Piłka nożna

Denerwuje mnie przekonanie że każdy facet ma hopla na punkcie piłki nożnej, rozumiem można obejrzeć raz na jakiś czas mecz reprezentacji Polski lub rozgrywki ulubionej drużyny ale przekonanie że jak zacznie się jakaś liga to chłop nie oderwie się od telewizora to przesada. Myślę że są ciekawsze rzeczy w życiu niż oglądanie i dumanie ile będzie rzutów karnych i wyjdzie z grupy w rozgrywkach ligi angielskiej. A tak wogule to Ci piłkarze z ekstraklasy to zadufane w sobie w sobie chłopcy którzy zarabiają rocznie więcej niż przeciętny Kowalski w 10 lat i te studia piłkarskie gdzie zbierze się kilku mundrych i pierdola o tym meczu jakby to było coś ważnego jak zbawienie świata

28
1
Pokaż komentarze (5)

Komentarze do "Piłka nożna"

  1. gimbaza nie pamięta konsoli
  2. Ja nie lubię piłki nożnej, choć przyznam że mecz finałowy lubię obejrzeć

    3

    0
    Odpowiedz
  3. Przestałem oglądać mecze bo po chuj marnować 115 minut. Oglądam 10 minutowe skróty.

    6

    0
    Odpowiedz
  4. Powiem Ci tak. Kilkukrotnie byłem na meczu polskich klubów ekstraklapy i absolutnie nie dziwi mnie tak żywiołowy ruch kibicowski w tym kraju (oprawy w młynach itp). Polska liga to kompletne gówno, albo skupisz się na darciu ryja z kolegami i machaniu szalikami, albo możesz zapuścić komara na 90 minut.

    A reprezentacja? Banda jebanych patałachów, którym raz na 100 lat coś wyjdzie, a wtedy cała cebulandia w studiach przed/pomeczowych spuszcza się nad naszym kunsztem piłkarskim! Nie da się telewizora włączyć, bo kurwa eksperci polaczki cebulaczki komentują i radzą. Obejrzyjcie sobie czasami studio przedmeczowe, „oczyswiście że wygramy!! 2-0, 3-0, 4-0!!” A później remis albo porażka, i pierdolenie glupot, a bo tak, a bo srak!!! Kurwy jebane, najlepiej podsumował nas ostatnio trener Liverpoolu. Jak pracował poprzednio w Borussi Dortmund, to zawsze, jak przychodzili dziennikarze z Polszy, to tylko po to, żeby wypytywać o Lewandowskiego, Piszczka i Błaszczykowskiego. Bo według naszych zrytych łbów cały jebany świat kręci się wokół nas i naszych sukcesów.

    Na skokach narciarskich to samo. Zaczepiają Krafta czy innego skoczka na topie i zamiast pytać o niego to pytają się kurwa o Stocha!!!!

    5

    0
    Odpowiedz
  5. Świetnie to wszystko ująłeś. Ja to właśnue od dawna zauważyłem jak jeszcze interesowałem się piłką m.in. oglądając mecze wywiady itd., że polscy dziennikarze zadają pytania tylko tego typu: co Pan sądzi o Kubie Błaszczykowskim, jak Pan uważa czy Robert Lewandowski będzie w tym sezonie w czołówce itd. pytania zadawane po to, żeby tak naprawdę wydobyć odpowiedz trenera, że jest to świetny, utalentowany zawodnik i potem puszczać to we wszystkich stacjach sportowych po kilka razy dziennie i dorzucając jeszcze kompilacje wszystkich pseudojutuber’ów. Ludzie: jest to po prostu ŻENUJĄCE, a w innych krajach to widzą.

    1

    0
    Odpowiedz
  6. Japierdole jak ja nie nawidzę piełki nożnej nosz kurwa po huj to oglądać wgl

    0

    0
    Odpowiedz

Seks = zwyrodnialstwo

Nienawidzę tego, że mój jebany eks zaszczepił we mnie nienawiść do seksu. Np. jak widzę scenę seksu w tv to mnie rzuca, wkurwia, smuci – wywołuje emocje jakby ktoś robił mi coś złego. To samo się dzieje jak ktoś mówi o tym jak to super jest się pieprzyć. Jak ja tego nie znoszę. Na myśl o tym, że mój obecny partner może oglądać pornole chce mi się płakać, po prostu płakać z żalu, że coś takiego w moich oczach zwyrodniałego może komuś się podobać, podniecać. Nie wiem jak mam sobie radzić w tym pierdolonym świecie gdzie seks jest wszędzie. Tak, to ja jestem nienormalna, ale niech ktoś na moment wejdzie w moją skórę i mi potem wytłumaczy jak mam zmienić swoje odczucia, reakcje, myśli. Pewnie się zastanawiacie czy uprawiam seks z moim obecnym partnerem – tak robię to, ale nie wiem czemu akurat tu mi wszystko pasuje – nie wiem i to też mnie wkurwia.

10
22
Pokaż komentarze (5)

Komentarze do "Seks = zwyrodnialstwo"

  1. spokojnie, spokojnie, chwytaj karafke i bedzie lepiej:
  2. Ale jak zaszczepił nienawiść do seksu? Wiesz, nie chce tutaj wnikać, ale jeśli ktoś popełnia przestępstwo natury seksualnej to trzeba go wziąć pod sąd.

    4

    3
    Odpowiedz
  3. Najpierw dziewczyno naucz się pisać , bo czytać tego się nie da…

    5

    0
    Odpowiedz
  4. Ty chyba niezrównoważona psychicznie jesteś…

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Bo światem rządzą sodomici, dlatego wszędzie wokoło uprawiana jest propaganda seksu.

    1

    0
    Odpowiedz
  6. nie czaje, o co ci chodzi? xD

    1

    0
    Odpowiedz

Beznadziejnie zakochana w zajętym facecie

Mam 30 lat, on 31. Poznałam go jakieś 8 lat temu w internetowej grze na czacie. Wtedy oboje byliśmy w związkach. Fajnie nam się grało i pisało, więc wymieniliśmy się gg. Okazało się, że mieszkamy w tym samym mieście. Przez długi czas były to tylko koleżeńskie rozmowy. Do czasu aż nie zerwałam ze swoim chłopakiem. Był to dla mnie trudny czas, podejrzewam, że mogłam mieć jakieś stany depresyjne czy coś w tym stylu. Na sam koniec związku umówiłam się nawet z jakimś obcym kolesiem poznanym na ulicy i wylądowaliśmy w łóżku. Zaraz po tym wydarzeniu zrozumiałam, że nie kocham mojego chłopaka i zakończyłam związek. A ten koleś z którym wylądowałam w łóżku, spotkał się ze mną jeszcze tylko jeden raz, a potem olał totalnie. Czułam się okropnie, płakałam, czułam się wykorzystana. Pocieszenie znajdowałam w rozmowach na gg z facetem poznanym na czacie. Zwierzałam mu się ze wszystkiego, otworzyłam się przed nim całkowicie. Czytał moje żale i pocieszał mnie. Zaczął ze mną flirtować, jakieś seksualne podteksty, prośby o nagie zdjęcia itp. Dałam się w to wciągnąć, coś do niego poczułam. Niestety on ciągle był w związku i nie zamierzał go zakończyć. Za każdym razem jak wspominał coś o swojej dziewczynie to szlag mnie trafiał z zazdrości. Kłóciliśmy się, nie raz mnie blokował, ale jakoś zawsze wracaliśmy do pisania ze sobą. I tak to trwało kilka lat. A jak w końcu poznałam kogoś w realu, to nagle on zaczął być zazdrosny i chciał nawet jechać ze mną w góry, ale odmówiłam. Mój związek okazał się burzliwy i znów zostałam sama. Po jakimś czasie on wymyślił, że kupuje sobie karnet na basen i zapytał czy nie miałabym ochoty z nim chodzić. Zgodziłam się i zaczęliśmy się spotykać w realu na basenie. Na początku było grzecznie, ale po kilku miesiącach doszło między nami do seksu oralnego w przebieralni na basenie. Niedługo potem zaprosił mnie na weekend w górach i pojechaliśmy. Było miło, był seks. Problem w tym, że on ciągle był wtedy w zwiąku. Przymykałam na to oczy, bo po prostu zakochałam się i chciałam z nim być mimo wszystko… ten weekend w górach wydarzył się dokładnie rok temu w listopadzie. Od tamtej pory chodzimy ciągle na basen, czasem zdarza nam się seks, a on ciągle jest w związku… straciłam już nadzieję, że może będziemy kiedyś parą, on mi zresztą powiedział, że nigdy nie będziemy razem. I tak tkwię w tym gównie po uszy, nie potrafię z tym skończyć. Nie wyobrażam sobie zerwania z nim znajomości, śnię o nim po nocach… nie rozumiem dlaczego spotyka się ze mną skoro ma dziewczynę. Marzy mi się, że może znowu zaprosi mnie na weekend w górach. Wiem, że powinnam z tym skończyć, wiem, że on mnie najzwyczajniej w świecie wykorzystuje, ale nie potrafię nic sensownego zrobić. Nie wierzę, że poznam jeszcze kogoś wartościowego, kogo pokocham z wzajemnością. Chociaż bardzo bym chciała mieć normalny związek, rodzinę, dzieci… czasem myślę, że nie chcę już żyć. To wszystko jest takie bez sensu. Zobojętniałam. Nie wiem co począć ze swoim marnym życiem…

4
29
Pokaż komentarze (7)

Komentarze do "Beznadziejnie zakochana w zajętym facecie"

  1. chujowo to nie jest grać w tą konsolę
  2. Gość ma 2 pewne jebanka, słodka pierdolnieta laske , która daje mu 2x w miesiącu i jeszcze większą zjebana debilke jak ty owinieta wokół palca na każde zawołanie :D. dobry koleś trójkącik idealny 😀

    18

    0
    Odpowiedz
  3. dobrze ze chodzisz na basen, przynajmniej tyłek umyjesz jak należy , bo głowa z głową to już nic nie zrobisz ….

    9

    0
    Odpowiedz
  4. Co zrobić żeby kobieta się w tobie zakochała, niezależnie jak wyglądasz? Ruchaj inne podobne fizycznie do niej…
    Psst! (tamte nie muszą istnieć, wystarczy jej to wmówić)

    4

    0
    Odpowiedz
  5. Fake. Laski i Janusze na basenie mają ODDZIELNE przebieralnie, więc jakim cudem obrabiałaś mu tam pałę?

    2

    1
    Odpowiedz
    1. Może ona też miała pałe.

      0

      0
      Odpowiedz
  6. Po Twojej opowieści trzeba stwierdzić dosadnie, ale prawdziwie, że tkwisz w gównie po uszy(Twoje słowa), bo sama zrasz pod siebie.

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Zdradzałaś i teraz wpierdalasz sie w kogoś zwiazek. Jedynie co ci sie nalezy w tym momencie to potezny lisc w ryj

    0

    0
    Odpowiedz

Kto tu jest nienormalny?

„Przyjdą takie czasy, że ludzie będą szaleni, a gdy zobaczą kogoś przy zdrowych zmysłach powstaną przeciwko niemu, mówiąc: ~Jesteś szalony, bo nie jesteś do nas podobny~”. Św. Antoni Pustelnik. Jakkolwiek bym nie lubił Kościoła i religii, tak ten cytat trafia do mnie idealnie. Nie pasuję tutaj. W ogóle nie potrafię znaleźć dobrego porozumienia z rodziną, nie mam z kim pogadać na interesujące mnie tematy, czuję się jak przybysz z innej planety, albo przynajmniej innej kultury. Nie stosuję w życiu ślepego konsumpcjonizmu, który głosi, żeby natychmiast wydawać zarobione pieniądze, bo trzeba „korzystać z życia”. Nie mogę się nadziwić, jak Polacy są krótkowzroczni i nie myślą wcale o przyszłości, bo „jakoś to będzie”. Wszyscy ludzie, którym wspominam o swoich planach, poglądach patrzą na mnie jak na wariata, bo nie jestem do nich podobny. Mam wrażenie, że im bardziej ktoś jest myślący, tym bardziej samotny. Jak jest tu ktoś mający takie same przemyślenia, to niech napisze, przynajmniej będę wiedział, że jest nas więcej.

53
2
Pokaż komentarze (6)

Komentarze do "Kto tu jest nienormalny?"

  1. tego Ci trzeba:
  2. Też tak mam.

    8

    0
    Odpowiedz
  3. Ja nie lubię kupować śmieci. Zawsze patrzę czy coś jest warte moich pieniędzy.

    8

    0
    Odpowiedz
  4. Wiesz, co jest w tym wszystkim zajebiste? Że jesteś świadomy! Niech inni tkwią w tym zafajdanym systemie. Ty jesteś WOLNY!

    9

    1
    Odpowiedz
  5. Ja już dawno doszedłem do wniosku, że im mocniej ktoś myśli, tym słabiej na tym wychodzi.

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Ja tak myślę, ale co z tego? Wielkie NIC. Oni są szczęśliwymi debilami, a ty zrozpaczonym oświeconym.

    1

    0
    Odpowiedz
  7. Myślę, że mam podobnie

    1

    0
    Odpowiedz

Chujnia do potęgi…

Odkryłem ten portal niedawno i się przeraziłem… ile „chujni” siedzi w nas, to niepojęte…
Sam uważam, że moje życie jest trochę chujowe (27lat, prawiczek, słaba praca/kasa, nieśmiałość itp.) i myślałem, że tak musi być…Otóż nie moi drodzy! Wiem, że to banalne gadanie, ale kurwa nikt za Was się nie ruszy do chuja !! Sam postanowiłem działać, wychodzę do ludzi, poznaję nowe osoby (to kurwa nie jest takie straszne, ludzie nie gryzą, jak ktoś nie chce kontaktu to nara i szukasz osób, które są chętne na kontakt/znajomości). W tym roku miałem pierwszą w życiu dziewczynę (ok. 6miesięcy), nie uprawiałem z nią seksu, bo nie „była gotowa po rozstaniu”, niedawno się rozeszliśmy (boli), ale żyję dalej. Ludzi jest pełno, wartościowych, serdecznych, tylko kurwa trza się ruszyć, działać,a jak będziecie siedzieć w 4 ścianach i „walić do ekranu” czy „płakać nad losem” to chuja zrobicie. Co do pracy to chcę zmienić, zbieram na kursy, chcę się kształcić. Naprawdę, wystarczą chęci i motywacja i się zmieni, ale jeśli kurwa uważasz, że wszystko samo przyjdzie to się nie dziw, że jest „chujowo”. Są porażki, błędy, ale one nas rozwijają. Kurwa, w sumie na tyle, bo i tak nie wiem, czy ktoś to przeczyta. Pozdro i kurwa działajcie do chujaa!!!

39
14
Pokaż komentarze (4)

Komentarze do "Chujnia do potęgi…"

  1. spokojnie, spokojnie, chwytaj karafke i bedzie lepiej:
  2. Popieram.
    b2

    0

    1
    Odpowiedz
  3. No i szanuje takie podejście. Sam zaczynam próbować wychodzić z moich chujni. Ogarnąłem sobie lepiej płatną pracę, odłożyłem trochę hajsu i w końcu jakieś auto będą mógł kupić, uczę się nowych rzeczy bo mam w planach w przyszłym roku ogarnąć sobie lepsza robotę. Z tematem lasek też coś powoli zaczyna się ruszać, bo poprzednie lata to jedno wielkie zero. Może i lepiej bo musiałem sobie poukładać parę rzeczy w głowie, jakbym wcześniej poznał i związał się z jakąś dupą to pewnie źle by to się skończyło. Zacząłem regularnie ćwiczyć, co lubię a w ostatnich latach tego nie robiłem bo zadawałem się tylko z ludźmi dla których nic poza chlaniem i jaraniem się nie liczy. Odcięcie się od znajomych, którzy są chuja warci i spotyka się z nimi tylko z przyzwyczajenia to dobry początek wyjścia z chujni. Jeszcze jest w chuj rzeczy do zrobienia, żeby było ‚normalnie’, ale jak sobie zobaczę gdzie byłem np. 2 lata temu (bez pracy, walenie codziennie i ogladanie pornoli po 2 godziny minumim, mega chujowy wygląd, picie praktycznie codziennie i granie w jakieś gry MMO z ludźmi którzy wiele się ode mnie nie różnili.

    3

    1
    Odpowiedz
  4. No…. technicznie rzecz ujmując to nic nowego nie napisałeś

    2

    0
    Odpowiedz
  5. Można coś poprawić, wprawdzie zwykle z trudem, ale potem znowu się wszystko sypie i tak w koło macieju :/ życie to tragedia.

    0

    0
    Odpowiedz

Święta…

Minęło kolejne dwanaście miesięcy. Nie mniej popierdolony to był rok niż te przed nim i równie pojebany jak te które po nim przyjdą. I już u przedproży stoją trzy najbardziej pojebane dni w ciągu całego roku: 24.XII; 25.XII; 26.XII.

24.XII. Nazywany także potocznie „wigilią” lub „początkiem najpiękniejszego okresu w roku”. Dzień w którym ludzie o zmierzchu zbierają się przy stole okrytym białym obrusem pod którym znaleźć można stosy źdźbeł ususzonych traw, by składać sobie „życzenia”, a później nażerać się, żartując przy tym jak też wspominając poprzednie lata i snuć pełne złudzeń wizje. I nic to, że na codzień ci sami ludzie są sobie obcy, a wspomniane „życzenia” są tak szczere jak spojrzenia zawodowych pokerzystów. Nic to, że jeszcze wczoraj każdy zeń patrzył na drugiego wzrokiem pełnym nienawiści pretensji i niewypowiedzianych żalów. Wszak zaczynają się „najcudowniejsze święta” i trzeba połamać się opłatkiem wypowiedzieć sporo przesyconych hipokryzją słów. Następnie zaś wpierdoliwszy zarżniętego uprzednio w sposób haniebny karpia, odśpiewać fałszywie szereg nikogo niebawiących kolęd, wręczyć sobie kiczowate „prezenty” zakupione za połowę gównianej pensji lub za „chwilówkę” spłacaną przez chwilę (czyli jakieś cztery miesiące) i udać się w środku nocy do punktu spędu by pod przewodnictwem współczesnego szamana przyodzianego czarną peleryną rozpocząć drugi z trzech najpiękniejszych dni w roku.

25.XII. Zwany również „bożym narodzeniem” lub „środkiem najpiękniejszego okresu w roku”. Wspomniani już ludzie z początkami niestrawności dopychają się resztkami wieczerzy z dnia poprzedniego. Następnie swoimi rozklekotanymi acz świeżo wypucowanymi wyrobami samochodopodobnymi udają się, by pod przewodnictwem szamana przesycać się złudzeniami płaciwszy zań szczodrze drugą połowę gównianej pensji. Później zaś wróciwszy do swoich wciąż niespłaconych domów/mieszkań, zasiadają za stołami na których piętrzą się stosy trupów, którymi napychają się w towarzystwie bliższej czy dalszej im „rodziny”. Wszystko to z uśmiechem na ustach i w akompaniamencie drażniących uszy kolęd. Następnie ci sami ludzie rozsiadają się przed niespłaconymi jeszcze telewizorami i oglądają którąś z emitowanych corocznie superprodukcji (tytułów wymieniać nie muszę każdy wie o co chodzi.) i marzywszy o rewizytach dnia jutrzejszego kładą się spać.

26.XII Zwany również „szczepanem” lub „końcem najpiękniejszego okresu w roku”. Ci sami ludzie przebudziwszy się z poważnymi objawami niestrawności, „nakarmiwszy jaruzela” i zażywszy wszystkie możliwe produkty na zgagę i inne problemy żołądkowe. Stroją się w najbardziej wyszukane sukienki garnitury fraki itp. kłóciwszy się przy tym zażarcie ze wszystkimi wokół. Wsiadają w swoje produkty samochodopodobne by po krótszym czy dłuższym czasie jazdy z namalowanym uśmiechem na twarzy (równie szczerym jak większość współczesnych polityków) zameldować się przed drzwiami „ukochanych” rodziców, teściów, szwagrów, szwagierek, kuzynek itp Tam wręczywszy sobie kiczowate prezenty (mocno nadszarpujące i tak chujowy budżet ) udają się do punktu spędu by pod przewodnictwem czarnokieckowego szamana śpiewać, wyć, jęczeć wykonując szereg czarodziejskich gestów i płacić zań solennie. Wróciwszy zaś do mieszkań/domów swoich „ukochanych” rodziców, teściów, szwagrów, szwagierek, kuzynek itp oddają się wspomnieniom snując jednocześnie dalekosiężne plany, których szansa powodzenia jest porównywalna do szansy trafienia „szóstki w totolotka”. Następnie wracają do swoich niespłaconych mieszkań/domów. Niektórzy z nich zdążą się jeszcze pokłócić o to że mamusia krzywo patrzyła, a syn/córka źle siedzieli przy stole. Ale nic to wszak to jest najcudowniejszy okres roku. Kwitują jeszcze dzień słowami „święta, święta i po świętach” i myśląc powoli o spłacaniu dopiero zaciągniętych „chwilówek”
zasypiają otuleni snem sprawiedliwego.

A teraz wybaczcie mi – idę na trzecią zmianę do łagru…

30
12
Pokaż komentarze (6)

Komentarze do "Święta…"

  1. chujowo to nie jest grać w tą konsolę
  2. Smutne, ale prawdziwe…

    8

    1
    Odpowiedz
  3. Żal mi ciebie człowieku. Masz strasznie smutne życie.

    3

    11
    Odpowiedz
  4. Sama prawda dobrze gadasz Artur.
    b2

    0

    1
    Odpowiedz
  5. Bo my jesteśmy Polakami, narodem wybranym, Chrystusem wśród narodów świata, światłem dla ludzkości w godzinie próby. Jesteśmy gościnni, szczodrzy dla potrzebujących, odwarzni i wierni ideałom….. Dopóki nie pojedziesz za granicę, dopiero wtedy będziesz miał porównanie i świadomość, jak bardzo jesteśmy popierdoleni. A najlepsze co potrafimy robić to jak frajerzy umierać na wojnach. Wizji na przyszłość – nie ma, inwestycji w innowacje, gospodarkę, rozwój młodych pokoleń – nie ma. Ale bohaterów i wydarzenia II wojny światowej, która niedługo będzie obchodziła swoje 100-lecie wspominamy co tydzień. Kurwa.

    6

    1
    Odpowiedz
  6. Dokladnie tak damo widzę święta

    2

    0
    Odpowiedz
  7. Ty chyba przeskoczyłeś okres dzieciństwa. Ale łap łapkę, zaśmiałem się nawet raz.

    0

    0
    Odpowiedz

Mam dość robienia pod czyjeś dyktando!

Gdy ja czegoś chcę od kogoś to nie kwapi się, by mi pomóc, ale za to jak ktoś chce czegoś ode mnie to mi odmówić nie wolno, bo dopiero się zacznie litania żalu.

17
3
Pokaż komentarze (4)

Komentarze do "Mam dość robienia pod czyjeś dyktando!"

  1. chujowo to nie jest grać w tą konsolę
  2. Tzw. przyjaciele.
    b2

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Bo tak to już jest w tej cebulandi. Jeden bardziej od drugiego pobożny, dzielny i sprawiedliwy, a jak nikt nie patrzy to tylko kombinuje, jak wychujać bliźniego. Jesteśmy zbydlęciałym narodem, a nasza pycha i zadufanie w sobie sprawiają, że to się nigdy już nie zmieni.

    JAK SIĘ ZACHOWYWAŁEŚ WCZORAJ W PODWARSZAWSKIM MC`DONALDZIE KURWO JEDEN Z DRUGIM!!!!!! BYDŁO!!!!

    3

    0
    Odpowiedz
    1. Nie obrażaj bydła

      0

      0
      Odpowiedz
  4. Bo to tak to już jest – kolegów i przyjaciół możesz mieć mnóstwo dopóki masz kasę, stawiasz alkohol i się oferujesz z pomocą. Przy czym odzywają się tylko wtedy gdy czegoś potrzebują. A jak sam coś potrzebujesz to odpowiedź jest jedna nie mam czasu. Albo inna wypowiedź „musimy się kiedyś spotkać” gdzie kiedyś oznacza w bliżej nieokreślonej dalekiej przyszłości lub nigdy. Poziom społeczeństwa jeśli chodzi o większość ludzi spadł poniżej zera. Życie większości ludzi jest bardzo barwne – jedzenie, pracowanie, spanie, i tak w kółko, i najlepiej żeby się przebujać na innych bo po co samemu się starać.

    0

    0
    Odpowiedz

Pizdowata osobowość

Nie lubię swojego charakteru, a konkretnie jednej cechy, którą mógłbym nazwać pizdowatością. Chodzi o to, że cały czas wymyślam sobie w głowie scenariusze, np. że wygarnę komuś co o nim myślę, albo że zagadam do dziewczyny, która mi się podoba, a później i tak blokuje mnie strach i zachowuję się jak pizda właśnie. Zazdroszczę tym wszystkim aroganckim typom, którzy nie boją się mówić co myślą, nie zważając na konsekwencje.

36
2
Pokaż komentarze (2)

Komentarze do "Pizdowata osobowość"

  1. chujowo to nie jest grać w tą konsolę
  2. Jesteś introwertykiem (wymyślanie sobie chwalebnych scenariuszy na własny temat to jedna z cech introwertyków). Poszukaj o tym informacji w googlach, dowiesz się kilku ciekawych rzeczy. No i przykro mi, ale w tym świecie, który nadal pozostaje dźunglą, gdzie zwierzęta na dwóch nogach walczą o ochłapy – masz przesrane po całości. Będziesz wykorzystywany, popychany i poniżany i nic tego nie zmieni.

    10

    1
    Odpowiedz
  3. Też nie lubię twojego charakteru. W ogóle nikt nie lubi twojego charakteru.

    1

    0
    Odpowiedz

Paliwo

Wkurwia mnie to, że przez absurdalne w stosunku do zarobków ceny paliwa muszę się liczyć z każdym przejechanym kilometrem. Taki Amerykaniec to może mieć wyjebane czy mu auto spali 10, czy 20 litrów, bo za przeciętną pensję kupi sobie pewnie z 5 razy więcej paliwa niż w Polsce. A u nas, gdy lubisz posłuchać sobie pięknego dźwięku V8-ki, to najpierw Cię wyruchają na akcyzie za sprowadzenie, później na ubezpieczeniu, a później jeszcze na paliwie. Zakładając, że stacja paliw kupuje paliwo po 1,70 zł za litr, to dokładając 5% narzutu dla stacji i 15% VATu, to paliwo mogłoby kosztować nieco ponad 2 zł za litr. Paradoksalnie wpływy z VATu mogły by nawet wzrosnąć, bo obcokrajowcy zaczęliby u nas kupować jak pojebani, gdyby zobaczyli takie ceny. W dodatku przewoźnicy musieliby obniżyć ceny biletów, żeby ludzie się nie przesiedli na samochody. A ile by spadły koszty dla firm. Od razu by gospodarka ruszyła. No ale oczywiście Mateuszek twierdzi, że skoro mamy jedne z najniższych cen paliwa w Europie, to znaczy, że mamy tanio. Że te pieniądze idą na „walkę z globalnym ociepleniem”, czy jakoś tak. A jedyna partia, która ma sensowny plan gospodarczy dla Polski, ledwo przekracza próg wyborczy. Ja wiem, że jak mi się nie podoba, to mogę wyjechać do innego kraju, ale jak by nie patrzeć, Polska to po części mój kraj i mam prawo wymagać godnych warunków życia. Pewnie i tak moje gadanie niczego nie zmieni, ale od tego jest ta strona, żeby się wygadać.

33
6
Pokaż komentarze (6)

Komentarze do "Paliwo"

  1. Dobrze prawisz.

    4

    0
    Odpowiedz
  2. Kup auto adekwatne do zarobków , bo ani nie stać cię na paliwo ani na parkingi o czym zapewne zapomniałeś dodać

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Pozdrawiam z Filadelfii. Ja czasami na noc nie gasze swojegoPick-Upa V8. Niech sobie rechocze. Rano jest cieplutki i gotowy do jazdy. Hahahahaha!

    4

    1
    Odpowiedz
  4. Prawidłowa ocena sytuacji w tym gównianym, stojącym lichwą państwie iluzji. Europa wyginie wraz z jej stekiem nienormalnych i nienaturalnych idei. Wiele podróżuje po świecie i uwierzcie, że nawet kraje arabskie, tak negatywnie przedstawiane w naszej telewizji ściekiem płynacej, sa na wielu płaszczyznach bardziej liberalne, ale tego nigdy cebuli polskiej nie pokażą, bo cebula w piwnicy chlodnej w ciemności przechowywana być powinna. Amen

    7

    0
    Odpowiedz
  5. „Pewnie i tak moje gadanie niczego nie zmieni….”

    Dokładnie. Możesz mieć plan na zbawienie świata, plan na wyeliminowanie klęski pragnienia i głodu w Afryce, rozprawienie się z aids, nowotworami i malarią, ale w tym zasranym kraju się nie przebijesz, bo cię kurwa zadziobią. Ważne jest tylko to, kto głośniej krzyczy i atakuje oponenta, pooglądajcie sobie relacje z sejmu. Na kolejną kadencję dostają się nie Ci, którzy mieli coś mądrego do powiedzenia, tylko Ci, którzy narobili większego rabanu na mównicy i przed kamerami.

    6

    0
    Odpowiedz
  6. Polandesz to chory kraj, kto mądry dawno wyjechał, została patologia i garatka cwaniaków.

    1

    1
    Odpowiedz

Podawanie przebiegu samochodu

O nie nie, tym razem nie chodzi mi o cofanie licznika, ale o inną wkurwiającą praktykę sprzedawców aut, mianowicie wkurwia mnie, jak ktoś sprowadza auto ze Stanów z przebiegiem np. 100000 mil, a w ogłoszeniu jednostką miary jest kilometr, więc wpisuje 100000 tys. kilometrów. Dopiero później, jak otwieram ogłoszenie, to się okazuje, że to nie 100k kilometrów, tylko 100k mil. Naprawdę tak trudno jest pomnożyć razy 1.609344? Niby mała rzecz, a wkurwia

9
3
Pokaż komentarze (3)

Komentarze do "Podawanie przebiegu samochodu"

  1. gimbaza nie pamięta konsoli
  2. Tak samo idiotą jest ten kto w ogóle patrzy na przebieg w tych sprowadzanych do polski samochodach. Przecież każdy jest kręcony, a książeczka z przebiegiem podrobiona, więc chuj ma znaczenie, czy poda 100 tys. mil, czy km. I tak nie dowiesz się prawdy. Normą jest, że wszystkie używane auta, mają 170-190, żeby tylko nie przekroczyć magicznej liczby 200. A jaka jest różnica między 190 a 200? No, żadna. Typowy efekt psychologiczny, na który ta banda baranów, jaką jest ludzki gatunek się nabiera. No, ale nie dziwię się, skoro ludzie są tak durni, żeby się tym sugerować, jakby przebieg miał znaczenie. Wolę auto z przebiegiem 800 z Niemiec, niż 50 tys z Polski.

    4

    1
    Odpowiedz
    1. Dopóki będzie popyt na 20 letnie pasaty z 190tys na liczniku to takie będą dostępne. TDI u niemca ma 200 tys. po maksymalnie 4 latach.
      b2.

      1

      1
      Odpowiedz
  3. Tylko dobra guma i solidne gumowanie na komisariacie czynią cuda. Musisz poznać smak gumy na milicji. Lać gumą ile wejdzie i zrobić lewatywę gumową gruszką. Przegumować całą Polskę — od morza do Tatr. Lać zimnym końcem.

    2

    2
    Odpowiedz