Praca i studia naraz

Mam niesamowicie dość. Jestem jednym z tych nieszczęsnych studentów, którzy jednocześnie i walą ściemę, że łakną wiedzy na uczelni, i zaiwaniają jak murzyni w robocie. Nie mam nawet czasu żeby rozsiąść się na kiblu z gazetą w rękach i podumać, z kim pochleję w tym tygodniu. Non stop wory pod oczami, niewyspanie, poczucie, że ten jebany materializm skłania mnie do życia w ten sposób, niechęć do nauki, a co najgorsze: nawet do znajomych, którzy „zabierają” mi cenny czas. Do tego deprecha numer 1 („czy zdam?”), deprecha numer 2 („zrobię normę?”) i najbardziej dobijająca, deprecha numer 3 („jestem zadatkiem na pierdolonego szczura w niekończącym się wyścigu”). A jakby tego było mało, idą święta, i zamiast myśleć o przygotowaniach do nich, to w kółko odmawiam rodzicom pomocy, bo jest albo praca, albo zadania z maty. Śrut w chuj. Powieszę się na włosach spod pachy.

22
49

Komentarze do "Praca i studia naraz"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. e rozumiem Cie Stary, ja zaiwaniałam w świeta nie święta, do tego studia dzienne,a i praca pełny etat… chłosta w chuj

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Jesteś idiotą i tyle.Słuchaj człowiek żyje tak naprawdę żeby dojść do jakiegoś tam swojego „szczęścia”(tak wiem pojęcie typowo abstrakcyjne)a nie żeby zapierdalać 24h na 7 dni w tygodniu…
    Co masz z życia w tym momencie?GÓWNO…co będziesz miał za jakiś czas?TO SAMO…
    Usiądź sobie spokojnie(może być na sraczu naprawdę wiele genialnych życiowych decyzji u mnie zaczyna się właśnie tam)i przemyśl to swoje życie,czyli:
    -Czy te studia Ci się opłacają?Bo że nie poszedłeś tam z chęci tylko dla papierka to już wiemy.Czy masz po nich PEWNOŚĆ znalezienia roboty czy tylko LICZYSZ na znalezienie roboty?Jeżeli to drugie-pierdolnij w cholerę,no chyba że to powiedzmy ostatni rok.Ja na studiach nigdy nie byłem i nie zamierzam(chujowy poziom,tytuł się tak naprawdę kupuje a poza tym większość studencików to nie powinna nawet matury mieć bo nic sobą niestety nie reprezentują.Oczywiście nie wszyscy ale jednak większość to debile z których uczelnie wysysają grubą kasę a nie oferują w zamian nic)
    -Czy ta praca Ci się opłaca?Tzn czy zarabiasz godnie(w swoim mniemaniu dla jednego godnie to 1000zł dla rugiego 10 000 miesięcznie:)
    I skup się na tym co Ci się naprawdę opłaca.Ewentualnie zrób sobie po prostu miesiąc przerwy na ułożenie swoich spraw,przemyślenie tego wszystkiego,wreszcie na pochlanie z kumplami;)
    Ja np na studiach jak już mówiłem nie byłem i raczej tam nie pójdę,pracować dla kogoś na etacie też już nie zamierzam,poszedłem na swoje i nie narzekam.

    1

    1
    Odpowiedz
  4. jakioś to przetrwasz, miejmy nadzieję że jesteś już na czwartym roku

    0

    0
    Odpowiedz
  5. A jakby tego było mało…kurewsko sie rozpadało..

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Uciekaj chłopie na swoje. Na etatach zmarnujesz życie, nerwy i zdrowie. Studia to w większosci przypadków pomyłka. Lepiej zrobić prawko na ciężarówki i miec cos pod kontrolą. Własny biznes to dobry pomysł o ile… masz pomysł. Naucz sie czegos pozytecznego idź do straży pożarnej ratownictwa medycznego, wojska etc. Szukaj tego co TWOIM ZDANIEM warto robić. Słuchaj tego co Ci podpowiada serce i bedzie dobrze. Zapierdalanie nic nie zmieni. Zostaniesz wrakiem człowieka a wszyscy wokół nadal bedą ci dopierdalać. Przerabiałem to. Zwalniasz – znajdujesz sens zycia. Pędzisz i twoje życie to bycie robotem. Zastanów sie czy warto je tak marnować. Pamiętaj ze rodzina tez może dac w kość więc słuchaj siebie i tego czego TY SAM chcesz. Radź sie ludzi których rady cenisz (i nie kieruj sie tu tylko rodziną bo czasem świezo poznany człowiek doradzi ci lepiej niż rodzina)

    0

    0
    Odpowiedz