Wczoraj był u nas pracownik budowlany obejrzeć stary płot do renowacji. Moja matka znając chłopa 30 sekund (nawet nie wie jak gość ma na nazwisko) zaczęła obrabiać mi dupę do niego, obsmarowywać i opowiadać jakim jestem chujowym synem i śmieciem. Wyjawiła i podkoloryzowała wszystkie moje wady tak że chłop, słysząc tą dziwną opowieść z ust mojej matki, nie wiedział w którą stronę ma patrzeć. Obie moje siostry się wyprowadziły dawno temu a ja zostałem opiekować się starą, wredną i popierdoloną katolicką kurwą. Wszystkie moje oszczędności i wolny czas poszły jak krew w piach w remont domu, który prawdopodobnie mi nie przypadnie. „Dlaczego naiwny kutasie nie kupiłeś sobie mieszkania i nie zapomniałeś o tej pojebane, blądwłosej psychopatce??” Tak sobie wyrzucam do tej pory. Chciałbym ją zatłuc i zakopać w sądzie, strzelić chociaż w pysk z otwartej ręki żeby głupia morda zabolała. Żałuję ponad wszystko, że tata nie bił matki. Sam umarł na zawał, do którego go doprowadziła obelgami i ciągłym upokarzaniem. Dzisiaj jestem tylko wnerwiony i z tym przykrym uczuciem dam sobie radę ale nigdy nie przemogłem jej sadystycznego kołczingu, destrukcyjnej narracji o byciu zerem, którą zaserwowała mi gdy byłem małym chłopcem.
Pies cię jebał mamo.
2026-05-15 22:541
0
