Współczesna nauka akademicka

Po prostu chuj mnie strzela, gdy widzę, w jakim kierunku rozwija się współczesna nauka akademicka. Zaznaczam, że pewną perspektywę porównawczą mam, bo ukończyłem zarówno kierunek techniczny – informatykę – na politechnice (dzięki któremu zdobyłem dobrą pracę i spore szanse na rozwój), jak i społeczny (wielce „elitarne” prawo) na uniwersytecie (wczesnomłodzieńcza naiwność).

Problem polega na tym, że obecnie każdą najmniejszą błahostkę bardzo łatwo jest podnieść do rangi arcyważnego „problemu badawczego”. Dotyczy to przede wszystkim kierunków humanistycznych i społecznych. Konferencje „naukowe” odbywają się po prostu masowo. Wbrew pozorom nie ma to nic wspólnego z rozwojem szkolnictwa wyższego, bo jeśli ktokolwiek w podobnym wydarzeniu uczestniczył, to wie, że dobre 80% referatów polega na czytaniu slajdów prezentacji w power poincie. Z kolei ich przygotowanie to w zasadniczej większości przypadków praca czysto odtwórcza. Stereotypowo chyba wciąż jeszcze myśli się, że konferencje naukowe to spotkania znawców danego tematu. A chuja tam! Skrzyknie się paru studenciaków, którzy coś tam poczytali na wikipedii, znaleźli w googlach fajną grafikę i jadą na drugi koniec Polski przedstawiać wyniki swoich badań. Niech jeszcze ktoś przytoczy konkretne dane liczbowe albo wklei tabelkę, to już w ogóle uczony jak ja pierdolę.

Tak samo odtwórczy charakter mają prace dyplomowe – licencjat i magisterka (moje studia były akurat jednolite). Projekt inżynierski na polibudzie rzeczywiście wymagał jakiegoś myślenia, pozwalał praktycznie wykorzystać wiedzę, natomiast pisanie magisterki na uni to nic innego jak kompilowanie gotowych fragmentów kilku książek (i setek przepisów w przypadku prawa). Od siebie za wiele napisać nie możesz, bo przecież gówno wiesz, dlatego jesteś skazany na wydumane teorie prof. dr hab. XYZ, który tylko częściowo podziela stawnowisko prof. dra hab. ZYX, któremu prawdę niedostępną zwykłym śmiertelnikom na łożu śmierci wyjawił dr hab. YXZ, którego koncepcja stała z kolei w ostrej sprzeczności z poglądem dominującym w doktrynie.

Rynek wydawniczy jest zalewany prawdziwą falą publikacji. Pisać może dosłownie każdy i dosłownie o wszystkim. Nieważne, że temat jest od lat znany, że nie ma się nic nowego do dodania, że brak jest w nim kwestii spornych, że zagadnienie zostało już omówione miliardy razy i to z różnych perspektyw. Po prostu trzeba publikować, trzeba łapać punkty za publikacje i chuj. Jakość, wartość merytoryczna i przydatność rozprawy to sprawy marginalne.

Na takiej zasadzie w Polsce każdego roku powstaje kilkaset tysięcy prac magisterskich, tysiące doktoratów i setki habilitacji. A później człowiek z ulicy bierze taką książkę do ręki i pierwsze co przychodzi do głowy: serio? trzeba pół życia poświęcić, żeby stwierdzić, że kto wyrządził szkodę zobowiązany jest do jej naprawienia.

Nie byłoby jeszcze w tym wszystkim wielkiego problemu, gdyby nie fakt, że powyżej scharakteryzowani „naukowcy” mają się za ludzi sukcesu i sól narodu. Gdyby te swoje pseudonaukowe wynurzenia pisali do szuflady, a wielkie teorie wygłaszali przy piwie w towarzystwie wybitnego socjologa Bartka (dziewczyna kazała mu spierdalać – od roku bada społeczne i kulturowe aspekty tej wypowiedzi), kulturoznawczyni Asi (w liceum napisała cykl artykułów o kąpielach błotnych na Woodstocku) oraz doświadczonego marketingowca i PRowca w jednym – Maćka (odpowiadał za kampanię wyborczą koleżanki – zajęła solidne 4. miejsce w wyborcach na gospodarza klasy), to byłoby pół biedy. Chujnia bierze się stąd, że tę samozwańczą naukę zaprasza się do gmachów poważnych – wydawałoby się – uczelni z wieloletnią tradycją. Ludzie, którzy mają zbyt ubogi zasób słownictwa, by płynnie czytać zapowiedzi na dworcach, występują jako specjaliści w wybranych dziedzinach. Książki, które nie wnoszą kompletnie nic, a powstają na zasadzie „kopiuj – wklej”, promuje się jako wartościowe pozycje wydawnicze, wypełniające wyraźne luki na rynku. Śrut!

195
13
Pokaż komentarze (31)

Komentarze do "Współczesna nauka akademicka"

  1. He, he… Niegłupi jesteś (jak na patałacha), patałachu, a i tak nie łapiesz… A rzecz jest prosta jak konstrukcja cepa. Pan twój w łasce swojej niezmierzonej wyjaśnić ci ją raczy…

    Nie ma znaczenia to wszystko, co cię tak wkurwia, albowiem ważne jest… ŻE INTERES SIĘ KRĘCI.
    Kapujesz? /Mesio

    PS. I nie ma nic w tym złego. Doi się głupców. Po to są.
    Mądrzejsi szybko się orientują w czym rzecz i jeśli rzeczywiście potrzebują konkretnej wiedzy, znajdują ją, umiejętnie i bezbłędnie omijając stertę gówna, na potrzeby motłochu stworzoną (i sam ten motłoch również omijając -właśnie dlatego prawdziwe elity nigdy nie zadają się/nie spoufalają z resztą), z daleka.

    (M. in. dlatego Pan twój, Mesio, nie dokończył studiów. Po skończonych 7 semestrach z 10 przewidywanych, rzucił tym w cholerę, żeby zająć się konkretami, bo wiedział, że dalsze siedzenie tam, to marnotrawstwo Jego czasu. I to była słuszna decyzja, patałachu -co miał stamtąd wyciągnąć, to wyciągnął. A reszta bezmyślnie zapierdalała w klapkach na oczach, by potem zasilić grono bezrobotnych, kurczowo trzymać się etaciku za grosze, lub też, w najlepszym wypadku, spierdolić na zmywak.)

    A motłoch jest potrzebny, by było kogo doić. Innymi słowy, nie ma się co wkurwiać na stan rzeczy, tylko trzeba z tego korzystać, a rozwijać się we własnym zakresie i korzystać przy tym z czegoś, co ma faktycznie jakąś wartość i daje przewagę nad motłochem. Ergo: W TWOIM ZASRANYM INTERESIE JEST, BY ONI SOBIE TE WSZYSTKIE KONFERENCYJKI ORGANIZOWALI, CZYTADŁA PISALI ITD (poza tym ludzie z tego mają co do gara włożyć, gospodarka się rozwija). Jeszcze trzeba im w tym „pomóc”. Niech się ogłupiają. Zaś ktoś lepszy od tej całej hołoty, mając wiedzę i konkret, zgniecie ich jak pluskwy w razie takiej potrzeby. I coś z tego będzie miał on oraz ta część społeczeństwa, która z racji swej wiedzy i predyspozycji jest nad motłochem. Śmietanka zawsze unosi się na powierzchni, patałachu. Właśnie dlatego, że jest lepsza. (Inna sprawa, że i gówno pływa, ale to z kolei są przypadki rozmaitych ścierw i odpadów, którym czasem, w ich skurwysyństwie, się udaje wypłynąć na górę, choć zresztą różnie i dość szybko źle kończą – vide: politycy). Eolucjonizm. Tak było, jest i będzie.

    Więc wybieraj, patałachu, po której stronie wolisz być? A jak po tej lepszej, to nie pieprz więcej takich smętów, bo to żadna chujnia.

    BTW. Co ciekawe, dla motłochu to także nie jest chujnia, że są tak robieni w ciula… Z nimi jest tak, jak z niedorozwiniętym -on nie potrafi sznurówek zawiązać, ale i tak jest uśmiechnięty od ucha do ucha. I oni tak samo. Cieszą się z tych swoich konferencyjek i wypocin, czasem parę groszy z tego mają, i w ogóle do nich nie dociera w tej ich tępocie i ogłupieniu, że to debilizm. A im bardziej są zadowoleni, tym łatwiej ich możesz doić i nie będą się buntować. I o to chodzi. Bo dla interesu elitarnej reszty (i zresztą także nawet interesu tego motłochu) ważne jest to, by ten stan trwał jak najdłużej. Jak motłoch zacznie za dużo myśleć -a jest na tyle głupi, że wiele mądrego nie wyduma, za to dużo głupot po drodze- to się zaczną (również na swoją zgubę, bo rewolucja zjada swoje dzieci) buntować. A żadna rewolucja „ludu ciemnego” niczego dobrego nie przyniosła. A już zwłaszcza nie przyniosła niczego dobrego tej lepszej warstwie. Chyba nie chcesz skończyć jak rosyjskie elity w 1917 roku, nie? Więc skoro już bardziej kumaty od przeciętnego plebsu jesteś, to myśl, co uznajesz za chujnię, zanim zaczniesz publicznie, na zgubę własną i cudzą, pieprzyć.

    7
    8
    Odpowiedz
    1. Mesiu wieść gminna niesie, że po rzeczonych siedmiu semestrach wyleciałeś z hukiem z uczelni.

      4
      0
      Odpowiedz
      1. „Mesiu wieść gminna niesie, że po rzeczonych siedmiu semestrach wyleciałeś z hukiem z uczelni.”

        He, he… I tu się mylisz, patałachu. Pan twój już na 5 semestrze zaczął się zastanawiać nad sensem kontynuacji tych studiów. Powoli dojrzewał do decyzji, rozważając za i przeciw, aż w końcu przyszła sesja kończąca semestr siódmy -którą jako pierwszą w swej uczelnianej karierze- Pan zdał w cuglach bez najmniejszych poprawek i… więcej Go tam nie widzieli. Po prostu (i co potem udowodniło życie) nie było sensu tam dłużej ślęczeć, lepiej było wykorzystać te 1,5 roku na zajęcie się biznesem w praktyce, niż z papierkiem w zębach zasilić grono bezrobotnych (to było jeszcze przed naszym wejściem do Unii, było 30+% bezrobocia) czy zapierdalać na zmywak. /Mesio

        PS. Tak naprawdę to z perspektywy czasu Pan twój żałuje, że w ogóle na te studia poszedł.

        1
        0
        Odpowiedz
  2. Z PAMIĘTNIKA INWESTORA.

    Noc z 29.05/30.05. 2017r.

    Jestem akcjonariuszem Petrola od miesiąca…
    Petrol spadł o 76%…
    Spałem dzisiaj jak niemowlę: dwa razy się poszczałem, raz poszło grubiej.
    Im bliżej świtu, tym większy strach…

    5
    2
    Odpowiedz
  3. Jak sie okazuje nawet wielokrotne fakultety na chujni bywają…
    A do meritum sie odnosząc, taki system – każdy musi zbierać punkty, wiec produkują chłam. Podobno za komuny można bylo nic nie pisać i być naukowcem, wiec może jednak teraz lepiej,

    2
    1
    Odpowiedz
  4. 5/5. Ktoś już popełnił podobny wywód, ale dopiero powyższy scala cały problem merytorycznie. Dobrze się go czyta, bo zmusza do myślenia w kontekście własnej edukacji.

    3
    3
    Odpowiedz
  5. Też jestem po uniwerku i nic dodać nic ująć miałam to samo – na antropologii kulturowej. Tweedowe marynareczki, wąs rzadki, u lasek „etno” gaciory itepe i jazda z analizą społeczno-kulturową byle czego. Jak przedstawisz na cwiczeniach swoje refleksje to ludzie patrzą na ciebie jak na kosmitę, a przez sale przemyka uśmieszek pełen politowania dla naiwniaka, który pomyślał że przyszedł na studia myśleć i dyskutować! Wolne żarty! Jak ja nie cierpię pretensjonalnych snobów!

    6
    2
    Odpowiedz
    1. Ja studiuje na medycznym i jakiś czas temu miałam przyjemność podczas otwartych wykładów na humanie uczestnictwa w zajęciach z antropologii kulturowej właśnie i strasznie mi się spodobało. Miła odmiana po laborkach, anatach i trupach. A i prowadząca genialna – ten typ człowieka, którego się słucha z przyjemnością i nie chce się wyjść po zakończeniu wykładu. Do tego stopnia mi się spodobało, że chciała bym ją jako wybrać drugi kierunek za rok czy dwa. Duh, wszyscy odradzają póki co, a i ty nie polecasz?

      1
      0
      Odpowiedz
      1. Dziedzinę polecam, ale tekst stanowił o kondycji nauczania akademickiego a z tym jest już gorzej …

        0
        0
        Odpowiedz
  6. Sprzedam!!!
    Sprzęgło łod Żuka…

    0
    2
    Odpowiedz
    1. Kaj to można kupić, pieronie? Bo bych se porajzował.

      0
      0
      Odpowiedz
  7. Czy przestrzeń dualną do rozmaitości różniczkowalnej można interpretować
    jako rzut wektorów przestrzeni stycznej na jej wektory bazowe? W szczególności, czy istnieje tylko jedna przestrzeń kostyczna, czy ich wiele w danym punkcie?

    6
    4
    Odpowiedz
  8. Zrób o tym referat

    1
    2
    Odpowiedz
  9. Mnie osobiście bardziej boli mizerny efekt edukacji na poziomie szkoły podstawowej i gimnazjum. Co chwilę zmieniają program, a efekty żałosne.
    Zbyt wielu młodych ludzi to półanalfabeci. I nie chodzi mi wyłącznie o błędy
    w pisowni, które też zdarza mi się robić częściej niż w podstawówce. Ogólnie – styl wypowiedzi, czytanie ze zrozumieniem, podstawy wiedzy o otaczającym nas świecie, otwartość umysłu, ciekawość świata. Rozwój techniki w stronę mediów dał, moim zdaniem, efekt odwrotny od zamierzonego. Internet, parędziesiąt kanałów w TV, powoduje, że zamiast lepszego dostępu do wiedzy, mamy coraz płytsze zainteresowania i umysły. Brak kontaktu z książką, brak czasu, czy też potrzeby zastanowienia się nad czymś, powoduje, że robimy się umysłowo coraz bardziej prymitywni. Kiedyś oporni czytali chociaż lektury szkolne. Teraz streszczenia, opracowania. Czy naprawdę „Pinokio” czy
    „W pustyni i w puszczy” to tak trudne pozycje, że trzeba wydawać je
    z opracowaniem, streszczeniem, planem akcji itp? Jeszcze rozumiem „Antygona”. Wielu młodych ludzi kpi sobie z czytania książek. Nawet nie zdają sobie sprawy z tego jak to rozwija wyobraźnię, słownictwo, styl wypowiedzi, automatycznie zapamiętywaną pisownię, że już nie wspomnę o fantastycznym relaksie podczas oderwania się od tego co tu i teraz. Rozprawy naukowe z dziedzin humanistycznych to dla mnie sztuka dla sztuki. Kto chce, niech ją sobie uprawia, ale niestety to nie jest dla przeciętnego odbiorcy. Już samo słownictwo, często hermetyczne może odstraszyć wielu potencjalnych czytelników. Dzieci i młodzi ludzie, którzy czytają, rozwijają swoje zainteresowania, chcą zdobywać wiedzę, rzadko kiedy zawdzięczają to szkole. Na ogół rodzinie. A tytuły naukowe? Dla mnie bardzo straciły na wartości. Szczególnie od kiedy dowiedziałam się, że pewna kobieta, której zachowania i wypowiedzi w mediach są dla mnie żenujące (już unikam, żeby się nie denerwować) nosi dumny tytuł – profesor. No, jeśli TACY ludzie dostają tytuł profesora, to ja się ogromnie cieszę, że nie dostąpię zaszczytu znalezienia się w ich gronie.

    9
    2
    Odpowiedz
  10. I co w związku z tym? Robisz problem z braku problemu. Obroniłem licencjat, a w przyszłym roku bronię magisterium. Kierunek humanistyczny. Po obronie zamierzam zacząć drugi kierunek, również humanistyczny. Dlaczego? Bo lubię. O co zamierzasz walczyć? Pewnie spotkałeś jakiegoś zarozumialca po humanistycznym, ale takich to nie brakuje i po zawodowym. Takie bezsensowne generalizacje tylko propagują oklepane slogany „studia nic nie dają” Weź pod uwagę, że tu siedzi dużo młodych ludzi w wieku maturalnym, którzy nie wiele wiedzą o życiu. Takie wpisy tylko ich napędzają do buntu. Zwróć również uwagę na to ile zostało przyznanych kciuków w górę. Wiesz kto w głównej mierze wybrał ten kciuk? Osoby bez wykształcenia wyższego.

    8
    41
    Odpowiedz
    1. Raczej dlatego, że to najłatwiejsze kierunki, a mamusia pewnie funduje to będziesz balował nierobie.

      4
      4
      Odpowiedz
      1. Pracuję na pełen etat. Nie trafiłeś

        2
        0
        Odpowiedz
    2. weź zwal konika magisterku od siedmiu boleści

      3
      3
      Odpowiedz
    3. Rob doktorat

      1
      5
      Odpowiedz
    4. „Wiesz kto w głównej mierze wybrał ten kciuk? Osoby bez wykształcenia wyższego. ”
      wiesz to, bo skończyłeś astrologię?

      3
      3
      Odpowiedz
      1. Dajcie mu spokój, chce i ma możliwośc to niech się uczy i do końca życia, jego życie. A wam zazdrość plebsy, że bida była w domu i od osiemnachy trzeba było jebać fizycznie.

        3
        0
        Odpowiedz
  11. o chłopie, świetnie to się czyta, masz talent!
    no i zgadzam się w 100 %.
    u mnie na uczelni technicznej chłopak zajmował się publikacją, nawet jakieś pseudonagrody od dziekana otrzymywał za to. najlepsze jest to, że jak sam przyznaje, te jego ‚badania’ są gówno warte, bo zmyśla w nich strasznie i nikt tego nie sprawdza. doszło nawet do tego, że w gazetach pisali o nim, że odkrył tam jakąś tajemnicę z polem magnetycznym, a jak sam pozniej mi mówił- zbadał to jeszcze raz i się okazało, że wszystko bylo źle 😀 tyle to jest warte 😉

    16
    5
    Odpowiedz
  12. Posłuchaj mej rady, dzięki której wyzwolisz się od zajmowania swego umysłu rzeczami błahymi i nieistotnymi, jakimi są problemy współczesnej nauki akademickiej. Kiedyś również rozprawiałem nad tego typu zagadnieniami, na szczęście dzięki odkryciu pewnego specyficznego zajęcia w porę opamiętałem się i uwolniłem od tych uciążliwych rozważań. Moja rada – znajdź dziewczynę, z którą będziesz uprawiał seks analny. Od momentu, kiedy zrobisz to po raz pierwszy, zajęcie to pochłonie Cię do reszty przyjacielu i nie pozwoli, byś tracił czas na roztrząsanie spraw nieistotnych. Pewnym problemem może być znalezienie odpowiedniej kandydatki, która bez dłuższego namawiania da się zapiąć w kakao. Jednakże starania Twe nie będą daremne, gdy po spuszczeniu się w jej kiche ujrzysz balon ze spermy nadmuchany jej bąkiem. Oczywiście wykluczam używanie jakichkolwiek gum, bo wtedy cała zabawa nie ma większego sensu. A w większości przypadków panie lubią takie zabawy i chętnie się na nie godzą. Gdy nabierzesz wprawy, zajęcie to stanie się Twoją pasją i każdą kobietę, na którą spojrzysz, będziesz chciał lubieżnie wyruchać w dupę. Oczywiście ważne są walory estetyczne, dupa musi być zgrabna, kształtna, jędrna, nie może to być tłusta sraka z pośladami jak sofa. Ale do tego dojdziesz sam, praktykując z wieloma. Nie ma nic przyjemniejszego, jak przy lizaniu cipy niby od niechcenia, zabłądzisz językiem w okolice jej brązowego oczka, jak wzdrygnie się przed tym, ale znowu tam zawędrujesz ozorem, żeby po pewnej chwili zacząć ją lizać tylko tam. Po zwieraczu, ssać go, dotykać palcem i masować. Wskazana pozycja 69, wtedy panna może Ci opierdalać lache. Po odpowiednim wylizaniu dupki panne łapiesz, każesz się wypiąć, kutasa smarujesz jakimś „poślizgiem”, chyba że odpowiednio nasmarowała Ci go śliną i powoli zaczynasz ujeżdżać panne kindybałem w dupsko. Będzie sapać, jęczeć, mówić „boli…boli…” ale Ty masz być stanowczy, nieustępliwy i ruchać ją solidnie w dupe. Możesz się też podrapać po żołędziu wkładając palce w jej cipe, co szczerze polecam. Po takim stosunku dotychczasowe problemy przestaną być istotne a Ty zaczniesz już myśleć o poznaniu następnej koleżanki, którą ukochasz w dupe z całych sił.

    18
    24
    Odpowiedz
  13. „Wybitnego socjologa Bartka (dziewczyna kazała mu spierdalać – od roku bada społeczne i kulturowe aspekty tej wypowiedzi”

    Dzięki za uśmiech z rana

    12
    3
    Odpowiedz
  14. Słyszałeś co powiedział prof Wolniewicz o współczesnej edukacji tzw. wyższej? Jak nie to sobie poszukaj… „masa ciąży w dół!” I „wielkie żarcie się kończy „.

    4
    4
    Odpowiedz
  15. Ja chciałem tylko powiedzieć że kiedy ja byłem mały to miałem tylko rower i zegarek. A jak zrobiłem kartę rowerową to rodzice kupili mi motorynkę. I byłem szczęśliwy.

    0
    0
    Odpowiedz
  16. Macie dobrze napierdalać kilofem w kamienie a nie popijać kawkę za kawką i oglądać pornosy z nudów, dlatego nauka akademicka to w głównej mierze fikcja i pic na wodę dla tumanów ogłupionych przez żydowską papkę propagandową.

    2
    4
    Odpowiedz
  17. Kilka lat temu mialam przykrosc uczestniczenia w jakims treningu o czyms w spoleczenstwie. Bulam w szoku, prowadzacy byl nienormalny, mial jakas muche na szyji i wygladal jak debil psychopata. Mial niezrownowazone i infantylne spojrzenie w oczach. Taki dzieciaczek w wieku 5o lat. To byl jakis profesor, znany z wystapien w telewizji. Tak sie konczy jak sie czlowiek wciagnie w akademicki tryb zycia, zupelnie oderwany od rzeczywistosci i zyje z zasilku, bo wedlug mnie pensja to tylko wynagrodzenie za prawdziwy wklad w spoleczenstwo a nie jakies fanaberie. Szacun dla prawdziwych ludzi a nie takich intelekutalistow bez fiuta.

    4
    3
    Odpowiedz
  18. A gdzie reszta komentarzy i uaktualnienie strony, a?
    Admin, nie obijaj się, albo przestań komenty zatwierdzać, tylko puść to na żywioł -roboty sobie niepotrzebnej oszczędzisz, ruch w interesie będzie i wszyscy będą happy.

    13
    0
    Odpowiedz
  19. hahaha no i masz rację, a weź posłuchaj żywnościowców? To be, tamto be,od tego tylesz a od tego srasz a wiekszość badań na ankietach lecą a potem te nieszczęsne punkty…kurwa 🙁 a próbuj zrobić jakieś poważne badania naukowe i opublikować…no to masz rok lub półtora, a ankiety……co 2 miechy preferencje żywnościowe dziadków, studentów, matek karmiących…… i z tego się robi ,,poważne” doktoraty i habilitacje hahaha i sami znawcy tematu zbierają się na międzynarodowej konferencji(sami polacy plus ktoś z Czech lub Rosji) i pierdolą co o tym zdrowe…..a wieczorem wóda i potańcówa w knajpie 🙂

    1
    1
    Odpowiedz
  20. Badajta Zawartosc Alkoholu W Spirytusie . Podpisal Prof . Doc. NieRehabilitowany Alojzy H. Dentka . Jak co to mnie bierzta na korepetycje . Ja wam ze znawstwem udziele . Wy tylko zapewnijta baniak . See U . -Prof 🙂

    1
    0
    Odpowiedz

Zgubny wpływ technologii

Chciałem tutaj napisać o postępującej durnocie wśród dzieci i młodzieży. Gdy byłem w podstawówce czy gimnazjum nie miałem smartfona, miałem zwykły telefon, który służył mi głównie do kontaktu z rodzicami. Czas wolny spędzałem na świeżym powietrzu, w przeciwieństwie do dzieciaków, które od najmłodszych lat są zaopatrzone w ekran tableta. Mają w rękach dostęp do całego internetu. Potem widzisz takie dzieci w gimnazjum, którymi rodzice nie mieli czasu się zająć i wychować. Zachowują się coraz gorzej, ponieważ nie mają odpowiednich wzorców, bo zwyczajnie nikt ich tego nie nauczył. Nie mają żadnych zasad, liczą się dla nich tylko pieniądze (rodziców), markowe ubrania i ilość like’ów na facebooku. Świat idzie w złym kierunku, bo ta młodzież, która jest przyszłością narodu, będzie coraz głupsza. Mimo dość młodego wieku już to dostrzegam. I to jest właśnie chujnia.

127
19
Pokaż komentarze (23)

Komentarze do "Zgubny wpływ technologii"

  1. Ja na szczęście miałem okazję wychować się w czasach walkmanów, discmanów, potem pierwszych telefonów gdzie hitem było jak posiadał polifonię jak i w okresie studenckim poznać pierwsze smartfony i inną nowoczesną technologię. Trochę przesadzasz bo każdy z tych okresów miał swój urok. Natomiast zgadzam się że zachowanie wielu współczesnych dzieci jest nie do pomyślenia. Lecz to wina nie techniki a rodziców. Zauwazyłem że większość dzieci moich rówieśników jest z wpadki, olewana, rodzice zapracowani tak że nie mają czasu lub w drugą stronę -meliniarze 500+ itp.

    5
    0
    Odpowiedz
  2. Uskuteczniasz pierdolenie znane ludzkości od stuleci. Świat się zmienia. Czy siedzenie przed tabletem i rozwiazywanie różnych problemów w grach jest gorsze od latania z badylami po podwórku? Dla mnie to jest to samo, rozrywka.
    Kiedyś jeansy to był hit, teraz to zwykłe spodnie, a mimo to nadal mlodziez zabija sie o modne ubrania. Ludzie powielają te same schematy tylko nowymi środkami. Głupota jest bardziej widoczna, bo kiedyś nie było kamerek i Internetu.
    Każdy człowiek jest inny, według mnie na pewno jest mnóstwo mądrych młodych ludzi, tyle że takie jeczydupy nie chca tego dostrzec, bo wola sobie polechtac ego, ze oni byli tym ostatnim normalnym pokoleniem. Jan 30 lat.

    14
    0
    Odpowiedz
  3. Niech żyją dżdżownice kalifornijskie Mesia, Pana waszego.

    Moi drodzy parafianie,
    odpierdolę wam kazanie.
    Do kościoła nie chodzicie,
    dziwki w krzakach pierdolicie.
    Na ofiarę nie dajeta,
    bo pornole kupujeta.
    A do nieba chcecie, chcecie…
    Chuj wam w dupe! Nie pójdziecie! /Onaniusz Napletiusz, wasz umiłowany wikary Łódzkiego Wydziału Fabrycznego

    PS. A ty, patałachu, zajmij się sobą, zamiast pierdolić takie bzdety i dokładać do tego jakieś zasrane smęcenie o „przyszłości narodu”. Nie tacy jak ty, i ci o których mówisz, są od tego, by o tym decydować, czy to jest słuszny kierunek. A kierunek jest słuszny. I jest dla mądrych. A że reszta jest głupia, to dla nich tym lepiej i tak jest świat przez twoją bozię stworzony, więc tak ma być.

    Motłoch był, jest i będzie (dopóki utrzymywanie motłochu będzie się lepszej warstwie -rządzącej- społeczeństwa opłacać), i takim jaki on jest, jest on potrzebny. A ty nie myśl za wiele, pogódź się z losem, trzy stówki w łapę zgarnij i pod bramę naszego ŁWF zaiwaniaj. A w niedzielę po szychcie Wikary twojego umiłowanego zakładu pracy ma widzieć odpowiedni datek na tacy, coby zapierdol twój nie poszedł całkiem na marne w postaci jaboli czy opłacania kurtyzan i dajek, jak to ma miejsce obecnie.

    PS2. I przekazane też ci zostanie słowo od Pana twojego, Mesia. Uklęknij zatem potulnie…

    „Za czasów Pana twojego, patałachu, to telefon był w postaci budki telefonicznej (z upierdoloną słuchawką). Jednej na pół kilkudziesięciotysięcznego osiedla. Na telefon w domu, to ludzie jeszcze czekali i 10 lat po upadku PRL-u. I czekali, kurwa, od zakończenia II wojny (poważnie). A nie jak w dziadowskim, gimbusiarskim w dodatku (choć reforma edukacji generalnie jest zła, to dobrze kaczor zasrany-chyba jako jedyną rzecz- zrobił, że gimbusiarnię zlikwidował), pokoleniu twoim, w którym „zwykły” telefonik komórkowy każdy patałaszy efekt przeciekającej gumy miał. Więc co ty, gówniarzu posrany, będziesz Panu twojemu pierdolił za uszami, jak to się jakaś zasrana „przyszłość narodu” spierdzieliła… Co ty wiesz… Jak dorośniesz, to pogadamy.”.

    1
    0
    Odpowiedz
  4. głupie bachory i ich starzy

    0
    0
    Odpowiedz
  5. Dla normalnych ludzi jesteś taki sam jak reszta gimbów, ofiary reform styropianowych.

    0
    1
    Odpowiedz
  6. „Elfy peeeedały, elfy peeedałyyyy….”. Przywrócić Festiwal Piosenki Krasnoludzkiej!!!

    2
    1
    Odpowiedz
  7. 2 Tm 3: „1 A wiedz o tym, że w dniach ostatnich nastaną chwile trudne. 2 Ludzie bowiem będą samolubni, chciwi, wyniośli, pyszni, bluźniący, nieposłuszni rodzicom, niewdzięczni, niegodziwi, 3 bez serca, bezlitośni, miotający oszczerstwa, niepohamowani, bez uczuć ludzkich, nieprzychylni, 4 zdrajcy, zuchwali, nadęci, miłujący bardziej rozkosz niż Boga. 5 Będą okazywać pozór pobożności, ale wyrzekną się jej mocy. I od takich stroń. 6 Z takich bowiem są ci, co wślizgują się do domów i przeciągają na swą stronę kobietki obciążone grzechami, powodowane pożądaniami różnego rodzaju, 7 takie, co to zawsze się uczą, a nigdy nie mogą dojść do poznania prawdy. 8 Jak Jannes i Jambres wystąpili przeciw Mojżeszowi, tak też i ci przeciwstawiają się prawdzie, ludzie o spaczonym umyśle, którzy nie zdali egzaminu z wiary. Ale dalszego postępu nie osiągną: 9 bo ich bezmyślność będzie jawna dla wszystkich, jak i tamtych jawna się stała.”

    0
    0
    Odpowiedz
  8. Taki już wpływ środowiska, w którym żyjemy trudno szukać winy u dzieci i cieszę się że to nie kolejna wypowiedź zwalajaca wszystko na „młodzież”. Nie da sie ukryć, że będzie to dalej postępować do momentu, w którym człowiek człowiekowi nie będzie potrzebny.

    1
    0
    Odpowiedz
  9. Chuju, co ty możesz wiedziec o dobrym dzieciństwie. To bylo kiedy komórki w ogóle nie byly dostępne. Szczaw z nasypu i wybijanie szyb w starch fabrykach. To było dobre dzieciństwo.

    6
    0
    Odpowiedz
  10. No niestety tak właśnie jest. Małolat odcięty od telefonu, fejsbunia, snapa i innego dziadostwa, traci wyznaczniki funkcjonowania. Kolejne pokolenie bez apki na srajfona, nie będzie potrafiło nawet podetrzeć sobie dupska, nie mówiąc już o odnalezieniu drogi do klopa we własnym domu.

    7
    0
    Odpowiedz
  11. I tacy ludzie dadzą się zachipowac bo to przecież będzie cool i jakie postepowe mieć przy sobie odrazu dowód osobisty, prawo jazdy, dostęp do pieniędzy lub kredytu, kartę medyczna itd… I co jeszcze zdola się wymyśleć by przykryć główny cel. Totalna inwigilacje.

    2
    0
    Odpowiedz
    1. Przecież właśnie o to chodzi w nowym porządku świata. Taki czip, na którym jest wszystko zakodowane umożliwi kaście panującej zrobić wszystko, cokolwiek zechcą. Nie będzie wówczas protestów, bo wystarczy niepokornym wyłączyć czip i człowiek nie kupi nawet bułki w sklepie.

      1
      0
      Odpowiedz
  12. Pierdolisz. Owszem, jest wiele stulejek i piwniczaków, ale wciąż większość to normalni ludzie.

    2
    6
    Odpowiedz
    1. Czyli według ciebie ta pierwsza grupa jest nienormalna, ale ta druga już jest. Mógłbym ci wiele napisać na temat tych tzn. „normalnych” i udowodnić, że jednak wcale tacy do końca normalni to oni nie są, ale mniejsza z tym. Technologia rzeczywiście niszczy ludzi, ale w takim sensie, że ludzie nie potrafią zachować umiaru w korzystaniu z niej i co autor słusznie zauważył, dotyczy gł. młodzieży. Zamiast rozmawiać ze sobą w szkolnych ławkach to siedzą wlepieni nosami w smartfony i przeglądają Facebooka. No kto nie zna takiego widoku? Nawet jak pójdą gdzieś indziej np. na plażę to i tak dalej przeglądają Facebooka. Ja jestem z rocznika ’89 i jak idę gdzieś ze znajomymi to żeby sobie z nimi posiedzieć i pogadać albo się powygłupiać a nie siedzieć nosem w fejsie, chociaż już po nich widzę (bo to pokolenie Y, jakby nie patrzeć), że niektórzy z nich również to robią.

      0
      0
      Odpowiedz
  13. Zgodziłbym się z treścią na 100% ,ale rozwaliło mnie to zdanie: „dzięki któremu zdobyłem dobrą pracę i spore szanse na rozwój”.Hahahahaha! Chuja zdobyłeś ,a nie szanse na rozwój. Będziesz wyrobnikiem w korpo , za tzw. „dobrą płacę”,a później zostaniesz kopnięty w dupę, w momencie ,kiedy się najmniej tego spodziewasz,w trakcie spłacania kredytów zaciągniętych w dobrej wierze.To jest Bolanda ,chłopie.Jeśli jeszcze tego nie pojąłeś,to widać ,że te twoje „studia” o kant dupy potłuc.No ,chyba,że faktycznie jesteś geniuszem.To przepraszam…

    6
    2
    Odpowiedz
    1. Pomyliłeś chujnie kolego.

      0
      0
      Odpowiedz
    2. Wrzuciłeś ten komentarz o jedną chujnię za nisko.

      0
      0
      Odpowiedz
  14. Czy się bawisz w dzieciństwie telefonem, czy na podwórku, czy cokolwiek, wszyscy będziecie pyłem. Prawdziwą chujnią jest roztrząsać takie błahostki, trząść się jaka to młodzież zjebana, a Wy 30 latkowie, dla waszych starych, dziadków, to myślicie, że kim byliście? W kółko Macieju, od praery

    0
    0
    Odpowiedz
  15. „miałem zwykły telefon, który służył mi głównie do kontaktu z rodzicami” – hehe, czyli byłeś „durnym dzieciakiem” bo ja na ten przykład nie miałem telefonu – jedyny jaki był w okolicy to na skrzyżowaniu kolo mojego domu – za 1zl od rozmowy. I jeden sąsiad w drugiej klatce też miał telefon.

    0
    0
    Odpowiedz
  16. Niby tak, ale to tez chyba przesada, zycie pozniej zweryfikuje wszystie yolo itp., ja np. mialem wiele wznioslych wartosci mozna powiedziec ze juz od gimnazjum. Staralem sie trzymac z dala od chciwosci pieniadza niezaleznie czy zylismy biednie czy troche lepiej. Ale i tak zycie mnie dojebalo i na nieudacznika wyroslem, a tacy co szli za glupota zyja, i to calkiem dobrze nawet.

    0
    0
    Odpowiedz
  17. Za moich czasów był jeden telefon stacjonarny na wieś. Ale i tak głupota na każdym kroku. To już taki naród. Nic się nie zmieniło, tylko większe bogactwo i dalej posunięta urbanizacja i technologia, która daje upust ludzkiej głupocie.

    0
    0
    Odpowiedz

Wysokie koszty życia

Większość ludzi jest zachwycona poziomem życia na zachodzie. Tam wszystko jest tańsze i ludzie zarabiają więcej. Niestety nie każdy wie, że po II wojnie światowej w Europie zachodniej został wprowadzony plan Marshalla, który miał za zadanie odbudować kraje zniszczone przez wojnę.
Polska będąc pod wpływami ZSRR nie skorzystała z planu Marshalla i niestety skutki tego widać do dziś.
Ale w obecnej sytuacji jaką mamy w Europie, można by było szybko nadrobić te stracone kilkadziesiąt lat komunizmu.

Otóż wystarczyłoby tylko obniżyć koszty życia w Polsce, aby każdego człowieka, który uczciwie pracuje było stać na utrzymanie siebie i swojej rodziny na godnym poziomie.

Ja nie cierpię płacić dużo za wszystko. A niestety każdego dnia płacę bardzo dużo pieniędzy nieodpowiedzialnym politykom poprzez podatki za każdą usługę i za każdy nabyty towar.
To nie jest przyjemne oddawać 30% ceny za zakupiony towar państwu. Wolałbym oddać te 30% przedsiębiorcy, który oferuje mi ten towar, aby następnym razem zrobił jeszcze lepsze towary. A niestety biedny przedsiębiorca oddaje państwu w podatku dochodowym od firmy i od osób fizycznych bardzo dużo pieniędzy, zamiast zainwestować w swoją firmę i dać większe wynagrodzenia pracownikom.

Pozdrawiam mam nadzieję, że w przyszłości te koszty życia będą zdecydowanie niższe.

97
26
Pokaż komentarze (14)

Komentarze do "Wysokie koszty życia"

  1. Pracujesz – Twój dochód jest opodatkowany, Kupujesz w sklepie – też płacisz VAT. To jest złodziejstwo, państwo ździera podwójnie. Skoro zapracowałem na chleb i oddałem daninę tym draniom przy korycie to czemu kupując ten chleb robię to powtórnie?

    15
    0
    Odpowiedz
  2. Aleś to wszystko policzył. No, no, no…

    0
    2
    Odpowiedz
  3. Ponieważ znasz się na ekonomii jak wilk na gwiazdach, po prostu zaproponuję ci coś za co zapłacisz bardzo niedużo swoich pieniędzy. Tak niedużo, że nawet podatek w tej cenie będzie na tyle mały, że żadnemu – nawet najbardziej nieodpowiedzialnemu politykowi – nie wystarczy na choćby pół wacika. Kup zegarek, taki zegarek z takim niebieskim podświetleniem wyświetlacza.

    Bardzo bym chciał, żeby podatki (oj, kolego, dużo więcej tego jest niż te twoje 30%) trafiły do mojej kieszeni i żebym w przyszłości mógł dzięki temu zrobić jeszcze lepszy zegarek z takim niebieskim podświetleniem wyświetlacza. Jednak jestem nieco pierdolnięty, bo jak mało kto nad Wisłą rozliczam uczciwie wszystkie zusy, srusy, vaty, sraty i opłaty.

    2
    1
    Odpowiedz
    1. Patałachu, prawidłowe powiedzenie brzmi:…jak świnia na gwiazdach. Wynika to z tego, że świnia nie jest w stanie podnieść głowy na tyle wysoko, żeby spojrzeć w niebo. Dlatego gwiazd nigdy nie ogląda. Może za to obejrzeć Twój popierdolony zegarek z niebieskim (ale chujowe!) podświetleniem.

      0
      1
      Odpowiedz
  4. „A niestety biedny przedsiębiorca oddaje państwu w podatku dochodowym od firmy i od osób fizycznych bardzo dużo pieniędzy, zamiast zainwestować w swoją firmę i dać większe wynagrodzenia pracownikom.”
    Utopia. Generalnie przedsiębiorcy robią wszystko, żeby nie zapłacić podatku dochodowego. Jeśli wypracują zysk to owszem inwestują w firmę (przeważnie w sprzęt), ale pracownikowi większego wynagrodzenia nie dają. Najniższa krajowa to luksus, bo niechętnie dają też umowę o pracę. A na urlopy to najlepiej nie chodzić. Nic nie chcieć, tylko zapierniczać po 10-12 godzin dziennie.
    Człowiek człowiekowi…
    A podatki jakieś płacić trzeba. To mam nadzieję chyba rozumiesz?? Zgadzam się, że system podatkowy w polszy jest wadliwy, nawet bardzo. Stąd te ceny towarów i usług, nieadekwatne do naszych zarobków.
    Księgowa z biura rachunkowego.

    5
    0
    Odpowiedz
    1. „Utopia. Generalnie przedsiębiorcy robią wszystko, żeby nie zapłacić podatku dochodowego. Jeśli wypracują zysk to owszem inwestują w firmę (przeważnie w sprzęt), ale pracownikowi większego wynagrodzenia nie dają.”

      No nie jest tak, patałachu płci odmiennej. Jak inwestują w firmę i ona się rozwija to, po pierwsze, wraz z rozwojem potrzebuje więcej pracowników, a po drugie, poszerza się jej lista współpracujących z nią firm i one też potrzebują pracowników. Tym samym spada bezrobocie a co za tym idzie poprawiają się płace i warunki pracy. Porównaj sobie dzisiejsze warunki pracy i płacy do tych z czasów, gdy było u nas 25%+ bezrobocia. /Mesio

      PS. VAT wprowadzono i utrzymuje się z jednego powodu, patałachy -za dobrze się zarabia na karuzelach vatowskich. To, co głosi Mateuszek posrany o likwidacji przekrętów na VAT, to pic na wodę dla baranów. Karuzele VAT można upierdolić jednym ruchem -poprzez całkowite zniesienie VAT-u (niech będzie wyższy podatek dochodowy, państwo swoje wtedy i tak dostanie). Ale nikt tego nie zrobi, bo klika ciągnąca dziesiątki miliardów z lewego VAT-u nie ma tego w interesie i takie Mateuszki muszą być temu posłuszne. Złapią dla picu jakąś płotkę i interes kręci się dalej.

      1
      0
      Odpowiedz
  5. „Otóż wystarczyłoby tylko obniżyć koszty życia w Polsce, aby każdego człowieka, który uczciwie pracuje było stać na utrzymanie siebie i swojej rodziny na godnym poziomie.”

    Patrzajta, patałachy, jaki geniusz ekonomii się nam trafił… Witamy, witamy… I zapraszamy do naszego Łódzkiego Wydziału Fabrycznego, gdzie -jak nikt inny w Cebulandii- (po wpłaceniu trzech stówek wpisowego i podpisaniu kontraktu) zadbamy o to, by obniżyć twoje koszty życia. U nas nauczysz się gospodarować 8 setkami rzuconym (abo czasami i nie…) na miesiąc.

    Głąbie, jak nie masz o czymś pojęcia, to posłuchaj mądrego powiedzenia o tym, że lepiej jest siedzieć w kącie, udając kretyna, niż się odezwać i rozwiać wszelkie wątpliwości. Bo bredzisz od rzeczy (począwszy od tego, że to plan Marshalla zapewnił Zachodniej Europie dobrobyt) -takie brednie to możesz przy obalanej z wujkiem Gienkiem na cioci imieninach flaszce pierdolić, zajmując się jak to polactwo-cebulactwo ma w zwyczaju „wielko polytyko”.

    „Ja nie cierpię płacić dużo za wszystko.”

    To jest typowe dla cebulactwa w tym kraju. Chciałoby się mieć coś porządnego, ale płacić za to już nie… Przeca się (burakowi) należy, nie? A najlepiej jakby dali za darmo i jeszcze cmoknęli w środek dupy (z języczkiem), prawda? No właśnie…

    A chuja ci się należy cebulaku. Należy ci się tyle, ile za to zapłaciłeś. I naucz się tego, to może w końcu te twoje zasrane zwoje zaczną ci pracować. I jak widać na twoim przykładzie nie plan Marshalla dał Zach. Europie dobrobyt (nie był też jedynym źródłem finansowania) tylko brak takiej komunistyczno-cebulackiej mentalności jaką masz ty i tobie podobni (a tego syfu jest u nas 90%). Jak się tego pozbędziemy, to będzie normalnie i nawet kasy z Zachodu nie będzie potrzeba do tego pożyczać. Czyli chcesz by było lepiej? Idź się utop wraz z całą rodziną, najlepiej zaciukawszy wcześniej sąsiada o podobnej do ciebie mentalności. Albo morda w kubeł, grzecznie zapierdalać (nie myśląc za dużo o rzeczach, na których się nie znasz) i nie bulgotać.

    „A niestety każdego dnia płacę bardzo dużo pieniędzy nieodpowiedzialnym politykom poprzez podatki za każdą usługę i za każdy nabyty towar.”

    A kto jest temu winien, jak nie taki cebulak jak ty i tobie podobni? W końcu kto sobie takich polityków wybrał, jak nie taki niedomyty plebs jak ty? A wybrałeś, bo ci naobiecywali cudów, za które nie będziesz musiał bulić, a przeca ty tak nie lubisz bulić… a najlepiej by było za darmo i pocałowali w dupę, nie?
    To do kogo, kurwa, głąbie, pretensje?

    „A niestety biedny przedsiębiorca oddaje państwu w podatku dochodowym od firmy i od osób fizycznych bardzo dużo pieniędzy, zamiast (…)”

    A przez kogo oddaje, jak nie przez takich cebulaków jak ty, którzy domagają się by było za darmo bo się ci przeca należy „żyć na godnym poziomie”? No więc masz, coś chciał i sobie wybrał. To: 1. na co kurwa narzekasz? i 2. do kogo pretensje?

    „Pozdrawiam mam nadzieję, że w przyszłości te koszty życia będą zdecydowanie niższe.”

    Będą tylko wtedy, gdy taki motłoch jak ty dojdzie do wniosku, że tak mu źle (80% świata chciało by tak żyć… cebulactwo jest za głupie by zrozumieć i docenić, nie mówiąc o tym, by przyczyniać się do wzrostu poziomu życia), że trzeba zrobić kolejną rewolucję. A gdy pył opadnie i przypadkiem swołocz taka jak ty nie będzie gryzła ziemi (rewolucja pożera swoje dzieci), to zaiste koszty życia ci się obniżą… Do sowieckich z czasów wielkiego głodu. Pasi?

    Poniał coś z tego? A zresztą nie ma znaczenia, czyś zrozumiał…, pokłoń się tylko patałachu i won, bo Panu twojemu szkoda klawiatury strzępić i się denerwować. Szkoda by Mu było nawet starych butów, by cię kopnąć w dupę. Jedyne co, to nie wypowiadaj się o rzeczach, o których nie masz pojęcia. Nie dość, że kretyna z siebie robisz, to szkodzisz innym, robiąc im wodę z mózgu i przyczyniajac się do plenienia się cebulactwa. Wy -tacy jak ty- jesteście jak chwasty. /Mesio

    PS. A zmieniwszy temat na przyjemniejszy i nieco nostalgiczny… Patałachy znacie? To posłuchajcie… 🙂
    www. youtube. com/watch?v=eMruOBlyU4Q

    2
    1
    Odpowiedz
  6. Optymalizowałeś kiedyś koszty własne?

    2
    0
    Odpowiedz
  7. Uhm… obniżyć koszty życia… wiem, że w tym kraju kradną na potęgę, ale to nie jest takie proste. Plan Marshala.. co ma piernik do wiatraka.. Duzo jeszcze czasu przed toba, Kolego…

    1
    0
    Odpowiedz
  8. Nie masz pojęcia o ekonomii,jak 98% cebulowego narodu i pierdolisz kocopoły ,jak potłuczony. „Koszty życia zdecydowanie niższe”.Hahahahaha! Ty wiesz ,w ogóle, co to znaczy i co ma na to wpływ?

    7
    6
    Odpowiedz
    1. Tacy „znaffcy” ekonomii a w kraju dalej chujnia i bida. Autor powiedział bardzo ogólnikowo, możliwe że to brak wiedzy lub weny do rozpisania się. Ale jak można usprawiedliwiać nędzę w kraju? Co, ma się bogatych partyjnych rodziców? Hahahahaha! Debil..

      3
      3
      Odpowiedz
      1. „Ale jak można usprawiedliwiać nędzę w kraju?”

        Czemuś biedny? Boś głupi. I tyle, patałachu. To naprawdę jest jedyny powód w dzisiejszych czasach.

        No, można do tego powodu dorzucić jeszcze lenistwo. /Mesio

        PS. I nie ma tu nędzy. Nędza to jest gdzieś w Somalii czy w Mozambiku. Po prostu apetyt urósł od dobrobytu i dodatkowo w oczy kłuje, że inni mają jeszcze lepiej…

        0
        1
        Odpowiedz
  9. W korporacyjno-kapitalistycznej rzeczywistości nie ma nic za darmo albo nawet pół darmo. Chyba, że splesnialy chleb, śmierdząca, skażona woda z bajora i życie w klicie na kredycie przypominajacej bardziej barak niż dom, z grubą locha mającą pretensje o wszystko i bandą bachorow mającą Cię gdzieś, a i to jeszcze nie bardzo. Alternatywą może być jedynie powolne zdychanie
    w samotności, w tym samym baraku, o suchym chlebie i wodzie, bez lochy jak Cię nie stać, ze slepiami wpatrzonymi w telepudlo, korporacyjny szczurze. Tak więc albo posłusznie przyginasz karku i jebiesz w pocie czoła od rana do świtu na panów swoich, albo idź się powiesić. 😉

    1
    1
    Odpowiedz
  10. Nie zgadzam się z autorem, przecież każdy zdrowo myślący człowiek wie,że lepiej podwyzszac podatki , ale wspierac patriotyzm, na pewno wszyscy młodzi zostaną wtedy w Polsce. Po co komu niskie koszty życia? ;/ Polacy muszą nauczyć się jak żyć w ciężkich warunkach, kąpać sie w zimnej wodzie (najlepiej po starym) to hartuje nasz silny charakter, no i na koniec najlepszym wyjsciem byłoby opuszczenie EU, tak zwany POL exit, wypowiedzenie wojny Ukrainie i odbicie Lwowa, a na głowę państwa wybranie wielkego wodza Kim Kwak Una, albo Korw dzong Ila .

    1
    1
    Odpowiedz

Nienawidzę zmian

Boli mnie to że nienawidzę zmian i najmniejsza zmiana powoduje że płaczę godzinami. Moja babcia przeprowadziła się ze starego osiedla, gdzie było moje dzieciństwo, i nie mogę tego znieść. Wszędzie w moim mieście gdzie były kiedyś łąki i piękne krajobrazy zbudowano biurowce i bloki, np. W miejscu gdzie chodziłam zawsze z babcią, taka piękna łąka. Juz cała zabudowana. Wszystko co miałam w dzieciństwie odeszło, tak bardzo za tym tęsknię, trudno mi się powstrzymać od płaczu na codzień. Bardzo mnie to boli.

71
29
Pokaż komentarze (14)

Komentarze do "Nienawidzę zmian"

  1. Trzy stówki w łapę, patałachu płci odmiennej, CV w zęby i pod bramę. Zaiste u nas znajdziesz ukojenie, albowiem w naszym Łódzkim Wydziale Fabrycznym (a zwłaszcza w przyzakładowych barakach) nic się nie zmienia. Jesteśmy, z Byczywąsem, doskonali w wyciskaniu siódmych potów z naszych roboli i wyrobnic, a cała reszta jest perfekcyjna, zaś nie zmieniona, pozwala nam zaoszczędzić na kosztach (m. in. dlatego wodę do naszych przyzakładowych baraków nadal czerpiemy przy pomocy kieratu; aczkolwiek, jak przystało na współczesnych ludzi cywilizowanych, którzy nie traktują okrutnie zwierząt, do kieratu zaprzęgani wyłącznie roboli (oczywiście po szychcie i w czynie społecznym)). Reszta robolskiego życia zresztą także toczy się jak w kieracie. /Mesio

    PS. A tak po prawdzie, to Pan twój rozumie, bo też cholernie nienawidzi zmian. Nawet dziś Go naszło (znów) to, że chciałby choć zobaczyć to wszystko, tamten świat (i nie ma tu na myśli zaświatów, patałachy, nie cieszcie się przedwcześnie -jeszcze Pan wasz zdąży zarobić na konserwach produkowanych z waszych zapryszczonych odwłoków… 😛 ), co było, zwłaszcza z czasów dzieciństwa Jego (zdjęć, niestety, nie posiada żadnych, nie miał aparatu), choć to były siermiężne czasy Jaruzela z octem na półkach.

    0
    1
    Odpowiedz
  2. Biedne, wrażliwe dziecko,ciezko będzie żyć w dzisiejszym świecie. Pozdrawiam serdecznie.

    0
    1
    Odpowiedz
  3. W Nowym Świecie będziesz musiał być przygotowany na zmiany. Zmiany będą częstym zjawiskiem. Jednego dnia będziesz musiał napierdalać kilofem w kamienia, a następnego dnia będziesz robił coś całkowicie odmiennego czyli kopał dziurę, a potem ją zasypywał. Jednego dnia będziesz napierdalany batem, a innego dnia kijem i to w dodatku w różne miejsca przez różnych strażników. Jednego dnia będziesz wygryzał trawę z ziemi, a innego dnia zjesz sobie jaszczurkę (jeśli upolujesz). Będą też dni podczas których nic nie będziesz jadł. Obóz przymusowej pracy, w którym będziesz jebał do końca życia zaoferuje Ci wiele zmian albo je zaakceptujesz albo zaakceptujesz konsekwencje.

    3
    1
    Odpowiedz
  4. Kurwa chciałabym mieć takie dylematy. Czy tylko ja mam wrażenie,że niektórzy piszą tu same duperele i nie znają pojęcia „chujnia” ?!
    A w jednym kawałku leciał bit : Nie bój się zmiany na lepsze. Może warto nad tym pomyśleć. Urbanizacji miasta nie powstrzymasz, ludzie osiedlali się i będą się osiedlać a deweloperzy i firmy budowlane będą trzepać na tym kasę. ŻYCIE. Mnie na przykład boli,że jestem młoda i nie mam już ojca, nie jakieś pieprzone krajobrazy,które można podziwiać byle gdzie. A miałam mu dużo jeszcze do powiedzenia,nie może być na moim ślubie,nie pozna moich dzieci a moje dzieci jego (wybiegając w przyszłość).To jest chujnia! Od jego śmierci muszę radzić sobie sama i pomagać mamie,bo ma sporo lat. I dorosłam,zmieniłam swoje nastawienie. Już nie śmieję się tak często, nie jestem taka miła jak byłam,spoważniałam.Kiedyś wulkan energii,dziś jedyne o czym marzę każdego dnia, to żeby się wyspać. Życie,życie jest nowelą. I to chujową często.

    1
    0
    Odpowiedz
  5. Nie masz czym się zająć i cieszyć teraz? Za parę lat będzie Cię smucić to co umyka teraz. Nie da się żyć i zatrzymywać wszystko. W domu mojej babci mieszkają obcy ludzie. Jedzą orzechy z mojego drzewa. Smutne, ale skupić się można na tym co ważne teraz. I tym cieszyć. A tamte miejsca, często niestety i bliscy ludzie – będą w pięknych wspomnieniach.

    0
    0
    Odpowiedz
  6. Typowa pierdolnięta rozpieszczona przez tępawych rodziców durna pizda. Rzygać się chce.

    1
    6
    Odpowiedz
  7. Też tak właśnie mam. To jest jakiś koszmar. Ja już zaczynam się czuć obco w miejscu, w którym się urodziłem i żyję przez cały czas. Nie ma już prawie niczego, co mnie łączy z przeszłością. Nawet podwórka są zamienione na parkingi dla smordzących i kopcących złomów. Wszędzie ta koszmarna kostka betonowa, po której nawet nie da się pojeździć na rolkach. Kiedyś były i ławki i jakieś karuzele, piaskownice, huśtawki dla dzieci. Teraz nie ma niczego, bo przecież hujoza jedna z drugą musi mieć miejsce dla swojej furuni pod oknem. Więc po kolei wydzierali przestrzeń na parking. Warszawski brzeg Wisły po praskiej stronie, dawniej oaza spokoju. Dziś stoją tam hałaśliwe tancbudy. Kiedyś były sklepy papiernicze, księgarnie, cukiernie. Teraz wszędzie salony z telefonami, banki, pożyczki albo lumpexy i nawet nie ma po co tam wchodzić. Nawet piwa nie ma gdzie się napić, bo poznikały normalne bary, a wszędzie są jakieś hipsternie z wytatuowanym pedałem z tunelami w uszach za barem i ceny z kosmosu. Niestety, wynika z tego że człowiek nie powinien żyć dłużej niż 40-50 lat, bo wszystko tak zapierdala, że po upływie tego czasu nic nie będzie już takie samo i pojawi się uczucie zupełnego wyobcowania.

    0
    0
    Odpowiedz
  8. Niestety, wszystko się zmienia i nie można nic z tym zrobić, a udane, beztroskie dzieciństwo to czas za jakim się będzie tęsknić już zawsze-to taki niedościgniony wzór prawdziwego szczęścia i autentyczności. Jedyne, co można zrobić, to starać się tworzyć nowe wspaniałe chwile, a tamte wspomnienia zachować jak skarb na dnie naszego serca i czasem z nostalgią tam się zakradać…

    2
    0
    Odpowiedz
  9. Wzruszyła mnie twoja historia.

    4
    2
    Odpowiedz
  10. I feel you. To samo stało się z moim rodzinnym miasteczkiem. W miejscach gdzie spędzałam najpiękniejsze chwile swojego dzieciństwa teraz stoją gównobloki. Wszędzie gównobloki. Drzewa, łąki, wszystko trzeba zniszczyć bo gównobloki. A podobno ludzie są za biedni żeby brać kredyty mieszkaniowe. To po cholerę tyle tego gówna budować?

    4
    5
    Odpowiedz
  11. Doskonale Cię rozumiem, mam podobnie. W dzieciństwie razem z bratem i kolegą mieliśmy takie fajne miejsce, gdzie było około 15 drzew leszczyny ułożonych w ładnym, ścisłym szeregu. Spędziliśmy tam jedne z najlepszych chwil w dzieciństwie. Teraz zbudowali tam jebany dom…

    6
    4
    Odpowiedz
    1. Nie zesraj się.

      2
      2
      Odpowiedz
  12. Tu deweloper. Tereny, o których wspominasz, także mi przypadły do gustu. Postanowiłem tam postawić wspaniałe osiedle, w którym teraz powstają równie wspaniałe wspomnienia nowych lokatorów. Ich 4 ściany zwane dla niepoznaki apartamentem, zbudowane z pustaka zwanego dla niepoznaki cegłą ceramiczną, są teraz dla nich całym światem. I mimo iż należą do banku, cieszą nie miej niż te Twoje widoki łąk. Ty coś straciłeś, oni stracili, a zyskałem JA – deweloper Jan Pustostan oraz pan Janusz urzędnik, któremu wprowadziłem żądło do odbytu w zamian za zmianę planu zagospodarowania. Równowaga w przyrodzie musi być.

    1
    0
    Odpowiedz
  13. Polecam dobrego psychiatrę. Albo jakiś młotek, żeby się dobrze jebnąć w łeb…

    0
    0
    Odpowiedz

Wypaczona idea feminizmu

Niemiłosiernie wkurwiają mnie współczesne środowiska parafeministyczne i inne „postępowe” ruchy, które mają jakąś obsesję na punkcie kobiet. Cały paradoks polega na tym, że walcząc o równouprawnienie – jak sami twierdzą – sprowadzają kobiety do kategorii podludzi, okazując im większą pogardę niż zadeklarowani mizoginiści. Dzisiaj w gazecie czytam, że Komisja Europejska oczekuje wprowadzenia regulacji, w myśl których część urlopu OBLIGATORYJNIE przypadać będzie ojcu. Dlaczego? Bo Brukselce nie podoba się, że część kobiet nie chce być aktywna zawodowo. Kolejny przykład – jakiś czas temu w centrum miasta billboard zachęcający kobiety do studiowania na polibudzie. Oczywiście – jak to w tych czasach – nie mogło się obyć bez podtekstów – grafika przedstawiała kilku śliniących się kolesi i podpis „chłopaki z miasta A zapraszają dziewczyny z miasta B”. Nosz kurwa mać! Przecież żadne prawo nie zakazuje maturzystkom podejmowania studiów technicznych. Żyjemy w stosunkowo wolnym kraju, w którym jedna kobieta może studiować polonistykę, a druga inżynierię biomedyczną. Niech same decydują, czym chcą się w życiu zajmować. Dlaczego nie tworzy się analogicznych kampanii propagujących np. studiowanie kosmetologii przez mężczyzn? Inny przykład –
parytety wyborcze. To jest jawne robienie kurwy z demokracji, a z kobiet – niedorozwojów, którym trzeba dawać fory, bo nie mają szans w rywalizacji z mężczyznami. Co jeszcze rzuca mi się w oczy – ton przekazu medialnego. W większości wywiadów przeprowadzanych np. z kobietą, która zajmuje jakieś wysokie stanowisko, musi paść pytanie typu „jak to jest być przełożoną mężczyzn” albo „nie zarzuca się pani, że sukces osięgnęła pani przez łóżko”. Zawsze w tym kontekście akcentuje się kwestię płci, co jest wielką hipokryzją, bo skoro ktoś za cel życia stawia sobie walkę o równouprawnienie, to jest – delikatnie mówiąc niekonsekwentny – przy każdej okazji różnicując ludzi ze względu na płeć (w żadnym razie nie neguję samego podziału, ale chyba nie ma konieczności podkreślania akurat tego kryterium w każdych możliwych okolicznościach).

W całej tej chujni chodzi mi o jedno – osobiście jestem konserwatystą i opowiadam się za „tradycyjnymi” rolami społecznymi, natomiast nigdy nie śmiałbym podważyć tego, że kobieta to przede wszystkim człowiek, a co za tym idzie ma pełne prawo do decydowania o sobie – może studiować, co chce, może pracować lub nie, może startować w wyborach lub nie, może piastować wysokie stanowiska. Paradoksalnie, będąc tradycjonalistą (jak chyba wielu ludzi w Polsce) okazuję zdecydowanie większe poszanowanie dla równouprawnienia niż środowiska, które walkę o nie niosą przez całe życie na sztandarach i traktują jako nadrzędny cel. Przykład dzisiejszych radykalnych feministek, które myślą (to duże słowo w odniesieniu do nich), że jeśli wyjdą na ulice z piersiami na wierzchu, to wreszcie staną się równe „szowinistycznym męskim świniom”, dobitnie pokazuje, że najciemniej pod latarnią.

116
19
Pokaż komentarze (28)

Komentarze do "Wypaczona idea feminizmu"

  1. Jestem Zygfryd, mieszkam na ławce w Sosnowcu i mam 68 lat, jestem nieogolony na kutasie i ostatnio zwaliłem sobie przy babkach z kółka różańcowego. Nie myłem się już jakieś 20 lat i wpierdalam szczury, komputer zajebałem dziecku z piaskownicy razem z ruterem i teraz oglądam sobie youporn. 🙂 Jeśli Sabinka to czyta, niech wbija do Sosnowca.

    5
    6
    Odpowiedz
  2. Bedzie przypadać ojcu, by kobiety nie wypadly z rynku pracy, bo rok czasu to za dużo i czesto kobieta po macierzynskim nie ma gdzie wracac

    4
    1
    Odpowiedz
  3. Widac ze jestes tradycyjnie i patriarchalnie głupi i nie rozumiesz nic

    6
    16
    Odpowiedz
  4. A ty? Co dziś zrobiłeś dla obniżenia kosztów własnych?

    6
    3
    Odpowiedz
    1. Prawdziwy macho nie obniża kosztów własnych. Prawdziwy macho goli takim samicom picze na sucho .

      2
      0
      Odpowiedz
    2. Ćwiczyłem masę jednocześnie mieląc zioło w mielniczce.

      1
      2
      Odpowiedz
  5. Jak mnie wkurwiają takie smuty cebulogrodzianina…robacy wiecznie mają obsesję na punkcie homoseksualistów, feministek, UE, „lewaków” (nie wiem do dzisiaj kto nim jest, do tego wora wrzucany jest każdy kto ma odmienne zdanie na jakiś temat od Brauna/Korwina/Kukiza/Jarka K.), do tego jeszcze dochodzi utrzymywanie armii pasożytów w czarnych kieckach bo przecież są zatrudnieni przez Watykan więc dlatego są lepsi i mądrzejsi. Socjologicznie przewagę stanowią tu łysole z Passatów, którzy noszenie koszulki z kotwicą, demolowanie miast 11.11, machanie racami i wyrywanie krzeseł ze stadionów utożsamiają z patriotyzmem i „antysystemowością” – a jeżeli już o tym mowa to czy feministki i homoseksualiści stanowią aż tak ogromny odsetek społeczeństwa żeby się przed nimi bronić i się ich bać? Komu oni robią krzywdę? Bo nie wiem czy macie rozum w główce ale jak ktoś w swoich własnych czterech ścianach robi co chce to raczej nie jest żadne „zagrożenie”.

    9
    18
    Odpowiedz
    1. Jakie kurwa 4 ściany? O czym ty piszesz? Ewidentnie masz ciemnotę w tej swojej główce. Ten współczesny zjebany feminizm to maximum przywilejów dla kobiet przy jednocześnie jak najmniejszych obowiązkach dla nich.

      6
      3
      Odpowiedz
    2. Problem w tym ze te feminy i geje 20 lat temu cichutko siedzieli (i robili) w swoim domu, dziś paraduja po miastach narzucając swoje oblesne zachowania innym a za 20 lat to chyba heterycy będą kryć się po domach bo margines stanie się normą. Na zachodzie już teraz planują wprowadzenie adopcji dla pederastow. Więc chyba jednak nie są tacy niegroźne…

      7
      6
      Odpowiedz
  6. Tylko ci się tak wydaje,że wypaczona goju a w istocie jest w tym zamysł i przebłysk geniuszu rasy panów.

    3
    3
    Odpowiedz
  7. Baba to zawsze chciałby jak najwięcej jak nie urlop macierzyński, to równouprawnienia czyli ma zarabiać tyle co facet ale jednak do pracy na budowę itp. to nie, bo „Przecież jestem kobietą!”, „ja mam delikatne rączki więc do biura za minimum 3 tysiące”. Najłatwiej im spłodzić dzieciora i na tym żyć do końca życia i ciągnąć z socjala i od mężczyzny. Łatwo żyć na utrzymaniu faceta. Oj niebawem muslimy wkroczą to jeszcze same będziecie chciały by to faceci byli facetami prawdziwymi a wy kurami domowymi, tak jak dawniej było i być powinno.

    19
    8
    Odpowiedz
    1. „Baba to zawsze …”
      No i proszę. Nie trzeba było długo czekać – oto mamy przedstawiciela szowinów, przez których kobiety reagują agresją do męskiego rodu. Klasyczny troglodyta XXI wieku. Zacznijmy od tego, że kobieta nie „płodzi dzieciora”. Płodzi facet, a kobieta rodzi. Jak już spłodzi i dziecko się urodzi to naturalne wydawałoby się, że OBOJE z rodziców będą chcieli dla dziecka jak najlepiej, tzn będą chcieli zapewnić mu rozwój w dobrym, bezpiecznym otoczeniu. Ale nie…
      Prosto z porodówki dziecko do żłobka, a matka do pracy. Albo do pracy z dzieckiem w chuście, jeśli już tak koniecznie się upiera, żeby karmić piersią.
      No bo przecież musi zarobić na siebie i dziecko, żeby pan troglodyta nie poczuł się wykorzystywany. Jeśli urodzi się dziewczynka to z takim tatusiem ma zagwarantowane – złamany charakter pod butem tatusia, albo zajadła feministka mszcząca się za tatusia. Już ty lepiej dobrze się zabezpieczaj i nie zakładaj rodziny. Jeśli ją już masz to współczuję – nie tobie.
      I takiego tatusia zmuszać do opieki nad dziećmi, żeby żona mogła pracować?
      A znam też przypadek, kiedy to kobieta uparła się, że chce wrócić do pracy. Też było źle. Bardzo źle. Cholernie chcecie nami rządzić.
      Jeśli chodzi o zarobki to może nie zauważyłeś, że nie wszyscy faceci pracują na budowie. Niektórym chciało się uczyć i teraz pracują mózgami nie łopatą, a kobieta na podobnym stanowisku, wykonująca tę samą pracę powinna zarabiać tak samo. To tak jakby mężczyznom pracującym w sfeminizowanych zawodach płacić mniej bo są mężczyznami.
      I może byś się zdecydował czego w końcu chcesz? Bo jako kobieta nie rozumiem: nie mamy „żyć na utrzymaniu faceta”, ale mamy być „kurami domowymi”, ” tak jak dawniej było i być powinno”?
      Szkoda gadać.

      2
      3
      Odpowiedz
  8. Zgadzam się z Tobą w 100%. Jestem kobietą, a czuję się wręcz zażenowana pewnymi działaniami w związku z ruchem feministek. Już samo słowo „feministki” kojarzy mi się z odmianą męskich bojówek czyli – nic dobrego.
    Może po prostu mam to szczęście, że (poza Chujnią, oczywiście) nie doświadczyłam gorszego traktowania z powodu płci? Może te kobiety mają inne doświadczenia i stąd bierze się ich determinacja czy wręcz agresja wobec mężczyzn? Trudno mi jest w tej chwili podać przykład zamkniętych dla kobiet drzwi (no, może oprócz męskich klasztorów). Przecież jeśli kobieta ma ku temu predyspozycje, może zostać kim chce: politykiem, leśniczym, kapitanem samolotu, może grać w hokeja czy podnosić sztangę. Jeśli chodzi o życie prywatne to uważam, że wystarczy, że rodzice mogą wybrać, kto zajmuje się dzieckiem. Nie wyobrażam sobie, że ktoś miałby decydować wbrew chęciom moim i męża. Ja lepiej radziłam sobie z małymi dziećmi i „ogarnięciem” domu, on pracował i wspierał mnie w trudniejszych sytuacjach. Dla nas taki układ był dobry. Jeśli ludzie są dla siebie w związku partnerami to się dogadują. Jeśli nie – to ja bym chyba wolała zarabiać na opiekunkę niż zostawiać dzieci pod opieką ojca, który jest wbrew swoim chęciom zmuszony do bycia z dziećmi. To, co uważam, że nie jest w porządku to fakt, że nie wlicza się urlopu wychowawczego do lat pracy. To powinno być jak ze zwolnieniem lekarskim – jak konieczna przerwa w pracy. Dziecko lepiej się rozwija, nie zajmuje miejsca w żłobku, ktoś inny ma pracę choćby na rok czy dwa. Same korzyści.
    A, nie lubię, kiedy mężczyźni próbują decydować o sprawach dotyczących wyłącznie kobiet. Np. czy urodzić, kiedy ciąża zagraża życiu?

    15
    3
    Odpowiedz
  9. Już sam feminizm to jest wypaczona idea, więc nawet nie ma o czym dyskutować.

    10
    4
    Odpowiedz
  10. Słusznie prawisz. W tej chwili nic nie stoi na przeszkodzie, żeby w sejmie czy senacie zasiadało 100% kobiet. Prawo tego nie wyklucza, a że jest inaczej to sorki, tak wybrali wyborcy. A jak się wprowadzi zasadę, że ileśtam musi być kobiet, to nikt nie będzie ich traktował poważnie, bo w domyśle będzie przeświadczenie, że nie nadawały się, ale trzeba je było wcisnąć.

    11
    2
    Odpowiedz
  11. Przez osiem lat Polcy i Polaki…

    1
    1
    Odpowiedz
  12. Ciekawe, dlaczego takie syfy jak gender, równouprawnienie, równość, tolerancja, pedalstwo są wciskane tylko białym ludziom i cywilizacji zachodniej,w tym naszej. Dlaczego feministki nie walczą o prawa kobiet muzułmańskich?

    12
    6
    Odpowiedz
    1. „Ciekawe, dlaczego takie syfy jak gender…”
      Jeśli cię tak interesują prawa kobiet muzułmańskich to wpisz sobie „prawa kobiet” czy „walka o prawa kobiet muzułmańskich”, a się dowiesz, że tam też coraz silniej kobiety domagają się równych praw (np. prawa do wspólnych modlitw, do nauki, do pracy). Różnych, w zależności od regionu i siły ortodoksów. Tym bardziej, że podobno wg Koranu kobiety są równe mężczyznom. To mężczyźni tak interpretują Koran, jak im pasuje.
      Po za tym to tak inna kultura, że trudno by było znaleźć wspólne dążenia na tym etapie. Jest wspólna walka np. z okaleczaniem kobiet w dzieciństwie, ale to same kobiety są u nich często tak ortodoksyjnie, że potajemnie ciągną ten chory obyczaj.
      Ale tak naprawdę to cię to pewnie mało obchodzi.

      1
      1
      Odpowiedz
    2. Jak mężczyzna ma poukładane w głowie to żadne ruchy feministyczne, ani gender nie są potrzebne. Tak samo jak każdy normalny człowiek wie, bez prawa i przykazań, że kradzież czy morderstwo są złe.

      1
      0
      Odpowiedz
    3. „Ciekawe dlaczego takie syfy jak gender …” Bo w Afryce czy w innych biednych, cywilizacyjnie zacofanych rejonach świata, ludzie walczą o przetrwanie:
      o wodę, o pożywienie, o przeżycie wśród walczących o władzę. Umierają z głodu lub na Aids, a z nimi ich dzieci. Urlopy macierzyńskie raczej nie są im potrzebne. Na jakim ty świecie żyjesz, że zadajesz takie pytania?
      To są kwestie, którymi mogą się zajmować społeczeństwa, w których ludzie mają zapewnione podstawowe warunki życia.

      1
      1
      Odpowiedz
  13. Ja czytam i nie rozumiem CO czytam i o czym.
    Chcecie równouprawnienia? Chcecie. To dlaczego przeszkadza wam, gdy ktoś użyje wizerunku kobiety w reklamach itd? Gdyby byli sami faceci to by wam przeszkadzało, że was nie ma na bilbordach. Czego wy chcecie? A może chodzi o podteksty? „Jestem pewny” że gdyby kobiety projektowały by reklamy to nie było by żadnych podtekstów dotyczących mężczyzn. (ta… jasne)
    Dlaczego nie reklamują studiów kosmetycznych dla mężczyzn? Bo mało który się ich podejmie. Proste.
    Faceci w mediach też mają być umięśnieni, piękni i wysportowani. Jeśli ktoś czerpie wiedzę na temat tego, jak ma się zachowywać, wyglądać kim być, z reklam, gazet i td. to życzę szczęścia.

    3
    3
    Odpowiedz
  14. Drogi Bracie, istotnie, kulturowy marksizm, feminazim, prądy lumpenfilozoficzne i propaganda dewiacji siały spustoszenie co najmniej od kilku dekad. Grupki sprzedajnych pseudointelektualistów na żołdzie oligarchicznej międzynarodówki postawiły sobie za punkt honoru zarażenie zdrowej tkanki rakiem relatywizmu, zniszczenie więzi rodzinnych i splugawienie tradycji, w których znajdowały oparcie niezliczone pokolenia naszych przodków. Na horyzoncie widać jednak nieśmiałą jutrzenkę dobrej zmiany, nadzieję na odwrocenie mrocznego trendu i odbudowę społeczeństwa.
    Dorosło młode pokolenie gardzące skorumpowanymi „autorytetami”, czerpiące alternatywną wiedzę o świecie z prawdziwie niezależnych mediów.
    W tym duchu w ubiegły piątek w naszym mieście odbył się marsz pod hasłem: „Nie dla europeizacji islamu!” skupiający szerokie spektrum niepokornych środowisk: od umiarkowanych współbraci z Harakat Tahrir al-Sieradz oraz części Sojuszu Prawicy Teokratycznej, poprzez dorodną młodź z Obozu Religijno-Radykalnego, aż do entuzjastów Wolnego Suku spod znaku szajcha Yunusa Qran-Mekki. Serce rosło, gdy czytaliśmy zgrabne hasła jak: „Ali i Fatima – normalna rodzina”, „Nie lewacki, nie pogański, tylko Sieradz muzułmański”, „My Allaha wyznajemy, demokracji tu nie chcemy”, „Wolę być ciapakiem niż lewakiem”. W trakcie marszu sympatyczne współsiostry z Koła Gospodyń Islamskich rozdawały kolorowe vlepki z napisami: „nakaz takbirowania” i „chcemy mudżahedinów a nie ciot”. Wszystko to w atmosferze rodzinnego pikniku, z cukierkami w torebkach, saifami i czarnymi balonikami z szahadą. Swoje autografy rozdawały gwiazdy popularnego serialu „M jak Meczet” a na finiszu przyszedł czas na pokaz najnowocześniejszego sprzętu Wydziału Wspierania Cnoty. Tutaj każdy znalazł dla siebie coś ciekawego: tatusiowie mogli spróbować swoich sił z odgławiarkami Stihla, panie podziwiały najnowsze fasony kevlarowych hidżabów, a milusińscy zagłaskiwali gepardy szkolone w wykrywaniu apostazji. Śmiechom nie było końca! Całość zwieńczył charytatywny kiermasz niewolników, przychody z którego przekazano na leczenie czteroletniego Ahmedka, który stracił rączkę na skutek zabawy z granatem. Inszallah, zebrane pieniądze pokryją koszty eksperymentalnej kuracji w Baden-Baden, tym samym dając Ahmedkowi drugą szansę na spełnienie dziecinnych marzeń o dżihadzie.
    Namawiąjąc do gorliwego wspierania konserwatyzmu i kotów, pozdrawia was emir Abu Janusz.

    25
    3
    Odpowiedz
    1. Piszesz felietony dla Olbratowskiego?

      1
      1
      Odpowiedz
  15. W tym problem, że ludziom się od małego wciska jakieś cechy związane z płcią. Chłopcom daje się piłkę, żołnierzyki i samochodziki, a dziewczynkom – lalki, skakanki, zabawkowe pralki, zmywarki, zestaw garnków. A potem księżniczki boją się pobrudzić, a jak mężczyzna z emocji się popłacze, to jest nazywany ciotą, jakby mu nie wolno było przeżywać emocji. To nie jest tak, że kobieta nie może pójść na polibudę, a facet na kosmetykę – nikt im nie broni. Ale zauważ społeczne nastawienie do mężczyzn-kosmetologów, czy kobiet za kierownicą. A prawda jest taka, że to nie jest tak, że kobiety potrafią z natury robić paznokcie, a mężczyźni jeździć autem – każdy przy treningu dojdzie do wprawy. O to między innymi chodzi w równouprawnieniu – dać ludziom żyć po swojemu, jak się ktoś sprawdzi w danym zawodzie, to niech robi to, co chce. A co do feministek, o których piszecie – paniom, które robią najwięcej hałasu daleko jest do feminizmu. Tak jak daleko jest paradom równości do normalnych gejów, czy zadymiarzom do kibiców.

    8
    2
    Odpowiedz
    1. Problemem jest jednak w Twojej wypowiedzi to, że o ile mężczyzna (każdy) przy odrobinie wprawy i chęci może być dobrym kosmetologiem to kobieta (prawie żadna) nigdy nie będzie dobrym kierowcą. Mniej obrazoburczy przykład albo nawet dwa z rozróżnieniem płci? Wyślij kobietę do kopalni albo tartaku albo faceta policjanta do ofiary gwałtu. Widzisz pewną sprzeczność? Dlatego takie gadanie o równouprawnieniu czy to po jednej czy po drugiej stronie barykady możecie sobie w dupę wsadzić. Nie ma czegoś takiego jak równouprawnienie i być nie powinno. Jeśli godzimy się na życie w takim społeczeństwie w jakim żyjemy, w którym występuje wyraźny i dość sensowny podział ról to sorry, albo się z tym zgadzamy albo wypierdalać do społeczeństwa, w którym obowiązują inne reguły. Feministki to banda idiotek, tak samo jak szowiniści po stronie facetów.

      2
      0
      Odpowiedz

Ścieżki rowerowe i piesi

Żyję w Łodzi już 23 lata i jedyne, co się w tym mieście udało to ścieżki rowerowe. Jest ich dużo i to jest fajne. Szkoda, że nie wszyscy podzielają moje zdanie. Widać to po tym, ze piesi w Łodzi nie mają pojęcia do czego służą ścieżki rowerowe. Zarówno mieszkańcy jak i turyści. Jeżdżę na rowerze codziennie i codziennie widzę ludzi idących wzdłuż ścieżki rowerowej. I choćby nie wiem jak wielki byłby ruch rowerowy na tych ścieżkach, to zawsze chodzą wzdłuż tych ścieżek. Obok jest ścieżka dla pieszych, ale nie. Lepiej iść tą dla rowerów. Gdyby to były jeszcze jakieś odosobnione przypadki ludzi, którzy nie wiedzą, ze to są ścieżki dla rowerów. Ale nie. Co 2 minuty mijam pieszego, parę pieszych(oczywiście rozwalonych na całą szerokość, bo co? Nie wolno nam?), bądź grupę pieszych. Nawet jeśli turyści, to nic nie tłumaczy, bo ten wielki symbol w kształcie roweru namalowany co kilka metrów na ścieżce tej obok tej dla pieszych i nawalone znaki co kilkanaście metrów z przekreślonym pieszym i z rowerem na niebiesko powinien coś zagraniczniakom sugerować, że na tej ścieżce chyba nie powinni się poruszać piesi, a raczej jakieś pojazdy dwukołowe z pedałami i łańcuchami. Ale zarówno Łodzianie jak i turyści nie ogarniają ani znaków, ani symboli. Albo chamsko mają to wszystko w dupie. Potem mało zabraknie, a by się potrąciło delikwenta i słychać: ci na rowerach jadą jak debile. – powiedział idący pieszo wzdłuż ścieżki rowerowej. Kierowcy też nie ogarniają do czego służą. Zrobili w Łodzi ścieżki rowerowe na jezdni poprzez namalowanie białych pasów, by zarezerwować przestrzeń na jezdni dla rowerzystów przy brzegach jezdni. Oczywiście kierowcy mają to gdzieś i jeżdżą na nich a nawet parkują na tych ścieżkach. Tylko jak straż miejska jest w pobliżu, to grzecznie ustępują mi miejsca na ścieżce rowerowej, ale jak nie ma straży miejskiej, to jeżdżą, jak chcą.

Ehh… jedyna rzecz, która została w tym mieście dobrze zrobiona (może poza dworcem) i nikt nie jest w stanie ogarnąć tego ani uszanować jakiejś zmiany na lepsze i urządzają sobie spacery wzdłuż ścieżki dla rowerów albo parking. Łódź!

68
8
Pokaż komentarze (17)

Komentarze do "Ścieżki rowerowe i piesi"

  1. W pełni rozumiem Twoją chujnię. Ja z kolei mieszkam w Poznaniu i parafrazując początek chujni, mógłbym napisać tak: jedna z niewielu rzeczy, które się tutaj NIE UDAŁY, to właśnie ścieżki rowerowe. Prezydentem (mam nadzieję, że już tylko przez rok) jest człowiek, którego opętało na punkcie budowania ścieżek rowerowych. Jego ambicją jest, żeby ludzie, którzy jadą do Poznania, zostawiali auta na przedmieściach i przesiadali się na rowery. Ostatnio przedstawił koncepcję budowy kolejnych 180 km ścieżek. O ile sam sporo jeżdzę rowerem i ścieżki same w sobie uważam za świetne rozwiązanie, o tyle za absurd uważam zwężanie głównych ulic tylko po to, żeby jeden pas przeznaczyć pod ścieżkę.

    5
    0
    Odpowiedz
    1. Dokładnie tak, kolego. W Poznaniu ścieżki wymalował pacan na jezdniach, wyskakują ni stąd ni zowąd i tak jak popieram rowery, środowisko ścieżki i inne eco badziewie tak widzę debilizm tego forsowania na siłę. Ilość pasów i oznaczeń w centrum jest kretyńska. Zakłócają koncentrację na płynnej bezpiecznej jeździe i stwarzają (niestety, kurwa właśnie te oznaczenia i ich pierdyliard) zagrożenie dla rowerzystów. i potem jest debilna dyskusja „kierowca powinien uważać itp… Kurwa ich mać kierowca patrzył na kobitę z dzieckiem czy mu nie wyjdzie pod koła a tu ścieżka się pojawiła znikąd, rowerzysta sie wjebał – miał prawo! – a ten idiota go potrącił, no…

      1
      1
      Odpowiedz
  2. Kiedyś, kiedy jeszcze nie byłem Mesiem też napierdalałem rowerem w pieszych idących z buta ścieżką rowerową. W zasadzie nie można iść inaczej niż z buta, patałachy ale chuj tam. Potrącałem ich i spierdalałem dla adrenaliny. Kobiety i dzieci nie protestowały ale mężczyźni nie mieli poczucia humoru. Kiedy mnie już jakiś dorwał dawał mi tak po ryju, że nawet jedwabny szal i pończochy nie zatrzymywały wściekłości, no może z wyjątkiem jednego miłego starszego pana, który wyjasnił mi to i owo w zaciszu mojej willi za dwie bańki, z Mercedesem i miejscem dla kuca, której jeszcze wtedy nie miałem. Ale teraz, teraz patałachy kiedy obserwuję świat z mojego Mesia specjalnie wjeżdżam w rowerzystów. Kasuję drani a specjalny licznik nabija mi punkty. Najlepiej bawię się na światłach kiedy widzę ofiarę za mną. Delikatnie wrzucam wsteczny i …siurprajz! Mam też w Mesiu specjalny dozownik oleju. Po spryskaniu jezdni na zakręcie kamera z tyłu Mesia rejestruje delikwenta i jego wygibasy a ja bawię się setnie. Do dozownika można nalać wszystko, np. szambo. Ale wtedy koledzy prawnicy i lekarze nazywali mnie Mesio Grucha co mi się, kurwa, niespecjalnie podobało. Zaniechałem. Drżyjcie patałachy, Mesio wyjeżdża dzić na miasto. PS/. Ten kto na ścianie mojej willi napisał spreyem „lepiej wsadzić huja w ciasto niźli z Mesiem iść na miasto” niech się smaży w piekle! I niech wie, że „chuj” piszemy przez „ch”.

    9
    4
    Odpowiedz
  3. To wy w Łodzi macie turystów?

    8
    0
    Odpowiedz
    1. Może to dziwnie zabrzmi, ale tak. Nie mam pojęcia, co oni tu oglądają, ale są.

      0
      0
      Odpowiedz
  4. Ciężko się to czyta. „Wzdłuż ścieżki” to nie to samo co „po ścieżce”. Czy jeśli ktoś idzie wzdłuż rzeki to znaczy że ma mokre buty? A jeśli ktoś idzie wzdłuż płotu to znaczy zapierdala po czubkach sztachet czy jak? To naturalne, że chodnik dla pieszych biegnie równolegle do ścieżki rowerowej, więc jeśli pieszy idzie WZDŁUŻ ścieżki rowerowej, to zapewne właśnie po chodniku. I w ten sposób nieznajomość słownictwa powoduje że zamiast ciekawego wpisu wyszedł bełkot.

    7
    3
    Odpowiedz
    1. Masz -1 łapek w dół. 😀

      0
      0
      Odpowiedz
    2. Przez „zapierdala” powinien być przecinek. Przed „że” również. Dwa razy pominąłeś ten ważny detal. I w ten sposób zamiast komentarza wyszedł bełkot, a wszystko przez nieznajomość języka polskiego.

      4
      0
      Odpowiedz
  5. Mesio jest z Łodzi, to wiele tłumaczy.
    PS. Nie sil się na debilny komentarz, nie sraj gównem na wentylator.

    0
    2
    Odpowiedz
    1. A można srać czymś innym, niż gównem? 😛

      1
      0
      Odpowiedz
  6. Ludzie na ogół są mało kumaci i aroganccy. Choćby to, idziesz chodnikiem z zakupami a tu jakaś zasrana zakochana para idzie całym chodnikiem za rączkę i to TY musisz ich omijać bo oni całemu światu muszą manifestować swoją „miłość”.

    4
    1
    Odpowiedz
  7. Łódź, kurwa.

    3
    0
    Odpowiedz
  8. Na hasła „ścieżka rowerowa ” i „plac zabaw” targa mną odruch wymiotny.Mój organizm tak ma…

    1
    3
    Odpowiedz
  9. U mnie w mieście jest most przeznaczony do ruchu pieszego. Jakiś czas temu most podzieloną na dwie części – dla pieszych i rowerów. Po prostu namalowano pas oddzielający wzdłuż mostu plus odpowiednie znaki poziome. Co tam się odpierdala to przerasta ludzkie pojęcie. Ludzie kompletnie to ignorują. Najgorsze są kobiety pchające wózek. Wózek ma koła, ale rowerem nie jest, ale pchają go ścieżką. A jedna kobieta przebiła wszystko. Idzie ze swoim facetem ścieżką dla pieszych, on po prawej, ona po lewej i pokracznie wygiętymi rękami pcha wózek ścieżką rowerową. I tak zajebane 3/4 szerokości mostu. No i rowerzyści, zapominają, że w Polsce jest ruch prawostronny ale nie przeszkadza im to jechać lewą stroną ścieżki. Albo dwóch jadących obok siebie.

    2
    0
    Odpowiedz
  10. Zrób tak jak ja. Kup kamerkę z dźwiękiem na kask, zadbaj żeby dzwonek był, oświetlenie, trzeźwość i wszystko legalnie. Oprócz tego bezpieczeństwo – ochraniacze na łokcie i kolana. Rogi w rowerze ustaw sobie na poziomo, a ręce trzymaj zawsze na kierownicy, nie na rogach. Wpierdalaj się w pieszych na ścieżce i uzyskuj odszkodowania. Warto mieć wcześniej coś spierdolone w rowerze, co mogłoby się teoretycznie spierdolić dopiero przy kolizji. Wtedy wywalczysz wyrównanie. Załóż na przykład jakiś drogi, ale zjebany po wypadku amortyzator z przodu (ale taki, żeby dało się jeszcze jeździć). Za każdym razem jak kogoś pierdolniesz, to jesteś do przodu hajs za stres pourazowy, za urazy fizyczne (niewielkie, bo ochraniacze i kask), za stracony czas i za rozjebany rower. Pamiętaj, żeby nie zapierdalać więcej niż 30 km/h, bo takie ograniczenie na ścieżkach, no i poza tym szybciej, to już można sobie krzywdę zrobić. Ale i przy tej prędkości jak wjedziesz komuś rogiem w dupę albo oczodół, to galimatias gwarantowany. Zawsze po zderzeniu wzywasz policję, a jeśli pieszy jest ostro rozjebany, to i karetkę. Rządasz protokołu od policji i nie zapomnij o nagrywaniu. Trochę to trwa, zanim uzyskasz kasę, często przez sąd, ale przy takich dowodach zawsze to wygrasz i odzyskasz koszty. I satysfakcja, bo pieszy rozjebany i jeszcze mandat dostanie. Za każdym razem jak zobaczy później róg rowerowy, to go dupa zaboli. No i jeszcze jedna rada. Nie wiem, jak to działa w praktyce, ale do grubszej akcji z odszkodowaniem staram się wybierać sytuacje, gdy ktoś wtargnął na ścieżkę i mogłem nie zdążyć zareagować. Nie wpierdalam się tak centralnie w pieszego, którego z daleka idzie ścieżką, bo ktoś mógłby mi zarzucić, że zrobiłem to umyślnie. Jak takiemu chcesz dojebać, to pierdolnij do tylko wychowawczo kierownicą, przejeżdżając koło niego albo trąbnij mu go ucha klaksonem w spreju – to puszka ze sprężonym powietrzem z trąbką na końcu. Napierdala głośno – to są te takie trąby, co napierdalają na stadionach. To sobie pomyśl, jak jest mieć to przy uchu.

    0
    3
    Odpowiedz
  11. To trzeba zamiast zwykłego dzwoneczka zamontować trąbkę – efekt murowany. Za każdym razem,gdy używam ludzie aż podskakują i zaraz uciekają w bok 😀

    0
    0
    Odpowiedz
  12. U mnie w Wałbrzychu tak samo, niesamowicie mnie to wkurwia. Zawsze choć nie jeżdżę rowerem przechodząc przez ścieżkę dla rowerów oglądam się lewo prawo, bo szanuje ich miejsce, a oni szanują miejsce dla samochodów. Pozdro rowerzyści!

    0
    0
    Odpowiedz

Gdzie jest pizza?

Czemu nigdzie w największym Polskim mieście nie można zamówić pizzy o 7:00 ? czemu? Ludzie nie jedzą pizzy na śniadanie? To dyskryminacja!
A w ogóle co jest, kurwa, złego w pizzy z ananasem? Człowiek głodny, w pracy opierdoliłby pizzę, a tu lipa. Nic, nigdzie. nie ma jak. już nawet w nocy dostarczają pizzę. czemu poranki są dyskryminowane? jak tak w ogóle można. a człowiek głodny to zły… i weź tu pracuj….

45
55
Pokaż komentarze (22)

Komentarze do "Gdzie jest pizza?"

  1. Czy pani Alinka chce pastę na karaluchy….?

    2
    0
    Odpowiedz
  2. No patrzajcie patałacha o francuskim podniebieniu… Pizzy mu się zachciewa…
    A kop w jaja nie wystarczy?

    Gdybyś nie był, patałachem, patałachu, zarabiał 17 tysi netto miesięcznie (a propos 17 tysi… posłuchajcie, patałachy, i wyjcie z wkurwu na życie kołchoznika: www. youtube .com/watch?v=uHNyL9UNFLU ) i pomykał mesiem (W212), to byś nie miał takich problemów. Umyślni przywoziliby ci o każdej porze dniem i nocą najlepszą pizzę prosto ze słonecznej Italii, którą podawałaby ci skąpo odziana Miss tego pięknego kraju, w rodzaju Alice Sabatini, przesyłającej pozdrowienia prosto od dona Camorry i wdzięcznie obrabiającej gałę podczas twojego posiłku i z szerokim uśmiechem przyjmując nektar z prężnej pałki wraz z solidnym beknięciem na finiszu…

    Ale co ty -siedząc w betonowym mrówkowcu i marząc o tym, żeby się nie poskładał jak domek z kart, zanim nie spłacisz 40 letniego kredytu za podpleśniałą norę- możesz o tym wiedzieć… /Mesio

    PS. Trzy stówki, patałachu, weźmiesz w łapę, CV w zęby i kopsniesz się pod bramę naszego Łódzkiego Wydziału Fabrycznego… A gdy, po odbębnionej szychcie, dowleczesz się do przyzakładowych baraków, to jak będziesz miał jeszcze siłę chlapnąć minetę jakiejś zapryszczonej w strategicznym miejscu wyrobnicy, to może ci upiecze ona trochę podpłomyków…

    6
    3
    Odpowiedz
    1. Drogi Panie Mesiu. Z nieukojonym żalem pragniemy przyeprosić naszego ekskluzywnego klienta za to, iż zeszłego weekendu umyslny dostarczył „pizze revenge” pod zły adres. Pomyłki takie zdarzają się niezwykle rzadko i zapewniamy, że umyślny już u nas nie pracuje. Z racji charakteru „pizzy zemsty” przygotowywanej dla niezwykle upierdliwych klientów uprzejmie prosimy Pana o zastosowanie natychmiast środków zaradczych. Spowodować jak najszybciej wymioty aby wydalić z organizmu resztki siekanych brudnych skarpetek imitujących siekane oliwki i włosów odbytniczych nie imitujących niczego konkrtnego. Niestety ze spermą nic się nie da zrobić ale proszę się nie martwic, przez żołądek nie zajdzie pan w ciążę. Naskórek z pięt dodawany jako posypka parmezą w gorącej temperaturze powinien był zmieknąć wiec nie powinno to mieć większego wpływu na Pana zdrowie a zużyty plaster na odciski stóp, który pan połknął powinien sie sam zanihilować. Jeszcze raz przepraszamy i w ramach rekompensaty proponujemy Panu Pizze Gigant z podwójnym parmezanem i oliwkami. Smacznego.

      0
      0
      Odpowiedz
      1. Spoko, Pan wasz, Mesio, zawsze daje kawałek do przetestowania jakiemuś robolowi, przy którego nazwisku pojawiła się czerwona kropka, więc ominęło go jej kosztowanie. Resztę wysłał właścicielowi tego zacnego portalu. Stąd zapewne kilkudniowy brak aktualizacji strony… /Mesio

        PS. A w ramach rekompensaty za pomyłkę przyślijcie Giulianę Ferraz, by osobiście zadośćuczyniła swoim pyszczkiem i Pan wasz łaskawie wybacza.

        0
        0
        Odpowiedz
  3. Naucz się piec pizze, to nic trudnego i będziesz miał pizze kiedy zapragniesz.

    5
    0
    Odpowiedz
  4. To se kup mrożoną.

    4
    1
    Odpowiedz
  5. Można – zapieprzaj do marketu i wyjmiesz z lodówki nawet o 05:42.

    4
    0
    Odpowiedz
  6. „Pizzie z ananasem”, kolego! Polski język trudny jest lecz Polacy powinni go znać i używać poprawnie. Pozdrawiam!

    1
    0
    Odpowiedz
  7. Prawa Murphy’ego. A co do tego „A w ogóle co jest, kurwa, złego w pizzy z ananasem?” – szanuje.

    5
    0
    Odpowiedz
  8. Zausz pizzerie

    7
    0
    Odpowiedz
  9. bo wtedy pizzeria musiałaby być całodobowa a kto Ci będzie pracował na 12 godzinne zmiany za najniższą krajową, żeby jeden koleś zamówił pizzę o 7 rano? Wiadomo, nie od dziś, że najwięcej zamówień pizzeria ma wieczorami, nikt nie będzie grał pieca specjalnie na 1 pizze 😉 jak chcesz zjeść pizzę o 7 rano w stolycy jak mniemam to idź do carrefoura chociażby w wileniaku i sobie kup, masz różne rodzaje 😀
    a co do pizzy z ananasem – nie ma w niej nic złego jeżeli lubisz w dupę 😀

    3
    2
    Odpowiedz
  10. Gdzie jest krzyż?

    5
    0
    Odpowiedz
  11. Smutno mi się robi, gdy ktoś używa pewnych słów w takim tekście, obdzierając je z powagi, którą powinny zachować. Dyskryminacja. Powinno być zarezerwowane na tematy poważniejsze niż na temat faceta, który będzie teraz żarł pizzę (a raczej nie), a później się będzie dziwił, że jest gruby.

    7
    1
    Odpowiedz
  12. W pizzy z ananasem jest złe to, że żaden Włoch nie jest w stanie tolerować takiej. Włosi nie wyobrażają sobie pizzy z: Ananasem, keczupem albo kukurydzą. A przypomnę, że Włosi to wynalazcy pizzy. Więc lepiej nie daj się przyłapać Włochowi, kiedy jesz pizzę z ananasem. Ewentualnie wciskaj mu, że zamówiłeś pizzę i ananas, a że chciałeś zaoszczędzić na przesyłce, to wkroili Ci ją do pizzy i teraz ją wyjmujesz z pizzy, bo chcesz przyrządzić schab z ananasem na jutro.

    1
    2
    Odpowiedz
    1. „zaoszczędzić na przesyłce, to wkroili Ci ją do pizzy i teraz ją wyjmujesz z pizzy”
      Z tego wynika, że wkroili mu przesyłkę do pizzy która była w tejże przesyłce. Uważaj co piszesz, bo niejednemu mesiowi z wybujałym ego wyprostują się zwoje mózgowe (o ile je ma) kiedy to przeczyta i spróbuje objąć rozumkiem.

      0
      0
      Odpowiedz
  13. Wszędzie dyskryminacja! Nawet pedałem nie można być ani pedofilem, co za zacofana POlska i nawet rurek nie mogem nosić ojeeejeeee i POranki mi dyskryminują, i zegarki z takim różowym POdświetleniem…

    4
    0
    Odpowiedz
  14. Pewnego razu jak zamawiałem pizze w pizzeri otwartej od 9 to gnoje kazali mi czekać na pizze kilka godzin. Powinienem wyśmiać skurwysynów,ale jednak zaczekałem. Do jakiejś godziny jest promocja ale niestety nie wyrobili się i musiałem płacić normalnie. Jeszcze chuje wcisneli mi jakiś sos pomidorowy za 2,5 którego nie chciałem. Myślałem że jak pytają się jaki chce sos to ten sos będzie za darmo. Nawet nie poinformowali mnie że płaci się za niego dodatkowo. Gdybym to wiedział nigdy w życiu nie zamówiłbym tego sosu, a co do pizzy to była chujowa.

    0
    0
    Odpowiedz
  15. Czas najwyższy nauczyć się robić pizzę. Trochę to pracochłonne,ale przynajmniej wiesz co jesz… Problem solved

    0
    0
    Odpowiedz
  16. w pizzeri geniusze #swag

    0
    0
    Odpowiedz
  17. Nie można zamówić o 7:00 bo 99% ludzi nie je pizzy na śniadanie, podobnie jak smażonej ryby, flaków czy schabowego. A że 1% pojebów ma ochotę na tłuste, niezdrowe gówno o 7 rano to nie powód, żeby restaurację otwierać

    0
    1
    Odpowiedz
  18. Ej, ty cały Mesio czy jak ci tam. Weź już przestań pisać bo strasznie nudzisz pod każdym wpisem. Ani to zabawne, ani bystre, ani jakieś specjalnie odkrywcze. Raczej wyglądasz na smutnego frustrata, który nie ma nic do roboty poza pisaniem wszędzie komentarzy.

    0
    0
    Odpowiedz

„Świeży” ojciec i marihuana w domu

Ostatnio byliśmy u znajomego, który od jakiegoś czasu ma dziecko.

Wiem że typ jarał tyle zielska wcześniej że nie był w stanie utrzymać pracy bo go wyrzucali za posiadanie (generalnie miał taki okres jakieś 3-4 lata, kiedy się nie kontaktowałem z nim bo generalnie po pierwsze:

– brzydzę się ćpunów
– brzydzę się biedy (a ćpun to biedak, który nie zarobi nawet na nowy samochod klasy choćby Audi (którego nienawidzę że o wiele mniej miejsca niż w BMW/Mercedesie, jeśli mówimy o sedanie do jazdy po mieście))

Jako że typ ma małego bachora, to postanowiliśmy wpaść z racji tego że podobna przestał jarać to badziewie.

W gadce niby się szczycą tym jak to zdrowo się przestawili (hmm dalej paląc super rakotwórcze elektryczne „fajki”. Jedzenie jak ze śmietnika, generalnie wagowo to beki grubsze z roku na rok, które nie wiedzą nawet co to bieg przez 1km).

Myślimy, no fajnie, chapeau bas grubasom.

Jednakże jakież było moje zdziwienie jak typ z kolegą wyszli ze swojej biedackiej nory aby zapalić jointa… (wiem bo jak wrócili jebali jakby wyszli z najgorszej nory biedacko-ćpuniarskiej)

No i tu pytanie do Was drodzy chujowicze z chujniami większymi od mojej, co tu o tym myśleć ?

Czy biedacki ćpun, do końca swego nędznego żywota, będzie ćpunem, który głupieje z roku na rok (naukowe fakty potwierdzają poza ogromną rakotwórczością, obniżanie IQ już po roku palenia tego gówna). Efekty widać, bo w ciągu kilku lat ten typ nie potrafi zebrać myśli, skoncentrować się nad czymś wymagającym jakiejś konkretnej wiedzy, a nie samego filozofowania na chłopski rozum (generalnie ludzie o niskim IQ, myślą że wszystko można „zrozumieć” na chłopski rozum. Oczywiście jest to błędny przesąd, świadczący że taki osobnik nigdy nie uczył się, nigdy nie prowadził analizy i to taki urodzony filozof).

Generalnie mam to gdzieś, bo to jakieś przybłędy ćpuniarskie i kij im w oko, ale jestem ciekaw Waszych opinii.

No i jest jeszcze bachor, który nie dość że wdycha wyziewy z elektrycznego papierosa, które są co prawda zdrowsze od normalnego papierosa, ale dalej bardzo rakotwórcze, a do tego smród z marihuany…

Jak żyć Panie prezesie 😉

30
71
Pokaż komentarze (36)

Komentarze do "„Świeży” ojciec i marihuana w domu"

  1. „Jak żyć Panie prezesie”

    Krótko, patałachu. /Mesio

    PS. Trzy stówki w łapę, CV w zęby i pod bramę naszego Łódzkiego wydziału Fabrycznego. Jak się nawdychasz oparów i wyziewów na taśmie i w przyzakładowych barakach, to zapachy u kumpla będą ci się jawić ambrozją.

    PS2. A za tekst: „brzydzę się biedy”, to ci pojadą w komentach, patałachu…
    Pan twój naszykuje sobie popcorn i colę. 😛

    15
    3
    Odpowiedz
    1. Taki bogaty jesteś a pijesz niezdrową colę 😉

      1
      0
      Odpowiedz
      1. „Taki bogaty jesteś a pijesz niezdrową colę”

        Na coś przekręcić się trzeba… 😉 /Mesio

        PS. Poza tym Pan twój rzucił ten nałóg i to bardzo skutecznie. Teraz może wypić szklankę czy dwie raz na pół roku i nie skutkuje to nawrotem do tankowania litrami dziennie. I faktycznie wyszło Mu to na zdrowie.

        0
        0
        Odpowiedz
  2. Moja opinia jest taka, że ta chujnia to jakieś wiadro pomyj, człowieku! Po chuj tam poszedłeś, żeby potem móc z dumą obrobić im dupę? Co to w ogóle za twierdzenia odnośnie IQ? Moralizator kurwa jego mać… Ciekawe co sądzisz na własny temat. Ogarnij się.

    16
    3
    Odpowiedz
    1. Bo plebs zaprosił. Myślą że jak znają milionera to im coś dam. Jebanence

      0
      2
      Odpowiedz
  3. Primo:Poprzez palenie efajki nie dostaje się raka, ponadto nie występuje efekt biernego palenia. I jest to kurwa udowodnione, jest od chuja badań na ten temat, możesz sobie wyszukać w internecie ale wątpię, żebyś to zrobił, jesteś kolejnym polaczkiem typu „nie wiem, ale się KURWA WYPIWIEM!”
    Ehh, miałem cały wywód napisać ale szkoda mi czasu.
    Jednakowoż są 3 możliwości:
    -Jesteś nieśmiesznym trollem
    -Jesteś polaczkiem o inteligencji typowego Janusza z blokowiska, tylko, że z bogatym starym albo sam się dorobiłeś na przekrętach i teraz zgrywasz wielkiego pana,
    -Jesteś śmieciem takim jak twój znajomy ale chcesz się dowartościować i piszesz takie ścierwo.

    15
    4
    Odpowiedz
    1. Poczytaj badania. Efajki sa również szkodliwe bo dalen wydzielają się rakotwórcze substancje. Są mniej niebezpieczne ale to dalej jak branie pigułek rano z nadzieją na raka.

      1
      2
      Odpowiedz
      1. Jezu jak mnie ściska jak czytam takie kurwa głupoty. Jakie badania, które, podaj konkretne linki to ci zaraz kurwa sprawdzę wiarygodność tych twoich badań, na które się tak wszyscy przeciwnicy e-fajek powołujecie. Nie pojmuję jak można być takim ślepym skurwysynem i szkalować e-palaczy. Wolałbyś żeby wszyscy e-palacze dalej palili normalne papierosy? Ja wiem, wolałbyś panie świeżego powietrza i sarenek żeby ludzie nie palili w ogóle. I co? I chuj, ja bym wolał, żeby alkohol zniknął z powierzchni ziemi ale gówno mogę z tym zrobić. Z dwojga złego wolę e-papierosy i nie opierdalam się przy każdym temacie o e-fajkach jakie to jest niezdrowe, powołując się na propagandowe „wyniki badań” zleconych przez jebane koncerny tytoniowe.

        1
        1
        Odpowiedz
  4. Ty to chyba żyj swoim życiem.

    3
    3
    Odpowiedz
  5. Wolnoć Tomku w swoim domku. Chuj Ci do tego.

    6
    2
    Odpowiedz
    1. Marycha jest nielegalna i patologia musi dostosować się. Nie podoba sie kultura ? To wypierdalać do jaskini lub lasu.

      2
      1
      Odpowiedz
  6. Jeśli Twój wpis nie jest prowokacją to zgadzam się z Tobą w pełni. Mam również podobne zdanie o ćpunach. Tak, o ćpunach bo gadanie że marihuana to dobro i lek mówią ludzie uzależnieni tak że tego nie kontrolują i tłumaczą swój zgubny nałóg. Ewentualnie ktoś kto łyka wszystko co media mówią nie mając z tym styczności. Ktoś powie że nie moja sprawa jak inni żyją. Owszem, nie moja lecz tyle co się napatrzyłem na upadek moich najlepszych, kiedyś inteligentnych kumpli że szok. Jestem facetem młodym, przed trzydziestką. Większość moich rówieśników z podwórka jarających od lat ma same długi, problemy z prawem (kradzieże) by zdobyć na ziółko, ciężko się z nimi dogadać już, żyją jak dzieci i tylko dzięki łasce mamusi która da papu i spłaci długi syna. W życiu bym nie chciał taki być. Także do wszystkich zwolenników jarania- przestańcie bronić tego gówna!

    12
    6
    Odpowiedz
    1. Dokładnie.Mam takich „byłych kumpli”.Galareta z mózgu.Albo pierdoli taki,trzy po trzy,albo śmieje się głupkowato.

      1
      2
      Odpowiedz
    2. Takich ludzi można wrzucić do jednej z dwóch kategorii:
      a) gimbusy które nie mają stałego dostępu, zapalili parę razy, ale coś tam słyszeli na internecie że trawa leczy to już zapala się lampka buntownika i trzeba walczyć z rządem który ich uciska, a poza tym fajnie by było zapalić bez przypału u mamy, legalnie – o uzależnieniach czy skutkach ubocznych czegokolwiek nie mają pojęcia
      b) przejarane łby które by legalizowały wszystko bez względu na jakiekolwiek konsekwencje, zwłaszcza te długofalowe

      Obie grupy żyją w wyparciu „trawa to nie narkotyk” bo nie mogą dopuścić do siebie myśli że są ćpunami (nawet okazjonalnie, ale nadal). Żeby było jeszcze śmieszniej często wytykają niepalącym że alkohol to też narkotyk. Idealny przykład tego jak rozjebany jest mózg osoby która próbuje sobie ciągle racjonalizować, ubarwiać to co robi i naginać rzeczywistość żeby tylko udowodnić każdemu że nie robi nic złego.

      2
      3
      Odpowiedz
    3. Nie to, że bronię właściwości zielska, bo sama nie znoszę jarańska…ale we własnym życiu mam przykład dwóch osób, u których wieloletnie, nałogowe jaranie nie tylko nie spowodowało zubożenia intelektualnego, problemów z prawem i innych rzeczy, o jakich piszesz, ale wręcz, wg nich wzmaga kreatywność umysłu…
      Trudno byłobymi w to uwierzyć, gdyby nie dosyć błyskotliwa kariera naukowa mojej siostry, która niedawno obroniła w Norwegii doktorat z pewnej dziedziny Nauk o Ziemi i mój własny mąż, który pali od 18 r.ż, dziś ma 38, a wiedzie normalne życie rodzinne, jest zaradny i ambitny, od lat zalicza same awanse zawodowe a w tak „zaawansowanym” wieku robi jeszcze studia z Automatyki i Robotyki w jęz. obcym (mieszkamy za granicą) oraz Zarządzania. I jest najlepszy w grupie. Więc nie jest powiedziane, że palacz musi się stoczyć na samo dno…to jest chyba uzależnione od indywidualnych uwarunkowań osobniczych…

      2
      0
      Odpowiedz
      1. Ja pierdolę…ręce opadają. Masz siostrę i męża, którzy oboje są mentalną patologią i jeszcze się tym chwalisz na publicznym forum? Nie, no, kurwa, możesz być z siebie dumna….Poczekaj tylko jak tym twoim geniuszem, któregoś dnia odpierdoli krzywa faza.

        1
        1
        Odpowiedz
      2. Weź donieś na patoli i niech ich zamkną w pudle.

        0
        0
        Odpowiedz
  7. Pytasz co o tym myśleć? Zostaw ten temat, lepiej skup się na wyższości BMW nad Audi, to twój poziom.

    15
    1
    Odpowiedz
  8. Nie zesraj sie napinaczu. Wiecej miejsca niz w BMW, kurwa…az zal na te chujowa chujnie odpisywac.

    7
    2
    Odpowiedz
    1. Mniej miejsca niż w BMW w audicach.

      0
      0
      Odpowiedz
  9. Najlepiej w ogóle. Serio, jak ci to przeszkadza to sie zajeb.

    2
    1
    Odpowiedz
  10. Kurwa koleś, twój wpis tak dogłębnie pokazuje jakim jesteś ludzkim smieciem. Jestem absolutnie przeciwna dragom, alko, nawet fajek nie palę. To obrzydliwe, nie zdrowe i śmierdzi. Ale twój wpis wzbudził we mnie ogromną pogardę twoją osobą. Po chuj tam wogole polazles i skąd to wogole znasz ty o swietojebliwy.

    11
    3
    Odpowiedz
  11. Jesteś dwulicowy i żałosny. I hate drugs. Ale twój stosunek do bliźniego to mniej niż zero. Nie pozdrawiam

    10
    2
    Odpowiedz
  12. Jego sprawa jak on żyje. Co ci do tego.

    4
    3
    Odpowiedz
  13. uprzejmie proszę wypierdalać !

    9
    1
    Odpowiedz
  14. Brzydzisz się biedy? Życzę Ci, żebyś kiedyś poczuł ją na własnej skórze.

    11
    2
    Odpowiedz
    1. Poczułem biede nie jeden raz. Dzięki temu wiem doskonale że bieda to wybór i zawsze można z niej się wyrwać. Myślisz że mi z nieba spadło ? Kurwa zapierdalałem jak dziki chuj po to by móc kupić >200m nowy dom za gotówke. A takie ćpuniarskie chujki myślą że to manna z nieba, sama kurwa spadła w dupe jebana.

      1
      0
      Odpowiedz
  15. Każdy żyje tak jak chce. A Ty to co jesteś szczęśliwy ? Pewnie zapierdalasz 12/24 u jakiegoś Miesia aby spłacić kredyt na mieszkanie i utrzymać dobra doczesne. Daj każdemu żyć tak jak chce i odpierdol się od innych niewolniku systemu.

    6
    3
    Odpowiedz
  16. A ja nie lubię Januszów z brzuchami ,pijących piwo przed telewizorem.

    7
    1
    Odpowiedz
  17. Jesteś biednym zakłamanym i zakompleksionym fiutem. Bachorem to sam jesteś. No i oducz się oceniać innych. Ale generalnie chuj ci w dupę.

    11
    3
    Odpowiedz
  18. To nie jest narkotyk tylko lekarstwo idioto.

    0
    1
    Odpowiedz
  19. Zobacz lepiej czy ci oczko w dresie nie puscilo. Bawarofilu zasrany.

    1
    1
    Odpowiedz
  20. Po pierwsze koleś, Marihuana nie wywołuje raka, wręcz przeciwnie, ma działanie antynowotworowe i jest wiele opracowań na ten temat.
    Po drugie, odpierdol się od życia innych ludzi, tylko zajmij się swoim, pewnie sam walisz browary przy TV ĆPUNIE.
    Po trzecie, nie oceniaj ludzi po tym ile mają pieniędzy, ile zarabiają, bo nie każdemu układa się w życiu tak jak się chce. A z Twojej Chujni ĆPUNIE, można wywnioskować, że sam jesteś przegrywem poszukującym atencji. Życzę Ci, żebyś umarł.

    0
    1
    Odpowiedz
    1. Po pierwsze, marihuana (a raczej efekt palenia) jest 30x bardziej raktotwórczy (stąd ćpuny odplujawa czarny smogowy syf z rana).

      Doucz się ćpunku bo głupiś w chuj.

      Jeb się druszlaku-biedaku którego jebią bezdomni codziennie wieczorem żeby mięc na maryśke.

      1
      0
      Odpowiedz
  21. Katastrofa ogòlnie rzecz biorąc…dla mnie jesteś nikim skoro opierdalasz swoich znajomych w internecie!!!ty buraku jebany gówno masz a nie hajs!od 13lat prowadze dzialalnosc mam 8 pracownikow a od 16 lat pale bardzo czesto i nie uważam żebym przez to byl glupszy chocby od ciebie!pozatym krecac dobry hajs dragi sa na porzadku dziennym i pisanie czegos o gandzijest conajmniej smieszne a do tego wy cioty w komentach sracie po gaciach na mysl blanta w kieszeni pewno i taka prawda i dalej zyjcie jak w ciemnogrodzie jak wasza rodzona od pokolen i bądźcie przexiwni marysi-nawet kurwa medycznej a tutaj o mnie wkirwili co niektorzy!!!

    0
    0
    Odpowiedz
    1. „od 16 lat pale bardzo czesto i nie uważam żebym przez to byl glupszy” – przecież ty się kolego nawet wysłowić poprawnie w komentarzu nie potrafisz 🙂 Może to świadczyć o tym, że zbyt mądry to jednak nie jesteś.

      2
      0
      Odpowiedz

Zanik poczucia wstydu

Odnoszę wrażenie, że głównym problemem współczesnego społeczeństwa jest zanik poczucia wstydu, który pociąga za sobą daleko idące konsekwencje, jakie można zaobserwować w przeróżnych dziedzinach życia – stąd choćby powszechnie spotykana i akceptowana głupota, krzykliwa moda czy popkultura, która wręcz ocieka seksem. W dzisiejszym świecie coraz mniej ludzi myśli w kategoriach typu „wypada/nie wypada”, a zastępuje je wyrafinowanymi odzywkami w stylu „wyjebaaaaaaane” albo „YOLO” (żeby nie było wątpliwości – sam mam 21 lat, więc wszystkie te przemyślenia piszę z perspektywy osoby reprezentującej najbardziej podatną na tytułowe zjawisko grupę wiekową). Na gruncie ignorancji zanik poczucia wstydu łączę z rozwojem technologicznym. Sam dinozaurem nie jestem i korzystam ze zdobyczy techniki, ale mnie przez lata uczono, że pewnym zakresem ogólnej wiedzy o świecie człowiek po prostu MUSI dysponować. Tymczasem zupełnie powszechnym jest, że gdy ktoś wykaże się niewiedzą urągającą wręcz ludzkiej godności, bez cienia żenady potrafi stwierdzić, że wszystkich faktów pamiętać nie musi i że przecież ma internet. No żesz ja pierdolę! Też mam internet, ale do kurwy nędzy Bytom naprawdę nie jest stolicą województwa zachodniopomorskiego, a homo sapiens nie jest tym samym, co gej. Kolejna sprawa – współczesna moda. Trudno powiedzieć, czym akurat to jest spowodowane (może wzorcami płynącymi od pustych i próżnych celebrytów?), ale trudno się oprzeć złudzeniu, że obecnie wygląd nie ma na celu dopełnienia naszego całościowego wizerunku, tylko sprawianie wrażenia, że wszyscy jesteśmy zajebiście awangardowi, oryginalni i nierozumiani przez cały świat, a jednocześnie wymykamy się wszelkim społecznym ograniczeniom. Efekt tej wypaczonej wolności do wyrażania siebie jest po prostu komiczny, a przy okazji stanowi kolejny przejaw zatarcia granicy dobrego smaku. Ci wszyscy wywrotowcy mogą sobie teraz ujadać, ale nikt mi nie wmówi, że np. laska, która maluje sobie usta na niebiesko, włosy na różowo, a na każdym wolnym skrawku ciała tatuuje sobie „alternatywne” bazgroły, odbiera samą siebie wyłącznie w kategoriach estetycznych, absolutnie nie chcąc przy tym zamanifestować, jaka to ona jest wyzwolona i niezależna. Niestety (jak dla mnie to stety) ale nie da się całkowicie abstrahować od pewnych konwenansów i zaprzeczać oczywistemu faktowi, że w pewnych okolicznościach WYPADA prezentować się w określony sposób. Wreszcie ostatnia kwestia – granice intymności. A w zasadzie ich zanik. Jego przyczyn upatruję po pierwsze w popkulturze, w której zapanowała jakaś obsesja na punkcie seksu. Nie mówię, że, słysząc to słowo, mamy się pruderyjnie czerwienić, ale o pewnych sprawach po prostu NIE WYPADA mówić – a zwłaszcza na okrągło –
publicznie, bo raz, że istnieje jednak coś takiego jak prywatność, a dwa, że zabija się w ten sposób całą spontaniczność i odziera sferę seksualną z resztek tajemniczości. Zatarcie granic intymności wiążę po drugie z inną plagą naszych czasów – portalami społecznościowymi. W połączeniu z głupotą i naiwnością ich użytkowników przyczyniły się one do tego, że ludzie z własnej nie przymuszonej woli dzielą się prywatnymi informacjami z własnego życia i publikują obrazki, które nie powinny (znowu: bo NIE WYPADA) przekraczać progu łazienki czy sypialni.

W dużym skrócie opisałem, co mnie boli. Pozdrawiam wszystkich chujowiczów.

144
14
Pokaż komentarze (31)

Komentarze do "Zanik poczucia wstydu"

  1. Za długie. Aleś przynudził, skróć tek teks przynajmniej o połowę. O tym co wypada, a co nie masz gówno do gadania, twoje widzimisię nikogo nie interesuje. W ogóle odwal się od innych ludzi, tępu kurwiu, zajmij się swoim przegranym życiem.

    12
    58
    Odpowiedz
    1. Hehehe, cymbie ty! Długie chujnie to Mesiu pisze a ten tutaj jegomość 😉

      6
      4
      Odpowiedz
  2. Ale przynajmniej idiotow można zidentyfikować gołym okiem. 😉

    40
    2
    Odpowiedz
  3. Może dlatego że wiedzę o świecie czerpiesz z internetu?

    7
    5
    Odpowiedz
  4. Widzisz, to nie jest przypadek… media, środki produkcji są w ręce jednej kliki (oligarchii) takie ogólnoświatowe Mesie Bezwąsów (ale za to z takimi śmiesznymi warkoczykami koło uszu).

    I im zależy, żeby wychowywać pokolenie debili, które będą grzecznie zapierdalać przy taśmie produkując srajfony, czy inne zegarki z takim niebieskim podświetleniem, 22 generacji mający jeszcze większe podświetlone na niebiesko szkiełko, a za zarobione pieniądze kupować ten chłam, wpierdalać inny chłam udający, zapijać chłamem udającym piwo i oglądać wyginające się dupy i czytać na portalach:

    „skandal, Doda pukazała dupę”
    „Henia jakaś tam jest wściekła”
    „Penis dłuższy o 10 cm”

    Bo jeszcze przypadkiem ten niewolnik przy taśmie powiedziałby: pierdolę nie robię, nie potrzebuję nowego srajfona.

    29
    1
    Odpowiedz
    1. „Widzisz, to nie jest przypadek… media, środki produkcji są w ręce jednej kliki (oligarchii) takie ogólnoświatowe Mesie Bezwąsów (ale za to z takimi śmiesznymi warkoczykami koło uszu).”

      Bredzisz, patałachu, udowadniając tylko, że jesteś kolejnym cebulakiem zwalającym swoje nieudacznictwo na „Żydów i spiski”. Pan twój, Mesio, nie będzie więc strzępił klawiatury na darmo, tłumacząc przygłupowi, że „Ziemia nie jest płaska”, natomiast litościwie, jednym zdaniem, obnaży twoją głupotę i wskaże drogę dedukcji, po której -o ile masz jeszcze resztki mózgu- dla własnego i innych dobra od dziś zaczniesz podążać.

      A zdanie to brzmi następująco: A kto ci, patałachu, broni założyć „media i środki produkcji”?

      Widzisz, głąbie? (a jak nie widzisz, to dedukuj dalej i dokształcaj się czymś innym niż „Mein Kampf” w jakimś współczesnym cebulackim wydaniu).
      Podziękuj i wypad. /Mesio

      PS. Aczkolwiek prawdą jest, że to, co jest w mediach, ogłupia. Ale jest tam, by tylko to was, durnie, interesuje.

      4
      8
      Odpowiedz
      1. Sam pierdolisz jak potłuczony i to od dawna.

        5
        0
        Odpowiedz
      2. „załóż media”?? Załóżyć to sobie mogę koszulę na dupę i ty również Mesiu. Tynk ci się czasem na łeb nie oberwał? czasem piszesz do rzeczy ale myśl trochę bo tu akurat dojebałeś zupełnie bez sensu. Gdzie ty zyjesz patałachu, że widzisz możliwości zakładania wolnych środków masowego przekazu i linii produkcyjnych? Co z TVN albo Volvo ma Kowalski konkurować? pojebało cię?

        1
        0
        Odpowiedz
        1. „„załóż media”?? Załóżyć to sobie mogę koszulę na dupę i ty również Mesiu. (…) Co z TVN albo Volvo ma Kowalski konkurować? pojebało cię?”

          O wy, patałachy małej wiary… 😉

          To, co napisałeś, to typowa odpowiedź w Cebulandii, patałachu. Wy byście chcieli od razu mieć koncern BMW czy innego Axela Springera. „Inaczej, panie, to się nie opyli…” Tak jest…Lepiej zapierdalać na śmieciówce za grosze niż założyć interes i go rozwijać, by za te 20-30 lat mieć dużą firmę czy nawet koncern.

          Patrz, patałachu, na Japończyków i Południową Koreę i UCZ SIĘ.

          Na przykład, poczytaj sobie o historii Samsunga. Ot choćby tylko to:
          komorkomania. pl/3484,10-faktow-o-samsungu-ktorych-nie-znales,all

          Widzisz? Dwa pokolenia i możesz nie tylko konkurować z Volvo, ale jeszcze nawet je wdeptać w ziemię.

          I nie pierdol, że się „nie da, bo kasy na start ludzie nie mają”. Mają. Wielu ma np. mieszkania czy domy w mieście warte od kilkuset tys zł wzwyż. A jak zbierzesz takich kilku, to kapitał jest jeszcze większy. Do tego dochodzi np. giełda -100 tys zł wystarcza, by założyć spółkę akcyjną. Patrząc z tej perspektywy (i jeśli uzyskasz odpowiednie zezwolenia z KNF-u, to możesz sobie nawet i bank założyć (4 mln kapitału na spółdzielczy i 20 mln na zwykły komercyjny; o ile nic się nie zmieniło) wystarczy, że ci się kilku takich właścicieli mieszkań/domów pozbiera… A tymczasem w Bolanda co? Gówno. Nic. Siedzą miliony pod blokami, w których mają nory warte grube setki tysi (a czasem jeszcze coś po skarpetach poodkładane, poczytaj sobie ile Polacy mają na lokatach w bankach, oko ci zbieleje… I leży odłogiem, inflacja zżera), po szychcie i narzekają, że bida, za grosze się zapieprza i nie ma z czego zacząć i jak konkurować z Volvo. Albo na zmywakach, czy gdziekolwiek indziej.

          Kurwa, gościu, idź wzorem wspomnianego Samsunga, załóż sobie chociaż jakiś sklepik internetowy i popróbuj handlu. W Polsce miliony kupują w sieci. Jak ci dziennie przyjdzie 20 klientów i każdy zostawi w kieszeni 20 zeta na czysto, to w miesiąc masz 12 tysi. Widzisz? A wiesz, ile to jest rocznie i co za to można zrobić? A ty zarabiasz u jakiegoś Janusza na śmieciówce grosze i narzekasz, że klepiesz biedę, gdy recept i inspiracji znajdziesz na wyciągniecie ręki dziesiątki. A jedynym twoim usprawiedliwieniem jest: „bo nie mam koncernu do zarządzania”.

          Mentalność, patałachu, sposób myślenia pewnymi kategoriami… To jest klucz i tego w tym cebulackim narodzie brakuje.

          I pomyśl, patałachu, że to samo można było robić zaraz po 1989 roku. Prawie trzydzieści lat temu i to nie mając jeszcze tak dużej zagranicznej konkurencji na głowie… Ale wolicie pierdolić, że „wszystko mają Żydy i to ich wina”. I tak pierdolicie 30 lat. A gdyby któryś zaczął w 1990 jak Samsung w 1938, to dziś firma byłaby jak Samsung w latach 70/80-tych… Porównaj to z tym, że nadal macie gówno, i jedyne co wam wychodzi to włosy i pierdolenie takie samo jak 30 lat temu.
          Sami sobie winni jesteście… /Mesio

          PS. A media? Postawienie strony internetowej czy wydawanie jakiejś lokalnej gazety to taki wielki nakład finansowy, patałachu? A od czego zaczynała czołówka Youtuberów w Polszy? A dziś zarabiają kapuchę? Kurna byle niedojebana umysłowo tapeciara co sobie postawiła bloga modowego i trafiła w gusta, kosi taki szmal za posta (koślawą polszczyzną często napisanego) na profilu na fejsie, że ty przez rok na niego zapierdalasz. Nie każda i nie spadło jej samo, ale spadło wielu, bo ruszyli dupę i dwa zwoje w mózgu, a nie pierdolili, że się nie da bo oni nie są Michnikiem… A że to nie będzie od razu Onet czy Rzepa to co z tego? Media? Media. Maja szanse na rozwój? Mają. To o co się plujesz?

          1
          1
          Odpowiedz
      3. Prawdą jest, że ludzie to w większości motłoch, chamstwo, chodzące gówno, wynaturzone połączenie szczura, świni i małpy, ale nie każdy jest chuj warty, bo na przekór naturze są szlachetni ludzie na świecie.
        Ja sam czując się często winnym za bycie człowiekiem mówie Ci, że życia społecznego nie oszukasz.I jeśli stoisz wysoko to może odizolujesz się od plebsu, ale jeśli w gównie się urodziłeś, to w gównie będziesz się taplał i szambem jebać będzie od Ciebie.Dlatego, że każde powszechne zło przechodzi na wszystkich z otoczenia.Wiem, bo mówie z autopsji.

        0
        0
        Odpowiedz
  5. prawda i tyle

    11
    2
    Odpowiedz
  6. Dobra chujnia, a co do „laska, która maluje sobie usta na niebiesko, włosy na różowo” to pewnie jest lesbijka, radykalna feministka albo weganka 😉 Tak jak informatycy-programiści często noszą koszule w kratkę, mają okulary czy włosy w kitkę, tak i te dziewoje da się łatwo zakwalifikować do pewnej grupy społecznej 😉

    17
    4
    Odpowiedz
  7. „W dużym skrócie opisałem, co mnie boli.”

    Ale po chuj cię to boli? Najwyraźniej, patałachu, za dobrze ci, nie masz zmartwień to pierdolisz jak potłuczony (trzy stówki w łapę i przyjdź do nas, do Łódzkiego Wydziału Fabrycznego -jak dostaniesz nahajką po rowie i jajach za zwolnione obroty na taśmie, to dopiero poznasz co to ból i zaprawdę, nic więcej interesować cię nie będzie). Było tak, jest tak, będzie jeszcze gorzej… I co z tego? Pilnuj własnego nosa i tyle. Problemu miał nie będziesz i pierdolić resztę, na nic innego i tak nie zasługuje. /Mesio

    Godzina piąta, minut trzydzieści…
    Kiedy syrena zagrała.
    Grupa roboli szla do baraków.
    Niejedna wyrobnica płakała…

    Chodzi Einsatzkommando kolo mego domu…
    Długo nie pochodzą, bo ja tu nie mieszkam.
    Chodzą „Muminki” w nocy, po kryjomu…
    Długo nie pochodzą, bo ja tu nie mieszkam.

    Wzięli już do Mesia Józka i Franciszka.
    Ale mnie nie wezmą, bo ja tu nie mieszkam.
    Wzięli całą wioskę, wywieźli do Łodzi.
    Lecz mnie nie wywieszą, bo ja tu nie mieszkam.

    Przyszły raz „Muminki”: gdzie jest ten koleżka?
    A matula rzekła: łon już tu nie mieszka…
    Były też „Muminki” u mojego teścia…
    Teść się tylko zaśmiał, on już tu nie mieszka.

    Po szerokim stawie pływają łabędzie.
    Kto do Wydziału Fabrycznego nie chce, ten w konserwach będzie.
    Mamy, mamy patałacha takiego, co zadenuncjował.
    przyjaciela swego.

    Godzina piąta, minut trzydzieści…
    Kiedy syrena zagrała.
    Grupa roboli szla do baraków.
    Niejedna wyrobnica płakała…

    8
    15
    Odpowiedz
    1. Typowy łódzki cham

      1
      0
      Odpowiedz
  8. Idź poruchaj, albo konia zwal, bo ciśnienie w gaciach masz. Bez dwóch zdań.

    6
    16
    Odpowiedz
    1. Ten od nahajki to rzeczywiście debil…

      0
      0
      Odpowiedz
  9. Wstyd będzie miał w nowej apokalipsie trzeciorzędne znaczenie z uwagi na wyjątkowy brak higieny i kultury u niewolników nieporównywalny z tym co mamy obecnie, ponieważ tam liczyć się będzie tylko siła mięśni i wytrzymałość a coś takiego jak kultura osobista będzie czymś bezużytecznym i zbędnym.

    9
    0
    Odpowiedz
    1. Dlatego ja ćwiczę i trenuję wytrzymałość i siłę mięśni. Ale dopadły mnie kontuzje. Nie wiem czy zdążę sie wyrobić do tego czasu. Ale trenuję po to, by rozwalić ten system zaplanowany przez plemie wiadomego POchodzenia… niePOzdro Rafal S

      1
      0
      Odpowiedz
      1. Rafale, japoński onanisto, gdzie żeś się podziewał patałachu. Pozdrawiamy cię serdecznie słowiańskim „chuj ci w dupę”!

        0
        0
        Odpowiedz
  10. Już tłumaczę – dzisiaj 80% populacji, zwłaszcza młodych to konsumpcyjne bydło – tak, bydło, którym kieruje instynktowna chuć, a tylko jest to ubrane w wielkie słówka i drogie ciuchy. Ja osobiście pogardzam tym i sam doskonalę się pod względem duchowo-emocjonalnym. Stanowię coś, co dla większości pospólstwa jest nie do wyobrażenia.

    23
    7
    Odpowiedz
    1. nie dzisiaj tylko zawsze

      2
      0
      Odpowiedz
    2. „Już tłumaczę …”
      No i oczywiście – skromność jest Twoją wrodzoną cechą.
      Jeśli uważasz, że rozwój duchowo-emocjonalny polega na pompowaniu własnego ego – to jest to duże nieporozumienie. Moment, w którym coś lub ktoś przekłuje ten balonik, może być przykry.

      6
      0
      Odpowiedz
  11. Ludzie stracili przyzwoitość. Liczy siè hajs I wygoda.

    10
    1
    Odpowiedz
  12. Ja tam lubię kiedy babka na plaży wywala na wierzch swoje cycki. A jeszcze bardziej lubię kiedy w przymierzalni w sklepie z bielizną specjalnie nie zasuwa kotary do końca i rozebrawszy się do naga czeka aż ktoś będzie przechodził.

    6
    2
    Odpowiedz
  13. W świecie programistów dzieją się rzeczy skandaliczne. Dlaczego nikt o tym nie mówi?

    Oto codzienne na naszych oczach tysiące programistów poczyna programy – programy, które nigdy się nie narodzą.

    Każdy uczciwy człowiek powinien żądać od rządu ustawy anty-aborcyjnej, która w końcu da ochronę programom poczętym!

    Każdy poczęty program ma konstytucyjne prawo kończyć się releasem w ciągu 9 miesięcy. Aborcja programu może być tolerowana tylko w uzasadnionym przypadku. Mordercy programów poczętych powinni siedzieć w więzieniach, a nie jeszcze dostawać dotacje z Unii Europejskiej na innowacje!

    Nie można też zapominać o programistach, którzy zdecydowali się urodzić beta-wersje, a nawet wersje alpha. Nie do pomyślenia jest, żeby w środku Europy w XIX wieku autorzy ciężko zabugowanych młodych programów musieli radzić sobie sami, bez najmniejszej nawet pomocy i opieki ze strony państwa.

    Dlatego też domagamy się wprowadzenia programu 500++ dla programistów. Po 500 złotych miesięcznie na każdy narodzony program. Zaś za wypuszczenie na świat beta wersji po 4000 złotych i zwrot kosztów debugowania.

    Czas na dobrą zmianę! Także w informatyce.

    13
    3
    Odpowiedz
    1. Tak jest! I w ogóle to granda jest, żeby bajt miał osiem bitów. To nie do pomyślenia, żeby przez tyle lat, w tak niesamowicie dynamicznie rozwijającej się branży, bajt miał ciągle osiem bitów tak jak to było kilkadzieści lat temu.
      Dlatego domagamy się również tego, żeby bajt miał przynajmniej 11 bitów. Albo 13, bo to fajne liczby są, wręcz pierwsze!

      7
      1
      Odpowiedz
  14. Czytanie Twojego tekstu jest jak balsam na duszę. Mimo młodego wieku – fajny styl, a i treść nie banalna. Gratuluję. A tym co wyczyniają małolaty, żeby zaistnieć to się nie przejmuj. Od zawsze chyba młode pokolenia starały się udowadniać, że oni absolutnie nie mają nic wspólnego ze starszymi, że są radykalnie inni. Podkreślają to wyglądem, stylem bycia, sposobem mówienia. Staram się nie szufladkować człowieka patrząc na wygląd od kiedy poznałam bliżej kobietę, którą uważałam za pustą Barbie. Za niebieską szminką czy tunelami w uszach może być całkiem sensowny człowiek, który z racji młodego wieku (albo też z innych powodów) uznaje, że teraz tak chce wyglądać.
    Wydaje mi się, że każde kolejne pokolenie ma coraz trudniej, żeby wymyślić coś fajnego i oryginalnego. Jednak taka czy inna moda wielu z wiekiem przechodzi.
    I nie musi to oznaczać rezygnacji z chęci bycia oryginalnym. Jest raczej jak
    wyrastanie z czegoś co przestaje być takie ważne i potrzebne. Zmienia się hierarchia wartości, wykształca się własny styl, a często również poczucie własnej wartości, które nie musi być manifestowane awangardowym wyglądem. To tyle w kwestii wyglądu. Gorzej z brakami w wykształceniu czy odrzucaniem zasad. Owszem są ludzie dorośli, którzy uzupełniają wiedzę bo uświadamiają sobie własne braki. Bywa też, że patrząc na swoje zachowanie z perspektywy czasu, wstydzą się niektórych zachowań z „czasu głupawki”, kiedy człowiek leciał przed siebie ze stadem baranów i meczał jak one, żeby nie być osamotnionym. Myślisz, że skąd się wzięło wzdychanie ludzi po 40-stce czy
    50-tce – „Mieć tamto ciało i obecny rozum”? Niestety, niektórzy z tego nie wyrastają. Smutne to, ale co zrobić? Ja staram się otaczać tymi, których lubię,
    w myśl powiedzenia „Kocham ludzi, a niektórych to nawet lubię”.
    Powodzenia 🙂

    10
    3
    Odpowiedz
  15. Masz 21 lat? Jest jeszcze nadzieja dla świata.

    5
    1
    Odpowiedz
  16. Zacznę trochę od końca. (a raczej całkowicie)

    Autor wolał by udawać, że coś takiego jak sex i ogólnie sfera intymna nie istnieje i że sam o tym nie myśli i nie robi takich zbereźnych rzeczy. Jaki to ma sens? Wszyscy wiedzą, że każdy to robi czy będzie robił, więc po co robić z tego tajemnicę? Rozumiem konsternację, ale trzeba też zrozumieć, że zmienił się tylko nośnik. Ludzie są tak samo pruderyjni jak byli. Tak samo jak dawniej zdarzał się chłop latający z gołym siurem po polu tak że cała wieś widziała i teraz dziewczyna zamieszcza zdjęcie Sami-Wiecie-Czego i nie widzi w tym nic dziwnego.

    O modzie nie będę się wypowiadał, bo jak ktoś chce tak czy inaczej wyglądać, to niech się tak ubiera.

    Tu się zgadzam. Sam osobiście nie wiedziałem jakie miasto jest „stolicą” Zachodniopomorskiego. I owszem. Mam internet by to sprawdzić, ale jeśli już sprawdzę, to raczej to pamiętam, a nie „mam internet – nie muszę pamiętać”. I też uważam, że nie muszę wiedzieć wszystkiego, bo moja wiedza na temat niektórych rzeczy przerasta kilkakrotnie wiedzę innych. A jeśli na co dzień wiedza geograficzna mi nie jest potrzebna, to po co mam ją na siłę przyswajać.

    Pozdro

    3
    6
    Odpowiedz
    1. Z tej strony autor chujni. Zalecam Ci reedukację w zakresie czytania ze zrozumieniem. W którym momencie napisałem, że trzeba udawać, że sfera intymna i seks nie istnieją? Stwierdziłem jedynie, że o pewnych sprawach po prostu nie wypada mówić publicznie. Co do stwierdzenia, że dawniej ludzie też odnosili się ze swoją seksualnością. Jeśli miałbyś jako taką orientację w historii, to wiedziałbyś, że kiedyś robiono też szereg innych rzeczy, które dziś raczej nikomu normalnemu nie przyszłyby do głowy. Poza tym, no właśnie – kiedyś. Temu ma służyć postęp, żeby cywilizacja stawała się coraz bardziej zaawansowana i nie powtarzała błędów z przeszłości. Tymczasem w niektórych dziedzinach po prostu cofnęliśmy się o kilkaset lat. Co do ostatniej akapitu Twojego komentarza – wyraźnie reprezentujesz grupę, którą opisałem. Od człowieka, którego „wiedza na temat niektórych rzeczy przerasta kilkakrotnie wiedzę innych”, mogę chyba oczekiwać, że wykazuje choćby znajomość podstawowych faktów nt. własnego kraju.

      3
      2
      Odpowiedz
  17. Zgadzam się z Autorem.
    Mnie boli tylko to, że obecnie mam 27 lat, a mając 16 nie było możliwości takich jak dzisiaj. Nie było takiego wyboru ubrań, akcesoriów, kosmetyków do makijażu, farb do włosów etc. I właśnie wtedy bycie alternatywnym coś oznaczało, był to bunt przeciwko otaczającej nas rzeczywistości. Obecnie bycie alternatywnym = bycie modnym, tak samo jak pokazywanie zdjęć z gołą dupą. Zepsucie w ch*j.
    Zostaje nam tylko postąpić jak Thoreau. Pozdrawiam!

    1
    2
    Odpowiedz

Na łeb, na szyję – chyba już nie żyję

Ponoć to strona dla ludzi sfrustrowanych rzeczywistością, rozczarowanych do takiego stopnia, że aż kurwica się bierze i tak pojawiłem się ja wraz z moją historią, ale o co chodzi? No właśnie, chodzi o to całe popierdolone życie, które wszyscy do czasu na szczęście dzielimy. Może się użalam nad sobą, nie wiem, ale jebie mnie to w tym momencie – i tak zbyt długo czasu milczałem…

Codziennie wieczorem zasypiam z nadzieją, że już więcej się nie obudzę – a tu chuj, wstaję i muszę się wzmagać z moją pojebaną rzeczywistością, a raczej depresją i fobią społeczną jak to raczy określać mój lekarz psychiatra. Po lekkim szoku jakim jest poranna pobudka zmuszam się aby wstać, a częściej po prostu coś zmusza mnie do wstania – w postaci dzwonka do drzwi, czy domofonu. Już po tym jak wygramolę się z łóżka pora na lekarstwa – wpierdalam całą tablicę mendelejewa i chuj, nic nie pomaga. Nadal nie mam ochoty żyć, moja motywacja umarła, a myśli samobójcze rują mi dziurę w czaszce i w zasadzie nigdy nie byłem tego zdania, że samobójstwo rozwiązuje problemy, zaś za to je niszczy, ale powoli zaczynam wierzyć w to, że śmierć będzie lepszym rozwiązaniem niż męczenie się każdego dnia. Za każdym razem, gdy próbuję wyjść z domu mam tysiące powodów, by z niego nie wychodzić, a jak pomyślę sobie, że mieszkam w jebanym mieście, gdzie pełno jest ludzi to mnie paraliżuje. Staram się unikać wszystkich tylko jak to jest możliwe, ale łatwo zgadnąć, że to raczej nierealne chociażby w momencie, gdy trzeba jechać komunikacją miejską do jakiegoś punktu – wtedy serce prawie wyskakuje mi z klatki piersiowej, a chęć nieistnienia zatacza niewyobrażalne rozmiary. Oczywiście to nie tak, że coś dzieje się bez powodu, bo zrytą psychikę jeszcze jest się w stanie ukryć, lecz gorzej jest, gdy ta psychika wychodzi na światło dzienne i Twój wygląd staje się personifikacją choroby. Jestem niesamowicie brzydki i niejednokrotnie miałem okazję to usłyszeć, a na ulicy widzę jak ludzie się na mnie patrzą jakby kurwa pierwszy raz w życiu człowieka widzieli, a gorsi są Ci, którzy to jeszcze komentują i tym zachowaniem jeszcze bardziej dobijają i gdyby jeszcze było tego mało – wyglądam jak dziecko przez co większość ludzi mnie po prostu nie traktuje poważnie, chociaż teoretycznie jestem dorosły. Nie jakoś bardzo, ale jestem. Wiele razy miałem sytuacje, że ludzie wykorzystywali to, że młodo wyglądam. Chociażby kiedyś próbowałem komuś pomóc, chociaż sam byłem w dość krytycznym stanie, bo po kolejnym dołku ulżyłem sobie ciachając przedramię nożem, bo wiecie – ból uwalnia endorfiny, więc teoretycznie człowiek staje się weselszy na chwilę. Już nie chcę mówić, że ten chuj to widział, a był jeszcze na tyle bez szczelny, że po tym jak próbowałem mu pomóc wejść do klatki, bo niby zerwał z dziewczyną poprosił mnie, abym zaprowadził go na przystanek, a ta menda najzwyczajniej mnie okradła. Mogłem się wtedy bić, ale raczej nie miałem szans z kolesiem 10 lat starszym ode mnie i o 30-40 kilo cięższym. To tylko jedna sytuacja z wielu przez co przestałem ufać ludziom. Mam tylko nadzieję, że karma do niego wróci.

Szczerze to nie wiem ile jeszcze zdarzę uciągnąć to piękne życie, bo i nawet nie wiem po co to robić. Wszyscy w końcu i tak kiedyś zdechniemy, pamięć o nas przeminie, a chwila przyjemności jakie życie potrafi dostarczyć ma być rekompensatą za nieunikaną śmierć? To co przeżyliśmy zza życia i tak nie będzie miało znaczenia, żadnej wartości, no chyba że ktoś wierzy w bajki, ale to temat na inną notkę. To jak podawanie ostatniego posiłku osobie skazanej na śmierć, po chuj jej to? Zresztą – po co ja w ogóle to piszę?

55
9
Pokaż komentarze (26)

Komentarze do "Na łeb, na szyję – chyba już nie żyję"

  1. Miałam podobnie teraz jest troche lepiej. Pewnie nie miałam tak zawansowanego stadium jak ty. Ale mimo oswijeniem się z ludźmi myślę że najszczęśliwsza bym była gdzieś na odludziu zajmując się ogród, a do najbliższego sąsiada miała bym 10km

    3
    2
    Odpowiedz
  2. Zatrudnij się u Mesia, będziesz nakurwiał cały dzień, a za zarobione piniondze kupisz sobie taki zegareczek z niebieskim podświetleniem. Problemy egzystencjalne znikną.

    3
    2
    Odpowiedz
  3. Jak zalałeś łeb dopaminą po prochach to tak wygląda życie po. Najwięcej endorfin uwalnia 5 kopiatych łyżeczek glukozy do porannej kawy. Idź na solarium 5 minut, poczytaj jakąś książkę naukową sprzed 1975 roku (oni tryskali tam nadzieją na rozwój nauki i możliwymi jej zastosowaniami – zobaczysz co z tego weszło do rzeczywistości dnia dzisiejszego) może odkryjesz coś co można by wdrożyć .

    4
    1
    Odpowiedz
  4. Patałachu. Nie pierdol. Wyjedź/wyprowadź się na wieś (mało ludzi) i zajmij się ogrodnictwem -uspokaja.
    Tylko pamiętaj: sadzi się zielonym do góry. 😛

    Ewentualnie trzy stówki w łapę, papierowa torba na głowę, i pod bramę naszego Łódzkiego Wydziału Fabrycznego…

    A w każdym przypadku, wydymaj sobie jakąś (te dwie stówki cię nie zbawią…). Dobrze ci to zrobi. /Mesio

    PS. A co do twojego wyglądu… Jeśli wyglądasz tak: www. movies-net. com/media/actors/ulrich-matthes. jpg, to masz problem. W przeciwnym razie pierdoli ci się we łbie i może trzeba tylko tabletki zmienić.

    5
    2
    Odpowiedz
  5. Zawsze pojawia się w takich sytuacjach, że ktoś mówi/pisze, że coś musisz, np. zacząć się ruszać. Wiem jak to jest dlatego lepiej zacząć od czegoś łatwiejszego, a ruszanie jak wiadomo i w pełni zdrowym nie wychodzi 😉 Moje musisz dotyczy żywienia. Może nie zdajesz sobie sprawy jak dużo zależy od tego co pochłaniamy. Skoro i tak siedzisz w domu i jak sądzę spędzasz czas w necie, czytaj o żywieniu, o tym co trzeba jeść, tylko nie artykuły z głównych portali. Polecam czytać artykuły pasjonatów żywienia, oni zwykle mają już wybrane informacje przedstawione w przystępny sposób. Poczytaj też i obejrzyj na youtubie wykład dr Dąbrowskiej na temat postu leczniczego. Gwarantuję Ci, że efekty są spektakularne. Mówi Ci to osoba, która też często już po przebudzeniu, a zanim jeszcze otworzyła oczy rano, miała dość wszystkiego. Nie ma co więcej pisać, bo depresja (itp.) to temat rzeka. Mnie dieta pomogła, ale potrzebowałam wielu lat by do tego dojść. Wiem jak to jest się męczyć samemu ze sobą, stąd odpowiadam na post.

    2
    0
    Odpowiedz
    1. Podobnie jestem zdania, że to co zjadamy ma istotne znaczenie jeśli chodzi o zdrowie, a w szczególności zdrowie psychiczne. Umiar – słowo klucz. Proste, różnorodne, przygotowane przez siebie posiłki – podstawa. „Nie” dla gotowych, sklepowych słodyczy i dań. Po tygodniu odczuwasz efekty. Pozdrawiam. Zdepresjonowana.

      0
      0
      Odpowiedz
      1. Ja jednak nie jestem za umiarem. Jestem za zdrowym jedzeniem. Jedz ile chcesz, ale zdrowo i gwarantuję, że wszytko będzie w porządku. Tylko właśnie zdrowo. Zamiast w umiarze przykładowo skrzydełka z kurczaka z frytkami i plastrem pomidora, wpierdziel 2 brokuły. Żołądek też ma limit i fizycznie nie rozciągnie się w nieskończoność. W końcu się zasyci. A na takiej diecie naprawdę można jeść i nie liczyć kalorii, spokojnie – nie przytyjesz. Organizm warzywa strawi szybko, ale wyciągnie z nich to co najlepsze. Problemem wcale nie będzie to czy organizmowi dostarczyliśmy odpowiednich składników, tylko problemem będzie umysł, który przez lata przyzwyczajony do smacznego (czyli głównie smażonego, tłustego) jedzenia będzie jak narkoman domagał się takich produktów. I tu już wychodzi nasza silna wola i determinacja. Czy to my rządzimy naszym ciałem, czy nasze ciało nami. Oprócz tego, że zrobimy dobrze dla organizmu dając mu np. więcej surowizny (chodzi o warzywa) to jeszcze dodatkowo wpłynie to na nasze samopoczucie, bo da nam to świadomość, że wygraliśmy sami ze sobą i nie poddaliśmy się nawykowi złego jedzenia. Same plusy 🙂

        0
        0
        Odpowiedz
        1. Akurat przezwyciezanie checi zeby cos ,,dobrego” zezrec to obciazenie dla psychiki, powoduje dyskomfort, doswiadczenie negatywne. Rekompensata jest pozytywne doswiadczenie z tego ze sobie udowodnimy ze dalismy rade, ale wydaje mi sie ze bilans tylko tego wychodzi ujemny. I moze powiecie a co tam takie obciazenie – moze i racja ale grosz do grosza a bedzie kokosza. Np. jak kiedys narobilem sie, bylem bardzo zmeczony, leb mnie bolal, do tego bylem glodny i ciotka stara prukwa wyleciala na mnie z krzykiem o to ze kartofle dla kur sie gotuja i smierdzi ( a nie ja je wstawialem) to nie wytrzymalem tego bilansu negatywnych odczuc i to wydarlem morde ze ma sie zamknac ( niby nie wypada tak do starszej osoby i do tego rodziny) a jakby mnie leb nie bola albo bym byl pojedzony to bym tego pewnie nie zrobil. Bo generalnie zawsze dla niej staralem sie byc uprzejmy, ale w tym momencie bilans negatywnych emocji spowodowal ze postapilem inaczej. Noi koniec koncow jak sie tak w dopowiedni sposob nazbiera to sie czlowiek moze zajebac. Oczywiscie jak nazrecie sie zdrowych rzeczy to powinniscie sie lepiej czuc ale ja chcialem tylko o bilansie odczuc powiedziec.

          0
          0
          Odpowiedz
  6. Nie poddawaj się! Są lepsze metody wyzwalania endorfin : Sport, Spotkania z przyjaciółmi, grupą, czas na świeżym powietrzu – poza miastem, ASMR. Poszukaj książek n/t rozwoju osobistego i walki z depresją, spróbuj terapii, lub leków. Musisz zbudować poczucie własnej wartości. Polecam Ci książkę „Życie po życiu” R. Moodyego. I pamiętaj o jednym: Sukces odnoszą nie Ci, którzy są najpiękniejsi i najmądrzejsi, ale Ci którzy najlepiej zaadaptują się do panujących warunków. Tak działa przyroda i tak działa nasza rzeczywistość. Pozdrawiam i życzę powodzenia.

    8
    1
    Odpowiedz
    1. „Sukces odnoszą nie Ci, którzy są najpiękniejsi i najmądrzejsi, ale Ci którzy najlepiej zaadaptują się do panujących warunków.” puk puk przecież jego obecna sytuacja wynika z głupiego myślenia i robienia wczoraj, a ty mu polecasz książkę po której tylko powiększy sobie doła, raczej przeczytaj książkę ” Potęga podświadomości ” Murpiego.
      Uważaj co myślisz bo to ma większy wpływ na życie niż higiena i mycie ;).

      2
      0
      Odpowiedz
      1. Mi ta książka bardzo pomogła w pozytywnym spojrzeniu na świat.

        0
        0
        Odpowiedz
  7. Nie wiem w jakim jestes wieku ale cos mi mowi ze jakos troche po 20tce. Tez przechodzilam w tym wieku dokladnie to samo (problemy z psychiką, dodatkowo problem alkoholowy ojca, ktiry ciagnal sie ok.20 lat, najwazniejszych w rozwoju jednostki). Obecnie mam lat 36. Tak od okolo 10 lat po wyprowadzce ojca z domu, nadrabiam zaleglosci. Nauczylam sue miec w d…. co pomysla o mnie inni, ze niczego sie nie dorobiłam, nie mam dzieci, nie zrobilam kariery.. Minie mize jeszcze wiele lat zanim zrozumiesz jakas część tego „po co to wszystko?” ale musisz dac sobie szanse i nie ogladac sie na innych, poniewaz kazdy z nas ma inna droge. Nie bd sie tu rozpisyeala bo pisze ze smartfona i nie jest mi za bardzo poręcznie. Ale chciałbym żebys dożyl tych lat co ja. Nie bd sciemniac ze zycie jest piekne bo nie jest, ale czuje ze nie jestesmy tu bez przyczyny. Nie ma czegos takiego jak choroba psychiczna, to jest po prostu rozchwianie duszy, nastaly takie czasy glupie, w których wielu brakuje ” harmonii” w samym sobie, szukaja spokoju na zewnątrz ale na zewnatrz sie jej nie znajdzie. Wez na youtubie wpisz „psychologia duchowa” oprocz lekow sa inne metody, moze Ci sie to przyda, sama tez czasem z tego korzystam, poniewaz leki nic mi nie dawaly na dluzsza mete. Trzymaj sie ciepło.

    4
    0
    Odpowiedz
  8. Też byłam w takim złym stanie, nie chciało mi się z łóżka wstawać i cały dzień leżałam, pojechałam z bratem i siostrą 4 dni nad morze i czuję się już dobrze. Rusz się z domu i przewietrz głowę.

    2
    1
    Odpowiedz
  9. Kiedy się tu zdążyć zakochać ze wzajemnością i stanąć przed ołtarzem, potem mieć dzieci i zarobić kasę na to wszystko.

    2
    4
    Odpowiedz
    1. z wzajemnością, kurwa… w totolotka też można wygrać…

      1
      0
      Odpowiedz
  10. Napisze kiedyś chujnie o swojej niespełnionej, nieszczęśliwej miłości, na razie waham się bo muszę podać miejsce i czas akcji.

    0
    0
    Odpowiedz
  11. Jak to mówił wieszcz narodowy, miej wyjebane a będzie ci dane. Zacznijmy od tego że fobia społeczna to tak naprawdę nerwica lękowa, na początek polecam to
    https://www.youtube.com/channel/UCcpYOp–pcSg9E6nfeebGNA zajebiście postawiło mnie na nogi. Kolejny etap to schodzenie z leków. A urodom się nie przejmuj, po prostu jesteś brzydki, ale to nic nie znaczy, kobiety myślą inaczej niż my więc może i patrzą na urodę, ale jak dasz jej poczucie bezpieczeństwa i będziesz się o nią starał to ci da (wiem co mówię, urodą też nie grzeszę), tylko się nie użalaj nad sobą bo tego nienawidzą. Ja walczę z nerwicą 2 lata z depresją z 5 i powiem ci że są dni lepsze i gorsze, tyle że ja na własne życzenie, przez marihuane która podobno nie szkodzi. Co do leków to musisz wiedzieć że mogą pomoc ale są ucieczką a nie rozwiązaniem. Tak że z fartem, w końcu ktoś nas wrzucił do tego pojebanego świata i liczy chyba na to że się potkniemy, więc z czystej złośliwości powiedz mu a takiego wała i chuj.

    1
    0
    Odpowiedz
    1. Jedyna opcja to dobrze dobrane leki. Widocznie twoj psychiatra przepisal ci niewlasciwe. Dobrze dobrany lek blokuje negatywne mysli. Przyblokuj je farmalogicznie i zacznij zyc. Z wygladem jest wieksza chujnia. Na pewno masz przez to problemy z plcia przeciwna, co nakreca dodatkowo depresje i fobie. Po lekach na pewno uda ci sie wyrwac jakiegos paszteta, ale z paszteta nie bedziesz zadowolony. Wiec moze isc dalej, sprobowac z operacjami plastycznymi. Niestety nic sie nie zmieni jesli nie zsczniesz dzialac, bedzie tylko gorzej. Potrzeba radykalnych krokow. A radykalne kroki wymagaja zmiany myslenia, zmien leki. Moze pozniej dojdziesz do stanu, w ktorym w koncu uporzadkujesz zycie i bedziesz mogl przesyac je brac.

      0
      0
      Odpowiedz
    2. 2+5=7, 2017-7=2010 więc rozpoznanie depresji zajęło Ci 2 lata , pomyśl czy nie mam racji.

      0
      0
      Odpowiedz
  12. Trudno skomentować taką Chujnię, żeby nie być trywialnym. Nie będę Cię przekonywać, że życie jest piękne itp, ale jest mi cholernie smutno i źle, kiedy pomyślę o ludziach, którzy nie mogą znaleźć dla siebie odrobiny sensu czy radości życia. Tym bardziej, że niewiele brakowało, żebym znalazła się wśród nich. Nie jestem psychiatrą, ani nikim takim i może się mylę, ale napiszę Ci co myślę. Myślę, że zanim podejmiesz jakąś radykalną decyzję, spróbuj (co masz do stracenia) poszukać jakiejś sensownej terapii grupowej. Z mojego doświadczenia wynika, że same pogaduchy z np. psychologiem to czysta teoria.
    Jak nauka pływania bez basenu. Zajęcia w grupie pozwalają przeżyć w bezpiecznym środowisku trudne emocje i poskładać się na nowo. Niestety tu sztuka polega na znalezieniu człowieka, który prowadzi zajęcia w sposób sensowny, i do którego ma się zaufanie.
    Może i jesteś brzydki. Nie wszyscy jesteśmy ładni. Niektórzy mają trudniej bo spotykają się z komentarzami na temat swojego wyglądu. Na pewno nie jest to łatwe, ale można się nauczyć ignorować troglodytów. Mam znajomego, który jest mały jak 10/12 letni chłopak. Twarz ma też dość charakterystyczną. Był dłużej (o ile wiem) z co najmniej dwiema kobietami, jest artystą malarzem, ma kilka nietuzinkowych zainteresowań, mieszka w pięknym miejscu i …. nie, nie powiem, że jest szczęśliwy. Jest alkoholikiem. Jest tak zakompleksiony, że nie widzi nic dobrego w tym co robi i co go w życiu spotyka, tylko swoje kompleksy. Szkoda, że dopiero kiedy się napije można z nim fajnie pogadać. To naprawdę mądry, nietuzinkowy facet.
    Nie znam się na depresji, ale spróbuj poszukać sensownej pomocy. Co Ci szkodzi, w końcu przecież i tak kiedyś umrzemy. Ale po co skracać dany nam czas jeśli można spróbować przeżyć coś dobrego. Czy ważne jest to co przeżyliśmy za życia? Ja myślę, że tak. A co konkretnie i dla kogo ważne – na to każdy musi odpowiedzieć sobie sam.

    1
    0
    Odpowiedz
  13. I tak umrzesz, przynajmniej spróbuj różnych rzeczy, pobaw się życiem, zrób coś i zobacz jakie da efekty.

    2
    0
    Odpowiedz
  14. Pierdolisz.
    Żyjesz dla siebie, a nie dla innych.
    Też jestem brzydki i też patrzą się na mnie jak gdyby widzieli różową żyrafę. Mnie to pierdoli.
    Może moje słowa będą radykalne, ale nikt ani nic Ci nie pomoże. Nie wierzę jakoś by tabletki mogły pomóc na problemy z psychiką. Jesteś po prostu lekko jebnięty (i nie mów że nie) i tego wyleczyć się (jak na razie) nie da. Są pewne rzeczy których się nie da, ale przecież nie można położyć się i zdechnąć. Jesteś jaki jesteś i przecież nie miałeś na to żadnego wpływu. Próbuj żyć, a jeśli się nie da, no to… trudno.
    Ile masz lat?

    1
    0
    Odpowiedz
  15. Jedz do Syrii na wakacje to przestaniesz pierdolic farmazony ty posiadający za dużo w dupie idioto. Przestań wpierdalac tabletki i zacznij żyć

    0
    4
    Odpowiedz
  16. Uważam że to przez nadmiar emocji które zzeraja człowiekowi silna wolę Po prostu nieraz się można przegrzać i wyłączyć
    Jak się nie oglądam za siebie to dla mnie jak stracić zimna krew i dążyć do samozniszczenia,udaje że problemu nie mam ,jednym zdaniem to nic nie daje ,nie wiem przez co te emocje psycholog może terapię jaka by dał .
    Pamiętam taki film o nieśmiałym chłopaku ok 30 jakas dziewczyna zwróciła na niego uwagę Ale co on mógł zrobić spuszczoną głową znikim nie rozmawia nawet z bratem nieśmiały .Ubzdural sobie że plastikowa Lalka to żywa dziewczyna jego kobieta ,potem niby ona umarła i co ?wyrósł z tej nieśmiałości i był normalny jak wszyscy inni .To Lalka to była jego terapia która ostudzila mu emocje przez dystans jakiego mógł nabrać,i potem mógł zagadac do tej dziewki z początku i to chyba był miłość larsa

    0
    0
    Odpowiedz
  17. No tak to niestety bywa. Ja jak przeanalizowalem moje ostatnie 10 lat ( a mam 23) to doszedlem do wniosku ze jak taka chujnia ma sie ciagnac kolejne 20 albo i dluzej ( a dodam ze wszelkie mozliwe proby, z wyterzaniem wszystkich sil do granic mozliwosliwosci dodatkowo w sytuacji gdy teoretycznie mialem sprzyjajacy okres ( teraz moze juz byc tylko gorzej) aby poprawic to co nie daje jakos scierpiec zycia, dowiodly ze NIC SIE NIE ZMIENI CHOCBYM SIE ZESRAL) to ja pierdole takie dalsze zycie. Swiadomie, bez zadnej deprechy czy jakiegos innego popierdolenia umyslu, podjalem decyzje ze nie chce zyc, nie zalezy mi na zyciu, bez uzalania sie. Po prostu mam prawo taka decyzje podjac i chuj innym w dupe co o tym mysla. Dalem sobie czas do konca lipca, jak sie okaze ze ten miesiac byl rownie chujowy jak ostatnie dziesiec lat to koncze swoj byt. A jak uznam ze bylo znosnie ( nie wymagam zadnych fajerwerkow, juz mam wszystko w dupie) to dam se kolejny albo dwa i zobaczymy.

    0
    0
    Odpowiedz