na ruchanie, przede wszystkim bądź fair z obecną partnerką, powiedz jej że musisz zrobić sobie przerwę itd. Pomimo tego jest duża szansa, że bezpowrotnie ją stracisz a na pewno nie będzie już tak jak przed hipotetycznym rozstaniem.
    Jeśli dziewczyna jest OK (ładna ogarnięta) to ja bym nie ryzykował.
    Sex ci się znudzi albo złapiesz jakąś chorobę weneryczną od puszczalskich lasek.
    Radzę ci lepiej dogadaj się z obecną partnerką żeby urozmaicić wasze życie sexualne co da ci większą satysfakcję i rozwiążę twój problem.

    2

    0
    Odpowiedz
  6. Mam wrażenie, że tobie się tylko wydaje, że jesteś taki rozchwytywany. Osoby o dużej atrakcyjności NIE MAJĄ TAKICH PROBLEMÓW. Po prostu albo decydują się na bycie z kimś, bo im to pasuje, albo odchodzą, albo regularnie zdradzają bo im tak wygodnie. Ty jęczysz bo jesteś niezdecydowaną dupą wołową.
    Teraz wracam do pierwszego zdania. Przejdź do czynu i wtedy się okaże, że wcale te laski nie są takie chętne, bo ty zupełnie nie potrafisz przejąć inicjatywy, bo jesteś dupą wołową. Owszem znajdzie się jakaś, która lubi facetów niezdecydowanych, hamletyzujących i pozbawionych w zasadzie tych przysłowiowych „jaj”, ale już z taką teraz jesteś. XD

    3

    0
    Odpowiedz
  7. Graj na Nintendo.

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Kilka istotnych pytań:
    Czy ta pierwsza, podła dziewczyna miała wygoloną?
    Czy obecna ma wygoloną?
    Czy dziewczyny, które próbują Cię podrywać mają wygolone?

    1

    0
    Odpowiedz
    1. Wal je wszystkie , co ona nie wie to jej nie boli , bo potem 7 ~8 lat i ona ci sie pusci i bedziesz zalowal… a jak cie przylapie to trudno takie zycie , nastepna za rogiem czeka, pozatym jak sie chajtniesz i dzieci beda to dopiero ci zle bo nogi ci zona zamknie i juz nie bedzie jak kiedys …. Najlepiej tak robic zeby sie nie polapala i tyle. Znam takich co 20 lat zonaci ale na boku sie bawia bo zony nie daja i tyle. I dlatego istnieje prostutucja zonki nie dadza wiec inne opcje sa.

      0

      0
      Odpowiedz

Tanie rzeczy

Witam wszystkich!
Moja sytuacja życiowa i finansowa znacząco się pogorszyła. Oszczędzam na wszystkim na czym tylko się da. Ale codzienność nie mniej jednak nakłada swoje wymagania – przyszła wiosna a nie ma kurtki, butów, podarły się spodnie i tak dalej.
Cóż chcąc zaoszczędzić zabrałam się za najtańsze zakupy. I „przyoszczędziłam” tak że hej! Otóż zakupione za 35 zł spodnie adresowe zafarbowały podczas noszenia cztery potrzebne rzeczy! Wygenerowały się stąd koszta odbarwiacza, wody i tp. Spodnie za 25 zł nie przepuszczają powietrza – totalnie na straty. Chyba że gdzieś do pobliskiego sklepu się przejść. Dżińsy za 50 zł rozciagneły się na górze o rozmiar. Buty z „ekoskóry” – niewygodne że po godzinie chodzenia aż wykręca nogi (i to przy tym że to są buty w stylu sport-casual), po półtora tygodnia noszenia odchodzi podeszwa i od początku zagrzewają się nogi (tu akurat poradziłam za pomocą skórzanej wkładki ale na wkładki też trzeba było wydać, mimo że nie rozwiązały one reszty problemów).
Generalnie pi razy drzwi jestem w plecy około 200zl, jak nie więcej. Mega.. Taka chujnia.
Wcześniej kierowałam się przedewszystkim jakością i niektóre rzeczy są nie do starcia, a niektóre godnie się zużyły pozostawiając miłe wspomnienia komfortu i radości.
Jak w obecnej sytuacji poradzić z tego typu sprawami? Jak znaleźć złoty środek kiedy na już potrzebne na przykład i buty i dresy i jeansy?..

3
3
Pokaż komentarze (6)

Komentarze do "Tanie rzeczy"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Chytry traci dwa razy – pamiętaj!
    Lepiej wybulić więcej na coś dobrej jakości i mieć z głowy, ewentualnie dobrze znaleźć i trafić na dobry tańszy zamiennik

    4

    0
    Odpowiedz
    1. Dokładnie. Tym bardziej że są teraz peppery i inne stronki do szukania okazji.

      0

      0
      Odpowiedz
  3. Prawda jest taka, że ludzi gorzej sytuowanych nie stać na kupowanie sobie tanich ubrań. Za dwie stówy miałabyś już porządne cichobiegi od jakiejś Pumy czy innego Nike. Albo kupuj używane rzeczy markowe na bazarach, lumpeksach lub w internecie. To działa!

    1

    0
    Odpowiedz
  4. Ciuch budy, lumpeksy,second handy – po taniości i dobrej jakości.

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Pij siku Jakuba, szybko znajdzie się twa zguba.

    0

    1
    Odpowiedz
  6. A masz wygoloną?

    0

    0
    Odpowiedz

Cebulandia

Czy w tym pierdolonym kraju nawet pogoda nie może być dobra?
2 dni ciepło i już na horyzoncie kurwa w pizdę jebany deszcz.
Ten kraj to jest jebany chlew obsrany gównem, nic tu nie jest dobre.
Ani pieniędzy ani chęci do życia w tym polskim kurwa chlewie oszczanym.
Ja pierdolę jak ja nienawidzę tego jebanego kraju i tej pierdolonej kurwa pogody, 3/4 roku zajebane chmury i deszcz.

19
11
Pokaż komentarze (7)

Komentarze do "Cebulandia"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. chuj z tyn słońcem wkurwiającym, bardzo dobra pogoda

    1

    0
    Odpowiedz
  3. To wyjedź stąd, po hoooj się tu męczysz? Nie zapominaj, że psychiatryki też mamy chujowe.

    1

    0
    Odpowiedz
  4. Ogólnie WYPIERDALAJ z PL. Po prostu jesteś nieudane coś na kształt osoby ludzkiej i obarczasz za to winą otoczenie. Pojedź do UK, tam będziesz miał doskonałą pogodę cały rok. XD Ogólnie wypierdalaj. 🙂

    2

    1
    Odpowiedz
  5. Kraj nie ma wpływu na pogodę.

    1

    0
    Odpowiedz
  6. Wierszyk: Raz dwa czy, raz dwa czy, w każdej chwili zdupcyć możesz stąd ty. Cześ =_-

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Gdybyś zarabiał 35 tysi miesięcznie i jeździł Mesiem patałachu to miałbyś wyjebane na pogodę.

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Ja zawsze mam pogodę bo tyram u Byczywąsa w ŁWF, zarabiam 35 tysi miesięcznie i jeżdżę Mesiem, walę do głównego zbiornika i wmawiam klientom, że to aromatyczna wanilia.

    0

    0
    Odpowiedz

Facet zapomniał o moich urodzinach

Jestem z facetem 7 lat.Jestesmy szczęśliwą parą ale od jakiegoś czasu zauważyłam że sprawia mu ogromną trudność żeby z własnej inicjatywy zadbać o mnie….kupić coś drobnego,zabrać gdzieś, czy nawet kupić batona z przeceny. Nie obchodzi nawet dnia kobiet bo mówi że to bez sesnu. Nie mogę liczyć nawet na złamanego tulipana za 4 zł . Wczoraj miałam urodziny a on od rana robił mi jakieś problemy i był rozdrażniony. Pod koniec dnia powiedziałam mu bez pretensji że mam urodziny i że przykro mi trochę że nie złożył mi nawet życzeń. On udawał że nie żadnego problemu i że ja coś wymyślam. Na koniec powiedział że zapomniał i co z tego, żebym dała mu spokój. Zabolało, nie oczekiwałam bukietu kwiatów, złota czy innych pierdół… myślałam że zasługuje chociaż na głupie „wszystkiego najlepszego” a tu nic. Nie jestem materialistką, sama bardzo dużo wkladam w ten związek. Kiedy on ma urodziny zawsze o nim pamiętam. Staram się żeby było mu dobrze ale cholera jasna ja też chcę żeby się mną zainteresował… postarał się. W takich chwilach zastanawiam się czy on mnie naprawdę kocha bo mimo że mówi i że tak to jakoś nie widać tego po jego zachowaniu w takich sytuacjach. Czy facet który naprade kocha swoją kobietę lekceważy to co dla niej ważne i nie chce mu się nawet składać życzeń w urodziny czy dać tulipana w dzień kobiet. Może uznał że po co ma się starać skoro już mnie zdobył… Ale tak nie powinien wyglądać związek w którym oboje partnerów wzajemnie siebie docenia i dba o to by każdy z nich czuł się wartościowy. Jestem zmęczona tym że ja się staram a jego nawet nie stać na to by pamiętać o jednym dniu w roku. Ja też mam pracę, ogarniam jescze dom i dzieci. A on mi mówi że miał prawo zapomnieć bo jest zmęczony po pracy. Mam jescze więcej obowiązków niż on a jakoś daje radę. Przykro mi kiedy widze że osoba dla której tak się staram żeby było mu dobrze tak mnie zlewa. Teraz nie wiem czy to ze mną jest coś nie tak czy z nim czy może raczej oboje jesteśmy pojebani.

6
1
Pokaż komentarze (8)

Komentarze do "Facet zapomniał o moich urodzinach"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Hej, on Ciebie nie kocha, a myślę, że po 7 latach związku maska spadła i widzisz jaki jest naprawdę. Misia uciekaj/zakończ to jak najszybciej. Podejrzewam ukrytego psychopatę/narcyza. W razie czego pamiętaj, że to nie miłość tylko niewolnictwo. Polecam kanał na YT – SoulGPS – i porównaj sobie swoje życie z nim, a info z tego kanału. Dużo ciepła.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Jak moja antymatka mówi mi, że mnie kocha, to mi się rzygać od razu chce.
    Bo jak przychodziło co do czego to przez 2 lata pomieszkiwania u mojej antymatki byłem… bezdomny, i włóczyłem się po ławkach w parku i pod sklepami, albo po nocnych MPK, albo po innych zaułkach miasta.

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Moim zdaniem związek chyli się ku upadkowi niestety 🙁
    Pozdrawiam Nieznajomy

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Nasłuchałaś się bredni o „partnerstwie” i teraz cierpisz, bo nie ma tego mitycznego „partnerstwa”. Im bardziej się starasz, tym mniej jest tego „partnerstwa”. Jest to, co jest realną relacją, czyli podległość i dominacja. Ty podlegasz jemu. On dominuje nad tobą. To jest zupełnie normalne i powszechne. Płeć o tym nie decyduje, kto komu podlega, tylko zestaw cech osób w danym związku.
    Im bardziej się starasz, tym on się bardziej nudzi. Już i tak się znużył życiem w związku, bo to dzieci, dom, obowiązki czyli cała proza życia. I ty, też już go nie kręcisz, bo już jesteś jego powszedniością. To też jest normalne i powszechne.
    Ja się w ostatnim związku bardzo starałem, aż spadłem do roli podrzędnej, bo tak się starałem, żeby szanowna „partnerka” XD czuła się dobrze. Wkładałem w ten dwuosobowy obóz koncentracyjny więcej, niż ona, więc to ona była komendantem, a ja więźniem. XD
    Ja ją zostawiłem. Czego tobie nie polecam, bo dzieci, bo to i tamto. Niczego ci nie polecam.
    Co do dnia kobiet. Dla mnie to jest komunistyczny syf i ja tego demonstracyjnie nie obchodzę. Urodziny? W zasadzie też mi to wisi, ale o jej urodzinach pamiętałem i w ogóle o życzeniach, prezentach i kwiatkach.
    Jemu się już nie chce. Po prostu jest znudzony bardziej niż ty. To powszechne i normalne.
    Może mu po prostu powiedz, że w związku z jego postawą redukujesz swój wkład w „partnerstwo” do koniecznego minimum? I tak zrób.

    0

    0
    Odpowiedz
  6. wymień skurwysyna nie zasługuje na ciebie

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Ostatnia połowa zdania Pani wpisu wszystko wyjaśnia dlatego problemu według mnie nie było od początku: „może raczej oboje jesteśmy pojebani”. Z wyrazami szacunku, z Panem Bogiem, Arriwederczi Roman

    1

    0
    Odpowiedz
  8. Prawda jest jedna – chcesz by Cię adorował – miej wygoloną!

    1

    0
    Odpowiedz
  9. Jesteś popierdolona, durne komunistyczne dni kobiet ci w pustym łbie albo wymyślone urodziny i kupowanie jakiegoś gówna w postaci kwiatków czy innego gówno-prezentu. Po co zabijać rośliny dla durnej baby? Widocznie słabo mu dajesz dupy i ma cie gdzieś i się przestaje wysilać bo po co.

    2

    1
    Odpowiedz

Niewolniczy świat

Powitać. Z racji iż jestem spierdoliną, która w życiu społecznym nie ma raczej szans (choć nie będę się tu nad sobą użalał), zacząłem się zastanawiać: a gdyby tak przysłowiowo „rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady” – żyć z dala od cywilizacji, z dala od huku, idiotów, przymusu tyrania na „byznysmenów”, uwolnić się od tego schematu „kupuj – żryj – zdychaj” i zaszyć się gdzieś w lesie i tak przeciułać całe życie – w wolności. Ale wtedy ogarnęła mnie straszna myśl – to niemożliwe. Nie ma już na świecie takiego miejsca które byłoby niczyje, nie ma wyspy którą możesz odkryć i mieć na wlasność. Wszystko, cały świat już do kogoś należy. Możesz to sobie co najwyżej kupić. Największe dżungle są poprzecinane autostradami. Osoby które przegrały życie społeczne lub takie które chciały po prostu wyrwać się z tego systemu nie są w stanie tego uczynić. Nawet na swojej działce nie jesteś panem. Twoja jest tylko powierzchnia. Co w ziemi już nie twoje. A nie, czekaj, nawet powierzchnia nie twoja, bo jeśli chcesz coś wybudować musisz sypnąć spasionym urzedasom żeby ci łaskawie pozwolili. Kiedyś jeżeli przegrałeś życie mogłeś gdzieś uciec, oderwać się od systemu, świat był ogromny, nieodkryty, więc mogłeś znaleźć swój kąt na ziemi. A teraz? Takie osoby są pod ścianą i nie mają dokąd uciec. Nie pasują do tego świata, nie ma dla nich miejsca. Tego jest tyle, że nie zmieścił bym tego nawet w kilku wpisach, ten i tak się rozlazł. Po co to piszę? Żeby pokazać w jakim niewolnictwie żyjemy. A ta machina jest tak skonstruowana, że na obecną chwilę nie da się jej opuścić, bo nie będziesz miał się gdzie podziać. Na wszystko trzeba pozwoleń, zezwoleń. Satelity kosmiczne są w stanie zobaczyć twój numer buta. Nie wiem czy ktokolwiek zrozumiał co mam na myśli. Chujowiczu, zastanów się przez chwilę, wytęż ostatnie szare komórki które ci zostały po przewertowaniu tej strony, a kiedy zrozumiesz o czym piszę, to pojmiesz, że to jest naprawdę straszne. I nie, nie jestem foliarzem.

18
3
Pokaż komentarze (4)

Komentarze do "Niewolniczy świat"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Nie, są jeszcze przestrzenie wolne od ludzi i od urzędników – przykładowo – Antarktyda…

    Niestety?, mimo że akurat w Polsce wymieramy, to ilość ludzi od wieku kiedy były jeszcze prawdziwe ziemie niczyje [zazwyczaj nie licząc ludności rdzennej [np. Indian czy Aborygenów] na których można by samemu żyć – wzrosła z około 1 miliarda [1000 milionów] do 8 miliardów [8000 milinów]… więc fizycznie miejsca w okolicach zdatnych za zamieszkania jest… jakby mniej. To tak jakby zamiast 1 współlokatora mieć 8…

    Pozdrawiam
    Pozdrawiam

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Stary …ja Ci mówię napisz o tym piosenkę i wrzuć ją wszędzie gdzie to tylko możliwe. Dzięki za wpis.

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Są bezludne wyspy na których mógłbyś się zaszyć, fakt faktem nie będzie to twoja wyspa pod względem prawnym. Zbudujesz sobie jakiś szałas i będziesz mógł sobie tam spokojnie w zaciszu żyć.
    Są też różne komuny/sekty tam też możesz się zaszyć.
    Myślę, że w jungli amazońskiej też byś znalazł coś dla siebie.
    Kwestia chęci, ale nie lepiej być kutasiarzem i narzekać a na koniec i tak nic nie robić tylko pierdzieć w stołek.

    6

    7
    Odpowiedz
  5. Foliara- No to jest straszne jestesmy urodzinymi niewolnikami, sami sie na to godzimy a najbogatsi ostatnio mocno przybrali na sile. Pranie mozgu dziala, chciwiosc zadzi swiatem.

    26

    0
    Odpowiedz