Jak w tytule.
Wielu ludzi nie wie w sumie co to, z czym to się je, po co itd. „ADHD” = pojeb. I tyle.
No właśnie wcale kurwa nie. To jest swego rodzaju kalectwo, w miękkim stopniu.
Dopiero mając 29 lat, interesuję się tematem, bo natrafiłem na to właściwie przez przypadek. Znaczy , kurwa nie do końca. Wklepałem w TyTubo że mam problemy ze snem i ze skupieniem – podpowiedzi były obok.
No i chuj! Jak w mordę strzelił!
Samo skupienie to jedno. Dziwaczna nadwrażliwość emocjonalna, kurwylion pomysłów na minutę, zapominanie, ciągły brak skupienia nawet na rozmowie / „odpływanie” myślami, absurdalnie pojebane problemy ze snem (tygodnie niespania na przemian z tygodniami spania do popołudnia)…
No chujowo. Brzmi banalnie dla kogoś kto miewa takie akcje sporadycznie. Głodny nie skuma najedzonego. Bogaty nie czuje przez co przechodzi patola.
Jest za to jeden plus. Taki trochę niekoniecznie plus, no ale kurwa jest, a jest nim: (jak na ironię) HIPERSKUPIENIE i ponadprzeciętna kreatywność.
Serio, jeśli jest jakiś odcień szarości między geniuszem, a zwykłym człowiekiem to będzie to osoba z ADHD właśnie. Tz nie każda, bo ta przypadłość to spektrum i nie każdy będzie mieć tak samo w takim samym stopniu [[[mam tu na myśli ten dar kreatywności]]].
Przeszkadza mi to w życiu. W szczególności nadmierna wrażliwość, i to że dzięki niej nie radzę sobie z chujami i chamstwem. Trudno przechodzi mi przez gardło odpyskowanie komuś. To jest nie lada wysiłek. Wyobrażanie sobie miliona scenariuszy które… w takim samym stopniu dotyczą atakujących, ale zdaje mi się, że tylko ja o tym wiem w pokoju, to też świadomy ponosi odpowiedzialność. Życie weryfikuje, i po czasie okazuje się że to przewidywanie scenariuszy w konflikcie jest częstokroć na wyrost, i nawet psy mają w chuju że ktoś cię napierdolił na ulicy jak nie było świadków czy kamer… To tak nawiasem, czy ta (choroba?) ma jakiś realny wpływ na prawdziwe sytuacje życiowe, czy po prostu to coś nie istnieje i jest abstraktem z onetowych artykułów. Nie kurwa, nie jest – istnieje i ma się świetnie.
Korzystanie z youtube. Chcesz popić kawę, zjeść coś rano i… wykurwiasz połowę weekendu na tym chujowym portalu, bo podpowiedziajki po prawej stronie ekranu działają jak heroina. Działają tak na normalnych ludzi, a na tych z deficytem uwagi, i podatnych na rozproszenia, czyli ADHD, działają 100 razy mocniej. Co teraz jest w trendzie? tiktoki, instragramy, wszystko się świeci, witryny sklepowe z monitorami. Wszystko się do ciebie świeci i śmieje krzykliwymi hasłami. Weź kurwa dobrnij do końca z jakimś przedsięwzięciem, skończ szkołę lepiej niż debil, zaoszczędź chociaż 100 zł miesięcznie. „To się zastanów i ogarnij debilu”, chciałbym kurwa żeby to było takie proste. Bycie taką osobą to ciągłe napierdalanie się ze samym sobą, o uwagę, o zdrowy sen, o niewykurwianie hajsu na gówno, o niebycie impulsywnym i nie rozniesienie pierwszego lepszego gamonia który cie podkurwia, a na końcu o wybaczenie samemu sobie że na długoletnią deprechę wpływ miało w sporej mierze właśnie to.
Jako dzieciak cierpiałem z tego pwoodu najbardziej. W klasach 1 do 3 moja matka po zebraniu cytowała nauczycielkę, która musiała do mnie podejść i machać ręką mi przed oczami, bo „zamarzłem” wyobrażając se jakieś tam zaświaty, w których bohaterami były postaci z gier albo bajek. Albo bardziej aktywnie, jak miałem niepohamowaną chęć rysowania tego w zeszycie. W taki sposó wyrobiłem sobie skill w rysowaniu. Bo nigdy nie słuchałem tych głupich srak -miałem ochotę na bycie projektantem z Pininfarina i robienie kolejnego 400 konnego coupe, albo rysowanie portretów. To były moje rzeczy, ale miało to swój koszt. Musiałem potem nadrabiać. Wyrobiłęm se złe nawyki że mogę się nauczyć na 5 na przerwie. Zabrałęm te nawyki na studia i… zawaliłem je, bo nie byłem nauczony systematyczności.
Ileż to razy dostałem wpierdol paskiem od matki, bo zapomniałem zamknąć drzwi od chaty, bo rysowałem na lekcji, bo jak byłem jebanym ministrantem to trzeba było jakośtam stanąć z pozostałymi uklęknąć czy inne gówno a ja z głową w chmurach i „ludzie patrzom”.
I bardzo długi czas myślałem że każdy tak ma, w mniejszym czy większym stopniu, ale natrafiając na temat stwierdzam, już jako dorosły i samodzielny od dawna facet, że zdecydowanie jestem inny. Może nawet jakieś inne fanty w postaci autyzmu czy czegoś by się dokleiły, ale otoczenie, nauczyciele w małej miejscowości po kursie pedagogiki, dzieci chamów, rodzice po zetce z prostym światopoglądem – w takim więzieniu nie będziesz zrozumiany. Masz przeczucie że coś może być na rzeczy, ale feedback z zewnątrz to stek obelg. Szkoda. Ciekawe czego się dowiem u terapeuty bo zamierzam się tym zająć.
Gdyby kazdy sie skupiał na jakich zjebanych pasjach czy innych kurwdtwach to bys sie jie urodzil, skończcie pierdolic. Baby sa zjebane. I chuj, kiedys chlop babie wyjebał liścia i bylo po temacie, dzisiejsze suku sa gwalcone i mordowane przez muslmow, maja co chcialy jak ta suka z grecji
Mężczyzna jest jak serce, dobrze, że bije.
Droga Pani !
Na prawdę piszemy „naprawdę” . Razem nie rozłącznie .
Tytułem wstępu .
Nie podoba mi się jak kobieta pisze o innych kobietach ” łaska ” , a także „nara”.
Kobieta powinna być aniołem.
Czystym, pięknym i delikatnym.
I bez wątpienie Pani taka jest. Ale musi Pani to z siebie wydobyć . Życzę sukcesów .
Pozdrawiam
Doktorant Sławek
ps . Wylazłem na chwilę z dziury , bo pogoda się zmienia . Fajny wiaterek muska mnie po klacie . Nic , posiedzę w dziurze jeszcze kilka godzin i cisnę na Wrocław.
Doktorancie Sławku. Nie zapomnij przykryć dziury gałęziami bo może padać i ją zalać. Radzę zawczasu wykopać drugą dziurę nieopodal pierwszej i nakryć ją nieprzepuszczalną folią, żebyś miał suche lokum jak wrócisz z wyprawy do Wrocławia.
Pospiesz się z kopaniem bo już się chmurzy.
Jak tam się ma Twoja 125?
Czwartek ,godź. 17;07
Drogi kolego !
Proszę sobie wyobrazić , że moją 125 zaparkowałem z prawej strony dziury , a ja myślałem że z lewej i mi ją zajebali . Właśnie wyszedłem z dziury , bo po burzy , fajne , rześkie powietrze otula moje umięśnione ciało.
Proszę się nie martwić – zrobiłem sobie taką jakby tratwę z obrośnietych liściami gałęzi i nic mi do dziury nie na-ka-pie.
Zastanawiam się czy zdradzić już część mojego projektu ? Chyba jeszcze nie .
Wracam do dziury, dam znać po północy.
Miłego dnia
Doktorant Sławek
Gościu sam sobie zadajesz pytanie, potem sam sobie na nie odpowiadasz a nawet dam sobie przeczysz i nazywasz innych zjebami.
Przeczytaj to sobie od końca…
Bo tu są sami incele bez pieniędzy i perspektyw