Skazany na samotność

Cześć, dawno temu wykryto u mnie guza mózgu. Byłem wtedy dzieckiem i nic za bardzo nie rozumiałem. Ok, usunęli mi go, wszystko hura, hura, wycięli wszystko co się dało, mam tylko bliznę na głowie i nie rosną mi tam włosy. Wszystko cacy – do dziś. Nastąpiła zmiana lekarza, musiała zaznajomić się z chorobą. Czyta karty i coś pod nosem „dobrze, że nie był złośliwy(…)”. Myślę, co jest kurwa, złośliwy to może być nowotwór. Pytam się później, czy to jest rak, dostaję odpowiedź, że tak. Kurwa! 6 lat po operacji, a ja dopiero teraz uzmysławiam sobie, że miałem raka. Nie sądziłem, że guz mózgu to nowotwór. Zawsze używano przy mnie tego określenia, więc nigdy się w tym nie zagłębiałem. A tu proszę… Miałem nowotwór. Chyba nadal go mam, chociaż wszystko dokładnie wycięli. Ja jebie, co ze mną dalej będzie? Fakt, wychodzę z leczenia, mam ponownie zmniejszoną dawkę leków, po 6 latach. Ale jprdl, jeśli nawet nie jestem już chory, to jestem nosicielem. Moje dziecko prawdopodobnie też będzie miało ten zmutowany gen. Możliwe, że też będzie miało to cholerstwo. Do kurwy, dlaczego wszystko musi być tak zjebanie? Nie mogę czytać nic w rodzaju: „nie mogę znaleźć dziewczyny”, „nie ruchałem”, „powiedziałam kocham, a on mnie odrzucił”. Co mam, kurwa, powiedzieć ja? Która mnie zechce? Kto by chciał mieć prawdopodobnie przepierdolone życie, przez to, że mam/miałem to cholerstwo. A dobrze wiem, jak to jest z tymi wizytami. Zapierdalaj do Warszawy przez pół kraju, po 3h w kolejce, jebane eeg, rezonansy, ciągły stres, jakie wyniki… Nie robiłem badań na dziedziczność tego chujstwa i sam nie wiem, czy warto. Najwidoczniej do końca życia będę sam. Bo mam przejebane na starcie. I jeszcze ten zasrany niemiecki. Aha, gimnazjum mam za sobą.
I pomyśleć, że dla niektórych chujnią jest zimna pizza…

102
74

Komentarze do "Skazany na samotność"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Czuję ten sam ból przypominając sobie że jestem obciążony genetycznie tym i owym. Generalnie jestem totalnie zaskoczony bo myślałem że nikt o takich rzeczach nie myśli, że wszyscy wolą się parzyć bez umiaru. Pokój Bracie. Nie jesteś sam.

    1

    0
    Odpowiedz
  3. ale wiesz że przez wzrost świadomości jesteś w stanie sam wyleczyć się z każdej choroby ?

    0

    1
    Odpowiedz
  4. dawno większych bzdur nie czytałam. przecież po czarnobylu każdy ma po kilka osób w rodzinie, które chorowały na raka. Jakby to działało tak jak mówisz to ludzie w ogóle nie powinni się rozmnażać. Mój ojciec zmarł na raka jak byłam mała no i co kurwa, też mam się położyć do grobu? Trzeba po prostu częściej się badać. To że ty miałeś raka nie znaczy że twoje dzieci będą miały, a nawet jeśli to przecież jest coś takiego jak profilaktyka.

    0

    1
    Odpowiedz
  5. nie przejmuj sie napewno cale to doswiadczenie jakos wykorzystasz przekonasz sie z biegiem czasu pozdrawiam i mimo tego usmiechu zycze 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Jak powiedział pan Dr Gabor Mate nie każda kobieta z genem raka piersi zachoruje, a nie każda chora ma ten gen. To zależy od okoliczności które go mogą aktywować lub nie.

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Stary, nie przejmuj się tak. Oswój się z myślą i przestań z czasem o tym myśleć.

    Posłuchaj.

    1. Jak sam piszesz, wszystko wskazuje na to, że z tego wyszedłeś. Zagrożenie jakieś tam jest, ale to wcale nie oznacza, że nastąpi powrót choroby. A jeśli nawet, to mogą minąć długie dekady, nim to nastąpi.

    2. Jak to moja znajoma -mądra dziewczyna zresztą- mawia: prędzej czy później i tak umrzemy na jakiegoś raka. Nowotwory są dziś przyczyną większości zgonów. A to z tego powodu, że dzięki rozwojowi medycyny inne choroby zepchnięto na margines. Poza rakiem, jeszcze tylko choroby układu krążenia są częstymi zabójcami. A i część z tego pewnie będzie coraz bardziej wyleczalna, bo medycyna dalej się rozwija (poczytaj o komórkach macierzystych i udanych eksperymentach z hodowlą organów uzyskanym dzięki nim). Więc tak czy siak, jak nie wykończy Cię zawał, zator czy coś innego, to prędzej czy później dopadnie Cię jakiś rak. Jak i większość z nas. Tyle, że to może być nawet w zaawansowanym w wieku starczym. Wcale nie jest powiedziane, że nastąpi to teraz za rok, pięć czy 20 lat. Do tego technologia też się rozwija. Wierz lub nie, ale niektórzy naukowcy całkiem poważnie mówią, że za kilkadziesiąt lat możemy zacząć korzystać z cybernetycznych ciał, a te nie chorują na raka ani na inne choroby. Wtedy to się będziesz musiał najwyżej wirusami w oprogramowaniu martwić. 😉

    3. Co do tych przekazywanych genów. Też nie ma się co tak martwić. Po pierwsze, dziecko dostaje „losowo” geny po rodzicach. Czyli nie tylko Twoje. Po drugie, policz sobie ilu przodków składa się na Twój genom (tak choćby do 10-15 pokolenia do tyłu). Myślisz, że oni wszyscy mieli dokładnie ten sam zestaw genów co Ty i że żaden nie miał dominującego genu, który był odpowiedzialny za guza u Ciebie? A żył pewnie długie lata i nawet pewnie o tym nie wiedział. Zresztą nie tylko liczy się sam gen, musi on zostać jeszcze aktywowany a na to wpływa całe multum czynników. A do tego geny mają różne wersje (tzw. allele). Poczytaj trochę w internecie o tym.

    4. Jeśli ograniczysz używki, lub z nich zrezygnujesz (zakładając, że masz jakieś), to także zmniejszasz ryzyko choroby nowotworowej.

    Suma summarum. Nie ma się czym tak bardzo przejmować. Co ma być i tak nieuchronnie nadejdzie, a szkoda życia na podchodzenie do niego pod takim kątem, jak Ty to tu zrobiłeś. Krąży nie od dziś takie powiedzenie: nie bierz życia za bardzo na poważnie, i tak nie masz szans wyjść z niego z życiem. 😉

    0

    1
    Odpowiedz
  8. JA PIERDOLE chyba ci za dużo tego mózgu trachneli…

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Kurwa chłopie zluzuj poślady. Każdy ma swoje problemy. Co, mam sobie powiedzieć: „nie mam kasy, mam depresję, życie mnie nie cieszy, jestem samotny… Ale hej. Przecież kurwa nie mam guza mózgu, jest pięknie!”. Równie dobrze może przeczytać Twój post osoba sparaliżowana i powie że jesteś pierdolnięty bo chętnie by się z Tobą zamieniła. Pamiętaj że zawsze ktoś ma gorzej i zawsze ktoś ma lepiej. A guza współczuję, niestety nowotwory to plaga, w samej PL ma je kilkaset tysięcy osób. Co nie znaczy że Ci co ich nie mają, to nie mają swoich problemów które ich męczą.

    2

    0
    Odpowiedz
  10. Ja uwazam ze to nie jest powod by nie miec dziewczyny np gdyby mi sie ktos podobal to nie stalo by to na przeszkodzie tylko jeszcze bym go wspierala wiec nie martw sie a te chujnie innych co wspomniales to naprawde nic w porownaniu z Toba

    0

    0
    Odpowiedz
  11. Nie zamulaj będzie dobrze. Zrób te badania i bedziesz miał czarno na białym. A dziecko możesz przecież adoptować.

    0

    0
    Odpowiedz
  12. Jaki zasrany niemiecki? Nie rozumiem.

    0

    0
    Odpowiedz
  13. A ja musiałem się wczoraj kąpać w zimniej wodzie. chujnia

    0

    0
    Odpowiedz
  14. Coś się pani doktor nie zna – bo jak mówi „dobrze, że nie złośliwy” to nie może mówić o raku tylko o nowotworze łagodnym/guzie. Pojęcie rak odnosi się tylko do nowotworu złośliwego. Trzymaj się. Wierzę, że do każdego uśmiechnie się jeszcze los.

    0

    0
    Odpowiedz
  15. Nie miales raka kolego bo okreslenie ‚rak’ odnosi sie scisle do nowotworow zlosliwych. Nowotwor lagodny, w postaci guza, tak jak w twoim przypadku nie jest rakiem, a wlasnie nowotworem lagodnym kropka. Nie kazdy nowotwor to rak, kazdy rak to nowotwor. A co do strachu przed dziedziczeniem, to mozna sobie zrobic badania genetyczne ktore okresla prawdopodobienstwo, ze twoje dzieci moga zachorowac. Takze nie panikuj za wczesnie i ciesz sie ze w ogole zyjesz. Stary pokonales taka chorobe i ty sobie wmawiasz ze nie dasz rady znalezc kobiety? Ogarnij skalę…

    0

    0
    Odpowiedz
  16. Chłopie weź zrób te badania, przynajmniej będziesz pewny.

    0

    0
    Odpowiedz
  17. Jedz zdrowo, żyj zdrowo, nie stresuj się i miej problemy w dupie, a z pewnością na tym zyskasz, pewnie tez zdrowotnie. Organizm zawsze dąży do równowagi (zdrowia), nie przeszkadzaj mu.

    0

    1
    Odpowiedz
  18. Dziękuję za wszystkie komentarze – nie ma to jak spojrzeć na swój problem ze wszystkich stron. Nawiązując, do @14 sądziłem, że rak i nowotwór to jeden pies, więc stosowałem te określenia zamiennie. Ale doktór powiedziała nowotwór, więc to mój błąd. @13, nie jestem orłem z niemieckiego. Jeden z nielicznych plusów jest taki, że nie faszerowali mnie chemią, bo Bogu dzięki, nie było konieczności przy tym gównie.

    0

    0
    Odpowiedz
  19. @3 zgadzam się

    0

    0
    Odpowiedz
  20. @15 – ściśle rak odnosi się do nowotworów tkanki nabłonkowej.

    0

    0
    Odpowiedz
  21. @3 Dokładnie. O czymś takim mówi Łazariew. Jego cykl książek „Diagnostyka karmy”.

    0

    1
    Odpowiedz
  22. @3 i koledzy: czy was pojebało? A jak się mocno skupię to mi nerka też odrośnie???

    1

    0
    Odpowiedz
  23. @22 nie, ale mając odpowiedni stan świadomości nie doszło by do sytuacji w której trzeba ci ją wyciąć, jeśli przyczyną były kamienie to nie trzeba było wpierdalać soli i pić więcej wody.

    0

    1
    Odpowiedz
  24. @22 Nie rozumiesz. Poczytaj choć trochę Łazariewa. Tu chodzi o sferę duchową, nie tyle co umysłową.

    0

    0
    Odpowiedz
  25. Hah jeszcze bardziej Cie wkurwiaja

    0

    0
    Odpowiedz