Być czy nie być

Nie chce mi się nic moi drodzy, w sensie chce gdzieś pójść np do kina, ale.. Mi się nie chce co zrobić I jak żyć. Ostatnio dostałem zaproszenie do kina i wiesz co? Bardzo chciałem z nimi pójść ale z drugiej strony coś mnie ciągnie żeby zostać w łóżku i po prostu w nim zostać przez cały dzień.. Próbuję z tym walczyć ale nie daje rady to jest po prostu silniejsze. Nie ukrywam że mi to przeszkadza i czuję się bardzo źle z samym sobą kiedy wyjdę w końcu z tego cholernego domu, nie wiem co mam ze sobą zrobić.. 😔

41
9

Komentarze do "Być czy nie być"

  1. kup se konsolke zycie bedzie latwiejsze
  2. Ludzi, z natury, ciągnie do lenistwa. Zastanów się też, czy nie masz już początków depresji.

    1

    0
    Odpowiedz
  3. Koniecznie do psychologa/psychiatry, co najmniej początki depresji

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Zmuś się żeby znaleźć pracę, no chyba że masz tyle siana, że nic nie musisz to nic nie rób

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Idź się przebadać. Serio. Być może czegoś brakuje w twoim organizmie, a odpowiednią dietą lub postępowaniem coś się zmieni na lepsze.

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Idz do lekarza i powiedz, że masz depresję

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Coś z rok temu uświadomiłem sobie, że jeśli lubię siedzieć w domu, to nie muszę słuchać tych, co lubią.

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Skomentowałbym to jakoś ale tak mi się kurwa nie chce…

    2

    0
    Odpowiedz
  9. Morrissey: Spędziłem dzień w łóżku -https://youtu.be/1rmAi9XmlIo

    0

    0
    Odpowiedz
  10. Łazisz po tym świecie jak taki debil. Wstajesz rano, jesz śniadanie czy tam pijesz kawę i idziesz do roboty/szkoły. Lubisz ją bardziej lub mniej, siedzisz tam 8 godzin i wracasz do domu. Nie wiem czy masz rodzinę. Jeśli nie masz to wracasz do pustego mieszkania/domu i robisz sobie obiad, albo zamawiasz coś lub wychodzisz. Jeśli masz rodzinę zbyt wiele się nie zmienia, może z wyjątkiem tego że napewno jesz w domu. Później oglądasz telewizor albo oddajesz się innym pustym czynnościom. Nawet gdybyś czytał Horacego albo Sartre’a co z tego? Zaraz pójdziesz spać. I rano znowu wstajesz. W niedzielę powinieneś iść do kościoła, wiesz o tym?
    Od czasu do czasu wyjedziesz gdzieś pozwiedzać żeby uraczyć swoje oczy jakimiś pięknymi widokami. Wyspy, góry, dupy, jeziora, nieważne. Ubarwiasz swoje życie jak tylko możesz. Od czasu do czasu wyruchasz może intensywnie jakąś zdrową Laskę. Łazisz po tym świecie jak taki debil. Nie chcesz umierać? A właściwie czemu? Tak ci tu dobrze?
    Jesteś nikim. Niczym w perspektywie czasu i całego świata. Świat to absurd. Absurdem jest też twoje życie. Rodzisz się, męczysz w szkole i uniwersytecie, zakładasz rodzinę lub nie, pracujesz lub nie, podróżujesz, szukasz coraz to nowszych podniet by uczynić swoje życie ciekawszym po czym umierasz. Każdy tak ma. Może z wyjątkiem ludzi z plecami albo tych, którym się nie poszczęściło urodzić na w miarę żyznej glebie. Kim jesteś? Co ty tu robisz? Po co tu jesteś? Czy wiesz, że jesteś nikim? Czy wiesz, że za dwieście lat nie zostanie po tobie strzępek pamięci czy płyta nagrobna z twoim nazwiskiem i dwoma datami?
    Nasz świat to absurd.
    Nie zrobi mu różnicy czy będziesz żył wg schematów czy może wypierdolisz do lasu i spędzisz tam całe życie polując i mieszkając w lepiance. Możesz siedzieć całe życie na dupie bylebyś płacił czynsz i opłaty za tv które tak namiętnie oglądasz. Nie zapomnij o podatkach.
    Nieważne, że czytasz Szekspira i Platona oraz namiętnie słuchasz preludiów Szopena. Nikt tego nie doceni. A nawet jeśli to nie – nie martw się, nie jesteś nikim wyjątkowym. Po co to wszystko? Dla chwilowej przyjemności? Dla świadomości zrozumienia tragicznych bohaterów i boleści odtrąconego pianisty? Nie zmienisz świata a tym bardziej nie pozostawisz w nim nic po sobie. Omnis moriar. Tutaj nie ma nic. Wszystko jest absurdem.
    Czy jest coś co mogłoby nas uratować?
    Nie.
    Za tysiąc lat wszystko będzie nowsze, brzydsze i tak dalej. Mechanizm się będzie kręcił, tak jak kręcił się 1000 lat temu i jak kręci się dziś. Ale nie będzie już ciebie. A reszta i tak się będzie kręcić, by coś naprawić, stworzyć, ulepszyć. Wcale nie musiałeś istnieć, twoje istnienie to przypadek. Nasze istnienie to przypadek. Rodzisz się, definiujesz, potem tworzysz coś nowego. Niedługo ludzie zapomną kim był Jan Paweł II czy Curie. Po co żyjesz, pytam? Czym jest twoja egzystencja?
    Jesteśmy elementem w układance. Nie wiem tylko czy to ktoś się nami bawi, czerpiąc z tego jakąś korzyść, czy sami stworzyliśmy sobie taki świat, w którym każdy z nas jest częścią maszyny. Nieświadomej.
    Jesteśmy zbyt dużym absurdem.
    Chciałabym zobaczyć co będzie na końcu tego gówna w którym żyjemy.
    A filozofowie pytają jaki jest sens życia!
    Takie myślenie ukazuje mi tylko jeden drogowskaz wyłaniający się spośród mroku.
    Wypierdalaj na pustynię zaraz jak się urodzisz i żyj tam, albo zdechnij. Nieważne.
    Albo idź do dżungli. Tam przynajmniej przeżyjesz, jeśli nauczysz się rozpoznawać trujące żarcie oraz napastników.
    Taka opcja byłaby najlepsza. Siedzieć sobie w dżungli, być niemową, głupim, polować sobie i sobie umrzeć. Nie raniąc nikogo, nie płacąc nikomu, a tym bardziej nie wydawać potomstwa na świat.
    Nieważne czy żyjesz czy nie. Łapiesz się wszystkiego by nadać swemu życiu sens – gromadzisz się w swoim towarzystwie wmawiając sobie, że jesteś niezastąpiony, żyjesz sobie, jesz sobie, codziennie myjesz zęby i dajesz oznaki życia w formie głosu czy tekstu pisanego ujawnianych wszędzie gdzie się da. Słuchasz muzyki, czytasz książki, wychodzisz do kina.
    a to wszystko to gówno. i tak umrzesz i nic z tego. i innym ludziom też.
    równie dobrze możesz żyć w swoich szczynach gdzieś na południu amazonii wpierdalając spaghetti z kobry.

    kasa z książki którą kupisz, kasa z biletu który kupisz, kasa z płyty którą kupisz będzie się obracała jeszcze długo po twojej śmierci. Ty umrzesz, a firma która wczoraj sprzedała ci chleb będzie sobie prosperowała. Nie ci sami ludzie, ich potomkowie. I wszystko wkoło. Ale bez ciebie.
    I nie chrzań o metempsychozie i deja vu. Mamy tylko jedno życie. Wykonujesz serie bezcelowych ruchów by nadać sens swojemu istnieniu, by na koncu powiedzieć, że nie straciłeś sekundy życia. Nie rozumiesz jednak, że to i tak nie ma sensu, że i tak „i co z tego”…

    Zrozumiałam dzisiaj jedno i więcej. Nasze istnienie jest niczym, świat jest absurdem, wszystko w zasadzie jest bez sensu, a uzależnieni zostali usprawiedliwieni.

    Teraz należy sobie zadać jedno, zajebiście ważne pytanie.
    Czy życie jest warte tego by je przeżyć?

    2

    2
    Odpowiedz
  11. To symptom poczatkow depresji. Pozdrawiam

    0

    0
    Odpowiedz
  12. Musisz przestać oglądać pornografię.
    Spożywaj coś dla energii: kawa, napoje, suplementy.

    0

    1
    Odpowiedz
  13. To jest początek depresji. Idź do psychologa. Wiem co mówię.

    0

    0
    Odpowiedz
  14. Idz do psychiatry. Ja mam to samo. To moze byc depresja

    0

    0
    Odpowiedz
  15. To są objawy depresji. Nie lekceważ, nie szukaj porady na necie tylko leć do lekarza czym prędzej bo ci ta szmata depresja wykręci życie do góry nogami.

    0

    0
    Odpowiedz
  16. Racja, życie jest generalnie nic nie warte, bo co byś nie robil i jak żył i tak zdechniesz. Wszystko jest iluzją.

    0

    0
    Odpowiedz