Ludzkie szmaty i donosicielstwo

Robota w Call Center to chujnia! Tak, od razu się przyznaję że tam pracuję i pewnie zostanę za to shejtowany jaki ze mnie robal, ścierwo, podczłowiek itd. – proszę bardzo, wasza sprawa, na mnie to spłynie jak woda po gęsi, sytuacja na rynku pracy to nie moja zasługa. Ale do rzeczy. Ostatnio klient mnie zbluzgał i mi naubliżał więc odpisałem mu z prywatnego że jak chce to do niego przyjadę i mi to powie prosto w twarz, niczym mu nie zagroziłem ale on się naburmuszył i odpisał że złamałem niby paragraf bo użyłem tam słowa na „k” i powiadamia policję. Oddzwoniłem żeby go udobruchać (nie z jakiegoś żalu tylko dlatego że ludzie naprawdę tchórzliwie donoszą) i przeprosiłem – powiedział, żebyśmy zakończyli na tych przeprosinach i że trzeba trzymać nerwy na wodzy. Niby koniec tematu ale i tak wkurwia mnie takie chamstwo ludzkie i niehonorowe zachowanie typu: prowokator podchodzi do ciebie, prowokuje jakąś sytuację, kiedy ktoś mu odpowie to telefonik i na policję stawiając się jako agresor w roli ofiary, zasłaniając się wolnością słowa i tak zapewnia sobie bezkarność. Jest to dla mnie frajerstwo level hard – bo jak ktoś już kozakuje, to niech podejmie rękawicę zamiast zasłaniać się policją. Jednemu takiemu co powiedział że do mnie przyjedzie i mnie zabije podałem adres dla beki i nawet na myśl mi nie przyszło żeby donosić, czekam od jakiegoś roku z ciekawości czy naprawdę to zrobi – mija dzień za dniem i ciągle wyczekuję. Jak można w ogóle się komuś skarżyć? Dla mnie to jest niepojęte.

38
10
Pokaż komentarze (9)

Komentarze do "Ludzkie szmaty i donosicielstwo"

  1. Znając sytuację na rynku pracy, staram się nie być niegrzeczna, ale wielu ludzi
    z Call Center po prostu „przegina”. Wkurza mnie, kiedy na moje słowa „nie, dziękuję” słyszę: „ale dlaczego?”, „ale proszę wysłuchać”, „no, ale przecież gotówka się przyda”… itp. No i jeszcze to mówienie po imieniu – „Pani Aniu”, „Pani Zosiu”… Na oczy kogoś w życiu nie widziałam, a on mówi do mnie jak do znajomej. Myśli, że łatwiej mnie złapie? Ja rozumiem, że od was wymagają wydajności, ale zrozum, że po drugiej stronie nie koniecznie jest mało rozgarnięty klient, który czeka z utęsknieniem na naciągaczy zapraszających na prezentacje czy wciskających kredyty. I te próby robienia z człowieka głupka, np. mam w tej samej sieci 3 komórki i stacjonarny. Potrafili przez dwa dni dzwonić z zaproszeniem na prezentację, na wszystkie moje numery (zastrzeżone) i bezczelnie twierdzić, że „zostały wygenerowane losowo”.
    Jeśli naprawdę nie masz wyboru i musisz tam pracować to trudno, ale spróbuj zrozumieć tych po drugiej stronie bo mają powody do nerwów. Są odrywani od swoich spraw i zajęć telefonami, nagabywani, nieraz wręcz nękani. To Ty wkraczasz nie proszony w czyjąś (najczęściej prywatną) przestrzeń więc nie dziw się, że niektórzy reagują agresywnie. Wystarczy nie wdawać się w pyskówkę. „Do widzenia” i już.

    2

    2
    Odpowiedz
    1. Prosta rada: nie chcesz z kimś rozmawiać? TO SIĘ K… ROZŁĄCZ ALBO ZABLOKUJ NR! TA-DA! Widzisz jakie proste?

      0

      2
      Odpowiedz
      1. Nie takie proste, TA-DA. Dzwonią z wielu różnych numerów, a ja nie mam ochoty nie tylko rozmawiać, ale podchodzić i odbierać, a muszę bo przecież nie wiem kto dzwoni i w jakiej sprawie, póki nie podejdę. Takie trudne, że trzeba tłumaczyć? Chyba nie miałeś do czynienia z tel stacjonarnymi. Tak, istnieją takie, których nie nosi się w kieszeni. TA-DA, mądralo.

        1

        1
        Odpowiedz
        1. To wstrząsające. Ja bym się nie pozbierał.

          0

          0
          Odpowiedz
  2. Za uczciwą pracę się weź, na budowę już lepiej iść.

    1

    1
    Odpowiedz
  3. Sam jesteś frajer, bo frajersko to załatwiłeś. Najpierw zbluzgałeś w mailu, a jak Cię napinacz postraszył psiarnią, to od razu się obsrałeś. Jesteś mało kreatywny, mając dostęp do wielu jego danych jedyne co mogłeś zrobić to napisać maila? Amator. Człowieku, przecież przy odrobinie dobrej woli mogłeś mu zamienić życie w piekło nie ruszając się ze swojego wynajmowanego pokoju.

    3

    2
    Odpowiedz
  4. Przecież od tego jest policja. Jak patusiarstwo cię zaatakuje na ulicy, to też nie będziesz się nikomu „skarżył”?

    0

    1
    Odpowiedz
  5. Niepojęte jest tez zeby se rece brudzic jakimś patafianem z call center…

    2

    1
    Odpowiedz
  6. Praca w Call Center! Coś pięknego. Uwielbiam z nimi rozmawiać. Pozazdrościć pracy w tak wspaniałej firmie 🙂 A plebsem się nie martw. To tylko maluczkie bydło które ma służyć tym z kasą.

    0

    0
    Odpowiedz

30 letni dzieciuch

Tyle co obchodziłam 30 urodziny. Pracuje, rozwijam swoje pasje i jestem sama, zupełnie – nie mam nawet kota na utrzymaniu.
Mam kolega w pracy, znamy się od ponad 3 lat. Na początku odnosiłam wrażenie, że mu się podobam (klasyczny tekst na my się już skądś znamy – i faktycznie mogło tak być, bo pracowałam w miejscu, gdzie on też przebywał). Ignorowałam to, a potem już nie i tak się wachałam. On nic, jak się widzimy to flirt jak nie to cisza, zero nawet nie ma sms-a.
No i to tak było, aż coś mnie podkusiło, żeby podejść do niego podczas imprezy firmowej – nawiązaliśmy chyba dość przyjemną dla niego rozmowę, bo przez jakiś czas nie odstępował mnie w pracy, nawet mi zaśpiewał. Troszkę mnie to dezorientowało, bo jednoczenie miałam podgląd na jego prywatne poczynania, w tym koleżanki i znajome, z którymi się umawiał w tym czasie – nie przypadkowo padła liczba mnoga.
Małe miasto plus takie specyficzne środowisko pracy i nie wiem co ja mu robiłam, ale nie zachowywałam się zbyt ciepło. Bałam się, starałam się grać nieprzystępną. A on nawiązywał do naszego pierwszego spotkania w innym mieście, używał takich stwierdzeń, które w istocie mogłyby wyjść ode mnie i może nawet to sobie przypomniałam.
Po jakimś czasie miał jakąś imprezę, poszedł z inną dziewczynom, ale mi się z tego wczesnej wytłumaczył. I co było dalej, a no to ja go zaprosiłam na spotkanie. Odważyłam się. Zadzwoniłam raz, a potem jeszcze drugi raz, bo był na wyjeździe i mógł sobie zapomnieć. Było kino. Przyszedł wypacykowany, obejrzeliśmy film, a potem jeszcze rozmawialiśmy, ale jak zaprosiłam do siebie to odmówił. Chciałam się z nim jeszcze spotykać – on nie miał czasu.
Tak próbowałam jeszcze, za każdym razem odpowiedź była nie, bo nie mam kiedy. Aż moje próby skończyły się, bo powiedział, że niczego więcej ode mnie nie chce i żebym czytała jego zachowanie. Ała. Przez jakiś czas nie chodziłam do pracy, po powrocie byłam przybita i wiało ode mnie smutkiem – ignorowałam go jak mogłam. Nie odzywałam się. Odpowiadałam zdawkowo, ostro – to znowu zaczęło się dogadywanie mi, zaczepki.
Ciekawe, że zapytał co z tym związkiem, bo nie może znieść jak jestem taka smutna. Zraniona, niezraniona, ale zaraz mi wszystko wróciło. Starałam się jakoś to przejść, zwierzyłam się koleżance z pracy i otrzymałam solidną krytykę , mojej osoby! Ok, można mi zarzucić takie wady jak brak makijażu i może jestem spóźnialska. Ale lubię styl sportowy podnormalny, nie świecę golizną nosze długie włosy, ale spięte, dbam o siebie.
Postanowiła się ulepszyć. Próbowałam. Ten kolega dalej robi dziwne uniki, czasem jest miły, czasem mnie wyśmiewa, a ja dążę go uczuciem i mam nadal nadziej na więcej – co tu zrobić? Znowu go gdzieś zaprosiłam i znowu kosz. On się spotyka z dziewczynami, przy mnie przegląda Tindera.
A ja czuje się źle. Frustracja i gniew, a potem błysk zadowolenia jak mi co miłego powie – taka huśtawka to słowo, które najlepiej opisuje mój stan umysłu. Nawet czasem płacze z tego powodu. Coś jest ze mną nie tak. To po prostu chujnia.

5
46
Pokaż komentarze (19)

Komentarze do "30 letni dzieciuch"

  1. Brak makijażu to nie wada, tylko zaleta.

    0

    0
    Odpowiedz
  2. Ja pierdole ale patologia

    2

    0
    Odpowiedz
  3. Orzesz kurrrrrwa !!!!!!

    1

    0
    Odpowiedz
  4. Weź ty lepiej pizde sklej

    2

    1
    Odpowiedz
  5. Jesteś głupsza niż przeciętny mieszkaniec Etiopii.

    1

    0
    Odpowiedz
  6. Nie wiem czy dobrze rozumiem, ale wychodzi na to, że wy to tak jak ten Żuraw i Czapla. Jak jedno chce to nie chce drugie.

    2

    0
    Odpowiedz
  7. Olej fusa.Dalej było by jeszcze gorzej.Kobieciarz z niego więc ma stówę później byłyby u Ciebie tylko łzy przez zdrady.Mniejsze nieszczęście teraz, gdy „dażysz go uczuciem”.Tylko zastanów się nad tym „uczuciem”.Koleś to dziwkarz, takiego facia chcesz kochać?Zimny prysznic i wybij go sobie z głowy.Tacy faceci są niewiele warci.A jak z nim wpadniesz na przykład?Takiego ojca chciałabyś dla swoich dzieci?Zastanów się jakich wartości oczekujesz od faceta.Bo ładny i ma bajerę?Bajera skończy się po kilku miechach związku, a ładność znudzi się Tobie jak go nakryjesz z koleżanką.Ot co.Wake up sister , theris not such thing as weaker sex !!!

    5

    0
    Odpowiedz
  8. Znajdź se faceta. Innego.

    2

    0
    Odpowiedz
  9. Poszedł z inną dziewczynom” Już nie czytałam dalej, dzieciuchem jesteś ty

    15

    0
    Odpowiedz
  10. po prostu jesteś brzydka, zacznij dbać o swój wygląd to może zwróci uwagę na ciebie

    4

    4
    Odpowiedz
  11. Dziewczynom?SERIO???

    13

    0
    Odpowiedz
  12. Co zrobić ? Znaleźć sobie kogoś , komu będzie zależało

    7

    1
    Odpowiedz
    1. Ale kogoś komu bedzie zalezalo to ona kopnie w dupe a jego kocha bo traktuje ja jak gowno ot baby…

      2

      0
      Odpowiedz
  13. Nie dość że babski bełkot to jeszcze błędów co niemiara. Przed szukaniem drugiej połówki polecam zapoznanie się ze słownikiem ortograficznym.

    6

    0
    Odpowiedz
  14. O co chodzi w tym bełkocie, bo nie bardzo rozumiem.

    0

    0
    Odpowiedz
  15. Za duzo myslisz.

    0

    0
    Odpowiedz
  16. Zawsze mnie wkurwiają laski które analizują każdą sytuację, gest jak pojebane, a że zrobił tak, a że srak, facetów to jebie taka jest prawda, my nie kalkulujemy 40 000 sytuacji tylko albo chcesz się spotykać albo nie, proste?

    1

    0
    Odpowiedz
  17. Tez sie z takimi widuje laskami, ze jak nie bedzie innej opcji to moze ja zalicze. Wydaje mi sie, ze jestes taka ewentualna opcja.

    0

    1
    Odpowiedz
  18. Facet się tobą bawi,manipiluje chujek jeden. Ty za dobra jesteś, dlatego przyciągnęłaś bawidamka. Olej typa, niech dalej macza ogóra z byle jaką panną widocznie tylko do tego się nadaje.Ruchacz pospolity jakich większość. Kiedyś na takiego trafiłam,taki kozak a miał małego hihi nawet do sexu nie doszło -musiałabyś widzieć jego minę.Myślał,że jest boski a ja go zostawiłam ze sterczącą pałką,napalonego i sobie poszłam. Takich można zgasić raz,dwa szczerością. NIE umawiaj się z takimi,chyba że chcesz potem cierpieć a nie chcesz,prawda?

    2

    1
    Odpowiedz

Pociągi

Wkurwiaja mnie ludzie w pociągach. Problem dotyczy głównie starszych babć i kobiet wyzwolonych w wieku 30+. Chujnia, o której chce napisać dotyczy rezerwowych miejsc. Już od jakiegoś czasu każdy bilet na pociągi inne niż regionalne ma wskazany wagon oraz miejsce siedzenia np. wagon 10 miejsce 95.
Chujnia pojawia się wtedy, gdy jedna z wyżej wymienionych osobistości siada na Twoim wyznaczonym miejscu (chodź sama ma inne) i trzeba się prosić o to aby ktoś ustąpił. W takich przypadkach zazwyczaj słyszę „mam miejsce w takim i takim wagonie i o takim numerze, czy może Pan tam iść?”. I tu jest moje wkurwienie. Nie kurwa nie mogę nigdzie iść. Po to rezerwuje sobie miejsce aby mieć wyznaczone miejsce, na stacji napierdalaja cały czas gdzie jaki wagon się zatrzymuje żeby każdy mógł się ustawić – to nie. Teraz ja mam zapierdalac (kogoś zdaniem) przez 5 wagonów aby dotrzeć do wskazanego miejsca. Jeszcze bardziej wkurwiajacy jest fakt, ze gdy jadę np. z dziewczyną rezerwuje miejsca obok siebie i tam jest ta sama śpiewka, a gówno ludzi obchodzi, ze chcemy jechać obok siebie. Faktem jest to, ze nigdy nie odpuszczam i zawsze siadam na swoim (wyznaczonym) miejscu ale no kurwa jak tak można… Część osób myśli że jest królem wagonu bo mają bilet..
Chujnia i śrut.
Pozdro wkurwiony pasażer

110
2
Pokaż komentarze (25)

Komentarze do "Pociągi"

  1. Popieram, gonić dziadów ! Powodzenia.

    21

    1
    Odpowiedz
    1. Tu nie chodzi o dziadów, a babcie i 30-stki.

      0

      0
      Odpowiedz
  2. No fakt wkurwiajace. Ale wkurwiajace potrafią też być osoby w drugim kierunku. Jechałem ostatnio pociągiem w przedziale 8 osobowym. Jechały w nim 4 osoby tak by miedzy każdą osobą było jedno wolne miejsce (akurat tak wypadły rezerwacje). W pewnym momencie wchodzi kobieta z dzieckiem (na oko 5-6 lat). Zajmuje swoje miejsce i z racji ustawienia pozostałych 4 osób w wagonie pyta jedną panią (wyzwolone 30+) o to czy nie przesunie się o jedno miejsce by mogła siedzieć obok swojego dziecka. A babka z tekstem „a niby czemu ja mam się przesunąć” „nie wie pani, że miejsca są zarezerwowane??” „ja nie mam gdzie się przesunąć (wskazuje na wolny fotel)”. Skończyło się na tym, że pani z dzieckiem nie usiadła. I jak tu się nie wkurwiać jeżdżąc pociągami.

    20

    2
    Odpowiedz
    1. A dlaczego niby ona chce siedzieć obok swojego dziecka? A cóż się dziecku raptem stanie, gdy usiądzie pół metra dalej? Dostanie pierdolca z powikłaniami?

      14

      16
      Odpowiedz
      1. Będziesz miał/miała kiedyś dziecko to zrozumiesz. Na razie graj w gry i nie zabieraj głosu w ważnych sprawach.

        18

        7
        Odpowiedz
        1. Nie pierdol farmazonów. Rozumiem, jakby matka siedziała w osobnym przedziale, ale kuźwa naprzeciwko to wielki problem? Najprościej powiedzieć „będziesz miała kiedyś dziecko, to zrozumiesz”. Matki Polki kurwa…

          1

          4
          Odpowiedz
      2. A co się stanie tej 30-stce? Minimum kultury powinniśmy zachować, żeby sobie życie ułatwić. Lepiej mówić do dziecka siedzącego obok niż drzeć się do niego przez kogoś albo naprzeciwko.

        3

        0
        Odpowiedz
  3. Ludzie, zwłaszcza rodacy, stają się beznadziejni. Zaborczość, pycha i chamstwo. O dziwo, właśnie bardziej to widać wśród tych „wykształconych”. Zaczynam bać się kontaktów z kimkolwiek – odezwiesz się – źle. Milczysz – jeszcze gorzej. Jak to jest, że większość w internecie to ci normalni, empatyczni, a na ulicy proporcje się odwracają?

    12

    1
    Odpowiedz
    1. W internecie normalnie i empatyczni?

      3

      0
      Odpowiedz
      1. Wiem, o co Ci chodzi. Jest sporo agresji, ale jednak sporo tych normalnych, a na pewno więcej niż po wyjściu na ulicę. To gdzie są ci empatyczni na zewnątrz?

        0

        0
        Odpowiedz
    2. Kiedyś jako dziecko, jadąc pociągiem z mamą, usiadłyśmy nie patrząc na numerki (nie wiem czemu). Koło mnie usiadł facet, który nie był szczęśliwy, że ma miejsce obok dziecka i jakiejś baby – siedzieliśmy stłoczeni (bo to nie było moje miejsce, usiadłyśmy tam gdzie było wolne). Przepraszam najmocniej!

      0

      0
      Odpowiedz
  4. A mnie wkurwiają ludzie, którzy nie potrafią pisać poprawnie w swoim ojczystym języku. Gdzieś ty się uczył języka polskiego? Brak znaków diakrytycznych, interpunkcja na poziomie szkoły podstawowej, do której z resztą powinieneś się cofnąć, „chodź”, że co? „Chodź”, a „choć” to dwa inne słowa tępaku i powinieneś użyć tego drugiego.
    Ech…
    #grammarnazi

    7

    12
    Odpowiedz
    1. Ziomek napisał co go boli, a Ty spinasz się do błędu, który znalazłeś. Brak znaków, interpunkcja – to nie jest portal poprawnej pisowni, tu piszemy chujnie.

      6

      0
      Odpowiedz
    2. chyba #virginalert

      0

      0
      Odpowiedz
    3. Hej #grammarnazi,
      popieram Twe postulaty, zresztą należałoby mieć świadomość własnych ułomności i udać się do podstawówki z resztą tępaków … 😉

      0

      2
      Odpowiedz
  5. To jeszcze nic… Kiedyś były przedziały dla palących. Za palenie w innym miejscu była gruba kara, wiem bo palę. Specjalni rezerwowalem sobie dużo wcześniej bilet żeby mieć miejsce w przedziale dla palaczy. Wsiadam, jadę, palę…. Nagle do przedziału dla palaczy wsiada baba w średnim wieku, siada, jedziemy. Wyciągam fajkę a ta w ryk, że ona nie pali, że sobie nie życzy, ze mam wyjść na korytarz (i zapłacić karę). Nie dociera do niej ze to przedział palaczy. Trzeba było kupić bilet w innym przedziale -mówię. A ona ze nie było…. To trzeba było wcześniej zadbać o swój komfort- mówię – ja zadbalem o swój i teraz sobie zapale…. Ujadala jeszcze ze 100 km….

    9

    2
    Odpowiedz
  6. W październiku jadę Berlin – Poznań tym nędznym EC. Właśnie specjalnie rezerwuje miejsce w pierwszej klasie by nie trafić na takie cebulę.
    Pozdrawiam również wkurwiony pasażer.

    1

    0
    Odpowiedz
    1. * cebule, buraku bez znajomości ortografii

      0

      0
      Odpowiedz
  7. „Wyzwolone kobiety” to gorsze kurestwo niz taka grażyna od janusza. W sumie to jedno i to samo. Ale inne troche.

    4

    0
    Odpowiedz
  8. kup sobie cały przedział i po bólu.

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Mieszkałem kiedyś w Danii w Broendby, tam jakość pociągów a przede wszystkim pasażerów pokazuje jaka przepaść nas dzieli od cywilizacji. Tam wszyscy spokojnie siedzą na swoich miejscach, uśmiechają się, nikt nie pierdoli na głos, nie wrzeszczy, bardzo dużo osób coś czyta, pracuje na lapkach, mawet murzyni, których nie jest aż tak dużo mają wyższy poziom bycia od polskiego Janusza. Przynajmniej nie jebie od nich. Wagony ultranowoczesne, wszyscy w miarę zadbani, dobre perfumy. Przed wyjazdem byłem raczej patriotą u nas w kraju. Wyjechałem na zgniły zachód, spodziewałem się pierwszych oznak rozpadu. Gdzie tam… Poziom inwestycji znacznie większy niż w naszym grajdole. Nigdy ich nie dogonimy, nie łudzcie się, jedyna nadzieja w katakliźmie albo wojnie, nawet arabowie jeszcze za naszego życia nic tam nie zdziałają wiele…

    2

    0
    Odpowiedz
  10. Ja za to ostatnio dostałem rezerwację na nieistniejące miejsca. (miejsca były do 82, ja miałem 88). Zdaniem konduktora- błąd systemu. Super przesiadać się w nocy kilka razy. Tam, gdzie akurat było miejsce wolne. Ota błąd systemu, psia kostka…. Pozdrawiam!

    0

    0
    Odpowiedz
  11. Kupiłem sobie samochód kiedyś.
    Od tego czasu zawsze jak gdzieś jadę, to dziewczyna siedzi obok mnie.

    0

    0
    Odpowiedz
  12. Rezerwowych? Naprawdę?!? A może rezerwowanych… #grammarnazi

    0

    0
    Odpowiedz
  13. Kiedyś co tydzień podróżowałem pociągami relacji Warszawa-Poznań i zawsze mnie dziwiło jak po wejściu do pociągu ten sam gość zapierdala po korytarzu pchając przed sobą walizkę na kółkach tam i z powrotem tak ze trzy razy jakby zabłądził w labiryncie korytarza pociągu. Przecież matoły maja na bilecie numer wagonu i nr miejsca ale to nie ważne, bo on musi zapierdalać tam i z powrotem.

    0

    0
    Odpowiedz

O ja pierdziele, jakie to życie chujowe

Witam wszystkich nieszczęśliwców, dorzucę do tej optymistycznej mozaiki swój ból dupy.
A więc:
Jest szaro, zimno i do kitu, aż nie chce mi się wystawiać stopy spod kołdry, ale cholera jasna muszę!
W portfelu wiatr wieje i jeszcze przelatuje taki kłębek kurzu jak na tych westernach na pustyni, gdzie nic się nie dzieje. Ma być staż, już się nie mogę doczekać bo kurwa fajnie czasem jeść za swoje, a nie tylko siedzieć komuś na głowie.
Lekarz przepisał tabletki, po których mam mieć więcej energii, czuć się dobrze i ogólnie być normalna, ale coś cholery nie działają bo czuję się jak jeszcze gorsze gowno niż wcześniej. I galy mi po nich wywala, że wyglądam jak cpun, super.
Znowu zakochałam się w eksie (dwa spotkania po kilku latach nieutrzymywania kontaktu, aczkolwiek przez ten czas czasem go wspominałam) bo mam do niego kurwa słabość. A on najwidoczniej do mnie nie, peszek…
I to wszystko zaledwie kropla w morzu moich problemów, o wszystkich pisać nie będę bo mam lenia w dupie.
Plan działania: zaciskam zęby i rozwiązuje problem po problemie, chociaż przyznam szczerze, że jestem obsrana pierwszorzednie, ale zawsze warto próbować i robić cokolwiek niż nic. Trzymajcie za mnie kciuki i jak kiedyś mnie spotkacie jak gdzieś siedzę ze spuszczona głową i pierdziele coś w stylu ‚nie daje już rady’ to proszę kopnięcie mnie w zad z powitaniem ‚zapierdalaj dalej bo warto’. Motywacja dobra sprawa 🙂

28
30
Pokaż komentarze (11)

Komentarze do "O ja pierdziele, jakie to życie chujowe"

  1. Upadać podnosić się, upadać podnosić się, upadać podnosić się i tak w kółko. Czasem trudno się podnieść po raz kolejny i z przyklejonym uśmiechem wmawiać sobie, że wszystko jakoś będzie…. eh… Cała prawda o tym życiu: przepłyniesz rzekę gówna, później morze gówna, ocean gówna, pokonasz górę a za nią znów rzeka gówna. Na jeden dobry dzień musi przypaść sto (a może i więcej) chujowych. Czasem naprawdę ciężko wierzyć, że za rogiem czeka coś dobrego.

    17

    1
    Odpowiedz
    1. Jak się nie ma pomysłu na życie, i idzie się ja miliony baranów pracować za grosze do usranej smierci to nic dziwnego, że narzekacie.

      5

      1
      Odpowiedz
    2. A kto Ci każe mieć takie życie. Na karaibskich wyspach ludzie łowią ryby ze 2 godziny i mają wolny dzień.

      0

      0
      Odpowiedz
  2. Trzymamy kciuki!

    1

    0
    Odpowiedz
  3. A na końcu tych rzek gówna stoi śmierć. Pani z kosą, ktora przyjdzie do każdego. Każdego bez wyjątku. Więc może czas, żeby zacząć patrzeć na to życie nie jak na rzekę gówna a jak na ocean radości? Bo czasu mało. Wczoraj zmarł znajomy, w męczarniach-rak, wiek po 40stce. Życie miał na prawdę gówniane, ale większość na własne życzenie. Nie robił nic żeby coś zmienić, chyba chciał taplać się w tym bagnie.
    Mniej wymagań wobec świata więcej wobec siebie! Ja pierdole …

    3

    2
    Odpowiedz
    1. I śmierć – rzeczona pani z kosą to chyba jedyna sprawiedliwa rzecz na tym łez padole. Gdyby było inaczej bogaci wykupiliby się.
      Przykro mi z powodu Twojego znajomego.

      PS Z tym robieniem i nie robieniem niczego to bardzo różnie bywa, po iluś tam niepowodzeniach, potknięciach, klęskach i kłodach pod nogi zwyczajnie odechciewa się wszystkiego (bo i po co próbować n-ty raz skoro efekt jest znany z autopsji). Czasem trzeba być specyficznej konstrukcji psychicznej żeby to wszystko wytrzymać.

      0

      0
      Odpowiedz
  4. Zarabiaj na dupie. Mniej stresu jest.

    0

    1
    Odpowiedz
  5. Ja kobietom nie pomagam, bo idą po trupach do celu i kłamią.

    0

    0
    Odpowiedz
    1. A facet to świnia.

      1

      0
      Odpowiedz
  6. Kolego ja bym z taką babą nie siedział nawet tygodnia.
    Ja mam 63 lata , moja partnerka 52 i ruchamy się dwa razy w tygodniu
    aż łóżko trzeszczy, moje plemniki są w niej na okrągło, czasami aż się przelewa.
    Ta Twoja jest po prostu „CHORA”

    1

    0
    Odpowiedz
  7. Kolego ja bym z taką babą nie siedział ani tygodnia.
    Ja mam 63 lata, moja partnerka 52 i ruchamy się dwa razy w tygodniu
    aż łóżko trzeszczy, moje plemniki są w niej cały czas, aż się czasami przelewa.
    Ta Twoja jest po prostu CHORA

    1

    0
    Odpowiedz

Czy to już tortury?

Temat jakich wiele w Internecie, poczytacie, pośmiejecie się, a ja chociaż wyrzucę z siebie i może humor mi się poprawi. Dzielę życie z pewną fajną kobitką już od kilku lat, od roku ponad mieszkamy razem, dzielimy się sobą na każdym kroku, żyjemy szczęśliwi tylko mi doskwiera brak jednego elementu. Brak mi zwyczajnie seksu i wszystkiego co z nim związane. Z mojej strony wszystko gra, jestem zadbany, zdrowy, etc. tylko moja kobitka kompletnie się do tego nie nadaje, robi to specjalnie albo już sam nie wiem. Liczbę razy kiedy uprawialiśmy seks policzę (dosłownie) na palcach jednej ręki, a jakby było mało za udaremnioną próbę ulżenia sobie z jedyną moją kochanką Renatą Rączkowską dostałem tak srogi opierdol, że pamiętam do dziś wyzwiska jakim to jestem nieposkromionym świntuchem. Wypytywałem ją (moją dziewczynę) czy może ze mną coś nie tak, coś ją boli, coś źle robię, może jest aseksualna, chora na coś i „no co ty misiu, wszystko w porządku, rób co tylko zechcesz”. Tylko kiedy robię właśnie to „co tylko zechcę” to słyszę, że nie dziś, że zmęczona, nie ma ochoty, jutro trzeba wstać na siódmą, a ona niewyspana. Próbowałem jeszcze kilku sztuczek – zabrałem ją na wyjazd niespodziankę, zabrałem na w chuj drogą kolację, powiedziałem pewnego razu „chodź na zakupy, wybierz sobie co zechcesz w sklepie” i wybrała torebkę za 600zł, niech ma. Sam sprawiłem sobie sikora Certiny DS8 za pół wypłaty aby lepiej się prezentować i chuj, nie pomaga. Kwiaty i tańsze czy droższe, lepsze wina, upijanie jej tymi jebanymi winami też gówno daje. Wyjebałem w miesiąc cała wypłatę na pierdoły, za które mógłbym niejednemu studentowi opłacić studia na rok i nawet ręcznej robótki się nie doczekałem… Nie wiem czy specjalnie to robi, czy tak dobrze udaje i to jest jej sposób wodzenia mnie za nos? Znajomy raz doradził – stary, zabieraj się od niej, pierścionek zaręczynowy ani ślub nie pomogą, nie będzie ani lepiej ani częściej. Tylko nie jestem w stanie tego zrobić, na co dzień świetnie się dogadujemy, już tyle czasu spędziliśmy razem i jeśli chodzi o całokształt mógłbym ją nazwać wybranką na całe życie – tylko ta jedna jebana rzecz, która mnie męczy…

39
14
Pokaż komentarze (51)

Komentarze do "Czy to już tortury?"

  1. Co tu dużo mówić… Podejrzewam, że Ty jesteś od miłego spędzania czasu, a jakiś macho sebix od ruchania. Mogę się oczywiście mylić, ale jak dwójka zdrowych ludzi o płci przeciwnej się kocha to musi być ruchanko, no nie da się inaczej. Co dalej ? Chyba wiesz….

    51

    4
    Odpowiedz
    1. Nie koniecznie. Pewnie ma mniejsze libido od niego i jej taka ilość starcza. Oczywiście będzie już tylko gorzej, po porodzie całkiem jej odejdzie ochota na seks.

      4

      6
      Odpowiedz
      1. Bullshit, w roku masz 52 tygodnie, nawet z małym libido można zrobić szybką akcję raz na tydzień. A on pisze o ilości do policzenia na palcach jednej ręki. Nie wierzę w to, ale to nie mój problem tylko autora. Ja bym poważnie podejrzewał, że jest ktoś trzeci.

        11

        0
        Odpowiedz
  2. Super wybranka skoro kompletnie nie bierze pod uwagę twoich potrzeb.

    34

    4
    Odpowiedz
    1. Myślę, że powinieneś z nią szczerze porozmawiać. Ona może nie zdaje sobie sprawy jak Ci to dokucza. Tylko nie szantaż. Tak szczerze i po ludzku, jak tutaj. Może coś jej dolega i Ci o tym nie mówi, może jest coś czego nie lubi w seksie. Może po prostu ma mniejszy temperament i myśli, że tak jest Ok. Może też być na coś chora (np. tarczyca). Może bierze jakieś leki, które przy okazji wpływają na libido (niektóre środki antykoncepcyjne też). Przyczyn może być wiele. Jeśli, jak piszesz, dobrze się dogadujecie – warto porozmawiać. Znaleźć sobie nowy obiekt do seksu to żaden problem, ale jeśli się od związku oczekuje czegoś więcej niż seksu (tak jak Ty) to warto poszukać wspólnego rozwiązania problemu.

      6

      2
      Odpowiedz
  3. kopnij ją w dupę i tyle w temacie

    7

    4
    Odpowiedz
  4. na moje oko znajomy ma rację. no ale ja chuja wiem…..

    5

    1
    Odpowiedz
  5. Hmm, może warto zagrać trochę zazdrością, może warto jakoś pokombinować, żey wiedziała że inne laski sa zainteresowane, często facet w oczach kobiety zyskuje kiedy inne kobiety się łaszą. Musi czuć się trochę zagrożona, to wywoła naturalne instynktowne odruchy, a w atawistycznych odruchach, zawsze dużo seksu, oraz wszystkiego co prowadzi do przedłużenia gatunku.
    Weź podpłać jakąś koleżankę, żeby się dostawiała do Ciebie.
    Serio

    7

    5
    Odpowiedz
  6. Masz dwa wyjścia. Albo odejść albo zaakceptować ten stan. Więcej mieć nie będziesz, a jak urodzi to już możesz całkiem zapomnieć. Z mojego, babskiego, punktu widzenia darzy Cię jakimiś uczuciami, pewnie zapewniasz jej poczucie bezpieczeństwa, stabilizacji, wygody ale gorącej miłości i burzy hormonów tam nie ma. U kobiet często tak jest, że mają duuużo niższe libido więc i mniejsze potrzeby, tylko niewielki procent lubi częsty seks. Początki są zawsze gorące, a potem to co masz na co dzień to jest stan faktyczny.

    5

    3
    Odpowiedz
  7. Mi się wydaje, że ma kogoś na boku. Musisz to koniecznie wybadac zanim wpierdolisz się w bagno na całe życie! Lepiej żyć samemu niż z wkurwiajacą baba!! A chyba nie widzi Ci się jebanie na alimenty i raz w roku widzenie własnej pociechy!

    6

    5
    Odpowiedz
  8. Podzielam zdanie pierwszego: Ty jesteś od przytulania i dawania kasy (np. na torebki za 600 zyli) a kto inny od bzykania. Taki podział ról w tym teatrze. Jak ci pasuje to w nim trwaj.

    9

    2
    Odpowiedz
  9. Dołączam się do pierwszego komentarza. Zdradza Cię. Masz prawo tego nie wiedzieć ani tym bardziej to widzieć bo jesteś bardzo skupiony na swoim celu czyli chęci zaruchania jej. Drogie prezenty, wypady za miasto i bycie na każde jej skinienie – dajesz jej wszystko a ona Tobie nic, ma wszystko na tacy więc się nie stara(bo nie musi). Moja rada? Postaw na fachowo zwany „chłodnik”. Odetnij finansową pępowinę, ochłodź relacje i wstrzymaj swoją wielką chuć którą widać pewnie na drugim końcu osiedla;) Postaraj się w tym wszystkim mówić że nic się nie stało ale postawą ciała daj poznać że jest mały foch. Jeśli nie zacznie się dopytywać co się stało(choć one same notorycznie stosują tą strategię to nienawidzą jej działania na sobie) i nie zrozumie błędu to masz pewny powód do zdrady lub dowód że jej zwyczajnie nie zależy a waszą relację traktuje jak jednostronny sponsoring. W obu przypadkach zmień dziewczynę po dobrym seksie dogadasz się z każdą dziewczyną a życie wiadomo nie jest różowe ale ważne jest by niczego w nim nie brakowało albo chociaż było mało ale wszystkiego po trochu. Powodzenia trzymaj się.

    11

    5
    Odpowiedz
  10. okej, może nie chce jej się bzykać, zdarza się.. ale żeby chociaż loda nie zrobić za torebkę za 600 zł to już śmiech na sali. moja rada – zamiast kłaść tyle hajsu na jej przyjemności to spraw sobie ‚przyjemność’, wyjdzie o wiele taniej niż torebka za sześć stów, bo Twoja laska rzeczywiście może wypinać się komuś na boku, a Ty jesteś od prezentów i rozmowy. powodzenia

    8

    6
    Odpowiedz
  11. Uciekaj i nie żałuj. Nie będzie lepiej. Seks nie jest najważniejszy, ale jest ważny. Kolega ma rację.

    7

    3
    Odpowiedz
  12. No cóż, kupiłeś dość drogi zegarek,stawiasz kolację w drogich restauracjach,domyślam się,że jesteś osobą zamożną albo masz bardzo świetną i dobrze płatną pracę,to widać z twojego tekstu i tak myślę,że twoja dziewczyna po prostu ma jakiegoś gacha,który założę się,że jest jakimś lumpem,a ciebie traktuje jako automat do wyciągania pieniędzy. Szkoda nerwów znajdź inną.Współczesne kobiety tylko chcą pieniędzy od facetów,u kobiet nie istnieje coś takiego jak empatia

    11

    6
    Odpowiedz
    1. Drogi kolego, pozwole sobię skomentowac twoją wypowiedz bo mam podobny problem co laska autora. I trochę nie spodobały mi się te bzdury co tu wypisujesz… Otóż to nie tak, że „my” kobiety jesteśmy aseksualne, z zerowym libido. Ale żeby „nam” bylo fajnie trzeba sie troszeczke postarac. Moze nawet troche mocniej niz „troszeczke”. I bynajmniej nie chodzi tu o ladowanie tam i z powrotem w wiadome miejsce. Facetom zbyt wiele do szczęścia nie potrzeba, ciasnej szparki raptem i jazda, od razu są fajerwerki. A z laseczką to trzeba się nakombinować. Sama po sobie widzę, ze z facetem to nie to samo. Owszem jest spoko….ale autentycznie mi się nie chce. Tych przygotowań, starań, żeby sie elegancko prezentować, żeby misiaczkowi było fajnie i żeby się cieszył ze moze raz na czas mnie bzyknąć… Ale takie „wyjmij włóż” w kólko to hm… Nic specjalnego.

      Moj facet tez, owszem stara się o moją uwagę, choć w przeciwienstwie do autora jest skapy jak diabli i zanim mnie zaczniecie wyzywac od typowej, chytrej na hajs baby, to od razu przyznam się ze sam z siebie nie kupuje mi nic a najdrozszy prezent jaki od niego dostalam był moze za stowę czy max dwie. Ani mnie nigdzie nie zabiera… a wszystko zwykle dzielimy fifty-fifty (ah to durne równiuprawnienie). I mimo ze jestesmy razem z dobre 10 lat i pewnie z 9 przymajmniej cos ze sobą działamy. To nigdy ale przenigdy nie udało mu się doprowadzić mnie do finiszu.

      A sama ze sobą jakimiś dziwnym trafem potrafię! I to nie raz czy dwa ale i z 7 razy pod rząd jak mam siłę…. Wiec o co tutaj chodzi?

      4

      15
      Odpowiedz
      1. No już wredne babsko się odezwało na mój komentarz,kobietom w ogóle brak empatii,uczuć,jak by były z innej planety. I nie chodzi mi tylko o seks,chodzi mi w ogóle o miłość,uczucia,seks jest w tym może nawet mało ważny,ale uczucia,miłość w biedzie i dostatku

        3

        1
        Odpowiedz
        1. Przeciez w tej chujni autor zali sie ze mu BRAK tylko seksu. A nie milosci… A lasce nie chce sie seksic bo jest slabo i jej sie nie podoba

          /wredne babsko z komentarza wyzej.

          1

          0
          Odpowiedz
        2. Ojojoj… Biedny robaczek. Wypisuje bzdury na kobiety, a potem płacze, że jakaś na to zareagowała. Bo te baby to takie wredne są i nie rozumieją, że mają potulnie, bez słowa znosić wszelkie obelgi i brednie pod swoim adresem, i nie narażać na psychiczny dyskomfort pełnego miłości, uczuć i empatii osobnika płci męskiej…
          Ale, że bzdury piszesz to i ja ci powiem. Ile ty masz lat, człowieku?
          Jak można tak patrzeć na ludzi, żeby nie widzieć, że tak samo wśród kobiet jak i wśród mężczyzn ludzie są różni – jedni zdolni do uczuć inni kompletnie nie. Zmienisz swoje nastawienie, a może i zachowanie to się przekonasz, że jednak nie wszystkie są wredne. Teraz sam prowokujesz.

          0

          1
          Odpowiedz
      2. Skąpy bo prezenty za stówę albo max 2 stówy xd. To za ile byś chciała księżniczko, co miesiąc prezent za pół jego wypłaty?! Obudź się i rozejrzyj dookoła, tu jest Polska i tu trzeba walczyć z każdym dniem, życie to nie brazylijski serial.

        9 lat z nim jesteś, jest „skąpy” i nie jest ci z nim dobrze w łóżku? Nie chce lub nie potrafi cię zadowolić? To po chuj ty z nim jesteś tyle czasu?!

        2

        0
        Odpowiedz
  13. Skoro już mówimy o seksie, to wtrącę tu swoje krótkie przemyślenie. Czemu przez kobiety to zawsze jest traktowane jak jakaś łaska, nagroda dla faceta? I ten śmieszny „szlaban na seks”, tak jakby to była tylko jednostronna korzyść dla faceta… A, no tak – zapomniałem. Przecież księżniczki nie mają w ogóle potrzeb ani popędu seksualnego. Cóż za heroizm, przecież dla kobiety stosunek płciowy to wręcz kara, cierpienie!
    Jak pisał poeta – chuj wam w dupę. Paradoksalnie.

    31

    6
    Odpowiedz
    1. taak, tylko nie zapominaj że są odwrotne typy kobiet, uważają co ty napisałeś, i sie puszczają z byle kim, i powiedzą „ale to tylko seks, miała potrzebe kochanie a ciebie nie było” kurwy jedne

      3

      2
      Odpowiedz
  14. Mój kolega miał podobnie. Po jakimś czasie okazało się że panna miała na boku kolesia który bzykał ją ile chciał. Długo nie mógł dojść do siebie. Życie 🙂

    13

    3
    Odpowiedz
  15. Jak to powiedziała jedna z kobiet Balzaca ( nie pomnę imienia) „są mężczyźni na dzień i są mężczyźni na noc”. Wszystko wskazuje na to, że ty jesteś ten pierwszy.

    14

    3
    Odpowiedz
  16. Może ona cierpi na jakiś psychiczny problem w tym zakresie …. Takie rzeczy mocno wpływają na libido – stres, depresja itd, problemy hormonalne.

    7

    4
    Odpowiedz
  17. Cóż, nie ma ideałów… Zawsze jest coś, kosztem czegoś. Odpowiedz sobie na pytanie czy ją kochasz – a kocha się za nic – nie za rozmowy, za seks, za to że jest dobrą kobietą czy ma fajne cycki – po prostu patrzysz na nią i wiesz, że to jest „to”. Jeśli odpowiedź brzmi „tak” to zostań z nią i zaakceptuj sytuację – ona zapewne też znosi jakieś twoje wady, lub dopiero będzie znosiła. Jeśli odpowiedź brzmi „nie”, to zakończ to jak najszybciej, bo oboje tracicie czas – nie jest to proste i będzie bolało, ale lepiej żeby bolało dla lepszego jutra niż było chujowo, ale stabilnie… do końca waszych dni…

    8

    8
    Odpowiedz
    1. Co za brednie…

      0

      3
      Odpowiedz
  18. Jedna sprawa.
    Kobieta która ma jakiś problem z tym że facet lubi sobie zwalić konia…
    Jest jebnięta i tyle w temacie.
    Ja bym takiej zajebał.
    Mój fiut, moja sprawa, głupie pizdy.
    🙂

    31

    7
    Odpowiedz
    1. Jest rzeczą zrozumiala, że nie lubią jak facet wali konia. Rozladowuje wtedy napięcie, „magazynek” pusty to i brak ochoty na seks. A więc metoda manipulowania samcem za pomocą dupy przestaje działać. Wtedy dostają wkurwa…

      19

      5
      Odpowiedz
  19. Powiedz jej ze „czego facet nie dostanie w domu, znajdzie na mieście „.
    Jak to nie pomoże to… Na miasto!

    4

    3
    Odpowiedz
  20. ona nie chce się ruchać bo po prostu nie ma z tego przyjemności, pewnie nigdy nie miała z Tobą orgazmu

    6

    4
    Odpowiedz
  21. Można nie lubić sexu? Serio??? To jest jakaś bariera psychiczna a nie normalne zachowanie, był kiedyś o tym temat w TV. Usiąść,porozmawiać i albo idziecie na terapię (razem) albo nie widzę sensu ciągnięcia tego dalej.

    3

    1
    Odpowiedz
  22. Wierzcie lub nie ale polscy faceci mają opinie pantoflarzy i baby tego wbrew pozorom nie lubią bo kobiety są jak zwierzęta musisz pokazać że jesteś przywódcą stada bo wejdą ci na głowe te wasze matki polki to harpie traktujące was jak ścierwo i to w dużej mierze wasza wina. Jesteście na jakimś efekcie placebo usłyszeliście ”polki som pinkne!”i powtarzacie to jak mantre mimo że olbrzymia większość ma kartoflane pyski. Wychwalacie każdą 3/10 jak jakąś Afrodyte i karmicie ich ego to nie dziwota że wami rządzą, jebią na hajs a później zostawiają w pizdu. Im się w dupach poprzewracało i wydaje im się ze zasługują na księcia z bajki skoro same są takie hehe piękne. Znowu to roszczeniowe ”bo mi sie należy”. Polski facet nie ma jaj. Nieraz spotkałem się z sytuacją gdy ktoś jedynie odpowiadał jakiejś chamicy a białorycerze rzucili się właśnie na niego
    >E SZACUNKU DO KOBIT TROCHE!!1
    wy żyjecie w matriarchacie a każdy silny naród jest patriarchatem albo przynajmniej nim był. Spójrzcie na Szwecję i zobaczcie co się stanie jak spuścicie suki ze smyczy.

    13

    2
    Odpowiedz
    1. Bardzo trafny komentarz. Coś jest nie tak z polskimi mężczyznami, dają kobietom rządzić, a kobiety wolą być rządzone – Polacy o tym nie wiedzą, dają się szmacić swoim kobitkom, są chłopcami od spełniania próśb i jeleniami. Kobitki same siebie w ogóle nie ogarniają, wysyłają mylne sygnały (facet musi być czuły i miły blablabla, a w ogóle strasznie nadają na Polaków by im dogryźć i wysłać kolejne sprzeczne sygnały). Starsze pokolenie wcale nie było lepsze – ostatnio przy ognisku mój ojciec, 75 lat, rozkminiał czemu jego bratu nie wyszło z babą (bo był za spokojny i rządziła jego żona).

      3

      1
      Odpowiedz
  23. Mialem napisać ci jakiś zlośliwy komentarz ale po namyśle stwierdzilem że masz już wystarczającą chujnie.

    1

    0
    Odpowiedz
  24. Minetka i pojdzie dalej

    3

    2
    Odpowiedz
    1. Hmm… Właśnie koleś, może ty się do tego źle zabierasz? Ja tam za ogiera się nie uważam, ale mojej dziewczynie jest chyba ze mną dobrze, sama często inicjuje zbliżenia, wiem co lubi a czego nie, wystarczy tylko obserwować kobiece ciało, reakcje, no i zapytać się czy jest jej dobrze podczas seksu.
      Gdy chcę zacząć to wiem że najpierw trzeba rozgrzać, trochę pocałunków w szyję i uszy, do tego gorący oddech w tych okolicach, potem zejście niżej do obojczyków i piersi, delikatne pocałunki i muskanie dłońmi(tak, wiem, zaraz ktoś napisze że na każdą kobietę działa coś innego, ale chyba każda dziewczyna lubi czuć pożądanie i niecierpliwy dotyk ust i dłoni swojego faceta na ciele), zejście dłońmi niżej, dotyk ud i delikatnie cipki- w tym momencie powinna być już mokra. Gdy już będzie dobrze rozgrzana zrób jej dobrze ustami, ale nie pół minuty i zaraz do normalnego seksu, tylko dłużej, znacznie dłużej, nawet za cenę tego że ona dojdzie i nie będzie miała siły żeby zaspokoić ciebie.
      Doprowadzisz ją do końca raz drugi, nawet kilka razy i nie ma opcji żeby się nie poprawiło w łóżku, w końcu sama będzie chciała dać ci tyle przyjemności ile ty dajesz jej.

      Jeśli to nie pomoże, to albo to jakiś aseksualny przypadek, albo jest tak jak piszą tutaj inni- ty kupujesz torebki za 600 papieru, a ktoś jej torebkę przetrzepuje za ciebie.

      0

      0
      Odpowiedz
  25. Autorze nie obraź sie ale jak ona ma chcieć uprawiać seks z kimś kto ma cipke między nogami? A z tego co piszesz to ją masz…

    8

    2
    Odpowiedz
    1. Ale jazda… Jestem pewna, że żaden z tych „doradców” nigdy nie był w związku z „fajną kobitką”, z którą się dobrze dogadywał. Zazdroszczą Ci i tyle. A na kobiety plują przy każdej okazji. Przeczytaj sobie autorze komentarze do „Mój mąż jest słaby w łóżku”. Tam jest ten sam temat tylko żali się kobieta.
      Mam nadzieję (i pewnie tak jest), że należysz do tych ludzi, którzy ważne sprawy w swoim życiu rozwiązują tak, jak sami uważają, a nie pod wpływem komentarzy bandy przegrywów co nie potrafią stworzyć dobrego związku. Powodzenia.

      1

      2
      Odpowiedz
  26. Najlepsza baba to własna graba. A najlepsza dziewica to własna prawica.
    Krótko mówiąc, jeżeli chcesz żeby coś zostało zrobione dobrze, to zrób to sam! 🙂

    2

    1
    Odpowiedz
  27. Dwa lata temu zostałem zdradzony przez kobietę. Wróciłem do domu walnąłem spirytusu i uwaliłem się na tapczan. W nocy gdy wróciła, podszedłem do drzwi i gdy tylko się otworzyły zacząłem lać ją po ryju salwami. Takie hammerfisty spadały jej na głowę że nie wiedziała co się dzieje.

    2

    2
    Odpowiedz
  28. Co to jest ” misiu” ” grazyna ” ” janusz ” ” mesio” „gimba” ? Jezyk polski jest moim ojczystym jezykiem choc go nie uzywam na co dzien od 30 lat. Ale to co wy piszecie to dla mnie jest okropne. Zadko mowie po polsku bo nie mam rodziny . I jestem z kims kto rowniez jest w tej samej sytuacji . Dla mnie to jest tortura -czytam -ale nic nie rozumiem o czym wy gadacie. Tak , sa tacy jak ja .

    1

    1
    Odpowiedz
  29. Klasyczny przypadek bycia bankomatem. A laskę pewnie obraca inny aż się dymi. Długa droga przed Tobą.

    2

    2
    Odpowiedz
  30. Jeśli od samego początku to tak wygląda to kolego uciekaj… Skoro jej wyraźnie komunikujesz swoje potrzeby i ona widzi jak się starasz i dalej Ci nie daje dupy no to dla mnie jesteś przez nią traktowany jak frajer, nie ma opcji, że ona nie widzi, co robi… Moim zdaniem skończ na początku z prezentami/drogimi kolacjami. Dosłownie wycofaj swoją kasę z tej relacji i zobaczysz jak ona zareaguje. Jak będzie narzekać, że coś tam coś tam to odpowiadaj jej dokładnie to samo, co ona Tobie jak chcesz seksu: „nie mam siły kochanie/nie mam czasu/potrzebuję na coś oszczędzić dla siebie…”itp. byle bez złośliwości! Jeśli laska nie będzie Cię akceptowała bez Twojej kasy i dalej nie będzie Ci dawać seksu to sam wiesz, co zrobić… Pamiętaj kolego, że nie możesz na siebie samego wiecznie zrzucać winy, bo utkwisz w błędnym kole i jak okaże się, że ona mimo wszystko kogoś ma na boku to zniszczysz sobie psychikę. Ale zanim dojdziesz do tych wniosków to po pierwsze: zabierz kasę i zobacz, co się stanie… jeśli tutaj pękniesz to sam przed sobą potwierdzisz, że jesteś frajerem.

    1

    1
    Odpowiedz
  31. Rozejdźcie się. Szkoda jej czasu na kogoś, komu jest ona potrzebna jedynie do ruchania

    1

    5
    Odpowiedz
    1. Ale pierdolisz glupoty… Prawiczek, albo troll

      2

      0
      Odpowiedz
  32. z tobą nie chce, bo ktoś inny ją tarmosi i nie ma siły zwyczajnie
    kobiety tak potrafią, może jak mówi, że idzie do koleżanki – idzie się stukać z kimś, jest na siłowni, w kinie/teatrze, nawet w kościele- wcale może nie być, a leży w czyimś łóżku

    1

    2
    Odpowiedz
  33. Po ślubie podzielisz los większości facetów, czyli regularne wsparcie dla koleżanek najstarszego fachu świata. Tak niestety wyglądają typowe związki i taka schizofrenia rządzi światem.

    1

    2
    Odpowiedz
  34. Powiedz jej krótko: „Albo rypanie, albo sprzątanie. Wybieraj”

    1

    0
    Odpowiedz
  35. No ludzie!
    Jak tak można od razu kogoś dyskryminować, osądzać?
    Jak nie chce seksu, to już ma to i owo obniżone albo zdradza a najlepiej kopnąć w du…
    Czy ktoś, zastanowił się nad tym, zanim napisał komentarz, że Autor, jak sam wspomniał, nie chce wcale rzucać swojej kobiety ale chce rozwiązania w tej sprawie.
    I moim zdaniem, najlepszym rozwiązaniem, będzie wspólna wizyta u psychologa, bo z kobitką coś się dzieje ale o czymś nie umie mówić. Delikatnie musisz ją nakłonić do takiej wizyty, bo zamiast wydawać kasę(chociaż prezenty zawsze są mile widziane, nie tylko ZA SEKS!), to wydaj ją na leczenie. Porozmawiaj z nią bardzo spokojnie, delikatnie, najlepiej wyczuj moment aby się nie rozzłościła, bo jak widzę z Twego artykułu, ona chce coś powiedzieć ale nie wie jak i zapewniam, że nie chodzi o zdradę.

    0

    0
    Odpowiedz

Atmosfera w pracy

Pracuje w pewnym zakładzie produkcyjnym jako fizol generalnie dlatego nic innego tu nie ma w tym grajdole w moim zawodzie technik elektronik pomimo wszystko że to dobry podobno zawód nie jest lekko a nasze „pracodawacze” wymagają nie wiadomo jakiego doświadczenia. Mój znajomy dawno temu obiecał mi że mi „pomoże”,już rok czasu czekam i ani biednego smsa nie dostałem. Sądze że gówno może tylko chciał przyszpanować. I tak 4 miechy w tym gównie z braku innej pracy siedze i o tym co tu sie odp……można pisać scenariusze filmów o dramatach ludzkich. Mobbing, wyzwiska, zastraszanie, groźby, jedni przez drugich sie prześcigają, poganiają, brygadziści to chamy wyrwane chyba z poPGRowskich wioch. Padło na mnie. Nie wyrabiam tej cholernej normy, ręce bolą, palce pokłute coraz gorzej. Taki nalany sebiks niby jakiś tam ustawiacz mnie ciągle pogania i drze ryj „co ty ku. robisz? Obczajaj robote k.” Tym razem mu odpyskowałem i sie wnerwił zamarkował uderzenie „z liścia” i powiedział do mnie że jak tak dalej będzie to albo wyp….stąd albo mnie „dojedzie” cokolwiek to znaczy. I na to przyszedł taki tępak z jeżykiem na łbie o głupim wyrazie gęby, zwykły robol bujający sie jak platfus z tekstem” No widzisz tu sie zap………..!” I poszedł. Nie wiem jak ja wytrzymam tam dalej i jak wytrzymałem 4 miesiące. Chyba to zostawie i pójde na bezrobocie. Zdrowie ważniejsze. P.S.Do tych wszytskich buraczanych hejterków którzy zaraz napiszą „bo ty jesteś nieudacznik”, „ja zarabiam 10 tyś” czy „zaUsz firme””idź na budowe” „gdybyś był informatykiem z IT to…..”powiem tak. Wielki fallus geja Romana wam w odbyt i nahaj Byczywąsa na garb!

82
4
Pokaż komentarze (29)

Komentarze do "Atmosfera w pracy"

  1. Zwalniaj się i szukaj powoli coś w swoim fachu. Inaczej te Australopiteki Cię dojadą ale takie mamy już czasy, że zła moneta wypiera dobrą a teraz jest ważne żeby mieć zgrabna dupę i fajne muły żeby się fotkami pochwalić. Ale jak o coś zapytasz to nie potrafi zdania dobrze sklecić ani ona ani on.

    15

    1
    Odpowiedz
  2. Na Pomorzu firmy szukają od groma elektroników! Stawki wcale nie najgorsze także zostaw jakiegoś wazeliniarza z robotą i niech sam zapierdala! Szkoda zdrowia i nerwów na jakiegoś lamusa, który Ci jeździ wyzwiskami.

    5

    4
    Odpowiedz
  3. Chcesz dobrej rady? Odłóż trochę grosza i uciekaj do Kanady albo Ameryki południowej (zalezy czy wolisz ciepło czy zimno i praktyczny brak prawa albo niedźwiadki), tam zarób kasy trochę, kup działkę w jakiejś puszczy, koniecznie przy rzece/jeziorze i żyj na swoich warunkach. Dla takich jak ty i ja nie ma przyszłości w Europie. Tutaj tylko zmarnujesz sobie zycie, zjanuszejesz, będziesz miał 3 dzieci i życie zjebane do końca.

    18

    1
    Odpowiedz
    1. Bolanda to nie Europa. Mentalnie to dzicz równa dziczy z Kaukazu, bliskiego wschodu czy tej kacapskiej dziczy.

      3

      1
      Odpowiedz
      1. Aktualnie w Polszy jest mniej dziczy niż w Dojczach albo Francji (z tego co mi wiadomo, w Polszy nie byłem od pół roku)
        Dla gościa, ktory się mnie pyta gdzie mieszkam- W Yukonie, 20 km od Whitehorse nad zajebistym jeziorkiem 😀 Mam panele słoneczne, w miare ok internet bezprzewodowy 499$/rok, jezioro pełne ryb i nigdy nie byłem szczęśliwszy. Do miasta idę średnio raz na miesiąc po najpotrzebniejsze rzeczy. Z żarcia to tylko jakieś smakołyki, mięso zdobywam sam. Trochę to wszystko kosztowało, 20 tysięcy PLN, ale nawet ziemi kupować nie musiałem, burmistrz wydał pozwolenie na pomieszkiwanie bez opłat (tylko nie mogłem wybudować dużego domu z fundamentami). Jest zajebiście.

        4

        1
        Odpowiedz
        1. Obywatele BUlandy w „Dojczach” zasilają grono tej dziczy niestety.

          0

          0
          Odpowiedz
        2. wiedziałem, że Jukon to gdzieś w Kanadzie ale nie, że na samym zachodzie, o ja jebie, to ty jesteś eskimos kanadyjski xD

          0

          1
          Odpowiedz
      2. To won na Kaukaz, nie potrzebujemy więcej nieudaczników co zwalają wszystko na własną narodowość.

        1

        0
        Odpowiedz
        1. Jakiś prawak z ONR zabrał głos?Kogo obchodzi kogo wy potrzebujecie? Tu potrzeba debili i nieudaczników BMW czyli biernych miernych wiernych.

          0

          1
          Odpowiedz
    2. ciekawe, gdzie Ty mieszkasz 🙂

      1

      3
      Odpowiedz
  4. Dobrze Cie rozumiem chujowiczu jak robiłem w Krakowskiej Chujni Zakładowej to miałem podobnie. Najlepiej działała metoda traktowania dojebywaczy jak powietrze. Mówisz wyksztalcenia nie masz w IT itd. Jak Cie nikt i nic nigdzie nie trzyma i wiek masz jeszcze przed 30 to może spróbuj dostać sie do wojska albo innej służby. Nawet jako szeregowiec zarobisz więcej do tego robota ciekawa.

    4

    4
    Odpowiedz
    1. Błaaaaahahahahah. Do wojska:) Przecież tam najgorsze młoty idą:)Dostanie taki mundur, karabin i zadowolony. Trzeba mieć coś ze łbem żeby iść na zwykłego szweja za 1800. Tam to ci dojebią dopiero,wykonywanie rozkazów, salutowanie. Jak masz mentalność sługi i lubisz być pomiatany, chcesz sie szkolić na mięcho armatnie to idź do wojska. Oczywiście jako elektronik gościu może by miał tam lżej i by nie był zwykłym prostym kocurem.

      25

      0
      Odpowiedz
  5. Zapomniałeś napisać ile pengi zarabiasz.

    2

    1
    Odpowiedz
  6. Zmień profesję na bardziej cywilizowaną lub szanowaną, pakuj torby i jedź do miasta najlepiej jakiegoś większego.

    3

    2
    Odpowiedz
  7. Panie, po to my na styropianie leżelim, żeby był kapitalyzm. To wszystko dzięki nam – Januszom Trzeciej Rzeczypospolytej.

    PS. A wykształcenie rzecywiście odbieralim w Pegeerze.

    Twój szef

    11

    2
    Odpowiedz
    1. O taky o taky walczely! I walczo dalej katoprawaki, Wszyskie na nas dybio, wszendzie wróg, muslimy, ateisty, ł jeżu marja! Trze wyjść z unni, zamknąć granice i wio chama do roboty. NIech żyje Dmowsky niech żje endecja! KUrwa mać! Naszo huujzarja w dresach już wam pokaże dobrobyt.

      7

      3
      Odpowiedz
      1. Uratujom nas przed imigrantami, pasożytami, rozwielitkami i winniczkami. Nasza husaria z gołębimi skrzydłami.

        3

        1
        Odpowiedz
      2. Nie po to nasze sarmacko chazarskie plemie podbijało „tą ziemie” zrobiło z polactwa psów, parobów i niewolną mierzwe bez praw żeby teraz nam podskakiwali. DO roboty tłuc po grzbietach jak bydło jutrzne i orne, dawać jadła tyle żeby nie pozdychali, postraszyć wrogiem jakimś mówiąc „to ja chamie cie bronie przed kozaki przed bisurmany !

        3

        0
        Odpowiedz
      3. Buk tak chciał! Nie lękajcie sie…….być głodującymi niewolnikami! Królestwo niebieskie jest dla ubogich. AMEN!

        0

        0
        Odpowiedz
  8. Czyżbyś drogi autorze w województwie podkarpackim wiódł życie? W takim samym burdelu zapierdalam za 1500/mies. Kto ma znajomości ten ma lżej, kto nie ma siedzi na bezrobociu albo w takim syfie. Ten kraj jest chory

    10

    0
    Odpowiedz
  9. Bierz dyktafon, włącz w telefonie cały czas i w razie czego w sądzie się nie obronią i szlag trafi tych prymitywów.

    3

    0
    Odpowiedz
  10. Ty kurwa masz chociaż robotę. A co mają powiedzieć młodzi ludzie, którzy w cv nie wpisują doświadczenia i nie mają gdzie go zdobywać bo pracodawcy szansy im nawet nie dają? A ludzie po studiach?

    5

    3
    Odpowiedz
    1. Jak wpiszesz w te zasrane siciwi czy jak to sie nazywa że byłeś robolem w jakimś kołchozie to na pewno szanse wzrosną.

      0

      0
      Odpowiedz
  11. Jebać takich ludzi w pracy, którzy zamiast zająć się swoją robotą, to pilnują non stop cudzej, czekając, aż ktoś się wywali, albo zrobi coś nie tak, albo zacznie robić wolniej, niż się przewiduje, gdy np. się zmęczy albo zrani i wtedy lamus ma okazję, by przywalić się, albo opieprzyć albo po prostu zacząć zadymę. Jak mawiali panowie z WWO „Zostaw To!”. Robotę zostawić „jak rychłą dziwkę z agentury” i znaleźć lepszą. Też robiłem w podobnym miejscu. Nazywało się Stora Enso w Łodzi i powiem, że nie warto tyrać w takiej robocie. I miałem rację, bo następna miała bardzo spokojną atmosferę. Szkoda czasu, ziomek na robotę, w której nikt nie docenia ciężkiej pracy. Zostaw to!

    3

    0
    Odpowiedz
  12. Napiszę Ci coś z mojego doświadczenia. Zapierdalałam fizycznie dla jednej z dużych firm w Polsce rok i 7 miesięcy.Z początku wszystko ładnie,pięknie oprócz ludzi,którzy jak tylko się obróciłam, to obrobili mi dupę (mam mocniejszy samochód,taki jaki mi się podoba – i między sobą gadali skąd wzięłam na niego kasę 😛 ) tzw. fałszywcy, no ale nie ruszam gówna,póki nie śmierdzi.Jako,że jestem dobrą obserwatorką,spostrzegłam,że z nikim nie warto tu rozmawiać i tylko wymieniałam jakieś zdawkowe zdanka…Co mnie wkurwiło,że już tam nie pracuję? Właśnie podejście do pracownika a właściwie jego brak. Mam swoją godność i nie płaszczę się do szefa jak inni. Miałam parę starć z szefem,potem uwziął się na mnie i nie dał urlopu w wakacje,gdzie wszyscy pozostali pracownicy poszli na urlop po kolei. Wkurwiłam się. To ja zapierdalam na tego dupka, a on mi nawet nie chce grubas pieprzony dać wolnego ,które mam? Potem z nerwów wróciłam do palenia fajek, budziłam się po nocach,byłam ciągle zmęczona. Zdałam sobie sprawę po co to wszystko? Po co ja się kurwa angażuję dla kogoś,kto jest dla mnie nikim? Odeszłam za porozumieniem,bo szef dobrze wiedział,że jebłabym robotą w 1 dzień.Pojechałam na zajebiste wakacje za granicę,plaża,słoneczko,palmy z moim ukochanym 🙂 (należało mi się,kurwa mać) a,że na fejsie miałam znajomych z pracy, to przy okazji obejrzeli sobie świetne foty 🙂 i tylko mogę wyobrażać sobie ich miny (prawie wszyscy mają kredyt z zakładu,co najwyżej nad polskie, syfiaste morze mogą jechać)Sorry trochę się rozpisałam. Aleee reasumując – pierdol to. To nie jest warte Twoich nerwów. Ja teraz wymieniam część w aucie i wypierdalam stąd do Niemiec. Znam 2 języki i wiem,że sobie poradzę. Biorę też chłopaka, jest dla mnie wsparciem.Razem na pewno się uda. Lepiej jebać w robocie za euro niż zł. I tu i tam się narobię,ale bez pracy nie ma kołaczy. Gdybym nie chciała czegoś zmienić, byłabym jak inni, kredyt na karku,z roboty nie można odejść,bo odsetki lecą,jesteś szarym robolem i gówno masz z życia. Jestem sobą i nie daję sobą pomiatać. Nie bój się zmiany na lepsze! 3 maj się.

    6

    0
    Odpowiedz
  13. To wy macie bez robocie ? W usra tego nie ma . Tu jest nie latwo . Jak nie robisz 60 hrs a week nie zyjesz albo jestes pijawka co zyje z meza ( to nie ja). Ja pracuje b.ciezko . Ale jak cos sie stanie to chuj ci w dooope. Be homeless , destitute , freak , boss didn’t like u fucker . Don’t eat anymore . Ask me anything . I tell u .

    0

    0
    Odpowiedz
  14. Pamietaj,zawsze jest wyjscie.Odloz kase na start,probuj w duzym miescie lub za granica,ale nie tkwij w tym padole! Zmarnujesz sie tylko.

    0

    0
    Odpowiedz

Dziewczyna na pasach

Moja krótka historia jest o pewnej pannie z pokolenia wchodzących dopiero w życie. Pora już była późna, robiło się ciemno a ja powoli dojeżdżam do ronda. Widoczność nie jest najlepsza. Na pasy wchodzi dziewczyna. Młoda, ładna i całkowicie zapatrzona w swojego smartfona. Nie zatrzymuje się żeby się rozglądnąć, nie patrzy czy coś nie jedzie – jakby świat wokół nie istniał. Jakie szczęście że sam nie używam telefonu gdy prowadzę.

58
3
Pokaż komentarze (5)

Komentarze do "Dziewczyna na pasach"

  1. Ja mam taki sposób na drodze- z góry zakładam, że wszyscy dookoła mnie to debile i jeżdżę ostrożnie. Polecam, sprawdza się.

    9

    0
    Odpowiedz
  2. Trzeba było ja opierdolíc, a potem ona Tobie! Wilk syty i owca cała!

    3

    1
    Odpowiedz
  3. A mogl zabic

    4

    0
    Odpowiedz
  4. trąb na nią na drugi raz, co za zombies z tych pustych lalek

    4

    0
    Odpowiedz
  5. Smartzombie. Plaga naszych czasów. Sam zastanawiam się czasem, czy dla przykładu nie przejechać jednego czy dwóch.

    2

    0
    Odpowiedz

Jaki on zły i niedobry

Żeby nie było gównoburzy, na początku napiszę, że nie chodzi mi o wszystkich, tylko o daną jednostkę – internetowych „guru”, więc potraktujcie mój tekst z dużym dystansem.

Bywa, że w wolnych chwilach zaglądam na fora przeznaczone oh ah eh kobetom. Ot tak, szczerze, najczęściej żeby się trochę pośmiać 😀 Tematy są różne a wśród nich taki w którym dziewczyny wylewają żale na swoich partnerów, ponieważ w poście twierdzą, że czują się im nieatrakcyjne bo przytyły (Piszę tu o poważnych przypadkach typu +20 kilo w kilka miechów). Sama jestem kobietą, ostatnio przybyło mi na wadze i też mam wrażenie, że mogę się mniej podobać facetowi. Norma, czas wziąć się za siebie (A wcale nie jest mi łatwo) i tak na marginesie wiem, że wieje w moim tekście hipokryzją na kilometr, bo sama szukałam na forach postów kobiet które mają podobny problem a teraz wypisuje swoje wypociny o tym na Chujni. ALE! Na swoją obronę napiszę, że nie chodzi mi o autorki, które założyły temat, o nie, najgorsze są niektóre odpowiedzi typu „Oh! On na Ciebie nie zasługuje, co za cham i świnia! Zostaw go natychmiast, bo powinien zaakceptować Cię jaką jesteś! Na pewno Ciebie zdradza!” Itepe Itede. Faceci są wzrokowcami i wiadomo, że woleliby patrzeć na swoją kobietę z przyjemnością, więc jeśli partnerka się nagle sporo roztyła, to wiadomo, że nie będzie sobie wmawiał, że mu się to podoba. Ale nie, facet zawsze winny. „Jest okropną szowinistyczną świnią a ty autorko najlepiej nie staraj się nic ze sobą zrobić, tylko zjedz sobie ciasteczko. Niech ten cham wie, że ma Ciebie zaakceptować i niech nie myśli, że będziesz jeszcze dla niego chudła” Ta , ale jakby on przytył to byłby spaślakiem i zero seksu przez rok. Chujnia i śrut.

90
9
Pokaż komentarze (41)

Komentarze do "Jaki on zły i niedobry"

  1. Czyli jednak istnieją zdrowo myślące kobiety.

    24

    6
    Odpowiedz
    1. Prosta rada dla ludzi, czy to panie czy panowie, zamiast sie napychac paczkami, zamiast narzekac na chujni : uprawiajcie seks, to jest zdrowe, wesole, przyjemne, kazdy bedzie zadowolony. No i zgoda bedzie! Super, co?

      7

      4
      Odpowiedz
  2. Typowe pokrętne myślenie kobiety. Nie sposób zrozumieć Waszego toku rozumowania. Sprawa banalnie prosta została tak zagmatwana, że pozostało Ci już tylko opisać ją na forum dla kobiet.
    Chłopska rada: Zacznij mniej żreć i nie czytaj wypocin bab, które tworzą problemy z niczego.

    22

    5
    Odpowiedz
  3. Nie ubliżając tobie autorko ale bardzo mnie ciekawi co by było, gdyby nagle wszystkim facetom całkowicie odechciało się seksu. Obawiam się, że wtedy żadna z was nie miałaby chłopaka. Żadna. Żyję na tym świecie już 25 lat i zauważyłem, że dzisiejsze siksy poza czterema literami niczym innym nie potrafią zainteresować człowieka. Niczym. Ani to ciekawe, ani mądre, ani uczciwe, rozumu zero, głupie jak but z lewej nogi, tylko kosztuje nerwy i kupe kasy. I to wszystko tylko po to, żeby był kawałek tyłka? Tylko niech mi nikt nie wmawia, że przecież „miłość” ochy achy bo nie jesteście do tego zdolne i nie jesteście ani uczuciowe ani kochające tylko do bólu egoistyczne i zapatrzone we własny interes kosztem nawet drugiej połówki (jeśli taka jest).

    53

    9
    Odpowiedz
    1. A może ciągnie swój do swego? Może też nie masz nic NORMALNYM kobietom do zaoferowania? Z twojej wypowiedzi można wywnioskować bardzo dużą frustrację.
      Ach i nie zapomnajmy-faceci są wzrokowcami i prędzej zainteresują się właśnie taką, co potrafi tylko tyłkiem faceta poderwac… Szarych myszek już nikt nie widzi. Oczywiscie mówiąc szara myszka nie mam na myśli brzyduli.

      9

      15
      Odpowiedz
    2. możesz nie wrzucać wszystkie kobiety do jednego worka? dzięki.

      9

      9
      Odpowiedz
    3. Patrzcie go, wyjątkowy płatek śniegu! Zdolny, inteligentny, ciekawy, mądry, uczciwy. On nie wie co to kretyńska generalizacja, on nikogo nie krytykuje i wcale nie wylewa żali w internecie na stronie dla przegrywów. Na pewno jest tu tylko przypadkiem, no nie? On wie, co mówi, aż imponujące 25 lat życia na ziemskim padole, cóż za obycie na świecie, cóż za doświadczenie!
      Aż przypomniał mi się mem „I am a freethinker” 😀

      ps. to tylko i wyłącznie twoja wina, że spośród tylu ludzi nie jesteś w stanie znaleźć KILKU wartościowych i się nimi otaczać. Ale, jak to mówią, ciągnie swój do swego, a żadna fajna dziewczyna nie będzie się zadawać z mizoginem 😉

      11

      14
      Odpowiedz
    4. „Nie ubliżając…” No aż mi Ciebie żal. Taki doskonały, ciekawy, mądry, uczciwy, rozumu tyle, że się w głowie nie mieści…
      Tylko tak jakby czegoś Ci brakowało… Hmmm… może trochę skromności, empatii, umiejętności zobaczenia człowieka w człowieku, a nie powierzchownego oceniania… itd.
      Już wiem, skąd Cię znam! „Opowieść wigilijna” Dickensa. Jesteś tak samo zgorzkniały i stary emocjonalnie jak Scroog. Albo przebywasz w jakimś chorym środowisku.
      Gdyby nie to, że nie czuję się „dzisiejszą siksą” to bym Ci dokładniej napisała co myślę o takich „doskonałych” chłopaczkach jak Ty.

      1

      3
      Odpowiedz
    5. Nie ma to jak przemyślenia typowego stulejarza…

      2

      4
      Odpowiedz
    6. He he…od razu stado gópich cip Cię obsiadło. Że do jednego wora, że to Ty nie potrafisz znaleźć wartościowej cipy i takie tam. Standardowe pierdolenie. A prawda jest taka, że ogromna większość bab jest taka, jak napisałeś – durna, zapatrzona w siebie, interesowna, leniwa i pozbawiona jakichkolwiek wyższych uczuć (poza miłością do samej siebie). Poza ruchaniem do niczego się nie nadają. Oczywiście każda uważa, że nie jest taka, jak inne kobiety, ale w praktyce trzeba zejść na poziom szczegółowości odcisku palca, żeby znaleźć różnice. Na poziomie behawioralnym w zasadzie wszystkie są takie same. Raz na sto lat trafi się wyjątek klasy Marii Skłodowskiej, ale to jest bardzo rzadki wyjątek, a nie reguła. BTW – To właśnie MSC zasługuje na miano największego Polaka, a nie jakiś JP2, co to niczego nie dokonał i w gruncie rzeczy jest jednym w wielu, co to wyjechali za granicę do pracy.

      13

      7
      Odpowiedz
      1. Do nich nie dociera jakakolwiek krytyka. Mało tego, przez całe zycie nigdy nie widziałem laski, która przeprosiłaby za swój błąd albo zachowanie albo przyznała się do zjebania czegoś. No kurwa nigdy. A największy hit jak zadeklarujesz, że nie będziesz spełniał żadnych babskich zachcianek ani żądań, przez co usłyszysz „rób tak dalej a nigdy nie zaliczysz”. Czyli same przyznajecie że nadajecie sie tylko do wyjebania i niczego więcej. Heheheheh

        7

        1
        Odpowiedz
  4. Takie teksty biorą się z tego, że wiele osób nie wchodzi na takie portale by jakoś rozwiązać swój problem ale po to by usłyszeć, że nadal nie muszą a nawet nie powinni z tym niczego robić. To się tyczy każdej modyfikowalnej cechy..
    I najlepsze co można wyczytać na tych forach to właśnie pseudonaukowy bełkot tutaj grubej baby która nie zrobiła niczego by schudnąć i od razu stwierdziła, że to wina ciąży i nic się z tym nie da zrobić bo jej gruba koleżanka też tak miała. I po dwóch tygodniach nie wpierdalania pączków i ciężkiego 20 minutowego spaceru nie schudła..

    24

    1
    Odpowiedz
  5. Zwal konia. Tyle w temacie.

    16

    1
    Odpowiedz
    1. ale to laska.. xd

      5

      4
      Odpowiedz
      1. Jprdl, ale mnożysz problemy niepotrzebnie. Niech zwali konia koledze, albo kilku kolegom. Wielkie mecyje.

        3

        0
        Odpowiedz
      2. To niech mężu zwali…

        1

        0
        Odpowiedz
  6. Heh ja zawsze byłam nieco grubsza od swojego chłopaka(figurę mam klepsydrę,więc tłuszczyk rozkłada się równomiernie)dopiero niedawno ja schudłam a on przytył. I nie widziałam w tym problemu,chyba dlatego,że on woli nieco pulchniejsze a ja szczupłych,więc nasze wagi nam odpowiadały. On miał za co złapać a ja cieszyłam się jego płaskim brzuchem 😛 Teraz też lubimy swoje sylwetki i np. ja nigdy nie mogła bym mieć grubego faceta,bo mnie tacy brzydzą a on chudej dziewczyny,bo takich nie lubi. Załóżmy,że by mu się przytyło to po 1. pomogłabym mu w zrzuceniu wagi a po 2. nie stosowałabym szantażu sexem,bo to nie jest czyn godny naśladowania (chyba,że u jebniętych osób) i tak powinny postępować osoby kochające, pomagać a nie wpędzać w deprechę. Właściwie powinnam zacząć od tego,że szantażowanie w związku nie powinno być w ogóle tolerowane. Takie moje zdanie. A gust każdy ma inny i nie tylko faceci patrzą na sylwetkę kobiety,ale kobiety również mają do tego prawo 😉

    17

    2
    Odpowiedz
    1. „Heh …” Cudnie to napisałaś 🙂 Zawsze byłam trochę zaokrąglona i po drugim dziecku (niestety) trudno mi zgubić dodatkowe kilogramy. Mój mąż nigdy mi nie dokuczał z tego powodu. Wręcz przeciwnie – nazywa mnie swoją foczką. Chcę schudnąć i schudnę, dla siebie, a nie pod wpływem presji czy szantażu bo to, jak podejrzewam, odnosiło by przeciwny skutek. Nie czuła bym się kochana, a to jak wiadomo powoduje poczucie żalu i frustrację – czyli koniec dobrego związku. Tym bardziej, że ja akceptuję go takiego jakim jest. No, może czasem tylko przypominam o uczesaniu grzywki (tak ok. 3 włosków) 😛

      3

      1
      Odpowiedz
  7. Kobieta? Nie wierzę 😉

    1

    6
    Odpowiedz
  8. Nie tylko faceci są wzrokowcami. Kobiety też nie zwiążą się z pierwszym lepszym mieciem spod budki za jego czarującą osobowość. To że tylko facetów pociąga fizyczność, to nic innego jak wierutna bzdura i mit.

    29

    0
    Odpowiedz
  9. 9/10. W porządku podejście.

    11

    0
    Odpowiedz
  10. Ostatnio coraz częściej to widzę, i zaczyna mnie to trochę wkurzać. Otóż „Cię” nie zawsze można zamienić na „Ciebie”. To nie to samo.

    11

    1
    Odpowiedz
  11. A ja mam wyjebane na to. Ja zaś gustuję w większych kobietach. Najlepiej tak ze sto kilo przy 170cm by miała. Ja za to jestem dobrze zbudowany umięśniony dżolero na żyle, i mógłbym obracać taką dużą babę. Bo co? Wolę jak ma wielkie fałdy zatłuszczone uda duże i bicepsy większe od moich i przedramiona, taki jeszcze obwisły gardziej. I podpiździe by było duże. Tylko na takie patrzę, bo taka pinda 170cm przy 55kg może o mnie pomarzyć, a dużo sie za mną takich ogląda do 70kg, a mnie takie suchary nie jarają. Moja to musi mieć minimum te 90kg, a ideał to gdyby miała te 110-120kg pomiędzy. Tyle w temacie. POzdro Rafal S

    20

    5
    Odpowiedz
  12. Świat się ciągle zmienia, coraz więcej kobiet jest u władzy a takie zachowania kobiet są typowe dla grupy która rządzi.

    6

    0
    Odpowiedz
  13. 99% ludzi na forumku oczekuję odpowiedzi ,że ma rację. Te społeczności to typowe głaskanie po jajach. Forumki dla kobiet to największy rak ,chujnia & śrut , na innych forumkach 1% użytkowników tworzy wartościowe treści ,na forumku dla kobiet to zasłyszane stereotypy przekazywane z pokolenia na pokolenie. Porady odnośnie zdrowego odżywiania na kafetrii to największa kopalnia beki ,raz coś szukałem po necie ,wchodzę tam i dowiaduję się pączek to 2000kcal a jajko 300kcal innym razem jaka dieta na na odchudzanie jedz jak wcześniej dorzuć sałatkę fucking logic…

    Ps1. Tak ,wiem że nie mówi się forumki
    Ps2.Pozdrawiam rycerzy ortografii i cały zakon interpunkcji
    ps3 Dobrze kombinujesz autorko ,propsuje taką postawę ,+1

    10

    0
    Odpowiedz
  14. Uważam, że coś takiego jak praca nad sobą dla kogoś to największe durnoctwo, jakie może być. No bo co jak tej osoby zabraknie ? Albo zostanie zaobrączkowany przez ciebie? No to po co się starać prawda?

    Jak nie zaakceptujesz pracy jako rozwój samego siebie,Jeśli jej nie pokochasz, to nie ma to najmniejszego sensu.

    To siebie masz pokochać albo taka, jaką jesteś, albo rozwijasz się w kierunku, by kochać się jeszcze bardziej. Ten, kto nie ma miłości nie może dawać jej innym. Dobrze oddaje to biblijne powiedzenie ” miłuj bliźniego swego jak siebie samego”
    Czyli mamy granice miłowania 2 osoby, którą jest miłość do samego siebie.

    Kochanie kogoś bardziej niż siebie skutkuje spadkiem poczucia własnej wartości. Ewentualna zdrada czy zerwanie skutkuje w takim przypadku ciężką depresją. Tym cięższą tym bardziej w związku weszliśmy pod pantofel drugiej połówki w przekonaniu, że bez tego związku jesteśmy nikim. Zaczyna się niewinnie od przepraszania za rzeczy, za które nie powinieneś przepraszać, czym już dajemy świadectwo o tym, że jesteśmy gotowi uznać, że się nawet za winnych holocaustu, byleby mieć dostęp do jej cipki/chuja.(trochę płytko wyszło, ale myśle,że każdy wie, o co cho :D)

    Podstawą każdego związku w moim mniemaniu powinien być szacunek do siebie wzajemny, czyli poszanowanie dla cudzej pracy, czasu, środków. Bez wpychania jednego przez 2 pod pantofel, czego bez szacunku do siebie samego też ciężko uniknąć.

    Jeśli mówiąc o związku partnerskim mamy na myśli partnerstwo w pierwotnym tego słowa rozumieniu to widzimy, że stosunki między połówkami winny być jak najbardziej symetryczne w swej obopólności.

    Oczywiście coś takiego jak równość totalna istnieć nie może choćby z tego prostego powodu,że każdy gatunek stadny, do którego się zaliczmy ma w swych szeregach silną tendencje do potrzeby dominacji jednych nad drugimi. Jedni mają większą skłonność do dominacji a inni mniejszą. Taj jak nie ma stada bez wodza tak i nie ma rodziny bez lidera.”Tzw. Głowa rodziny”
    Skłonności do kierowania i podporządkowywania się widać juz na przykładzie spacerów. Jeżeli wszystkim jest „wszystko jedno” gdzie pójdą to wybierał drogę będzie ktoś o największych skłonnościach przywódczych.

    Drugim filarem związku obok szacunku jest bezgraniczne zaufanie.
    I nie chodzi mi tylko o zaufanie opierające się na pewności, że druga połówka nie będzie cię walić po rogach, nie zaufanie to coś więcej.
    Zaufanie to pewność bycia tym, kim się jest i zdolność dzielenia się tym bez obawy popadania w śmieszność ze strony innych. Tym więcej jesteś naturalnie wykrzesać z siebie prawdy o sobie i o tym, co myślisz tym filar ten będzie trwalszy.

    Niby oczywiste prawda, to czemu ludzi w związku często nie umieją podarować sobie prawdy w prostych pytaniach:
    Czy ty mnie kochasz? Czy nie przybrałam ostatnio?
    Trzeba sobie uzmysłowić, że prawda nie jest po to, żeby komuś było dobrze. Prawda jest po to, żeby była prawdą, po to, by wyzwolić się z iluzji. „Poznaj prawdę a prawda cię wyzwoli.”

    Pomóc w pozbyć się takiej iluzji świadczy o zaufaniu, jak i szacunku, jaki tę osobę obdarzasz. A to, że związek może się rozpaść cóż. Jeśli coś miałoby trwać na kłamstwie i zdradzie to znaczy, że ktoś miał powód by w upuście frustracji dopuszczał, się rzeczy niegodnych. Czyli najprawdopodobniej i tak by się rozpadł, tyle że teraz huk tego rozstania będzie o wiele głośniejszy.
    Najbardziej ohydna rzeczą, jakiej można się dopuścić jest obwinianie innych za swą niemożność do mówienia prawdy.
    „A bo wiesz zdradziłam/zdradziłęm cię, bo nie ma cię w domu… dużo podróżujesz itd. itp.” Jest to po prostu tak odrażające.

    A teraz przedstawię wam najbardziej odrażający scenariusz.
    A i B są razem. A już nie kocha B a w dodatku coraz częściej myśli o alternatywie. Jednak A nadal w tym związku jest rojąc sobie jakieś mniej lub bardziej „szlachetne ideały” w myśl których „on nie może tego zrobić”. W każdym razie ma świadomość, ze prawda nie jest mu na rękę.

    A mimo zapewnień o swej miłości do B. Nie tylko już myśli ale i szuka alternatyw [„bo seks nie ten”,”bo B żadko jest w domu a ja potrzebuje bliskości której on mi nie zapewnia” „Zwiazek trwa dla dobra dziecka” „B ma dobrą pozycję społeczną i dobrze zarabia” „co ludzie powiedzą]

    A dopuszcza sie zdrady albo innaczej „przygody” co już dobitnie świadczy o braku szacunku dla B. Jeden z filarów się wali. No cóż czego się nie robi dla „ideałów” w które się wierzy. Oczywiście nic o tym B nie mówi

    Zdrada A została przez B wykryta. I teraz następuję coś co można nazwać swoistą „wisienką na czubku”.
    A wyzbywając się całkowicie (teraz już choroby) szacunku do B i nawet teraz nie jest w stanie mu prawdy objawić tylko wijąc się jak piskorz przerzuca swą winę na partnera, o czym już wyżej pisałem jako o największym kurestwie, jakie można wyrządzić. Dopuszczanie się kurewstwa i przerzucanie winy na 2 osobę stanowi apogeum zepsucia, jakiego można się w związku dopuścić.

    Dwa filary, czyli zaufanie i szacunek.
    Ktoś może powiedzieć, że czegoś brakuje. Zgadza się na samych tych filarach można oprzeć przyjaźń, lecz związek już ciężej.
    Jest to nic innego jak chemia, czyli czysto biologiczne przyciąganie, atrakcyjność wzajemna.

    Jednak nie jest to filar. Filar winien być czymś stałym i niezmiennym, podczas gdy namiętność i wzajemna atrakcyjność zewnętrzna jest czymś zmiennym. Nie można utrzymywać go na tym samym poziomie.
    Czas zmienia dużo rzeczy, a to, że piersi zwisają a to, że małżonkowi już tak nie staje. Coś zmiennego nie może być filarem.
    Więź cielesna ma o wiele,mniejsze znaczenie od duchowej.
    Oczywiście ma znaczenie i całkiem nie da się jej wykluczyć jednak o wiele mniejsze, o czym świadczy choćby późny wiek XX i początek XXI w. którym to liczba przypadków rozwiązłości seksualnej nabrała takich rozmiarów, że można nazwać ją ikoną naszych czasów. Ludzie szybciej zakładają związki i szybciej zrywają. Szybciej deklarują płomienne uczucia, by po tygodniu się znudzić.
    Globalizacja niebywale temu sprzyja. Portale jak Facebook czy aplikacje typu Sympatia.
    Jak patrze na Instagrama mam nieodparte wrażenie oglądania gazetek Tesco z towarem. Oprócz tego masowy dostęp do porno i inne „smaczki” stanowiące rozwój technologiczny, ale już moralny nie koniecznie.

    Są dwa rodzaje upadku cywilizacji Odgórny i oddolny. Od góny następuje, wtedy gdy podbija nas inna cywilizacja na przykład muzułmańska. Można Siłą i Terrorem zniszczyć inną cywilizacje taj jak miało to miejsce w Ameryce północnej gdzie Anglicy Indian po prostu wytrzebili.

    Upadek oddolny jest o wiele gorsz. Jest naturalnym następstwem i tendencja przejawiającym się najpierw w coraz głębszym upadku moralnym w wyniku czego społeczeństwo staję się niezdolne do obrony wartości cywilizacji Łacińskiej. Powoli eroduje i niezdolna do dalszego istnienia zostaje bez trudu zajęta przez inną. Mamy do czynienia z kryzysem moralnym i kościelnym jednocześnie.

    10

    7
    Odpowiedz
    1. Dobrze prawisz tylko pracuj nad zwiezloscia wypowiedzi.

      Tez tak myślę. Jest chujowo i pewnego dnia to wszystko pierdolnie. Nie będzie juz czego zbierać.

      Będziemy mordować sąsiadów palkami.

      Jakże bym chciał żeby jednak było inaczej, aby ludzie obudzili się i przestali gonić za seksem i pieniędzmi.

      2

      0
      Odpowiedz
    2. Sączysz ten temat do bólu
      I po co?

      0

      0
      Odpowiedz
  15. Faceci są nie tylko wzrokowcami, ale też mądrzeją. Wiemy już na przykład, że napisałaś to tylko po to, by się nam podlizać (i sprawdzić czy to działa), ze względu na własne braki. 😉

    2

    3
    Odpowiedz
  16. Młode szczupłe 20kilku letnie siksy po prostu mnie wcale nie kręcą. Ja uwielbiam dojrzałe tłuste spasione mamuśki po 40stce, a nawet po 50tce. Najlepiej takie od 130 kilogramów wzwyż. Wielkie, wylewające się na boki cyce i ogromny brzuchal to jest to, co kocham najbardziej! Fajnie jest też, gdy locha ma gruby zwisający gardziel, który całkowicie zakrywa jej szyję. Miałem raz taką ogromną mamuśke w łóżku i normalnie miód malina, mówię wam! Jak pompowałem ją klasycznie to całe jej spocone sadło trzęsło się, jak jedna wielka galareta. Cała moja ręka wchodziła w jej wielkie rozwalone cipsko. Taki fisting jej zrobiłem, że ze dwa wiadra cipskiego spustu z siebie wylała. Raz matka przyłapała mnie na waleniu konia do grubasek. Jak zobaczyła wielką lochę z ogromnymi cycami i brzuszyskiem na ekranie mojego komputera, to normalnie nie mogła przestać się śmiać. Wstyd był, jak skurwysyn. Pewnie musiała pomyśleć, że ostry fetyszysta ze mnie. Ale chuj tam, zawsze mówię sobie, że lepiej gustować w grubaskach, niż być gejem. Ps, wpiszcie sobie w google BBW_SLUTS_LOVER to wam wyskoczy moja stronka na xchomiku, na którą wrzucam filmy z grubaskami.

    3

    4
    Odpowiedz
    1. porzygałem sie

      1

      0
      Odpowiedz
  17. A najlepsze,jak taka jedna z drugą,po zostawieniu ich przez faceta NAGLE biorą się za siebie i chudną xD „żeby wiedział co stracił ” hahahha. Takim zachowaniem utwierdzają tych kolesi w przekonaniu, że rozstając sie z nimi dobrze zrobili 😀

    5

    4
    Odpowiedz
  18. Ale hipokryzja jedzie od Ciebie na kilometr, a i rozumem nie grzeszysz… Ot, takie moje skromne zdanie.

    1

    1
    Odpowiedz
  19. Większość odpowiedzi kobiet na problemy innych kobiet na forach typu kafeteria, wizaz itp to: zmien faceta, zakoncz ten zwiazek, bedziesz sie tylko z nim meczyc, nie jest ciebie wart itd. Zero jakiegokolwiek obiektywizmu w sprawach damsko-meskich.

    Roztylas sie i facet ma czelnosc to zauwazyc? zmien faceta, nie jest ciebie wart. W ogóle jak on tak moze coś ci rozkazywać to on ma sie starac dla ciebie, nie ty dla niego- przecież jesteś polkom, a my jesteśmy najpiękniejsze na swiecie i możemy mieć każdego faceta na skinienie palca xd. Facetowi sie przytyło? zmień faceta, nie stara się dla ciebie. Nie masz ochoty na sex? zmien faceta, widocznie cie nie pociąga, przy prawdziwym ogierze czuła bys chcice na okrągło. Facet nie ma ochoty na sex? zmien faceta, to pizda a nie facet. W ogóle jak facet moze nie miec ochoty na sex, pewnie jest z nim cos nie tak, ZMIEN GO JAK NAJSZYBCIEJ. Facet ciągle chce sexu? zmien faceta kobieto, nie jestes od spełniania jego zachcianek, szanuj się! Facetowi nie zawsze staje? zmien faceta, przecież to jakaś imitacja faceta, prawdziwemu facetowi zawsze staje, nawet jak przez ostatni tydzien spał po 4h na dobe i jebał po 12 godzin w robocie żeby zarobić na swoją księżniczkę. Facet nie umie gotować? zmień faceta, co to za facet co nie gotuje.. etc etc.

    Gdyby wszystkie kobiety siedziały na takich forach i słuchały się rad tych pseudo ekspertek to były by wiecznie mega nieszczęśliwe i samotne.
    Związek to jest kurwa sztuka kompromisu i dopasowania do siebie, a nie wiecznych wymagań bez dawania niczego od siebie.

    Ktoś tu napisał wyżej że ciekawe co by było gdyby facetom nagle odechcialo sie seksu- pewnie ponad polowa zwiazków by się skończyla, a księżniczki zostały by w czarnej dupie.

    9

    4
    Odpowiedz
    1. Miłość to uczucie głupie, zaczyna się na ustach a kończy na dupie. Gdyby ludziom odeszła ochota na seks większość związków przestała by istnieć z dnia na dzień.

      2

      1
      Odpowiedz
  20. Pewien typ chujomozgi własnych błędow niedostrzeże
    Dla tego chujomozgom w związku nie wychodzi 😉

    0

    0
    Odpowiedz
  21. Albo jesteś rzadkim przypadkiem kobiety, która nauczyła się myśleć, albo…jesteś facetem. Jeśli to pierwsze to szacun.

    0

    0
    Odpowiedz
  22. Zaaprobuj siebie jako kaszalota i wszystko będzie fajnie. Są miłośnicy hipopotamów,morsów,waleni błękitnych,opasów,nawet na chujni. Po co się męczyć ?

    0

    0
    Odpowiedz
  23. byś tulił mnie swym pejczem strażniku obozu pracy przymusowej

    0

    0
    Odpowiedz

Znieczulica

Jak w temacie. Wkurwia mnie postawa lub sposób myślenia w społeczeństwie, że jak coś nie jest twoje albo nie leży w twoim interesie to możesz to zniszczyć, nie musisz o to dbać, przykuwać do tego uwagi, szanować tego itp. Konkretnie? Jak co roku nadeszło gorące lato. Idziesz sobie normalnie przez rynek dużego, polskiego miasta a nie jakiejś wsi z krowami i chlewami i w biały, boży dzień najzwyczajniej w świecie unosi się nieopisany odór z koszów na gnijące, rozkładające się śmieci zostawionych na tymże słońcu w 35-stopniowym piekarniku albo spod deklów od kanalizacji aż idzie puścić pawia – i chuj. Nikt z tym nic nie zrobi, a wrzucanie dymiących się petów do tych koszy na śmieci i później zostawianie palących się śmieci żeby zadymiać i zasmradzać miasto to szczyt skurwysyństwa pomijając niesprzątanie po psie – może jeszcze sam się wysraj na chodnik? Nie moje – więc po co mam coś na to zaradzić? Po co podejmować inicjatywę społeczną aby naprawić problem, który dotyka wszystkich? Mam swoje własne sprawy na głowie. Wystarczyłoby uszczelnić dekiel i problem natychmiast znika – ale nie. Inna postawa: przecena w marketach i rzucanie się grubodupnych Grażyn i Januszy na towary a potem wyścig szczurów do jak najkrótszej kolejki przy kasie. Czy kogoś rozjadę wózkiem po drodze? Wywalę coś ze stoiska? Wjadę komuś w cztery litery? To nie jest mój problem, tylko pracowników sklepu. Inny prosty przykład: toalety w restauracjach, na stacjach benzynowych i w innych miejscach, gdzie przebywają inni ludzie oprócz ciebie: porozrzucany papier toaletowy, niejednokrotnie zasikana klapa/podłoga, nieużyta szczotka po załatwieniu się albo nawet zarzygana kabina. Do jakiej zjebanej postawy doprowadzono normalnych zdawałoby się ludzi. Istnieje obiegowa opinia że to zasługa tzw. „komuny” – ja tam nie narzekam, że nie żyję w tamtych czasach, urodziłem się później więc siłą rzezy staram się zrobić porządek na własnym podwórku w warunkach, w jakich przyszło mi żyć, ale ciekawi mnie czemu winna jest ta zła komuna, skoro istniał podobno przymus pracy, gdzie wszystko było wspólne więc na logikę w niczyim interesie nie leżało żeby to niszczyć, kraść, zostawić po sobie bajzel, itp. Teraz po 89 r. jest ta zasrana amerykanizacja, nacisk na neoliberalizm, wyścig szczurów, „rozwój osobisty”, własność prywatną gdzie liczy się tylko zaspokojenie MOJEGO WŁASNEGO ego i JA. A ja zadaję bardzo proste pytanie natychmiast weryfikujące „zbawczość” drapieżnego prywaciarstwa: co się liczy bardziej – pieniądz czy człowiek? Jeżeli jesteś myślący to natychmiast wybierasz drugą odpowiedź. Tych ludzi trzeba po prostu wziąć za mordę, zmusić do pracy i wyleczyć głodem aby nauczyli się szanować takie pojęcia jak „wspólnota”. Na dokładkę słyszy się coraz częściej o zapędach „dekomunizacji” obecnej ekipy: to idź kretynie jeden z drugim wyburzaj bloki i wyganiaj stamtąd ludzi bo je też wybudowała „komuna”. Marzy się jednemu nowobogackiemu przydupasowi z drugim powrót do czasów sarmatyzmu, wszechwładzy i jaśniepaństwa dowartościowywaniem się zarzuconymi srebrnikami od zachodu żeby budować sobie apartamenty.

57
14
Pokaż komentarze (19)

Komentarze do "Znieczulica"

  1. Powody są trzy. Po pierwsze, Polska kultura, gdzie do połowy XIX-go wieku chłopi pracowali na pańszczyźnie jak niewolnicy (a po uwłaszczeniu jako w większości małorolni chłopi na granicy przetrwania), nigdy nie wyształciła normy dobra wspólnego. Ludzie, którzy egzystują na granicy przetrwania skupiają się na sobie i swoich rodzinach, a nie na wartościach społeczności.

    Po drugie, na to wszystko przyszła komuna. W której, jak powiedziałeś, wszystko było wspólne – tyle, że to co wspólne jest w efekcie niczyje (bo włada tym najczęściej skorumpowany urzędnik, a nie obywatel, który teoretycznie jest w 0.00000000000001% właścicielem). A więc wyrywając ludzi ze wsi do pracy w ‚państwowych’ fabrykach i mieszkania w ‚państwowych’ blokach, trudno oczekiwać od nich dbałości o abstrakcyjne dobra wspólne.

    W końcu, po trzecie, coś chyba jest takiego, że w mentalności słowiańskiej jest trochę więcej przyzwolenia na bałagan, chaos i syf – przynajmniej poza własnym domem. A szkoda.

    19

    3
    Odpowiedz
    1. Winna komuna? A gdzie logika w takim myśleniu? Jak coś nie jest moje albo nie tylko należy do mnie tylko do kogoś innego, jeżeli zarówno ja mam udział, jak i osoba trzecia albo jeszcze kilka innych + fakt, że dostanę po łbie od takiego „urzędasa” (i współpracowników, u których właśnie przepisowo wymuszono posłuszeństwo) jeśli o to nie zadbam, zniszczę albo ukradnę to oczywiście że wzmacniane jest poczucie wspólnoty i współodpowiedzialność za szkodę. 1 za wszystkich – wszyscy za 1.
      Jeżeli coś jest tylko i wyłącznie moje i ma zaspokajać tylko i wyłącznie moje osobiste potrzeby, to dbam tylko i wyłącznie o źródło moich własnych, prywatnych zysków tak samo jak wszyscy pozostali nie zwracając uwagi na potrzeby innych.

      1

      0
      Odpowiedz
      1. Tak, komuna jest winna – ale nie dlatego, że uczyniła wszystko wspólnym ale dlatego, że wyniosła niziny społeczne na salony. Ich wartości, pojęcie moralności i uczciwości jest inne niż elit (tych prawdziwych, wykształconych i znających sens budowania wspólnoty). Dobrym przykładem zderzenia takich „kultur” jest inwazja sowietów na Lwów w 39 roku. Z porządnego miasta, centrum kultury, nauki, ducha uczciwości i prawości ruscy zrobili kibel pełen pijawek. Dzisiaj, mimo rozwoju tzw. cywilizacji, niestety ciągle panuje pokłosie tego sowieckiego burdelu (czy komuny – jak kolega nazwał), głównie mentalnego, co przekłada się na wizerunek przestrzeni publicznej i relacje międzyludzkie (cwaniactwo). Plebs powinien leżeć w warstwie odpowiedniej dla jego poziomu myślenia, a nie wytyczać kształt polityki.

        6

        4
        Odpowiedz
        1. Nie.

          Winna jest twoja stara.

          Dosłownie i w przenośni.

          2

          0
          Odpowiedz
        2. Taaa… Bo to tylko „na wyżynach” byli i są porządni ludzie.
          Mój były, na pytanie czemu tu tyle śmieci na ulicach (w Amsterdamie) powiedział, że dzięki temu inni mają pracę.
          I dorzucił swój karton po soku.

          0

          0
          Odpowiedz
        3. Mam podobne poglądy. Szkoda, że można dać tylko jedną łapkę w górę 🙂
          Plebs „za komuny” zajął najważniejsze stanowiska w państwie, wszystkie urzędnicze i do dziś to pokutuje.

          0

          0
          Odpowiedz
        4. Kolejny prawiczek wyklęty bredzący o złej komunie i płaczący za „minionym dobrobytem jaśniepańskim”. Gdyby to jaśniepaństwo rządziło do dziś większość tej hołoty z blokowisk byłaby półniewolniczym bydłem niepiśmiennym zepchniętym do roli robola niewolnika. Nie. To nie wina komuny, której nie było tylko panów szlachciców że z ludzi zrobili bydło.Niziny społeczne były tylko parobkami, fornalami, ciurami i nawet nie byli klasyfikowani jako naród. Nie rozumiem potomków roboli i ekspedientek w mięsnym że gloryfikują kapitalizm. To chore. Komuna wyzwoliła chama z czworaków, nauczyła czytać i pisać, dała prace niestety zapomniała o kulturze i wychowaniu owej ciemnoty.Zresztą geny, dziedzictwo, mentalność parobka. Pysk od ucha do ucha, na pana ręki nie podniesie ale ukradnie jak sie da. Parobki panów szlachciców też okradały i tak jest do dziś.

          0

          1
          Odpowiedz
  2. Brak poczucia wspólnoty, prywata, jasniepanstwo, sarmatyzm, brak szacunku do własności czy to prywatnej czy państwowej, itp., to nie wina żadnej „złej komuny”. To wina tysiącletniego oddziaływania na psychikę polskiego narodu pewnej ideologii rodem z Bliskiego Wschodu, konkretnie z Palestyny. Przybylej tutaj via Rzym a zaprowadzonej tutaj siłą, przy pomocy między innymi niemieckiego zoldactwa. Ale przy moherowych beretach lepiej o tym nie mów, bo dostaniesz krzyżem w łeb.

    12

    3
    Odpowiedz
  3. O dekomunizacji sobie doczytaj, bo pierdolisz trzy po trzy.

    2

    7
    Odpowiedz
    1. A może na jakieś konstruktywne kontrargumenty się pokusisz zamiast rzucać szambem PIS-owskiego chamstwa?

      5

      1
      Odpowiedz
      1. Ależ proszę uprzejmie: dekomunizacja nie polega na niszczeniu całego dorobku; czy to kulturowego, czy materialnego, wypracowanego w czasach PRL. W założeniu polega to jedynie na usuwaniu symboli: nazw ulic, pomników itp. symboli gloryfikujących wyzwoleńczą Armię Czerwoną i jej polityczne kierownictwo. Bzdurę, że peerelowskie bloki będą wyburzane zasłyszałeś pewnie na marszu KODomitów, jak mniemam? Tam nie chwalą samodzielnego myślenia i zdobywania informacji…

        2

        2
        Odpowiedz
        1. A czy tobie się wdaje że tylko wśród zwolenników KOD i Nowoczesnej są bezrefleksyjni zwolennicy wszystkiego co podsunie przodująca telewizja, portal informacyjny itd.? Że niby po tej „słusznościowej” stronie nie ma debili awanturujących się po ulicach? Już zapomniałeś „Gdzie jest krzyż”?

          0

          0
          Odpowiedz
  4. Od odnośnie toalet publicznych, to rozumiem ludzi, że zostawiają syf. Chodzi o to, żeby niczego tam nie dotknąć i się nie zakazić, a nie zawsze jest łatwo. Przykładowo – sram nie na siedząco, ale na kucaka, stając na podłodze albo na desce. Z tej pozycji czasem gówno nie wpadnie wprost do muszli, ale np. przesmaruje się po otwartej desce z tyłu. Nie będę przecież tego zlizywał w publicznym sraczu albo sięgał po berło obmacane przez osrane łapska połowy miasta.

    1

    5
    Odpowiedz
  5. „sram nie na siedząco, ale na kucaka, stając na podłodze albo na desce.” Tak stojąc na desce, zwłaszcza że deska jest przeważnie śliska. Kogoś chyba poniosło.

    1

    1
    Odpowiedz
    1. Gość na górze dobrze prawi. Albo na Małysza stojąc przed kiblem albo na kucaka stojąc na kiblu. Jak masz trampki, to się trzymają dobrze deski czy muszli. A Ty się rozsiadasz w tych szczynach i gównie? Ten na górze nie napisał o ważnej rzeczy – jak osrasz grubo kibel, to wychodzisz dyskretnie żeby cię nikt nie skojarzył z tym galimatiasem. Głupio patrzeć w oczy kelnerowi i składać zamówienie, kiedy on wie Że po godzinach będzie czyścił stajnię Augiasza.

      0

      1
      Odpowiedz
    2. Tu autor tematu – skoro już schodzimy do takich dennych tematów, to powiem, że ja też sram, stojąc na desce w kiblu publicznym – właśnie dlatego, że wszystko jest osrane i oszczane przez Grażyny, Januszy i Sebiksów. Ale podkładam papier pod buty i na deskę z tyłu żeby jej nie osrać. Czy to takie trudne?

      1

      0
      Odpowiedz
  6. I co ciekawe w komunie. Ludzie pracowali. Kombinowali. Wynosili z zakladow kupe rzeczy, czy tez z innych budowanych obiektow. I wszystko istnialo dzialalo i sie oplacili. Dzisiaj jak cos zginie ktos wyniesie, to nagle juz sie nic nieoplaca, zaraz nie placa ludzia kady , zamykaja bo nie rentowne…

    0

    0
    Odpowiedz
  7. słodycz twej gumowej pałki tak zniewala mnie strażniku

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Moim zdaniem jest to efekt tego, że za komuny była u nas ogólnie bieda, a w systemie który zaistniał po transformacji dorobić się mogli tylko niektórzy, a nie wszyscy. I dlatego wykształciła się dość szybko mentalność „To je moje, a sąsiad/współpracownik/obcy to wróg i śmieć. Więc dlaczego niby miałbym dbać o jego/wspólny majątek i dobrostan? Byłbym naiwniakiem którego łatwo wyruchać.” Jak zacząłem regularnie wyjeżdżać na zgniły Zachód, to szokiem nie były dla mnie zupełnie inne zarobki, infrastruktura, super komunikacja publiczna, centra miast tylko dla pieszych itp., bo o tym się wszędzie słyszy. Szokiem dla mnie było to, że obcy ludzie są dla innych mili, naturalnie uśmiechają się do innych, nie spieszą, nie przepychają, nie awanturują, nieproszeni proponują pomoc itd. I człowiek zaczyna sobie to powoli przyswajać. A jak tutaj wróci i uśmiechnie się na ulicy do jakiejś kobiety to dostanie w ryja. A po zwróceniu komuś uwagi, że postępuje niewłaściwie – można skończyć z maczetą w plecach.

    0

    0
    Odpowiedz

Boję się opinii innych na mój temat

Moja chujnia polega na tym, że nie mogę przestać myśleć o tym, co mogą myśleć o mnie inni. Mam strasznie niską samoocenę i jestem raczej nieśmiała, dlatego za każdym razem jak poznaję kogoś nowego, to wmawiam sobie, że ta osoba analizuje każde moje zachowanie i uważa mnie za ofiarę, bo za mało się odzywam, za mało żartuję, bo jestem nudna, bo to co mówię nie jest warte uwagi, bo czegoś tam w danej chwili nie zrobiłam, co zrobić powinnam… i takie myśli całkowicie mnie blokują i nie potrafię przy ludziach być sobą, bo mam wrażenie, że wszystko co zrobię, dla nich wyda się żałosne i będę skreślona w ich oczach. A to, że nie robię nic również mnie dołuje, bo myślę, że oni uważają mnie za nieśmiałą nudziarę, która nie potrafi się odezwać. Strasznie mi to przeszkadza w codziennym życiu. Czuję się stale gorsza od innych, a przecież pewnie ludzie w ogóle nie zaprzątają sobie głowy myślami na mój temat… owszem, czasem może pojawi się w nich jakaś myśl, że jestem nudna, nieśmiała, czy coś w tym stylu, ale na pewno nie myślą o mnie w takich kategoriach, w jakich ja to robię. Za dużo się przejmuję i nie wiem jak z tym przestać. Poczucie bycia niewystarczająco dobrym towarzyszy mi przez całe życie i nie umiem się go pozbyć, nawet jak próbuję. I nie wiem, czy to serio jest wina mojej psychiki, czy rzeczywiście zostałam stworzona takim nietowarzyskim przegrywem i nic tego nie zmieni…

60
7
Pokaż komentarze (13)

Komentarze do "Boję się opinii innych na mój temat"

  1. Też jestem nie towarzyskim przegrywem i chuj. Jest nas dwoje.

    24

    0
    Odpowiedz
    1. Primo: jest nas znacznie więcej niż dwoje czy troje. Legion nas jest i różnimy się tylko jednym – możliwością panowania nad tym co w naszej głowie. Jednym wychodzi to lepiej i jakoś odnajdują się w życiu, innym gorzej i „umierają” (metafora – psychicznie, emocjonalnie; używam tego słowa bo naprawdę trafnie opisuje ten stan) sobie samotnie w swoich łóżkach. Secundo: poruszyłas dwie kwestie. Pierwsza to problem strachu i lęku, który na przykład mi towarzyszy od zawsze i niestety nie wiem jak sobie z nim radzić. Oczywiście dotyka on przede wszystkim osoby jak zaznaczylaś o sobie z „niską samoocena”, „nieśmiałością” etc. Te słowa akurat mają bardzo szerokie znaczenie i dla każdego mogą być czymś innym. Nie mniej jednak skoro je stosujesz – nie jest z Tobą tak źle. W przeciwnym razie użyłabyś jakieś tysiąc razy mocniejszych słów. Natomiast druga sprawa która poruszasz jest coś co można nazwać problematyka „fajności”. Tak to nazwałem bo to słowo zawiera w sobie tę nieuchwytną nutkę wyglądu, zachowania, postawy, sposobu rozmowy etc. Uważasz że nie jesteś dość „fajna”, wokół wszyscy są „fajni”, starasz się być „fajna”, ale ciągle czujesz że nie jesteś. I tutaj akurat mogę coś napisać od siebie – otóż prawda jest taka i niestety ale samemu trzeba do tego dojść (doświadczenie to hantle umysłu), że Ty w ogóle nie musisz być „fajna”. Wiem jak to banalnie brzmi, jednak naprawdę ani Ty, ani kolega z posta wyżej ani nikt kto to czyta nie musi być „fajny”. Nie potrzebujesz tego. Co więcej – i tu już na pewno mi nie uwierzysz – Ci ludzie których spotykasz na swojej drodze w ogóle nie chcą żebyś była „fajna”, zupełnie tego nie potrzebują. I tu nawet nie chodzi o to że oni nie myślą o Tobie albo Cię olewają, po prostu świadomie i podświadomie „widzą Cię” taką jaka jesteś i akceptują Cię właśnie taką. Nikt nie wymaga od Ciebie i naprawdę nikt nie chce żebyś była „wygadana” czy „nie-nudna”. A właśnie bądź nudna, mało żartuj, nie odzywaj się przez pół imprezy. Jeżeli myślisz że Ci ludzie naprawdę uznają Cię za niewystarczająco dobrą to się mylisz. Człowiek ma w głowie zdecydowanie więcej kryteriów oceny drugiej osoby niż poziom „fajności”. Nikt nie każe Ci być taką jaką nie chcesz być. Nikt nie wymaga żebyś była inna. Nikt Cię nie skreśla, wierz mi. I nikt, nawet na imprezie na której rzucisz dwa suchary a resztę przemilczysz nie chce żebyś była inna. Bądź nudna! Wiesz dlaczego? Bo to jesteś Ty. To nie tamta dziewczyna obok która właśnie powiedziała fajny tekst. Ty nie musisz go mówić. Coś Ci przyszło do głowy? Powiedz. Ale nie dla innych, tylko dla siebie. Pamiętaj – NIGDY NIE MUSISZ BYC „FAJNA”. I życzę Ci żebyś doszła sama do takich wniosków bo zdaję sobie sprawę że kiepski komentarz znaleziony w internecie nie jest zbyt dużym autorytetem 😉

      30

      0
      Odpowiedz
      1. Akurat nie musisz mnie do tego przekonywać. Ja nie mam zamiaru być „fajny”, bo to wiąże się w moim przypadku z robieniem z siebie debila, udawaniem. Ja chce być sobą, myśleć i żyć tak jak chce. Opinie innych na mój temat mam gdzieś, bo wiem, że generalnie większość patrzących na mnie ludzi i oceniających mnie i tak ma moją osobę głęboko w dupie. Ja nie chcę żyć i robić czegokolwiek pod oczekiwania innych, bo to prowadzi do katastrofy. Żyje się dla siebie a nie dla wydumanych zachcianek innych. Teraz mam już nawet w dupie to, że generalnie jestem jak szyba, samotnik, mało wygadany, nie imprezowy, nie lubiący paplac o byle czym, z byle kim, bez sensu i bez potrzeby. Taki wyjątkowo nietowarzyski typ ze mnie, który nie odezwie się nawet cały dzień, jak nie widzi takiej potrzeby. I chuj.

        15

        0
        Odpowiedz
  2. Jak siebie postrzegasz tak widzą cie inni. Jeśli myślisz, że jesteś nudna to pewnie tak jest i tak jesteś odbierana.

    4

    8
    Odpowiedz
  3. Widać się porządnie przy ludziach nie najebałaś. To zwykle rozwiązuje dużo problemów związanych z nieśmiałością w towarzystwie.

    1

    3
    Odpowiedz
  4. Nie wiem, czy chciałaś się tylko wyżalić, czy położyć jednak kres takiemu stanowi rzeczy, ale jeśli twoja odpowiedź jest tego drugiego rodzaju, to zwyczajnie podejdź do najbliższego psychologa-nie psychiatry, tylko psychologa(to duża różnica). Twój problem jest jednym z najbardziej powszechnych i dosyć łagodnych zaburzeń, z którymi świetnie poradzi sobie nawet mało doświadczony terapeuta, a tobie spadnie z umysłu kawał żelaznego odpadu hutniczego, dzięki czemu twoje życie nabierze zupełnie innego wymiaru. Uwierz mi – WARTO.

    5

    0
    Odpowiedz
  5. To zabrzmi jak ocenianie, ale czytając, odbierałam Cię jako mądrą, nietuzinkową osobę, która, kiedy sobie pozwoli rozkwitnąć, być sobą, może dać innym wiele dobrego. Temat, o którym piszesz jest mi bardzo bliski. Odczułam to szczególnie w czasie liceum. Zazdrościłam wręcz rozgadanym, roześmianym i swobodnie zachowującym się rówieśnikom. Wiecznie się obawiałam, że powiem coś nie tak, że zachowam się jakoś głupio, słowem, że się ośmieszę, narażę na krytykę. Wolałam się nie wychylać. Teraz też nie bywam raczej duszą towarzystwa, ale jest dużo lepiej. Spróbuj polubić lub choćby zaakceptować tego kogoś, kto będzie z Tobą całe życie czyli siebie. Postaraj się przestać myśleć o sobie w ten sposób. Zacznij zauważać swoje zalety. Zauważ co Ci się fajnie udaje, w czym jesteś dobra. Sprawiaj sobie różne przyjemności np. nakrywaj sobie ładnie do posiłku. Zadbaj o otoczenie. Przed snem spróbuj znaleźć kilka rzeczy, które były fajne w minionym dniu itp. Nie chodzi mi o narcyzm, ale o coś w rodzaju przyjaźni z samym sobą. Nie staraj się być fajna, spróbuj być prawdziwa. Kiedy zrozumiesz, że nie jesteś w niczym gorsza to fajna też będziesz – jak będzie Ci wesoło, jak smutno czy źle (doły też ludzka rzecz) – to nie fajna tylko smutna lub zła. Inni ludzie też nie są doskonali, mają wady i zalety. I wielu z nich też boi się lub nie lubi oceniania. Kiedy jesteś prawdziwa masz większe szanse np. na dobrych znajomych, przyjaźń czy związek bo widać jaka jesteś. Kiedy próbujesz być fajna, grać kogoś, kim nie jesteś to nie wiadomo jaka jesteś i trudniej się do Ciebie zbliżyć. Na pewno będą tacy, którym się nie spodobasz – trudno, to byłoby nieprawdziwe gdyby wszyscy wszystkich akceptowali i lubili.
    PS. Dobrze piszesz. Pewnie dużo czytasz. Byłoby o czym z Tobą pogadać 🙂

    1

    0
    Odpowiedz
  6. Mam dokładnie tak samo. Mi pomoglo trochę wchodzenie w skórę innych, tzn postaw siebie na miejscu ludzi, których opinii się boisz. Oni też się boją twojego zdania na temat siebie, zastanawiają się czy powiedzieli wszystko dobrze, jak wypadli itd Są tak sobą przejęci, że niemal nie zwracają na Ciebie uwagi.
    Pozdrawiam. Wyjdziemy z tego gówna. Ja trzymam za ciebie kciuki.

    2

    1
    Odpowiedz
  7. Pewnie niektórzy Ci napiszą żebyś miała wyjebane. Nie prawda, ludzie cały czas Cię oceniają lecz podświadomie. Nie będę Cię pocieszał. Są ludzie na tym świecie, którzy będą zajebistymi na każdej imprezie a niektórzy będą zwyczajnie przymulać. Od razu mowie, że nie jestem żadnym przebojowym kolesiem. Trzeba się pogodzić i robić to co się lubi ewentualnie próbować przełamać się, jednak potrzeba kogoś z kogo można czerpać wzorzec. Samemu to sobie można rękę w dupę wsadzić. Pozdrawiam.

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Mam to samo droga nieznajoma. Doszło w moim życiu do tego że przestałem sypiać i z tego powodu i trafiłem do psychiatry,gdzie dostałem leki nasenne. Leki pomogły ale brałem je tylko przez chwilę ze względu gdzie pracuje , teraz natomiast chodzę do psychoterapeuty i jest o wiele lepiej niż było. Spróbuj obrać podobna drogę do mojej może akurat pomoże, wierzę w Ciebie.

    1

    0
    Odpowiedz
  9. Czytając twój wpis, czuje się jakbym czytało sobie.

    1

    0
    Odpowiedz
  10. Kurwa ludzie, jaki sens zastanawiać się co myślą inni? Wyłączyć TV seriale i przestać prać własny mózg, a pozatym po prostu sobą być a nie zgrywać do otoczenia.

    0

    0
    Odpowiedz
  11. Myślisz, używasz mózgu – tym różnisz się od innych ludzi o których piszesz. Można to uznać za wadę albo zaletę, to zależy od ciebie.

    Jesteś inna i już zawsze będziesz, więc albo się z tym pogodzisz i pójdziesz swoją drogą, albo staniesz w miejscu szarpiąc się z myślami

    Niestety nie ma na to lekarstwa, tylko ty możesz siebie wyzwolić. Czyli przestać skupiać się na innych i pozwolić swojej nieograniczonej wyobraźni i kreatywności puścić wodze – powodzenia 🙂
    Nie każdy musi być mistrzem szermierki, ci od szachów też wyzwalają emocje 🙂 a tak na serio, jak nie wiesz co robić to popracuj nad budowaniem zdań 🙂 twoje są zbyt wielokrotnie złożone (bez urazy;))

    0

    0
    Odpowiedz