Przeprowadzka

Mieszkam obecnie w małej miejscowości na Podkarpaciu, z którą jestem mocno związany. Kocham naturę, góry, przestrzeń, chciałbym tu żyć i umrzeć, ale się nie da. Praca jest kiepska, na ogół słabo płatna i bez perspektyw, to zmusza mnie do wyjazdu stąd. Przeprowadzam się do stolicy, którą wiem, że będę nienawidził. Mieszkałem już kiedyś w dużym mieście i nie miałem z tego żadnej satysfakcji. Perspektywa życia na 50m2 w zatłoczonym, głośnym, śmierdzącym mieście mnie dobija. Żadne pieniądze i rozrywki nie zrekompensują mi tego co stracę. Chujnia do kwadratu, ale nie widzę możliwości żeby ją przeskoczyć.

64
5

Komentarze do "Przeprowadzka"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. A nie możesz poszukać czegoś np. w Rzeszowie i albo tam się osiedlić, albo dojeżdżać ze swojej miejscowości?

    8

    0
    Odpowiedz
    1. Rzeszów? Co to takiego?

      1

      6
      Odpowiedz
  3. Zostań tam gdzie jesteś zacznij chodować owce i ekologiczne sery. Jakaś agroturystyka ?

    14

    0
    Odpowiedz
    1. Ciekawe kto mu to kupi, musiałoby zachodnich sieci handlowych nie być. Chyba że za wschodnią granicą. Przy czym jak nie ma ziemi, a powiedzmy chalupe i dwa metry kwadratowe ogródka, jak nieraz jest na wsi, to se może pomarzyć o owcach. Na dywanie w pokoju ich nie będzie wypasal.

      1

      0
      Odpowiedz
    2. Hodowla serow to jest przyszlosc…

      4

      0
      Odpowiedz
  4. A dojazd do pracy? Trochę czasu w plecy, ale coś za coś.

    2

    0
    Odpowiedz
  5. Podkarpacie? Marzyłem żeby z tej zapijaczonej, zakatoliczonej dziupli zabitej dechami spierdalać do cywilizacji a widoki i natura to nie wszystko. Sorry ale świat nie ceni sobie romantyków 😉

    8

    4
    Odpowiedz
    1. 100% racji, to najgorszy region w tym smutnym kraju, kościół, wścibscy wpieprzający się we wszystko ludzie, pracy bez znajomości nie dostaniesz żadnej (tutaj nawet posady sprzątaczek są dziedziczone). Uciekać stąd jak najdalej

      5

      3
      Odpowiedz
    2. dla autora jak widać co innego jest ważne. rozumiem go.

      2

      0
      Odpowiedz
  6. Zostań policjantem

    0

    1
    Odpowiedz
    1. Moja bratowa jest poli.Fuck her .

      0

      0
      Odpowiedz
  7. Wyprowadziłem się z Wrocławia i mieszkam teraz kilka kilometrów „za rogatkami”, na podmiejskiej wiosce. W ciągu ostatnich trzech lat dostałem oferty pracy w stolicy, z dwóch firm. Nie prosiłem o nie, propozycja wyszła od nich. Ale przecież kurwa nie będę się przeprowadzał ze wsi na wieś.
    Warszawa to śmierdząca, ponura, szara, głośna, smutna wiocha pełna korposzczurów. „Złote” tarasy? Chyba chodzi o kolor szczyn w tamtejszych kiblach. Rzygam na samą myśl o przeprowadzce. Howgh.

    16

    3
    Odpowiedz
  8. Ból straszny się przeprowadzać do dużego miasta. Jako Łodzianin potwierdzam, że chujnia jak nie wiem co. Hałasy, spite mordy w każdy dzień tygodnia drące ryła, hałas samochodów, silników, klaksonów, jakaś laska drze mordę na swojego ukochanego, bo kupił w chińskim nie to, co chciała, tutaj gołębie srają, albo lecą jak popieprzone i trafiają prosto w Ciebie na pełnej parze, powietrze do niczego przeżarte smogiem, komunikacja miejska i emerytowane biegaczki, które jak nie dobiegną do siedzenia, to zmieniają się w emerytowane zapaśniczki, wojny kierowców z rowerzystami i pieszymi i oczywiście przeklęta straż miejska, która ma w dupie wszystko i która czeka tylko aż przez sekundę światło na którym przechodzisz zrobi się czerwone. Jeśli przebiegniesz, by zdążyć, by nie było czerwone, to mandat za bieganie po pasach, jeśli będzie choć sekundę czerwone, to wykłócić się trzeba, że było zielone, jak przechodziliśmy. Życie w dużym mieście to tragedia. Jeśli jeszcze możesz, to zrób wszystko, by się nie wyprowadzać.

    11

    2
    Odpowiedz
  9. Jakie 50m2 gościu. Jak znajdziesz klitę 20m to powinieneś skakać z radości.

    11

    0
    Odpowiedz
  10. Szkoda mi Cie . Bardzo Cie rozumiem . Mieszkam w molochu , ohydnym brudnym , przeladowanym , nie tak bardzo ciekawym jak go tv pokazuje, miescie za oceanem . Tak jakbys mieszkal na tym ich freewayu , tak samo . A ludzie ? Zbieranica z Treciego Swiata i jeszcze gorsze all’merican rednek , hicks , white trash , some jewrej , jeruzalemski zydek pejsaty co ciebie ” goyam ” nie zatrudni ( chyba zeby do wyruchanki). To miasto to chuj . To dopiero o tym Chujnie napisac . Tylko by bylo za dlugo . Tu kazdy chla . Liquorstor co 10min ( z buta) albo chociaz 7/11 gdzie nabywasz wino i browar . Czemu ? Bo musisz ! Zeby choc na chwile zasnac i zamknac mordy Demonom gorzalko . Trzymaj sie . Ciungnij dalej , moze sie z tego mniasta tez wyrwiesz .

    3

    1
    Odpowiedz
  11. Również się z Podkarpacia przeprowadziłem do stolicy kilka miesięcy temu i wiem co czujesz. Odezwij się do nie to pogadamy jak bracia w niedoli.

    3

    1
    Odpowiedz
  12. Ja mieszkam w śmierdzącym zakopconym od jesieni do wiosny Sosnowcu.
    Żygać mi się chce, ale dopuki rodzice i teśniowie żyją i dzieci chodzą tu do szkoły to muszę tu mieszkać… chujnia i śrut.

    1

    0
    Odpowiedz
  13. zostań żygolakiem

    1

    1
    Odpowiedz
  14. Będzie przejebane w dużym mieście, kasa będzie, ale za nią nie kupisz tego co stracisz. I tak źle i tak niedobrze. Wolny zawód? Hodowla kóz, danieli?

    0

    0
    Odpowiedz
  15. To nie musisz zaraz odrazu wyjeżdżać do warszawy…. bez przesady… wystarczy pierwsze blizsze większe miasto, nie odrazu metropolia ale poprostu większe z 2x niz twoje i tyle.

    4

    0
    Odpowiedz
  16. Mogę dać Ci radę, ponieważ sam nienawidzę bałaganu wielkiego miasta , chociaż w Warszawie się urodziłem i wychowałem. Jeśli sprawa Twojego „sposobu” zamieszkania jest otwarta zastanów się nad wynajmem/kupnem małego domku np. w dzielnicy Wawer. Ja tak zrobiłem i jest mi dużo lepiej, nie zastąpi to gór, ale przynajmniej do lasu blisko, nie mieszkasz w klatce, ludzi mało, spokój. Niesie to za sobą nieco więcej wysiłku i kosztów, ale wg. mnie warto. Dojazd do centrum jest bardzo sprawny, SKM jedzie 20 minut, autem poza godzinami szczytu podobnie.

    1

    0
    Odpowiedz
  17. Wiesz co komu sie podoba niektóry woli w kaloszach biegać po swoim podwórku kury zaganiac miec rolnictwo do tego traktor i z 10 hektarów ziemi. Drugi woli pracowac w mieście i odkładać na jakiegoś mercedesa i wzbudzać podziw na ulicach do tego kluby z dziewczynami itp. Na wiosce jest nuda … ale jak kto woli.

    2

    0
    Odpowiedz
  18. Co ma powiedzieć Warszawiak, który czuje tak jak ty? Ty masz dokąd uciec a ja nie. 20-30 lat temu Warszawa była inna a teraz nazjeżdżało się bydła zewsząd i jest bród i smród…

    0

    1
    Odpowiedz
  19. Heh. Jestem z Warszawy (czyt. urodzilem sie). 5 lat temu poznalem fajna dziewczyne z podkarpacia a dokladnie z Mielca. Bylo zajebiscie. Bylo…dopoki nie zakochalem sie w Mielcu. Jej rodzinnym miescie. Ja Warszawa pociagala zadzwiala a szczegolnie ta „ciemna strona”. Ja optowalem za wyprowadzka do Mielca. Na chwile to jej wystarczylo jednak nie na uloznie sobie zycia. Ja od ponad roku mieszkam w Mielcu a ona buja sie w Warszawie. Stacza sie. Na poczatku bylo ciezko a nawet zle bo jej rodzina miala mi za zle ze jej nie potrafilem utrzymac w ryzach. Kurde w tym Mielcu to sie wszyscy znaja i każdy jest kims kogos z rodziny hehe. Nie żałuję decyzji o wyprowadzce z Warszawy. Czasami tesknie…wsiadam w auto i jak juz dojeżdżam to jestem zly na siebie. Po co ja te 250 km tne??? Po co??? Nie wiem…

    2

    0
    Odpowiedz
  20. A ja jestem z Podkarpacia z małej wioski, mieszkalem w Wawie 6 lat – pracowałem, studiowałem. I teraz mieszkam znów na Podkarpaciu i pierdole ten cały pośpiech. Zobacz sobie jak ludzie zapierdalają jak z metra wysiada. Zarabiam więcej niż w Warszawie w branży IT, jestem na swojej działalności i jest git. I mam z tarasu widok na las i górki a nie bloki na Chomiczowce 😀

    1

    3
    Odpowiedz
    1. Co Tobie nie pasuje na Chomiczowce??? Do chuja co???

      0

      0
      Odpowiedz
    2. Nie odkryłeś uroków Chomiczówki buraczany pariasie, ale nie dla psa kiełbasa.

      0

      0
      Odpowiedz
  21. Bardzo ci współczuję tego życiowego dylematu. Jestem znad morza i kilka razy byłam w Bieszczadach, pierwszy raz jeszcze jako nastolatka na obozie harcerskim. Pamiętam, ze po przyjeździe stamtąd okrągły rok czekałam żeby znów tam pojechać. 3lata temu bylam ostatni raz i wyjeżdżając płakałam jak dzieciak. Przez jakiś czas miałam plan, żeby sprzedać mieszkanie i wyprowadZić się do ustrzyk dolnych, ale potem pojawilo się pytanie z czego miałabym tam żyć? ludzie stamtąd uciekają i widocznie mają ku yemu powód. Natomiast rozważ jeszcze czy to musi być wawa:) powodzenia i pozdr.

    0

    0
    Odpowiedz