Jak sobie radzić, jak wszyscy wkoło mają raka?

Jak w tytule. Ciężko jest, wręcz chujowo jest. Człowiek tylko czeka, aż padnie na niego – to raz. Druga sprawa, chuj wie jak się zachowywać, pocieszać – bez sensu. Pytać o zdrowie? – chuj wie, może już taki człowiek ma tego dość, bo to jakaś prywatność jest. Nie pytać wcale? Pomijam inne niezręczności typu prośby o modlitwy (jestem ateistką i wszyscy o tym wiedzą).

71
1

Komentarze do "Jak sobie radzić, jak wszyscy wkoło mają raka?"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. „pocieszać – bez sensu” a może nie potrafisz komuś szczerze życzyć powrotu do zdrowia? Wiesz, ja to rozumiem bo też nie zawsze tak potrafię i wtedy wolę unikać takich sytuacji by nie być nie szczerym kłamcą. Zamiast pytać o zdrowie, możesz się spytać o samopoczucie, możesz spróbować pogadać i wysłuchać tej osoby bo być może tego jej najbardziej brakuje w tych trudnych dla niej chwilach. Co do twojego ateizmu, poczytaj sobie listy Alberta Pike’a odnośnie III Wojen Światowych. Nie wiadomo czy taki list został napisany, ale wiadomo, że światem rządzą ludzie inni niż politycy, którzy są niczym innym jak marionetkami, gdzie polityka to nic innego jak teatrzyk dla mas. Pozdrawiam serdecznie.

    1

    1
    Odpowiedz
    1. W czym mnie mialy oswiecic te listy Alberta Pike? Nie wierze w boga, to nie wierze tez w szatana. Wierze, natomiast, ze wielu ludziom zylo by sie lepiej, gdyby zrozumieli, ze ich los jest w ich wlasnych rekach i im predzej wezma sie za robote zamiast wznosic rece do gory tym lepiej dla nich. Wyznaje ta zasade i generalnie niczego mi nie brakuje… co wiecej moglam juz kilka razy poratowac materialnie tych, co o poprawe losu prosili boga. Inna sprawa jest ironia losu, ze oni uznali, ze bog ich wysluchal i to on poprzez moje rece im pomogl… i ich bledne kolo sie zamyka.

      3

      1
      Odpowiedz
  3. teraz na pewno wszyscy wiedzą, że jesteś ateistką

    1

    0
    Odpowiedz
  4. Trafiłeś w punkt. Mam w pracy znajomą pod opieką paliatywną. Już jej nie leczą, a tylko utrzymują przy życiu. I jak ją zapytać jak się czuje? Jak się może czuć umierający, kurwa, liczący dni, człowiek? Bardzo chujowo się czuje. Ale jaka jest alternatywa dla tego debilnego pytania? Ignorowanie tematu? Gdy widać, że źle jej z chorobą i chciałaby z kimś pogadać, ale nie chce sie do tego przyznać? Każdy się boi odezwać, bo z jednej strony zżylismy sie i nam zależy, a z drugiej nie jesteśmy tak blisko by rozmawiać na tak intymne tematy. I w ten sposób uświadomiłem sobie, że śmierć jest chujnią ostateczną, przy której wszystkie problemy tracą znaczenie.

    24

    1
    Odpowiedz
  5. To może zacznij się modlić za nich?

    0

    5
    Odpowiedz
    1. Jako ateistka nie umiem tego robic, skad ten pomysl?

      4

      0
      Odpowiedz
  6. Mam kumpla z rakiem (na szczęście wyszedł z niego, przynajmniej tymczasowo), postanowiłem jebać konwenanse i pytałem wprost jak się czuje, co mówi lekarz, jakie rokowania itd. Najgorsze jest takie „wicie się” że ta osoba widzi że czujesz się niekomfortowo rozmawiając o tym. Ale jak nie rozmawiać jak ważył 40 kilo i był łysy. No sorry. Wystarczy zaznaczyć, ale pewnym głosem, że jak nie chce o tym gadać to niech powie.

    Co do drugiej części chujni to chyba każdy się boi dzisiaj tego kurestwa. Tylko coś mnie dłużej boli itd. i już mam jakieś pojebane myśli. Przejebane.

    3

    0
    Odpowiedz
  7. Jako autorka posta musze dodac male sprostowanie. Ja nie mam problemu z rozmowa z bliskimi chorymi na raka, wtedy sie czuje co robic, o co pytac, co powiedziec. Mi chodzilo o ludzi typu sasiad, znam go 15 lat, ale jest 20 lat starszy, nie jest dla mnie kolega, ale spotykam go co 3 dzien przy bramie i nie wiem czy go pytac o zdrowie, czy on sobie pomysli, ze chuj Ci do tego… ale znowu glupio nie pytac, podlewac roslinki w ogrodzie, demonstrowac swoje beztroskie zycie, jak on za plotem o to zycie walczy od kilku lat i ciagle ma nawroty… Nie chce by wygladalo, ze mam jego zycie w dupie, ale tez nie chce sie wpierdalac w jego sprawy z buciorami, a nie znam go na tyle by wyczuc, co jest ok. w jego przypadku…bo wiadomo kazdy przypadek jest inny… i niestety w tej chwili choruje kilka znanych mi, ale nie bardzo bliskich osob, ktore jednak regularnie spotykam.

    2

    0
    Odpowiedz
  8. Mój facet miał ostrą białaczkę i jedyne co wiem,że pomogły mu częste wizyty rodziny a przede wszystkim matki (ojciec to był sukinsyn,co ich strasznie poniewierał i na szczęście zdechł jak pies,nawet nikt za nim nie zapłakał) musiał być silny, chcieć wyzdrowieć i wierzyć w to, nawet jeśli nie dawali mu szans na przeżycie (a nie dawali) a teraz chłopak jest zajebisty,uśmiechnięty,przystojny,szczupły i cieszy się życiem! Ja poznałam go po chorobie,ale jeździliśmy do Wrocławia do kliniki na kontrole wspólnie. Wiem,że na słowo szpital do dziś ma ciarki na plecach,ale to już przeszłość, teraz piszemy wspólną historię. Wiadomo,trzeba być przygotowanym na wszystko,ale NIGDY NIGDY się nie poddawać 🙂

    1

    0
    Odpowiedz
50 poprzednich wpisów: Szto dziełać ze swoim życiem! | Stawianie przed niewykonalnymi zadaniami | Zaibatsu, czyli moje trzy chujnie składające się w jedną | Złodziejstwo wśród znajomych. 1 na 50 ? | Że-branie! | Zakochałem się chorej psychicznie pannie | Jebane śmierdziele | Choroba psychiczna i pojebani krewni | Zachwyty nad reprezentacją | Co z tego, że boli | Mam dość | Brak perspektyw | Jebani rowerzyści | To tylko przyjaciel | Moda na wyciąganie w porę... | Chujnia biznesowa, czyli teoretyczne miliony w zasięgu ręki | Po co te dzieci? | Współczesna nauka akademicka | Zgubny wpływ technologii | Wysokie koszty życia | Nienawidzę zmian | Wypaczona idea feminizmu | Ścieżki rowerowe i piesi | Gdzie jest pizza? | "Świeży" ojciec i marihuana w domu | Zanik poczucia wstydu | Na łeb, na szyję - chyba już nie żyję | "Osiołkowi w żłoby dano..." | Siłownia | Załatwiaj rozumem a nie mordą | Miejsca publiczne jako łazienka | Rosnąca popularność tatuaży | Chorobliwa nieśmiałość | Manipulacja, cenzura i głupota ludzka | Prawicę se dam uciąć, że moja chujnia bije na głowę Waszą. | "Nie możesz bez niej żyć. Ożeń sie z nią." | Moda na podróżowanie | Zakup mieszkania w Bolandzie | Głupota i bezczelność ludzi z portali randkowych | Nie mam co robić | Prawie mąż | Przykra chujnia | Jebany sygnał | Propaganda posiadania dzieci? | Zapach lochy | Stabilizacja życiowa | Chujoza - "Wyżeracze" | Bylejakość.... | Zamknięte osiedla