Rosnąca popularność tatuaży

Witajcie, drodzy Chujanie! Z góry zaznaczam, że nie jest to chujnia wielkiego kalibru, która spędzałaby mi sen z powiek, chcę raczej podzielić się z Wami pewnym spostrzeżeniem. Rzecz, o której piszę, rzuciła mi się w oczy w ostatnich dniach w związku ze zmianą pogody i tym, że wreszcie możemy ubierać się lżej. Chodzi mianowicie o to, jak bardzo popularne stały się wśród kobiet (wśród mężczyzn szczególnie tego nie dostrzegłem) tatuaże. Mieszkam w jednym z największych miast w Polsce, każdego dnia spotykam w różnych okolicznościach setki kobiet i zdecydowana większość z nich ma tatuaż, a najczęściej kilka. Absolutnie nie wtrącam się w to, co ktoś robi ze swoim ciałem, ma przecież pełne prawo do dysponowania nim, ale trudno samego faktu nie odnotować, bo tatuaż jest jednak czymś, co przyciąga uwagę, zwłaszcza gdy pokrywa np. całą rękę osoby siedzącej obok w tramwaju. Wiadomo, że odbiór społeczny tatuażu jest różny (osobiście nie przepadam), w ostatnich latach z całą pewnością mocno się zmienił, ale nie da się ukryć, że tatuowanie jest dość poważną ingerencją we własne ciało. Zastanawiam się w związku z tym, z czego wynika fakt, że tak wiele przede wszystkim kobiet decyduje się na tego typu zabieg i czy w pewnym momencie nie stało się to ślepym podążaniem za modą. Otóż gusta są różne, tymczasem u większości kobiet tatuaże widoczne są w tym samym miejscu (najczęściej na ręku, poniżej łokcia). Co więcej, z jednej strony kobieta zmienną jest, z drugiej –
chętnie decyduje się na trwałą modyfikację skóry. Jeszcze inny aspekt jest taki, że sam proces tatuowania raczej do nie należy do najbardziej przyjemnych i estetycznych i – przynajmniej w moim odczuciu – trochę kłóci się z tradycyjnie pojętą kobiecą delikatnością. Też zauważyliście, że tatuaż przeszedł do mainstreamu? Jeśli tak, to jak się do tego odnosicie – przyjmujecie to beznamiętnie czy dostrzegacie jakieś głębsze podłoże tego zjawiska? PS. Powyższa chujnia nie jest żadną formą ataku na posiadaczy tatuaży. Ich również zapraszam do udziału w dyskusji. Pozdrowienia!

36
14
Pokaż komentarze (43)

Komentarze do "Rosnąca popularność tatuaży"

  1. Ogólnie tatuaże są spoko, ale co do twojej chujni to jest to kolejna moda tak jak noszenie superstarów i pierdolenie (w przypadku kobiet), że jestem wyjątkowa tak jak pozostałe 99% lasek które wyglądają jak ja. Również zauważyłem, że głównie kobiety mają tatuaże, chujowe tatuaże. Jak widzę faceta z tatuażem to ma na sobie coś przyzwoitego (nie licząc sebixów), a większość z lasek które widuje w wieku 19-25 ma jakąś mandale, albo łapacz snów co pokazuje tylko, że jest to teraz modne. Tyle, że niestety nie będzie tak jak w przypadku superstarów ich buraki zostaną do końca życia, ale nie mój cyrk w sumie.

    7
    0
    Odpowiedz
  2. „Zastanawiam się w związku z tym, z czego wynika fakt, że tak wiele przede wszystkim kobiet decyduje się na tego typu zabieg”

    Bierze się z głupoty, patałachu. Z bezdennej głupoty… /Mesio

    PS. A kobieta, która ma taki syf zrobiony, skreślona jest na starcie (u facetów Pana waszego to pierdoli, bo nie gustuje; ale zdanie ma o nich podobnie niskie) . I nie ma wyjątków.

    2
    7
    Odpowiedz
    1. Za to co Mesiu dostaje minusy? Że napisał „patałach”? Taki ma styl, ale poza tym prawdę napisał.

      2
      2
      Odpowiedz
      1. „Za to co Mesiu dostaje minusy?”

        A bo widzisz, niegramatyczny patałachu (raczej powinno być „za co to” ;)), Pan twój zdradzi ci wielką tajemnicę. Skup się, Pan twój niniejszym zdradza…

        ZA PRAWDĘ ZAWSZE BILI.
        /Mesio

        PS. Poza tym patałachy czują się lepiej, „dając minusy”, bo w ich móżdżkach uroiło się, że choć w ten sposób mogą dosrać lepszemu od siebie.

        Inna sprawa, że Pana twojego pierdoli czy akurat patałach postawił „łapkę w górę” czy „w dół”. Więc ciiii… niech się cieszą. 😉 Tyle (nie licząc taniego sikacza z Biedry wypitego w krzakach na jakimś kleszczowisku po kryjomu przed lochą, czekającą na nich z przesoloną zupą i odmówioną dupą, w mrówkowcu) choć mają z tej ich śmierdzącej wegetacji.

        0
        0
        Odpowiedz
        1. „niegramatyczny patałachu (raczej powinno być „za co to” ;))” ależ to jest dobrze napisane. To jest po prostu sztuka wierszowa wyższych eszelonów, której nie jesteś w wstanie zrozumieć swoim ograniczonym umysłem.

          0
          1
          Odpowiedz
    2. Tu dobrze prawisz Mesiu. Ty jednak niegłupi jesteś, patałachu. Żebyś się jeszcze wyzbył tej złośliwości, polaczkowatości to byliby z ciebie ludzie…Pozdrawiam, Meś Panwasz

      2
      0
      Odpowiedz
  3. „Ich również zapraszam do udziału w dyskusji.”
    Dyskusja? Na chujni? Niektórych to już całkiem popierdoliło.

    4
    5
    Odpowiedz
    1. Miejsce dobre jak każde inne, patałachu. /Mesio
      PS. A czasami nawet i lepsze…

      0
      0
      Odpowiedz
  4. „poczułem się w pewnym stopniu zmieszany”… Otóż źle, kolego. Poczułeś że ta kobieta traktuje ciebie jak powietrze. Zwisasz jej i powiewasz. Niestety, prawdopodobnie z powodu twojego wyglądu. Przestań „nie wtrącać się”, „odnotowywać fakty”, „tradycyjnie pojmować” tylko weź się za siebie.

    „tatuaż przeszedł do mainstreamu” – ta, a mój wujek przeszedł operację kiszki. Ale żeś kurwa wymyślił.

    3
    9
    Odpowiedz
    1. A ty żeś kurwa wymyślił nie lepiej – jeśli wszyscy przestaliby „odnotowywać fakty” i tradycyjnie czy nietradycyjnie „pojmować”, to całą chujnie można by zamknąć. pod każdym wpisem można napisać „weź się za siebie”, więc pierdolisz nie mniej niż autor

      3
      1
      Odpowiedz
    2. Do garów babo! Nie masz tutaj nic mądrego do powiedzenia. Pewnie sama masz pełno tych tatuaży to sobie jeszcze na tyłku członka wytatuuj jak w ciebie wchodzi.

      0
      1
      Odpowiedz
  5. Sam napisałeś ” kłóci sie z tradycyjną delikatnoscia” . Kobiety nie chca byc delikatne

    8
    0
    Odpowiedz
  6. Albo to durne podążanie za modą, jak klony, albo chodzi o narcyzm i próżność czyli szukanie na siłę zwracania na siebie uwagi (m.in. stąd jest taka popularność portali społecznościowych) i tatuaż jest jedną z opcji dającą taką możliwość. Zresztą radzę na takie kobiety uważać bo to mogą być osoby z tzw. mroczną triadą na którą składa się m.in. właśnie narcyzm i tacy ludzie mogą być niebezpieczni. Możliwe też, że dlatego tak kobiety ciągnie do drani, którzy są właśnie silnie nacechowani mroczną triadą no bo przecież swój do swego ciągnie 😉 Trochę jednak zszedłem z tematu więc tyle ode mnie na teraz.

    5
    1
    Odpowiedz
  7. Kolejna glupkowata moda.

    6
    0
    Odpowiedz
  8. Tatuaże są kalaniem do krwi swojego ciała nie mówiąc już o wprowadzeniu ciała obcego do naszego oraganizmu jakim jest farba. Robią je sobie osoby zakompleksione i z mniejszymi lub większymi odchyłami psychicznymi. Według Pisma Świętego Pan bóg potępia dziary. Sam posiadam dopiero dwie, z których jestem zadowolony.

    6
    4
    Odpowiedz
    1. Trzecią wydziergaj sobie na ryju i idź na rozmowę o pracę. (bo przecież umiejętności się liczą 🙂 )

      1
      0
      Odpowiedz
  9. Baba musi się cała pokolorować, bo czym innym może zwrócić na siebie uwagę.

    3
    7
    Odpowiedz
    1. Dupą i cyckami jeszcze 😀 hehe

      2
      1
      Odpowiedz
  10. Osobiście uważam to za modę, taką samo jak noszenie dzwonów czy kombinezonów. Pamiętacie boom na kolczyki w pępku albo nosie? Mało kto je teraz robi. O ile docenię jeszcze cały rękaw, jakąś dobrą kompozycję, to nie potrafię zrozumieć takich malowideł wyrwanych z kontekstu: tu kolorowy kwiatek, tam jakiś czarny wilk, wzniosły cytat i portet babci. No ale co kto lubi 🙂

    7
    0
    Odpowiedz
  11. Zgadzam się w 100 procentach. Pozdrawiam 😉

    6
    0
    Odpowiedz
  12. Mi osobiście jako facetowi nie podobają się tatuaże u kobiet, wręcz mnie odpychają, ale ja chyba jakiś staromodny jestem

    11
    4
    Odpowiedz
    1. Mnie również, ale ma to jedną zaletę, że ułatwia selekcjonowanie potencjalnego partnera.

      2
      0
      Odpowiedz
  13. Sprawdź co Clooney powiedział, gdy zapytali go o brak tatuaży na ciele… to wiele mówi o tych co mają tatuaże

    2
    0
    Odpowiedz
  14. Mi się podobają dziewczyny z tatuażami, dlatego uważam, że bierze się to z mody i pewnego obecnie panującego „szału” na tatuaże i kolczyki, który pewnie z czasem minie.

    1
    0
    Odpowiedz
  15. „Kobiecą delikatnością” – ja pierdolę jak mnie niemożebnie wkurwia! takie gadanie…..

    3
    6
    Odpowiedz
    1. To niech cię wkurwia! Starzejące się dupsko i rozciągnięta dziara, we łbie pusto. Szkoda pyska otwierać, gnać to ciałamajstwo jak najdalej..

      1
      1
      Odpowiedz
  16. Kiedys kazdy wiedzial za jak lato sie zaczelo i jakis facet mial tatuaz to byl w pierdlu, albo byl marynarzem i mial tatuaz golej baby. Wiec mial status. To bylo cos.
    Teraz to hipsterstwo, jakies kwiatuszki, duchowe mandale i komercyjna alchemia, niewinne pretensjonalne marudzenie. Mejstrimowe. Tylko jak taka reka bedzie wygladac jak hipsterka stanie sie babunia i skora sie zwiotczy!???

    6
    5
    Odpowiedz
  17. Moim zdaniem to tylko płytka moda, chęć przyozdobienia się, zwrócenia uwagi ( ten kto twierdzi, że tatuaż robi tylko dla siebie, ten moim zdaniem kłamie). Faktycznie, dla zdrowo myślącego człowieka, taki rodzaj trwałej ozdoby to poważna decyzja, jeśli to głębiej przemyśleć, to zazwyczaj dojdzie się do wniosku, że nie ma to sensu. Tylko, że ja coraz częściej spotykam ludzi podejmujących decyzje o dalekosiężnych skutkach (nie chodzi mi tylko o tatuaż) bez głębszego namysłu, do czego się beztrosko przyznają. Ich sprawa. Daleki jestem od moralizowania i narzucania komuś swojego zdania. Ładny tatuaż, ładnej kobiety nie zeszpeci – a czy upiększy?- myślę, że nie. Tak więc, nie dopatrywałbym się tu głębszego podłoża, dziś dorośli ludzie łapią pokemony, bo to popularne.

    12
    1
    Odpowiedz
    1. Nareszcie jakiś mądry komentarz

      3
      0
      Odpowiedz
  18. Zgadzam się w 100%! Kolejna pojebana moda, z tym, że bardziej inwazyjna i trudniej odwracalna niż pozostałe.

    5
    2
    Odpowiedz
  19. Zwykła moda, która miejmy nadzieje szybko przeminie, a tatuaże zostaną.

    3
    0
    Odpowiedz
  20. Na prezydenta Ciebie, drogi Chujanku, za wykazywanie zanikającego zjawiska, jakim jest normalność. Osobiście uważam, że „młoda dziewczyna z tatuażem to jak zesrać się na tort wiśniowy”. / Pozdrawiam, doktor Wiesław

    16
    1
    Odpowiedz
    1. Dobre panie Wiesławie, pisz pan częsciej

      2
      0
      Odpowiedz
  21. Tatuażu nie posiadam i posiadać nie zamierzam, ale to co rzuca mi się w oczy to fakt, że czepiasz się kobiet, podczas gdy plagą jest gdy facet na tzw. rękaw. Może po obu płciach będziemy jeździć zamiast jak zawsze po tej jednej, hm?
    Niemniej jednak nie sposób się nie zgodzić, że jest to swego rodzaju podążanie za modą. Nie wszyscy tatuaże mają, więc sam proces może przypominać coś w stylu wejścia na „następny, wyższy poziom”, coś unikatowego, wyróżniającego z szarego tłumu i dostępnego od konkretnego wieku, nie dla wszystkich. To samo z farbowaniem włosów w kolorowe barwy. Byle być innym, unikatowym, cieszyć się tym patrząc na szaraków, często budując poczucie lepszości.
    Po następne, co to znaczy: „tradycyjnie pojęta kobieca delikatność”? Kolego, mamy XXI wiek, a kobiety mają możliwość wyboru być taką, jaką chcą, a nie tak jak to kiedyś próbowaliście narzucić – jeden, ten sam styl bycia delikatnej, głupiutkiej, nic nie potrafiącej bezradnej damy w opresji czekającej na księcia. (po czym narzekania, że każda taka sama… nie dogodzisz)

    4
    3
    Odpowiedz
    1. Autor chujni „nie jeździ” po żadnej z płci, akurat rzuciło mu się w oczy, że to kobiety zazwyczaj mają tatuaże. Sam mam podobne obserwacje. I podpisuję się pod tym, że to wynik jakiejś głupiej mody, chęć bycia fajnym i na czasie.

      3
      1
      Odpowiedz
    2. Dla mnie te „rękawy” czy „tunele” są okropne. Prędzej dla mnie skreślony jest facet z czymś takim niż dziewczyna z jakimś małym tatuażem.
      Szkoda tylko, że mało z nich bierze pod uwagę, że moda minie, a te „ozdoby” zostaną. Widziałam kobietę w starszym wieku z tatuażem na pomarszczonej łydce. Wyglądało to smętnie. Chyba jednak jeszcze gorzej niż u starszych facetów.

      1
      0
      Odpowiedz
    3. Wyższy poziom… ja pierdolę chyba wyższy poziom zidiocenia.. Jak to ładnie sobie lasunia dorabia pseudofilozofię. Jak wszyscy bedą tacy unikatowi z jakimś gównem na ramiączkach to już nie będą się wyróżniać. Sorry, że burzę ci piramidę wartości, wszak XXI wiek nastał. Bądź sobie kim chcesz, tatuuj, noś to to w uszach o średnicy teleskopu Hubbleya, wsadzaj kolczyki w dupę nos czy piczę, bądź sobą lasunia. A przy tym nie zapomnij publicznie odesrać się na Trafalgar Square i zrobić sobie selfika..

      1
      0
      Odpowiedz
  22. Obcy zwyczaj, u Słowian tatuowano tylko niewolników.

    4
    0
    Odpowiedz
  23. Jestem kobietą, mam kilka dużych tatuaży, żaden z nich nie jest gównianą mandalą, kwiatkiem, łapaczem snów ani dmuchawcem czy znakiem nieskończoności. Tyle że wszystkie są na korpusie i mała szansa, żeby je ktoś obcy zobaczył. Jestem typem delikatnej kobiety, wyglądam kobieco. I nie, nie mówię sobie, że „tatuaż ma dla mnie coś znaczyć”, bo to zwykła ozdoba. Czy coś nie wpisuje się w schemat?

    2
    0
    Odpowiedz
    1. „Jestem typem delikatnej kobiety, wyglądam kobieco.” no nie, tracisz niemało z tej kobiecości. Ale dla mnie to ma zaletę bo ułatwia mi selekcjonowanie potencjalnego partnera.

      3
      1
      Odpowiedz
  24. Generalnie tatuaż sugeruje, iż często masz do czynienia z plebsem. Pospolici lubią takie badziewia, typu tatuażyk, błyskotka, głośna muzyczka. Widziałeś kiedyś profesora, dyrektora, dyrygenta w filharmonii albo uczonego kardiochirurga z tatuażem? No nie. I to jest granica między prostą zwierzyną a ludźmi w pełnym tego słowa znaczeniu.

    8
    2
    Odpowiedz
  25. To czy ktoś ma tatu czy nie to mam to gdzieś. Jego sprawa…. ale są takie ćwoki i pizdy, że specjalnie chcą wyeksponować swoją dziarę i patrzą na kogoś kto przechodzi obok czy patrzy na ich „cudny” tatuaż. To jest po prostu żenujące i najchętniej to bym nasrał mu na ten tatuaż. Czekam tylko na czasy, gdy przestanie to byś modne a nawet przypałowe. Ciekawe co wtedy zrobią??

    0
    0
    Odpowiedz
    1. „nasrał mu na ten tatuaż” heheh, weź tak zrób i nagraj filmik na jutuba 😉

      0
      0
      Odpowiedz

Chorobliwa nieśmiałość

Gdy miałem kilka lat myślałem to minie, gdy miałem kilkanaście wmawiałem sobie to przejdzie, teraz zrozumiałem nie ma ucieczki. O czym mowa? O nieśmiałości, tylko nie o takiej zwykłej, a chorobliwej. Kto tego nie odczuwał nie zrozumie co mam na myśli, a nawet będzie się wyśmiewać, że coś takiego jak ja łazi po tej ziemi.
To jest jak życie w zamkniętym kręgu, w błędnym kole. Odkąd pamiętam byłem samotnikiem trudności sprawiał mi kontakt z otoczeniem, nawet w szkole odezwanie się do kogoś z klasy czy nauczyciela odbierało mi chęci do życia. Coraz częściej łapię się na tym że ludzi próbuję unikać ile tylko się da. Przebywam w mało uczęszczanych miejscach, ostatnio nawet przechodzę na drugą stronę ulicy gdy widzę kogoś idącego z przeciwka. Oczywiście nie muszę mówić, że o kontaktach z płcią przeciwną mowy być nie może, bo trzeba byłoby się odezwać a sam fakt otwarcia gęby do kogoś obcego doprowadza mnie do palpitacji serca. Załatwienie czegoś gdziekolwiek (choćby w jakimś urzędzie czy nawet w głupim sklepie) okupione jest paraliżującym strachem, zniechęceniem czy wręcz obrzydzeniem. Gdy rano otwieram oczy i wiem że będę musiał się z kimś spotkać/gdzieś iść/ coś załatwić marzę żeby zapaść się pod ziemię. Najlepiej czuję się w nocy. Kładę się spać i moim jedynym pragnieniem jest żeby ranek nigdy nie nadszedł (trochę tak jak było w „Dniu świstaka”). Wiem, że to wszystko jest chore, nienawidzę siebie takiego, ale nie znalazłem sposobu na przestawienie swojego zidiociałego mózgu na normalne tory. I tak ciągnę to życie ( o ile można to nazwać życiem) już 31 wiosen bez nadziei na jakąkolwiek odmianę. Na koniec mam apel do nieśmiałych osób: Walczcie z tym póki młodzi jesteście, później wyleczenie tego jest trudne.

81
5
Pokaż komentarze (39)

Komentarze do "Chorobliwa nieśmiałość"

  1. spróbuj może zrobić coś dla kogoś potrzebującego, chorego takiego który ma gorzej od Ciebie, żeby okazał Ci wdzięczność

    4
    2
    Odpowiedz
  2. Głowa do góry, patałachu (oraz trzy stówki w łapę, CV w zęby…), Pan twój, Mesio, raczył pochylić się nad chujnią twoją (Cieszysz się nie? Dobrze, że czytasz to na klęczkach, bo ze szczęścia pewnie ustałbyś na tych miękkich nogach.). Staw się pod bramą naszego Łódzkiego Wydziału Fabrycznego. Karteczkę o swojej nieśmiałości Incognito Incognitoviczowi – odźwiernemu naszemu- pokaż, i twoje problemy zostaną rozwiązane. Albowiem Pan twój zaprawdę powiada ci: zapierdalał będziesz.

    Zapierdalał będziesz wydajnie, ofiarnie i bez wytchnienia (i ze zdublowaną mocą, of koz). Ale to nie wszystko, patałachu… Ty będziesz zapierdalał za darmo.

    I tak zapierdalał będziesz, dopóki głód nie zmusi cię do tego, by otwór gębowy rozewrzeć i upomnieć się o te parę zeta wypłaty…
    Albo to, albo śmierć z głodu, synu (a głód wyprostuje każdego). Wybieraj. /Mesio

    PS. Jeśli wolisz, to miłosierny Pan twój, Mesio, w łaskawości niezmierzonej swojej, może pozwolić leczenie twe rozpocząć łagodniej. Ot, jak w poniższym sucharku…

    Spotyka się dwóch niemych:(rozmawiają w jęz. migowym)
    – Co słychać?
    – Ano idę jutro do kliniki, gdzie nauczą mnie mówić i nie będę już migał.
    – No co ty, przecież to nie możliwe…
    – Spotkamy się za tydzień, to ci opowiem…

    Spotykają się po tygodniu i ten drugi zaczyna migać:
    – I co słychać?
    – W porządku, jak słyszysz, mówię już normalnie.
    – Kurna, stary, jak to zrobiłeś?
    – A widzisz, jest taka klinika, gdzie leczą niemowy. Strasznie drogo i trzeba być bardzo cierpliwym, ale po tygodniu mówisz jak każdy.

    Gość pobiegł do tej kliniki, wypełnił kwestionariusz, zapłacił. Recepcjonistka prowadzi go długim korytarzem do niewielkiego, pustego pokoju, w którym jest tylko krzesło….
    Po chwili do pokoju wchodzi ogromny, nagi murzyn, zamyka drzwi na klucz, wali gościa w pysk, jednym ruchem ściąga mu portki, przekłada przez krzesło i zapina od tyłu.
    …AAAAAA – wrzeszczy niemowa z bólu
    A murzyn waląc go po głowie odpowiada:
    – Dzisiaj A, jutro B, do końca tygodnia całymi zdaniami…

    9
    11
    Odpowiedz
    1. Mesiu, idź w chuj ze swoją yntelygencją, zajebistym ciętym dowcipem i empatią.
      Najlepiej do tej szesnastki, co się w Tobie dziwnym trafem nie zakochała.

      0
      0
      Odpowiedz
      1. A co? Boli, patałachu? 😛 /Mesio
        PS. Ma 25.

        0
        0
        Odpowiedz
  3. Wczoraj kiedy wybrałem się biegać napotkałem na kobietę z córeczką radośnie na spacerku i sparaliżowany powagą sytuacji zawróciłem tylko dlatego, żeby uniknąć wyprzedzenia ich. Myśli w stylu, że ktoś pewnie mnie oceni, coś do mnie powie, wyśmieje czy cokolwiek innego dręczą mnie od dawna.

    11
    1
    Odpowiedz
  4. Taki Endrju Golara też bał się odezwać nawet jak go kanar o bilet prosił ale przełamał nieśmiałość bardzo prosto. Poszedł w MASĘ. Co prawda jak następnym razem spotkał kanara to zamiast mandatu dostał zawiasy ale czuł się dużo pewniej.

    12
    1
    Odpowiedz
  5. Miałem podobnie, ale udało mi sie. Wiecej pewności siebie Po prostu. Trzeba iść przez życie z agresją. Do odważnych świat należy.

    2
    4
    Odpowiedz
  6. Też cierpię na tą dolegliwość i niby coś staram się zmieniać ale generalnie jest to samo, po prostu tak jak mówisz, trzeba z tym się uporać od małego. Nie wiem skąd to mam. Matka mi mówi, że była taka sama, coś załatwić, gdzieś pójść to zawsze 100x się zastanawiała. Kończy się u mnie po tylu latach (28) stanami nerwicowymi i ogólnym ro#$!em psychiki z myślami samobójczymi włącznie. Miałem nawet za sobą psychiatre ale odstawiłem leki po 0,5 roku, może to był błąd. Żeby tego było mało wszystko co bym nie robił jest na dłuższą metę kiepskim rozwiązaniem- np. pracuje obecnie w urzędzie i moje stanowisko wymaga kontaktu z petentami-i nie zawsze są to łatwe kontakty, ja jak wpadam w silny stress robie się czerwony i słabo mi-i tak jest tydzień w tydzień, zawsze trafi się ten jeden skuriwały moment, bodziec, który uruchamia we mnie te toksyczne reakcje-albo wstaję rano w dzień gdy czeka mnie ważne zadanie i już czuje się jak gówno (bóle brzucha, zawroty, osłabienie-zwłoki od początku dnia. Generalnie wystarczy, że przekroczę próg zakładu pracy i tak jak bym wkroczył w inną czasoprzestrzeń. Z drugiej strony siedząc w domu człowiek się bardziej alienuje i dziczeje, tak źle i tak do dupy. Od małego pamiętam gadam ze sobą, też tak masz? Bo ja z tym przechodzeniem na drugą stronę ulicy to dokładnie to samo. O kobietach to już może lepiej nie będę pisał…
    I wieczne zamartwianie się, o to czy dobrze napisałem, czy nie zrobiłem literówki…wyłączyłem wodę, zgasiłem światło w łazience-tak, ale czy na pewno?-itd itp., a jak się okaże, że coś spieprzyłem-od razu paliptacja serca i uderzenia gorąca. Zresztą co ja kuhwa będe tutaj się rozpisywał, nieśmiałość może być objawem zaburzeń takich czy innych ten kto nie przeżył, nie zrozumie a w naszym skurwiałym społeczeństwie istnieje tendencja do dopierdalania takim jak my i wykorzystywania takich słabości. Śrut, dupa i kamieni kupa.

    15
    3
    Odpowiedz
    1. Jak ja to znam… Jeśli tylko w danym dniu mam coś ważnego do zrobienia, to mój organizm zaczyna wariować. Tak jak mówisz – bóle brzucha, osłabienie i cholera wie co jeszcze. Nie jest to kwestia tego, że się czymś przejmuję, bo sęk w tym, że na poziomie świadomości nauczyłem się do wszystkiego podchodzić bez emocji (czasem to nawet problem, bo już nawet nie potrafię np. kogoś szczerze pocieszyć czy pochwalić, wszystko jest mi obojętne). Problem leży w podświadomości, na którą nie mam żadnego wpływu. To właśnie ten podświadomy strach i nieśmiałość zawsze powodowały, że mimo stoickiego spokoju i zupełnej obojętności myśli, przed każdym ważniejszym egzaminem dłonie trzęsły mi się niesamowicie i jak na złość bolał mnie zawsze brzuch. Taka zjebana reakcja organizmu, nad którą nigdy nie potrafiłem zapanować. Nie unikam ludzi jakoś specjalnie, ale szczerze to zawsze tylko czekam, żeby już się od nich uwolnić i siedzieć samotnie. Choćby cały dzień, tydzień, wszystko jedno. Jeśli tylko jest możliwość uniknięcia jakiegoś wyjścia do ludzi, to zawsze staram się zrobić wszystko, żeby tego wyjścia uniknąć. Wyjście na piwo to nie jest dla mnie relaks, to jest jak pułapka, gdzie każda minuta zdaje się trwać nieskończoność i tylko czekam na okazję, żeby zniknąć i znowu znaleźć się w domu, czy gdziekolwiek indziej. Byleby samotnie. Droga do sklepu, to jak wyprawa na drugi koniec świata. Pieszo. Wydarzenie godne zapisania w kalendarzu grubym markerem.
      Tak jak już wspomniałem, nie jest do końca też tak, że zupełnie unikam ludzi. Lubię rozmawiać, ale nie o byle czym i nie byle jak. A w końcu ilu jest takich ludzi, z którymi można tak naprawdę, naprawdę szczerze porozmawiać? Poddać w wątpliwość religię, sens obchodzenia jakichkolwiek świąt, albo codziennych, ludzkich zachowań, czy powszechnie przyjętych standardów jak np. zakładanie rodziny, branie ślubu. Ilu jest takich ludzi, z którymi można na takie tematy tak naprawdę sensownie podyskutować? Nie po to, żeby dany temat wyśmiać, czy pogawędzić przez 10 minut używając ogólników, ale tak naprawdę, głęboko i bez przyjmowania niczego za standard czy pewnik. Ile jest takich osób? Ja znam tylko jedną. Dobre i to, bo dzięki temu jeszcze nie zwariowałem.
      Dziewczyny też pewnie nigdy nie znajdę. Bawić się nie lubię, tańczyć nie potrafię, jestem kiepskim kierowcą a na samochodach kompletnie się nie znam. Zamiast kina wolałbym obejrzeć film w domu a zamiast wyjazdu do rodziny wolałbym poczytać książkę, pograć w coś albo po prostu czymś się zająć – czymkolwiek, mam różne zainteresowania. Hobby mi nie brakuje, raczej czasu na nie. Zamiast wymuskanej kobiety z wielkim biustem i na szpilkach, wolałbym prostą, skromną dziewczynę w trampkach. Ale to bez znaczenia, bo z moim charakterem i tak pewnie nigdy żadnej nie znajdę. Jakieś 2 lata temu co prawda znalazła się zainteresowana mną kandydatka. Wyrosła jak spod ziemi, tak po prostu. Jednak była ona z zupełnie innej gliny ulepiona. Minąłby może rok, może dwa i męczyłbym się z nią. Ona ze mną zresztą pewnie też. Na seksie aż tak mi nie zależy, więc po prostu ją zignorowałem. Jedynie ego mi trochę podniosła, bo wcześniej dla kobiet byłem zupełnie niewidzialny, tyle z tego wynikło.
      Zresztą, sam już nie wiem, czy ja w ogóle chcę kobiety w swoim życiu… Jestem sam, ale mi z tym dobrze. Pracę mam, żyję sobie powoli swoim tempem. Cały swój wolny czas poświęcam na hobby, swoje pasje. Robię to, co lubię i chcę robić. I kiedy mam na to ochotę. Nikt nie przeszkadza mi, ani ja nie przeszkadzam nikomu. Jedynie czasem gryzie mnie myśl, że mam te 20 lat z hakiem, a nigdy nie uprawiałem seksu. Tylko czy to w ogóle warte jest zachodu…
      Zszedłem może trochę z tematu… chociaż może nie. W sumie to wszystko jakoś wiąże się z nieśmiałością. A nawet jeśli nie, to przynajmniej trochę z siebie wyrzuciłem, trochę poukładałem myśli. Czuję się jakby lepiej, trochę mi lżej. Wracam więc do zajmowania się swoimi sprawami.

      8
      0
      Odpowiedz
      1. Dobrze wiesz, że coś jest nie tak i przeszkadza ci to, mimo że szukasz sposobu na zagłuszenie tego. Uciekasz w samotność, bo doraźnie tak ci łatwiej, ale to i tak nie daje ci spokoju. Popęd seksualny i potrzebę bliskości też próbujesz zagłuszyć? – tego się nie da zrobić. To nic złego być introwertykiem, zatracać się w swoich pasjach, mieć bogaty wewnętrzny świat. Ja nawet uważam, że to cenne. Znam ekstrawertyków, których całe życie jest zdominowane przez przymus kontaktu z innymi, to ludzie, którzy sami ze sobą nie są w stanie spędzić godziny. Wszystko odczuwają i definiują poprzez innych, są jak puste skorupy. Nie mają zainteresowań, które nie łączą się z innymi. Nie interesują się czymś dla tego samego, tylko dla interakcji, która może z tego wyniknąć. Mają tysiąc kontaktów, a wszystkie powierzchowne. To jest przeciwny biegun problemu. Jak widać można przegiąć w obie strony. Dwadzieścia lat to jest nic, wbrew pozorom nawet na pierwszy seks to jeszcze nie tak późno. Oczywiście, każdy pieprzy jaki to on doświadczony w młodym wieku, ale to tylko gadanie. Proponuję wziąć się za wyrabianie zaniedbanych umiejętności społecznych, przekonać się, że ludzie to nie wrogowie, ani istoty z innej planety. Żadne hobby nie zastąpi udanego związku, a udany związek nie równa się rezygnacji z hobby. Pewien stopień kontaktu z innymi jest niezbędny i nie powinno się to wiązać z negatywnymi odczuciami. Przyjąłeś taktykę typową dla ludzi z twoim problemem, ale to tylko łatanie przeciekającej tamy – ona w końcu pierdolnie (zawsze tak jest), wiec lepiej od razu daj sobie spokój i zamiast wstrzymywać rzekę, płyń razem z nią.

        3
        0
        Odpowiedz
        1. A mi tam za niedługo stuknie 30stka. Mam osobiście gdzieś całe związki i latanie za babami, nawet mnie na to nie stać, a wiadomo, że jak się nie ma miedzi to się na dupie siedzi. Brak czasu i chęci na takie zabawy zresztą też swoje robi. Nawet zaczyna mi latać koło wentla moje prawictwo, zresztą popęd też jakby się zmniejszył. 😉

          0
          0
          Odpowiedz
        2. Podpisuję się pod tym obiema rękoma jako gość, który sam wyszedł z podobnego gówna. Gen. z mówieniem, że wszystko jest w porządku sam kiedyś miałem podobnie, ale to po prostu mechanizm obronny – pamiętam jak strasznie wtedy cierpiałem.

          1
          0
          Odpowiedz
      2. Jakbym o sobie czytał, ale jak pociągnę z gwinta to jest jakby lepiej. 😉

        0
        0
        Odpowiedz
  7. Ja bym się zastanowiła gdzie leży przyczyna. Może w dzieciństwie rodzice wszystkiego Ci zabraniali,wywierali presję i zamknąłeś się w sobie ? Może przeszedłeś przez coś, miałeś traumę. Nie wierzę, że wzięło się to znikąd.Jakiś powód musi być. Jak Ty funkcjonujesz, skoro z nikim nie chcesz gadać? Będziesz non stop uciekał ? Weź idź na terapię 🙂

    7
    3
    Odpowiedz
  8. Miałem to samo. Ale sam się wyleczylem. Im bardziej będziesz uciekać tym będzie gorzej. Musisz to odwrócić. Na siłę wychodzić do ludzi. Po trochu, małymi krokami, najpierw przed domem, do jednej osoby. Potem dwóch itd. Potem codziennie do pobliskiego sklepu, zapoznać z widzenia kasjerke. Krok po kroku dalej. Przyzwyczajac się do ludzi w okolicy, w kiosku itd.

    6
    2
    Odpowiedz
    1. Ja też wyleczyłem się sam, a kiedyś miałem problem nawet z odezwaniem się do kasjerki. Przede wszystkim trzeba zrozumieć, że kontakt z ludźmi nie jest niczym strasznym. Ludzie nie zwracaja na nas uwagi tak bardzo jak myślimy, mają nas generalnie w dupie, więc niepotrzebnie spinamy się, żeby zrobic dobre wrażenie. Dlatego osoby niesmiałe są sparaliżowane przy innych, ponieważ myslą, że inni oceniają ich tak wnikliwie jak oni sami.

      2
      0
      Odpowiedz
  9. NIGDY nie jest za późno by stać się lepszym. Myślę, że rozwiązaniem twojego problemu jest stawienie czoła strachu i zacząć z kimś rozmawiać (z kim bądź i o czym bądź – najwyżej wyjdziesz na głupka i co z tego?). Po pewnym czasie przestaniesz w ogóle o tym myśleć 😉 Powodzenia!

    3
    2
    Odpowiedz
  10. Faktycznie, 31 wiosen bez ruchania sprawą słabą jest. Ja Kupidyn, polecam Ci „kołczing” życiowy, tam nauczą Cie kontaktów z ludzmi, a skoro już o kontaktach mowa to ważne jest, aby na spotkania z dwunogami sie nie spóźniać. W tym celu polecam wyposażyć sie w gadżet na rękę w postaci takiego zegarka z takim niebieskim podświetlaniem wyświetlacza. Jeżeli chodzi o prace to domyślam się, że sprawa też w rozsypce, ale tu mam dobre wieści. Nasza kapitalustyczna łachudra, Pan Mesio na bank znajdzie dla Ciebie coś w swoim Łódzkim Wydziale Fabrycznym, gdzie otwieranie paszczy rzeczą zbędną bedzie. Mesiu, czyń swą powinność. Pozdrawiam, Kupidyn.

    1
    6
    Odpowiedz
    1. Kiedyś, kiedy jeszcze nie byłem Mesiem Panwaszem też byłem chorobliwie nieśmiały. Frustracja dobijała Mesia i z zawiści robił wiele głupich rzeczy. Srał do szkolnych umywalek, nosił brudne przepocone podkoszulki, podrzucał kumplom swoje stare skarpety, wyżerał koleżankom drugie sniadanie… i mimo, że koledzy spuszczali mu regularnie wpierdol, nie załamywał się. walczył, of koz. Najsampierw wykształcił odporność i swoje Ja. Nie zważał na opinie i krzyki. Pierdział publicznie głośno, tańcząc i przytupując, walił konia w gabinecie pani psycholog, macał dziewczęta i chłopców z młodszych klas, przy czym sumując reakcje tatusiów macanie chłopców było zdecydowanie bardziej bezpieczne. I przyjemne :). Meś panwasz stawał się pradziwym mężczyzną. Po drodze odkrył uroki tatuowania swojego ciała i nie mówi o zwykłych dziarach na ramieniu, to dla zwykłych patałachów – Meś Panwasz tatuuje sobie swoją potężną, sześciocentymetrową pałę. Hans, jego osobisty tatuażysta wytatuował mu na chuju pięknego indyjskiego słonika a po drugie stronie kolorowe baloniki. Teraz, kiedy jestem już Mesiem moja nieśmiałość zniknęła bezpowrotnie. Kiedy Panwasz Meś zechce, zatrzymuje się w parku i ściąga gacie. Przechodzące niewiasty klaszczą i pieją z zachwytu. Kiedy zechce łapie na ulicy jakąś lochę za włosy i zaciąga do swojego pięknego Mesia, przekłada przez okno i rżnie a locha wydaje okrzyki zachwytu. Meś Panwasz myśli o porzuceniu stanowiska kapo direktorrien w Łódzkim Wydziale Fabrycznym i o rozpoczęciu kariery kosmonauty. Radzi sobie doskonale w symulacji komputerowej a jego internetowy kolega mówi, że jest dyrektorem w jednym z oddziałów NASA, rekrutujących najzdolniejszych i najbardziej urodziwych młodych, dynamicznych Polaków. Mówi, że jestem najlepszy i za jedyne 300 euro rozpocznie moją procedurę rekrutacji. Ale co wy, patałachy możecie wiedzieć, jak 300 euro dla was to miesięczna pensja. Tylko wybrańcy, tacy jak ja, Meś mogą dostapić zaszczytu podróży kosmicznych. Pomacham wam z góry, patałachy. PS. Panwasz ma dziś rozwolnieni. Nie, żeby się załamywał ale smród w jego willi za dwie bańki jest intensywny. Może jednak zacznie srać do muszli, jak zwykłe patałachy?

      2
      4
      Odpowiedz
      1. Mesiu, możesz też srać do bidetu, pozwalam. Srając pomyśl nad kolejnym komentarzem bo w końcu zacząłeś pisać jak należy 😉
        PS. Czy pomachasz nam z góry swoją potężną, sześciocentymetrową pałką? Uważaj żebyś za bardzo przy tym nie rozkołysał całej stacji kosmicznej. Od dziś będę jej wypatrywała na niebie.

        0
        0
        Odpowiedz
  11. A jakich sposobów próbowałeś?

    1
    0
    Odpowiedz
  12. 5/5. Mam coś z tego, o czym mówisz. Pomimo aspiracji – brak pewnego pierwiastka przebojowości, otwarcia na otoczenie czy obycia w grupie tłamsiły osobowość i zmuszały do „życia w cieniu”. Zostało wiele z tego w wieku 33 lat obecnie, chociaż nie ukrywam, że w kontaktach z ludźmi czasem nadal nie czuję swobody i nie ukrywam, ze często w rozluźnieniu pomaga małpka… lub dwie. Ale na dopalaczach się „nie liczy” ;-). Chujnia z przesłaniem!

    4
    0
    Odpowiedz
  13. pierdolisz gupoty, też mam 31 ale widząc zaklamanie fałsz i interesowność mam w pupie kazdego i każdą

    8
    1
    Odpowiedz
  14. Chyba dzień świra.. Jak poza nieśmiałością nic ci nie dolega to i tak powinieneś się cieszyć. U mnie jest szereg diagnoz; lęki, nerwica, depresja, nieśmiałość, nie wspominając o fizycznych wadach. Naprawdę, chciałbym być „normalnym” gościem z nieśmiałością. Oczywiście, jeśli byłby wybór to bez niej.

    4
    0
    Odpowiedz
  15. Już tu kiedyś pisałem pod podobnym tematem, ale się powtórzę. W naprawianiu nieśmiałości nie chodzi o walkę, to nie wojna. Im bardziej walczysz, tym bardziej jesteś w dupie, efekt taki, że nienawidzisz siebie, a problem jak był, tak jest. Tu chodzi o akceptację siebie, o zrozumienie na czym to wszystko polega, o zobaczenie wszystkiego we właściwych proporcjach, a wtedy problem sam się rozwiąże. Długo by o tym pisać, a nie wiem czy w obecnym stanie złapiesz o co chodzi. Polecam psychoterapię grupową, wiem, że na samą myśl ci słabo, ale chyba już jesteś wystarczająco zmęczony tym wszystkim, żeby powiedzieć: trudno i tak nie mam nic do stracenia.

    8
    1
    Odpowiedz
  16. Mam prawie to samo ale postrzegam to nieco inaczej.
    Nie denerwuje się gdy mam zagadać do kogoś obcego bo prawdopodobnie jest to pierwszy i ostatni raz kiedy go widzę na oczy, więc jeśli pogadamy to i tak jutro zapomni że ktoś taki jak ja w ogóle istniał.
    Gorzej ze znajomymi. W końcu np. w pracy czy szkole będziesz widywał tych samych ludzi.

    4
    0
    Odpowiedz
  17. Kolego, nerwica z fobią społeczną się kłania. Szkoda, że tego nie leczyłeś jak miałeś 21, a nie 31. Ale nic straconego. Rozpocznij mozolną walkę z tym, krok po kroczku. Bo co masz niby do stracenia? Tylko możesz zyskać, nie tracisz nic, bo i tak jesteś kompletnie wyalienowany jeżeli chodzi o życie.

    2
    1
    Odpowiedz
  18. Ale konia to bijesz śmiało 🙂
    Nie pozdrawiam.

    2
    8
    Odpowiedz
  19. Ja mam 20 i teraz też widzę,że ciężko to wyleczyć. Najgorsze jest to jeszcze jak najbliższe ci osoby w tym rodzina, znajomi ciągle się czepiają, że cały czas siedzisz w domu, nie masz dziewczyny a przecież musisz mieć bo zostaniesz starym kawalerem. Ja przez to zdać prawa jazdy nie mogę bo podczas teorii przy komputerze wszyscy gapią się w komputer i czułem się ok to bez problemu zdałem ale praktykę, gdzie siedzisz z losowym typem powoduję, że wyłącza mi się myślenie. Nieśmiałość nie była by tak zła gdyby nie fakt, że powoduję pierdolony stres, który utrudnia praktycznie wszystko…

    3
    0
    Odpowiedz
  20. To fobia społeczna, mam to samo. Trzeba to leczyć bo samo nie przejdzie a życie z tym to g…

    1
    1
    Odpowiedz
  21. Bez coachingu się nie obejdzie.Tylko kołcz może ci pomóc.Uwierz w kołczing.

    1
    3
    Odpowiedz
    1. co to kurwa jest kołcz? Czy to jakiś rodzaj pizzy?

      1
      0
      Odpowiedz
  22. Jęczysz jak stara baba, jebnij se z gwinta to Ci nieśmiałość zaraz przejdzie. 😉

    3
    6
    Odpowiedz
  23. Mam 28 lat i mam to samo. Od 4 lat jadę dzień w dzień na alkoholu bo inaczej nie dam rady żyć wśród społeczństwa. Nie widać po mnie bani, ludzie nawet odbierają mnie jako śmiałego gościa z humorem. Szkoda że to tylko fikcja i stałem się pijakiem. Psychiatra nie pomógł. Myślę że przyczyną mojej nieśmiałości jest to iż mam nietypowe zainteresowania od zawsze które mało kto rozumie (elektronika) przez co zawsze odbierany byłem jako nerd i poniżany. Jako szczyl 10 letni umiałem naprawić wiele rzeczy ale zabawy typowe dla mojego wieku mnie nie interesowały jak baseny, sport i nie interesują do dziś. Ciekawe czy Ty też miałeś coś takiego za dziecka?

    4
    1
    Odpowiedz
    1. Rozumiem Cię całkowicie, w tym popierdolonym społeczeństwie bez „znieczulenia” czasem nie da się normalnie funkcjonować.

      0
      0
      Odpowiedz
  24. Pal jak najwięcej fajek – to odstresowywuje i sprawia że jesteś na kompletnym luzie – gdy jakaś laska idzie i widzi że masz na nią położone nie powiem co sama zaczyna zarywać i dociekać…serio ja sie nie nabijam,mówię to na swoim przykładzie. Fajki ocaliły moją osobowośc bo sam jestem chrobliwie nieśmiały.

    0
    2
    Odpowiedz
  25. Jeśli nie masz jakiejś super pracy to doświadczalnie zatrudnij się gdzieś, gdzie jest przemiał ludzi.Np. na kasie w supermarkecie.Wiem, że śmiesznie to brzmi ale uwierz mi, po miesiącu nie będziesz pamiętał co to nieśmiałość.Natłok ludzi zluzuje Twój stres i napinkę w kotakcie bezpośrednim.Co Ci szkodzi?Olej to, że masz np.wykształcenie wyższe czy inne pierdoły rzekomo ujmujące Tobie by iść do takiej roboty.Miesiąc szybko minie a takie „doświadczenie”może zmienić Cię na całe życie.Nie masz nic do stracenia;)Oczywiście możesz poszukać bardziej interesującego zajęcia, ale tak jak pisałem – przemiał ludzi gra tu kluczową rolę.Powodzenia!;)

    1
    1
    Odpowiedz
  26. Taka chujnia. Mam to samo co Wy. 26 lat, brak chłopaka, strach przed rozmową z ludźmi, nieumiejętność wyrażania emocji i uczuć 😮 . Internety radzą – idź do psychologa no ale jak tu iść jak się trzeba będzie wywnętrzniać przed całkiem obcą osobą.. Z tego wszystkiego człowiek popada w zjebane nałogi.

    2
    0
    Odpowiedz
  27. Masz predyspozycje na szpiega , zakonnika i trzymaj się raczej dziewczyn (one lubią nieśmiałych – to je rajcuje – dobrze sobie zapamiętaj jak jest być tym nieśmiałym – ćwicz bieganie – będziesz miał brania co tydzień (dopóki się na fejsie nie zorientują – wtedy bieganie ci się może przydać)).

    0
    0
    Odpowiedz

Manipulacja, cenzura i głupota ludzka

Już od długiego okresu czasu ma miejsce pewna gówniana tendencja w internecie, której naprawdę trudno nie zauważyć. Mianowicie chodzi tutaj o trzy przenikające się wzajemnie tendencje, które wymieniłem już w tytule, a których idealnym przykładem są artykuły pojawiające się na jednym z portali informacyjnych, zresztą zapewne nie tylko na tym. Nie chodzi mi tutaj jednak o samą treść tych tekstów, a raczej o to, co dzieje się pod nimi, w sekcji „komentarze użytkowników”. To, co tam się wyprawia, przekracza wszelkie granice. Aby dokładnie zilustrować problem, posłużę się przykładem, który jest jednocześnie schematem, do znudzenia powielanym pod każdym praktycznie ważniejszym artykułem, z naciskiem na te wszystkie, które traktują o polityce.
Na portalu pojawia się wypocina jakiegoś redaktorka, na temat wypowiedzi, celów lub zachowania jakiegoś polityka lub ugrupowania. Pod spodem zaczynają się pojawiać komentarze internautów, a obok nich oceny na plus lub na minus – i co się nagle zaczyna dziać… Tekst został ledwo co wrzucony na stronę, a tam przy „jedynie słusznych” wypowiedziach nagle pojawiają się z dupy tysiące zielonych pozytywów w opozycji do kilkunastu(sic!) czerwonych negatywów… Nieważne, czy poziom wypowiedzi dalece odbiega od dna mułu – ważne, żeby mu nawpierdalać plusikowego, a to, że większości ameb nawet nie draśnie to jedynego zwoju mózgowego, że zwyczajnie coś nie gra, to cudownie, niech łykają wszystko jak leci. O to chodzi! A napisz kulturalnie jakieś argumenty lub zwyczajną wypowiedź, która nie będzie komuś pasowała, to zapomnij, że się twoja opinia ukaże – spuszczą ją do kibla i tyle twojej elukubracji. Mało tego – czytam sobie spokojnie artykuł o kometach i bolidach, ciekaw jestem, co tam interesującego wniosą do tematu internauci(bo sam czasem swoje kilka jenów wrzucę) i co widzę? Jakiś pierwotniak zapuszcza wielce zajebiście nieśmieszny tekst w stylu „szkoda, że taka kometa nie spadnie na wiejskiej” albo „kaczor się pewnie teraz zastanawia, czy to nie bolid strącił samolot Tu-154”… No ja pierdole… I takie nic nie wnoszące gówna pojawiają się pod każdym tematem – od trądziku, po uprawę gąbek na dnie Oceanu Spokojnego – zawsze znajdzie się chociaż taka jedna menda, bez wyjątku. Żałosne to wszystko jest i szkoda strzępić dalej klawiatury.

72
8
Pokaż komentarze (26)

Komentarze do "Manipulacja, cenzura i głupota ludzka"

  1. No i napisałeś to na stronie gdzie jest chyba jeszcze większy spływ kanalizacyjny w komentarzach niż na tamtych portalach 😉 No weź ty się zastanów 😉

    3
    3
    Odpowiedz
  2. Czyżbyś na portalu Gazety Wyborczej ośmielił się napisać coś niezgodnego z łgarstwami Michnika?

    7
    2
    Odpowiedz
  3. a nie sądzisz, że głupi i tępy niewolnik będzie bardziej wydajny podczas 18-sto godzinnego napierdalania kilofem w kamień niż taki mądry i światły?

    7
    0
    Odpowiedz
  4. Kup mielniczkę i po problemie.

    1
    0
    Odpowiedz
  5. Największym gównem jest taki zegarek z takim niebieskim podświetleniem wyświetlacza.

    9
    1
    Odpowiedz
    1. Sie wie. Klepsydra z jasnofioletowym podświetleniem rulez.

      1
      0
      Odpowiedz
  6. Trzy stówki w łapę i wiesz co dalej, nieprawdaż patałachu? /Mesio
    PS. Zawsze możesz obciągnąć Byczywąsowi.

    2
    7
    Odpowiedz
    1. „Zawsze możesz obciągnąć Byczywąsowi.”

      Podróba wie co mówi -od wczoraj ssie, aż mu gały z orbit wychodzą… /Mesio

      PS. A dziś go jeszcze murzyny w naszych kazamatach zapną.

      2
      2
      Odpowiedz
  7. Kup sprzęgło od Żuka. Może być używane.

    2
    2
    Odpowiedz
  8. A ty? Co dziś zrobiłeś dla obniżenia kosztów własnych?

    4
    3
    Odpowiedz
  9. Najpierw zostałeś zmanipulowany. Potem ocenzurowany. W końcu po prostu jesteś głupi.

    2
    5
    Odpowiedz
  10. Nie wiem czy powinienem, ale może jednak… z jakąś taką nieśmiałością wspomnę o takich zegarkach z takim niebieskim podświetleniem wyświetlacza. O tym, że spuszczanie ich do kibla jest nie fair. Również o tym, że ładnie wyświetlają plusiki (na niebiesko) a wysłane w większej grupie do Smoleńska potrafią strącić samolot.

    4
    4
    Odpowiedz
    1. Haha juz po pierwszych slowach wiedzialem, ze bedzie o niebieskim zegarku. Tez kiedys taki mialem, bez podswietlania niestety, ale z niebieska tarcza. I wpadl mi do morza. Moze gdyby mia podswietlanie, dalbym rade go znalezc…

      2
      1
      Odpowiedz
  11. Chujowiczu, po czesci moze i masz racje. Portal na G stacza sie od dluzszego czasu i coraz bardziej zaczyna przypominac informacyjny rynsztok, do ktorego artykuly sa spuszczane. Komentarze czesto ociekaja jadem a spora ich czesc to umyslowa sraczka nic nie wnoszaca do tematu. Jedni drugich warci, sam juz tam prawie nie zagladam, Tobie radze to samo. Poradze Ci rowniez cos jeszcze. Nie pisz juz nic, masz chujowy styl. Zle sie czyta Twoja chujnie. Interpunkcja kuleje, gramatyka rowniez. Porownania i metafory, w zamysle pewnie zabawne, sa zalosnie niesmieszne. Polowe wymeczonego tekstu mozna obciac, nic nie wnosi do sensu wypowiedzi. Podsumowujac, chujnia sens ma ale Twoje dalsze pisanie czegokolwiek, gdziekolwiek, juz nie.

    4
    3
    Odpowiedz
    1. Dobrze napisane, co się czepiasz człowieka, po prostu przyzwyczaiłeś się do prostego miałkiego przekazu, jaki tutaj akurat bryluje

      3
      0
      Odpowiedz
  12. „przy wypowiedziach nagle pojawiają się z dupy tysiące zielonych pozytywów”

    A według mnie z dupy może pojawić się co najwyżej brązowa kredka. Jeśli zrobi to nagle, znaczy biegunka więc kredka jest w płynie.

    7
    4
    Odpowiedz
  13. Jeśli tak koniecznie chcesz, żeby twoja opinia nie trafiła do kibla to musi mieć poziom dna mułu. Ja stosuję taką zasadę, widzisz?

    0
    1
    Odpowiedz
  14. to są po prostu wynajęte trolle, ludzie zbyt głupi by sprzedawać zegarki, takie wiecie z niebieskim podświetleniem. Dostają jakieś 5zł na godzinę i specjalny program do trollingu (jednocześnie mierzący ich czas pracy i wydajność)

    1
    3
    Odpowiedz
  15. Musisz przywyknąć, że większość ludzi, populacji ludzkiej to bezrefleksyjne i zgniłe bydło bez polotu. Takie typowe instynktowe zwierzątka – pojeść, popić, pośmiać się z głupot. Ludzie, którze się tym brzydzą należą do 15% elity tej planety. I najbardziej cierpią.

    9
    1
    Odpowiedz
    1. Ja należę do tych 15% i jestem prześladowany 🙁 Mam dość tępego społeczeństwa. Zwłaszcza w pracy i miejscach publicznych.

      0
      0
      Odpowiedz
      1. To piątka, gościu. Mam podobnie, ale musimy żyć w tym walcu – na Marsa nie uciekniesz. Dyplomacji i robienia dobrej miny do złej gry też się człowiek uczy z wiekiem.

        1
        0
        Odpowiedz
  16. plebs zawsze ciekawi się najbardziej życiem ludzi, a nie światem czy ideami, a taki król, obecnie Kaczor, to najciekawszy dla plebsu

    3
    2
    Odpowiedz
    1. Ha ha. Odezwał się cesarz. Książe pryszczatych onanistów.

      1
      1
      Odpowiedz
  17. A ja to bym chciał mielniczkę, ale taką elektryczną, najlepiej żeby miała takie niebieskie podświetlenie wyświetlacza. A napęd z silnika na ostrza do mielenia przenosiłoby sprzęgło od żuka. Ech, gdybym taką miał, gdyby ktoś mi taką zrobił to zacząłbym robić masę i zrobił doktorat.

    4
    1
    Odpowiedz
    1. Więc zausz firmę, zatrudnij konstruktora (mnie), zaopatrzeniowca (mnie), księgowego (mnie) i montażystę (mnie). Czy będę mógł powiesić sobie w firmie mój dyplom?

      0
      1
      Odpowiedz
  18. Takimi metodami „opozycja demokratyczna” walczy z obecną władzą. Tak wygląda ich demokracja już 27 lat. Próbowałem kilka razy włączyć się do dyskusji pod artykułami w Onecie, Interii i WP, które oczywiście programowo atakują Pis. Na ok. 200 moich prób 17 wpisów łaskawie moderator przepuścił. Tak wygląda demokracja postesbeków z PO.

    3
    3
    Odpowiedz

Prawicę se dam uciąć, że moja chujnia bije na głowę Waszą.

Pozwolę sobie opisać Wam moją chujnię. Cobyście się, Chujowicze drodzy, ze swoimi własnymi chujniami ogarnęli.

Otóż właśnie. Moja siostra, lat 32, ma raka piersi z przerzutami i 6-cio miesięcznego synka. Dotychczasowe leczenie (CHEMIOTERAPIA, anybody?) nie przynosi dobrych rezultatów, więc jeśli w ciągu następnych dwóch miesięcy nie uzbieramy 400 tysięcy na leczenie, którego nasz cudowny NFZ nie refunduje, to może se w kwiecie wieku umierać. I chuj. Że nie wspomnę o tym, że i tak jest leczona PALIATYWNIE, co w skrócie oznacza, że nigdy nie wyzdrowieje, bo medycyna nie jest już w stanie jej pomóc.
A jakby mi było mało, facet, w którym jestem śmiertelnie zakochana, który okazał się być ucieleśnieniem cnót wszelakich i na myśl o którym mi wciąż miękną kolana… (Piłeś – nie pisz.) Które to uczucie dawało mi ostatnio przynajmniej cień nadziei, poczucia bezpieczeństwa, bycia fajną – jak zwał, tak zwał. Otóż ten właśnie książę na białym koniu dał mi jeszcze kosza. To na marginesie, bo w kontekście powyższego wydaje się być zupełnie bez znaczenia.

Jesteście zdrowi? Nikt Wam nie umiera? To idźcie pić z radości. I powiedzcie ludziom, których kochacie, że ich kochacie. Sorry za patos. Czasem trzeba.

86
19
Pokaż komentarze (41)

Komentarze do "Prawicę se dam uciąć, że moja chujnia bije na głowę Waszą."

  1. To jest niby chujnia nad chujniami? Ale syf, jako gimbus więcej przeżyłem. Twoja sprawa, że wybrałaś sobie księcia na białym koniu, może spróbuj z kimś normalnym następnym razem

    10
    17
    Odpowiedz
  2. Stracilas prawicę. Zgłoś się po nią po kolejnej bawcie sevredolu z fentanylem lub dolarganu….

    2
    2
    Odpowiedz
  3. „Jesteście zdrowi? Nikt Wam nie umiera? To idźcie pić z radości.”

    Amen. /Mesio
    PS. …

    17
    1
    Odpowiedz
    1. A później zdychajcie z niewydolności wątroby. Amen

      3
      0
      Odpowiedz
  4. „Nie waż się mówić, że masz problemy, bo ja na pewno mam gorzej!” – tak to właśnie widzę. Czyli typowo januszowo-polskie zachowanie. Aż przypomniał mi się ten skecz Syrka-Dąbrowskiego. Tak samo z depresją „tobie tylko jest czasami trochę smutno, nie zachowuj się jak zbuntowany nastolatek, weź się w garść, JA to dopiero mam poważne problemy”. Przez ciebie złapałem taki ból dupy, że aż zapomniałem czym jeszcze mógłbym ci dowalić.

    Nie zachowuj się jak reszta twojego rodu, dziewczyno – jak pępek świata. Dobrze wiesz, o czym mówię.

    Oczywiście twojej siostrze życzę zdrowia przy okazji, żeby nie było (przecież nie ona jest egoistką).

    7
    4
    Odpowiedz
  5. 400 tysięcy? Co kurwa? Czy może 40 tysięcy? Bo nie słyszałem nigdy by leczenie było aż tak drogie. Oczywiście 40,000 to też nie jest wcale mało. Osobiście jednak szukałbym alternatywnego leczenia, no bo w sumie co wam zostało? Nieraz czytałem w internetach o alternatywnym leczenie nowotworów, np. marihuaną (albo jakiś ćpun to napisał by forsować legalizacje marychy). Nie wiem ile w tym prawdy bo w necie to byle głupiec może napisać artykuł pseudo-naukowym językiem i będzie to wyglądało wiarygodnie, ale nie wykluczam, że coś tam może być na rzeczy. Życzę siostrze powrotu do zdrowia a tobie ukojenia nerwów.

    6
    5
    Odpowiedz
    1. „400 tysięcy? Co kurwa? Czy może 40 tysięcy? Bo nie słyszałem nigdy by leczenie było aż tak drogie.”

      żebyś się nie zdziwił… a bywa i drożej.

      2
      0
      Odpowiedz
    2. Oj durniu… Fabrazyme kosztuje nawet 1 milion pln na rok leczenia! 300 tys $.

      2
      0
      Odpowiedz
      1. Kolejny cebulak kutafon z manią wyższości. Nie potrafiłeś napisać tak jak osoba powyżej, bez wyzwisk, nie? Ciekawe czy ty tak wszystko wiesz. Wypad do Mesia na taśmę!

        1
        0
        Odpowiedz
  6. Trzeba było się nie „zakochiwać do szaleństwa” (pfff…) a trzymać takiego na dystans to by było przynajmniej tyle dobrego.

    1
    2
    Odpowiedz
  7. A jak napiszesz na jakimś lewackim portalu że jesteś przeciw finansowaniu aborcji, antykoncepcji i organizacji LGBT z budżetu państwa, ponieważ nie mamy jeszcze refundacji leczenia i operacji ratujących życie, to Cię zminusują i zmieszają z błotem.

    8
    3
    Odpowiedz
    1. Jestem lewakiem pro-choice i zapewniam, że nam nie chodzi o finansowanie aborcji ani LGBT, a o to, aby po prostu było to dozwolone i mogło istnieć w tym kraju, aby każdy kto chce mógł się temu poddac/żyć w spokoju.

      2
      0
      Odpowiedz
  8. Lepiej żebyście mieli dobre zdrowie, bo w czasach nowej apokalipsy będzie mieć ono decydujące znaczenie kiedy będziecie musieli znosić nieludzkie cierpienia i katusze.

    3
    0
    Odpowiedz
  9. Witamina C – niesyntetyczna naturalna czyli cytryny
    Witamina B17 zawarta w jądrach (migdałkach) pestek moreli gorzkiej
    Ususzony korzeń mniszka lekarskiego – nie mylić z mleczem dzikim – wykopać, ususzyć, zrobić proszek bez użycia młynka np w moździerzu i robić napary z tego i pić trzy razy dziennie.
    Jeśli po pewnym czasie po zażywaniu tych wszystkich składników dostanie się rozwolnienia to odstawić na tydzień i znowu próbować.
    I na koniec najważniejsze – ODSTAWIĆ CHEMIĘ !!!
    Kuracja trwa od tygodnia do kilku miesięcy ale już po pierwszych 48 godzinach od zaczęcia kuracji korzeniem mniszka już czuć różnicę. Witamina C wzmacnia organizm. B17 niszczy częściowo komórki rakowe. Dobry jest też olej z kwiatów Cannabis Indica czyli konopi indyjskiej (THC) ale nie radzę kupować tego w Polsce tylko jechać do Czech.
    Unikać cukrów sztucznych. Najlepiej używać miodu z pasieki.
    Sproszkowany korzeń mniszka można pić z wyciśniętym sokiem pomarańczowym.

    8
    13
    Odpowiedz
  10. A mimo wszystko znalazło się pięciu pajaców, co dało łapę w dół…
    Jarek wam w Andrzeja.

    1
    0
    Odpowiedz
  11. Tym razem Pan Kupidyn nie rzuci głupio-trollskim komentarzem, bo nie czas to i nie miejsce to. Spróbuj nagłośnić sprawę w internecie, są różnego rodzaju fundacje, portale do zbiórek kasy, może Pan Stonoga. Moc internetów czasem zaskakuje, np. taki Pan Mesio na bank by się dorzucił, prawda kapitalistyczna łachudro?
    Pozdrawiam, Kupidyn.

    3
    1
    Odpowiedz
    1. „prawda kapitalistyczna łachudro?”

      W zasadzie prawda, patałachu, ale w nieco innej formie. Otóż gdy cię już Jego umyślni z Litzmannstadt Produktionsabteilung Einsatzkommando pod bramę naszego Łódzkiego Wydziału Fabrycznego dowloką, Pan twój, Mesio, wystawi cię na aukcji. Zwycięzca będzie mógł w naszych kazamatach zrobić z tobą wszystko… A potem, jak coś z ciebie jeszcze zostanie, to prawo to przypadnie drugiemu najwyżej licytującemu. Resztki zaś tradycyjnie trafią, wraz z naszymi konserwami, na półkę dyskontu, albo na mesiowy kompostownik. A zysk z tej charytatywnej akcji Pan twój chętnie przeznaczy na jakąś fundację dobroczynną.

      Pan twój ma rozumieć zatem, że się piszesz, patałachu. Prawda, że ci pasi? /Mesio

      PS. Jak chcesz, to po drodze nie zapomnij o trzech stówkach, to Pan twój je również raczy dorzucić do zebranej kwoty.

      0
      0
      Odpowiedz
  12. Niestety, ale wbrew pozorom w NFZ i Min Zdrowia pracują tez lekarze, a ponieważ nie jesteśmy Kuwejtem nie refunduje się każdej terapii, a jedynie te, które daje REALNE i udokumentowane wcześniejszymi badaniami terapie.

    W tą lukę wchodzą zwykli naciągacze z klinik z Europy Zachodniej oferując cuda na kiju i mamiąc chorych NADZIEJĄ naciągają na kasę.

    Chujnia jest taka: wszyscy umrzemy tylko, że niektórzy wcześniej i żadne pieniądze tego nie zmienią, bo inaczej Steve Jobs by żył.

    5
    0
    Odpowiedz
    1. „Chujnia jest taka: wszyscy umrzemy tylko, że niektórzy wcześniej i żadne pieniądze tego nie zmienią, bo inaczej Steve Jobs by żył.”

      Z drugiej strony, niektórzy twierdzą, że np. urodzeni po 2010 roku mają szansę luzikiem dożyć 160 lat. Przez ten czas niejedno w medycynie może być odkryte. Wielu się wprawdzie nie załapie, bo nie dożyje przełomów, ale zawsze jest szansa na to, że nim osiągniemy dzisiejszy średni czas zejścia, to medycyna będzie już potrafiła znacznie przedłużyć nam życie. Może nawet do kolejnego przełomu. /Mesio

      PS. Pan wasz nadal celuje w nieśmiertelność. 😉
      W końcu co Mu zostało…

      1
      0
      Odpowiedz
      1. Tylko po co żyć 160 lat? – zapytowywuję.

        0
        0
        Odpowiedz
        1. „Tylko po co żyć 160 lat? – zapytowywuję.”

          Patałachy pytają, Pan wasz, Mesio, w łaskawości niezmierzonej swojej odpowiada… 😉

          1. Na złość innym.
          2. Z ciekawości, co będzie dalej.
          3. Dla rozmaitych przyjemności.
          4. Bo życie może być fajne.
          5. [tu sobie coś wstaw w ten sam deseń]
          /Mesio

          PS. Poza tym pomyśl, patałachu, jak urzędasów w ZUS-ie szlag będzie trafiał, że ci tyle czasu emeryturę muszą wypłacać. 😉

          0
          0
          Odpowiedz
    2. Tylko ze konstytucja gwarantuje wszystkim RÓWNY dostęp do leczenia! A to oznacza ze nie można jednemu dac a drugiemu nie bo drogo…

      2
      1
      Odpowiedz
      1. Owszem można, nie mamy Pańskiego lekarstwa i co nam Pan zrobi?

        AD Mesio: tylko szybko się okaże, że wydłużanie życia biednym 100 letnim staruchom ciągnącym socjał się nikomu nie opłaca

        0
        0
        Odpowiedz
        1. „AD Mesio: tylko szybko się okaże, że wydłużanie życia biednym 100 letnim staruchom ciągnącym socjał się nikomu nie opłaca”

          Wiesz, to zależy od kondycji staruszków. Za czasów młodości Pana twojego, kobieta w wieku 60 lat (zwłaszcza na wsi mieszkająca) to praktycznie była babcia (i zachowywała się jak babcia, nawet jeśli fizycznie jeszcze było z nią OK). A dziś? Dziś 80-90-latki pracują, prowadzą samochody, nawet pilotują samoloty. A przecież jakiegoś ogromnego skoku w powszechnie dostępnej medycynie nie było. Za te 50+ lat przyszłe stulatki mogą mieć krzepę i wygląd obecnych 30-latków. Tym samym nie będą siedzieć na socjalu.

          Poza tym jakiś czas temu naukowcom udało się odmłodzić myszy (Google twoim przyjacielem… ;)). To jest dopiero perspektywa. Teoretycznie człowiek żyłby dzięki takim kuracjom wiecznie. Implikacje społeczno-ekonomiczne także byłyby olbrzymie. Możliwe nawet, że socjal jaki znamy (np. renty czy emerytury), stałby się w ogóle niepotrzebny. /Mesio

          PS. A tak nieco w temacie…
          www. youtube. com/watch?v=yesyhQkYrQM

          0
          0
          Odpowiedz
    3. Bolesne, ale prawdziwe ….

      0
      0
      Odpowiedz
  13. Można mieć jachty, miliardy, być prezesem, czuć się beznadziejnie i się powiesić.

    5
    0
    Odpowiedz
    1. Oczywiście, że tak. /Mesio
      PS. Ale nie masz po co żyć, żyj na złość innym. 😉

      0
      0
      Odpowiedz
    2. Tak, bo stan posiadania nie gwarantuje szczęścia. Ciągle o tym nie pamiętamy!

      1
      0
      Odpowiedz
  14. Zabierz siostrę z NFZtu i zmień jej dietę. Wielu ludzi nieuleczalnie chorych wyszło w ten sposób z raka. Same surowe jedzenie, tylko owoce i warzywa, bez gotowania, trochę oliwy z oliwek. Nie masz nic do stracenia. Ludzi uzdrawia wiara i chęć życia, życia w zgodzie z własnym organizmem. Ale w takich wypadkach dieta może wspomóc.

    3
    3
    Odpowiedz
  15. Tak to jest, dajecie raka na chemioterapie a potem człowiek będzie umierał. Np Ziębę se poczytajcie zainteresujcie sie o raku itd chemioteramia to kurestwo co ma zabijać człowieka a nie raka a koncerny tylko trują i srają na ludzi, tylko kasa. Ot esencja kapitalizmu. POzdro Rafal S

    4
    4
    Odpowiedz
    1. Wyjdź stąd ciemnoto. Polecam poczytać na fb fanpage BuuRAK. Dziewczyna podsumowuje swoją chemioterapię (dzięki której żyje i odzyskała dawne zycie) mówiąc, ze wiele osób do niej pisało, namawiało, KAZAŁO rzucić chemie i wpieprzać pestki – na szczęście miała swoj mózg. A teraz ma też życie.

      4
      2
      Odpowiedz
  16. Niby chujnia konkretna, ale musiałaś w tym wszystkim wpierdolić swoje 3 grosze o jakimś pajacu, których to będziesz miała jeszcze przynajmniej z 5. Więc, przykro mi gimbusie – ale nie zesraj się z tym swoim uczuciem i postaraj się wspomóc siostrę w jakże trudnym dla niej okresie życia. Myśl głową, a nie cipą. Pozdrawiam doktor Q.

    1
    1
    Odpowiedz
  17. Nie ma księciuniów tak jak i nie ma księżniczek to tylko wasze chore babskie i zdegenerowanych mężczyzn wymysły,małżeństwo i związki to tylko kolejna forma ucieczki dla przykładu wy baby 5 minut nie jestscie w stanie wytrzymac same ze soba bo wasze mysli sie z wami wtedy rozprawia a do tego nie mozecie dopuścić.Bądź dobry ożeń się zrób dzieci wychowaj je a one niech będą dobrymi podatnikami w przyszłości i niech ich będzie dużo jak do wojska będzie dużo mięsa potrzeba,pierdlony schemat.I nie namawiaj nikogo do chlania bo go wpędzisz w chorobę,a rak…ta choroba zaczyna się w głowie, u mnie w rodzinie też 2 ludzi perdolnela na raka, taka jest chemia zajefajna leczy jak nie umrzesz po 5 latach od chemii to widniejesz jako „wyleczony”. A ja nie chce żyći Ch*j samobójstwa nie popełnie ale jako tak żyć mi sie nie chce

    2
    1
    Odpowiedz
    1. Kurwa uśmiałam się 😀 Choroba zaczyna się w głowie. Hahaha. Ty się pierdolnij w ten czajnik, gówno wiesz o raku a pierdolisz. Rak jest w genach, ciemnoto!

      1
      0
      Odpowiedz
  18. Zbiórkę jakąś ogłosiliście? Trzeba próbować.

    0
    0
    Odpowiedz
  19. Mesio Pan wasz w swej łaskawości zaprasza ciebie i siostrę do złożenia CV w naszym zakładzie fabrycznym ze zwolnieniem z wpisowego. W przyzakładowych barakach i na hali u nas wszystko z azbestu, więc dla raka już bez różnicy, a 800 zł brutto miesięcznie wpadnie.

    1
    3
    Odpowiedz
    1. Za podszywanie się pod Pana twojego (w takich tematach zwłaszcza), patałachu śmierdzący niedomytymi resztkami tego, czym się na ciebie, na melinie, lokalne żule spuściły, Pan twój, Mesio, zorganizuje ci zapierdol do wyrzygania na naszej taśmie (bez zwolnienia z wpisowego of koz). Z łaski Pańskiej jednak, codziennie będziesz miał po nim ufundowaną kąpiel w azbestowej gliniance. Zobaczymy, ile kończyn ci wyrośnie… Kto wie, może nawet zaczniesz świecić w ciemnościach… Jeśli tak, to wtedy nasadzimy cię kichą stolcową na sztachetę i zaoszczędzimy na latarniach oświetlających plac apelowy naszego Łódzkiego Wydziału Fabrycznego.

      Jak będziesz grzeczny, to sztacheta będzie oheblowana. /Mesio

      PS. Tobołek z zapasowymi gaciami spakuj, żebyś był przygotowany, bo posłane „Muminki” nie lubią czekać i dostaniesz dawkę wpierdolu ekstra za każdą minutę opóźnienia.

      0
      1
      Odpowiedz
      1. Jakbyś zarabiał 17 tysi netto i jeździł mesiem tak, jak ja, to miałbyś wyjebane, czy ktoś się podszywa, czy nie. Prawdziwy Mężczyzna pewien jest swojej wartości i to jest klucz do Wielkich Pieniędzy, Sukcesu i młodziutkich suczek bijących się o possanie gały bez zobowiązań. Prawdziwy Mężczyzna ma wszystko i wszystkich w dupie, nigdy się nie tłumaczy, nie potwierdza, nie zaprzecza, nie dementuje plotek, nie spoufala się. Zamiast tego korzysta z życia. Widać od razu słabeuszu i patałachu, jaki z ciebie lis farbowany.

        1
        2
        Odpowiedz
        1. Gdybyś wiedział, co to jest „Prawdziwy Mężczyzna” to byś, patałachu zasmarkany, nie pierdolił takich bzdetów. Są rzeczy nie do odpuszczenia, na które prawdziwy facet nigdy nie ma wyjebane. Ale taki szczyl jak ty, gówno na ten temat wie i i tak nie zrozumie… /Mesio
          PS. I nie wkurwiaj dziś Pana swojego…

          0
          2
          Odpowiedz
  20. I nie pisać mi tu że to jakiś podszyw. To pisał Pan wasz, patałachy, żebyście wiedziały.
    /Mesio
    PS. PS-a nie będzie.

    1
    2
    Odpowiedz
  21. Poczytaj o Instytucie Gersona, o terapii Gersona. Mają też klinikę w Europie, chyba na Węgrzech. Mama mojego kolegi żyje dzięki nim, miała zaawansowanego czerniaka.

    1
    0
    Odpowiedz

„Nie możesz bez niej żyć. Ożeń sie z nią.”

Będzie długie, sorry, ale musi być, inaczej się nie da wyjaśnić, o co chodzi.

Gimby pewnie „nie znajo”, ale w latach 80-tych był taki brytyjski serial „Dempsey and Makepeace” (Nawiasem mówiąc zdobył wtedy olbrzymią popularność i na Zachodzie i u nas, bo komuna jakimś cudem trochę w końcu popuściła). Serial był o dwójce gliniarzy -Jankesie przeniesionym do policji brytyjskiej i angielskiej policjantce rodem z wyższych sfer -więc, jak to przewidywał scenariusz, niespecjalnie się dogadywali, aż do czasu, gdy jednak zaczęło im na sobie zależeć (choć tu serial się urwał i wątek nigdy nie był eksploatowany, może i dobrze).

Do głównych ról w serialu zatrudniono faktycznie Brytyjkę – Glynis Barber (Klasa, gimby. Klasa! 🙂 I to zarówno aktorka jak i postać przez nią grana. Uczcie się, co to jest prawdziwa kobieta, a nie to plastikowe gówno, wizerunkiem, którego od dziecka was nieszczęśliwie karmią.) – i Amerykanina, Michaela Brandona. I faktycznie okazało się, że prywatnie nawzajem nie mogą się znieść.

Tym niemniej, długi czas spędzany na planie robił swoje i po pewnym czasie zaczęli do siebie inaczej podchodzić, w końcu nawet zaczęli się spotykać. Wszystko więc szło ku tzw. „happy endowi”, gdy się spierdoliło i się rozstali. Gość wrócił do USA, laska została w UK (czy gdzie tam ją poniosło) i tyle. Zero kontaktu. Ot, bywa, nie?

Ale widzicie… Bywa, ale nie zawsze jest tak gładko, że po jakimś czasie ci przechodzi… (Bo uwierzcie, o ci, których męczy to, że się rozleciało, że choć większość przez to przechodzi i im w miarę stosunkowo krótkiego czasu to wszystko przechodzi, to nie wszyscy mają na tyle farta. A wtedy jest koszmar, który może nigdy się nie skończyć. Także, jeśli wam przeszło, to uważajcie się za szczęśliwców.)

Facetowi nie przeszło dłuższy czas. I męczyło go jak cholera, choć swoje lata miał, więc też parę razy przerabiać musiał. Aż razu któregoś siedział przy drinku z kumplem -Larry Gelbart się gość nazywał, był jednym z twórców serialu MASH- i się żalił na swój zasrany los. A ten mu wtedy na to wszystko powiedział właśnie te dwa zdania: „Nie możesz bez niej żyć. Ożeń się z nią.”. Czy aż tak dotarło, czy wóda zrobiła swoje -nie wiadomo- natomiast faktem jest, że jak to usłyszał, Brandon poczłapał gdzieś do budki telefonicznej i zadzwonił do Glynis Barber, żeby się oświadczyć.

I poskutkowało. Są ze sobą do dziś.

To jest przykład na to, że komuś tam wyszło. Nie wszystkim jest to jednak dane.

W czasach mojej szkoły średniej, a ze 20 lat temu to było, uczył w niej jeden gostek, który był tzw. starym kawalerem i do tego z mamusią jeszcze mieszkającym. Gość był w sumie w porządku, ale łebki -jak to gówniarzeria zasmarkana- w połowie miasta chyba, się z niego nabijały za to „starokawalerstwo”, za mieszkanie z mamusią, dokładając do tego już nawet nie podejrzenia ale wręcz stwierdzając wprost (np. na murach po mieście), że „[tu nazwisko] to pedał” itd.

Tak się złożyło, że parę lat po skończeniu szkoły przypadkowo zgadałem się ze znajomą na jego temat i ona mi opowiedziała, jak to się stało, że gościowi się tak życie ułożyło, bo okazało się, że tę rodzinę znała od dawna. Facet jako dzieciak był ogarnięty i nic nie wskazywało na to, że tak mu się poukłada, ale rodzinie zdarzyła się tragedia, gdy jego siostra (nie wiem, ile miała lat, no ale dzieckiem była) wpadła pod samochód pod własnym domem i chyba nawet na oczach matki. No trauma. Efektem tej traumy było to, że gość, po pierwsze, padł ofiarą nadopiekuńczości (z racji tego, co się zdarzyło, to do tego stopnia, że np. idąc do szkoły, musiał przejść przez jezdnię po konkretnych pasach, po jakich matka kazała, i Sajgon miał na chacie, jak się przypadkiem z tego wyłamał, to sobie wyobraźcie). Po drugie, zdarzyło mu się w końcu zabujać i chodził z jakąś. I to bardzo poważnie, także wszystko wskazywało na to, że nie ma innej opcji niż żeniaczka. Wszystko… Poza opinią mamusi na temat przyszłej synowej. A ta widocznie była na tyle „zła”, a łepek tak podporządkowany, że szlag trafił plany „młodej pary”.

I gościu się po tym nigdy nie pozbierał. Całość czasu, do momentu gdy mój rocznik uczył w szkole, -a to było już ze dwadzieścia lat później- był sam. I chyba sam jest do dzisiaj (Minąłem go raz na ulicy ze dwa-trzy lata temu, postarzał się, bo ma ze sześćdziesiątkę, ale nie wyglądało na to, żeby się coś zmieniło. Tym bardziej, że z wiekiem jest naprawdę dużo trudniej.). Wspomniane łebki o tym wszystkim nie wiedziały, więc używały sobie do woli.

Tyle słowem wprowadzenia w problem. Teraz do rzeczy.

Gdy mi ta moja znajoma o tym moim dawnym belfrze opowiedziała, jak pewnie większości ludzi, trudno mi było zrozumieć, że aż tak go ten związek i jego rozpad załatwił, że po nim już nigdy więcej nic się nie pojawiło. Gość był porządny, ogarnięty, miał dobry zawód (choć uczył w szkole, to z tym zawodem nie musiał, i zresztą chyba jakiś czas temu przestał), miał dach nad głową, jakieś cztery kółka… a i przystojny był nawet. Nie ma szans, żeby mu się coś nie nawinęło na celownik przez lata gdy był młody, czy nawet w średnim wieku. Wot, rachunek prawdopodobieństwa. A tymczasem był sam.

No a teraz rozumiem go jak mało kogo… I tu się pojawia sedno chujni mojej.

Parę lat temu totalnym przypadkiem poznałem dziewczynę. Z początku była to luźna znajomość. A właściwie z samego początku to nie sądziłem, że ją w ogóle jeszcze spotkam. I niespecjalnie mi się nawet chciało. Tym bardziej, że było ponad 10 lat różnicy między nami, na dobrą sprawę ona była jeszcze w liceum (choć już je kończyła). Jakoś tak się poskładało przez te lata, że co jakiś czas się widzieliśmy -pewne wspólne zainteresowania miały na to wpływ, bo mieliśmy zbliżone środowisko. Także w miarę upływu czasu coś tam o sobie więcej wiedzieliśmy. I okazało się, że dziewczyna jest naprawdę „dobry towar” 😉 jakich mało. I to pod praktycznie każdym względem. Dosłownie. Nie było o co się przyczepić (uwierzcie, próbowałem). No ale znaliśmy się niewiele, była spora różnica wieku, jakiegoś gromu z jasnego nieba też nie było, życie się toczyło przez parę lat. Im bardziej jednak ją znałem, tym bardziej podobało mi się to, co widzę. W końcu doszedłem do wniosku, że w sumie nic nie stoi na przeszkodzie, żeby poznać ją bliżej i zobaczyć, może nawet coś by z tego było. Nadal jednak nie było tej „chemii”, zauroczenia. Wiecie. I nie pojawiła się wcale, nawet wtedy, gdy faktycznie zaczęliśmy się nieco bardziej poznawać.

Za to stało się coś dziwnego. Co mi się zresztą przydarzyło pierwszy raz, choć „napady chemii” 😉 pod adresem niektórych koleżanek mi się zdarzały, w końcu nie urodziłem się wczoraj, znam ten cyrk. Niby tej chemii nie było, ale, cholera, zaczęło mi na tej znajomości zależeć i choć bez jakichś, typowych w przypadkach takich znajomości, emocji, to coraz częściej o niej myślałem i o tym, ile pozycji z mojej „checklisty” ona spełnia (a szybko okazało się, że spełnia praktycznie wszystkie, choć ta jest dość wymagająca), co za tym idzie, jak bardzo mi się podoba, to co widzę. No a oprócz tego naprawdę ją lubiłem. I byłem ugotowany. Choć jak bardzo, to sobie nawet sprawy nie zdawałem, bo nadal nie było „chemii” i do dziś się nie pojawiła. W efekcie, któregoś dnia, doszedłem do wniosku, że etap chemii po prostu jakimś cudem w ogóle się nie pojawił -ja przeskoczyłem od razu do takiego poziomu jej postrzegania, jakbyśmy byli ze sobą dobrych parę lat minimum, co oczywiście w najmniejszym stopniu nie miało miejsca. I to się stało tak, że nawet nie zdałem sobie z tego sprawy (nie mam pojęcia, jak coś takiego działa -jaki jest mechanizm zaistnienia takiego przypadku- ale działa).
Tak to było z mojej strony.

Z jej nie.

Owszem, znaliśmy się parę lat. Owszem, kontaktowaliśmy się. Owszem, jest (było) z kim pogadać. Owszem, przyjaźnie była do mnie nastawiona, nawet do jakiegoś stopnia mnie lubiła. Owszem, nie miała nic przeciwko temu, że się znamy, że spędzimy ze sobą czasem czas. Ale okazało się, że właściwie nic poza tym. Bo zabrakło tej pieprzonej chemii. A że jest młoda (i do tego też ma różne doświadczenia życiowe, które ją ukształtowały, a niekoniecznie były miłe), to wiek, także jeszcze wpływa na sposób myślenia, tym bardziej więc gówno wyszło. W efekcie, jakoś tak instynktownie, zaczęła mnie odpychać, unikać itd. Koniec końców, przyciśnięta do muru, w dość jasny sposób powiedziała mi, że nie ma ochoty na żadne bliższe znajomości ze mną. I po właściwie sprzeczce (i paru bluzgach ;)), że nie ma ochoty w ogóle się ze mną zadawać poza może przypadkowym widzeniem się, gdy się miniemy na ulicy. Różnica wieku pewnie też dołożyła swoje trzy grosze. Na dokładkę przy okazji przegięła w jednym miejscu przysłowiową pałkę i to był koniec. A że nie da się siedzieć okrakiem na barykadzie, to trzeba było spadać. Co zresztą i zrobiłem, dochodząc do wniosku, że to jest nie tylko jedyne, ale i najsensowniejsze w takiej sytuacji.

No i cóż. Trzeba było się pogodzić z losem. Bywa. Tyle, że okazało się, że „wiśta wio, łatwo powiedzieć”…

Przez jakiś czas miałem doła (zresztą, po niej też to tak całkowicie bezproblemowo nie spłynęło, ale nie na tyle, by zmienić jej zdanie). Klasyka, znacie to, nie ma co opowiadać. Potem mi przeszło i wydawało się, że tak czy inaczej, z chemią czy bez, to skończy się tak samo jak w przynajmniej zdecydowanej większości przypadków -przejdzie.

Okazało się jednak, że gówno prawda, taki wał. Nie tylko nie przeszło, nie tylko dopadło mnie z powrotem jakiś czas temu, ale jest jeszcze silniejsze i nie daje żyć. Kurwa, nic. Zero jakiegoś sensownego myślenia, zajęcia się czymś, totalny bezsens wszystkiego… No i taką mam codzienność. W efekcie sobie wegetuję. Nic nie cieszy. Za nic się nie mogę złapać. A jak już się zmuszę, to mechanicznie jest to wykonywane, aby zbyć. Morda najlepiej w ścianę wlepiona, gdyby nie to, że pierdolca idzie w ten sposób dostać. Resztę sobie dośpiewajcie.

Myślicie, że „czym się strułeś, tym się lecz”? A gówno prawda. To jest skuteczne w normalnych przypadkach (sam na własnej skórze parę razy sprawdziłem). Nie w takich. W takich jest kaplica. Może ci przeparadować pod samym nosem supermodelka, do obrazu której pół świata wali, rozebrać się do naga, zakręcić wypiętym tyłkiem, usiąść na kolanach i kusić, i będziesz miał to w dupie. Dobrze będzie, jak ci w takiej sytuacji stanie. A jeśli nawet, to i tak to będzie najwyżej mimowolna reakcja organizmu, bo nawet nie pomyślisz o tym, żeby ją przyszpilić.

I tylko jedno w głowie: ona. Jak to ktoś śpiewał: „Zostaw świat, nim się przekonasz, że bez niej nic nie jest wart.”. Kurwa mać, jeśli nie zdajecie sobie z tego sprawy, nie doświadczyliście na własnej skórze, to uważajcie się za szczęśliwców, bo nie macie pojęcia o tym, jak faktycznie wszystko staje się w takiej sytuacji bezwartościowe. I w jakiej czarnej dziurze człowiek siedzi. I w odróżnieniu od „normalnego” zabujania się -bez widoków na wyjście.

No a co to ma wspólnego z tymi dwoma przypadkami, o których wspomniałem na początku?

Ano. Faktycznie Larry Gelbart miał rację, że „Nie możesz bez niej żyć. Ożeń się z nią.”. To jest rozwiązanie, które załatwia problem. Jedyne skuteczne, jak będziecie w takiej sytuacji -i będą ku temu szanse- to polecam, nie ma co kombinować. Niestety nie w moim przypadku. Ten się jednak różni od Brandona i Barber, już choćby tym, że oni jakiś czas ze sobą byli związani (jakaś chemia więc też była i miała pewnie wpływ; w moim przypadku tego zabrakło totalnie). I tym, że Barber najwyraźniej nie miała aż tak kategorycznych poglądów na temat ich relacji jak ta moja… „była niedoszła”. A do tego ja też nie wiem, czy po tym wszystkim jestem w stanie się z nią pogodzić i zapomnieć o tym wszystkim, co zrobiła i powiedziała, gdy się skłóciliśmy, gdy przegięła pałę (tym bardziej dziwna sytuacja: nie mogę jej tego zapomnieć, a jednocześnie nie jestem w stanie odpuścić i o niej zapomnieć).

A co z drugim przypadkiem, tego mojego dawnego belfra? Może się już domyślacie -zaczynam dochodzić do wniosku, że w moim przypadku będzie tak samo jak w jego. Za mocno i za długo mnie to trzyma (już ze dwa lata, a podobała mi się jeszcze jakiś dłuższy czas wcześniej, gdy się dogadywaliśmy) i też mam już swoje lata, nie jestem jakimś szczeniakiem, którego męczą jakieś mokre sny o koleżance z ławki. Za poważne to jest.

I ja sobie zdaję z tego wszystkiego sprawę. Naprawdę doskonale zdaję sobie sprawę. I mimo to, nic nie mogę, do kurwy nędzy, zrobić. To jest poza moimi możliwościami. Próbowałem. Próbuję codziennie. Zapomnieć albo znaleźć inne rozwiązanie. I nic. Mało tego. Jest coraz gorzej. Na dokładkę zdaję sobie też sprawę z tego, że mam coraz mniej czasu na tzw. ustatkowanie się, a jest to też dla mnie, tak ogólnie, istotną sprawą. I nie ma jak tego wszystkiego przeskoczyć, a czym dłużej to będzie trwało, tym te szanse właściwie spadają do zera.

Za dobrze trafiłem w jej przypadku. Nie mam pojęcia jak działa ten mechanizm, że bez chemii, jakichś zauroczeń, itp. tak się da, ale się da. Tylko, że faktycznie wtedy już na amen. I nie ma wyjścia.

No ale przecież nie pójdę się, w tej sytuacji, wzorem Brandona, oświadczyć. Najwyżej usłyszę to samo, co wtedy, gdy się pożarliśmy (albo jeszcze więcej…) i tyle. Szkoda nerwów obu stron. Zresztą, nie mam prawa jej tego „zrzucać na głowę”. Nie chciała, nie prosiła się też o to, miała prawo, była szczera (co jest jednak bardzo w tym wszystkim ważne), jest jeszcze młoda, z oczywistych powodów nie można też w takiej sytuacji w jakikolwiek sposób wymuszać decyzji czymś w rodzaju szantażu emocjonalnego (zresztą i tak fatalne by to pewnie było w skutkach; kwestia tylko czasu). Ale jak dalej żyć? Pojęcia bladego nie mam. Skok z pierwszego z brzeg dachu wprawdzie jest jakimś rozwiązaniem, ale przyznacie, że wyjątkowo gównianym. Więc sobie wegetuję. Tylko ile można w tak bezsensowny sposób? I oprócz tego wszystkiego, co z nią związane, chodzi za mną właśnie ta myśl, że skończy się tak jak w przypadku tego mojego belfra (o ile jeszcze dobrze pójdzie). Tylko co to za życie, jak człowiek jest jak pusty w środku?

34
56
Pokaż komentarze (45)

Komentarze do "„Nie możesz bez niej żyć. Ożeń sie z nią.”"

  1. Aleś przynudził.Nie przebrnąłem przez całość. I jeszcze jedno .”zaczęli się spotykać” – przedziwny,używany od jakiegoś czasu eufemizm, oznaczający czynność polegającą na wykonywaniu ruchu posuwisto – zwrotnego.

    5
    5
    Odpowiedz
    1. „I jeszcze jedno .”zaczęli się spotykać” – przedziwny,używany od jakiegoś czasu eufemizm, oznaczający czynność polegającą na wykonywaniu ruchu posuwisto – zwrotnego.”

      To, że tobie relacje męsko-damskie ograniczają się tylko do jednego, to twój problem. 😛

      4
      2
      Odpowiedz
      1. Ruchy mogą być jeszcze koliste ale baba nie bardzo to lubi..

        2
        1
        Odpowiedz
  2. Takie to długie, że już miałem olać, ale „Dempsey i Makepeace na tropie” sprawiło, że zmieniłem zdanie :] Jedno ci tylko napiszę – „to tylko kwestia czasu, żeby się otrząsnąć/uwolnić” zwłaszcza, że z nią nawet nie byłeś. U jednych przychodzi to szybciej, u innych wolniej, ale zawsze czas robi swoje, sprawdzone, nie jesteś żadnym wyjątkiem. Tylko nie porównuj się do tego kawalera, bo on miał ciężką traumę i całą resztę bagażu. Ty natomiast za dużo o niej myślisz. Niech twoje życie toczy się swoim torem, a od niej się odetnij. Pamiętaj, że póki ona zajmuje miejsce w twojej głowie, nie ma tam miejsca dla kogoś nowego. Daj sobie czas. Spokojna głowa…

    6
    0
    Odpowiedz
    1. Toteż sobie to, o tym czasie robiącym swoje itd., powtarzam. Tylko, że choć do tej pory działało -z doświadczenia- to tym razem, cholera, nie działa. I to pomimo tego, że nie widziałem jej kilkanaście miesięcy od czasu, gdy ją przypadkowo gdzieś na mieście minąłem, ani żadnego kontaktu nie mieliśmy.
      Do tego czas mi ucieka. Młodszy się nie robię.

      0
      0
      Odpowiedz
  3. Mesiu, poznałam Cię, jak tylko wspomniałeś o MASH.

    8
    0
    Odpowiedz
    1. Ta… Bo tylko Mesiek jakiś serial ogląda… 😛

      1
      0
      Odpowiedz
    2. Też zauważyłem, że to Mesiu postanowił napisać chujnię 🙂 Już sama długość tej chujni czy podawanie przykładów z kinematografii wiele zdradza 😉

      1
      0
      Odpowiedz
    3. „Mesiu, poznałam Cię, jak tylko wspomniałeś o MASH.”

      Mało że chujnię napisał to jeszcze ją skomentował jako kobieta. Żenada poniżej dna mułu.

      0
      0
      Odpowiedz
  4. Tłumacze co to za mechanizm: to po prostu dobra dziewczyna była.
    Mam to samo. Ale… jesteśmy parą 15 lat. Bo Ona jest „dobrą, porządną dziewczyną” – paradoks że takie to teraz wyjątki, okaz na wymarciu.

    3
    2
    Odpowiedz
    1. Wychodzi, że będę musiał mówić inaczej niż Boguś…
      „Bo to dobra kobieta była…” 😉

      A z tym „okazem na wymarciu” to prawda niestety. Świat jest coraz większym szambem.

      0
      1
      Odpowiedz
  5. Ale wkurwiajacy styl pisania. Mistrzem yoda jestes ty?

    6
    1
    Odpowiedz
    1. Nie, ale w Legionie 501 takiego szukaj ty… 😛

      0
      0
      Odpowiedz
    2. Artykułu tego nie napisałem.
      Mistrz Yoda

      2
      0
      Odpowiedz
  6. Typie, pojebalo Cie?! Taka dluga chujnie pisac? Nikt tego nie przeczyta a kazdy za dlugosc wpisu i strate paru sekund zycia na przewijanie tego gowna wlepi Ci minusa. Jebnij sie w leb i pisz 1/10 tego co Ci wewnetrzny glos podpowiada.

    9
    3
    Odpowiedz
    1. 1. A jak pierdolą mnie minusy, to co?
      2. Nie chcesz, nie czytaj, wolny kraj.
      3. A czytelnictwo faktycznie u nas leży.

      4
      2
      Odpowiedz
    2. Komentarz typowego przyglupa którego czytanie męczy 🙂

      2
      2
      Odpowiedz
  7. Dlaczego tak duzo minusow. Bardzo dobra chujnia jesli mozna to tak nazwac. Dobrze wiem co autor czuje, chcoc wnioskuje ze mam pewnie z 20 lat na karku mniej. Ale co wy mozecie wiedziec, niektorzy rodza sie dorosli a inni zostaja dziecmi na zawsze. Pozdrawim autora tekstu i powodzenia.

    8
    5
    Odpowiedz
  8. Pamietaj chemiku mlody, wlewaj zawsze kwas do wody

    6
    1
    Odpowiedz
    1. Chemiku nie trać czasu, wlewaj zawsze wodę do kwasu

      1
      0
      Odpowiedz
  9. Najprościej by było znaleźć sobie kogoś innego, ale sam wiem jakie to trudne. Mogę Cię tylko pocieszyć, że nie jesteś sam w kwestii wyboru życiowej wybranki (ja również charakter stawiam na pierwszym miejscu, oczywiście z umiarem). Łapka w górę za podzielenie się chujnią. Trzymaj się!

    4
    0
    Odpowiedz
    1. A z wiekiem znalezienie kogoś jest jeszcze trudniejsze, zwłaszcza, gdy się mieszka, gdzie wrony zawracają.

      3
      1
      Odpowiedz
      1. Prostą receptą na znalezienie kogos jest bycie sobą i zbytnie nie myślenie o pieniądzach i wszystkim tym co jest z nimi związane, czyli np. to jak zabezpiecze swoją rodzinę (w najlepszym przypadku). Cały czas do przodu – jak mawia klasyk, bez zbędnego oglądania się w przód i w tył, jedyna receptą na tę chorą rzeczywistość, tak w skrócie.

        1
        0
        Odpowiedz
  10. Ciekawa chujnia i miło było ją przeczytać rano jednak dla kogoś obeznanego w temacie wiadomym jest czemu ciebie nie chciała. Ano dlatego, że za mało cech „samca alfa” pokazałeś czyli zdecydowania, flirtu i podrywu itd. a za dużo u ciebie romantyka gdzie kobiety to odpycha bo uważają to za słabość. Ta cała emocjonalność, chemia, „miłość”, dlaczego kobiety zdecydowanie wolą dupków a nie miłych romantyków… można by napisać tutaj sporo, ale po co jak temat był wałkowany miliony razy. Sporo znajdziesz o tym w internetach czy się dowiesz od jakiegoś dobrego znajomego znającego się na rzeczy. Naprawdę chciałbym żeby ci się udało, ale realia są jakie są a tych nie sposób zmienić. Można co najwyżej zmienić siebie i tyle. Możesz jednak spróbować ją zdobyć bo w sumie co ci zostało i co ci szkodzi? Nachalność to też podryw. Ale pamiętaj, że sam podryw to jedno bo potem czekają ciebie całe lata ciągnięcia tematu a to może być trudniejsze niż zaliczenie pierwszej bramki. P.S. „Skok z pierwszego z brzeg dachu wprawdzie jest jakimś rozwiązaniem” jest rozwiązaniem i to wyjątkowo głupim rozwiązaniem. Lepiej wyciągnąć wnioski i żyć dalej będąc wzmocnionym.

    5
    6
    Odpowiedz
    1. Ja nie poleciałam na dupka hihihi a raczej na romantyka 😀 I co? Nie uogólniaj, nie dla każdej kobiety idealny facet to bawidamek z kasą, są jeszcze na tym świecie kobiety,które kochają za wnętrze a nie wygląd i status materialny.

      1
      1
      Odpowiedz
      1. Nie rozumiem, Anonko-która-poleciała-na-romantyka. Jak facet chce ładną dziewczyne to jest to okey, a jak kobieta chce przystojnego faceta to jest to be i trzeba to krytykować, że pusta? Nie da się kochać za samo wnętrze, w jakim wy swiecie bajek zyjecie? partner musi ci się podobać, pociągać seksualnie bo inaczej jak nie ma pociągu fizycznego, pasji, seks leży i związek umiera.

        0
        0
        Odpowiedz
        1. „Nie da się kochać za samo wnętrze,”

          I tu się mylisz. Jeśli oprzesz się na samej fascynacji i pociągu wyglądem, to to się szybko wypali. A wtedy zniknie pociąg fizyczny, pasja i seks leży. Wtedy zaś odkryjesz, że nic cię z tą osobą nie łączy. Zwykle trwa to od kilku miesięcy do kilku lat i potem jest problem i rozstania albo kiszenie się do usranej śmierci „bo dzieci i kredyt”. Chyba, że tak się cudem poskłada, że przez ten czas poznasz daną osobę na tyle, że pojawi się „fascynacja osobowością” (Tylko tu z kolei pojawia się kolejny problem -czy ta osoba, kierując się początkowo takimi kryteriami jak ty, zdoła z kolei tę fascynację pod twoim adresem odkryć. Bo jeśli nie…).

          Natomiast, jeśli na starcie pociąga cię wnętrze; i często w takich przypadkach z czasem ono będzie pociągać nawet coraz bardziej, to tworzy się więź, która się praktycznie nigdy nie znudzi. A za tą więzią idzie fascynacja ogólna daną osobą (często nawet rosnąca). A ponieważ wszystko zaczyna się w mózgu, to oprócz zaspokojenia tej potrzeby bliskości emocjonalnej z tą osobą, która nas tak fascynuje, taka osoba dodatkowo jest przez nas postrzegana jako atrakcyjna.

          Oczywiście jakiś poziom akceptacji wyglądu fizycznego musi być przy tym zapewniony, ale to nie jest na takiej zasadzie, że brzydka fizycznie -wg powszechnego postrzegania- osoba nie znajdzie kogoś, kto będzie chciał z nią być i to będzie chciał nie z „braku laku”, czy z wyrachowania, ale właśnie z powodu fascynacji osobowością. Do tej „mojej” tłumy nie walą, chyba można nawet powiedzieć, że zainteresowanie jest znikome (choć nie jest w sumie brzydka, ale i Miss Polonia to także nie jest). I wielu nie wie, ile traci. Ale dzieje się tak właśnie z tego powodu, że ludzie są dziś powszechnie wychowani w „modelu konsumpcyjnym”, więc priorytetem dla nich jest opakowanie -tłumacząc to w sposób podobny jak ty to robisz- dopóki (o ile w ogóle) nie zrozumieją, że to błąd. A zrozumieją, gdy przychodzi za błędy po raz któryś zapłacić. Jej atrakcyjność polega na tym, jaka jest, a dopiero dodatkiem jest wygląd. A że nie odstrasza (chyba, że wielbicieli Photoshopu, tapety i plastiku), to wszystko jest OK i za fascynacją osobowością pojawia się pociąg fizyczny. Tylko, że on nie zniknie wraz z upływem czasu, bo osobowość nadal będzie fascynować i utrzyma więź. A wtedy nawet tabun młodych modelek nic by nie wskórał. One będą się podobać fizycznie na zasadzie takiej jak podziwiasz dzieło sztuki, ale to jest już praktycznie coś w rodzaju kwestii poczucia estetyki a nie pociągu fizycznego czy rozpatrywania danej osoby w charakterze jej atrakcyjności dla nas. Popatrzysz wtedy właśnie jak na ładny obraz, ale takie modelki nie będą cię kręcić, nawet ci przez myśl nie przejdzie, żeby wyobracać taką.

          1
          0
          Odpowiedz
    2. Nie do końca. Muszę sprostowac. Kobiety lubią romantykow. TAK! każdy miły uczynny facet może mieć kobietę! SZOK! Ale… Jak jesteś romatykiem zanim ona się zakocha, zaangażuje emocjonalnie to albo nie wyjdzie albo zostaniesz przyjacielem. Tak więc na początku znajomości, prezentacja cech alfa (nie masz takich? O chuj… Może powinieneś popracować nad sobą?) a dopiero później, po tym jak będzie patrzeć na Ciebie i czekać żebyś w końcu ją pocałował, możesz dać upust swojej delikatnej, wrażliwej, duszy romantyka.

      1
      3
      Odpowiedz
  11. wyobrażacie sobie muzułmanina z podobnymi problemami? on ma 4 laski po 22 dzieci z nimi i zastanawia się tylko jak tu wymordować niewiernych, a ten płacze, bo go jakaś dupa nie chce, do której on nawet mięty nie czuł.

    18
    2
    Odpowiedz
    1. Zajebisty komentarz 🙂 pozdröwka gosciu

      2
      1
      Odpowiedz
  12. To się nazywa GRAFOMANIA, kurwa!

    12
    1
    Odpowiedz
    1. Też mam gramofon w domu, czy cierpię na gramofonię?

      1
      2
      Odpowiedz
      1. „Też mam gramofon w domu, czy cierpię na gramofonię?”

        Tylko jeśli obgryzasz płyty. 😉

        0
        0
        Odpowiedz
  13. 1000 stron. Nie czytam.

    5
    1
    Odpowiedz
      1. Koniecznie honoris KAŁsa

        2
        0
        Odpowiedz
  14. Nie życzę nikomu takiej chujni, bo chujowa po stokroć i niestety doświadczona. Też żem chujowy, ale co myślę – opiszę w w dwóch zdaniach. Wegetacja nie wchodzi w grę, bo jeśli za chwilę los się odmieni, a ona spyta „co tam porabiałeś?”, to co odpowiesz? Wegetowałem? 🙂 To przeca chujnia, kalibru ciężkiego. Pracuj nad sobą, działaj, zarabiaj, poznawaj ludzi, bo nie wiadomo, które z doświadczeń podsunie pomysł i sprawie pomoże. Układaj plan działania i bądź gotowy na diametralną zmianę swojej sytuacji. I napraw Wasze nadpsute relacje, ona musi wiedzieć, że może na Ciebie liczyć, zawsze, a potem… cierpliwości. Postawa pożądana to wielki, środkowy palec z nieobciętym paznokciem skierowany ku rozpaczy, smutkowi i ogólnie reszcie zgniłego świata, bo chujnia ta niesprawiedliwa jest wielce i nikt, absolutnie nikt na nią nie zasługuje. Postępy mile czytane, bo może to właśnie Ty rozwiążesz dla współchujowiczów ich (naszą) chujnię.

    4
    0
    Odpowiedz
    1. Nie da rady.

      Nie da rady „niewegetować”, bo ja to wszystko, o czym piszesz („pracuj nad sobą, działaj, zarabiaj” itd.) robię, ale nie mam do tego wszystkiego najmniejszej motywacji. Więc się zmuszam do najdrobniejszej rzeczy i często to, do czego się akurat przymuszam, rzucam w cholerę, bo po prostu nie widzę w tym żadnego sensu. I wtedy przypomina mi się tekst z „DS9: You’re cordially invited…” -„How hollow is the sound of victory without someone to share it with.”. I codziennie, na każdym kroku, się przekonuję o prawdziwości tego zdania. Byłem ostatnio parę dni u przyjaciół, których nie widziałem niemal rok i normalnie to bym się nie mógł doczekać, a tym razem było mi praktycznie obojętne czy tam z nimi jestem, czy nie -nie potrafiłem się tym cieszyć.
      Także czarna dupa.

      Naprawić relacji też się nie da (A ona nie spyta. Nie gadamy ze sobą. Zresztą dłuższy czas przed tym jak się pokłóciliśmy, już sprawiała wrażenie, jakby ją nie interesowała żadna rozmowa. Robiła wszystko, by unikać lub odepchnąć.), bo one nie są nadpsute, one właściwie są całkowicie zniszczone. A za to jak postąpiła i się zachowywała, to, tak na logikę, należy ten środkowy palec jej pokazać a nie cokolwiek naprawiać. Więc tym bardziej nie ma jak. Zresztą ona najwyraźniej nie chciała i nie chce, ja z kolei nie widzę możliwości, bo po prostu nie zapomnę (zaufanie to podstawa, a jak je mieć w takiej sytuacji -po głowie zawsze, a przynajmniej długo, będzie chodzić myśl, że jest tego jakiś ukryty powód, że tak nagle jest zwrot o 180 stopni), i koło się zamyka. A do tego to jest prawda, że próby podchodzenia do kobiety jak do człowieka skutkują postrzeganiem faceta jako „ciepłych kluch”, tym samym skutek jest wtedy odwrotny do zamierzonego. Zmądrzeje z wiekiem, tyle, że to już będzie za późno.

      A jednocześnie, jak w jakiejś pieprzonej telenoweli, odpuścić nie mogę. Niby przerabiałem takie rzeczy, ale tym razem jest inaczej.

      Wiesz, jak to jest, że czasem sobie wyobrażamy, co będzie za x czasu, jak będziemy żyli (i dotyczy to dowolnego aspektu życia). Ja od pewnego czasu mam czarną dziurę, gdy próbuję. Nie jestem w stanie pomyśleć, zwizualizować sobie tego, co będę robił za ten x czasu, a do tej pory, do której się pożarliśmy, problemów z tym nie miałem. Wegetuję. Nawet mi się nic obejrzeć nie chce, choć to żaden wysiłek usiąść na dupie i patrzeć w ekran, bo się nie ma tym z kim dzielić. Z nudów gram w jakąś internetową niemal bezmyślną gierkę, bo ile można się ścianie przyglądać, i nawet na tym nie potrafię się skupić.

      Poznanie kogokolwiek na jej miejsce byłoby rozwiązaniem, gdyby nie to, że trudno o to, żeby trafić na kogoś, kto by na tyle był w stanie zaprzątnąć myśli i stał się tak ważny. Tu sam, pociąg fizyczny, atrakcyjność, nie wystarczy, a rozmaite przejścia dodatkowo sprawę utrudniają bo się z większą rezerwą do innych podchodzi. Podobnie jak wiek i kupa innych czynników. Rachunek prawdopodobieństwa wygląda więc marnie.

      Na jakiekolwiek postępy więc się nie zanosi. „Kobayashi Maru Test” -wszystkie rozwiązania są złe i i tak dostanie się wpierdol.

      1
      0
      Odpowiedz
  15. Hmmm Jesli to zaiste Mesio ,a rzeczywiscie styl na to poniekąd wskazuje, to takiej chujni sie po nim nie spodziewalem. Troche szczeniacka. Wiele ludzi ma takiego trupka w szafie, ale tak szat nie rozdziera.
    Historia o Dempsey i Makepeace cz jak to sie tam pisalo zaiste przednia.

    1
    0
    Odpowiedz
  16. Chujnia jakby podobna do mojej, a jednak nie podobna. Też miałem ten problem że zakochałem się w kobiecie, nie potrafiłem bez niej żyć, a ona mnie zostawiła. I byłem załatwiony przez dłuższy czas, praktycznie wegetowałem. Tylko ja byłem z tą kobietą blisko, a po 2 miesiącach sama się odezwała i znów jesteśmy razem, kocham ją i mam nadzieje że ona mnie też. U ciebie, jeśli przez 2 lata ona nie podziałała nic w kierunku tego żebyście spróbowali jeszcze raz, to ja nie widzę szans na to żeby coś z tego było, niestety. Ale próbuj, nic nie stracisz, a za kilka lat będziesz sobie robił wyrzuty że nic nie zrobiłeś, a może nóż widelec coś się w niej obudzi, nigdy nie mów nigdy.

    2
    0
    Odpowiedz
    1. nuuuudy… i pisz krócej komu by się chciało czytać taki elaborat?
      Jak nie przeszło po roku to przejdzie po kilku latach ale przejdzie – może wierzyć staremu specjaliscie. Pokazałeś ze ci za bardzo alezy – ot i masz.

      0
      0
      Odpowiedz
  17. A pierdolisz waćpan. weź się za robote to ci przejdzie. A tego ożenku to ty chyba nie rozumiesz z tego swojego poziomu męczeństwa. Ożeń się z bedziesz miał kurwa dość po roku skrzeczącej baby a nie jakies pierdolenie, że są ze sobą do dziś..

    0
    1
    Odpowiedz
  18. Ty tak na poważnie? Pewnie nie widzisz jak to wygląda z boku. Piszesz jaki to doświadczony nie jesteś, jak się na życiu znasz, próbujesz oczywistą rzecz zamaskować długim wywodem, przedstawić wszystko w bardziej zdystansowany sposób, racjonalizujesz, kombinujesz……człowieku, sprawa jest prosta. Byłeś dziesięć lat starszy, kiedy ona kończyła liceum – ja wiem, że apetyczne są takie małolatki, ale one powinny się prowadzać z chłopaczkami (podkreślam: chłopaczkami) w jej wieku i odkrywać co to jest miłość. Ja bym się czuł jak jakiś stary deprawator, który wyciąga łapy po coś, co już nie jest dla niego. Poziom umysłowy już jakby nie ten, przecież to dziecko prawie, nawet jeśli inteligentne. Chemii do ciebie nie poczuła, bo widocznie nie wyglądasz jak Brad Pitt, a wtedy zostaje tylko jakiś dziwny gość o dychę starszy i cała sprawa staje się jakaś wykręcona. Zakochałeś się(powiedz to wprost tchórzu, to nie boli) w młodej dziewczynie, która nie jest dla ciebie i się męczysz. Niby taki jesteś ograny, a nie wiesz, że wszystko przechodzi, tylko pic polega na tym, że w momencie kiedy trwa, to wydaje się, że akurat to nie przejdzie. Ja się nawet z ciebie nie śmieję (no może tak dobrodusznie), bo wiem jak to jest. Będziesz się jeszcze sam z tego śmiał i dziwił jak daleko odjechałeś od rzeczywistości. Czegoś cię to nauczy.

    3
    0
    Odpowiedz
    1. „ale one powinny się prowadzać z chłopaczkami (podkreślam: chłopaczkami) w jej wieku i odkrywać co to jest miłość.”

      No i wiele odkrywa. A potem jest w domach koszmar, bo małolatom chemia uderzyła do łbów, a gdy opadła, to było niemiłe przebudzenie. Skutki tego są różne. Od naprawdę tragicznych po późniejsze ogłoszenia lasek, że szukają dobrego tatusia dla dzieci, bo już się najadły rówieśników i tego odkrywania… Naprawdę uważasz, że to jest tak lepsze od związku z różnicą wieku? Zwłaszcza, że starsza z osób, zwłaszcza jeśli jest poukładana, ma doświadczenie, które może pozwolić uniknąć (lub przetrwać) wielu kryzysów przez które mogłoby się wszystko rozpaść.

      „Ja bym się czuł jak jakiś stary deprawator, który wyciąga łapy po coś, co już nie jest dla niego”

      Toteż z początku też to mi zgrzytało i ze dwa lata mi zeszło, zanim w końcu pomyślałem sobie, że jeśli rzeczywiście poznamy się lepiej i okaże się, że coś z tego będzie, to metryka jest tutaj ostatnim problemem do przejmowania się. Po pierwsze, wbrew pozorom, 10 lat to jeszcze nie jest taka wielka przepaść jak się wydaje. Jest całkowicie możliwe -choć oczywiście im większa różnica, tym prawdopodobieństwo tego mniejsze- by ludzie dogadywali się przy nawet znacznie większej różnicy wieku. Po drugie to jest jeszcze na tyle mała różnica, że zważywszy na długość ludzkiego życia, ludzie zdążą się nawet ze sobą zestarzeć (a często to starsza osoba młodszą przeżyje) i fizycznie nie ma żadnych przeciwwskazań. Zwłaszcza, że to na ogół małolatom wydaje się, że 10 lat to taka ogromna przepaść. No jest taka pomiędzy 5 latkiem a 15 latkiem, ale wraz z upływem czasu, przepaść mentalna się zmniejsza nawet zanika całkowicie.
      No i popatrz na to z tej strony. Gdybyś spotkał dziewczynę, od której dzieliłoby cię rok czy dwa powyżej twoich ustalonych widełek różnicy wieku, a na której naprawdę by ci zależało, to nie machnąłbyś na te dwa lata różnicy więcej? Jakie to ma wtedy tak naprawdę znaczenie czy jest to 8 lat czy 10, 7 lat czy 9? Rozejrzyj się i przyjrzyj, ile jest -i było na przestrzeni wieków- związków ze sporą różnicą wieku (mi się też kiedyś wydawało, że to niewielki odsetek, dopóki nie znalazłem się w takiej sytuacji i nie zacząłem na to zwracać z uwagi, żeby zobaczyć czy mi tak odbiło, czy jednak nie, bo się to częściej zdarza niż się wydawało). Tymczasem niewielki odsetek to jest związków z różnicą wieku rzędu 15, 20 i więcej lat. Tych w okolicach 10 lat jest cała kupa. Ostatni taki przypadek, na jaki się natknąłem. Witold Pyrkosz. Był starszy od swojej żony o 19 lat. On miał 36 (i rozwód za sobą), gdy się poznali, ona miała 17. Nieletnia jeszcze była (ta moja była formalnie pełnoletnia ;)). I przeżyli ze sobą znacznie dłuższy czas niż wiele milionów par. Pyrkosz się przekręcił mając 90 lat. Czyli jego żona przekroczyła 70-tkę (jak ja będę mieć 90 lat, to „ta moja” 😉 będzie mieć niemal 80) to już jest zaawansowany wiek, przy którym szanse jej śmierci były również spore i mogło nawet wyjść na to, że to on ją by przeżył. Patrząc z tej perspektywy, jakie znaczenie ma te w ich przypadku prawie 20 lat różnicy? Przeżyli ze sobą praktycznie całe życie.

      I jeszcze jedno. Czym innym jest sytuacja, gdy ktoś starszy chce sobie po prostu poużywać na małolacie, a czym innym, gdy ma poukładane we łbie i nie ma zamiaru jej wykorzystać.

      „Zakochałeś się(powiedz to wprost tchórzu, to nie boli) w młodej dziewczynie,”

      Toż przecież nie przeczyłem i nie przeczę, 🙂 tylko mówię, że to się jakoś dziwnie stało, bo nie było chemii (nie tylko z jej strony, z mojej także).

      „Niby taki jesteś ograny, a nie wiesz, że wszystko przechodzi, tylko pic polega na tym, że w momencie kiedy trwa, to wydaje się, że akurat to nie przejdzie.”

      No właśnie dlatego, że „jestem ograny”, to wiem, że dawno temu powinno przejść. I to stąd, a nie z jakichś „rozpaczy i użalania się nad sobą”, wygląda na to, że nie przejdzie, tylko jest coraz gorzej. To jest wręcz nienormalne.

      A może faktycznie jest tak, że raz na ileś tam przypadków trafiają się takie, że trafia się na kogoś takiego, kto nigdy nie przechodzi -że jakoś jest to głębsze niż standardowe tego typu relacje?

      1
      0
      Odpowiedz

Moda na podróżowanie

O co chodzi z tym podróżowaniem? Wszyscy mają obsesję, żeby gdzieś jeździć. Jak w weekend czy urlop nie jedziesz gdzieś to inni reagują agresywnie. Co jest ciekawego w niewygodnej jeździe/locie? Przecież to męczące. Jak już zmęczą się podróżą to próbują odpocząć w miejscu docelowym. Wszędzie jest to samo. Skały, piasek, woda, chodniki, ulice – tylko w innej konfiguracji atomów. Nuda! Po rozczarowaniu trzeba wracać i tu znowu męcząca podróż powrotna. Zmęczeni podróżą po dotarciu do domu znowu muszą odpocząć – przecież to absurd. Skoro po powrocie odpoczywają w domu to czy nie mogli odpocząć w domu nie wyjeżdżając? Jaki jest sens podróżowania? Pytam bo ludzie robią ze mnie idiotę bo mnie to zupełnie nie kręci. I oni mnie obrażają, że ja nie podróżuję. Śrut.

84
39
Pokaż komentarze (61)

Komentarze do "Moda na podróżowanie"

  1. Tresowane króliki 😀 Rzuć hasło jogging, wszyscy hipsterzy kupują oczojebne buty i w drogę. To samo z rowerami, zdrowym żywieniem, trenerami osobistymi, resztą trendów, które mają sprawić, że będzie lepiej, kiedy w praktyce jest coraz gorzej.

    29
    5
    Odpowiedz
    1. Krolikow nie da sie trenowac

      0
      0
      Odpowiedz
  2. Kapitan Jack Sparrow powiedział, że liczy się podróż, a nie cel. Może to da ci trochę do myślenia.

    18
    4
    Odpowiedz
    1. A Wojciech Cejrowski, że dla niego podróż jest przeszkodą w dotarciu do celu.

      6
      1
      Odpowiedz
  3. Podróżowanie daje dystans. To moim zdaniem największa zaleta. Niczego nigdy nie promuję przesadnie, ani nie neguję. Podróż od czasu do czasu dobrze robi na psychikę. Większa higiena myślenia się pojawia, jeżeli tak można powiedzieć 🙂 Chujnię jednak w dużym stopniu rozumiem.

    17
    2
    Odpowiedz
  4. kiedyś pod presją osób podróżujących po świecie postanowiłem wyjechać na 3 miesiące poza kontynent, żeby zobaczyć o co kurwa chodzi. najbardziej męczące 3 mce w moim życiu. najpierw 13h w samolocie, później 15h w autobusach, zastanawianie się gdzie zatrzymać się w kolejny dzień…. tylko po to aby spotkać innych europejczyków chlejących na umór… prawda… udało się też zaprzyjaźnić z lokalnymi tubylcami… co tak naprawde nie różnią się od nas… ogólnie, podobne przeżycia mam, gdy odwiedze sasiadujęce miasto, tylko z różnicą, że mogę wrócić na kolejny dzień do siebie i przespać się w wygodnym wyrku. podczas swojej podróży żadnej niwrany nie odczułem zmieniającą moje życie, w przeciwieństwie do innych „podróżników”. może po prostu jestem zjebany

    32
    2
    Odpowiedz
  5. Wyjaśnię ci to, poza stwierdzeniem że „Jak w weekend czy urlop nie jedziesz gdzieś to inni reagują agresywnie” ponieważ nigdy się z czymś takim nie spotkałem, przesadzasz po prostu . Podróżowanie jest dla ludzi aktywnych, których kręci poznawanie nowych miejsc a przy tym mają trochę więcej kasy niż ci co w weekendy uchlewają się na dyskotekach i w klubach. Podróże są coraz bardziej komfortowe i szybsze ze względu na ilość autostrad i tras szybkiego ruchu, obwodnic miast itd. Oczywiście nie mówię tu o patologicznych sytuacjach związanych z podróżowaniem np. zakopianką w czasie urlopów czy długich weekendów bo to rzeczywiście jest porażka. Dla mnie to sama przyjemność znaleźć w necie fajny hotel i wyskoczyć w piątkowe popołudnie na weekend z rodzinką jak jest pogoda w jakieś nowe nieznane mi wcześniej miejsce. Rowery z tyłu auta. 3-4 godziny i możesz dojechać gdzie chcesz no chyba że jedziesz z gór nad morze albo odwrotnie ale nie o to chodzi przecież w weekendowych wypadach. Ja w każdym razie nie jestem zmęczony po takiej drodze. Jakiś obiadek w fajnej knajpie po drodze, no co tu kurwa może być męczącego.

    12
    6
    Odpowiedz
    1. Właśnie dlatego jeżdżę poza sezonem i w tygodniu, żeby nie spotykać tych, co sobie z rodzinką wyskakują na weekend. W nocy towarzystwa spod grilla spać nie dają, mordy piłują do 4 nad ranem. Około 7 wstają takie rodzinki i od razu rejwach, od razu telewizor, bachory biegają, drą się, kundel dziamie, rodzice przekrzykują telewizor, bachory i kundla, tatuś zazwyczaj obcięty na jeżyka i w pedalskich pinglach usiłuje pełnić rolę przywódcy stada i po około 1,5 godziny darcia mordy, biegania i hałasowania, trzaskania drzwiami, udaje mu się zebrać stado do kupy i pojechać w pizdu gdzieś na wycieczkę rowerową, nieważne gdzie, ważne że daleko stąd. Tylko co z tego, jak i tak koniec spania i tak człowiek zmęczony, wkurwiony wraca do domu, gdzie może się wreszcie kurwa jego mać wyspać.

      6
      2
      Odpowiedz
  6. Też tego nie rozumiem. Przykładowo: Jedziesz z południa Polski nad morze, aby użerać się z Januszami plaży, gówniakami i bydłem, które zjeżdża się z całej Polski. Super wypoczynek! Tu chyba chodzi o możliwość pochwalenia się przed znajomymi/ludźmi z pracy/itp., że było się na URLOPIE (co z tego, że w ogóle nie wypocząłeś). Pozdro!

    17
    4
    Odpowiedz
    1. Pisała Agata Młynarska

      1
      3
      Odpowiedz
    2. Mieszkam niedaleko morza i też mnie to wkurwia ,że w wakacje zjeżdża się tam cała Polska. Tak mnie wkurwiają te tłumy że odechciewa mi się tam w ogóle jechać.Gdybym chciał albo gdybym musiał tam jechać to następna rzecz jaka by mnie wkurwiała to korki. Nawet jak jadę do kogoś to nie da się jechać bo chuje blokują drogę bo muszą sobie kurwa skręcić nad morze.

      4
      0
      Odpowiedz
    3. mieszkam na mazurach i w dupie mam morze. Biorę recznik, zakładam klapki i idę nad jeziorko 😉 ale są tu ludzie którzy wyjeżddżaja nad morze ciekawe czego tam szukają, lepszej wody? Pozdro

      0
      0
      Odpowiedz
  7. Masakra, je$li to nie fake…

    9
    4
    Odpowiedz
  8. Pojechałeś z tym zmęczeniem i konfiguracją atomów kolego. Polska to nie Karaiby. A podróżują często te zakompleksione cymbały typu: gdzie to oni nie byli, co to oni nie robili, kogo to oni nie poznali. Chcą się pokazać, że oni to niby tacy lepsi są i wiodą światowe życie, że ich stać! I dopiero potem masz tą drugą grupę, która podróżuje bo lubi a nie po to by się pokazać.

    7
    7
    Odpowiedz
  9. To ja, Kupidyn, powiem Ci jaki jest sens. Jestem, a raczej byłem, prostym chłopem z lubelskiej wsi, ale odkąd mój „kołcz” nakłonił mnie do podróżowania moje życie obróciło sie o 400 gradów. Mój drogi, podróże to super sposób żeby znaleźć np. pomysł na biznes. Ja np. przebywajac w Mozambiku podpatrzyłem u biednych, brudnych murzynów takie zegarki z takim niebieskim podświetlaniem wyświetlacza. I myślę sobie „Co u diabła ci murzyni noszą na rękach?” Pytam, a oni mi mówią „Co wy biedaki polaki nyndzaki nie znacie takich zegarków z takim niebieskim podświetlaniem wyświetlacza?”. No i kurcze zbaraniałem. Innym razem byłem w Tailandi gdzie za 20 zł możesz poruchać piękną filigranową Tajkę, oczywiście transport z Cebulolandu do Tajlandii w luku bagażowym, bo inaczej ruchanie sie nie kalkuluje. Krótko mówiąc, polecam podróze, Kupidyn.
    PS: pamiętaj że jak wrócisz to nie bedziesz miał czasu na odpoczywanie, bo musisz zapierdalać u Pana Miesia w Łódzkim Wydziale Fabrycznym na stanowisku robol taśmowy.

    24
    1
    Odpowiedz
    1. I leczyć Hiva czy inną kiłę

      2
      1
      Odpowiedz
    2. Przecież te takie zegarki z takim niebieskim podświetleniem wyświetlacza to są zegarki do postawienia na półce. Trzeba skretynieć do reszty żeby przypinać to sobie do ręki. Nawet ja na taki pomysł bym nie wpadł a przecież w kuchni wisi mój dyplom magistra inżyniera od siedmiu elektronicznych boleści.
      PS. Owszem, była ongiś moda na takie wielkie cyferblaty na nadgarstkach, ale to były lata 80-te podobno. Mesiek to stary spierdziały zgred, więc może pamięta te czasy.

      3
      1
      Odpowiedz
      1. „Mesiek to stary spierdziały zgred, więc może pamięta te czasy.”

        Primo, patałachu: dla ciebie nie „Mesiek”, a „Pan twój Mesio”.

        Secundo. Za „zgreda”, to ci w naszych kazamatach takiego bolca w dupę załadują, że ci się oczy na niebiesko zaświecą. A za „spierdziałego” Pan twój osobiście ci pierdnie prosto w dziób (po spożyciu jego sławetnej grochówki, of koz).

        I wreszcie tertio. Oczywiście, że Pan twój pamięta tamte czasy… Ale patałachu, wtedy na topie były elektroniki Montana (i podobne jakichś firm-krzaków z Hong Kongu czy innego Tajwanu). A one nie miały niebieskiego podświetlenia, tylko żółte (plus minus żółte, bo różnie to bywało). Dopiero gdzieś tak od połowy lat 90-tych pojawiło się niebieskie (Casio Illuminator takie miały i -jak podaje ulubiona ciocia Pana twojego, Wikipedia- Timexy Indiglo). /Mesio

        PS. Happy? 😉

        4
        0
        Odpowiedz
  10. Nie chciałeś nigdy zobaczyć rafy koralowej na żywo nurkujac, zjechać na nartach z lodowca? Ciężko mi w to uwierzyć

    15
    1
    Odpowiedz
    1. Zapomniałeś napisać ze na rafie wiecej jest pseudonurków niszczących tę rafę niz ryb. No i te łodzie zapierdalające nad głowami. Narty, zimno i lodowce to nie mój klimat.

      1
      1
      Odpowiedz
    2. Ja na przykład nie. No fajnie taka rafa pewnie wygląda, ale co z tego?

      2
      3
      Odpowiedz
    3. On nie wie co to jest rafa koralowa na 100%.

      4
      2
      Odpowiedz
  11. Nowe miejsca, nowi ludzie, nowe myśli, nowe sytuacje.Pieprzenie głupot w różnych konfiguracjach jakoś Cię nie męczy?

    14
    4
    Odpowiedz
  12. To jest coś czego Ty nie gdy nie zrozumiesz. Poza Twoim miastem jest jeszcze cały świat o są ludzie którzy chcą go zobaczyć. A mówienie że wszędzie jest tak samo jest chore. Świat jest tak piękny bo jest różnorodny.

    12
    4
    Odpowiedz
    1. Jak mieszkasz w mieście, to pewnie świat jest dla ciebie różnorodny.
      Ale nie jest. Wszędzie jest tak samo, tylko w różnych konfiguracjach. Ludzie też wszędzie są tacy sami, a pieprzenie że każdy z nas jest inny to bullshit.

      3
      3
      Odpowiedz
      1. To w jakich krajach mieszkales i ile czasu? Słucham. A ja akurat jestem z małego miasta a mieszkalem i w wioskach, średnich miastach i takich gdzie końca nie ma. W 5 krajach na 3 kontynentach. Więc proszę Cię, nie mów mi że wszędzie jest tak samo bo śmiać mi się chce.

        1
        2
        Odpowiedz
  13. Taka moda, lans i wodotryski. Tylko dlaczego jak ktoś jest inny to trzeba go krytykować? Czlowieku krytykujący inność, żyj i daj żyć innym.
    Autorze, rozumiem Ciebie.
    Kwestia krytykanctwa inności dotyczy każdej dziedziny życia, niestety. Pozdrawiam.

    4
    2
    Odpowiedz
  14. Ja podróżuję rowerem po okolicach,też są ciekawe miejsce, w ogóle ja mam jakiś małomiasteczkowy charakter mogę żyć i umrzeć w tym samym miejscu, gdyby były szerokie oferty pracy tam gdzie mieszkam to już w ogóle mógłbym się stamtąd nie ruszać

    8
    2
    Odpowiedz
    1. Tez tak mam. Gdyby nie to ze trzeba pracowac to bym sie nigdzie daleko nie wybieral.

      2
      0
      Odpowiedz
  15. Najlepsze jest to, że w miejscu wakacji obcokrajowcy ich nienawidzą, okradają ich, plują im do jedzenia i tak dalej. A oni są zachwyceni ubogaceniem kulturowym. Hahahaha.

    9
    3
    Odpowiedz
  16. Skoro dla ciebie wyjazd to męczarnia a na miejscu jest to, co zwykle czyli piasek, morze i ulice a po powrocie trzeba odpoczywać(lol) to ja nie mam pytań.

    4
    7
    Odpowiedz
    1. To jest po prostu trzeźwe spojrzenie. Z tym, że większość ulega „efektowi nowości”.

      3
      1
      Odpowiedz
  17. Podróżowanie to nic złego moim zdaniem ,aczkolwiek ja jak wyjadę lubię pozwiedzać i coś zobaczyć. Zapłacenie 2tys. Czy 1,5 i wyjechać po to by leżeć przy basenie 7 dni to dla mnie debilizm i umieranie z nudów. No ale potem jak to brzmi : „Byłem w Grecji” „Byłem w Turcji” tylko na moje pytanie a co widziałeś? Już ciężko odpowiedzieć… próżność pokazówka, pustactwo… chyba że ktoś lubi leżeć za 2tyś to ok .

    17
    2
    Odpowiedz
  18. Bo widzisz niektórzy ludzie odczuwają potrzebę rozwijania się poprzez podróżowanie. Świat jest niezwykły i oferuje wiele wrażeń. Chociaż zawsze można spędzić życie w swoim M3 w mrowkowcu, bijąc Niemca po kasku od rana do wieczora, nieprawdaż?

    10
    3
    Odpowiedz
    1. Co w tym złego ? Każdy ma przecież swojego konika.

      4
      1
      Odpowiedz
  19. Też tego nie rozumiem, wynajmuję pokój i wracam do rodziny, ale żeby gdzieś wyjeżdżać i zwiedzać to nie dla mnie.

    2
    2
    Odpowiedz
  20. Masz rację. Znałem kiedyś jednego sławnego podróżnika, Halik mu było, i po pijaku mi się przyznał że wziął się za to całe podróżowanie tylko dlatego że nie mógł zrobić MASY.

    10
    1
    Odpowiedz
    1. Praprzyczyną u Halika był brak takiego zegarka z takim niebieskim podświetleniem wyświetlacza. Gdyby go miał, zrobiłby masę.

      5
      3
      Odpowiedz
  21. Pojeździj, patałachu, to zrozumiesz. /Mesio
    PS. PS-a nie będzie.

    8
    4
    Odpowiedz
  22. Sprzedam doktorat.

    6
    1
    Odpowiedz
  23. Tez mam takie zalozenia. A podrozowanie tanimi linniami jak ryanair to juz szczyt ponizenia i moralnego upadku. Ja od lat nie podrozuje bo caly swiat to slamsy. Najbardziej nie rozumiem ludzi co jada do krajow trzeciego swiata: tajlandia, chiny, indie i sie zachwycaja ich prymitywna kultura. Mozna byc okradzionym, wrzuconym na 25 lat do wiezienia jak twoja credit card nie dziala, albo zlapac pasozyta.
    Od kilku lat zwiedzam dzielnice swojego miasta i wglebiam sie w historie naszego kraju. A nie, tracic kase i sen i czas na zwiedzanie glupich krajow. I jeszcze taka historyjka: chinczycy zbieraja kase i lataja do europy kupowac ‚luxe products’ za gruba kasa, produkty ktore u nich sa robione, podrabiane i za bezcen sprzedawane. ?????

    10
    8
    Odpowiedz
  24. Bo nie ma o czym mówić, a jak nie ma oczy mówić to nie ma po co gadać…
    Tylko o to tu chodzi…
    Jednak troszkę to rozumiem, może nie podróże bo to tylko wątek, ale będąc wśród ludzi, inaczej, mając relację z ludźmi nie rozmawia się przecież o swoim życiu prywatnym, o swoich odczuciach przemyśleniach.
    Akurat tego nienawidzę, jak relację spłycają się do tego co kto robi w życiu i dlaczego.
    Kultura jest po to żeby mieć o czym rozmawiać ale nie być tematem rozmów, cenię to, tylko inteligentni ludzie to rozumieją że stan posiadania czy osobiste sprawy nie wynikają z naszej niezaradności czy ułomności, różnie się w życiu powodzi i różne są sytuację.
    Prymitywy karmią się obmawianiem się przy każdym spotkaniu, plotkarstwem i zwykłą zawiścią.
    Normalni ludzie właśnie po to „robią coś” żeby od tego odetchnąć, po to jest hobby i zainteresowania.
    Po to jest tak wiele różnych ciekawych rzeczy żeby się w nich odnaleźć, bez względu na to kim i skąd i jakim się jest.
    Niestety, ludzię są teraz tępi, kurwa tak tępi że aż żal.
    Smutno
    Czasem nie warto z domu wychodzić, bo można się tylko goryczy najeść „od przyjaciół, znajomych”
    Ludzie to kurwy.

    2
    0
    Odpowiedz
  25. Najbardziej w podróżach, jeśli już jadę gdzieś, cenię to że nie spotykam tych samych twarzy, tych samych budynków.
    Odpoczywam, czuję się swobodnie bo jestem w miejscu nie naznaczonym mną.
    Mieszkając gdzieś człowiek sam sobie buduje nastawienie do otoczenia, a ta ulica taka, a ten sklep taki, a tu sąsiad, a tu to a tu tamto. Warto się gdzieś ruszyć, choćby na jeden nocleg, wyjebać z tego syfu co dzień w dzień jest nam dany. Nieważne gdzie, aby tylko.
    To jedyny dla mnie zrozumiały aspekt podróżowania.

    1
    1
    Odpowiedz
  26. Prawdziwi podróżnicy mają takie hobby, podróżują przez Ałtaj na końskim grzbiecie, płyną jakąś stuningowaną tratwą przez Amazonkę i potrafią o tym ciekawie opowiadać nie obrażając nikogo. Ci, o których piszesz, to są wczasowicza All Inclusive. Też znam takich „światowców” co w Egipcie tylko piramidy widzieli, morze i hotelowy bar i basen. Lubią się chwalić gdzie to oni nie byli. Ale do mnie nawet nie próbują wyskakiwać z takimi gadkami, bo szybko ich potrafię zgasić i powiedzieć parę słów prawdy, że widzieli to, co dziesiątki milionów osób na świecie, pomoczyli tłustą dupę w basenie i ochlali się po kokardę najpodlejszą lokalną berbeluchą na All Inclusive. W celu pomoczenia dupy w basenie z tłumem innych ludzi wystarczy pójść na Inflancką, a najpodlejsza berbelucha dostępna jest w pobliskiej Żabce. Łączny koszt tej „przyjemności” to około 3o zeta, efekt podobny, za to bez robactwa wielkości przypakowanego wróbla.

    3
    1
    Odpowiedz
  27. rzeczywiście jesteś idiotą! boisz się kurwa świata czy jak?

    2
    5
    Odpowiedz
  28. Ja tam lubię podróżować. Tylko że nie mówię tutaj o podróżach za granica tylko o takich np do sąsiedniego miasta, albo też do miasta na drugim końcu polski. Fajnie jest ze znajomymi spędzić czas w ten sposób. Nie no, zartuje. Nie mam znajomych a moje życie ogranicza się do siedzenia przed kompem i walenia konia

    1
    0
    Odpowiedz
  29. Podróżowanie nie jest takie złe jak masz z kim pojechać.Gorzej jak sam zapierdalasz.Jest to wtedy całkowicie bez sensu no bo komu by się chciało samemu gdzieś jechać.

    4
    0
    Odpowiedz
  30. A ja bardzo miło wspominam wypad na snowboard do Austrii. 🙂 Z chęcią wybiorę się i w tym roku. Codziennie inne miejsca, stoki. 🙂

    1
    0
    Odpowiedz
  31. Trzy stówy do łapy i zapraszam do złożenia CV na taśmę do naszego Łódzkiego Wydziału Fabrycznego. Będziesz spał w przyzakładowych barakach, zaraz koło tyry. Nie trzeba podróżować. 800 zł na miesiąc brutto minus opłata za zakwaterowanie to nie są kokosy, ale na żarcie starczy. Jak sam zauważyłeś – przyzakładowy barak a Willa za 2 bańki w Wawce, denaturat a niebieski Johny Walker, klubowy bez filtra a kubańskie cygaro, śledź z pudliszek a łosoś z restauracji – to tylko inna konfiguracja atomów. w przypadku baraku tych atomów masz nawet więcej, bo śpisz przy składzie węgla i azbestu, robaku.

    8
    3
    Odpowiedz
    1. Na ryj się pierdol.

      2
      2
      Odpowiedz
    2. Jesteś płytki i nudny. Spierdalaj z mojego internetu.
      PS. Znasz powiedzenie o stole i nożycach? Więc paszoł won 😉

      2
      2
      Odpowiedz
    3. Jeżeli sądzisz że niebieski Walker to jakiś luksus i wypas toś głupi i możesz ssać mojego Dżordża.

      0
      0
      Odpowiedz
  32. Chiny i Tajlandia trzecim światem? Trzeci świat to ty masz w głowie. Od razu widać że nigdzie dalej niż w Tunezji nie byłeś.

    2
    1
    Odpowiedz
  33. Kiedyś jeździłem na weekendowe wycieczki pod presją rodzinną, „bo trzeba coś zwiedzić i tyle ciekawych miejsc”, taa…w Meksyku Europy lub ludzie tubylczym jak to idealnie określa Michalkiewicz wszędzie do „zwiedzania” jest piach, woda, gałęzie, a „ruiny” i „zamki” to kupa cegieł na jakimś totalny wygwizdowie oczywiście z uwzględnieniem wyżej wymienionych elementów. Myślę że Polacy próbują po prostu skompensować swoją małość mitami o dawnych siedzibach królów i innymi pierdołami. Cebulak potrzebuje być chwalony bo wie, że na arenie międzynarodowej jego kraik nie jest realnie wart złamanego grosza. Żeby nie było że to tylko Polska, pojedź gdzieś indziej do Europy wschodniej na Ukrainę i na Węgry a jest to samo – mitologia o wielkim narodzie i dumnej przeszłości a potem zwiedzanie krzaków, drewnianych chat, małych miasteczek itp.

    3
    1
    Odpowiedz
  34. Mam takie same odczucia 🙂

    2
    0
    Odpowiedz
  35. A ja napiszę,że uwielbiam podróżować. Siedzenie w 4 ścianach to dla mnie nuda,kojarzy mi się ze smutną starością,gdy zdrowie nie domaga. Póki jestem młoda i piękna, (ach,ta moja skromność) to podróżuję.Samochód stał się moim drugim domem. Zwiedzam Europę,choć to męczące co prawda,ale z satysfakcją. Mam fajne wspomnienia i nie martwię się,gdy np. nie uda mi się znaleźć noclegu,bo prześpię się w aucie i szukam dalej. Ludzie,którzy nie są ciekawi świata a wolą siedzieć na dupie są dla mnie jacyś wyobcowani. No chyba,że nie ma kasy na wojaże, to co innego.

    1
    2
    Odpowiedz
    1. Ja tam wolę spać w swoim własnym łóżku w domu niż na jakichś kwaterach. Tak już mam że muszę się do miejsca przyzwyczaić żebym w nim tak po prostu położył się i zasnął. Dlatego odpadają kwatery, odpada samochód (ma być wygodnie), odpada namiot. Od prawie 40 lat mieszkam w tym samym miejscu i tak już chyba zostanie. Nie każdy musi lubić podróże. Dla mnie nawet z Warszawy do Sochaczewa to jest wyprawa. Cieszę się niezmiernie że nie jesteś moją żoną/dziewczyną/partnerką bo bym przedwcześnie rozstał się z tym światem.

      3
      0
      Odpowiedz
      1. Jesteś z Warszawy? Ja z Opola (jeśli tak to nie martw się, jeszcze pożyjesz 🙂 )
        A tak po za tym, co fajnego jest w siedzeniu w domu/ogródku,gdy świat jest taki piękny? Wyznajesz zasadę: wszędzie dobrze,gdzie mnie nie ma hihi 🙂

        2
        2
        Odpowiedz
  36. Zapamiętaj!
    Prawdziwy maczo nie podróżuje.
    To świat przesuwa się pod jego stopami.
    Zawsze.

    2
    0
    Odpowiedz
  37. Wyjaśnienie jest proste. Jedni posiadają gen włóczykija, drudzy nie. Ci pierwsi nie mogą usiedzieć w miejscu, bo cały czas zżera ich ciekawość co jest za horyzontem, za zakrętem, za górą. Dla nich to droga jest celem samym w sobie, a nie konkretne miejsce, do którego trzeba dotrzeć, więc i sama podróż ich nie męczy. Ludzie pozbawieni genu włóczykija, nie znoszą podróży, oni wolą siedzieć w swoim ukochanym domku, podlewać kwiatki albo malować płotek.

    I tyle, ani jedni ani drudzy nie są gorsi ani lepsi.

    0
    0
    Odpowiedz

Zakup mieszkania w Bolandzie

To będzie krótka chujnia na temat tego na co człowiek zapier… w tym antyludzkim państwie może sobie pozwolić. Otóż pracuję w duńskiej firmie, zapieprzam na nadgodzinach i w każdy weekend jeśli jest to tylko możliwe. Wynajmuję pokój za 500zł + rachunki, ale pomyślałem że jak już mam 31 lat to wypadałoby kupić coś własnego zamiast nabijać komuś kabzę. To co zobaczyłem na rynku nieruchomości rozpier… mi umysł. Kawalerki za 120 tysięcy tych Wolskich bezwartościowych blaszek, nieremontowane od czasów pierwszej fali Disco Polo, łazienki rodem z „Piły”, płytki paskudne i połamane, ściany nierówne w kolorach rzygów, stare drzwi odmalowywane tyle razy, że są pancerne od kolejnych warstw farby, sprzęty łazienkowe też rodem z PRLu, kuchnia jak w altance na wypiździewie. Realia są takie, że zapłacisz za taką melinę 120 000 i jeszcze musisz wydać 50 000 na kapitalny remont tego całego dziadostwa. Tylko skąd wziąć na to pieniądze kiedy kredyt oraz wszelkie opłaty zostawią cię z gołą d…? To ma być ta cudowna jakże demokratyczna i rozwijająca się Bolanda, o którą wszyscy ci bohaterowie tak dzielnie walczyli. Wstyd! Ch…, d… i kamieni kupa!

108
10
Pokaż komentarze (47)

Komentarze do "Zakup mieszkania w Bolandzie"

  1. To nie wina „Bolandy” (BTW, ten żałosny pseudopatriotyzm -typowy dla takiego motłochu- to sobie wsadź tak głęboko, że nawet strapon dominy Marty, Pani Pana waszego, tak głęboko nie wchodzi), patałachu, tylko tego jaki jesteś. A widać, że jesteś skończonym cebulakiem. No to tak masz. I mało tego: to jest sprawiedliwe, patałachu (Tak, Pan twój, wie, że nie zrozumiesz dlaczego… Ale nie chce mu się tłumaczyć. Gdybyś miał rozum, sam byś wiedział, a ponieważ nie masz, to szkoda na to czasu.). /Mesio

    PS. Weź trzy stówki w łapę, CV w zęby, flaszkę w kieszeń i pokłoń się Incognito Incognitowiczowi (mieszaniec bułgarsko-rumunski, a na dodatek stary ormowiec, jakby kto pytał) -odźwiernemu naszemu- meldując się pod bramą Łódzkiego Wydziału Fabrycznego. Nasze przyzakładowe baraki czekają na lumpenploretariat taki jak ty z szeroko otwartymi i, co ważne dla ciebie, NIEPOMALOWANYMI (bo farba to luksus) drzwiami. I nie musisz martwić się o ich kupno czy o kredyt -masz zapewnione do momentu zejścia twego, bo wcześniej od nas nie wyjdziesz…

    7
    16
    Odpowiedz
  2. Gowno to malo powiedziane. Juz w Afryce maja lepiej, tam ulepia chatke z gowna i jakos zyja. A tu odkladajac przez 10 lat 1000 zl dostajesz jakas meline za 120 tys. Jeszcze problem jest z odlozeniem tej kasy I zeby zaoszczedzic music zyc przez najlepsze lata twojego zycia jak plebs

    23
    1
    Odpowiedz
    1. Ale kto ci, patałachu, broni:
      1. Emigrować na Czarny Kontynent (czy gdzie oczy poniosą)?
      2. Ulepić sobie w Cebulandii chatkę z gówna. Lub choćby wykopać sobie jakąś ziemiankę?

      Wy, popierdoleńce z roszczeniową postawą, nawet nie wiecie, jak macie dobrze. Nora za te 120 tysi was wkurwia, bo „nie na wasz poziom”, co? A wypierdalać do ziemianek. Pomieszkacie, to się z „norą” w mrówkowcu przeprosicie, że każdą kafelkę, Gomułkę pamiętającą, z nabożną czcią jeszcze wycałujecie…

      BTW tego „waszego poziomu” lokalowego… Nie przyszło wam oczywiście do tych pustych łbów, że obrazuje on to, jacy jesteście, nie? No tak, nieliczne zwoje by się przepracowały, system by się zawiesił… /Mesio

      PS. A tak swoją drogą, wy nieudane przeszczepy, zanim zaczniecie narzekać na ceny mieszkań, to sobie sprawdźcie, ile w dużych miastach kosztować was będzie kupno dziury na cmentarzach… 😛

      Na niektórych to już aukcje się przeprowadza. Cena wywoławcza dołu w Krakowie na Cmentarzu Rakowickim to 45 tysi (słownie: czterdzieści pięć tysięcy)… Przy czym na każdym umowę macie na czas określony, że się tak Pan wasz wyrazi… Jeszcze wasze wnuki będą spłacać, o ile nie dojdą do (słusznego) wniosku, że w byle rowie będziecie mieli równie komfortowo. 😛

      A w związku z tym… Pan wasz zaprasza na Jego kompostownik. 😛
      Trzy stówki obowiązują…

      2
      10
      Odpowiedz
      1. Znalazl sie kurwa byznesmen. Fabrykant iak z „Ziemii Obecanej” Wiesz co? Stul ryj skarpeciarzu.

        5
        1
        Odpowiedz
        1. Nie pluj się patałachu -bo, jak zwykle, ciuchy ci muszą wystarczyć przez minimum tydzień nim pralkę zobaczą i uświniony będziesz te pięć dni, co ci zostały do dnia kąpieli, łaził- tylko grzecznie stul dziób i posłuchaj Pana twojego… Weźmiesz trzy stówki w łapę i widzimy się pod bramą Łódzkiego Wydziału Fabrycznego. /Mesio

          PS. Aha, i skarpety przynieś. Pan twój kolekcjonuje, żeby takim co podpadną, w kazamatach mieć co pod nos podtykać. Także nie martw się, nawąchasz się jeszcze do woli…

          0
          2
          Odpowiedz
        2. Do Mesia masz się wypowiadać per Pan, zgniły niewolniku!

          1
          2
          Odpowiedz
  3. W tym kraju wszystko jest horrendalnie drogie, a patrząc na REALNE (nie średnie) wynagrodzenie należy sobie zadać pytanie, czy nie lepiej byłoby, żeby w to miejsce w centrum Europy pierdolnął jakiś meteoryt. A najlepsze jest to, że i tak pensje w niektórych miejscach są minimalnie wyższe niż jakiś czas temu, bo brakuje pracowników (większość wolała chuj położyć i wyjechać niż się użerać). Ale nie zmienia to faktu, że w tym kraju można jedynie wegetować.

    25
    0
    Odpowiedz
    1. I wciąż jest sporo regionów gdzie bezrobocie kwitnie, a ludzie dosłownie bija się o miejsce na kasie w biedronce.

      7
      0
      Odpowiedz
    2. Najlepiej by było, patałachu zasmarkany, gdyby ten meteoryt pierdolnął w ciebie…

      Co jest „horrendalnie drogie”? Jakiś cebulak narzeka na to, że ma szansę kupić mieszkanie za 120 tysi, bo mu się to, że jest tam „wystrój z PRL-u i stare kafelki” nie podoba… Tak jakby nie można było zrobić -choćby powoli- remontu.

      Pewnie, kurwa, lepiej siedzieć na kupie z losowym menelstwem na łasce jakiegoś innego cebulaka, od którego za 900 zeta wynajmujesz pokoik w norze o mniej więcej tym samym standardzie, niż zapłacić te 400-500 zeta raty (Widzisz? Dlatego wraz z pajacem autorem chujni jesteście baranami i nie stać was na nic lepszego. Za tępi jesteście.), co nawet przy minimalnej, jest do ogarnięcia z palcem w dupie. A poza tym, zawsze można spierdalać na zmywak i w dwa-trzy lata te 120 tysi zarobić. (I to są opcje dla motłochu jakiego jak wy, patałachy. Pan twój nie wspomni o lepszych możliwościach zarobku, bo to nie na wasz poziom rozumowania, szkoda klawiatury.) Ale nie… Chuj… Lepiej narzekać i czekać aż z nieba spadnie.

      Prędzej ci na ten durny łeb rzeczywiście meteoryt spadnie niż cokolwiek lepszego. I bardzo dobrze. Nie potrafisz myśleć i pracować, nie zasługujesz na nic lepszego. A być może nawet na tę „norę za 120 tysi”. /Mesio

      PS. Brak PS-a.

      0
      8
      Odpowiedz
      1. Masz szczęście, że w necie jesteś anonimowy, bo już byś ode mnie w pysk dostał. Nie umiesz kutasie jebany normalnie odpisywać? Pajac, baran, durny, tępy. Jesteś zwykły śmieć,a pajac to cie zrobił. Bydlak jebany

        3
        0
        Odpowiedz
        1. „Masz szczęście, że w necie jesteś anonimowy, bo już byś ode mnie w pysk dostał”

          Łoj, żebyś się nie posrał… 😛
          A zanim się za to weźmiesz, testament najpierw spisz, Pan twój, Mesio, bowiem wprawdzie zna się na żartach, ale może też ci bez trudu, gieroju posrany, zdrowo przypierdolić. Choć nie musi się tym, jak taki zasraniec jak ty, przechwalać. I „nie bierze jeńców”… /Mesio

          PS. „Nie umiesz kutasie jebany normalnie odpisywać?”
          A co, patałachu? Zabolało?
          Ma boleć…

          1
          0
          Odpowiedz
        2. Gnojku! To jest Mesio, Twój PAN! Na kolana i wylizuj buty Pana twego! Zapamiętaj to sobie, że masz się do tego oto Człowieka Sukcesu (a nie takiego ludzkiego ścierwa jak ty, za 600 zł na rękę) zwracać per PAN! Pamiętaj kto ci daje zarobić na chleb, ludzki ścierwiu!

          1
          1
          Odpowiedz
  4. Kup Dom za 2 banki ( na 35 Lat hipoteki), mesia (w leasingu na 15 Lat ), zegarek z takim niebieskim podswietlaczem (z chwilowki), wiatraczek do kanalizy w kiblu co nawet najtwardsze gowno rozwali, oraz niebieskiego johnny walkera i zapewne poczujesz sie juz lepiej

    14
    1
    Odpowiedz
    1. A żebyś wiedział, patałachu. 😛 /Mesio
      PS. Ale co ty o tym możesz wiedzieć…

      0
      2
      Odpowiedz
      1. „A żebyś wiedział, patałachu.
        PS. Ale co ty o tym możesz wiedzieć…” he,he . dobre! 🙂

        0
        0
        Odpowiedz
  5. Żeby mieszkać w Polsce to najlepiej być ascetą i kurwa mieszkać w beczce.

    17
    1
    Odpowiedz
    1. Nawet na to nałożyliby Ci podatek od nieruchomości

      4
      0
      Odpowiedz
  6. Niedługo wszyscy będziecie mieszkać w baraku – wszyscy w tym samym baraku. Będzie tam tak mało miejsca, że w nocy będziecie spać na stojąco (w dzień będziecie zapierdalać).

    5
    3
    Odpowiedz
  7. 120 tys. – to chyba gdzieś na wypizdowie. Zapraszam do Warszawy, zobaczysz ile się płaci za najchujowszą klitę w gównianej okolicy. Dążymy do standardu przedwojennego, gdzie robol widział swoje mieszkanie jak świnia niebo, całe życie wynajmował jakieś gówno i żył jak zwierzę. Enjoy.

    26
    0
    Odpowiedz
  8. Dokladnie tak… a weź teraz miej rodzinę i np. nie masz MDMu i każą Ci wpłacić 70 tysi wpłaty własnej na 50-metrowy „apartament”, plus remont = stówka. Masakra. Chora masakra.

    12
    1
    Odpowiedz
  9. Po prostu za mało zarabiasz. Załóż swoją firmę.

    4
    11
    Odpowiedz
  10. Spoko, polecam urodzic się w Warszawie i ogarnij po wyprowadzeniu się od rodziców, ze kawalerka 35m kosztuje 300k 😀 Oczywiście taki kredyt nie ma sensu, więc od razu planowanie kredytu na 65m za min. 500k też fajna rzecz.

    12
    0
    Odpowiedz
    1. Bo miasto stołeczne Warszawa to jedyne niewioskowe miasto w Polsce. Tu wszystko kosztuje odpowiednie pieniądze. Chcesz działkę, płać bańkę, chcesz mieszkanie 65m, płać 500tys+ do 1,5 bańki, chcesz paliwo, płać 30 groszy więcej niż na prowincji, chcesz żreć, płać +20% na wszystkim. Tu zjeżdżają cebulaki słoiki ze wszystkich prowincjonalnych województw i ryją mordami po 12 godzin by zarobić na bazową wegetację. A gdy już okrzepną na tyle, że dostaną kredyt z niskim wkładem własnym, to kupują szufladę w mrówkowcu (zwaną apartamentem na prestiżowym osiedlu) zbudowanym za 2,5k/m2 z pustaka i materiałów gównopochodnych. Najsławniejsze osiedle nosi nazwę lemingradu. Wegetacja w mieście stołecznym Warszawa dotyczy mas pracujących miast i wsi. No ale za to masz blisko park, kino, teatr, modne kawiarnie (herbata lipton za 12zł) i najnowsze trendy (spodnie rurki i golenie klaty) czego nie było na prowincji – tu za to nie biją.

      11
      0
      Odpowiedz
      1. Dlatego ciesze sie ze nie musze i nie bede mieszkal w wa-wie. Miasto drogie, zero klimatu, same sloiki , Korpo zjeby, pseudo celebryci. Ogolnie Cebuland obszyty zlota nitka. Pozdrawiam I zycze „milego, spokojnego” zycia. Ciao warszawko 🙂

        4
        1
        Odpowiedz
  11. Niemądry człowieku! Słabo radzisz sobie w tych, jakże specyficznych dla Bolandy, januszowo-biznesowo-tomaszowo-próżniowo-tereszczukowych sprawach. Otóż wystarczy, że w każdym z wymienionych przez Ciebie pomieszczeń (kuchnia, sracz, wnęka na szafę zwana sypialnią) ustawisz taki zegarek z takim niebieskim podświetleniem wyświetlacza, a jego poświata nada szacowny kolor i głęboki sens owym połamanym płytkom i głębokom, zardzewiałym zlewozmywakom i zprawozmywakom, sprzętom łazienkowym, kuchennym, wibratorom i straponom (te ostatnie w sam raz przydatne kiedy zostaniesz z gołą dupą po opłatach i racie kredytu). Naukowo udowodniono, że niebieski kolor pobudza, nastraja optymistycznie i w ogóle jest git i nie w kij pierdział. Nie muszę chyba dodawać, że ściany pomieszczeń same natychmiast wyprostują się z wrażenia.

    11
    6
    Odpowiedz
  12. Z ciekawości wszedłem na oferty mieszkań w moim mieście na OLX i po przeczytaniu kilku ofert jestem rozjebany. Mieszkania na obrzeżach miasta są opisane jako ‚blisko centrum’, wszystko oczywiście po remoncie, a już na zdjęciach wygląda jak jakieś archiwum PRL’u. A wszystkie oferty, na które się natknąłem napisane przez typowym polaczkow z olx’a.. Ja pierdole gdzie my żyjemy?

    20
    1
    Odpowiedz
  13. „łazienki rodem z ‚Piły’ ” 😀
    jebnąłem śmiechem 😉

    Jest to niestety, smutna, szara rzeczywistość.

    22
    1
    Odpowiedz
    1. Wlasnie. Jak mu lazienka w Pile nie pasi to niech sprobuje w Poznaniu 😉

      4
      0
      Odpowiedz
  14. Jej, jak ja cieszę się, że poleciałem do Anglii i żyję w niej po dziś dzień. Stać mnie na godne życie, bez stresu i tego typu problemów.

    12
    4
    Odpowiedz
    1. Pewnie mieszkasz w eleganckim domu komunalnym na Hammersmith, w pokoju wynajętym od grubego polskiego cygana na zasiłku, gdzie pod podłogą ciągle leżą gazety opisujące sukcesy Churchila, po ktorych maszerują dziarsko wielkie karaluchy. Tak, Anglia to miłe miejsce, a domy są tanie, przystępne i w świetnym stanie.

      0
      0
      Odpowiedz
  15. Mogę ci dać skromną radę, bo wiem o czym piszesz. Proponuję po prostu odkładać fundusze na miarę twoich możliwości, przestać myśleć, że masz 31 lat i wypadałoby mieć coś swojego, bo głową muru nie przebijesz a możesz jedynie podupaść na zdrowiu. Nie wiesz jak się potoczy twoje życie za jakiś czas – może trafisz świetną pracę, wygrasz w totka lub poznasz dzianą kobietę lub dostaniesz spadek, a może ci się odwidzi i tak dalej… Jeśli masz jednak straszne parcie na te swoje cztery kąty, to wyjedź za granicę i znajdź dobrą pracę – za kilka lat wrócisz z gotówką i nawet jak nie będziesz miał na całe mieszkanie, to będziesz miał pokaźny początek. Ale musisz patrzeć na tę sytuację na zimo, jak na okres przejściowy w życiu i się nie frustrować – po co ci to? Głowa do góry i powodzenia

    23
    2
    Odpowiedz
  16. W niemczech mało kto ma wykupione mieszkanie a to dlatego że są też bardzo drogie. Tylko że wynajem mieszkania jest tani na ich zarobki a czynsze reguluje państwo i dane miasto a nie prywaciarz.

    19
    0
    Odpowiedz
    1. Spróbuj w Niemczech wejść z ulicy położyć hajs na stół (ile tam sobie chcesz) i tak po prostu wynająć. Swoje doświadczenia opisz w kolejnej chujni pt. „chujnia z wynajmem nory w Niemczech”

      0
      0
      Odpowiedz
  17. Niech cię głowa o to nie boli, ponieważ w nowej apokalipsie takie dylematy staną się zamierzchłą przeszłością

    1
    0
    Odpowiedz
  18. 10 gwiazdek za porównaniaxd

    3
    1
    Odpowiedz
  19. Bardzo interesuję się ekonomią i ja bym na Twoim miejscu czekał. Obecnie przez zerowe stopy procentowe i ogromy dodruk pieniądza mamy bańki spekulacyjne w akcjach, obligacjach a także właśnie w nieruchomościach. Ceny nieruchomości są strasznie zawyżone (co sam widzisz, napisaleś za jakie mieszkania ile trzeba płacić) i prawdopodobnie czeka nas krach większy jak w 2008. Wystarczy, że podniosą stopy w kilku głównych bankach centralnych, co musi się w końcu stać i mamy spektakularny krach. Myślę, że kwestia kilku lat maks, w USA już pomału je podnoszą (obecnie o 0.25% bodajże) by powstrzymać rosnącą inflacje. Jak w końcu będą zmuszeni podnieść je o minimum 4-5 punktów procentowych to mamy krach, spadek kursów akcji i cen nieruchomości, co jest wręcz PEWNIKIEM. Obecnie sam oszczędzam i czekam na ten krach (który jest wręcz pewny) by kupić mieszkanie po okazyjnej cenie. Jak dla mnie Ci co obecnie kupują nieruchomości w tych cenach, a jeszcze za kredyt to już całkiem będą bardzo tego żałować. Ostrzegałem o tym pół roku wcześniej, a w ciągu ostatnich kilku tygodni na Wirtualnej Polsce 3 razy już były artykuły „Kupujcie nieruchomości, taniej już nie będzie”, „Boom na rynku mieszkaniowym” i jeszcze jeden jakiś artykuł. W USA mówili to samo: nieruchomości nigdy nie tanieją, zawsze rosną na wartości, kupujcie bo taniej nie będzie. I wiemy jak to się skończyło. Nie będę tutaj rozpisywał się dokładnie o mechanizmach które za tym stoją i dokładnie tłumaczył, ale ja za nic bym teraz nie kupował żadnych nieruchomości. Spokojnie sobie czekam z gotówką (i w żadnym razie na koncie bankowym, lokacie itd. Biorąc pod uwagę inflację stopy są negatywne i na lokatach w rzeczywistości się traci, więc nie ma nawet po co, a ryzyko obecnie ogromne)- chroń Was Boże od tego. Troszkę pogmatwałem chyba, ale ogółem ja bym spokojnie czekał z gotówką „w ręce” i za nic teraz nic nie kupował. Pozdrawiam

    7
    4
    Odpowiedz
    1. „Bardzo interesuję się ekonomią”

      Ale masz o niej blade pojęcie, gimbusie. Stąd ten bełkot. /Mesio

      PS. A spadek cen nieruchomości zobaczysz jak świnia niebo. Pierwszy z brzegu argument, bo się Panu twojemu nie chce rozpisywać na to twoje pierdolenie (bądź wdzięczny losowi, że w ogóle zechciał cię zaszczycić komentarzem…): w ostatnie 10 lat minimalna do góry poszła o ponad 100 %, a baran myśli że mu ceny nieruchomości pospadają…

      Krach był zresztą w 2008 i co? Spadły? Spaść to trzeba mieć jeszcze z czego. Będzie coraz drożej.

      1
      1
      Odpowiedz
      1. Po pierwsze, to od gimbusów możesz wyzywać swoich kolegów, nie mnie chamie. Tak się składa, że edukację skończyłem już dawno temu. Sprawdź sobie wykresy cen nieruchomości w czasie kryzysu 2008 ignorancie. W niektórych miejscach (tak, nawet w Polsce jakbyś się nie domyślił) ludzie pozbywali się nieruchomości nawet za połowę ceny którą zapłacili tuż przed kryzysem. Jeśli myślisz, że ceny nieruchomości mogą wiecznie rosnąć to jesteś po prostu ignorantem, tak jak wcześniej napisałem. Tacy sami jak Ty kupowali pod koniec 2007 roku a potem płakali. Myśleli, że nieruchomości zawsze rosną, tak też mówiono w mediach. Kupujcie, taniej nie będzie…. tak tak biedne owieczki, kupujcie a potem płaczcie…. I jeszcze raz: kultury człowieku, bo to co piszesz to o Tobie dobrze nie świadczy. Poducz się i dopiero przystępuj do dyskusji. Ceny nieruchomości są zawyżone, i spadną po podwyżce stóp która zakończy się krachem. Jednocześnie w dłuższym terminie też będą spadać ze względu na demografię, to drugi czynnik.

        1
        0
        Odpowiedz
        1. Idź, gimbusie, bajki opowiadać komuś innemu. Pan twój czasu na to nie ma. /Mesio
          PS. Na PS-a też czasu nie ma.

          0
          1
          Odpowiedz
    2. Tylko ci umknęło, że obecna „bańka” miała pierdolnąć już kilka lat temu, a nie zrobiła tego do dziś i wcale się nie zanosi. Nawet ten rozdmuchany kryzys, który niby przeszliśmy nie wpłynął na ceny mieszkań. Ludzie już od lat piszą, że trzeba poczekać, bo lada moment stanieje i to grubo – i gówno. A wiesz dlaczego jest tak drogo? Bo ceny ustaliły się na poziomie zachodnim, a my nadal zarabiamy blisko czterokrotnie mniej, więc chuj czy jest kryzys, chuj ze stopami procentowymi, spekulacją, programami rządowymi, i całą twoją ekonomią młodego korwinisty. Z takimi relacjami zarobków do cen zawsze będzie drogo, choćby się działo nie wiadomo co. I to jest rozwiązanie zagadki, czemu do lat nic nie tanieje – już nie stanieje. Czekaj na krach, powodzenia.

      5
      0
      Odpowiedz
  20. zawsze możesz się bogato ożenić

    9
    0
    Odpowiedz
  21. A ty myślałeś że przebrniesz życie bezstresowo tak się nie da życie gorzkie jest jak łza.

    8
    0
    Odpowiedz
    1. perłowa łza

      2
      0
      Odpowiedz
  22. To ja, autor tej chujni. Dziękuję za wszystkie komentarze. Również za te które nazywają mnie nieudacznikiem i w których sugeruje się mi założenie własnej firmy itp. Rozumiem, że w tym kraju każdy musi być człowiekiem sukcesu i mieć własną firmę, bo inaczej jest skazany na beznadzieję. Zawsze myślałem, że dach nad głową to jest tylko podstawowe dobro, na które powinno być stać ciężko pracującego człowieka. No nic. Żyłem w bańce marzeń najwyraźniej. Poczekam jeszcze trochę i zobaczę co mogę zrobić. Popracuję jeszcze trochę na nadgodzinach i w soboty i w niedziele jak będę miał okazję. Nie muszę mieć wielkiego apartamentu w centrum wszechświata. Wystarczy mała kawalerka w standardzie lepszym niż melina, bo szkoda jest ciężko zarobione pieniądze ładować w ruinę jak w filmie „Skarbonka” z Tomem Hanksem w roli głównej. Coś sobie znajdę pewnie za jakiś czas i może będzie dobrze. Jeśli nie to będę musiał opuścić Polskę i pracować na koszt innego kraju. Możliwe, że jak już obaczę ile moja praca jest naprawdę warta to tam zostanę i tam będę płacił moje podatki zamiast tracić czas na coś co je st niewarte świeczki. Pozdrawiam.

    6
    0
    Odpowiedz
    1. „Zawsze myślałem, że dach nad głową to jest tylko podstawowe dobro, na które powinno być stać ciężko pracującego człowieka.”

      Oj, jest tym „podstawowym dobrem, na które powinno być stać”, patałachu, tylko zapomniałeś, że jest ono na ZRÓŻNICOWANYM POZIOMIE. A ty byś chciał mieć super apartament za cenę garażu w jakiejś dziurze zabitej dechami i masz typowo cebulackie pretensje do całego świata, że nie tylko tak nie jest, ale że cię jeszcze przy takiej transakcji sprzedający z wdzięczności w środek źle podtartej po sraniu dupy nie ucałuje jak Gomułka Breżniewa. Kapujesz w czym problem?

      No. To pokłoń się nisko Panu twojemu i spierdalaj zarobić na te cztery ściany, ciesząc się, że nie musisz żyć w jakiejś prawdziwej lepiance w totalnym szambie postawionej, tak jak 80% świata musi. /Mesio

      PS. I nie pierdol tych żałosnych pseudopatriotycznych kawałków. Pamiętaj, że to, na co tu tak narzekasz, w 99% jest spowodowane mieszkającym tu motłochem o dokładnie takiej cebulackiej mentalności jak twoja. Wy, patałachy, sobie sami ten los, na który tak potem jęczycie, gotujecie.

      0
      1
      Odpowiedz
    2. „Zawsze myślałem, że dach nad głową to jest tylko podstawowe dobro, na które powinno być stać ciężko pracującego człowieka” – dobrze myślałeś, bo to nie w tobie jest problem, tylko ten system jest chory…

      1
      1
      Odpowiedz
  23. 80 metrów i samodzielny remont. Materiały plus wyposażenie kuchni i łazienki 80 tysi. Reszta ze starego mieszkania (35 mkw) wstawiona do pokoju i zginęło to w oczach. :/ Rok zapierdolu po pracy po 3-4 godziny. Udało się. Teraz jeszcze tylko 29 lat spłaty 😉

    3
    0
    Odpowiedz

Głupota i bezczelność ludzi z portali randkowych

Tekst będzie o tym, jacy ludzie anonsują się na tego typu portalach.

Na jeden z tego typu portal wpadłem przypadkiem. Mam swoje 19 lat na karku więc takich wynalazków mi nie potrzeba.
Po pierwszym anonsie byłem lekko zdezorientowany. Z resztą macie:

„Czekam aż znajdzie się dojrzały /50+/prawdziwy Mężczyzna…Wykształcenie wyższe ,przystojny z włosami na głowie , wysoki z otwartym sercem , który jest odpowiedzialny uczciwy, czuły, prawy i potrafi dać kobiecie szczęście i poczucie bezpieczeństwa pod każdym względem. Najlepiej katolik ,wdowiec , który wie jak to było żyć w szczęśliwym związku. […]”

Ostatnie zdanie mnie rozjebało totalnie.
Ale przecież może to być odosobniony przypadek. Zjeżdżam niżej i jest… kolejna perełka.

„Napisałam to ogłoszenie ponieważ szukam mężczyzny. Mężczyzny, który bez względu na swój stan cywilny (jeden warunek- jeśli masz dzieci, nie odpowiadaj na moje ogłoszenie- nie jestem bezduszna) czuje się osamotniony tak jak ja. Który szuka oparcia, zrozumienia tego mentalnego i fizycznego. Szukam też pracy. Zostań moim przełożonym..;) […]”

Nie miej dzieci, ale żonę możesz mieć? O co w tym ogóle chodzi…

Czy ludzie są aż tak głupi, czy to tylko trolling?

60
13
Pokaż komentarze (27)

Komentarze do "Głupota i bezczelność ludzi z portali randkowych"

  1. „Czy ludzie są aż tak głupi, czy to tylko trolling?”

    Odpowiadając krótko i węzłowato na twoje pytanie, patałachu: tak, ludzie są na tyle głupi. A nawet i głupsi. /Mesio

    PS. Przy czym należy także (ponownie) zauważyć, że podgatunek homo sapiens gorszego sortu (nie rozumiane w sensie takim, jaki ma na myśli obecna opozycja i ją popierający, gdy się tym zwrotem określają) jakim jest tzw. kobieta, jest jeszcze głupszy.
    Znacznie głupszy.

    8
    6
    Odpowiedz
    1. jakby baby byly glupsze to by tak facetow z hajsu nie okradaly 😀

      1
      1
      Odpowiedz
      1. Okradają tylko frajerów. Jakichś beta samców czy inne barachło… /Mesio

        PS. A to, patałachu, ma zresztą pewne znaczenie ewolucyjne -przyczynia się do tego, że jakiś odsetek frajerni ginie. Byłoby bardziej widoczne, gdyby nie takie zjebane czasy socjalizmu, w których żyjemy, a które pomagają takim zasrańcom przetrwać i, co gorsza, jeszcze się rozmnożyć.

        2
        0
        Odpowiedz
      2. Aha. Czyli dla ciebie mądrym jest czynić zło drugiej osobie. Oby ludzie się dowiedzieli kim jesteś i oby ciebie źle potraktowali. Wtedy może się uleczysz ze swojej głupoty. Albo skończysz jak Magdalena Żuk i chuj.

        0
        0
        Odpowiedz
    2. Aż dziw bierze, że kobieta się rodzi po części ze spermy mężczyzny 🙂

      0
      0
      Odpowiedz
      1. „Aż dziw bierze, że kobieta się rodzi po części ze spermy mężczyzny”

        No i co w tym cię tak dziwi, patałachu? Krzyżówką rasowej klaczy konia domowego z osłem nadal jest muł. /Mesio
        PS. Poniatno? 😛

        1
        0
        Odpowiedz
        1. Hehehe, jo, ja panimaju 🙂 Dobre 😉

          0
          0
          Odpowiedz
  2. Kilka razy zdarzyło mi się skorzystać z portali randkowych. Laski, jakie tam są to kompletna pomyłka. Wybrzydzają, że o ja pierdole, a same nic sobą nie reprezentują. Niestety, sporo napalonych kretynów się do nich dobija, więc one w ten sposób podnoszą swoje ego i graniczy to z niewykonalnym cudem chociażby zamienić z taką kilka słów. Czy wy głupie pizdy zrozumiecie wreszcie, że mamy ciekawsze zajęcia niż nadskakiwanie wam i organizowanie wam rozrywek jak jakimś małym dzieciom?

    32
    2
    Odpowiedz
    1. obawiam sie zatem, ze na samym poczatku nalezy jej ego pierdolnac o podloge jakims chamskim tekstem

      0
      0
      Odpowiedz
  3. W polskim karłagu, na tego typu portalach 90% to Janusze szukający darmowego ruchania i Karyny szukające sponsora. Jak widać największy procent użytkowników nie trafia w swoje potrzeby. Farsa, komedia, dramat.

    18
    0
    Odpowiedz
  4. Ludzie którzy to piszą nie uważają tego za głupie

    2
    3
    Odpowiedz
  5. Ciekawy jestem co autorki takich ogłoszeń mogę zaoferować od siebie, bo kawałek dupy to raczej nie jest coś, o czym marzy taki rycerz z bajki do którego jest kierowane ogłoszenie

    22
    0
    Odpowiedz
  6. Ludzie po prostu piszą czego oczekują. To nie jest trolling. Dzięki temu chcą uniknąć tego o czym piszą tacy jak ty na chujni. ” totalnie się rozczarowałem” ” jak mogła tak postąpić”, ” zmarnowane 3 lata życia” itd. Jak trochę podrośniesz i wyzbędziesz się złudzeń to inaczej spojrzysz na te sprawy. W życiu trzeba mieć odwagę mówić czego się oczekuje. I to napisałem ja facet.

    12
    3
    Odpowiedz
  7. Chujowy coś ten tytuł. Należałoby zmienić na „Głupota i bezczelność ludzi z portali”. Poczytaj no tylko komentarze na jakimkolwiek portalu. Zawsze, ale to zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie pieprzył trzy po trzy o tym żebyś robił masę, doktorat, kupił sprzęgło do żuka czy mielniczkę. Albo żebyś kupił tudzież zmontował sobie taki zegarek z takim niebieskim podświetleniem wyświetlacza.
    Znaczy, chciałem powiedzieć, że trolling 😉

    5
    5
    Odpowiedz
    1. Kupię sprzęgło od Żuka.

      1
      0
      Odpowiedz
    2. Rób masę doktoratu.

      2
      0
      Odpowiedz
      1. Sprzegnij mase z doktoratem.

        1
        0
        Odpowiedz
        1. Robię doktorat ze sprzęgieł do Żuka.

          1
          0
          Odpowiedz
  8. Ogłoszenie nr 1 – pani po prostu nie chce być sama, ale nie chce mieć Piotrusia Pana z kawalerskimi nawykami, tylko faceta, który po śmierci żony chce stworzyć nowy, stabilny związek.

    Ogłoszenie nr 2 – pani szuka bolca, sponsora i ciepłej posadki w jednym. I naprawdę nie życzę Ci młody człowieku, żebyś musiał pracować w firmie, gdzie zatrudniona jest kochanka prezesa. Nie dość że wszystko będziesz musiał wraz z innymi pracownikami robić za nią, to jeszcze możesz wylecieć z dnia na dzień, bo pańcia focha strzeliła bo jej prezio komina porządnie nie przeczyścił.

    19
    0
    Odpowiedz
  9. Za to chamstem i głupotą w nowej apokalipsie będzie jeśli strażnik chociaż raz nie pierdolnie metalowym pejczem niewolnika.

    0
    0
    Odpowiedz
  10. Bywają też lepsze sztuki 🙂 parę ładnych lat temu po tragicznym rozstaniu założyłem na takim profil. Znalazła się jedna normalna, a dziś jesteśmy parę lat po ślubie 🙂

    3
    2
    Odpowiedz
  11. Jeśli myślisz, patałachu, że to, co zacytowałeś, to jakiś szczyt babskiego popierdolenia umysłowego, to przeczytaj sobie to:
    ubin. Lento. pl/nosisz-converse-lub-adres-crazy-8-superstar-,5531254.html
    /Mesio

    PS. I co? Zatkało kakao? 😉

    3
    0
    Odpowiedz
    1. 😀 Zajebiste. Wchodzę w to.

      0
      0
      Odpowiedz
    2. Już po niektórych tytułach można się domyślić z kim ma się do czynienia:

      „Kobietę z pieprzykami poznam.”
      „Poznam faceta z TIRa”
      „DZIKA ROZKOSZ”
      „Sympatyczny mąż pozna panią,znudzoną mężatkę”

      2
      0
      Odpowiedz
  12. Rozwiedziony 55 lat pozna bogatą wdowę niepalacą i niedepilowaną jednocześnie proszę,żeby żadne rezerwistki nie zawracaly mi głowy bo nie sa w kręgu moich zainteresowań tak mniej więcej brzmiało moje ogloszenie matrymonialne ładnych kilka lat temu na portalu randkowym.No i co wybujałe ego zwlaszcza ,że bliżej mi do biednego niż do bogatego.Poznalem kilka fajnych w wdówek Wybrałem jedną ,z którą juz jestem 6 lat.

    5
    1
    Odpowiedz
  13. W Nowym Świecie nie będziecie randkować bo nie będzie na to czasu. Nie będziecie nawet myśleć o randkowaniu bo jedyną rzeczą o której będziecie myśleć,jedyną rzeczą którą będziecie zaprzątać sobie głowę, jedyną która was całkowicie pochłonie i będzie wam spędzała sen z powiek będzie napierdalanie kilofem w kamień.

    1
    1
    Odpowiedz
    1. „jedyną rzeczą którą będziecie zaprzątać sobie głowę, jedyną która was całkowicie pochłonie i będzie wam spędzała sen z powiek będzie napierdalanie kilofem w ” twoją głowę z nadzieją, że przestaniesz pierdolić głupoty i zaprzestaniesz pisania komentarzy które nic nie wnoszą do tematu.

      0
      0
      Odpowiedz

Nie mam co robić

Moja chujnia polega na tym że niż nic mnie nie interesuję. Nie mam żadnych pasji nic nie ma dla mnie sensu, większość ludzi coś tam robi ma jakieś swoje hobby ja nie mam nic. Jak nie idę do pracy to cały dzień mogę spać albo gapić się w pustą ścianę, nie mam telewizji polityka już mnie kompletnie nie obchodzi bo straciłem nadzieje że kiedyś coś się zmieni w tym kraju, filmy w tv to miernota i papka, gry komputerowe za szybko mnie nudzą ile można latać jakimś bohaterem i robić questy czy strzelać, przecież to nie ma żadnego sensu. Kupowanie nowych rzeczy też mnie nie kręci nienawidze chodzić na zakupy. Jestem wyprany z uczyć jeśli ktoś bliski zginąłby jutro nawet by mnie to nie obeszło. Czuje się bezużytecznie nic nie wnoszę do tego społeczeństwa, zresztą patrząc co się teraz odpierdala nie wiem czy chce być jego częścią. Życie dla mnie straciło sens nie czuje już emocji wczoraj mając wytrysk nie czułem nic jedna wielka pustka zero przyjemności, czuję się jak jakiś jebany robot. To jest straszne, ktoś powie to się zabij ale dla mnie też samobójstwo nie ma żadnego logicznego sensu. Utknąłem fizycznie żyje ale emocjonalnie (tzw wnętrze) mam puste. Wiem to brzmi jak jakieś emo, ale nie wiem co mam robić rady typu znajdź sens w pomocy innym oni mają gorzej od Ciebie może i tak ale jak co ja bym powiedział tym ludziom ludzkość to tylko pstryknięcie palcami patrząc w skali makro historii wszechświata egzystencja człowieka nic nie zmieni. Nie kręcą mnie tez pieniądze ani posiadane przedmioty chuj z tego że będę miał albo mam jakieś papiery dla mnie wartość banknotu jest równa wartości papieru do dupy. Sport został tak skomercjalizowany, że przykro się to ogląda. Wszystko jest gówno warte chujnia.

98
8
Pokaż komentarze (34)

Komentarze do "Nie mam co robić"

  1. Myślę że jako jeden z niewielu wyrwałeś się z Matrixa i widzisz jakim świat jest naprawdę.

    31
    3
    Odpowiedz
    1. Choroby psychiczne to żadne wyrwanie się z Matrixa. Głupoty piszesz autorze tego komentarza. Autor ma depresję i lipę będzie miał z takiego życia jak się z tego nie wyleczy. Autor oczywiście w pewnych kwestiach dobrze się wypowiada i mogę się z nim zgodzić, choćby polityka, którą uważam za teatrzyk dla mas, ale już brak pasji czy uczucie bycia robotem jest ewidentnie znakiem, że czas się zacząć leczyć bo jeśli nie to może się to skończyć samobójstwem. Tylko proszę pamiętać o tym, że nie każdy lek czy lekarz jest dobry więc trzeba uważać jak się do takich autor raczy wybrać.

      4
      4
      Odpowiedz
  2. Człowiek żyje po to, żeby kochać i przekazywać miłość innym, zostawiać świat troszkę lepszym. Jest też szczęśliwszy, kiedy stawia sobie cele, wymagania, coś, do czego dąży, walcząc ze sobą i swoimi słabościami, ulepszając swój charakter. Jeśli się tego nie pojmie i nie nauczy, to życie nie ma sensu, bo skupiamy się na przyjemnościach, a te nudzą i uzależniają. Człowiek jako jednostka zawsze umiera i czego by nie zdobył materialnie, to po śmierci zniknie – musi się z tym pogodzić. Może natomiast służyć przyszłym pokoleniom, albo rozwijać się duchowo, mając nadzieję na drugie życie duszy. Jeśli masz depresję – > Witamina D, Dużo czasu z przyjaciółmi, sport, przyroda, czas na świeżym powietrzu, rozwój duchowy, książki motywacyjne i psychologiczne, wolontariat, ASMR, modlitwa/medytacja, w ostateczności leki. Dobrze też mieć towarzyszkę podróży i założyć rodzinę. Pozdrawiam i powodzenia.

    12
    13
    Odpowiedz
  3. Przestań walić konia na 2 miesiące. Masz rozregulowany układ dopaminowy. Tak kurwa, serio pisze.

    28
    3
    Odpowiedz
    1. Byłem na nofapie przez 2 miechy 0 poprawy zresztą mój popęd seksualny jest strasznie niski, nawet po 2 miesiącach nie czułem dużej potrzeby.

      0
      0
      Odpowiedz
    2. Potwierdzam!!! Podpisuję się pod tym rękami i nogami. Walenie konia ma straszny wpływ na samopoczucie, chociaż „SPECJALIŚCI”Ci napiszę wal konia ulżyj sobie taki chuj, później czujesz się jak gówno.

      3
      1
      Odpowiedz
    3. Nie walić konia ? A co można niby innego robić? Przecież walenie konia jest jednym z najlepszych sposobów na zmniejszenie cierpienia i osiągniecie stanu Nirwany.

      2
      0
      Odpowiedz
  4. Jeśli nie masz co robić to pocieszę Cię tym że już niedługo w obozie przymusowej pracy w którym będziesz jebał do końca życia zawsze będziesz miał coś do zrobienia bo zawsze będziesz ostro zapierdalał dopóki się nie wykończysz. Praca ,a właściwie ostra zapierdolka nada twojemu życiu nowy sens. Obozy jeszcze nie powstały więc prawdopodobnie trafisz do brygady budującej, która będzie miała najbardziej przejebane bo będzie musiała karczować lasy w czterdziestostopniowym mrozie bez żadnego specjalistycznego sprzętu a następnie przetransportować te wielkie,ciężkie, śliskie i zamarznięte pnie używając jedynie siły własnych mięśni. Strażnik stojąc nad wami będzie was motywował batem oraz słowami :” Sznela ! Sznela ! „

    8
    2
    Odpowiedz
  5. Depresja. Obstawiam, że zajebała cię psychicznie praca w warunkach polskich, gówno możesz – to i gówno cię interesuje. Pewnie twoje życie to jakaś jałowa wegetacja, to i straciło smak. Znany temat.

    15
    0
    Odpowiedz
  6. To zacznij uprawiać sport. Kolarstwo wciąga. Bardzo polecam mozna sie nauczyć naprawiać rower polepszyć kondycje i poznać fajne miejsca. Do tego czytanie książek w każdej nowa historia, nowy bohater.

    6
    5
    Odpowiedz
    1. „Kolarstwo wciąga.”

      Dobra, dobra… Nie kolarstwo, tylko pedałowanie.
      I weź wyjdź w końcu z tej szafy. 😛

      4
      1
      Odpowiedz
    2. i do tego mloda kochanke ktora zarazi pasja, bedzie mial przed oczami pracujaca na rowerze dupcie, a po bokach widoczni hehe 😀

      1
      0
      Odpowiedz
  7. Znajdź sobie jakiegoś przyjaciela, polecam

    2
    2
    Odpowiedz
  8. Ja mam identycznie, co do pierwszej części. Pracuje z ambitnymi i inteligentnymi ludzmi, każdy ma jakieś hobby, co wpędza mnie w kompleksy, bo ja nie mogę skupić się na niczym dłużej niż chwilę, a najlepiej relaksuje mnie laptop i kanapa, najlepiej jeśli robię to sam. Każde poszukiwanie hobby jest dla mnie męczące.

    4
    0
    Odpowiedz
  9. Julian ? To Ty ?

    1
    0
    Odpowiedz
  10. Ziom. Masa. W połowie robienia masy samo do Ciebie przyjdzie po co ją robisz. Taki Zorro na przykład zanim zaczął robić masę chciał być hodowcą owiec.

    5
    1
    Odpowiedz
  11. Jedna połowa chujowiczów napisze Ci, żebyś udał się do psychologa, a może lepiej do psychiatry. Druga połowa chujowiczów będzie pierdolić coś bez sensu, a to zrób masę, a to kup sprzęgło od żuka, a to weź brązową kredkę i się nią podpisz w kiblu. Ewentualnie jeśli masz ciągoty do marnowania nasienia to wykorzystaj swój wytrysk bawiąc się w Pana Spuszczalskiego.
    Więc z jednej strony idź do specjalisty, on nie gryzie, dla niego taki pacjent to chleb powszedni, bla bla bla.
    Z drugiej zaś strony weź w łapę lutownicę, procesor Atmela oraz wyświetlacz, koniecznie taki z niebieskim podświetleniem i zacznij swoją małą przygodę z januszowo-biznesowo-próżniowo-tereszczukowym biznesikiem z dziedziny elektroniki. Gówno z tego będziesz miał, chyba że poparzone paluchy, bo pieniądze żadne, ale przecież ciebie pieniądze nie kręcą więc motywacją twoją powinna być myśl o tym, jaką manianę można by odpierdolić mając np. tysiąc takich zegarków samodzielnie zmontowanych a z którymi tak naprawdę chuj wie co zrobić. A każdy z nich mruga takim wyświetlaczem z takim niebieskim podświetleniem.

    13
    2
    Odpowiedz
  12. „patrząc w skali makro historii wszechświata egzystencja człowieka nic nie zmieni.” no i co z tego? Chcesz być mesjaszem czy co? To nie film Matrix tylko życie ze swoimi plusami i minusami. Ty póki co się skupiasz na minusach bo wyglądasz na książkowy przykład osoby cierpiącej na depresję więc radzę się wybrać do dobrego psychiatry (nie psychologa), ale jednocześnie uważaj, bo nie każdy lekarz jest dobry. Jak zostanie ci przypisany lek to wpierw o nim poczytaj opinie i się zastanów czy aby na pewno chcesz go wziąć a potem miej przy sobie kogoś kto będzie ciebie pilnował żeby ci przypadkiem nie odbiło bo wzięciu tego leku. I żyj człowieku, żyj! Możesz jeszcze znaleźć w sobie siłę by siebie ratować i rób to! Ale pamiętaj o moich radach bo jednym leki pomagają a innym wręcz przeciwnie, pogłębiają problem więc pomimo tego cierpienia jakie masz w sobie, musisz znaleźć w sobie trochę siły by to ogarnąć, ale wierzę, że ci się uda. Wiem, że to nie fajne i wiem, że jest ci ciężko i masz dość. Ostatnio się również na luźno zastanawiałem nad swoim życiem i nad samobójstwem. Potem się położyłem to łóżka i stwierdziłem, że jednak pierdolić to! Wiem, że jeszcze mogę odratować siebie i wiem, że ty również możesz. Lepiej umrzeć walcząc niż umrzeć bez walki. Trzymaj się.

    8
    1
    Odpowiedz
  13. Załóż fight club

    12
    0
    Odpowiedz
  14. stary masz depresję, idź po tableteki i może odzyskasz część energii…naprawdę szkoda marnować sobie życie na tą pieprzoną chorobę, zwłaszcza że strzelam że masz pewnie z 28-33 lata..

    2
    2
    Odpowiedz
  15. Mam tak samo Życie jest takie nudne i bebezsensowne na chuj ta szkoła praca rodzina pieniądze drogie samochody. Jakbym dostał porsche z salonu to bym się cieszył nim tydzień a potem jebnął bym je w kąt. Nic mnie juz nawet nie cieszy nie rusza mnie juz nic jestem obojetny na wszystko.Cholera wie co robić

    5
    0
    Odpowiedz
    1. „Cholera wie co robić”

      Połóż łeb na szynach, patałachu, i czekaj. /Mesio

      PS. Ale wy jesteście popierdoleni… Świat jest zajebisty, tylko wy, patała… wróć… zjeby skończone, nie potraficie z tego korzystać.

      Jeśli kiedyś faktycznie nastanie jakieś NWO to pierwsze co powinni zrobić to wprowadzić dwa paragrafy:
      1. odstrzału takiego zjebanego genetycznie wiecznie stękającego tępactwa jak wy
      2. Nakazu badań genetycznych celem aborcji osobników, wobec których istnieje podejrzenie, że tak popierdolone będą.

      A póki co, to ostry zapierdol by się wam, panienki, przydał. Na okrągło, do wyrzygania.

      4
      6
      Odpowiedz
  16. Ha dokładnie! Też mam tak, że wszystko mi się szybko nudzi. Co bym nie zaczął robić to mi się i tak szybko znudzi. Weźmy np. ludzi. Kolegów nie mam bo i tak mnie mężczyźni tylko nudzą – nie mają nic ciekawego do powiedzenia, nie interesuje mnie ich życie, ich sukcesy, porażki, ich „mądrości życiowe”. Po każdym spotkaniu z kolegami miałem wrażenie, że straciłem czas. Podczas spotkania mam wrażenie, że uczestniczę w spotkaniu towarzyskim, gdzie każdy chce pokazać, że ma największego fallusa – nie interesuje mnie to w ogóle i uważam, że popisywanie się przed mężczyznami jest żałosne. Kobiety? Ja nawet nigdy się nie zakochałem w nikim. Po prostu ludzie mnie nie interesują. Mam siedzieć z kimś obcym i się męczyć? Byłem w związku i to była katorga. Jakbym miał żonę i dzieci to wiem, że bym je zostawił bo by mi się znudziły szybko. Podróżować? Bez sensu. Jadę gdzieś tyle godzin co już samo w sobie jest katorgą. Zmęczony podróżą próbuję odpocząć gdzieś gdzie jest w sumie tak samo jak tu gdzie mieszkam, żeby znowu jechać z powrotem i zmęczony powrócić do domu – gdzie tu sens? Zarabianie kasy? Po co? Jak już napisałeś – nie ma czego kupować. Samochody? Żałosne pojazdy – puszki na 4 kółkach. Jakieś mieszkania czy domy beznadziejne – nudaaaa. Sporty ekstremalne? Nuda. Seks? Nuda. Rozmowy o pogodzie, polityce? Już widok obsranego parapetu przez gołębie wydaje się ciekawszy od tego. Generalnie ta planeta jest słaba. Nic ciekawego. Chyba tylko teleportacja do innego wszechświata z innymi prawami fizycznymi by pomogła.

    26
    5
    Odpowiedz
  17. Mam niestety podobnie…

    2
    1
    Odpowiedz
  18. Bardzo dobra chujnia, tez tak czasem mam i rozumiem ze mozna stracic poczucie sensu wszystkiego ale kurwa bracie…interpunkcja! Chujowo sie te chujnie czytalo a szkoda, bo sensu w niej sporo, choc o braku sensu traktuje.

    5
    0
    Odpowiedz
    1. Pisałem to po 12h pracy przed pójściem spać, czytając to teraz faktycznie można było zrobić to lepiej.

      3
      0
      Odpowiedz
  19. Pisał to Ferdynand Kiepski?

    1
    4
    Odpowiedz
  20. kup sobie wykrywacz metali

    6
    1
    Odpowiedz
  21. sznur,stołek,pętla,kopniak i już!

    1
    3
    Odpowiedz
  22. A ja wiem jak żyć, choć taki sam stan mam za sobą. Szukaj tej esencji ja nie zdradzę.

    0
    0
    Odpowiedz
  23. Myślę ,że powinieneś rozważyć popełnienie samobójstwa.No bo po co żyć? Po co???

    0
    3
    Odpowiedz
  24. Zacznij czytac. Ksiazki sa najlepszymi przyjaciolmi i jak dobrze dobrane to nie pierdola glupot rowniez. Zacznij.

    1
    0
    Odpowiedz

Prawie mąż

Działo się to od kwietnia do maja 2017 roku. Zbliżał się termin ślubu mojej siostry. Mój, wtedy jeszcze narzeczony, mieszkający poza granicami Polski (by pracować na wspólny domek), oświadczył, że nie chce ze mną być bo nie jest mnie pewny. Z mojej strony był płacz, prosiłam, żeby to przemyślał. Przemyślał, gdy za granicą znalazła się dla mnie praca. Wrócił do mnie, ja zadzwoniłam do pana, który rekrutuje pracowników. Poszliśmy razem na ślub siostry, on zapewniał, że mnie kocha, że był to chwilowy kryzys. Zbliżały się dni do wspólnego wyjazdu. Wszystko układało się dobrze. I nagle jak piorun z jasnego nieba wszystko zaczęło mu przeszkadzać, to że mam dużą rodzinę, to że tyle gości po ślubie siostry nas odwiedza. Bezczelnie przy stole gapił się na wielkie piersi ciotki więc postanowiłam walnąć kobiecego focha. Powiedzieć mu o tym, że widziałam jego chamskie zachowanie i dlatego nie jadę z nim do jego kolegi (który i tak mnie zawsze obrażał, a mój ex zbytnio na to nie reagował). Zrobiłam tak… rozpętało się piekło, w kłótni wyszło, że wrócił wtedy do mnie, bo go o to prosiłam i żal mu było tego, że będę na weselu siostry bawić się sama. Wkurzyło mnie to niesamowicie, wyszłam z mieszkania. Dzwoniłam po 15 min do niego… już nie odbierał, nie chciał ze mną być. Nasz ślub miał się odbyć za 1,5 roku… zamówiona sala… na weselu siostry każdej ciotce opowiadał, że niedługo u nas będą się bawić. Okazało się, że dostałam się do pracy za granicą. Musiałam odmówić, bo kto wytrzymałby z byłą prawie teściową na jednym pokoju? Chyba nikt… I tak właśnie rozpadł się 4 letni związek, KURWA!

43
67
Pokaż komentarze (70)

Komentarze do "Prawie mąż"

  1. Musisz czuć się bardzo oszukana, ale zobacz plus tej sytuacji – dobrze, że stało się to teraz niż po ślubie. Jeśli faktycznie by Cię kochał to by zagryzł zęby i wytrzymał lub poważnie z Tobą porozmawiał o zaistniałej sytuacji. Jego zachowanie wskazuje, że nie jest gotowy na ślub. Życzę dużo siły.
    Powiem Ci, że wkurza mnie rownież ta nieuczciwość i nieszczerość mężczyzn wobec kobiet. Wolę jasne sytuacje.
    Apeluje – mężczyźni miejskie odwagę powiedzieć kobiecie „Nie interesujesz mnie już więcej”, „Nie chcę z Tobą już być”, a przede wszystkim „Denerwuje mnie to i to”.

    16
    4
    Odpowiedz
    1. Weź spierdalaj ze swoimi apelikami. W tym, o czym mówisz i rzekomo tak potępiasz, specjalizuje się 99,9% bab. Więc takie są potem efekty, że jakiś procent facetów idzie po rozum do głowy i ma was potem w dupie, ruchając a po wszystkim każąc spierdalać w podskokach. Do niczego więcej się nie nadajecie. Temat dawno temu obgadany, więc spójrz w lustro i spierdalaj, ludzi nawet tymi żałosnymi głodnymi kawałkami nie wkurwiaj.

      16
      6
      Odpowiedz
    2. No to apel do kobiet, przestańcie brać ślub tylko po to by oskubać kogoś z majątku i pieniędzy, przestańcie manipulować i kłamać, przestańcie robić durne shit-testy mężczyznom, bądźcie wierne i dawajcie wsparcie (osobiście nie zawsze chce mieć wsparcie bo lubię sobie radzić sam, ale wielu lubi) itd.

      17
      4
      Odpowiedz
      1. No to apel do mężczyzn. Przestańcie brać ślub tylko dla urody i seksu i też majątku. Przestańcie manipulować, kłamać i robić durne shit testy kobietom, bądźcie wierni, dawajcie wsparcie. (to w nawiasie też)itd

        2
        11
        Odpowiedz
  2. O kurwa a to gnida! 4 lata związku, a ten nie wie czy Cię kocha? Wygląda na to,że poszukał sobie innej. Jebła bym mu w ryj i cieszyła,że spierdolił. Teraz może znajdziesz tego jedynego! Pamiętaj, nie ma tego złego…

    9
    18
    Odpowiedz
    1. Wulgarna jesteś jak na gąskę…

      16
      5
      Odpowiedz
  3. Rób doktorat.

    10
    3
    Odpowiedz
  4. Kobieto ciesz sie, lepiej 4 lata wlozyc w ksiazke przeszsci niz reszte zycia meczyc sie! Masz wkurwa, to zrozumiale i zdrowe, ale jak Ci minie podziekuj mu, ominelo Cie zycie z dupkiem! Jestes wygrana! Uratowana!!!

    18
    4
    Odpowiedz
  5. „Z pamiętnika patologii”

    22
    8
    Odpowiedz
  6. no i huj no i cześć

    19
    1
    Odpowiedz
  7. Zdaza sie.Glowa do gory I do przodu…Tego kwiatu jest pol swiatu 3/4 chuja warte..

    11
    1
    Odpowiedz
    1. Opanuj słownik ortograficzny w elementarnym zakresie interpunkcji. Chuj z tobą, że nie umiesz wstawić spacji we właściwe miejsce, ale pamiętaj, że pisze się „zdarza”.
      #grammarnazi

      3
      1
      Odpowiedz
  8. Poszłaś z rekruterem na ślub siostry? I czego się spodziewałaś?

    10
    2
    Odpowiedz
  9. Co za ulga być 28 letnim starym prawiczko-kawalerem… Jednak bycie brzydkim, aspołecznym informatykiem z wieloma dyplomami nie jest takie złe w porównaniu z Twoją sytuacją.

    32
    2
    Odpowiedz
    1. Ja pierdole…. oby ten komentarz nie był moją przyszłością

      8
      0
      Odpowiedz
    2. A to przykre.

      0
      0
      Odpowiedz
    3. Szanuję w chuj. Chociaż sam mam 26 i 0 dyplomów 🙁

      1
      1
      Odpowiedz
  10. Chuj z tym 🙂

    3
    0
    Odpowiedz
  11. Czyli tak – zwala mu się na łeb twoja rodzina, a ty mu jeszcze fochy robisz z tego powodu? Dobrze zrobił, widać, że jesteś popierdolona. Kto normalny chciałby znosić taką durną sucz?

    28
    10
    Odpowiedz
  12. Pewnie Cię puścił w trąbę bo może nie umiesz i nie lubisz gotować albo nie lubisz sprzątać, albo często Cię boli głowa i w ogóle jesteś jakaś humorzasta, albo nie potrafisz zająć się domem, bo przesiadujesz ciągle na fejsikach, snapikach, instagramikach podczas piłowania pilnikiem swoich dziesięciocentymetrowych tipsów albo wszystko na raz.
    Jakiś powód musiał mieć.
    Ja tam mam w piździe te wszystkie związki i śluby. Żyje sobie życiem kawalerskim i jest git, a wszyscy żonaci faceci z mojej rodziny (bracia, kuzyni czy wujkowie) zazdroszczą mi i wciąż mi powtarzają: „nie żeń się chłopie, nie bądź głupi!”.
    Ślubów i motylów w brzuchu się wam wszystkim zachciewa, a robić to nie ma komu!
    I na koniec jeszcze dodam, że… ach szkoda kurwa gadać, szkoda strzępić ryja naprawdę 😐

    35
    14
    Odpowiedz
    1. To mówisz,że jesteś facetem i masz pizdę…

      3
      4
      Odpowiedz
      1. Może jest pizdą i ma faceta?

        1
        0
        Odpowiedz
    2. Jako kobieta napiszę,że jesteś przykładem na to JAKIM NIE BYĆ facetem. Najbardziej rozwala mnie to, jak kurwa narzekacie na baby jakie to nie są, ale jak Wam się chce ruchać to kurwa pierwsi przylatujecie i pierwsi ściągacie majty w dół sapiąc jak dzik. Kobieta to nie przedmiot do zaspokajania, zdefiniuj sobie pojęcie UCZUCIA,może kiedyś dorośniesz, póki co za mały jesteś na to. Żyj sobie w swoim wyimaginowanym świecie, co nas to kurwa obchodzi co Ty wolisz?!

      6
      14
      Odpowiedz
      1. „Kobieta to nie przedmiot do zaspokajania,”

        Od kiedy? 😛

        5
        0
        Odpowiedz
      2. Nie unoś się tak, bo ci żyłka pęknie.
        Żyj sobie w swoim wypełnionym uczuciami świecie.
        Kogo to kurwa obchodzi co cię najbardziej rozwala?!
        Morda w kubeł i do garów!

        8
        2
        Odpowiedz
      3. Całe życie, od urodzenia, myli mi się pojęcie „miłość platoniczna” z pojęciem „miłość patologiczna”. A może wcale mi się nie myli, bo to bez różnicy? Zapytać by Darwina, Freuda czy kogo tam jeszcze…

        2
        0
        Odpowiedz
      4. nie może sobie zdefiniować pojęcia UCZUCIA, bo mężczyźni nie są i nigdy nie będą tak uczuciowi jak kobiety. nami w większości kieruje testosteron i pierwotne samcze instynkty. wymaganie żebyśmy was zrozumieli jest tak samo popieprzone jak wymaganie żeby wy zrozumiałyście nas. tylko że nam humor i „uczucia” nie zmieniają się w zależności od tego czy mamy „ciotkę”.
        btw. mężczyzna potrafi myśleć dokładnie tak samo jak kobieta tylko przez kilka minut. jest to dokładnie po tym, gdy się spuści..

        3
        3
        Odpowiedz
        1. Z tą uczuciowością kobiet to jest zwykłe science-fiction. Znamy tysiące książek/filmów/piosenek, gdzie kobiety są opisywane z miłością, a zna ktoś COKOLWIEK, gdzie kobieta opisuje z miłością faceta?

          3
          0
          Odpowiedz
    3. „Ja tam mam w piździe te wszystkie związki i śluby” – ja również. 🙂

      4
      1
      Odpowiedz
  13. Ale masz problemy.O ja pierdolę ! Świat się wali ! 😀

    5
    3
    Odpowiedz
  14. Eh stuleje, skąd tyle minusów? Jak baba, to jej się należy kop od życia? Leczcie się pizdy albo rozprawiczcie się, może do was dotrze, że kobieta też człowiek.

    16
    26
    Odpowiedz
    1. Kobieta to nie człowiek, to żebro.

      10
      4
      Odpowiedz
      1. „Kobieta to nie człowiek, to żebro.”

        BTW, patałachu, Panu twojemu się przypomniało…

        „-Czy Ewa zdradzała Adama?
        -Nie wiadomo, ale człowiek podobno od małpy pochodzi…” 😉

        Tak więc tylko pierwsza kobieta to żebro. Kolejne, to krzyżówka żebra z jakimś małpiszonem. Co jest chyba wystarczającą odpowiedzią na bezczelne twierdzenie jednej z loch powyżej, że „kobieta też człowiek”. /Mesio

        PS. www. youtube. com/watch?v=wAHiB3IBZqE

        3
        0
        Odpowiedz
    2. Popieram Cię.

      0
      3
      Odpowiedz
    3. Nie do końca człowiek

      3
      3
      Odpowiedz
      1. „Nie do końca człowiek”

        Bo to, patałachu, podobnie jak z czarnuchami -jeszcze nie człowiek, a już nie małpa… 😉 /Mesio

        PS. I Pan wasz nie jest rasistą. Rasizm jest przestępstwem, a przestępstwa są dla czarnych. 😉

        4
        1
        Odpowiedz
    4. Tak, człowiek, ale niższej kategorii, muheheh

      0
      1
      Odpowiedz
  15. Dlatego lepiej być samemu, nie stresować się i jeździć mesiem

    19
    2
    Odpowiedz
    1. I codziennie być ładowanym od tyłu przez Byczywąsa i byczka Romana na przemian. Po takich zabiegach mesiowi łatwiej się wypróżniać – ot, taka „dodatnia zaleta”, hahaha!

      2
      1
      Odpowiedz
      1. Żeby cię Pan twój czasem nie załadował (stalowym prętem przez który przebiegać będą kilowaty), patałachu… /Mesio
        PS. A gdzie ty widziałeś „ujemne zalety”???
        PS2. A lewatywy raz na pewien czas są zdrowe. O!

        0
        0
        Odpowiedz
  16. To żadne pocieszenie, ale samotność jest najlepsza. Ja już tyle lat sam jestem, że nawet przestałem się nad tym zastanawiać.

    21
    2
    Odpowiedz
    1. Ja też 🙂

      0
      0
      Odpowiedz
  17. I stworzył panbuk kobietę, ale nie żebra lecz z kości udowej, bo to bliżej dupy jest i dalej od mózgu.

    21
    8
    Odpowiedz
  18. Popełniłaś błąd i to nie jeden. Zapamiętaj to sobie: miej jakąś godność, kobieto! Już za pierwszym razem, gdy powiedział, że nie chce z Tobą być, miałaś to przyjąć do siebie i dać mu czas, a nie błagać żeby jednak Cię nie zostawiał.

    22
    2
    Odpowiedz
  19. Nie widzę chłopaka po ślubie z taką znerwicowaną kobitą.

    11
    3
    Odpowiedz
  20. Nie pojmuje tych ocen. Chamom i wulgarnym prostakom z obrzydliwymi tematami dają łapki w gore, a dziewczynie na poziomie co z kultura opisała swój związek dają łapki w dol w większości. Widać jakie prymitywy na tym portalu siedzą.

    15
    26
    Odpowiedz
    1. Bo tu nie chodzi o kulturę wypowiedzi, tylko o przyczynę bólu dupy. Jak laska ma pretensje do swojego chłopa, że jej ciotka eksponuje cycki, to nalezy jej się łapka w dół. Kop w dupę też, ale to już dostała.

      8
      4
      Odpowiedz
    2. Prymitywy… Albo osoby ktore juz sie przejechaly na wiernosci i uczciwosci kobiet. Swiat nie jest czarnobialy, dziecinko, nie tylko zli faceci rania, zdradzaja i nie maja uczuc.

      5
      2
      Odpowiedz
    3. Ten portal to „chujnia.pl”, a nie „nazi-feministka.eu”. Panimajesz?

      6
      3
      Odpowiedz
    4. „Chamom i wulgarnym prostakom z obrzydliwymi tematami dają łapki w gore, a dziewczynie na poziomie co z kultura opisała swój związek dają łapki w dol w większości.”

      To tak jak kobiety dają dupy chamom, a facetom kulturalnym dają „łapki w dół”.

      3
      0
      Odpowiedz
  21. wzięłaś sobie debila to płacz, selekcja naturalna, nie współczuję

    11
    4
    Odpowiedz
  22. a teraz idz i spojrz w lustro to ci wszystko wyjasni

    9
    7
    Odpowiedz
  23. To właśnie jeden z tych powodów dlaczego jestem ciągle prawiczkiem, nie potrafię kłamać/oszukiwać/bajerowac, a jak widać kobiety właśnie pragną samców którzy obiecują im złote góry, a później wstyd przed rodziną i gorzkie żale na chujni. Wyszło ze też się żale i jestem nieudacznikiem, ale chuj z tym, skoro juz nazwalem siebie nieudacznikiem, to wy nie musicie. Pozdrawiam 😉

    40
    5
    Odpowiedz
    1. To idź do burdelu wydaj te 100 zł (albo ile tam) i się tu już nie żal.

      0
      2
      Odpowiedz
    2. Nie jestes nieudacznikiem. To ze nie chciales nikogo oklamywac zeby zaruchac tylko dobrze o tobie swiadczy i ja cie szanuje po tym co napisales. A od kobiet lepiej trzymać sie z dala jak sie jest uczciwym/spokojnym/prorodzinnym/nie chcesz zdradzać/ taki dla nich to frajer do dymania.
      Pozdrawiam stary kurwiarz młodej daty ktory chodzi na dziwki od 7 lat i przez ten czas mial 2 „normalne” w lozku i mowie ci ze nic nie straciles.

      7
      3
      Odpowiedz
    3. Zgoda. Jak ja się cieszę, że mnie pomroczność nie opanowała żeby za babami latać. 30 lat na karku i nawet nigdy koleżanki nie miałem, nie mówiąc o związku. Kompletnie wyrąbane.

      2
      2
      Odpowiedz
  24. I ty narzekasz na rozpad takiego „związku”? Ja prdl…

    11
    0
    Odpowiedz
  25. Ale ty głupia jesteś : ) gościu wyjechał, położył lachę, a ty jak idiotka. Jeszcze miałaś mieszkać z jego matką w jednym pokoju? Czy on na tej emigracji z matką w pokoju mieszka? I co za idiota rezerwuje salę 1,5 roku wcześniej? Oj ty biedna, głupia lemingówno…

    5
    1
    Odpowiedz
  26. a co jak ten frajer tez na chujni siedzi i to czyta?

    3
    0
    Odpowiedz
  27. Polki nadal sa zaprogramowane na malzenstwa i branie slubu. Na zachodzie coraz rzadziej. Na ogol mieszka sie ze soba. Ale polaki musza brac drogi slub (kredyt), kupowac droga sukienkie, zapraszac disco polo kapele na slub, placic za kosciol i takie tam duperele na pokaz rodzinie. I wszystkie ciotki kupuja nowe kiecki z polyesteru by sie pokazac.
    I co? Facet jak facet, jest czlowiekiem. Zadnym bogiem, czy chrystusem glowa w malzenstwie ktorego kobieta ma sluchac. Precz z ta paskudna tradycja. Buduj wlasne zycie. Spotykaj facetow na poziomie, doksztalcaj sie i zostaw facetow w spokoju. Im sie nalezy wolnosc i szacunek, a nie lancuch na nodze w imie jakiegos sakramentu.

    9
    2
    Odpowiedz
  28. Dobrze się stało, że musiałaś zrezygnować z tej pracy za granicą. Ja swojego czasu dużo pracowałem u Niemca i nie polecam. Teraz skorzystałem z rad na tym forum i pracuję w Łódzkim Wydziale Fabrycznym, jest mi tam wyśmienicie pod ręką Pana Mesia i jest nawet perspektywa awansu, jak będę posłusznym robolem taśmowym to za rok pójdę wreszcie na inne stanowisko gdzie składa się takie zegarki z takim niebieskim podświetlaniem wyświetlacza. Bardzo polecam. 🙂 Kupidyn.

    10
    1
    Odpowiedz
  29. Lepiej przed, niż po. Powodzenia!

    0
    0
    Odpowiedz
  30. Piszesz mętnie, jakąś dziwną polszczyzną.Z kim ty poszłaś na ten ślub siostry ,z rekruterm,czy z narzeczonym? I kto cię zapewniał,że cię kocha? Hahahahahaha! Przeczytaj najpierw co piszesz,zanim wyślesz…

    2
    2
    Odpowiedz
  31. Jak czytam albo slysze o takich sytuacjach to sie zastanawiam po co ludzie sie wiaza z innymi.

    1
    1
    Odpowiedz
  32. Tego kwiatu pol swiatu 3/4 chuja warte…

    2
    0
    Odpowiedz
  33. Twoj wpis zalatuje babskim relatywizmem w chuj to po pierwsze a po drugie on cie zlewal jak gowno a ty za nim latalas typowa baba. Pewnie tera bys do niego pobiegla jakby zadzwonil co?

    6
    1
    Odpowiedz
  34. Jedź do Egiptu, nie wkurwiaj.

    5
    2
    Odpowiedz
  35. O stary, chujnia zmieniła czcionkę na tytuł chujni.

    1
    0
    Odpowiedz
  36. Przykro to słyszeć, współczuję. Popełniłaś błędy, byłaś zauroczona, a jemu nie zależało – trudno stanąć za którąkolwiek ze stron. Piszę to jako facet. Być może powinnaś spojrzeć na to z innej perspektywy – na pewno były inne czynniki, zachowania, które miały wpływ na wasze rozstanie.
    Rozumiem też tego faceta, że wrócił do Ciebie z litości, skoro był płacz i błaganie, nie wiem co bym na jego miejscu zrobił.
    W każdym razie, wydaje mi się, że wyszło na dobre to że rozstaliście się teraz, a nie po ślubie. Trzymaj się.

    0
    1
    Odpowiedz
  37. lepiej teraz niż za kolejne 4, widać to nie było to..

    0
    0
    Odpowiedz