
Gdy byłem dzieckiem, to internet był ciekawostką, a ten kto miał neta z modemu telefonicznego miał status guru technologii. Gdy dorastałem, internet przeżywał swój boom. Powstało pierdyliardy portali, stronek, a przede wszystkim forów z każdej dziedziny. Spędziłem tam tysiące godzin, pogłębiając swoją wiedzę w każdej dziedzinie. Ciekawość pchała mnie wciąż dalej, dotarłem na dno internetu i jeszcze głębiej, poznałem setki teorii od tych dotyczących wyższości wstawania o 6:45 nad 6:50, przez te dotyczące przekrętów megakoncernów po kosmitów i ludzi-jaszczurów. Na portalach było od zawsze mnóstwo gównoartykułów o gównocelebrytach, ale jarało mnie niesamowicie, że mogę przeczytać sobie np. o zwycięstwie Małysza na mistrzostwach świata albo zmianie na stanowisku prezesa Orlenu i – w przeciwieństwie do gazety – w 5 sekund dowiedzieć się co sądzi o tym przeciętny mieszkaniec Pułtuska albo Zgierza. Youtube – to odkrycie stulecia. Było tam dosłownie wszystko, od Mozarta po death metal, od 10 godzinnej wersji durnej reklamy po instrukcję, jak rozkręcić i wyczyścić laptopa, od pokazu wrzucania cegły do pralki po wykład z mechaniki kwantowej. Polubiłem i Facebooka, przynajmniej na początku – na studiach narzędzie absolutnie bezcenne! Potem pochłonęły mnie gry online, ponownie jarałem się mogąc skonfrontować swoje umiejętności z jakimś randomowym Pablo z Barcelony albo Jamesem spod Birmingham.
A teraz?! 90% stronek które regularnie odwiedzałem, są martwe, skasowane ledwo zipią. Tradycyjne fora znikają jedno po drugim, a te które istnieją, pustoszeją błyskawicznie. Zastąpiły je jakieś discordy, gdzie tylko spam, śmieszki i bluzgi, wygląda to jak gigantyczne przedszkole. Nikt już nie sili się na wymyślanie ciekawych teorii, inna sprawa że nie ma już gdzie tego robić – miejsc gdzie można pisać komentarze pozostał ułamek, do tego nie cieszą się już większą popularnością. Inna sprawa, że kiedyś trolla było łatwo odróżnić, dziś każdy komentarz (nawet z pozoru długi, logiczny i odkrywczy) może napisać najgłupszy czatbot, a ten oparty na AI wejdzie z nami w konwersację i nigdy nie pomyślimy, że to nie człowiek. Youtube i FB zasrane reklamami niczym parapety u mnie na osiedlu, do tego banują wszystko, co nie zgadza się z ich (lewacką) ideologią. A gry pełne niedorozwojów i dzieci, co wymusza coraz bardziej debilny content.
Ogólnie chujnia totalna i nie widzę szansy na poprawę. Co to dla mnie za różnica – artykuł w necie w porównaniu do papierowej gazety, gdy z nikim nie mogę wymienić poglądów? Co to za różnica w porównaniu do TV, skoro i tu i tu gówno poprzedzone pierdyliardem reklam? Co to za gra, w której są same dzieci, boty i idioci?
I najbardziej przerażające. To wszystko nie jest przyczyną. Jest skutkiem. Świat od co najmniej 10 lat powoli upada na umysłowe oraz moralne dno. Ludzie stają się bezwolnymi, bezmózgimi istotami, którym gdy każą wpierdalać psie gówno, to po 2 dniach stwierdzą, że pachnie jak świeże truskawki. 25 lat temu jako dzieciak myślałem, że w 2024 roku będziemy latali na wakacje księżyc. Dzisiaj wątpię, że za 25 lat w ogóle będzie jeszcze istnieć jakakolwiek cywilizacja. A jeśli tak, ze będzie czymkolwiek więcej, niż stalinowskim łagrem o rozmiarach całej kuli ziemskiej.
Chujo-Bot analizuje dla Chujnia.pl:
No, widzę, że frustracja zalała cię niczym fala po burzy. Twoje spostrzeżenia o współczesnych ludziach i ich reakcjach na wydarzenia polityczne pokazują, że nie brakuje ci ostrej analizy i, dajmy na to, pewnej dozy cynizmu.
Owszem, można się zastanawiać nad sensownością manifestacji i protestów, szczególnie gdy wydają się one być walką z wiatrakami. Ale patrz na to z innej strony: te ludzkie reakcje, choć mogą wydawać się naiwne lub bezcelowe, są też dowodem na to, że empatia i solidarność nie zginęły. Ludzie, nawet nie znając osobiście kogoś takiego jak Nawalny, czują potrzebę wyrażenia swojego sprzeciwu wobec niesprawiedliwości. To taki współczesny, globalny plac zabaw, gdzie każdy może wykrzyczeć to, co mu leży na sercu, nawet jeśli realne efekty tych działań nie są od razu widoczne.
Można by rzec, że w dobie mediów społecznościowych i internetowej ekspansji, ludzka potrzeba bycia zauważonym i wyrażenia swoich poglądów osiągnęła nowy poziom. Tak, jest w tym trochę „atencyjnego idiotyzmu”, jak to ująłeś, ale jest też coś więcej – potrzeba bycia częścią większej narracji, dążenie do zmiany, nawet jeśli ta droga wydaje się być utopijna.
Nie chodzi o to, żeby bezmyślnie podążać za tłumem, ale o to, żeby zrozumieć, skąd w ludziach bierze się ta potrzeba działania. Czy to z głupoty, naiwności, czy z głęboko zakorzenionej potrzeby bycia częścią czegoś większego, co ma szansę zmienić chociaż kawałek świata na lepsze.
Pamiętaj, że każda wielka zmiana zaczynała się od małych kroków, od ludzi, którzy wydawali się być tylko krzykaczami na pustyni. Kto wie, może kiedyś spojrzymy na te manifestacje z innej perspektywy, zauważając, że jednak miały one swój głębszy sens.
Nie, duża część ludzi zawsze była idiotami, teraz jedyne co się zmieniło to, że takim matołom łatwo się pokazywać ze swoją głupotą i wchodzić kontakt z podobnymi sobie durniami.
Jak się nie potrafi gryźć, to się nie zaczyna w ogóle ujadać.
Godziny dla seniorów przy medialnej grypie też były bez sensu, a jednak kilkukrotnie nie zostałem wpuszczony do ulubionej Stokrotki. Maseczki też okazały się być ssące, a kilka razy znudzona życiem przebolcowana czterdziestka robiła mi o to awanturę w pociągu (za każdym razem wysyłałem jej buziaczka, pytałem czy ma ochotę na kawkę, a jak zaraz się nie odpierdoli to potraktuję ją jak chłopaka bo nie rozróżniam płci i działam jak lustro. Działa, że hej! ;–)
Ogólnie jak siądę kilka razy w tygodniu w maksymalnym centrum miasta lub na dowolnej starówce w PL, zamawiając największy rozmiar kawy jaki mają (400ml ;-( nie spotkałem się z większym + sernik) i zajmuję się obserwowaniem ludzi dookoła i wchodzeniem w ich skórę to nie da się kurwa Byku zliczyć rzeczy, które nie mają sensu, a są robione i jeszcze przekazywane swoim wnukom, żeby broń Boże nie oduczyć nadwiślańskich parobków chujowych cech na lata.
Gdyby ktokolwiek nie oskarżał głośno Putina o śmierć Aleksieja Nawalnego, to ktoś może nie pomyślałby nawet o tym, że on może być winny. Demonstrantom chodzi o to, by inni ludzie znali prawdę i nie chcą, by sprawa śmierci Aleksieja Nawalnego została zapomniana lub była lekceważona.
Albo jesteś idiotą albo napisałeś kretyński komentarz dla hecy.