Portale randkowe

Wkurwia mnie sytuacja na portalach randkowych. Od razu zaznaczę, że mieszkam poza Polską, więc nie wiem jak ta sytuacja wygląda w ojczyźnie. Jakoś z pół roku temu rozstałem się z dziewczyną, z którą byłem w związku przez dwa lata, a więc jeszcze zanim pojawiły się te wszystkie aplikacje randkowe. Po tym jak się ochłonąłem po rozstaniu, pomyślałem, że to dla mnie idealna sprawa – za granicą mam wąskie grono znajomych, chodzę czasem z nimi do baru czy tu i ówdzie, ale jakoś nie mam okazji gdzie poznać nowych osób – i nie mam czasu, dużo pracuję, mam pełen etat i robię sporo freelancingu (trzeba się jakoś odkopać z długów, które wziąłem żeby wystartować w obcym kraju) i chodzę na treningi 4-5 razy w tygodniu. Teraz do sedna: zdaje sobię sprawę że nie jestem najpiękniejszy, ale nie jestem też brzydki – jakieś dziewczyny miałem, coś tam randkowałem… niestety te laski na portalach randkowych prawie zawsze nie odpisują, albo piszą zdawkowe odpowiedzi. Skąd to się bierze? Ano stąd, że jest duża przewaga facetów, i laski są codziennie dosłownie zasypywane wiadomościami. I ta przewaga jest chyba jakaś kurewsko duża, tak mi się przynajmniej wydaje. Różne ziomki na necie robili eksperymenty jak to zakładali fejkowe konta ze zdjęciami atrakcyjnych lasek, i byli w szoku, że dostawali kilkadziesiąt/kilkaset wiadomości dziennie od napaleńców (notabene jeden facet pisał, że niektóre wiadomości wyglądały mniej więcej jak „suko wyrucham cie ale u ciebie w domu bo ja mieszkam z mamą), zboczeńców, i… zwykłych normików, takich jak ja. Te dziewczyny z którymi się spotykałem, opowiadały mi, że napisałem do nich w dobrej chwili – nie były zajęte więc mogły ze mną popisać, spodobała im się rozmowa, i w taki sposób się umówiliśmy. Tak naprawdę nawet jeśli jesteś przystojny, to laska może przeoczyć Twoją wiadomość i nie odpisać, bo dostaje ich kilkadziesiąt dziennie / tygodniowo. Chyba, że jesteś gościem 10/10, wtedy prawdopodobnie sama napisze… ale gdybym takim był, nie pisałbym teraz tej chujni. Inna ciekawostka: przez chwilę myślałem, że może powinienem celować w mniej atrakcyjne dziewczyny, i takie będą bardziej chętne na randkę. Nic bardziej mylnego; wszystkie laski, z którymi się spotkałem były bardzo atrakcyjne, poza jedną (moja wina, miała tylko jedno skadrowane zdjęcie, a nie spytałem o więcej). Bierze się to stąd, że atrakcyjne dziewczyny znają swoją wartość, i nie potrzebują dowartościowywania się na serwisach randkowych, a te atrakcyjne mniej pewnie czekają na komentarze na temat swojej urody od armii stulejarzy. Tak więc panowie – szanujmy się, bo czytałem wpisy dziewczyn, które pisały, że nudziło się im, zrobiły profil, wrzuciły sobie na profilowe zdjęcie sufitu które zrobiły w tamtym momencie leżąc na łóżku, a i tak pisała do nich cała armia stulejarzy, hej piękna, etc.

33
14
Pokaż komentarze (7)

Komentarze do "Portale randkowe"

  1. Skoro twierdzisz że nie jesteś najpiękniejszy, to dlaczego oczekujesz najpiękniejszej kobiety?

    14
    4
    Odpowiedz
    1. A czemu by nie 😉

      5
      3
      Odpowiedz
      1. Z takim podejściem, nie dziw się że nikt Ci nie odpisuje

        0
        2
        Odpowiedz
  2. Masz rację, ale to raczej oczywista oczywistość, o czym piszesz. Tak działa świat. To faceci muszą żebrać, a ładne dziewczyny – choćby nawet bardzo chciały – to nie są w stanie umówić się nawet z procentem tych, którzy by tego pragnęli. Nie ma się co obrażać na świat, taka jest po prostu prawda, że dziewczyny mają łatwiej. I gówno warte jest mówienie, że „to wcale nie prawda”, ponieważ to jest mówienie życzeniowe. A ja nie mówię o tym, jak chcielibyśmy, czy jak uważamy, że powinno być, ale o tym, jak faktycznie jest, co potwierdzi każdy test i eksperyment. Tyle.

    11
    2
    Odpowiedz
    1. A co z problemami brzydkich kobiet? Tylko te ładne się liczą?

      2
      2
      Odpowiedz
  3. Na Tinderze to samo każda laska ma 9 na 10 dopasowań trafionych a ty przepychaj się między tymi stulejarzami o sukowatości tych panien nie wspominam. Prosta sprawa. Każdy kto nie wierzy niech zrobi konto laski bez zdjęcia na sympatii . Zobaczycie jak bardzo Mateusze są zdesperowani haha miłej zabawy

    3
    0
    Odpowiedz
  4. A potem żenicie się z takimi pieknosciami typu barbie i jedna wielka porażka.. Bo ugotować nie potrafi, domem się nie zajmie, za bardzo się ceni, nie daj boże pojawi się dziecko, to już w ogóle pozamiatane. . Tylko by biegała po galeriach i restauracjach, a dzieci podrzuciła dziadkom. I rozwód gotowy. Szukajcie panowie normalnych kobiet. Ładna miska jeść nie daje.

    5
    2
    Odpowiedz

Przegrywy

Strasznie mnie wkurwia pewien typ nieudaczników. Każdy takich widział, każdy ma przynajmniej jednego takiego na swoim osiedlu. Mowa tutaj oczywiście o nikim innym jak o pierdolonych 30letnich oblegaczach sklepów monopolowych. Siedzi taka łajza jedna z drugą od godzin popołudniowych do póznego wieczoru i pije piwsko i setki. No kurwa mać, dwie lewe ręce, trzydziestka na karku, brak pracy i rodziny. Zostawiają syf, plują na trotuar, a jak sobie popiją więcej to wielcy bohaterzy. Chuj z takimi karaluchami, powinni przymusowo takich ‚wiecznych dwudziestolatków’ wywozić do kamieniołomu bo się ewidentnie leniom śmierdzącym nudzi.

81
15
Pokaż komentarze (13)

Komentarze do "Przegrywy"

  1. Zgadzam się. Kiedyś zresztą gonili do roboty taki element, chyba że któryś miał wujka w partii. Jak nie, to zaraz mu zajęcie znaleźli. Ale teraz dzięki Bolkowi i innym jest wolność i demokracja i tak nie można, bo każdy z nich jest przecież wolnym człowiekiem. Szkoda tylko, że za pieniądze rodziny i przypadkowych przechodniów.

    7
    8
    Odpowiedz
  2. Dlaczego przegrywy? Może oni są szczęśliwi?

    20
    6
    Odpowiedz
    1. Oni, pewnie tak, ale niech swoje szczęście kontemplują w swoim domu.

      2
      3
      Odpowiedz
      1. A chuj Cię obchodzi gdzie kontemplują, mają takie samo prawo, jak Ty, by stać pod sklepem, czy gdziekolwiek indziej, zakompleksiony leszczu.

        0
        0
        Odpowiedz
  3. A chuj Ci do tego jak żyją? O boże ktoś nie żyje tak jak ja i jest zadowolony to przecież niemożliwe! !!!!111

    3
    3
    Odpowiedz
  4. Co Ty sie pultasz moze im dobrze. Siedzi sobie ma wszystko w nosie i sie nabija jak zapierdalasz podbic karte na zakladzie o 6 rano a on sobie smacznie spi jeszcze najebany. Pozdro ale nie z lawki pod sklepem.

    2
    2
    Odpowiedz
  5. A co was to obchodzi jak kto spędza wolny czas? Skoro nikogo nie krzywdzą..

    2
    0
    Odpowiedz
  6. hehe , chłopie złoty , kiedyś czytałem wywiad ze znanym aktorem , opisywał sytuacje jak jechał sobie autem na kolejny już w dniu spektakl w którym występował , po drodze zobaczył 2 meneli co doili sobie winko , pierwsze pomyślał sobie szkoda mi tych ludzi zero celów ambicji …. , po chwili myśli a co jak oni są bardziej szczęśliwi niż ja ?. Do czego zmierzam nie popieram menelstwa żeby nie było , ale tak sie zastanawiam czy Ci menele nie są mądrzejsi niż połowa społeczeństwa?. Kredyt , nowy samochód , wakacje najlepiej 3 razy w roku , strach przed zwolnieniem z pracy , nowe ciuchy , lansy balety i inne chuje muje to jest szczęście ? ten jebany bieg XXI w. trzeba pokazać sie sąsiadowi , babci cioci wujowi , jacy to wszyscy kurwa szczęśliwi jesteśmy czy naprawdę ? a menel pierdoli, żyje ? żyje , umrze? umrze a Ty? co nas różni, prawie nic.

    8
    0
    Odpowiedz
  7. Hehehehee. Jakiś śmieć polaczek na kredycie dożywotnim i chujową robotą za grosze znalazł sobie obiekt do odreagowania. Nie oceniaj innych pało. O take POlskie walczylim i takie mamy. Za „komuny” była praca i nie było tylu pijaków i żuli co teraz. Wolałbyś żeby tam siedział dresy co by ci wpierdol spuszczali za każdym razem mamejo?

    8
    1
    Odpowiedz
    1. Chyba nie zrozumiałeś autora. A teraz wracaj pod monopolowy.

      1
      2
      Odpowiedz
  8. Oni mogą być szczęśliwszy od Ciebie. Nie każdy rodzi się niewolnikiem -robotnikiem.

    3
    0
    Odpowiedz
  9. Jak się nie dopierdalają i nie drą mordy, ani nie zaczepiają mi żony, to koło chuja mi to lata co robią.

    2
    0
    Odpowiedz
  10. To jakaś plaga … te insekty pewnie w całym kraju oblegają monopole … gorsi niż wrzód na dupie

    0
    0
    Odpowiedz

Jebane męty w oczach

Od jakiś 10 lat męczę się z tą przypadłością. Gdzie nie spojrzeć przed oczami latają chmary tego draństwa przesłaniając pole widzenia. Najwięcej na jasnych, białych powierzchniach. Słoneczna pogoda cholerstwa od groma, pochmurna pogoda cholerstwa od groma, śnieg cholerstwa w cholerę.
Jadę samochodem przeszkadza, wychodzę na dwór przeszkadza, siadam przy komputerze przeszkadza. I kiedy wszyscy dookoła zagadują, ale świetna pogoda, można gdzieś wyskoczyć, to myślisz sobie, ale będzie kurestwa widać w tak słoneczny dzień.
Przyczyny? Chuj wie.
Lekarstwo? Brak.
Leczenie? Zabieg operacyjny wiążący się z dużym ryzykiem innych powikłań.
Diagnoza każdego okulisty. Pierwsza wizyta. Przyzwyczaj się. Ok trudno dam radę. Dałem względnie radę z jednym okiem, to zjebało się w drugim. Ok z trudem, ale się przyzwyczaję i do tych mętów w obu oczach. To skurwiło się w pierwszym oku, te co były męty pomnożyć razy 3. No ja pierdolę.
Z czasem łapiesz jak kolejni okulisci dodają między słowami. Przyzwyczaj się i poczekaj, aż tak Ci się spierdoli, że już nie dasz rady funkcjonować- wtedy operacja.
Noż …
Studiując potencjalne przyczyny. Stres, zmęczenie, wysiłek fizyczny, bieganie, siłowania, komputer, alkohol, używki, bierki, warcaby i balet mongolski.
Najgorsze jest to, że chuj wie od czego to się pogarsza. I nikt ci tego nie powie. Możesz się się pilnować przez wiele lat, a i tak ci się zjebie nie wiadomo od czego. I sobie powiesz, no ekstra przez x lat odmawiałem sobie różnych przyjemności.. Po chuj?
I wszędzie te jebane białe ściany, w co drugim gabinecie/ biurze.

39
3
Pokaż komentarze (11)

Komentarze do "Jebane męty w oczach"

  1. Odkładają Ci się w oku metabolity, miałem to samo i powiem Ci że pomogła mi zmiana diety na mniej przetworzone produkty, a więc jakość>ilość, nawodnienie organizmu, zadbanie o poziom przeciwutleniaczy, witamin i minerałów oraz co najważniejsze głodówki lecznicze np. co 1-2 dni bez jedzenia w tygodniu, albo raz na miesiąc np 2-3 dni bez jedzenia (można dłużej ale bez przesady), pomaga to oczyszczać ciało ze złogów powstających w wyniku obciążenia metabolizmu poprzez aktywację chociążby autofagii (Nobel w 2016 roku za to z dziedziny medycyny). Zbadaj sobie poziom kwasu moczowego we krwi, czy nie jest zbyt wysoki, a to sprzyja odkładaniu się jego kryształków, również w stawach. Kuracja oczyszczająca to np. kuracja liściem laurowym, jednak zastosowałbym ją gdyby posty i zmiana odżywaiania nie pomogły. Mam w tym roku 28 lat i praktycznie nie mam ślady po tym problemie, a pamiętam że największy kłopot sprawiały mi te latające gówna w wieku 20-24 lat i wcześniej już jako nastolatek mi się pojawiały, a więc jak widać mimo postępującego wieku problem się nie tylko nie pogłębił, a co najważniejsze uległ drastycznej poprawie, jeśli nie całkowitej eliminacji. Pierdol tego mądralę okulistę, poziom lekarzy i ich wiedza na temat leczenia pokarmem jest żenująca, niech się douczy. Więcej szczegółów i porad zapraszam do kontaktu! (nie jestem lekarzem).

    12
    1
    Odpowiedz
  2. Co do bierek to biere Widelki 20 punktow i Harpuna 5 punktow . A te mroczki dalej widac ? A to kurwa chujnia ? A gdzie ten srut obiecany ? Huh ?

    1
    0
    Odpowiedz
  3. Trochę Ci zazdraszczam, przynajmniej nie oglądasz posłanki Pawłowicz

    1
    3
    Odpowiedz
  4. Mroczki, robaczki i plamy przed oczami to według medycyny chińskiej, niedobór krwi. Wzmocnij krew, odżywiaj ją regularnie, może dolegliwości powoli ustąpią. Zainteresuj się tym tematem. Zdrowia życzę.

    3
    0
    Odpowiedz
  5. Współczuję. Wzrok co prawda ważniejszy, ale przeszedłem swoje z piszczeniem w uchu. Nie wiem ile razy i u ilu specjalistów bylem. Pewnego dnia zdałem sobie sprawę, że ciągle ale to kurwa non stop 24 razy 7 piszczy mi w uchu. Wsypałem w siebie pewnie z tonę przedziwnych medykamentów tak naprawdę nie wiedząc dlaczego mi piszczy bo jak mówią, niektórym tak się robi i już. Jak nic nie pomaga u następnego lekarza to ten radzi przyzwyczaić się. I tak przyzwyczajam się już chyba piąty rok.

    6
    1
    Odpowiedz
    1. Możliwe że przyczyną piszczenia w uchu jest długotrwały stres lub nerwica. Boisz się że to coś poważnego i twój organizm produkuje za dużo adrenaliny która przynosi właśnie takie efekty w postaci szumu. Pozdrawiam

      0
      0
      Odpowiedz
  6. To sa tzw. męty kolagenowe, też to mam, da się przeżyć.

    0
    0
    Odpowiedz
  7. Ja to mam bardziej przejebane – kumulacja. Mroczki i ciągły pisk w uszach no kur…a ocipieć idzie! Jak mi się mroczki pojawiły w oku to udałem się do szpitala że niby coś do oka mi wpadło… Babeczka zagląda mikroskopem i mówi: nic tam nie ma! haha taki chuj przecież widze to cały czas mówie – wyśmiała mnie – potem coś zaczęła pieprzyć o Rafale Mroczku ehhh starość nie radość
    PS. Koluniu z komentarza od piszczenia można się z Tobą jakoś skontaktować?

    0
    0
    Odpowiedz
  8. Kiedyś zalecano jeść ryby, ale teraz to naprawdę chuj wie czy te skoksowane, nafaszerowane paszę mutanty coś pomogą..

    0
    0
    Odpowiedz
  9. Witam te mety w oku to od dopalaczy tez tK mam

    0
    0
    Odpowiedz
  10. Też tak mam od lat.
    To są jakieś męty przesiąkające do wewnątrz gałki ocznej. Mój okulista twierdzi, że do puki nie jest ich na tyle dużo, że utrudniają widzenie – nie są groźne. No i się przyzwyczaiłem. Już 20 lat z tym żyję i odkąd przestałem się przejmować, mam wrażenie, że nowych nie przybywa.

    0
    0
    Odpowiedz

Przeklęte zwierzęta

Zanim zostanę postawiony pod mur przez wielbicieli wszystkiego co biega, skacze, lata albo pływa to pragnę stwierdzić na wstępie że nie chodzi o waszych futerkowych lub sierści nie posiadających ulubieńców.
Ten wpis to właściwie nie tyle chujnia co bardziej wylanie jeszcze świeżej refleksji jaka zrodziła się we mnie wobec ogólnie to ujmując ‚ludzi’. Przechodząc już do samego sedna sprawy to nie mam jeszcze nawet ukończonych dwudziestu lat i nie raz słyszałem oraz za pewne usłyszę że nic wiem o życiu, cóż, sam nie miałem pojęcia jak cholernie prawdziwe to stwierdzenie było. Mianowicie chodzi o to że jeszcze nie tak dawno byłem sobie miłym, empatycznym człowiekiem który wierzył w ludzi, w to że generalnie jest w takowych więcej ‚dobrego’ aniżeli ‚złego’ aż do chwili kiedy sobie spontanicznie trochę połaziłem nocą po mieście, trochę bardziej zainteresowałem się, wkręciłem ogólnie w zainteresowanie ‚człowieczeństwem’ i doszedłem do wniosku że jednak to prawda, mało jest ‚ludzi’ pośród ‚ludzi’. Tak choćby nocą obserwując można zobaczyć pełne spektrum tego jacy właśnie pomimo nauki, rozwoju, cywilizacji homo sapiens są. Wszystkim kierują instynkty i pierwotność – gniew, lęk, obłęd, krwiożerczość i strach, tak jakby każda sylwetka była potencjalnym mordercą dopóki nie odsłoni twarzy. Wystarczy na przykład przejść obok grupki mężczyzn i kobiet by ujrzeć jak mimowolnie ci pierwsi ustawiają się tak by stworzyć zasłonę lub zapytać pierwszą lepszą osobę o drogę aby zaobserwować jak nieomal kuli się co najmniej wyczekując ataku.
Tak nachodzi mnie pytanie, czy gdyby wziąć te miliardy mieszkające na Ziemi po czym każdego postawić gdzieś w ciemności z nożem oraz kromką chleba w dłoniach naprzeciw kogoś obcego którego twarzy nie widać to ilu podało by jedzenie a ilu bezmyślnie zaatakowało? Naprawdę pomimo wszystko tak bardzo rządzi wewnętrzny obłęd wynikający z pierwotnego lęku przed śmiercią?
Dochodząc do sedna może to i niewielka chujnio – refleksja na temat tego jak moja empatia zmieniła się w pogardę wobec bezmyślnych zwierzęcych hord zwących się dumnie ludźmi spośród których tylko mały procent wykazujący się empatią zasługuje naprawdę na to miano ale chyba nie wszystkie chujnie muszą być wielkie i dotyczyć straszliwych życiowych przeżyć. Ot zawsze jakaś odmiana od kolejnej opowieści o tym jak ktoś nie posprzątał po swoim psie..
Zatem na koniec pozdrawiam zatem wszystkich tych którzy jeszcze swą empatię zachowali wciąż mając nadzieję że tacy się naprawdę ostali : )

33
13
Pokaż komentarze (8)

Komentarze do "Przeklęte zwierzęta"

  1. Też uważam, że człowiek to tylko zwierze

    3
    1
    Odpowiedz
  2. Ludzie w nocy czują się bezkarnie, często mnie zaczepiali jak wracałam nocnymi autobusami (do pracy miałam na 15) albo nawet jak nie zaczepiali to czuć było, że by chcieli.

    1
    0
    Odpowiedz
  3. Narodziłam się i przyszło mi żyć w epoce uwikłanej w labirynt świata mediów. Jestem istotą rozumną, córką Polskiego Narodu, wywodzę się z chrześcijańskiej tradycji. Od zarania dziejów wszystko toczy się wokół miłości, czego dowodem jestem ja – fakt mojego istnienia. Miłość jawi się mi przeto jako siatka, która oplątuje, ale nie w sensie, że nas zniewala, ale jako konstrukcja, która sprawia, że gdzie się nie obrócimy nasze zachowanie ona wyznacza. Moja matka podała mi książkę, która wprowadziła mnie w tajniki rozumienia miłości (zanim zaczęłam budować ją sama), gdzie jest napisane: “Miłość to nie jest przygoda. Ma smak całego człowieka. Ma jego ciężar gatunkowy. I ciężar całego losu. Nie może być chwilą. Wieczność człowieka przechodzi przez nią. Dlatego odnajduje się w wymiarach Boga, bo tylko On jest wiecznością”. Moje pojęcie miłości ze względu na moją tożsamość ulega zderzeniu z obrazem medialnym miłości, co rodzi we mnie pytanie: czy rzeczywiście miłość jest prawdą w obrazie (przekazie) medialnym? Może niekoniecznie zafałszowaniem, ale czy całą prawdą? Śmiem twierdzić, że nie, co zamierzam udowodnić przedstawiając w pierwszym rozdziale tej pracy prawdziwy kształt miłości, a przeciwstawiając mu szereg redukcjonizmów kreowanych przez media, które śmie się nazywać miłością. Kształt miłości jest uwarunkowany przyjętą w problemie koncepcją człowieka. W treści podrozdziału drugiego nakreślona zostaje wizja człowieka zgodna z naturą, która daje nam asumpt do określenia prawdziwego kształtu ludzkiej miłości. Kolejny podrozdział wskazuje na powołanie każdego człowieka i dowodzi, iż został on stworzony z miłości i ku miłości, czemu zostaje przeciwstawiona tragiczna rzeczywistość zabijania nienarodzonych, tym samym przeciwstawiania się naturze ludzkiej krokiem samobójczym, usankcjonowanym prawnie. Rozważania na temat miłości kończy podrozdział, będący głęboką refleksją nad “Hymnem o miłości” świętego Pawła, rozciągającą przed czytelnikiem szeroki horyzont bogatej natury miłości. W drugiej, dalszej części pracy obnażam oblicze dzisiejszych mediów, znajdujących się w okowach władzy, oraz przedstawiany przez nie zniekształcony (ponieważ niezgodny z naturą ludzką) obraz miłości. Jak to słusznie zauważa największy autorytet moralny dzisiejszych czasów, Papież Jan Paweł II, w kolejnym już Orędziu – XXXVII – wygłoszonym na Dzień Środków Społecznego Przekazu4, że te narzędzia komunikacji społecznej fałszują dziś dalece obraz człowieka. Od tego obrazu, od jego prawdziwości, zależy kształt ludzkiej miłości. Istnieje taka prawidłowość, że im bardziej wizja człowieka jest oddalona od rzeczywistej, tym bardziej ludzka miłość ulega deformacji. Tę szczegółową deformację ludzkiej miłości kreowaną przez dzisiejsze media zawiera podrozdział drugi. Na koniec znajduję alternatywę wobec tych zniekształceń wyrządzających krzywdę człowiekowi – prawdziwy, nie tylko z nazwy, środek społecznej komunikacji, czasopismo “Miłujcie się” adresowane do ludzi młodych, które przedstawia im prawdziwy, zgodny z naturą obraz miłości, pozwalający im na prawidłowe budowanie swej tożsamości – osobowości.

    2
    2
    Odpowiedz
  4. Tylko człowiek głupi nie przygotowuje się na najgorsze.
    Naprawdę oczekujesz, że obca osoba w nocy, wpadnie Ci w ramiona i powierzy najgłębsze sekrety? (Oczywiście wyolbrzymiam)
    Sam często chodzę po nocach (zwykle między 22:00 a 03:00) i jeśli ktoś mnie zaczepi bo np. nie wie gdzie jest dworzec, to mu powiem. a może i go zaprowadzę, ale to nie znaczy, że mam przestać być ostrożny. Skąd mogę wiedzieć kto to jest?
    Nie wiem w jakim świecie żyłeś do tej pory, ale w tym nie ma różowych jednorożców chodzących po ulicach i ludzi w których umysłach nie zagościło nigdy zło.
    Ludzie są różni i trzeba być gotowym na te gorsze opcje. Zwłaszcza, że jeśli już na taką trafisz, to w nocy jest o wiele mniej ludzi którzy mogą w razie czego Ci pomóc.

    Prawdopodobnie, rzadko spotykasz się z agresywnym zachowaniem lub tzw. cwaniakami którzy tak naprawdę są gorsi od tych pierwszych.
    Ostatnio to mojego mieszkania w biały dzień wszedł, bez pukania, jakiś łysy chuj. Ten stoi i się po mieszkaniu rozgląda. Pytam się go: „czego chcesz?”. A on pokazuje że jest głuchy i niemy, i że chce wiedzieć która godzina. Niby nic dziwnego, ale przed moim domem jest kościół z wieżą zegarową. Więc niby drapiąc się w nos zakryłem usta i powiedziałem by powtórzył czego chce. A ten chuj powtórzył. Cud kurwa się przydarzył. Nagle odzyskał słuch. Złapałem nóż (taki duży, kuchenny) i mówię do niego: „wypierdalaj zanim pożałujesz.” Popatrzył się i wyszedł. Później się okazało, że u sąsiadki też był i mówił że mieszkał tam przed nią i że coś tam zostawił. Chyba kurwa słuch i mowę. Trzeba uważać.

    PS: Sam mam 22 1/2 lata na karku.

    7
    0
    Odpowiedz
  5. Wystarczy obcować ze słoikami w Warszawie, by zobaczyć na czym polega instynkt zwierzęcy tkwiący w ludziach. Nie ma zasad, jest tylko zwycięstwo w walce, cwaniactwo, prymityw. Nie dotyczy to tylko plebsu ze zmywaka, także odnosi się to do inżynierów, magistrów, szefów. Ale nie ma co całkowicie zwalać winę na tych osobników i oskarżać jacy to są źli. Oni po prostu nie otrzymali odpowiedniego wychowania kładącego nacisk na znaczenie pierwiastka człowieka w człowieku, usunięcia dominacji zwierzęcych cech na rzecz humanizmu. Poziom rozwoju gatunku ludzkiego nie jest jeszcze na tyle wysoki, żeby ogół społeczeństwa był „uczłowieczony”. Zachód wygląda pod tym względem trochę lepiej, u nas komuna wywlokła plebs na salony i teraz łażą w brudnych buciorach nanosząc błoto. Jakie jest rozwiązanie? Edukacja i zdecydowana postawa, bo inaczej normalni ludzie zanikną zgnieceni zalewem tego chamstwa.

    7
    0
    Odpowiedz
  6. Trudno nawet się odnieść do tego pseudofilozoficznego bełkotu. Zajmij się lepiej nauką.

    2
    3
    Odpowiedz
  7. To już nie można stanąć w więcej niż trzy osoby, bo od razu zostaje się grupą krwiożerczych zwierząt.

    1
    0
    Odpowiedz
    1. Takie są FAKTY 😉

      1
      0
      Odpowiedz

Brudasy na klatce schodowej

Stary Ursynów. Blokowisko, które 40 lat temu Karwowski z Maliniakiem stawiali w słynnym serialu. Każda klatka po naście pięter, na każdym po parę rodzin. Co rano pewnie połowa towarzystwa zakłada czyste koszule, wyprasowane garsonki i zapylają na swoje 8 godzin w pobliskim „Mordorze”. Na klatce nie usłyszysz ani „dzień dobry” ani odpowiedzi na takowe, chociaż pewnie teraz pod Giewontem im się gęby od tego nie zamykają. Ale miało być o brudzie….
Czysta klatka, spółdzielnia robi co może i walczy z wysiłkami zamieszkującego ją bydła. Chciano zlikwidować zsyp, ale leniwe bydło przegłosowało, żeby został. Więc jest. Trafić do niego łatwo, spod samych drzwi mieszkania da się na węch, na klatce wali jak w śmietniku. Ale drzwi do „komory zsypowej” ciągle otwarte, chociaż klamka jest i nawet działa. Sam wlot do zsypu oczywiście zatkany bo pokupowali sobie największe kubły na śmieci jakie były w sklepie i największe wory do nich bo rzadziej chodzić trzeba, w końcu daleko jest, nie. Duży wór, wiadomo, nie mieści się więc wciska go taka z takim i jak tylko da się klapę zamknąć to załatwione, myk do domu i to zadowolenie z pustego kosza pod zlewem, kiedy kto inny bedzie musial przepychać kijem zanim zrobi miejsce dla swojego wora. Raz zaczepiliśmy taką bośmy się w drzwiach owego zsypu spotkali. Proponuję, że dam swoj kijek niech przepchnie a ona że zawoła męża. Spoko, myślę, niech facet zrobi to za nią jak się boi paznokcie połamać. Przyłazi jej drab i mówi patrząc z góry, że mam pecha i jak mi sie nie podoba to możemy o tym porozmawiać…. Wymiękłem.
Druga sprawa ulotki w skrzynkach na listy. Wszyscy je rzucali prosto na podłogę zaraz po wyjęciu, niektórzy kładli na skrzynkę. Na koniec dnia niezły bałagan się z tego robił. Aż pewnego dnia pojawiło się tekturowe pudełko i ulotki zaczęły prawie wszystkie trafiać do niego. Można powiedzieć, że się przyjęło bo bałagan zmalał. Nie to, że znikł. Po jakimś czasie jakiś idiota uznał to pudełko za filię śmietnika i wrzucił tam worek, którego mu się nie chciało wpychać do zsypu.
I wiecie co ? To też się przyjęło, prawie co rano obok pudełka na ulotki stoi sobie plastikowy wór pełen śmieci a czasem nawet kilka. Zastanawiam się, jak wyglądałaby ta klatka schodowa gdyby nie dzielnie walcząca z tym codziennie kobieta.
A i jeszcze są psie kupy, czasem malowniczo roztarte w łuk przez drzwi windy, innym razem witające mieszkańców u wejścia do klatki, na środku rozłożonego tam, pewnie pamiętającego czasy Karwowskiego i Maliniaka dywanu…

83
3
Pokaż komentarze (16)

Komentarze do "Brudasy na klatce schodowej"

  1. Jest klimat.

    6
    0
    Odpowiedz
  2. Piękne, aż mi się żyć zachciało

    7
    0
    Odpowiedz
  3. Bywam w tych blokach z przesylkami i powiem ci ze dla normalnych ludzi mieszkanie tam to prawdziwe wyzwanie. Ale tak to jest gdy co najmniej polowa obywateli naszego kraju to… Jebane bydlo ktore nie szanuje niczego co jest wspolne. To kwestia pochodzenia i genow. Bo jok dziodek chodzol pod chalupe. Lojciec chodzol i i jo bede. No i tak sobie chodza radosnie kmioty pierdolone srajac pod siebieczym popadnie.

    17
    2
    Odpowiedz
  4. Temat sąsiadów z bloku tu wraca jak bumerang i takie akcje dzieją się wszędzie. Mógłbym napisać o tym powieść grubą jak cegła, a nie oddałbym w niej całości ludzkiego niedojebania. Nie chce mi się już nawet o tym myśleć, odkąd stało się dla mnie oczywiste, że jedynym lekarstwem dla tych podludzi jest strzał z pistoletu. Za tym stoją czynniki ekonomiczne, społeczne, wychowawcze, osobnicze predyspozycje, tak potężne, że tego się nie da naprawić. Jak więc nie zwariować? Zdaj sobie sprawę, że skoro jesteś dokładnie tam gdzie oni, to i w twoim życiu coś nie gra, tylko może nie w tej jego sferze o której tu mowa. Jednak, te karaluchy…to twoi bracia.

    10
    2
    Odpowiedz
    1. Pierdolisz waść. Mieszkanie w bloku to najtańsza opcja w mieście, i mieszka tam wielu „normalnych” ludzi którzy są kulturalni, dobrze wychowani, dbają o higienę i porządek. Niestety albo ich nie stać na nic lepszego, albo nie chcą się wpierdalać w kredyt na pół bańki na niewielkie mieszkanie w nowym „apartamentowcu”, albo na jeszcze większe koszta przy budowie domku pod Warszawą w sensownej lokalizacji.
      Pomijam fakt, że jak jeżdżę po Polsce, to tak lekko z 50% ludzi mieszka w takich blokach, a są miasta że mam wrażenie że z 3/4 ludności.
      Nie pisz więc, że ktoś jest bratem dla tych chamów, buraków, prostaków tylko dlatego, że ma lokal mieszkalny w tym samym budynku.

      8
      0
      Odpowiedz
    2. Znam ten ból przyjacielu. W mojej klatce, w mniejszym bloku, mam wrażenie że jakieś zasady kultury respektuje moja rodzina i jeszcze jedna z piętra wyżej. Tylko bowiem my nie robimy tutaj następujących rzeczy:
      wystawianie śmieci na klatkę schodową, wystawianie swoich gratów (jakieś stare półki, deski, butelki i chuj wie co jeszcze) na klatkę schodową, palenie papierosów na balkonie a w zimie na klatce schodowej, picie piwa przed klatką na ławce, otwieranie wieczne drzwi od klatki schodowej, imprezowanie do godzin porannych niezależnie od dnia tygodnia, awantury w środku nocy, trzaskanie drzwiamy wejściowymi i w mieszkaniu niezależenie od godziny.

      Mógłbym tak dłużej, ale w końcu to Twoja chujnia, może kiedyś napiszę osobną. Albo książkę. W każdym razie jak na 10 rodzin są 2 normalne to jak z tym wygrać? Nawet zgłaszając na policję nie wiem czy coś bym zdziałał, bo każdy powie dzielnicowemu że jest wszytko okej, a ja się przypierdalam. Nie chcę obrażać ludzi ze wsi, bo doskonale wiem że współczesna wieś ma niewiele wspólnego z tą z przed 20, 30 czy 40 lat. Ale wiem, że Ci ludzie wszyscy, przyjechali tutaj ze swoich peegierowskich wiosek i przywieźli swoje zwyczaje. Smutne to.

      7
      0
      Odpowiedz
      1. Ja jestem z takiej wioski (mieszkałem na wsi 28 lat). Mam wrażenie, że cała reszta mieszczuchów nie wie gdzie jarać, gdzie wyjebać śmieci, że jak masz upierdolone buty to się je wyciera zanim wjebiesz się na klatkę, a po 21 wszystkie dźwięki muzyki, awantur słyszalne są dużo głośniej i do kurwy nędzy, zanim zamkniesz drzwi naciśnij kurwa klamkę! Także nie oceniaj książki po okładce. P.S. Jak ci się Pikuś zesra pod domem, czy na trawie to się to zbiera. Tak jak starą wyściółkę z chlewika, ale na mniejszą skalę.

        0
        0
        Odpowiedz
  5. Właśnie wybiłeś mi z głowy zakup mieszkania w bloku

    8
    0
    Odpowiedz
    1. To kup mieszkanie w nowym bloku. Tutaj niema biedaków i wszyscy siebie szanują. Tylko trzeba miec kase 🙂

      1
      4
      Odpowiedz
      1. Ale klasy większość nie ma.

        1
        0
        Odpowiedz
  6. Typowa warszawa…

    7
    0
    Odpowiedz
  7. Jak ci nie pasuje to wyprowadź się do „apartamentów”, tam sami nowobogaccy, więc pewnie jedzą na mieście, śmieci nie produkują, psich kup też nie będzie bo nowobogaccy są zbyt zapracowani by znaleźć czas na zwierzęta.

    6
    6
    Odpowiedz
  8. Wypierdalaj na Księżyc!
    Ale ale, drogi Autorze… nie zrozum mnie źle – gdyby było to osiągalne, ja chętnie wypierdalałbym na Księżyc byle dalej od dających się we znaki osobników z tej niereformowalnej, roszczeniowej tępej tłuszczy która mnie otacza.

    7
    0
    Odpowiedz
  9. Co sie tak martwisz autorze. Posluchaj, co ja mam tutaj do powiedzenia:
    Narodziłam się i przyszło mi żyć w epoce uwikłanej w labirynt świata mediów. Jestem istotą rozumną, córką Polskiego Narodu, wywodzę się z chrześcijańskiej tradycji. Od zarania dziejów wszystko toczy się wokół miłości, czego dowodem jestem ja – fakt mojego istnienia. Miłość jawi się mi przeto jako siatka, która oplątuje, ale nie w sensie, że nas zniewala, ale jako konstrukcja, która sprawia, że gdzie się nie obrócimy nasze zachowanie ona wyznacza. Moja matka podała mi książkę, która wprowadziła mnie w tajniki rozumienia miłości (zanim zaczęłam budować ją sama), gdzie jest napisane: “Miłość to nie jest przygoda. Ma smak całego człowieka. Ma jego ciężar gatunkowy. I ciężar całego losu. Nie może być chwilą. Wieczność człowieka przechodzi przez nią. Dlatego odnajduje się w wymiarach Boga, bo tylko On jest wiecznością”. Moje pojęcie miłości ze względu na moją tożsamość ulega zderzeniu z obrazem medialnym miłości, co rodzi we mnie pytanie: czy rzeczywiście miłość jest prawdą w obrazie (przekazie) medialnym? Może niekoniecznie zafałszowaniem, ale czy całą prawdą? Śmiem twierdzić, że nie, co zamierzam udowodnić przedstawiając w pierwszym rozdziale tej pracy prawdziwy kształt miłości, a przeciwstawiając mu szereg redukcjonizmów kreowanych przez media, które śmie się nazywać miłością. Kształt miłości jest uwarunkowany przyjętą w problemie koncepcją człowieka. W treści podrozdziału drugiego nakreślona zostaje wizja człowieka zgodna z naturą, która daje nam asumpt do określenia prawdziwego kształtu ludzkiej miłości. Kolejny podrozdział wskazuje na powołanie każdego człowieka i dowodzi, iż został on stworzony z miłości i ku miłości, czemu zostaje przeciwstawiona tragiczna rzeczywistość zabijania nienarodzonych, tym samym przeciwstawiania się naturze ludzkiej krokiem samobójczym, usankcjonowanym prawnie. Rozważania na temat miłości kończy podrozdział, będący głęboką refleksją nad “Hymnem o miłości” świętego Pawła, rozciągającą przed czytelnikiem szeroki horyzont bogatej natury miłości. W drugiej, dalszej części pracy obnażam oblicze dzisiejszych mediów, znajdujących się w okowach władzy, oraz przedstawiany przez nie zniekształcony (ponieważ niezgodny z naturą ludzką) obraz miłości. Jak to słusznie zauważa największy autorytet moralny dzisiejszych czasów, Papież Jan Paweł II, w kolejnym już Orędziu – XXXVII – wygłoszonym na Dzień Środków Społecznego Przekazu4, że te narzędzia komunikacji społecznej fałszują dziś dalece obraz człowieka. Od tego obrazu, od jego prawdziwości, zależy kształt ludzkiej miłości. Istnieje taka prawidłowość, że im bardziej wizja człowieka jest oddalona od rzeczywistej, tym bardziej ludzka miłość ulega deformacji. Tę szczegółową deformację ludzkiej miłości kreowaną przez dzisiejsze media zawiera podrozdział drugi. Na koniec znajduję alternatywę wobec tych zniekształceń wyrządzających krzywdę człowiekowi – prawdziwy, nie tylko z nazwy, środek społecznej komunikacji, czasopismo “Miłujcie się” adresowane do ludzi młodych, które przedstawia im prawdziwy, zgodny z naturą obraz miłości, pozwalający im na prawidłowe budowanie swej tożsamości – osobowości.

    0
    6
    Odpowiedz
  10. Współczuję. Niestety to o czym piszesz wynika z tego, że Polska nigdy nie była narodem specjalnie zurbanizowanym. Większość dzisiejszej substancji miejskiej albo została zbudowana za PRL’u i zasiedlona ludnością wiejską albo została odziedziczona po Niemcach czy monarchii Habsburgów. Z tego względu mieszkanie w miastach jest dla Polaków czymś relatywnie nowym. Minie kilka pokoleń zanim ludzie nauczą się koegzystować w skupiskach miejskich i pewne obyczaje staną się normą, tak jak są normą od stuleci w krajach, które od zawsze były wysoko zurbanizowane, takich jak Holandia czy Niemcy. Za jakiś czas ludzie nauczą się, że o wspólną przestrzeń należy dbać jak o swoją, że nie należy srać na korytarzu, puszczać głośno muzyki w środku nocy, palić na klatkach schodowych, robić grilla na balkonie czy parkować na trawnikach. To dotyczy w zasadzie wszystkiego co jest związane z przestrzenią miejską: tego jak należy budować miejską infrastrukturę, dbać o miejskią zieleń, tego jak sprawić, żeby miejska zabudowa była po prostu ładna i nie zaśmiecona reklamami i billboardami. Jednym słowem: skąd ludzie mają wiedzieć jak zachowywać się w mieście, skoro przez 95% swojej historii większość z nich żyla na wsi (bez względu na to czy w chałupach czy w szlacheckich dworkach)? I to nie jest tak, że naród jest jakoś genetycznie zjebany. Po prostu ludzie muszą się mieć skąd nauczyć dobrych zwyczajów. Inna sprawa, że trudno o to, jeśli Ci, od których oni powinni się nauczyć są jeszcze gorsi (bo prawdziwych elit w Polsce nie ma, te wymarły albo wyemigrowały już dawno podczas powstań i wojen). Sad but true.

    2
    1
    Odpowiedz
  11. Fajnie piszesz 😉

    0
    0
    Odpowiedz

Makijaż!

Wkurwia mnie potwornie jak dziewczyny się malują (makijaż jest chujowy, ponieważ po co nakładać farbę na ryj skoro i tak to nic nie poprawia tylko pogarsza). Jak Pan Bóg stworzył mężczyznę i powiedział „dobre” stworzył kobietę i powiedział „ty będziesz musiała się malować. Po co wydawać kasę na mejbelin czy inne chujstwa, jak można oszczędzać i kupić coś lepszego. Uff na szczęście nie jestem kobietą.

54
60
Pokaż komentarze (21)

Komentarze do "Makijaż!"

  1. jakby nie poprawiało to by nie nakładały

    6
    2
    Odpowiedz
  2. niestety duża większość kobiet bez makijażu z domu wyjść – ani rusz ! bo bez makijażu to BAZYLISZKI . he he he ! oczywiscie całe piękno tkwi w naturalnej urodzie lecz niestety jak się jest paszkwilem to trzeba twarzochę podrasować .

    5
    6
    Odpowiedz
  3. W dzisiejszych czasach sztuczności takie poglądy to istne herezje, ale ja się z Tobą zgadzam. Po pierwsze, dla mnie makijaż jest po prostu niepraktyczny. Nie wyobrażam sobie, jak można funkcjonować na co dzień ze świadomością, że w każdej chwili coś może Ci się rozmazać na twarzy i możesz wyglądać jak kretyn. Po drugie, makijaż jest w pewnym sensie obrzydliwy. Kompletnie nie rozumiem jak można używać np. szminki, która jest koloryzowaną (niekiedy przy użyciu ohydnych składników) mazią, którą zlizuje się sobie z ust. Po trzecie, nie jest żadnym ekspertem od spraw makijażowych, ale mimo to wyraźnie dostrzegam, że jakieś 90% kobiet nie potrafi się malować. Co druga znajoma wygląda, jakby chodziła w masce. Po czwarte, wydaje mi się, że w kwestii makijażu, jeżeli już stał on się absolutną koniecznością, też powinny obowiązywać pewne standardy określające, co i gdzie wypada. Brałem ostatnio udział w dość poważnym spotkaniu i jedna ze współuczestniczek – swoją drogą całkiem atrakcyjna i elegancko ubrana – miała pomalowane na bordowo usta i każdy paznokieć na inny kolor. Taka osoba, choćby nie wiem jak dobra merytorycznie, traci na starcie, bo prezentuje się niestosownie do sytuacji i wręcz komicznie.

    13
    7
    Odpowiedz
  4. Kolego, nie odróżniasz dobrze zrobionego makijażu od tapety obnażającej nieumiejętność podstawowej czynności, jaką jest chociażby rozprowadzenie podkładu na twarzy. Ja kocham się malować, poświęcam na to wiele czasu, ale nigdy nie wychodzę z domu z tapetą – i właściwie już rzadko kiedy można ujrzeć damę o pomarańczowej twarzy, brwiach plemnikach i czarną krechą na dolnej powiece.

    8
    4
    Odpowiedz
    1. Poświęcasz wiele czasu na makijaż. Nie szkoda Ci? Czasu właśnie, pieniędzy na kolejną paletę cieni czy bronzer? A wieczorem i tak trzeba to zmyć, a wcale łatwo nie schodzi taki makijaż z ryjowca. Lepiej żyć naprawdę niż w świecie makijażowej iluzji. Wyleczyłam się z czaso i pracochłonnych malowanek. Tym bardziej, że mało komu to się podoba…

      10
      6
      Odpowiedz
  5. hah dlatego szukasz dla siebie kobiety która jest śliczna bez makijażu.

    2
    2
    Odpowiedz
  6. Bo prawdziwie piękne dziewczyny wyglądają dobrze we wszystkim i bez niczego.

    8
    3
    Odpowiedz
    1. Toś dojebał nowość. Tylko, czy prawdziwie piękni ludzie (w tym przypadku dziewczyny) osiągnęły te jakże szczytne osiągnięcie poprzez ciężką pracę, czy dlatego, że takie się urodziły? Co do samego tematu odnośnie makijażu to nie wypowiem się, gdyż czyja gęba to jego sprawa, aleś palnął debilizm jakich mało.

      4
      0
      Odpowiedz
  7. Szczerze mówiąc nienawidzę jak kobiety się malują. Moim zdaniem nie wyglądają wtedy atrakcyjniej, tylko jak klauny. Jak słowo daję, widok umalowanej kobiety wywołuje u mnie szczere politowanie. Przestańcie rozsmarowywać sobie na twarzy te świństwa!

    8
    7
    Odpowiedz
  8. Jak nie jesteś kobietą to po chuj się wypowiadasz!A no tak jest jeszcze gender he he

    9
    6
    Odpowiedz
    1. bo ocenia jako facet bazyliszki myślące że nie wiemy że kilo pidru ukrywa złą cere i paskudny ryj ???

      3
      10
      Odpowiedz
  9. Dziecko, jakie ty kobiety kiedykolwiek widziałeś, chyba tylko w formacie jpg. Idź rodzicom okna pomyj skoro wakacje masz, zrób coś pożytecznego zamiast ciągle fapać do RedTube’a.

    14
    4
    Odpowiedz
    1. z kolei na RedTubie same tytapetowane kobiety z doczepionymi rzesami,paznokciami i wlosami ; )

      7
      0
      Odpowiedz
  10. Co prawda to prawda. Smieszne sa te wszystkie brzydoty, ktore mysla, ze po nalozeniu makijazu nad ktorym pracuja po 30 i wiecej minut dziennie, stana sie nagle atrakcyjne. Sam z taka jedna mieszkam. Morda rozowa, wlosy jasny blond. Tak nijaka, ze az sie patrzec odechciewa. Ale jak gdzies wychodzi, to nastepuje transformacja. I ona serio mysli, ze jest wtedy ladna ? Po co to. Jedna sztucznosc. Dlatego najlepiej zabierac dziewczyny na 1. randke do parku o 12 w poludnie. Wtedy najlepiej widac ile ma makijazu na ryju, bo ze ma, to jest pewne. I troche nie zaszkodzi. Dla podkreslenia oczu np. Chyba, ze nie ma co podkreslac, to lepiej niech nie wychodzi z domu taka repeta jedna z druga. Boze, dzieki Ci za roznorodnosc kobiet na swiecie. Wystarczy sie przeniesc do odpowiedniego kraju i mamy sliczne, naturalne kobiety.

    10
    9
    Odpowiedz
    1. jasne, tylko w tych krajach to będziesz je oglądał przez szparkę wyciętą na oczy. A sprawa wygląda tak, że tam gdzie dziewczyny się nie malują (ameryka południowa) faceci lubią jak kobiety robią makijaż, malują paznokcie. Bo jak sami mówili, a znam ich trochę, jest to bardzo kobiece. Tam natomiast kobiety nie chodzą w szpilkach i obcasikach tylko platformach wysokości 15 cm na całej długości stopy. Także wszyscy lubimy to czego nam jest mało.

      Oni jak przyjeżdżają tutaj to oglądają się tylko za tymi różowymi na ryju z jansymi włosami (o których wspomniała koleżanka wyżej w pogardliwym komentarzu).

      Prawda jest taka, że to czego jest mało w danej społeczności jest uważane za atrakcyjne, jak np. oliwkowa cera u nas, ostrzejsze rysy i ciemne włosy.

      Dziękuję. Dobranoc.

      6
      0
      Odpowiedz
  11. Ja tam nic nie mam do makijażu, jeżeli zrobiony jest z klasą.

    6
    0
    Odpowiedz
  12. Jaja sobie pomaluj

    2
    0
    Odpowiedz
  13. Ktoś tu kiedyś napisał tak „Dlaczego kobiety się malują, noszą szpilki i perfumują? Bo są brzydkie, niskie i śmierdzą. ha ha

    1
    7
    Odpowiedz
  14. Kobiety, dziewczyny, to z natury zmienne istoty. Lubią metamorfozy. I jeżeli już z jakąś jesteś, to akceptuje się ją z, jak i bez makijażu. O ile nie jesteś wspomnianym dzieckiem, które styczność z płcią przeciwną miało wyłącznie przy pomocy formatu jpg.

    4
    0
    Odpowiedz
  15. To ty sobie popatrz na porównania z makijażem i bez, bez niego większość loch jest zupełnie obrzydliwa

    0
    1
    Odpowiedz
  16. Tak jak np stara tego pacana powyzej . Niech zalozy worek na leb bo ploszy zwierzyne .

    0
    0
    Odpowiedz

Lanserzy z hajsem ojca

Niemiłosiernie wkurwiają mnie chłopcy/faceci obnoszący się na lewo i prawo z pieniędzmi swojego dzianego ojca. Nierzadko są przy tym zmanierowani i noszą głowę wyżej niż mieści się termosfera. I sam fakt, że pochodzą z bogatej rodziny i mają wykształconych rodziców nie jest tu niczym złym. Często gdy jestem na jakiś imprezach podbijają do mnie tacy żenujący lanserzy i myślą, że jak poświecą mi koszulą z Wólczanki, zawieją perfumami z Lacosty i pomachają kluczykami do najnowszej Audicy a wszystko to za pieniądze ojca to od razu będę nimi urzeczona i może jeszcze pójdę z nimi tej samej nocy do wyra? Żenada. A prawda jest taka, że wszyscy ci kretyni nie potrafią sobie nawet sami tej koszuli uprasować, a już o naprawie tego auta albo pękniętej uszczelce w domu nie ma co nawet mówić, nic głąby nie potrafią zrobić! Oni są przyzwyczajeni tylko do wydawania pieniędzy i obnoszenia się tym wszystkim gdzie popadnie. I gardzę wami wszystkimi z całego serca, bo sami w życiu do niczego nie doszliście, jeszcze gdybyście byli skromni a nie rżnęli cwaniaków na lewo i prawo i uważali się za lepszych od pozostałych. Ale i tak mimo wszystko macie powodzenie u tępych, łatwych blachar, które oczekują tylko jednego. Jedno jest pewne, ja na was przenigdy nie polecę, pomimo, że sama pochodzę z nie najgorszego domu i w sumie nie wiem tak dokładnie po co to wszystko piszę, chyba po to, żeby wyrzucić z siebie niesmak. A tym wszystkim, którzy sami doszli do swoich dóbr, są pracowici, nie mają dwóch lewych rąk do wszystkiego, potrafią naprawiać auta i uszczelki w domu, ubóstwiam was drodzy mężczyźni, to wy macie prawdziwe jaja na tym świecie. Piąteczka.

144
12
Pokaż komentarze (40)

Komentarze do "Lanserzy z hajsem ojca"

  1. Po pierwsze – najnowsze Audi to nie Wartburg dziadka i tego się pod blokiem samemu nie naprawia. Podstawa jakiejkolwiek naprawy, to wjazd na komputer (są takie w serwisie). Nawet wymienioną część musisz zalogować w komputerze, bo inaczej nie pojedziesz.
    Po drugie – od wymiany uszczelki w kranie są hydraulicy, a koszule prasuje gosposia. Jak ktoś ma kasę, to zleca takie rzeczy fachowcom, a nie babrze się z tym samemu. Po prostu woli ten czas poświęcić na odpoczynek, albo na swoje hobby.
    Ty natomiast zakręć się koło najbliższej budowy, tam znajdziesz takich, którzy wymieniają uszczelki, krany, rury, obsadzają drzwi i okna, kafelki układają.

    13
    14
    Odpowiedz
  2. Dzieki mała że jesteś. Dodałaś mi wiary w ludzi. Pozdrawiam.

    5
    6
    Odpowiedz
  3. Dzięki mała że jesteś, i fajnie że napisałaś to co napisałaś. Przywracasz mi wiarę w ludzi. Pozdrawiam.

    6
    6
    Odpowiedz
  4. Mnie ciekawi sprawa po części związana z tym, co opisałaś. Obecnie studiuję dziennie. Dodatkowo pracuję na pół etatu, dorabiam jako korepetytor i od początku studiów otrzymuję najwyższe dostępne stypendium. Łącznie z tych trzech źródeł uzyskuję pieniądze, które pozwalają mi się samodzielnie utrzymać w jednym z największych miast w Polsce (najmuję tam pokój) i żyć na przyzwoitym poziomie – w sumie niczego nie muszę sobie odmawiać (oczywiście w granicach rozsądku), ale jestem dość oszczędny i w miarę możliwości staram się jak najwięcej odłożyć. Tymczasem zdecydowana większość znajomych z roku nie pracuje w ogóle, nie otrzymuje świadczeń typu stypendia itp., a non stop „chwalą się” jakimiś imprezami w klubach, gdzie ceny piw zaczynają się od 10 złotych i wyjazdami zagranicznymi – bynajmniej nie na Słowację czy do Czech, ale do Hiszpanii, Tunezji, a nawet Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Nikomu do portfela nie zaglądam, ale, jak nie trudno się domyślić, są oni prawdopodobnie utrzymywani przez rodziców. W związku z tym zastanawiam się, skąd ludzie w Polsce mają tyle pieniędzy i jak pogodzić to z faktem, że tylu Polaków robi za najniższą krajową albo za niewiele więcej? Czy naprawdę jest u nas tak dobrze, skoro jest tak źle? Czy może gdy lans za nieswoje pieniądze się kończy, zaczyna się jedzenie kanapek z samym ketchupem przez resztę miesiąca?

    13
    2
    Odpowiedz
  5. Ja nie umie naprawiać samochodu, zapewne troche spędziłbym nad wymianą uszczelki. Za to zarabiam dziennie w IT więcej niż przeciętny Amerykanin przez pół roku. Wyjechałem, studiowałem za swoje mimo że moja rodzina należy do zamożnych. I jak teraz mnie ocenisz. Zonk

    5
    12
    Odpowiedz
    1. bajkopisarz…

      0
      0
      Odpowiedz
  6. Kurwa. A czemu nikogo nie wkurwiaja lanserki z hajsem męża?

    Nie pracuje taka albo ma jakąś nędzna pseudo prace a musi mieć na drogie perfumy markowe ciuchy i ładne auto.

    A najgorzej jest z ex żonami. To dopiero pijawki .

    10
    2
    Odpowiedz
  7. Jesteś zajebista…

    5
    2
    Odpowiedz
  8. ale z Ciebie idiotka, a jak ktoś zarabia 20 tysi i w dupie ma wymianę uszczelek i zleca to firmie to nie ma jaj ? Może woli swój cenny czas spożytkować na coś innego albo poświęcić ten czas na swoją prace żeby było te 20 kola. Samochód się oddaje do mechanika a już tym bardziej nowe audi (na gwarancji w aso), ale nie, idiotka będzie myśleć, że jak oddajesz do aso to nie masz jaj. Kurwa normalnie matka polka, facet ma siedzieć w garażu a ona pewnie przy garach i na mopie podłogę zapierdalać. Ten kto ma kasę ma wolność wyboru i NIE MUSI (bo to bez dwóch zdań nie są przyjemności) robić takich rzeczy, ale co Ty tam możesz wiedzieć jak takie teksty wypisujesz… szukaj chłopa po warsztatach typu „AUTO-MIRAS Tanio i szybko” w małych miejscowościach z pensja 2000-2500 co naprawiają tylko stare graty (w myśl zasady: „bez młota to chuj nie robota”) bo do nowych nie maja kompetencji (w ZSZ do dzisiaj uczą tylko jak serwisować fiata 125) i sprzętu to znajdziesz swoja złotą rączkę pewnie z podobnym stanem umysłu, albo przejedź się po budowach, ale tam spożycie alkoholu chyba największe ze wszystkich mirkowo-januszowych fizolskich branży

    9
    15
    Odpowiedz
    1. 20tysi mc to akurat na mojego lokaja sie nadaje.

      2
      3
      Odpowiedz
    2. Jak ktoś zarabia. Ale nie o tym była chujnia. Popracuj nad czytaniem ze zrozumieniem i nie spinaj dupy

      7
      0
      Odpowiedz
  9. Brawo! Są jeszcze jakieś normalne kobiety.

    5
    4
    Odpowiedz
  10. „Naprawiać auta”. No to chyba takie 10-letnie i starsze, bo nowszy model to już Zdzichu pod domem nie ogarnie bez specjalistycznego sprzętu.

    7
    1
    Odpowiedz
    1. Ta.. Naprawa samochodu. Bo komputer, bo specjalistyczny watsztat. I tak jezeli chodzi o sprawy elektryczne. A gdzi rozrzad, skrzynia czy zawieszenie. Mam kumpli ktorzy nie sa mechanikami, a takie naprawy robia od tak. Poprostu. Prawda jest taka ze pewnuch rzeczy sie nie przeskoczy ale jak ktos jest pizda to nia pozostanie i nawet nie sprobuje. Za to bedzie sie maskowal opowiadajac ze go na fachowcow stac i woli miec czas dla siebie.

      3
      0
      Odpowiedz
      1. Lepiej zrobić sam, „fachowcy” jak ci naprawia to może Cię najwyżej chuj strzelić po takiej usłudze…

        2
        0
        Odpowiedz
        1. Zgadzam się, po niektórych i tak trzeba poprawić, bo się nie poczuwa, że spierdolił.

          0
          0
          Odpowiedz
  11. Brawo dziewczyno!!! ZGADZAM się z Tobą w zupełności.Szkoda tylko,że kobiet myślących tak jak ty jest już coraz mniej…

    8
    6
    Odpowiedz
  12. A to ciekawe co piszesz, bo ja właśnie wychowałem się w domu gdzie było ciężko z kasą, i chociaż rodzice pomogli mi skończyć studia, to zawsze biedowałem, i do wszystkiego doszedłem sam. Auto – przynajmniej to pierwsze, czyli totalny złom – też musiałem samemu naprawiać, nie dlatego że lubię, ale dlatego że nie było mnie stać na mechanika. Niemniej poznałem wielu tzw. bananów bo studiowałem na kierunku, gdzie większość ludzi to dzieci bogatych rodziców, i muszę przyznać, że takie osoby miały dużo większe branie… ja sam miałem jakieś dziewczyny i nie jestem paskudny, ale jak widzę z kim zadają się dziewczyny z którymi randkowałem, to są to dokładnie tacy goście jakich opisujesz. Polecam obejrzeć krótki filmik na YT „Hot Crazy Matrix” dla osób ze znajomością angielskiego, tam jest wytłumaczone pod sam koniec na jakich facetów lecą kobiety.

    8
    1
    Odpowiedz
  13. Oczywiście mieć dwie lewe ręce, to nie powód do dumy. Ale osobiście wolałbym mieć dwie lewe ręce i górę pieniędzy (mogą być ojca), niż super umiejętności i na nich się dorabiać. Chuja kładę na te wszystkie fachy i uszczelki. Znam za dobrze te pracowite mróweczki, które trzy czwarte życia spędzają na łataniu jakichś pierdolonych rzęchów, reanimowaniu sprzętów, które każdy bogatszy wyjebałby do śmieci. Przeciętny Janusz, żeby przeżyć, to już musi być mechanikiem, elektrykiem, budowlańcem, elektronikiem, hydraulikiem i liznąć jeszcze tuzin profesji, a i tak ma w życiu przesrane. A zupełnie samemu to się można dorobić garba, albo przedwczesnego zawału.

    8
    2
    Odpowiedz
    1. Masz racje w 100% Sam skonczyłem technikum mechaniczne, studia samochodowe i cały huj z tego jest- zapierdol od świtu do nocy jeszcze po pracy samochody i stać cie tylko na mieszkanie w 40 letnim zgrzybiałym bloku i jedzenie- masakra jakaś, gorzej niż niewolnictwo !. Kiedyś niewolnik miał zapewniony dom, żonę, jedzenie i ubranie o niewolnika się dbało. Taką bawełne niewolnik zbierał dwa razy w roku i parę razy w roku podlał ją. W dzisiejszych czasach zapierdalasz od świtu do nocy co z tego ze masz studia, nic z tego nie masz Lepiej mieć ten hajs od ojca niż te wszystkie profesje które są huja warte i nic się z nich NIEMA !

      3
      1
      Odpowiedz
  14. Dzisiejsze auta ciezko samemu naprawic co innego moj 17 letni ford cougar. Ma jeszcze dusze. Naprawiam naprawiam i naprawiam 🙂

    2
    0
    Odpowiedz
  15. Trudno uwierzyć ze to napisała kobieta

    2
    3
    Odpowiedz
  16. Kocham Cię!!!

    2
    1
    Odpowiedz
  17. Szkoda że jestem z biednego domu i sam nic nie potrafie zrobić bo mój ojciec był alkoholikiem i niczego mnie w życiu nikt nie nauczył – nie miałem męskiego przykładu, a moja matka za wszystko mnie ciągle obwiniała i mówiła że nie jestem prawdziwym mężczyzną 🙁 Teraz mam 24lata 0 praktycznych umiejętności jestem życiowym niedorajda cierpie na depresje i fobie społeczną i nigdy nie ułoże sobie życia. Jedyny plus tego jest taki że nie mam zamiaru przekazywać dalej tego przeklętego nasienia 🙂

    11
    0
    Odpowiedz
  18. A dziękuję. Ja na ten przykład sam wymieniłem sobie tłoki w swojej Audicy, bo mocno zryte były. Ileż przy tym trzeba było uszczelek wymienić!
    Tak a propos tłoków… zamiast machać kluczykami jak jakiś debil, ja na imprezach macham moim tłokiem bo noszę luźne szorty. I moimi prawdziwymi jajami które mam, też macham.

    8
    0
    Odpowiedz
  19. Jesteś mężczyzną

    4
    0
    Odpowiedz
  20. Uszczelki się wymienia a nie naprawia. Najnowszej AUDICY też już się samemu nie naprawia.

    1
    0
    Odpowiedz
    1. Bo serie a Audi ktore sa passe i dla biedoty to faktycznie nie naprawia się. Do śmieci złoma i tyle. A niestety jak latamy na wakacje to często i wypożyczalnia ma jako lux audi 😉 (bmw/audi to zwykłe dobre codziennr samochody ale nie lux)

      1
      0
      Odpowiedz
    2. Nikt normalny nie kupi nowej Audicy 😀

      0
      0
      Odpowiedz
  21. Cześć, ja z kolei podepnę się pod Twój post i zacytuję ten fragment: „A tym wszystkim, którzy sami doszli do swoich dóbr, są pracowici, nie mają dwóch lewych rąk do wszystkiego, potrafią naprawiać auta i uszczelki w domu, ubóstwiam was drodzy mężczyźni, to wy macie prawdziwe jaja na tym świecie.” – to dobrze opisuje nieskromnie mówiąc mnie, tylko co z tego, jakoś wcale nie jestem postrzegany przez płeć przeciwną jako obiekt warty zainteresowania (wydaje mi się że jestem całkiem przystojny), bo właśnie nie jestem cwaniakiem, lanserem itp, a mam zajebisty zawód i bardzo dobrze zarabiam (chociaż nie widać tego po mnie bo ubieram się raczej normalnie i jeżdżę starszym już samochodem, którego nie zmieniam dlatego że jeszcze mi dość dobrze służy a mam inne plany co do zaoszczędzonych pieniędzy) i strasznie mnie to wkurwia 😉

    Pozdrawiam i życzę znalezienia odpowiedniego normalnego chłopaka:)

    6
    1
    Odpowiedz
  22. Niemniej faktem jest, że ogarnieci faceci, zaradni, inteligentni, spokojni i kulturalni, itp., liczący w dodatku na poważny związek, albo nie mają dziś szans na kobietę, albo mają nikłe szanse, ewentualnie towar 2, 3 kategorii, przechodzony, po przejściach i z bagażem. Duża część kobiet, jeżeli nie większość leci właśnie na takich „lanserow z hajsem ojca”, w dodatku najczęściej patologicznych skurwusynow. Dla kobiet raczej nie liczy się to skąd facet ma zasoby, ważne, że je w ogóle ma, a czy je ukradł, dostał czy zarobił to ma niewielkie znaczenie. Dlatego coraz częściej rodziny zakłada zwykła patologia, która na świat wydaje kolejne pokolenie patologicznych jednostek. Tej jeszcze w miarę normalnej części społeczeństwa jest coraz ciężej.

    12
    2
    Odpowiedz
  23. Kocham Cię.
    Mam Matiza.
    Sam go naprawię.
    Badź jak ja 😀

    2
    1
    Odpowiedz
  24. W początkach życia Kościoła chrzciło się wyłącznie tych,
    którzy się nawrócili. Dzisiaj przeciwnie: trzeba nawracać
    ochrzczonych.
    W pierwszych latach ery chrześcijańskiej Kościół odgrywał rolę misyjną i głosił Dobrą Nowinę całemu światu.
    Obecnie ten sam Kościół musi stać się przedmiotem misji i ewangelizacji w swoim własnym wnętrzu. Kościół nie
    jest tylko
    łodzią, która wyławia ludzi z jeziora świata, ale jest tym
    jeziorem, w które Jezus zarzuca swoje sieci, by łowić tych,
    którzy nie wierzą.
    Zadanie, jakie zmartwychwstały Chrystus zlecił swoim
    Apostołom, by szli aż na krańce ziemi głosić Ewangelię i
    chrzcili nawróconych, zmieniło się w: „Idźcie i głoście Ewangelię ochrzczonym”.
    Kościół potrzebuje przede wszystkim prawdziwej ewangelizacji, którą rozpocznie od przedstawiania żywej osoby
    Chrystusa i która poprowadzi ewangelizowanych do rzeczywistego doświadczenia zbawienia w Nim. Jeśli nie
    zacznie się
    od ewangelizowania w ten sposób, cala reszta będzie zbudowana na piasku. Ewangelizacja musi postępować w
    określonym porządku, który nie może być zmieniony, w przeciwnym
    razie traci się silę Istoty Słowa Bożego. Przede wszystkim
    trzeba przedstawić Jezusa, który jest centrum i fundamentem Dobrej Nowiny. Potem, i tylko potem muszą się ukazać
    prawa i wymagania Jezusa. Nielogiczne staje się rozpoczynanie od egzekwowania realizacji moralności
    chrześcijańskiej
    od tych, którzy nie znają Chrystusa jako Zbawiciela i Pana

    0
    0
    Odpowiedz
  25. Prawdziwe samochody skończyły się na normie euro 4 a nowsze to już maszyny do robienia pieniędzy.

    0
    0
    Odpowiedz
  26. Jakbyś była porządna to by cię nie zaczepiali

    0
    0
    Odpowiedz
  27. Jestem kobietką i popieram Cię w 100 %!
    Jesteś pozytywna,masz swój honor,swoją godność i poczucie własnej wartości – tak 3maj 😉
    PS. W sumie to tacy faceci jakich opisujesz nadają się tylko na jedną noc a potem nara 😀 Tutaj sprawdza się schemat : tępy facet + tępa laska =

    0
    0
    Odpowiedz
  28. No to mój ojciec to dla Ciebie wzór. Kurwa, wszystko naprawi, ale jak dla mnie to chuj z tego bo zarabia całe życie jakieś kurwa śmiecie mimo że mógłby więcej ale miał to w dupie, jemu było wygodnie to pierdolić, całej rodziny nie było nigdy na nic stać, wieczne kurwa kłótnie o pieniądze, nigdzie nie byłem na wakacjach, kieszonkowego dostawałem po 10 zł na m-c albo wcale, a jak zaprosił nas kiedyś do McDonalda to wszedł, popatrzył, powiedział że drogo i wróciliśmy do domu. Kurwa żadnego wsparcia, żadnej rady, żadnego pokierowania w życiu, nic mi nie dał, nic nie załatwił i na wszystko musiałem zapierdalać sam od zera. Jak byłem zagranicą to zawsze kurwa zarobkowo. Moi koledzy kurwa na wczasach w Hiszpanii czy innych Włoszech a ja w Niemczech ogórki zbierałem albo kurwa sery w Holandii pakowałem, czy towar w magazynie z tirów rozładowywałem. Po zajęciach na uczelni oni na imprezę a ja kurwa do hipermarketu. Po studiach oni w prezencie mieszkanie albo po 50-100 tys. zł wkładu a ja kurwa w malutkim pokoiku w stolicy z 2 osobami na kupie, żeby samemu uzbierać i zapierdalałem kurwa po 12 h dziennie żeby kolejny awans dostać.
    Teraz niby dobrze mi płacą, coś tam już fajnego odłożyłem ale chuj z tego, 100x lepiej ma ode mnie jakiś gościu zatrudniony po znajomości w urzędzie miasta z pensją 3k co w domu podarowym od rodziców do którego dojeżdża podarowanym samochodem jest o 16 i wszystko ma w dupie, cieszy się życiem nie musi nic sobie odejmować i to w młodym wieku kiedy się ma siłę i energię, nic cie nie boli i nic nie musisz.
    Chuj z takim życiem. Wolałbym mieć wszystko od razu w prezencie od rodziców, zamiast jebać całe życie jak pierdolony niewolnik żeby potem od tego w wieku 40 lat mieć bóle w kręgosłupie, stawach i słabe serce, spierdolony wzrok. Chuj mi z tego że sam się dorabiam. Żadna kurwa przyjemność i medalu nikt mi za to nie da. Najlepsze lata życia tylko idą się pierdolić.
    Zaprawdę więc powiadam wam – chuj wam z tego, że umiecie kontakt naprawić czy w aucie poszperać, lepiej mieć 2 lewe ręce ale dobre pieniądze zarabiać czy dostawać. Chuj z tego że samemu się dorabiacie. Nic w tym zajebistego. Ojebiecie sie tylko całe życie jak pierdolone murzyny kiedy inni w tym czasie korzystają z życia a nieprzyjemne sprawunki powierzają innym.

    0
    0
    Odpowiedz
  29. Koszule Wólczanki są słabe. Szybko się mną, żółkną wisząc w szafie (nawet w pokrowcu).

    0
    0
    Odpowiedz

Koniec studiów

Kończę studia za kilka dni. Kończę poważny, dobry kierunek, który da mi pracę i który pokrywa się z moimi zainteresowaniami i talentami w 100%. Oferty pracy już są i zapowiada się, że będą jak na początek całkiem, całkiem.
Na czym polega ból? 5 lat poświęciłam na naukę, nie znalazłam chłopaka, znajomych mam, ale nie są to jakieś przyjaźnie tylko takie, które pewnie z biegiem czasu się skończą. I dotarło do mnie, że nie mam nikogo, kto by tę radość ze mną dzielił i czuję, że coś w życiu przegapiłam. Nie żałuję poświęconego czasu, ale chciałabym mieć już kogoś bliskiego, a nie mam i nic nie wskazuje na to że będę mieć. Pracę będę miała dobrą, pewnie będzie dla mnie ważna, będę ją lubiła i będę w niej dobra. Problem w tym, że w głębi jestem zwykłą dziewczyną, która chciałaby mieć do kogo z tej pracy wracać, kogo mogłaby kochać, dla kogo mogłaby gotować obiady. Ale jeżeli chodzi o te sprawy jestem kompletnym beztalenciem. A bez tego co najważniejsze, czyli miłości i rodziny życie nie ma sensu.

81
23
Pokaż komentarze (33)

Komentarze do "Koniec studiów"

  1. Nie jesteś sama. Je dobijam do 29 lat. Przegapiłem wczesna młodość w pogoni za sam nie wiem czym. Dam nie wiedziałem czego chce a czego nie. Teraz przynajmniej wiem ale co z tego

    3
    0
    Odpowiedz
    1. 20 lat to nie aż tak dużo. A czego chcesz?

      1
      0
      Odpowiedz
  2. Poruszył mnie Twój wpis. Miłość przyjdzie, bądź pewna, nie jest najważniejsze w niej umieć gotować obiady, ale być otwartym na kogoś. Nie stań się proszę zimną pracoholiczką.

    7
    2
    Odpowiedz
  3. Poznasz kogoś w pracy i będzie dobrze 🙂

    5
    2
    Odpowiedz
  4. Szukaj a znajdziesz. Tylko proszę Cię nie zrób falstartu i nie zwiąż się z jakimś dupkiem. Mam taką znajomą, super dziewczyna, ładna, mądra, ale za bardzo się spieszyła kochać i przez to trafiła na jednego dupka, potem na drugiego, i tak już zostało. I tak od blisko dwudziestu lat patrzę jak nie może znaleźć szczęścia. I nawet nie wiem jak by można jej pomóc. Więc pamiętaj, cierpliwość… nie śpiesz się, szukaj prawdziwych przyjaciół (trudne ale się da), pomyśl co jest dla Ciebie ważne i z tego nie rezygnuj, nigdy. Powodzenia.

    3
    1
    Odpowiedz
    1. Dzięki za dobre słowa i przestrogę. Powiem szczerze raz już byłam bliska czegoś podobnego, co prawda krzywdy mi nie zrobił większej, ale oboje chcieliśmy mieć już kogoś, ale miłości to w tym za grosz nie było z obu stron. Bo on kochał inną.
      Tak czy inaczej dobrze wiedziec, że są ludzie którzy wierzą że warto czekać i wierzyć! 😀

      3
      0
      Odpowiedz
  5. Mam podobnie, im pozniej tym gorzej niestety :/ powodzenia 😉

    1
    0
    Odpowiedz
  6. Miałem to samo. 25 lat na karku i sam. I tak byłem sam aż do 33 roku życia. Swoją żonę poznałem w pracy, przy czym pracowaliśmy obok siebie przez 8 lat często rozmawiając i widząc się niemal codziennie. Ona miała w dniu ślubu 35 lat i powiedziała mi że nie sądziła że kogoś w życiu spotka. Po prostu straciła nadzieję i pogodziła się z samotnością.
    Teraz po 4 latach od ślubu mamy 3 letniego synka i nie żałuję tego okresu samotności bo dla niej warto było czekać.

    10
    0
    Odpowiedz
    1. To bardzo miły wpis. Właśnieteż cięgle wierzę, że kogoś spotkam, i że warto czekać. Wiadomo, ze z czasem jest trudniej, ale dobrze wiedzieć, że są takie historie, w których ludziom się ułożyło i są szczęśliwi. Powodzenia Wam!

      1
      0
      Odpowiedz
  7. Mam 26 lat, wykształcenie średnie bez matury, od ukonczenia szkoly sredniej praktycznie caly czas siedzę w domu, jedyną rodziną na tym świecie jest moja matka i nie mam nie tylko żadnych przyjaciół, ale i nawet znajomych. Kto zresztą chciałby się znać z kimś o takim życiorysie, a to wciąż nie wszystko. O sprawach damsko-meskich nie ważę się nawet wspominać.

    Tobie życie się jeszcze ułoży, bo masz ku temu pełne kompetencje społeczne, by poznać wartościowego człowieka i stworzyć udaną relację. Po prostu miej oczy otwarte i nie zamykaj się na ludzi, a jeśli ktoś zwróci Twoją uwagę, to nie krępuj się zrobić pierwszy krok samemu. Ci wrażliwsi to docenią i nabiorą dzięki temu odwagi, by następnym razem przejąć inicjatywę.

    Pozdrawiam i życzę szczęścia

    7
    0
    Odpowiedz
    1. Chyba zamykasz się bardzo na świat, co?
      Brak studiów to w gruncie rzeczy nie jest przecież problem. Mam kolegów, którzy po technikum się zatrudnili gdzieś, lub nawet czasem otworzyli coś swojego i są poważnymi, dorosłymi ludźmi z którymi można porozmawiać o wszystkim. Znam też studenciaków, którzy „studiują” na jakieś smieszne kierunki, w nieskończoność przedłużali by dziecińtwo i siedzieli na garnuszku rodziców do końca świata, latając tylko na imprezy.
      Także może nie powinnam doradzać, bo się nie znam, ale czasem warto wziąć życie w swoje ręce.

      2
      0
      Odpowiedz
  8. Nie rozumiem, dlaczego łączysz dwie sprawy – koniec studiów i niepowodzenie w życiu osobistym. Po studiach życie toczy się dalej i być może w pracy poznasz kogoś, kto przypadnie Ci do gustu.

    2
    0
    Odpowiedz
  9. Dziewczyno, ma sens. Samotność jest wspaniała. Pomyśl tylko nie musisz oglądać gderającego, wiecznie niezadowolonego, zgorzkniałego męża. Nie musisz uczestniczyć we wspólnych obiadkach ze „złotymi radami” teściów w pakiecie. Bachory nie będą wrzeszczeć Ci nad głową. Same plusy. Pamiętaj z rodziną najlepiej na obrazku.

    13
    4
    Odpowiedz
  10. Coś za coś. Niestety w dzisiejszych czasach dużo kobiet stawia karierę na pierwszym miejscu i później pojawia się problem i presja otoczenia (rodzina), na założenie rodziny, a kandydata nie ma.

    2
    0
    Odpowiedz
  11. Masz pecha,nie można mieć wszystkiego.Kup se kota!

    4
    4
    Odpowiedz
  12. o kurka! szybko ucz sie gotować! ale to chyba zajmie ci nastepny rok,nauka u twojej mamy….no chyba,że ona też nie umie.

    4
    4
    Odpowiedz
    1. Rzeczywiście, źle to napisałam. Gotować właśnie potrafię, tylko dla jednej osoby to mi się mi się nie chce. Zawsze robię coś na szybko i tyle.
      Chodziło mi o to, że niby wstydliwa jakaś nie jestem, ale nie potrafię jakoś zainteresować chłopaków. A nawet jak już coś ma się na rzeczy to, jakoś tak nieporadnie daję sobię radę, że to niszczę.

      2
      0
      Odpowiedz
  13. Domyślam się, że oprócz dbania o swoją edukację i doświadczenie zawodowe (co nie jest niczym złym, wręcz przeciwnie) zapomniałaś zadbać o siebie i teraz chcesz wylać swoje żale, „bo ja jestem taka mądra i pracowita, a faceci i tak wolą puste ładne lalki”.
    Rada ode mnie, zadbaj o siebie i po prostu przestaniań myśleć o swojej samotności, a napewno coś się znajdzie.

    2
    3
    Odpowiedz
  14. Będziesz miała kasę to i miłość sie znajdzie. No. W mrówkowcach można znaleźć miłość za taka kasę. Każdą – grecka, francuską, francusko-grecką do wyboru do koloru. A co jesli się nie znajdzie? Zawsze ukojenia można szukać w takim małym zegarku z niebieskim podświetleniem wyświetlacza. Nie jest to droga rzecz, a cieszy.

    Pozdrawiam Tomek B.

    6
    2
    Odpowiedz
  15. A co to za taki kierunek. Moze tez pojde w moje 32 lata

    0
    0
    Odpowiedz
  16. mam podobnie, tylko, że ja mam chujową pracę, nie mam studiów, no i ogólnie chujnia

    0
    0
    Odpowiedz
  17. Jak skończyłaś prawo albo medycynę daj znać, mam 20 lat, dwie lewe ręce i szukam sponsorki

    2
    2
    Odpowiedz
    1. Dwa razy nie.

      1
      0
      Odpowiedz
  18. W firmie kogoś na pewno spotkasz, idź na miasto wystrojona to od razu ktoś się przyczepi

    2
    1
    Odpowiedz
  19. Jeżeli pisząc „te sprawy” masz na myśli seks (bo chyba nie można być beztalenciem w sprawach wracania z pracy) to bądź tak dobra i bądź nadal sama albo się utop. Bycie beztalenciem w „tych” sprawach i związanie się z facetem żeby go psychicznie wykastrować to byłby szczyt skurwysyństwa.

    2
    5
    Odpowiedz
  20. Brawo za odwagę, część ludzi nie stać na taką szczerość przed samym sobą.

    Głowa do góry, jestem pewien że przy Twojej osobowości (pracowitość, wrażliwość i pasja m.in.) już wkrótce pokocha Cię jakiś bardzo fajny facet. 🙂 Tylko pozwól mu na to.

    5
    0
    Odpowiedz
    1. Dzięki. Pewnie, nic innego nie pozostaje 🙂

      2
      0
      Odpowiedz
  21. Poszła na studia męża szukać, hi hi hi.

    1
    8
    Odpowiedz
  22. Właśnie nie, a teraz żałuję trochę. Zawsze poświęcałam się studiom bez reszty, a liczyłam że to „samo się jakoś rozwiąże”. Nie rozwiązało się i to właśnie z mojej winy, zdaję sobie z tego sprawę.

    2
    0
    Odpowiedz
  23. Ja mam 31 lat z czego 16 spędziłem w jaskini z rzadka wychodząc gdzieś poza szkołą, pracą bądź wyjazdami z rodziną. Nie mam znajomych, a tym bardziej przyjacół, nie potrafię rozmawiać z ludźmi, a o znalezieniu dziewczyny a co dopiero żony to mogę sobie pomażyć, większość kobiet w tym wieku jest już w związku, ma męża, dzieci. Za późno zrozumiałem, że przegrałem swoją młodość i przyszłe życie. Teraz jedyne co robię to zasuwam w robocie 8 godzin, wracam do domu siedzę na kompie i idę spać. I tak aż do weekendu, kiedy też siedzę na kompie i nie robię nic produktywnego. Nie widzę sensu w wychodzeniu na miasto bo nie mam z kim i nie wiem nawet po co, w moim wieku znalezienie drugiej połowy jest nierealne, chyba że człowiek w desperacji rzuci się na najgorszy sort. Tylko ile można wytrzymać z osobą której się nie kocha i brzydzi tylko po to by z kimś być. W tym wypadku to ja już wolę być sam. Znam w robocie jednego takiego co szuka na siłę i chce się związać z brzydką spasioną kobietą która ma wiecznie tłuste włosy, inteligencją nie grzeszy i zaczyna go mieć w dupie i staszyć odejściem jak mu się noga w życiu powinie. Strasznie to wygląda jak się takie coś widzi jako obserwator. Piszę to ku przestrodze dla wszytkich. Jeżeli ktoś ma 25 -28 lat to ma jeszcze jakąś szansę i powienien działać, od 30ki jest się już w czarnej dupie. Ja już się poddałem, wegetuję i zbieram pieniądze z wypłaty na dom spokojnej starości gdzie się mną ktoś zajmie gdy na starość nie będę mógł już sobie sam dać rady.

    1
    0
    Odpowiedz
  24. Jak zaangażujesz się w rodzinę (pierwszy krok to mąż, drugi dziecko), to zapomnij o karierze. Świat na tyle się rozpędził, że wszystkiego mieć się nie da. Wybieraj.

    0
    0
    Odpowiedz
  25. Ja was wszystkie pokocham pod warunkiem że jesteście proserbskie

    1
    0
    Odpowiedz

Rozbili mi małżeństwo

Nienormalni „teściowie” rozbili mi małżeństwo. Od początku nie lubili mnie, bo nie jestem grubasem jak oni, tylko szczupłą dziewczyną. Wiele razy słyszałam od różnych osób, że mam filigranową figurę. Nie pasowało im, że nie jem 15 kiełbas z grilla na raz jak oni tylko jedną. Ale najgorsze zaczęło się po ślubie. „Teściowa” koniecznie chciała żebyśmy dali jej pieniądze, które dostaliśmy (zdecydowana większość od mojej rodziny), bo rzekomo wzięła duży kredyt żeby zapłacić za wesele. Prawda jest taka, że większość pieniędzy zapłacili moi rodzice. A tamci najwyżej 15- 20 procent. Ja oczywiście nie chciałam dać pieniędzy, bo chciałam żebyśmy kupili sobie większy samochód. Tym bardziej, że ten, który miał mój mąż oni uważali za swoją własność, bo dołożyli mu jakieś 400 zł do tego samochodu. Ale im renty nie starczały na tyle żarcia. Zaczęło się wygadywanie na mnie, że jestem głupia, nienormalna, psychicznie chora. I od razy zaczęli mówić, że będzie rozwód. Trwało to kilka miesięcy, aż powiedziałam dość. Dłużej było to nie do wytrzymania. Ci ludzie są zupełnie nienormalni. Kazali 33-letniemu facetowi mówić o której godzinie wróci do domu, sprawdzali przed wyjściem czy wziął zegarek, klucze itp. Masakra. Ale zależało mi bardzo na nim i myślałam, że jak po ślubie zamieszka ze mną to będzie normalnie. Ale cały czas było to samo. Oczernianie mnie, wyzywanie, obrażanie, czasem nawet szarpanie. Oczywiście nie mąż to robił tylko tamci zjeby. Więc w końcu kazałam mu wybrać: albo ja albo mamusia. Zawsze mówił, że mnie kocha. A on wybrał…mamusię! Jestem w szoku. Byłam pewna, że się razem zestarzejemy a tu taki szok. Ale nie mogłam pozwolić żeby dłużej tak mnie traktowali. Moich rodziców i siostrę i jej męża wyzywali od debili chociaż oni sami są debilami. Nie raz życzyłam tym nierobom (siedzą na rencie chociaż w ogóle nie są chorzy) żeby umarli, wtedy mielibyśmy normalne małżeństwo. nie wytrzymywałam już tego. Nie wiem co oni robili mojemu mężowi, że dawał im się tak manipulować. Za każdym razem jak poszedł do ich domu (ja w pewnym momencie przestałam tam w ogóle chodzić, bo za raz słyszałam wyzwiska) to jak wrócił za raz kłócił się ze mną i wszystko mu we mnie przeszkadzało. Zawsze wracał z miną zaszczutego zwierzęcia i ze wzrokiem nieobecnym. Nie lubię obrażać ale to są tłuste komunistyczne wieprze. Oboje wyglądają jak Godzille ale nie przeszkadzałoby mi to gdyby byli normalni. Chyba ich jedyną przyczyną niepełnosprawności jest otyłość. Oczywiście dalej obżerają się. Kochałam mojego męża tak, że chyba już bardziej nie można. Dwie świnie i koniec szczęścia…

91
16
Pokaż komentarze (13)

Komentarze do "Rozbili mi małżeństwo"

  1. „Ale zależało mi bardzo na nim i myślałam, że jak po ślubie zamieszka ze mną to będzie normalnie. ” płacz głupia płacz

    3
    2
    Odpowiedz
  2. A cóż to za patologia, żeby dorosłym facetem pomiatać, jego sprawa z kim się żeni i z kim resztę życia spędzi oraz jak to życie wyglądać będzie. Tzw. „teściom” a także rodzicom niewiele, żeby nie powiedzieć nic do tego, oni już mieli swoje pięć minut.

    4
    0
    Odpowiedz
  3. Dobre w tym to, że w miarę szybko przejrzałaś na oczy i to ucięłaś. Tylko teraz nie ugnij się, gdy mężuś spróbuje do Ciebie wrócić. Nie wchodź drugi raz do tej samej rzeki. Może trafisz na naprawdę porządnego faceta, a nie taką dwulicową zmanipulowaną ciotę.

    8
    0
    Odpowiedz
  4. Teściowie rozbili ale Twój mąż tez nielepszy. Facet po ślubie sie nie zmienia. Maminsynek nogdy nie odetnie pępowiny. Niestety laski takie są,ze liczą na cud. Mi kiedyś koleżanka powiedziala, że jeżeli tylko zobaczę u faceta jakiekolwiek oznaki mamińsyñstwa to żebym uciekała gdzie pieprz rośnie. Tak tez zrobiłam. Jeszcze ułożysz sobie życie, życzę Ci tego.

    7
    0
    Odpowiedz
  5. Uciekaj dziewczyno

    3
    0
    Odpowiedz
  6. Było se wziąć faceta a nie jakąś ciote co się maminej spódnicy trzyma.Nie masz czego żałować,i tak prędzej czy pózniej by się to skończyło

    10
    0
    Odpowiedz
  7. Widziały gały co brały.
    Facet dobrze zrobił, że na ultimatum ‚albo ja, albo…to może być cokolwiek…’ wybrał kopnięcie Cię w dupę. Gdyby ustąpił, to zaraz by miał co chwilę ‚albo ja, albo koledzy’ i tym podobne pierdolenie. Być może jego rodzice to zjeby i mety społeczne, niemniej rozegrałaś to tak, że jedynym słusznym dla niego wyborem było kopnąć Cię w dupę. Zapamiętaj sobie – nigdy, przenigdy nie testuj faceta. Zjeb może nie zakumać, ale dla każdego ogarniętego faceta, kiedy tylko się kapnie, że go testujesz (a kapnie się błyskawicznie), staniesz się zerem, szmatą i śmieciem. Jeśli jeszcze przez chwilę z Tobą zostanie, to tylko żeby mieć dostęp do łatwego ruchania zanim nie zorganizuje sobie kogoś innego.

    10
    4
    Odpowiedz
    1. To też prawda, może jego starzy to patologia jakich wiele, ale stawianie przed ultimatum, albo ja albo oni jest nie na miejscu. To stawianie drugiej osoby pod ścianą. W takiej sytuacji nie dziwię się w sumie, że kopnął ją w dupe. Wybór miał w sumie między patologicznymi rodzicami wtracajacymi się we wszystko a samica stawiajaca głupie warunki. Wybrał mamusie, ją przynajmniej zna i wie na co ją stać a po żonie nie wiadomo czego mógłby się w życiu spodziewać…

      2
      3
      Odpowiedz
  8. Dziewczyno ty weź z nim jak najszybciej rozwód , chłopina się nie nadaje na męża , bo steruje nim zjebana patologia która niczego się w życiu nie dorobiła . Obracałem się w podobnym towarzystwie , łudząc się że dam radę ich zmienić że sami może się ogarną , a gdzie do huja , tylko potrafili wyzywać tych co mają lepiej od nich , mnie też kurwy wyzwali po tym jak im raz pomogłem , powiedziałem pierdolę więcej tam nie pójdę i huj już dwa lata jak tam nie byłem ………… u moich kuzynów .

    5
    0
    Odpowiedz
  9. Mąż ciota. Szkoda go komentować.
    Teściowie relikt PRLu w pełnej krasie. Biedni, bez wykształcenia, oszukani, wkurzeni. Wielu jest takich jak oni.

    7
    0
    Odpowiedz
  10. Grubo. Ale pomysl o tym tak. Czy normalny facet, z ktorym chcesz zalozyc kiedys rodzine i spedzic reszte zycia, pozwolilby sie tak manipulowac swoim rodzicom w wieku 33 lat? No wlasnie. Z nim tez najwyrazniej bylo cos mocno nie w porzadku, bo po slubie powinien postawic sprawe jasno a nie pozwolic swoim rodzicom jedzic po Tobie jak po lysej kobyle i jeszcze dac sie manipulowac. Lalus, nie facet. Znajdz sobie lepszego i juz. Chyba nie jest tak trudno znalezc kogos kto w wieku 33 lat ma swoj rozum, prawda ?

    5
    0
    Odpowiedz
  11. Przykra historia ale niestety prawda jest taka że to nie wina teściów którzy fakt przyczynili się ale nic by z tego nie wyszło gdyby nie trafiło na podatny grunt. Niestety prawdziwym powodem rozpadu tego małżeństwa jest to
    iż Twój facet był (i jest za pewne) jedynie żałosną nie potrafiącą się postawić ciotą. Może więc dobrze się stało, chyba że naprawdę chciałabyś być z ‚mężczyzną’ który nie potrafi nawet stanąć w Twojej obronie i pozwala Cię obrażać 🙂

    6
    0
    Odpowiedz
  12. Lekarz zapomniał przeciąć Twojemu mężowi pępowinę.
    Czasem się to zdarza.
    Nic nie zrobisz, miałem w rodzinie taki przypadek. Nic nie zrobisz, zawsze wybierze mamusię.

    0
    0
    Odpowiedz

Ludzie, którzy muszą głośno słuchać

Mieszkając na rozmaitych stancjach czy po prostu w bloku spotkać się można z tymi, którzy najwidoczniej cierpią na wadę słuchu – muzyki słuchają i filmy oglądają tak, że słyszy nie tylko całe mieszkanie ale i okolica. Wytłumaczcie mi, jak można siedzieć w takim hałasie, gdy w sąsiednim pokoju czy mieszkaniu nawet stopery do uszu nie pomagają? Widząc, gdy ktoś wprowadza się z wielkimi głośnikami można być pewnym, że to ktoś kto ma gdzieś komfort innych.

56
7
Pokaż komentarze (6)

Komentarze do "Ludzie, którzy muszą głośno słuchać"

  1. Ja tez lubie głośno słuchać ale do 22. Jakieś zasady muszą być.

    0
    3
    Odpowiedz
    1. Masz na głośniki a nie stać cię na słuchawki?

      2
      1
      Odpowiedz
  2. W Polsce jest jeden problem: przez czasy komuny utarło się, że nie wzywa się policji, a na sąsiada to już w ogóle, nawet jak ten sąsiad to najgorszy cham i ciul co ma nas w dupie. Wezwanie policji za PRLu było jak zakapowanie sąsiada do ruskich, milicja była niczym siła okupacyjna, nie realnie, ale w podświadomości ludzi. I ta skaza nam została w głowach.

    Na zachodzie nikt się nie pierdoli z takimi problemami, tylko dzwoni się na policję. Oczywiście nie mówię o patologicznych dzielnicach czy strefach no-go, ale o „normalnym” zachodzie. Kto mieszkał trochę w Niemczech czy w Holandii ten wie (o Szwajcarii nawet nie wspominam). Jak się zachowujesz za głośno sąsiad z którym masz dobre stosunki, a nawet zdarzyło ci się z nim piwko przetrącić, po prostu dzwoni na policję, bo w tamtych krajach to nie jest odbierane jako coś nagannego. Po prostu jest to usługa za którą obywatel płaci w podatkach i tyle. Ci co się zachowują głośno też się jakoś szczególnie nie obrażają że policja była uciszyć (no chyba że mandat dostaną, ale za pierwszym razem przeważnie jest upomnienie, a dopiero jak patrol musi wrócić to dają mandat, no ale to już debilizm delikwenta że się nie uspokoił).

    Dlatego rozpierdala mnie jak ktoś opowiada że nie spał całą noc bo za oknem miał libację i się darli do rana. Wg mnie jak ktoś jest na tyle głupi, że woli być „prawilny” w oczach półmózgów niż zapewnić sobie spokojny sen i zadzwonić na policję, to niech się męczy.

    11
    0
    Odpowiedz
    1. Zgadzam się z przedmówcą. Policja, to usługa, z której należy korzystać bez kompleksów. Niestety do 90% patologii nie docierają absolutnie żadne racjonalne argumenty, uzasadniające pragnienie względnego spokoju. Patologia nie jest w stanie zrozumieć grzecznych próśb.

      Ja mieszkam tu w Polsce ale postępuje dokładnie tak jak powyżej napisano. Jest 22ga i ktoś hałasuję – dzwonię na policję. U nas też dają upomnienia i często bywa tak, że jak policja pojedzie impreza na nowo się rozkręca. Wtedy dzwonię drugi raz, trzeci, dziesiąty. Skutki są, gdyż towarzystwo wokół nabrało nieco ogłady, co prawda nie wskutek zrozumienia a ze strachu przed kolejnymi mandatami.
      Polecam wszystkim tak robić bez skrupułów i bez nastawienia, że to kapowanie czy tego typu rzeczy. Jeżeli ktoś nie szanuje Twojego prawda do wypoczynku, do spokojnego życia, to jest to zwyczajny atak na Twoją osobę. Atak taki różnie może się zakończyć. Możesz z czasem dostać zawału, udaru, wpaść depresję lub zwyczajnie zacząć popełniać błędy w pracy. Możesz więc zostawić swoją rodzinę samą, gdy coś Ci się stanie i patologii to nie będzie obchodziło. Postaw więc na szali Twoją rodzinę i zdrowie i obawę przed doniesieniem na jakąś patologię. Wybór jest oczywisty.

      Pamiętaj zawsze o tym i od razu jak coś się dzieje dzwoń na policję bez żadnego strachu. Możesz to robić anonimowo, jak na 112 zapytają czy chcesz być przy interwencji. Ja zawsze mówię, że absolutnie nie, gdyż boje się pijanej patologii i wolę sprawę zostawić przeszkolonym profesjonalistom.

      Walczmy o swoje prawa, nie bójmy się marginesu.

      1
      0
      Odpowiedz
  3. To wracaj na wieś.

    0
    7
    Odpowiedz
    1. Niech mieszkają z dala od ludzi ci, którzy nie potrafią używać słuchawek

      2
      0
      Odpowiedz
50 poprzednich wpisów: Gen chujowych zębów | Geriatryczny akademik w bloku | Chujowe te filmy | Zaczepki starych pierdów | Posprzątaj po swoim psie! | Noszenie patriotycznej odzieży | Życie na pokaz | Polska A i B | Jestem w nawrocie | Karmienie dzieci | Niechęć do zmiany życia | Jebany złodziej! | Jak sobie radzić, jak wszyscy wkoło mają raka? | Szto dziełać ze swoim życiem! | Stawianie przed niewykonalnymi zadaniami | Zaibatsu, czyli moje trzy chujnie składające się w jedną | Złodziejstwo wśród znajomych. 1 na 50 ? | Że-branie! | Zakochałem się chorej psychicznie pannie | Jebane śmierdziele | Choroba psychiczna i pojebani krewni | Zachwyty nad reprezentacją | Co z tego, że boli | Mam dość | Brak perspektyw | Jebani rowerzyści | To tylko przyjaciel | Moda na wyciąganie w porę... | Chujnia biznesowa, czyli teoretyczne miliony w zasięgu ręki | Po co te dzieci? | Współczesna nauka akademicka | Zgubny wpływ technologii | Wysokie koszty życia | Nienawidzę zmian | Wypaczona idea feminizmu | Ścieżki rowerowe i piesi | Gdzie jest pizza? | "Świeży" ojciec i marihuana w domu | Zanik poczucia wstydu | Na łeb, na szyję - chyba już nie żyję | "Osiołkowi w żłoby dano..." | Siłownia | Załatwiaj rozumem a nie mordą | Miejsca publiczne jako łazienka | Rosnąca popularność tatuaży | Chorobliwa nieśmiałość | Manipulacja, cenzura i głupota ludzka | Prawicę se dam uciąć, że moja chujnia bije na głowę Waszą. | "Nie możesz bez niej żyć. Ożeń sie z nią."