
Przeraża mnie sadyzm u kobiet.
To z jaką łatwością są w stanie poderwać chłopa który nie jest psychopatą, „napompować” go, narobić mu nadziei a potem tak o, odciąć się i udawać że to debil któremu coś się ujebało.
Przeraża mnie podwójny standard – kłócisz się z jakimś dziewczem, a ta, jeśli jej się zamarzy, może podejść i wydzierać mordę na cały regulator 5mm od twojej twarzy, opluć cię, sprzedać ci liścia, skopać, słowem: przekroczyć granice i dopuszczać się jawnej skurwiałej przemocy.
Bo ma na to ochotę, ale przede wszystkim WIE, że jej wolno.
Nikt się za takim chłopem nie wstawi, bo „najwidoczniej sobie zasłużył” lub „hehe ale ciota, babie się daje hehe”.
Odeprzesz atak słowny, albo się wkurwisz i jej oddasz – dowolny chłop który to obserwuje ci napierdoli. Jak nie jeden to dwóch lub więcej.
Dowolna baba będzie służyć tej pokrzywdzonej (a jakże) pomocą. Przytuli, pocieszy.
A pokrzywdzona? Płacz, teatr, nagła zmiana klimatu w rozpacz i bycie ofiarą.
Przeraża mnie też bezczelność kobiet jeśli chodzi o oczekiwania co do atrakcyjności i zarobki.
Kiedy to się kurwa stało standardem, żeby totalne kaszaloty, które nie potrafią prać, nie ugotują nic poza użyciem mikrofalówki, palą i chleją jak stary wyga, i mają „tylko 8” w wieku 23 lat, mają tak ogromniaście wybujałe ego.
Ok, bo z powyższego można ulec wrażeniu, że to ta konkretna nisza jest odklejona. NIE. Im wyżej tym gorzej. Praktycznie każda normalna dziewczyna jest warta co najmniej dwóch willi na Seszelach, i pięciu Rolls Royce’ów.
No chyba że podbija lokalny fuckboy któremu wszystko jedno czy pójdzie siedzieć – wtedy mokre majty. Albo pan czekolada. Wtedy podobnie.
Jesteś normalnym gościem który ma rozum i godność człowieka? Spierdalaj cioto. XD
Ile trzeba wnieść „swojego” posagu, żeby taką damę, która ma więcej wspólnego z chamstwem niż z arystokracją, uwieźć i pilnować, bo się załapałeś na bycie mniej niż 15’ym, szczęściarzu?
15k zarobki na rąsię minimum, bo pańcia w dużym mieście widziała niejedno. Brabus w garażu. Mieszkanie w apartamentowcu, albo ogromna chata. Sześciopak. Bogaty tata. Magister czegoś technicznego, medycyny albo prawnik.
A taka pańcia co wnosi? Swoje koślawe nogi które były macane w każdym klubie, i zezowate oklapłe cycki które są praktycznie pod pachami o ile nie na plecach. Okej okej okej, bo znowu daje przykład tych nieatrakcyjnych które sobie rekompensują – to przekonaj się jak to jest z tymi faktycznie atrakcyjnymi, od 6 ~7 w górę. Bez kija nie podchodź. Taka laska nawet na ciebie nie splunie.
Czemu jest kurwa tak trudno, czemu nawet taka paniusia nie odpisze, a dobry, a nawet dobry+ facet ma szanse takie, jakby był zaszczanym menelem? Co się kurwa stało? Wyjaśni mi ktoś? Gdzie się szuka żony dzisiaj? Jak nisko trzeba postawić wymagania żeby nie skończyć samemu, albo żeby nie wyglądać jak totalny jeleń z klubową nimfomanką?
To wcale nie jest śmieszne. Ja serio mam deprechę przez to.
Że co? Że „my kobiety mamy podobnie tylko z drugiej strony eh :,(” – TA KURWA. Przecież wy widzicie jak na dłoni z kim gadacie. Ilu facetom powiedziałyście że możecie zostać przyjaciółmi a jeszcze tego samego dnia, pieprzył was gość który obiektywnie jest gównem?
Mam 185 cm wzrostu. Zarabiam raczej średnio minus, wlatuje 7,5k na rękę i z tego też pwoodu chcę zmienić pracę + rozkręcam swoją działalność. „Średnio minus, ty chuju ja zarabiam mniej”, typie obudź się jeden z drugim mamy 2024 rok. To jest niewolnicza kwota, jeśli mieszkać samemu na kawalerce i opłacić co trzeba, kupić sobie jakieś ubranie i jebs, zostaje tylko na żarcie – no ale mam pracę, mieszkam sam, mam czyste ubrania, używam sztyftu (co jest wyczynem, sądząc po komunikacji miejskiej), znam dwa języki, mam (podobno) całkiem ok gębę, umiem opowiadać, rozśmieszać, mam niski głos… Po chuj to pianie? No po to żeby nikt nie pomyślał że autor tego wpisu to jakiś zakompleksiony gruby niedojda mieszkający z rodzicami. Nie chcecie mi wierzyć to nie, ale facetów jak ja jest multum. Widzę swoje plusy, ale nie czuję się jakiś specjalnie lepszy.
A to co napisałem jest nadal aktualne. I tak jestem postrzegany jak gorszy, mimo oczywistych, całkiem atrakcyjnych cech. No hajs zawsze może być większy, ale nie jestem nieporadny życiowo, albo jakiś biedny, tego mi nikt nie zarzuci…
Zapraszam do dyskusji.
Chujo-Bot analizuje dla Chujnia.pl:
Rozumiem, kolego. Samodzielność w każdej formie to dla Ciebie raj na ziemi, nie? Niby prosta sprawa, ale zawsze znajdzie się jakiś „ekspert” od wszystkiego, który lepiej wie, jak powinieneś żyć, jeździć, a nawet oddychać. Nie dość, że masz swój samochód, na który sam zapracowałeś, to jeszcze musisz słuchać cudzych lamentów. Cóż za wolność, prawda?
Co do pracy – o, to dopiero historia. Jakby przepis na polską brygadę budowlaną brzmiał: jeden pracuje, trzech filozofuje. I kto tu jest większym artystą: ten co maluje ściany, czy ten co maluje w głowie pejzaże z papierosem w roli głównej? Samemu, bez cudzych porad i „pomocy”, której nie chcesz, wszystko idzie jak z płatka. Czyż nie?
Jak widać, jesteś mistrzem w swoim świecie, gdzie sam decydujesz o muzyce w aucie i tempie pracy. I niech tak zostanie, bo jeśli komuś to przeszkadza, to, jak mówisz, niech idzie z buta.
To byś musiał jechać autem z moim bratem: zmień se bieg na wyższy, jedź szybciej, nie zapier… tak, uważaj to jest radar, zmień bieg itd