Zlew

Nie wiem jak żyć, co o czymkolwiek myśleć, a związków nie ogarniam w ogóle. Raz coś chcę, później jakoś tego nie chcę. Nie wiem czy mieć własne uczucia, czy ich nie mieć. Jak na mężczyznę przystało – nie mieć. Ale jak wtedy być w związku.
Nie wiem czego chcę. Kiedyś wiedziałem czego chcę – ale rzeczywistość nie pozwoliła tego spełnić. No i rzeczywistość dojebała tak, że jestem w stanie obecnym.

Wyobrażam sobie za dużo, a rzeczywistość jest kompletnie inna. I potem się dziwię i nie ogarniam. I tak codziennie.

Podejmuję decyzje i są złe.

Pierdolnięty jestem, niezdatny do egzystowania z ludźmi. Karakan. Bezrobotny pasożyt. Najlepiej zaszyć się na jakiejś wsi, a przed domem napis – uwaga, pierdolnięta niezdecydowana pizda.

Patrzę oczami, słucham uszami i do mnie nie trafia. Nie umiem słuchać i patrzeć. I tak wszystko robię po swojemu.

Mam jakieś różowe okulary w mózgu. Uważam, że spotka mnie nie wiadomo co, będę nie wiadomo kim i mam przed sobą jakąś określoną drogę przez wyższe istoty. Tak nie jest. Nie jest tak. A i tak myślę, że jednak tak jest.

Jestem niezdatny do funkcjonowania. Nieprawidłowo reaguję na wszystko.

Ludzie mnie wykorzystują i robią jak chcą. Moje własne zdanie nie ma siły przebicia. Powinienem po prostu zamknąć ryj i nie przeszkadzać. Nie mieszać się.

Nie radzę sobie z relacjami międzyludzkimi. Każdą dyskusję przegram. Każdą kłótnię przegram. Już przestałem wyrażać własne zdanie. Nie umiem postawić na swoim. Wolę spokornieć, iść do rogu. Czuje się wykorzystywany. Kiedyś mówiłem swoje zdanie. Nic to nie dało. Niczego nie zmieniło.

Uprawianie sportu nie pomaga. Jest nawet gorzej.

Nie wiem jak to jest możliwe na tej 3 planecie od Słońca, że jest możliwe nieradzenie sobie z rzeczywistością. To jest absurd.

Nie wiem jak się dorwać do koryta. Nie wiem jak zarabiać pieniądze. Próbowałem, nie umiem ponownie wysłać CV.

Myślę o założeniu firmy. Fajnie gdyby się powiodło. Ale to jest fikcja. Ile osób już przegrało życie z wdupieniem się we własną firmę. Ale wolałbym zbankrutować niż wysyłać CV. To jest o wiele milsze. W mojej wyobraźni patrzącej na świat przez różowe okulary, nie potrafiącej prawidłowo ocenić rzeczywistości. Nie umiem. Zawsze się przeliczę. Od przedszkola zawsze pierdolnięty, tak już zostanie. Podstawówka, gimbaza, licbaza, studia. Tak już zostanie.

Chciałbym już utrzymywać się samodzielnie. To jest jedyne czego chcę. By mnie było stać na wynajem, dobre buty, jedzenie i proste rachunki. Zaszyć się i czymś zająć, nie rozmawiać z nikim, wyjechać do Finlandii i coś robić do śmierci, nie mając kontaktu z tą rzeczywistością w której jestem. Nie to życie, nie ta planeta.

Ulżyło mi.

54
11
Pokaż komentarze (16)

Komentarze do "Zlew"

  1. Też tak mam stary, cóż poradzić

    15
    2
    Odpowiedz
    1. Nie poddawać się. Sport może jednak warto również.

      OP

      0
      2
      Odpowiedz
  2. Ja też jak chcesz pogadać pisz

    0
    0
    Odpowiedz
  3. Oj kurwa, kurwa…
    Aż nie wiem co napisać… Mam praktycznie to samo. Myślę że spotka mnie chuj wie co. Mam ochotę wyjechać stąd i pojechać na jakieś zadupie. Tak samo jak Ty, mógłbym oddać się bez reszty jakiemuś zajęciu i zapomnieć.
    Tak się niby wydaje, że bycie na garnuszku rodziców/opiekunów jest wygodne i taka osoba jest szczęśliwa, a gdy tak na prawdę myśli o tym, jakim jest pasożytem i chce się usamodzielnić. Zawsze się dziwiłem w jaki sposób radzą sobie ludzie np. rodzeństwo straciło wszystkich bliskich, potrafią sobie poradzić i (o zgrozo) radzą sobie lepiej niż ja, mimo że straciły prawie wszystko. Ja bym sobie nie poradził.
    Pozdrawiam i trzymaj się.

    3
    0
    Odpowiedz
  4. Nędzny robaku, słuchaj mnie, albowiem jam jest Pan Bóg twój, Alfa i Omega. Niezbadane są moje wyroki i nie tobie je kwestionować. Dałem ci życie na tym świecie i masz być za wszystko wdzięczny. Masz się do mnie modlić (tylko o nic nie proś). Masz codziennie dziękować mi za to, że żyjesz i mówić mi jak mnie kochasz (chyba, że jesteś brzydki, to kochanie sobie daruj) i że jestem wszechmocny, wszechpotężny, nieskończenie mądry i w ogóle zajebisty. A! i jeszcze nazywaj mnie ojcem! – wiem, że się nigdy nie widzieliśmy, ale nazywaj mnie tak, bo inaczej się wkurwię. Nie zapomnij się mnie bać – chyba wiesz, że jestem mordercą? Wiesz co będzie jak mnie wkurwisz? – Nie, nie wiesz i nie chcesz wiedzieć. Tak więc, jak widzisz, prochu marny, za bardzo tu się skupiasz na sobie, podczas gdy to JA jestem tu najważniejszy. Kończ to narzekanie i zaczynaj MI kadzić.

    5
    13
    Odpowiedz
    1. Niezłe. /Mesio
      PS. Szkoda, że motłoch, na kolanach przed (dowolnymi) boziami się modlący, tego nie rozumie -o ile lepiej by się żyło bez tego ‚opium dla mas”.

      5
      7
      Odpowiedz
  5. No z niektórymi punktami się zgadzam z innymi nie ale fajnie by było porozmawiać masz tu kontakt : policeman92@o2.pl 😉

    1
    1
    Odpowiedz
    1. z kimś kto ma taki gupi adres nawet nie gadaj…

      2
      0
      Odpowiedz
  6. Tak samo 🙂 jak się odezwę źle, jak nic nie mówię jeszcze gorzej bo myślą że niemiła jakaś, uważa się za niewiadomo kogo.

    1
    0
    Odpowiedz
  7. Już po długości wpisu widać, że sam nie wiesz o co ci chodzi i po chuj to w ogóle piszesz. Ogarnij się, jak dasz radę streścić ten wpis, skrócić go do 1/4 długości, to będzie pierwszy krok do wyleczenia.

    8
    2
    Odpowiedz
    1. Bo właśnie o tym jest chujnia. Że sam nie wie o co mu chodzi.

      1
      0
      Odpowiedz
  8. No bo widzisz. Kiedyś jakiś prostaczek był pomywaczem, zamiataczem, kuchtą czy stajennym,ciurą i takim umierał. Nie miał roszczeń i pretensji do życia, dostał nahajką po grzbiecie od pana lub pańskich dragonów, hajduków i ani pysknął a dziś byle jaki chmyz chce być niewiadomo kim, bo mu wmówili że świat należy do niego, że ma walczyć o swoje, uczyć sie i inne a on ma po prostu pracować jak niewolnik, modlić sie do bozi i nic nie chcieć od życia. P.S. Czy ty nie wiesz że urodziłeś sie w feudalnej Wolsce? Bez układów, protekcji i znajomości nic nie zdziałasz wielkiego a nie jesteś rozwrzeszczanym agresywnym burakiem to ciężkie życie ciebie tu czeka. Wyjedź lepiej póki możesz.

    9
    2
    Odpowiedz
  9. Witaj bracie, wiem o czym piszesz, bo codziennie przeżywam to samo. Jestem zniechęcona do dalszej egzystencji. Bo jak tu przebrnąć przez tą ciągłą falę cierpienia i nie radzenia. No jak?

    3
    0
    Odpowiedz
  10. nie masz może zaburzeń schizofrenicznych?

    2
    2
    Odpowiedz
  11. Wiem o czym piszesz. Pójdź na psychoterapie, możesz mieć rozszczepioną osobowość.

    0
    0
    Odpowiedz

Samotne życie

Pewnie wielu z Was doświadcza tego samego, mimo to muszę to z siebie wyrzucić – zdycham z samotności. Mam jakiegoś asparagera czy inny autyzm i, odstając od reszty towarzystwa, jestem zawsze zupełnie sam. Nikt nie chce się ze mną trzymać, o związkach to już chyba nawet nie trzeba pisać. Jak daleko sięgam pamięcią to zawsze byłem sam, każde moje wspomnienie jest samotne. Wiem, że to nie jest nikogo wina oprócz mnie ale przez to boli jeszcze bardziej. Każdego dnia budzę się, siedzę w pracy na uboczu, wracam do domu i idę spać. Po co wieść takie życie… Próbowałem wyjść do ludzi, zapisałem się do różnych organizacji, próbowałem zagadywać i wychodzić z inicjatywą, ale zawsze kończę poza grupą. Nie mam już do niczego motywacji, co to za przyjemność iść przez życie samotnie, nie mając nikogo z kim można by się nim dzielić. Myślę, że być może wkrótce dosłownie zejdę na pęknięte serce, tak mnie fizycznie boli jak widzę te wszystkie zakochane pary albo paczki przyjaciół siedzące po knajpach kiedy ja sam snuję się po mieście. Ile bym nie próbował się z tym pogodzić to gdzieś ten zwierzęcy instynkt potrzeby socjalizacji się odzywa. Normalnie na nic nie narzekam ale ta jedna sprawa rozsadza mnie od środka. Co za parszywa ironia losu, że dla tylu ludzi znalezienie sobie pary czy przyjaciół jest najprostszą i najbanalniejszą rzeczą na świecie kiedy w tych samych kwestiach są osoby, dla których jest to rzecz najtrudniejsza z możliwych…

82
5
Pokaż komentarze (35)

Komentarze do "Samotne życie"

  1. Marszcz Freda i nie narzekaj bo najlepsza baba to własna graba. Panimaju?

    8
    18
    Odpowiedz
    1. Nu, pacan, ty sprasił tak i ja atwieczaju: ni chuja ty pridurok nie panimajesz. Paszoł na chuj.

      1
      0
      Odpowiedz
      1. Vy che afigieli zdes

        0
        0
        Odpowiedz
  2. Gościu, to jest niemożliwe że piszesz taki składnyJ i elokwentny tekst (mówię to bez ironii) a nie masz żadnych znajomych/przyjaciół.

    24
    5
    Odpowiedz
    1. No tak. Bo składność i elokwencja tekstu i (prawdopodobnie) mówienia jest oznaką tego, ilu masz przyjaciół. Gość sam pisze, że po części jest to jego wina. Można powiedzieć, że dokonał mimowolnego wyboru.

      10
      0
      Odpowiedz
    2. Chyba najczęściej typowa patusiarnia ma swoich ‚ziomków’…

      10
      0
      Odpowiedz
    3. no dokładnie może to osoby z Twojego towarzystwa są jakieś nie ten tego.Znajdz ludzi na swoim poziomie o podobnych zainteresowaniach itd.POWODZENIA

      10
      0
      Odpowiedz
    4. to jest całkowicie możliwe, wejdź na fakebooka i spójrz na to, co tam sie odpierdala… autor jest po prostu na zbyt wysokim poziomie w stosunku do ogółu

      11
      0
      Odpowiedz
    5. Bez kitu, zgadzam się. Fajnie piszesz, wydajesz się być ogarniętym typem. Co Ci mogę powiedzieć? Dziwne jest to, że tylu ludzi jest na świecie, a tylu jest samotnych. CO zauważyłam po sobie (studia, liceum). Ludzie nie lubią nowych w swojej grupie. Zawsze znajdzie się ktoś, który chce się trzymać starego składu, bo chyba boi się, że ktoś nowy zajmie ich miejsce. Powiem Ci, że dłuższy czas sama tak miałam. Nie chciałam nowych w grupie. Później mi przeszło, stwierdziłam, że nie ma co zamykać się na ludzi, ale widzę, że wciąż wiele osób tak ma. No mam znajomych na studiach, niby się przyjaźnimy, ale żeby coś więcej, to nie. Każdy siedzi ze swoim partnerem i ze ‚starymi’ przyjaciółmi, których znają kupę lat. Jak chcesz rady, to proponuję zaprzyjaźnić się najpierw z jedną osobą, a nie całą grupą. A gdzie to robić? Nie masz nikogo ogarniętego w pracy?

      7
      0
      Odpowiedz
      1. „Bez kitu”, „ogarniętego”, pierdolenie o „czymś więcej” i „partnerze”. Książkowy przykład ogłupionej facebookiem panienki, której się wydaje, że jest mądrzejsza od innych, podobnych sobie, że się czymś wyróżnia. Ale nie martw się – wszystkie inne też tak myślą. Cóż za ironia…
        A, no i teraz czekam aż napiszesz, że wcale nie uważasz się za lepszą/mądrzejszą od innych.

        9
        2
        Odpowiedz
    6. Gówno prawda.

      1
      3
      Odpowiedz
    7. To właśnie jego brzemię.

      0
      0
      Odpowiedz
    8. Właśnie bardzo możliwe, drogi kolego. Najwięcej znajomych mają właśnie ci, co najwięcej bezcelowo kłapią dziobem o pierdołach.

      8
      0
      Odpowiedz
    9. Takie umiejętności mają zwykle ludzie, którzy dużo czytają.

      1
      0
      Odpowiedz
      1. chuja prawda….

        0
        1
        Odpowiedz
    10. Może mieszka w byłych PGRach pośród kwiatu buraczanego i napierdalania disco-polo z głośników na balkonach…

      0
      0
      Odpowiedz
    11. „Gościu, to jest niemożliwe że piszesz taki składnyJ i elokwentny tekst (mówię to bez ironii) a nie masz żadnych znajomych/przyjaciół.”
      Jak wy, kurwa, mało wiecie o życiu, ludzie. Ja autora rozumiem doskonale, mógłbym podpisać się wszystkimi członkami pod jego tekstem. Całe życie książki, sport, „doskonalenie siebie” we wszystkim zaowocowały tym, że mam dużą wiedzę, fajną pracę, gdzie dobrze zarabiam, ładne mieszkanie, niezły samochód, a do tego – heh – robię znacznie mniej błędów ortograficznych, interpunkcyjnych i logicznych, niż większość ludzi na świecie i jeszcze na dodatek jestem nadzwyczajnie sprawny fizycznie i nieźle zbudowany. I chuj z tego? To nie znaczy nic. Nic. Ale Wy o tym nie wiecie, bo Wy macie to „coś”, co sprawia, że macie konatakty towarzyskie, dziewczyny/facetów, imprezy, seks. I wydaje Wam się, że gdybyście (u)mieli to wszystko, co ja, to by Wam to zapewniło jeszcze więcej zabawy, seksu i luzu. Gówno prawda. Dla mnie, mimo iż nie skłamałem w żadnym powyższym zdaniu, znalezienie atrakcyjnej kobiety na seks jest NAJTRUDNIEJSZĄ rzeczą w życiu. Owszem, zdarzyło mi się, ale bez porównania łatwiej jest zmienić pracę na lepiej płatną, niż znaleźć dziewczynę chętną na seks.
      I równie trudno napisać tu cokolwiek, co przepuściłby pieprzony moderator. Jak tego nie puścisz, to goń się. Tak, szantaż emocjonalny zastosowałem, tak.

      1
      0
      Odpowiedz
  3. Głębia związków jakie obserwujesz, raczej by cię nie zadowoliła w praktyce. Jest od cholery ludzi takich, jak ty. Samotnicy odbijają w fantastykę, neopoganizm, różne ruchy artystyczne, wszystko co dalekie od korpo-rzeczywistości. Może popukaj w takie drzwi, a nuż ktoś ci otworzy?

    14
    0
    Odpowiedz
  4. Wiem co czujesz, mógłbym się podpisać pod tym tekstem. Napisałem dużo dłuższy komentarz, ale po chwili uświadomiłem sobie że to na nic i skasowałem. Pozdrawiam wszystkich wyrzutków 🙂

    14
    0
    Odpowiedz
    1. I dobrze, bo i tak nikt by tego gówna nie czytał. Weź chłopie dupę w troki i zajmij się czymś. Nie bądź pizdą! jest jak jest, prawdziwy macho goli nos piłą łańcuchową.

      0
      1
      Odpowiedz
  5. Dobrze, że to napisałeś, szkoda, że akurat tutaj, ale zawsze to jakiś początek. Otóż wiedz, że ludzi z Aspergerem jest całkiem sporo, tylko wielu nie jest zdiagnozowanych. Sam mam dość silnego, doskonale wiem co czujesz. Od razu Ci powiem – odpuść sobie tzw. „normalnych”, nie wyleczysz się z nimi, tylko ośmieszysz. Uderzaj do podobnych sobie, dobrze Ci tam ktoś radzi – kluby fantastyki, konwenty, to są miejsca dla Ciebie. I nie łam się, że będziesz sam, ja mimo Aspergera znalazłem żonę. Jak chcesz pogadać, Ty albo inny Aspi, pisz: gelo244@10g.pl .

    5
    0
    Odpowiedz
    1. Ciekawe jest to, że zawsze takim samotnikom przypisuje się łatkę osoby uciekającej/lubującej się w fantastyce. Bardzo często się z tym stwierdzeniem spotykam, a nie znam żadnej samotnej osoby która by takie rzeczy ogarniała, samotni jakich znam ogarniają jakieś „poważniejsze” rzeczy jak klasyka literatury, niszowe gatunki muzyczne czy francuska nowa fala w filmie 🙂

      8
      0
      Odpowiedz
      1. A nie, to to hipsterzy są. A z nich tacy samotnicy, że muszą się wszystkim chwalić w internecie.

        0
        0
        Odpowiedz
      2. Bo my tu patałachu mówimy o fantastyce wysokich lotów, np. twórczość Jacka Dukaja, a nie jakieś hollywoodzkie pierdolenie. Taki Lem na przykład miał tyle we łbie, że mu już inni ludzie nie byli do niczego potrzebni. Albo Dick – umarł samotny i niezrozumiany. Lovecraft – znany jako Samotnik z Providence… A teraz wracaj do swojego mtv.

        2
        1
        Odpowiedz
        1. ja bardzo lubie Machiavelli ksiaze i Tupac roza ktora wyrosla na betonie, bardzo madre i zyciowe ksiazki !

          0
          0
          Odpowiedz
  6. Magiczne słowo: dystymia. Taka mniejsza siostra depresji. Ta cholera jest z tobą latami i nawet o tym nie wiesz.

    2
    0
    Odpowiedz
  7. Hmm też łapie zawiechy, uciekam w toń swych myśli i gubię kontakt z rzeczywistością, ale to jest fajne. Dodatkowo jestem chyba erotomanem i pukalbym się co 2h.

    1
    0
    Odpowiedz
  8. Nawet nie wiesz jak dobrze Cię rozumiem… Samotność to mój jedyny przyjaciel od jakichś 2 lat, kiedy to zostałem całkiem sam (nie liczę paru osób z rodziny, bo oni są, ale mnie nie rozumieją). Mógłbym napisać podobne rzeczy jak Ty i starać się pocieszyć, ale to drugie byłoby ciężkie, bo sam mam podobnie. Jakbyś chciał pogadać o tym co Cię boli to możesz mi podać namiar do siebie. Odezwę się. Trzymaj się, nie jesteś sam w tej ciemności.

    1
    0
    Odpowiedz
  9. paietaj, wiekszosc to idioci a grupy ludzi (czy to w pracy czy na studiach) obnizaja swoja inteligencje zeby sie do siebie dostosowac. napisz mi email, pogadamy , moze zostaniemy kumplami libermagus malpa gmail, 🙂

    1
    1
    Odpowiedz
    1. kurwa, nie róbcie tu kółka wzajemnej adoracji. Wypierdalać z tymi mailami!

      0
      2
      Odpowiedz
  10. Mialem podobny problem. Odkrylem, ze bedac samemu mozna byc szczesliwszym niz w halasliwym, malo swiadomym towarzystwie, ktorego psychika jest niestabilna a wartosci duchowej brak. Mi pomaga natura, drzewa, laki, konie, koty, tylko nie psy bo to to samo co lis, szczur, i golab pocztowy. Chodzi o to, zeby ta natura mocno sie nasycic czyli trzeba jezdzic i zwiedzac i poznawac wiele miejsc wiejskich i neutralnych, miasta to inaczej obozy niewolnikow. Jak przejedzie sie 100 kilometrow przez las juz jest lepiej, polecam tez rower szosowy zaawansowany, muzyka z naturalnymi dzwiekami wykonana wysoce artystycznie, jak electro house z poprzedniej dekady. W ludziach nie ma co szukac szczescia, dlatego polityka wykorzystuje ludzi, gdyby ludzie byli wartosciowi swiat wygladalby tak, ze nikt nie chcialby isc do nieba, bylo by tak cudownie. A jak ktos lubi ludzi to niech ruszy swoj niedomyty zad i wykonuje satysfakcjonujaca prace dajaca radosc innym

    1
    1
    Odpowiedz
  11. Zainteresuj się RSD Tylerem / Owenem (youtube), on może Ci pomóc. Musisz znać tylko język angielski, chociaż jest parę filmików w PL też.

    0
    0
    Odpowiedz
  12. Jak byś był z Wrocławia, to chętnie bym Cię poznała, bo nie mam za grosz znajomych, przyjaciół… Tylko rodzina i chłopak, ale czasem chciałoby się pójść z kimś na kawę tak po prostu i ponarzekać na życie..

    0
    0
    Odpowiedz

Poparzony jezyk

Witajcie, chujanie. Wiecie i na pewno znacie te wkurwiające uczucie poparzenia języka przez kawę herbatę czy inne bladztwo. Za każdym razem gdy sobie taka herbatkę zrobię, zapominam o tym ze to wrzątek i biorę tego pieprzonego łyka. Ile razy można w ciągu dnia przez własny debilizm się wkurwić. Krótka chujnia ale musiałam.

20
22
Pokaż komentarze (5)

Komentarze do "Poparzony jezyk"

  1. Jebnięty żeś

    2
    1
    Odpowiedz
  2. Rób tak jak ja. Jak jestem w robocie i robię sobie herbatę, to od razu jak ją zaleję, zaczynam „męczyć koguta”. Jak skończę to herbata ma idealną temperaturę. Dwie pieczenie na jednym ogniu.

    0
    1
    Odpowiedz
  3. Ciesz się, że nie pracujesz z fiolkami z kwasem solnym…

    2
    0
    Odpowiedz
  4. To pikuś, skóra zejdzie i za 3 dni nowa. Ale jak sobie język przygryziesz….. to jest dopiero chujnia.

    0
    0
    Odpowiedz
  5. Ja to zawsze zalewam herbatę na pół z zimną wodą

    0
    0
    Odpowiedz

Sążne rąbanko

Podzielić się chciałabym z Wami moją chujnią która dotyczy rąbania. Niestety nie takiego o którym właśnie pomyśleliście zboczuchy. Mianowicie znowu nastała zima i jako że mieszkam na wsi muszę martwić się o pieprzony opał. Niestety mogę w tej kwestii liczyć tylko na siebie. Sama muszę jebać siekierą w te pierdolone sękate pnie, żeby nie zamarzł mi kuper. Walę przy akompaniamencie Rammsteina albo Kazika, wydając dźwięki zbliżone do wściekłego orka. I tak naparzam jak jakiś cholerny drwal, rozpieprzam te ciężkie bydlaki, targam do domu i tak do zajebania. I naprawdę nie jestem jakąś delikatną kruszynką, ciężkiej roboty się nie boję, ale akurat ta czynność irytuje mnie niezmiernie. I to wpierdzielanie kasy w dym! Psia jego mać! Muszę znaleźć silnego mężczyznę, albo wylecieć z Polski razem z bocianami! Że też nie urodziłam się na Jamajce. Tam by było palenie bez rozpruwania kloców! Chujnia i śrut!

65
3
Pokaż komentarze (26)

Komentarze do "Sążne rąbanko"

  1. Kup maszyne do rozlupywania drewna i podkręć na full Rammsteina, będzie git.

    11
    0
    Odpowiedz
    1. Bylem na Jamajce. Zycie tamtych ludzi jest gorsze niz twoje.

      6
      0
      Odpowiedz
    2. Kup piec na ekogroszek z podajnikiem i puść Boba Marleya

      6
      0
      Odpowiedz
  2. Gdybyś, patałachu płci odmiennej, zarabiała 18 tysi netto miesięcznie i jeździła mesiem (W212), to, rzecz jasna, nie miałabyś takich problemów.

    Gdybyś miała rozum, to także nie miałabyś takich problemów.

    A tak, to masz problem. I nie jest nim ten twój zmarznięty odwłok, który chcesz nadstawiać za drew porąbanie… (w takim układzie rozważ przejście na „zawodowstwo”, więcej (wy)ciągniesz i dupsko tyle nie zmarznie). Problem jest w tym, że wyjątkowo tępa dzida jesteś. Nie słyszałaś o innych możliwościach ogrzania chałupy niż drewno (i tak już sukces, że nie rozpalasz na środku izby ogniska)? Centralne ogrzewanie na np. pellety, c.o. na butlę z gazem… O węglu to Pan twój, Mesio, nawet nie wspomni… Trzeba było o tym pomyśleć wiosną lub latem. A tak to doginaj, głupich robota lubi. Zresztą fizyczna praca na świeżym powietrzu jest zdrowa. Jak do wiosny kondychę wyrobisz, to będziesz miała też większe szanse załapania się na tyrę na taśmie w naszym Łódzkim Wydziale Fabrycznym (choć przypomnij odźwiernemu przy bramie, że jesteś „ta od drewna”, żeby było z góry wiadomo, że bardziej skomplikowanych prac niż zamiatanie trocin na wietrze nie należy ci zlecać) i wtedy też nie będziesz mieć takich problemów -nasze przyzakładowe baraki są w pełni ekologiczne, albowiem są opalane starą kowbojską metodą… a mianowicie gównem (choć z braku bizonów srać musi kto inny).

    No, możesz pokłonić się i powstać z klęczek na których czytałaś ten post (dziób niepotrzebnie otwierałaś, bo przy takim ograniczeniu umysłowym to jeszcze byś odgryzła). /Mesio

    PS. „Muszę znaleźć silnego mężczyznę, albo wylecieć z Polski razem z bocianami!” Actually, zgodnie z najnowszymi cebulackimi trendami powinnaś znaleźć chłopa, żeby bocian miał ci co przynieść. 500+ powinno rozwiązać problemy z ogrzewaniem. Ale Pan twój raczy docenić to, że dbasz o nierozprzestrzenianie się patologii umysłowej.

    9
    10
    Odpowiedz
    1. Kiedyś myślałem, że mesiu dość kumaty.
      Ale nie.
      Mesiu jest głupszy od autora – nie odróżnia prowokacji od prawdziwej chujni :))
      Napiszę zaraz chujnię o zgniłej cebuli. I czekam na (t)woje wypociny tumanku nasz kochany :*

      7
      1
      Odpowiedz
      1. Gdybyś nie był patałachem, patałachu, to wiedziałbyś, że Pana twojego, Mesia, pierdoli czy to prowokacja czy nie. Liczy się temat. /Mesio

        PS. A co do chujni o zgniłej cebuli, to pisz, patałachu. Jak będzie dobra to się Pan twój chętnie pośmieje. A jak będzie miał kaprys, to może nawet zaszczyci cię komentarzem (który, jako i ten i wszystkie pozostałe, przeczytasz na klęczkach). 😉

        1
        0
        Odpowiedz
      2. Jedyne za co jestem wdzięczny mesiowi to to, że podpisuje swoje komentarze. Dzięki temu wiem, które gówno omijać szerokim łukiem. Szukam wzrokiem „/Mesio” oraz „PS.” – ot i cała filozofia.

        3
        0
        Odpowiedz
    2. Wiesz.. ogrzewanie innym sposobem niż centralny na drewno za darmo nie rozdają. Jednak nie każdego stać na takie ‚luksusy’

      0
      0
      Odpowiedz
    3. Widzę jakiś mężczyzna sie odezwał. Albo zapracowana polka ktora juz dostała swoje 500+ i prace rzucila jak większość. Śmieszne,naprawde. Najgorzej jak ktos nie wie nawę jak siekiera wygląda bo jedyne co miał w rękach to chuj z którego się kasę doiło. 😀

      0
      0
      Odpowiedz
  3. No nie, zakochałem się w Tobie. 😀

    3
    2
    Odpowiedz
  4. Ta,na Jamajce pali się ale co innego.

    2
    1
    Odpowiedz
  5. Kurwa, że też mnie gdzieś tam niedaleko nie ma, ale bym ci to porąbał. Bez kitu, kocham tą robotę 🙂

    6
    1
    Odpowiedz
  6. Albo zajmij się tym wcześniej zamiast później robić wszystko na ostatnią chwilę. A jak Ci się nie chce, to daj sąsiadowi albo menelowi na pół litra (po robocie) to najebie Ci tyle drewna, że nie spalisz tego do końca życia.

    5
    0
    Odpowiedz
  7. Kobieto, wiesz co prawdziwych facetów kręci… 😀

    6
    0
    Odpowiedz
  8. A ja tam lubię rąbać drzewo. Ba, samemu ściąć (tylko suszaki), pociąć, załadować, przywieźć, rozładować, pociąć, porąbać i wrzucić do kotłowni. Drzewo jest miłe w dotyku, pachnie a świeże powietrze wyostrza apetyt, o.

    9
    0
    Odpowiedz
    1. A jak się w drewnie cały dzień robi, ubrania przechodzą zapachem lasu

      1
      0
      Odpowiedz
  9. Uwierz mi że nie tylko Ciebie to wkurwia ale co zrobić taki mamy klimat he he

    2
    0
    Odpowiedz
  10. Mesiu, jakbyś jeździł jakąś nówką sztuką, to byś wiedział, że za 2 lata unia zabroni palenia węglem i byś nie wkręcał kobity w zajebiste koszty, czyli zakup pieca z podajnikiem. A tak widać, że jesteś starym dziadem, który jeździ co najwyżej beczką i chuja masz a nie pojęcie o paleniu. A TY kobieto zadbaj o opał rok wcześniej, żeby drewno wyschło, nie męcz pleców tylko najmij żuli albo lepiej ukraińców do rąbania i ciesz się ekologicznym paliwem odnawialnym.

    9
    0
    Odpowiedz
    1. „Mesiu, jakbyś jeździł jakąś nówką sztuką, to byś wiedział, że za 2 lata unia zabroni palenia węglem”

      Srały muchy będzie wiosna…
      O co zakład, że, jak mawiał Franz w „Psach”, „będzie tak samo, albo lepiej”?
      Zresztą, kto ci synku zagwarantował, że za 2 lata w ogóle będzie Unia lub my w niej… /Mesio

      PS. A w piecu Pan twój palił (i drewno też rąbał) jeszcze za poprzedniego ustroju, więc wiesz gdzie mu patałachu możesz naskoczyć, nie?

      1
      0
      Odpowiedz
  11. Rammstein, mmmm… szczególnie ten kawałek o strażakach. Ale polecam jeszcze Linkin Park. Słucham ich na przemian z Rammstein, czasem właśnie taka muza dodaje poweru.
    Tak, jestem zboczuchem – sążne rąbanko skojarzyło mi się jednoznacznie. Czytając wpis myślałem tylko o rąbaniu Autorki. Jestem zupełnie normalny, pozdrawiam.

    0
    0
    Odpowiedz
  12. Rozbudziłaś moje marzenia. Z chęcią bym Ci porąbał. Wyobraziłem sobie siebie przy drewnianej chatce łomoczącego siekierą, a później pijącego herbatę przy kominku i grającego na gitarze z przytuloną do siebie ukochaną kobietą. Cholera właśnie oblałem się herbatą i czar prysł. Gitara i herbata naraz to za dużo.

    3
    0
    Odpowiedz
  13. Zostań moją żoną!

    2
    0
    Odpowiedz
  14. Napisz do mnie, a za darmo Ci porąbię. Jestem studentem i dawno nie zażyłem ostrej roboty fizycznej. Chętnie wpadnę na weekend i wieczorem przy piwku, żarełku (na Twój koszt!) i Rammsteinie czy innej metalowej kurwie (może być Marduk) pogadam o przemijaniu, astrofizyce albo o wikingach – pisz i nie bój żaby titanium789182301@gmail.com

    1
    1
    Odpowiedz
    1. hej, może metoda jest zła, najpierw użyj niespecjalnie dużej siły żeby nabić kawałek który chcesz porąbać a potem już z nabitym kawałkiem kloca walnij obuchem w pień na którym rąbiesz, drewno samo się rozpołowi. Jak to mówią nic na siłę, młotkiem 😉

      0
      0
      Odpowiedz
    2. Zapomniałeś napisać,że byś zakutasił przy okazji,a ja takiej nieszczerości nie lubię. ~ „ta od drewna”.

      1
      0
      Odpowiedz

High-life

Jak to jest, że ludzie tak bardzo się zmieniają po szesnastce.
Od początku. Mieliśmy zgraną paczkę. Trzymaliśmy się ze sobą już od czasów przedszkola, jednak ostatnio coś zaczęło się sypać. Teraz mam 21 lat i z dawnej paczki sześciu osób zostały dwie. Dlaczego? A no dlatego, bo tamte cztery osoby poczuły „high-life”. Zawsze spotykaliśmy się raz w miesiącu. A to na mieście, a to jak ktoś nie miał dużo czasu to na skype. Jednak ostatnio dało się słyszeć, że ta czwórka nie będzie już zamulać. Zamulać spytacie? Czyli nie będą się pojawiać na spotkaniach, na których nie ma jarania albo alkoholu. Teraz poszli w swoją drogę i nigdy nie mają czasu na swoich dawnych kompanów. Oczywiście mówię o tej czwórce. Przez tyle lat byli pierwsi do wyjścia, a teraz dupa, jak to tak bez odurzania się? I cały młodzieńczy sen o przyjaźni „na całe życie” prysł. Smutne jest to, że ludzie z którymi się przyjaźnisz ponad 12 lat wybierają używki i melanże zamiast ciebie. Dobranoc moi mili.

31
7
Pokaż komentarze (3)

Komentarze do "High-life"

  1. No i następny zdziwiony że ktoś wyrósł z wieku nastoletniego nie tylko wiekowo, ale też i mentalnie. Też miałem kolegów z którymi razem się bawiliśmy w piaskownicy, łaziliśmy po dachach garaży, urządzaliśmy zawody kto dalej siknie. Nadal spotykam tych ludzi, ale jesteśmy już dla siebie obcy. Co najwyżej cześć – cześć i każdy idzie w swoją stronę. Oni mają swoich znajomych, ja swoich. Wiesz dlaczego? Bo jedyne co nas łączyło, to piaskownica i podwórkowe zabawy. Ale z tego się w pewnym wieku wyrasta i nie ma już nic, co by nas trzymało razem. Zamiast się użalać nad sobą, szukaj innych znajomości i przyjaźni.

    16
    2
    Odpowiedz
  2. Alko i jaranie to dno ale raz kiedyś należy się zresetować. Ja tak robię 2 razy do roku i mi wystarcza

    2
    0
    Odpowiedz
  3. Nie martw się, gdy już wszyscy się wyszumią to wrócą do przyjaźni. Prawda jest taka, że szanse przetrwać mają tylko przyjaźnie te z dziecinnych lat. Te późniejsze przychodzą i odchodzą, nigdy nie są trwałe. Te z pracy też są do dupy (wyjątkiem są służby mundurowe, ta praca wiąże ludzi mocno). Sam doceniłem dawnych przyjaciół dopiero po 30ce.

    1
    1
    Odpowiedz

„Czcij ojca swego i matkę swoją”

Do napisania tej chujni zaispirowała mnie pewna historia, którą przeczytałem na jednej z tych stron, gdzie można wypisać swoje „wyznania” (anonimowe czy jaka inna strona).

W ogromnym skrócie była to historia człowieka, który miał naprawdę źle z rodzicami- wyzwiska, przemoc psychiczna i fizyczna.

Ten człowiek spotkał dziewczynę, która to zrozumiała i nie naciskała na niego „pogódź się z rodzicami” czy coś.

To teraz ja opiszę swoją historię i co mnie właściwie wkurwia.

Długo mi zajęło to, zeby to wszystko zebrać w sobie, dusiłem to wiele czasu.

Otóż- moi rodzice byli warci siebie, niestety w negatywnym znaczeniu tego słowa. Pamiętam alkoholizm ojca, kiedy mnie dusił, tak samo pamietam jak matka powiedziała do mnie „zabieraj pieniądze i wypierdalaj”. Tak samo dobrze pamietam jak nie lubiłem jeść zupy z buraków. Wtedy ojciec wziął nóż przyłożył mi do gardła, a matka wtórowała mu z siostrami „jedz jedz jedz”.

Całe zajście widział Ś.P. dziadek bo przyjechał chwilę po tym, a matka do niego co? „My sobie tak żartujemy” NO JA PIERDOLE!!

Lata później się rozwiedli, szczerze już wolę nie wnikać o co tak naprawdę poszło- jedno pijackie akcje ojca, drugie to zdrada przez matkę.

Rozwód nie dobiegł końca, gdyż wtedy ojciec miał wypadek i zmarł.

Jeżeli ktoś mi powie, że „rozwódka przekłada wszystkie negatywne emocje do byłego męża na syna”- zgodzę sie. Wtedy też zaczęły się wyzwiska w moim kierunku, nie raz buty leciały w moim kierunku, raz nawet nie wiem jak to nazwać- „psychoza” to kopała mnie.

W porę znalazłem pracę przy roznoszeniu ulotek. To było jak miałem może z 16 lat. Oczywiście zaraz matka, że „dom jak hotel traktuję”- przepraszam bardzo- jaki dom?! Kobieto, jaki to dom gdzie mnie się wyzywa i okłada nogami?!

Z czasem rzecz jasna przemoc fizyczna ustała, bo praca przy roznoszeniu ulotek, chodzenie po całym mieście swoje zrobiło i nawet nie byłaby w stanie mnie zaatakować.

Technikum spędziłem na jak najkrótszym przebywaniu w domu, odrabianiu lekcji w pociągu, pracy przy ulotkach.

Po skończeniu szkoły, kiedy już miałem inną, lepiej płatną pracę to każdy mój powrót do domu był taki sam – robienie awantur, bo „ona się pieniędzy domaga” (kiedy na jej konto wpływała renta po ojcu. No i w końcu „zabieraj pieniądze i wypierdalaj”.

Jeszcze zanim przejdziemy do punktu programu: niby w papierach mam wpisany autyzm. WAIT?! CO KURWA?!
Funkcjonuję normalnie, a w papierach mam, że „chorowałem na autyzm”, gdzie niezależnie od psychologa słyszałem „autyzm jest nieuleczalny, a Pan ma tylko problemy z samooceną, a nie autyzmem”.

Z tego co się dowiedziałem namieszano mi w papierach tylko dlatego, aby matka mogła na to dodatki z mopsu dostawać.

Burdel w papierach, gnębienie w szkole z powodu „domniemanego autyzmu” (bo ona oczywiście musiała iść do szkoły i przed całą moją pierdoloną klasą opowiedzieć, że „cierpię na autyzm”- dobrze, że w technikum tego nie zrobiła, ale lata gnębienia i przełożyły się tu) i szkody jakie mi to wyrządziło było dla niej warte jebane 150zł/msc (czy ile tam mops daje). JEBANE 150zł/MSC!

Nie utrzymuję z nią kontaktu od 3 lat, a mam 24 (no, w kwietniu 25).

To teraz wracamy do początku.
Opisałem historię człowieka, który miał dość podobną patologię w domu, znalazł dziewczynę, z czasem jej opowiedział, ona zrozumiała.

Moja sytuacja: poznaję jakąś dziewczynę, otwieram się, z czasem mogę uchylić rąbek tajemnicy, a co ona?! „Powinieneś pogodzić się z mamą, bo mamę ma się jedną”. I tyle co pannę widziałem.

Nie rozumiem w tej kwestii kobiet- niby nie chcą mieć teściów, bo „teściowie to zło wcielone” a jak mają taką możliwość to jeszcze „pogódź się z mamą”, „mamę ma się tylko jedną”, „ale to rodzice”.

I nie rozumiem takiego głupiego pierdolenia „to jest mama, nieważne jaka ale mama”- kurwa mać!

Po pierwsze (i niech niektóre tępe baby się nauczą tego)- rodzic to w pierwszej kolejności człowiek moim zdaniem, a człowiek jak wiadomo potrafi zawieść. Skoro obcego człowieka za przemoc psychiczną potraficie kopnąć w dupę, to czemu nie rodziców?! To są też ludzie, a określenia „rodzic” nabierają jak umieją wychować, a nie zachowywać się wobec dziecka jak jebana patologia.

Znalezienie sobie drugiej połowy to będzie dla mnie bardzo ciężka robota patrząc na mentalność 3/4 kobiet. „Pogódź się z mamą, mamę ma się tylko jedną”.

Chwilami mam ochotę wypierdolić z Polski, załatwić sobie nową toższamość, a jak któraś się zapyta co z rodzicami powiedzieć, że „nie żyją”, albo „porzucili mnie”.

I teraz ironiczna puenta: „Czcij ojca swego i matkę swoją”

64
3
Pokaż komentarze (15)

Komentarze do "„Czcij ojca swego i matkę swoją”"

  1. Ale żeś napierdolił tych odstępów. Chujni nie będę krytykował bo nie czytałem.

    0
    10
    Odpowiedz
  2. W twoim przypadku „Czcij ojca swego i matkę swoją” może brzmieć ironicznie, ale i w tym przypadku chodzi o to by mieć szacunek do rodziców, by ich dobrze traktować, by ich nie traktować źle.
    Po pierwsze jako tych którzy dali ci życie i bez których ciebie by nie było.
    Po drugie tych którzy wychowali, przekazali wartości, ukształtowali, dawali poczucie bezpieczeństwa, ciepło rodzinne itd.
    Po trzecie, tych którzy utrzymywali.

    W twoim przypadku niestety możesz mieć do nich słuszne pretensje o punkt drugi i nie masz im tu za bardzo za co dziękować. Jednak mimo wszystko choć odrobina szacunku, jakiejś życzliwości należy się za danie życia. Pewnie z różnych powodów nie potrafili być lepsi, spróbuj ty być. Nie musisz kajać się przed matką czy coś w tym stylu, po prostu nie ziej do niej nienawiścią, bądź ponad to, bądź lepszy… Życie w nienawiści do matki nie jest dobre i nie dziwię się laskom, że zwiewają od ciebie. Myślę że sam też będziesz się lepiej czuł, gdy jej jakoś przebaczysz, może niekoniecznie miał z nią częste kontakty, ale gdy już się z nią spotkasz, to nie odpowiadaj agresją na jej agresję, bądź neutralny, w ostateczności zakończ rozmowę i dyplomatycznie wyjdź. Taka postawa powinna być raczej oznaką siły niż słabości – umiejętne radzenie sobie w relacjach…

    Po prostu wznieść się ponad pogardę czy nienawiść – myślę że będzie to z pożytkiem dla twych własnych relacji z kimś kiedyś.
    [prawicowiec]

    4
    5
    Odpowiedz
    1. Spierdalaj z takimi radami do gimnazjum gówniarzu, nie masz zielonego pojęcia o czym on pisze i wyskakujesz z tym infantylnym bełkotem.

      13
      2
      Odpowiedz
      1. „spierdalaj”, „gówniarzu”, „infantylnym bełkotem”… W tym cudownym kraju nad Wisłą jeszcze długo niewiele się zmieni, jeśli jedyną odpowiedzią na apel odnoszący się do wartości absolutnych będzie język nienawiści, hejtu.
        Smuci mnie ilość „lajków” pod tym nienawistnym komentarzem.

        3
        2
        Odpowiedz
    2. Wdg. mnie jest wiele racji w tym, co piszesz, ale to nie jest takie proste w takich przypadkach. Gość miał naprawdę zryty dom. Moim zdaniem powinien uderzyć na terapię, bo bez tego ma spore szanse się wpakować w podobne kłopoty i bez tego będzie mu ciężko przebaczyć. Moim zdaniem nie trzeba szanować takich rodziców, ale trzeba im wybaczyć, bo bez emocjonalnego zamknięcia tematu, nie da się zbudować swojego życia.

      0
      1
      Odpowiedz
    3. A to się dopiero natyrali „dając życie” …hahahahahahahahahaha! Szacun dla nich.Pierdolnij się w łeb!

      2
      1
      Odpowiedz
  3. Jeśli to prawda co tu napisałeś, to miales naprawdę ciężkie zycie, stary. Współczuje, ja miałem ojca alkoholika, ale to nic w porównaniu do tego, co Ty przeżyłeś. Niemniej zwykłem powtarzać to samo, że nigdy nie darze nikogo szacunkiem z góry. Na to trzeba sobie zapracować. Wygląda na to że Twoi rodzice to zwykle kurwy. Odetnij się od tej matki i zacznij nowe życie, a jeśli kiedyś dziewczyna Cie poprosi żebyś pogodzil się z matką, nie traktuj jej agresywnie, tylko wytłumacz – ludzie którzy mieli normalne rodziny nigdy nie zrozumieją co to znaczy wychowywać się w patologii

    11
    0
    Odpowiedz
  4. Chłopie i po co to piszesz tutaj? Do tych debili mesiów i innej gimbazy? nie ten portal i sensu wiekszego nie ma. zawsze bedziesz słyszał „a może, mimo wszystko, moze to moze kurwa tamto…” szkoda sałaty. Trauma na całe życie i wcale łatwiej nie będzie za to… Wyjedź i zapomnij…

    4
    2
    Odpowiedz
  5. Witaj! Heh świat jest mały i chu##y… Niestety wiem co czujesz ja kontakt mam 2 razy w roku! Na święta oczywiście dzwonie ja… Zero zainteresowania mną wnukami( jedynymi!) co za żal… Szkoda mi dzieci tylko… Ci moi „rodzice” liczą an moja kasę ale się przelicza podłośc ludzka nie zna granic a najgorsze jest to ze to najbliższa rodzina heh życzę siły wytrwałości łatwo nie będzie… Daj swoim dzieciom /żonie normalny ciepły dom a będzie ok pozdrawiam

    2
    0
    Odpowiedz
  6. Nikomu nie należy się szacunek z urzędu. Na szacunek trzeba zapracować. Nikomu nie musisz być wdzięczny za życie (jak twierdzi ten prawacki niedojebaniec wyżej), szczególnie jeśli zamienił ci je w piekło. Być ojcem to nie tylko dopasować bolec do otworu, a być matką to coś więcej niż bezmyślnie rozłożyć nogi. Jeśli się ktoś z patologią nie zetknął, to nie pojmie o czym mowa i może ci zaserwować tekst typu: „pogódź się z mamą”. Są dziewczyny, które to zrozumieją, tylko to wymaga pewnego poziomu, albo podobnej przeszłości. Ogólnie nie rób sobie wyrzutów ( i innym na to nie pozwól), bo masz rację, relacja z takim człowiekiem jak twoja matka może cię zniszczyć. Z daleka i jeszcze raz z daleka, nawet jeśli uda skruchę.

    9
    0
    Odpowiedz
  7. Odpowiedź już sam napisałeś: Chwilami mam ochotę wypierdolić z Polski, załatwić sobie nową tożsamość, a jak któraś się zapyta co z rodzicami powiedzieć, że „nie żyją”, albo „porzucili mnie”. Po poście wnioskuję, że debilem nie jesteś 🙂 Dasz sobie radę.

    1
    0
    Odpowiedz
  8. Nie musisz szanować swoich rodziców, ale przebacz im – tak będzie lepiej dla Ciebie. Przebaczenie, to nie jakaś szalona miłość do rodziców, czy brak złości – bo tę masz prawo czuć, tylko wyzbycie się ciężkiej nienawiści, zamknięcie tematu. Jak nie potrafisz, to mogę Ci tylko powiedzieć, że jest wysoce prawdopodobne, że Twoi rodzice sami w mniejszym, lub większym stopniu, prawdpodobnie mieli coś nie tak w swoim domu – i tak jak Ty, nie mieli dzieciństwa. Na tym polega patologia. Przenosi się z pokolenia na pokolenie. Powiem, Ci coś bardziej przerażającego – jest wysoce prawdopodobne, że jeśli nie zamkniesz tematu i do końca życia będziesz karmił się nienawiścią, to Ty sam wejdziesz w chory związek i zbudujesz rozchwiany, choć może nie aż tak straszny, dom dla swoich dzieci, choć bardzo nie będziesz chciał. Dlatego właśnie uważaj na siebie, unikaj alkoholu, narkotyków i innych uzależnień, ucieczek od rzeczywistości i uważaj na kobiety, bo podświadomie możesz szukać kogoś podobnego do Twojej matki. Wielu ludziom – znam takich – w poukładaniu życia pomaga terapia DDA/DDD. W niektórych miastach jest za darmo. Pójdź, spróbuj, nie będziesz wtedy sam z problemem, a jeśli się wstydzisz, to po prostu chociaż poczytaj trochę na ten temat (jak działa patologia w rodzinie alkoholików, itd). np tu:
    http://agnieszkaszromanow.natemat.pl/116127,uwiezieni-w-dziecinstwie-syndrom-ddd

    Pozdrawiam i życzę powodzenia.

    1
    1
    Odpowiedz
  9. Moze to trochę źle zabrzmi ale lżej mi się na sercu zrobiło że nie tylko ja mam taką sytuację patologiczna.

    0
    0
    Odpowiedz
  10. To byłaby desperacja z twojej strony, ukrywać to. Ciężko żyć z kimś z takimi tajemnicami, a lepiej chyba od razu wiedzieć, czy trafiłeś na taką, która nie uważa więzów genetycznych za świętość. [deficyt}

    0
    0
    Odpowiedz
  11. Autorze, miałem bardzo, bardzo podobnie. Masz to szczęście, że jesteś jeszcze młody i być może nie zmarnowałeś jakiejś towarzyskiej, damsko-męskiej części życia w młodości. Ja zmarnowałem, do 25 roku życia byłem prawiczkiem. Potem kogoś miałem, ale to już było za późno, nie byłem już i nie będę szczęśliwy, zmarnowałem cały najlepszy czas życia. Tylko, że ja w odróżnieniu od Ciebie zamiast wychodzić z domu, zamykałem się w swoim pokoju z nosem w książkach lub komputerze. Piszę Ci to ku przestrodze, korzystaj z życia. Polecam film „Buntownik z wyboru”: to nie Twoja wina. To nie Twoja wina.

    A co do biologicznych rodziców, najlepszy komentarz, który ktoś napisał powyżej: Nikomu nie należy się szacunek z urzędu. Na szacunek trzeba zapracować.

    0
    0
    Odpowiedz

Życie ze współlokatorami

Piszę to, ponieważ chciałbym się trochę anonimowo pożalić na życie w jednym mieszkaniu ze współlokatorami. Pewnie część z Was i tak powie, że to ja jestem pojebany, ale nie mogę już kurwa tak żyć, mimo, że mieszkam w takich warunkach, w różnych mieszkaniach od dobrych 3 lat. Serio, ja się nigdy do czegoś takiego nie dostosuje. Takie życie jest zupełnie pozbawione jakiegokolwiek komfortu i niezależności. Kurwa mać, wiecznie zajęta kuchnia, wiecznie zajęta łazienka, brak jakiejkolwiek kurwa swobody! Człowiek przychodzi zjebany po pracy i oczywiście nie może wziąć prysznica, bo kurwa łazienka jak zwykle zajęta. Nie można po pracy przygotować sobie na spokojnie obiadu, bo w kuchni kurwa oczywiście jakieś wielkie gotowanie i tak prze 2-3 godziny. I teraz kurwa siedź głodny i śmierdzący aż łaskawie zwolni się łazienka i kuchnia. Kurwa mać, już nie mam siły do tego. Gdyby nie takie popierdolone ceny na rynku nieruchomości dawno wynajął bym sobie kawalerkę, miałbym spokój i niezależność, ale w tym pokurwionym kraju nie jest to możliwe, bo przy tych skurwiałych, polskich zarobkach, wystarczyłoby mi to tylko na życie od wypłaty do wypłaty. I tak kurwa wystarczy, że za pierdolony 8m pokój wypierdalam co miesiąc prawie 900 zł i muszę się gnieździć w jednej chacie z sześcioma innymi osobami, gdzie nie ma mowy o jakimkolwiek komforcie :/ Gdyby w moim rodzinnym zadupiu bez perspektyw była jakaś sensowna praca, dawno bym tam wrócił, po to, żeby w końcu znów żyć jak człowiek, mieć kurwa normalne warunki mieszkaniowe, spokój i niezależność. A teraz cóż… pozostaje czekać na umowę na czas nieokreślony, wziąć kredyt i zainwestować we własne cztery katy. Szkoda kurwa że jeszcze przede mną rok-dwa w takich kurwa męczarniach :/

38
2
Pokaż komentarze (5)

Komentarze do "Życie ze współlokatorami"

  1. 900 zł za pokój to gdzie TY kurwa mieszkasz w MARIOCIE buahahhah

    6
    4
    Odpowiedz
    1. W Warszawie w tym momencie to już prawie jest standardowa cena za pokój, jeśli chce się miec normalne warunki.

      3
      3
      Odpowiedz
    2. Mało chłopcze wiesz. W dużych miastach takie ceny za pokój to dziś norma. Chyba, że chcesz norę rodem z PRL i grzybem na ścianach to może coś trafisz za 600 zł. O ile ceny całych wynajmowanych mieszkań są jeszcze w miarę ok, tak ceny za same pokoje są dziś w chuj kosmiczne, bo właścicielom takich mieszkań się zaczyna w dupach przewracać. Jeszcze w ostatnim czasie widać tendencję do przerabiania mieszkań, gdzie duże pokoje dzieli się na dwa mniejsze, byle jak najwięcej ludzi wcisnąć i jak najwięcej kasy wyciągnąć.

      2
      0
      Odpowiedz
  2. Stary, sprawdzony sposób z wojska: bądź cichy i potulny, gódź się na wszystko, przytakuj, ale co rano lej w wyro i nie zmieniaj pościeli. W końcu ktoś doceni twoje wysiłki i zwróci uwagę na problem.

    5
    0
    Odpowiedz
  3. Łazienka zajęta, zębów też nie umyjesz. A potem wieczne zdziwko, że ludziska w autobusie capią i wali im z japy…
    „Naród wspaniały, tylko ludzie kurwy” – to już było tutaj niejeden raz cytowane, prawda?
    Szanowny Autorze, mam do Ciebie prośbę: bądź dzielny, nie stań się kurwą. Od kogoś w tym burdelu trzeba zacząć.

    2
    0
    Odpowiedz

Pozdrowienia

Chciałbym z tego miejsca bardzo gorąco i serdecznie pozdrowić wszystkich moich rodaków, którzy uważają że skręt w prawo powinien wyglądać następująco:

1. Zwolnić.
2. Jeszcze bardziej zwolnić.
3. Zacząć skręcać.
4. Podrapać się w dupę.
5. W połowie skrętu włączyć kierunek.
6. Jeszcze kurwa bardziej zwolnić.

Już wolę tych co w ogóle nie włączają kierunku bo są bardziej dynamiczni.

31
3
Pokaż komentarze (6)

Komentarze do "Pozdrowienia"

  1. Dołączam do pozdrowień. Równie gorąco pozdrawiam tych co ich samochody nie mają kierunkowskazów w pakiecie. Dziwne, że BMW tego nie ma na wyposażeniu.

    2
    0
    Odpowiedz
    1. Bo kredytu nie wystarczyło już na żarówki 😀

      1
      0
      Odpowiedz
  2. Ale na szczęście co raz takiego idiotę mniej, może będzie dobrze.

    0
    0
    Odpowiedz
    1. Gorzej, że taki idiota czasem potrafi walnąć w kogoś innego

      0
      0
      Odpowiedz
  3. W moim przypadku wygląda to następująco. Wracam do domu (jest niecały kilometr długiej prostej) i widzę w lusterku wiejskiego przychlasta zapierdalającego swoim szrotem ponad 120 na godzinę. Zbliżamy się do terenu zabudowanego, a tam wyjazdy z posesji, skrzyżowanie z drogą „osiedlową” (znak D-40: strefa zamieszkania), droga z przystanku którą dzieci wracają ze szkoły. Myślę sobie, o ty chujku jeden, dzisiaj tutaj zwolnisz kurwa. Dojeżdżając do miejsca w którym skręcam do siebie mam go wciąż za sobą więc zwalniam jak tylko się da. I nie tylko drapię się w dupę, jak to określił autor chujni, drapię się jeszcze po obydwu jajkach, czeszę łoniaki, potem wącham palce, dłubię w nosie, zjadam gile, dłubię w uchu, itede itepe. Szczególnie uwielbiam, kiedy w takich momentach z przeciwka jedzie sznurek samochodów, bo ni chuja mnie ten tępy wieśniak nie wyprzedzi (na skrzyżowaniu, a jakże). Jego wkurwiony ryj widoczny w lusterku – bezcenny.
    Reasumując: dopóki wy kurwy cebulackie, które prowadzicie samochody w terenie zabudowanym absolutnie bez wyobraźni, będziecie jeździć jak piraci, dopóty będę skręcał w prawo pół godziny przy każdej okazji.
    PS. Kierunkowskaz włącza się przed wykonaniem manewru, on służy do sygnalizowania zamiaru. Ja WYŁĄCZAM kierunkowskaz w połowie skrętu.

    5
    1
    Odpowiedz
    1. Zbyt dosadnie to napisales kolego ale intencja calkiem poprawna. Pozdrawiam.

      1
      0
      Odpowiedz

Zakochałam się w kobiecie

Od zawsze byłam przeciwniczką relacji kobieta-kobieta, facet-facet i nigdy nie rozumiałam fenomenu homoseksualistów. W pewnym momencie mi się odmieniło, ale tylko pod kątem łóżka, sama zaczęłam mieć fantazje o seksie z kobietą. Pochodzę z małego miasta, znalezienie takiej kobiety graniczyłoby z cudem, internetowe znajomości odpadają, nigdy nie wiadomo kto jest po drugiej stronie. Miałam jedną kobietę w znajomych na fb, której nawet nie znałam, nie pamiętałam nawet kto kogo zaprosił. Ale fakt, że gdy zaczęłam mieć ciągoty to zwracałam na Nią uwagę, była cudna, pomimo, że po zdjęciach widziałam, że miała 3-jkę z przodu, synów i partnera. Napisałam. Powiedziałam wprost, że jest piękna i czy nie miałaby ochoty na erotyczną przygodę. I w tym momencie szok, bo Ona też miewała takie myśli i zawsze chciała spróbować. Ustawiłyśmy się w jednym z pubów w moim mieście, pomimo, że przyjechała z facetem i znajomymi. Przyszła. Poznałyśmy się. Przed Jej towarzystwem udawałyśmy dobre koleżanki. Na żywo, jeszcze piękniejsza niż na zdjęciach. Obie wpadłyśmy sobie w oko, po imprezie doszło do paru namiętnych pocałunków na odchodne, wymieniłyśmy się numerami i tak się wszystko zaczęło. Ona postanowiła powiedzieć o mnie swojemu partnerowi, jest dość szczerym człowiekiem. Oczywiście przeciwny. Dobrze i niedobrze. Choć czy dwie kobiety to zdrada? Ale udało się. Przyjechała do mnie, zrobiłyśmy to. Było wspaniale. I wiecie co jest najgorsze? Po prostu się w Niej zakochałam. A Ona ma rodzinę. To tak cholernie boli. Myślałam, że mam potrzebę spróbowania seksu z kobietą i na tym się skończy. Codziennie o Niej myślę, tęsknię za Nią, martwię się. Już wcale nie chciałabym, żeby przyjechała do mnie tylko po to, żebyśmy poszły razem do łóżka. Chciałabym się do Niej zwyczajnie przytulić, przegadać całą noc. Pomyślicie, że to chore ale to strasznie boli. Jestem od Niej dużo młodsza, jestem na studiach. I jestem wolna. Ona jest już ustatkowana, nawet nie ma za bardzo jak mnie odwiedzać. Piszemy czasem, stara się jakoś do mnie przyjechać, ale nie wychodzi, partner ma pretensje. Zrozumiałe. Znajomość i tak nie przetrwa i prędzej czy później się urwie… A ja naprawdę coś do Niej czuję, potrzebuję tej znajomości. Sama narobiłam sobie bagna… Ryczeć mi się chce.

19
33
Pokaż komentarze (15)

Komentarze do "Zakochałam się w kobiecie"

  1. Piecyki włączyć
    Szkoda strzępić

    2
    0
    Odpowiedz
  2. „Wy nie jesteście złe…” -Waldek Morawiec

    1
    0
    Odpowiedz
  3. Pytasz czy zdrada z kobietą to tak naprawdę zdrada? Co jest z Tobą nie tak człowieku? Co to niby za różnica? Bo nie masz penisa? Postaw się w sytuacji jej partnera: mają razem dzieci, pewnie sie kochają, a nagle pojawia się jakaś napalona młódka i wpieprza w związek. Jeszcze on tego nie akceptuje. Nie bądź skończoną szmatą i przestań się wtrącać.

    14
    0
    Odpowiedz
  4. 10zł za napisanie i upublicznienie, 14zł za ponowne udostępnienie, 20zł za wywołanie gównoburzy

    1
    1
    Odpowiedz
  5. Pozdrawiam cię słoneczko moje kochane. Ania z Elbląga

    1
    1
    Odpowiedz
    1. Ja bym was porozdziewiczał… Gej Roman z Głogowa

      3
      0
      Odpowiedz
  6. zaurczenie. zawsze tak jest na poczatku. tez mialam fajne przygody z kobietami. jak bylam mlodsza to emocje we mnie buzowaly. ale to przechodzi z czasem i doswiadczeniem

    1
    2
    Odpowiedz
  7. Zamieszkaj u niej, śpijcie w trójkę itd jej facet raczej nie odmówi :))

    4
    1
    Odpowiedz
  8. Powiedz jej dzieciom że chce ci się ich mamusię ruchać to ci ulży…

    7
    1
    Odpowiedz
  9. Dokładnie, wkręćcie w to swoich facetów, też im się coś od życia należy. Ty wiesz, że żeby zrobić to z dwiema laskami na raz, muszę zapłacić 400 zeta za godzinę?

    6
    2
    Odpowiedz
  10. Sama sobie stworzyłaś problem, miłej zabawy

    5
    0
    Odpowiedz
  11. Stanoł mi jak czytałem

    4
    1
    Odpowiedz
    1. Jagbyś teras pobieg po słownik to by dobże było

      2
      0
      Odpowiedz
  12. O ja pierdole :/ Gdzie ten świat zmierza?

    1
    0
    Odpowiedz

Podziękowania

Piszę tą chujnię bo chciałbym podziękować pierdolonej lubelskiej komunikacji miejskiej, dzięki której nie zdążyłem na egzamin praktyczny z prawa jazdy. Rozumiem sytuację, w której jest korek albo wypadek i autobus musi się spóźnić 15-20 minut. Autobus jednak tak po prostu sobie nie przyjechał a inne linie dojeżdżały normalnie. O ironio – MPK Lublin według rankingu to najlepsza komunikacja w Polsce! Najlepsza w pierdoleniu innym ludziom spraw i uprzykrzaniu życia na rzecz spasionych darmozjadów z kontroli biletów, którzy nie mogli znaleźć lepszej pracy więc w akcie desperacji poszli na łatwiznę pracować do autobusowej psiarni żeby gnębić emerytów i podbudować swoją nieurodziwość w oczach kobiet i czują się jak policjanci a są zwykłymi cieciami. W efekcie byłem na miejscu 50 min. po czasie a przecież mogłem być na czas, pieniędzy z kolei bym nie wyrzucił w błoto i egzamin zawieszony. Wielkie brawa i podziękowania – w drodze powrotnej to samo, 155 spóźniona 15 minut. Z kolei jakiś złamany chuj z innej linii nie poczekał sekundę aż starsza, wychudzona pani na ok. 80 lat zgarbiona do pasa dobiegnie do autobusu – mógł już poczekać!!! Kiedyś skonstruuję bombę i podłożę pod siedzibę MPK, już ja ich załatwię. Przysięgam. Jeszcze raz zobaczę że cieć Janusz za kierownicą nie poczeka 2 sekund na osobę z jęzorem na wierzchu dobiegającą do autobusu, zatrzaśnie drzwi przed nosem i odjedzie to podejdę do tego wstrętnego, zawszonego, śmierdzącego spaślaka lub brodacza i powiem: „Słuchaj, zatrzymaj się i otwieraj te drzwi bo cię wy..dolę z tego autobusu, nie widzisz że wozisz zaganianych i STARSZYCH, ubogich, schorowanych ludzi a nie króliki doświadczalne?” A jeśli tego nie zrobi to dostanie strzała takiego że zęby będzie zbierał przez 40 lat. Oj, ucieszyliby się pasażerowie. W zwyczaju mam komentować sobie pod nosem chamskie zachowania i nieudolność kierowców i jestem tego pewien, po opiniach pasażerów, że każdy by się ucieszył. Nie za bardzo mnie obchodzi ile minusów dostanę, albo ktoś jest niekonsekwentny i wywiązuje się z umów albo takich osobników się utrąca i uznaje za szkodliwych lub nieproduktywnych społecznie, taka jest akurat prawda. Narka

62
17
Pokaż komentarze (30)

Komentarze do "Podziękowania"

  1. Na kierowcow pisz od razu skargi. Byl w KZK GOP na linii 44 Gliwice-Mikołów taki jeden złośliwy chujek za kierowcę. Za każdy jego numer od razu pisaliśmy skargi i go w końcu wywalili/zesłali na zadupie. Tak więc to działa.

    4
    1
    Odpowiedz
    1. Z Gliwic do Mikołowa 41 jeździ bo też mi się czasami zdarza nim jeździć 😛

      0
      0
      Odpowiedz
      1. Dokladnie, chodziło mi o 41, dawno już nie jeżdże, a cała sprawa była 7-8 lat temu.

        0
        0
        Odpowiedz
        1. 44, to droga, którą jeździ 🙂

          0
          0
          Odpowiedz
  2. masz kolego rację popieram Cie w zupełności

    4
    2
    Odpowiedz
  3. Widzę tu początki nerwicy i w ogóle jakieś zaburzenia.

    4
    19
    Odpowiedz
  4. Autobus mógł się po prostu zepsuć i czasami jak następny go zdubluje a nie zdążą podstawić drugiego to jesteś udupiony . Pozdrawiam kierowca autobusu

    7
    2
    Odpowiedz
  5. Lubelskie MPK to jakiś kurwa dramat…

    5
    1
    Odpowiedz
  6. Może jakiś kierowca czekał właśnie na taką babcie dlatego twój autobus nie przyjechał??

    9
    2
    Odpowiedz
  7. Dodatkowo pozdrawiam linię numer 12, która poza tym, że jest puszczana raz na ruski rok to dodatkowo nigdy nie przyjeżdża na czas! Śrut.

    5
    0
    Odpowiedz
  8. A przyszło ci do głowy, że jak kierowca wyjeżdża z zatoczki to nie patrzy czy aby ktoś 500 m dalej nie drałuje ale sprawdza boczne lusterko żeby nie wjebać busa pod inne auto? A pomyślałeś, że nawet jak sprawdza to wypatrzyć kogoś w na drugim końcu 15m autobusu może być problemem? I co ty na to, że kierowca też ma rozkład, którego musi się trzymać i jakby czekał na każdego buraczanego ciecia jak ty, który nie może wyjść 5 minut wcześniej z domu jak mu się spieszy to inna łajza będzie 6 przystanków dalej bluźnić na to, że się spóźnia? Nic nie straciłeś żeś się spóźnił na ten egzamin, z taką wyobraźnią i znajomością trudności prowadzenia pojazdów to i tak byś go nie zdał.

    18
    32
    Odpowiedz
  9. Jedziesz ostatnim autobusem i sie spóźniasz na egzamin z prawka, za który słono płacisz. Pojedź wcześniej albo wybierz inny środek lokomocji mając w planach wazna sprawę, a nie żalisz sie ze autobus nie przyjechał/mial opóźnienie

    11
    20
    Odpowiedz
  10. Przykra sprawa patałachu, że nie dojechałeś, ale właśnie piliśmy w Lublinie z śp. Jasiem Kulczykiem i prezesem NBP niebieskiego Johny Walkera i miał się ku końcowi. 17 tysi netto piechotą nie chodzi, więc szkoda było na taxi. Zadzwoniłem zatem do dyrektora MPK Lublin, żeby wysłał kogoś do Almy po kolejnego luksusowego wiskacza. Tak się dyrektorek posrał ze strachu po tym telefonie, że wysłał tam najbliższy pusty autobus z pętli. Pewnie dlatego nie przyjechał do ciebie robaku. Niezłą bekę mieliśmy, bo pewnie ten rupieć spalił 3 x więcej niż warta ta flaszka, nie licząc strat z braku przewozu pasażerów. Ale chuj – nie nasza kasa, nie nasza sprawa. Johny już się chłodzi. Morda w kubeł i zapierdalaj na nogach patałachu.

    7
    21
    Odpowiedz
  11. My też wam dziękujemy za tak miłe przywitanie nas w waszym kraju,wyjątkową gościnność jaką nas obdarzyliście kiedy nas przyjmowaliście i nadal obdarzacie(nigdzie indziej nas tak miło nie potraktowano,a nawet w pewnych okresach historycznych wasz kraj był dla nas schroniem przed prześladowaniami),dlatego my ze swej strony odwdzięczymy się wam sowicie zabierając wam ostatni skrawek ziemi,ostatnią kroplę wody,ostatni haust powietrza.

    5
    4
    Odpowiedz
    1. Tak, tak, dzięki za kamienice:)

      3
      1
      Odpowiedz
  12. Sory kolego, ale jak ktoś na tak ważny egzamin jedzie ostatnim autobusem, którym zdąży to jest nieodpowiedzialny. Na maturze, jakimkolwiek innym egzaminie czy na głupiej rozmowie o pracę zawsze jestem dużo wcześniej. Twoje auto też ci się może w każdej chwili zepsuć.

    8
    15
    Odpowiedz
    1. Kolejny debil i wielce doświadczony krytyk, który nie zrozumiał prostego tekstu.

      4
      7
      Odpowiedz
      1. Burak bez oglady.

        2
        2
        Odpowiedz
  13. czy ty kurwa wiesz jak dzisiaj była rano szklanka w Lublinie na chodnikach i drogach patałachu?

    5
    5
    Odpowiedz
  14. To jest Lublin, tej wiochy nie zrozumiesz.

    5
    3
    Odpowiedz
    1. I to jest jedyny mrofl

      0
      0
      Odpowiedz
    2. Lublin to piękne miasto, a jak ktoś jest wieśniak to mu wszędzie będzie wiocha.

      1
      0
      Odpowiedz
      1. Paskudnie, szare miasto. Co jest tam ładnego?

        0
        1
        Odpowiedz
  15. Mogłeś autem jechać a nie pierdolisz…

    0
    0
    Odpowiedz
  16. Kochany autorze, jesteś strasznym leniem, rozumiem NY, Moskwa czy Londyn, ale Lublin?! Przecież to zadupie można spacerem przejść w 20 minut z jednego końca na drugi. Dlatego jest tam taka dobra komunikacja.

    2
    0
    Odpowiedz
  17. I tak byś nie zdał.

    1
    0
    Odpowiedz
  18. Gdybyś był Mesiem Kozojebcą, of koz, jak ja, komunikację miejską przystosowywanoby do ciebie, patałachu, a ty byś ją i tak olewał jeżdżając błękitnym Mesiem. Miałbyś w dupie czy jakiś patałaszy autobus się spóźnia czy nie, paląc kubańskie cygaro i ruchając na dole piękną lochę, ktora rytmicznie naciskałaby pedał gazu i hamulca. Jestem Meś.. Boski i piękny, patałachy…

    0
    0
    Odpowiedz
    1. Opowiedz nam o luksusie, panie Mięśniu…

      0
      0
      Odpowiedz