4 lata temu zakończyłem znajomość z dziewczyną, po 3 miesiącach spotkań. Była to moja pierwsza bliska relacja i chyba trochę sam nie wiedziałem czego chcę, po czasie zauważyłem też, że czułem się gorszy od niej. Natłok myśli spowodował, że stwierdziłem, że się dla niej nie nadaję i zakończyłem relację. Problem w tym, że jakiś czas po tym poczułem, że się po prostu zakochałem. I tak przez te 4 lata dryfuję sobie w chujni i ciągle mam ją w głowie. Oczywiście od tamtej pory nikogo nie miałem. Wydaje mi się, że nie będę w stanie już się tak zaangażować z inną osobą. Czasami mam nawet napady, żeby do niej napisać. Dla mnie to pojebane. Miał ktoś tak kiedyś? Stoję na rozdrożu, czy usiłować zapomnieć, czy próbować coś z tym robić. Ale kurwa po 4 latach zerowego kontaktu? Chuj mnie strzeli.
Dziewczyna
2026-05-15 22:543
1

Zwal konia. Jeśli to nie pomoże, zwal ponownie. Potem jeszcze raz.
Następnie przeczytaj swoje zjebane wpisy tu na chujni. O „zakochaniu”, „dryfowaniu” i „rozdrożu”. Stzrel baranka i przestań być zjebem (albo życiową pizdą, jak kto woli). Weź się do jakiejś pożytecznej roboty. Nie dziękuj.
Idź jej pęto opierdziel