Przykra chujnia

Opowiem wam o sytuacji która przydarzyła mi się tydzień temu. Otóż to mieszkam razem z żoną i synkiem w bloku z wielkiej płyty, no i ostatnio u naszej sąsiadki, starszej pani, zaczął się remont. Co jakiś czas słychać „jeb”, „brrrr” i inne hałasy, ale w porządku przecież ten remont nie będzie trwał wiecznie, więc nikomu to nie przeszkadza. Problem w tym że przyszła do nas, gdy otworzyłem drzwi, zapytała czy mogłaby skorzystać z toalety, bo u niej remont i nie ma jak, ja odpowiedziałem że oczywiście, nie ma problemu, zapraszam. No i dobra pokazałem jej gdzie jest łazienka, weszła, mija 10 minut, 20 minut, i zaczynam się niepokoić, bo ile można siedzieć w toalecie. Zapukałem i pytam się czy wszystko w porządku, żadnej odpowiedzi, więc wystraszyłem się czy nie zasłabła albo może coś jej się stało, otwieram szybko drzwi… A ona sra do bidetu.

37
59
Pokaż komentarze (39)

Komentarze do "Przykra chujnia"

  1. Zjadłeś to autorze?

    1
    0
    Odpowiedz
  2. Brachu…trzymaj się…

    1
    0
    Odpowiedz
  3. Masz bidet w bloku z wielkiej płyty?

    8
    1
    Odpowiedz
    1. A co to, luksus jakiś czy co? Bidet nie są drogie. Tez mieszkam w bloku i podczas remontu łazienki kazałam zamontować bidet.

      1
      2
      Odpowiedz
    2. Nie kurwa w przedwojennej kamienicy ma kurwa bidet gdzie kible są dalej często na półpiętrze niczym u Ferdka Kiepskiego 😀

      0
      0
      Odpowiedz
  4. Przede wszystkim gratulacje. Gratulacje za to, że w łazience w bloku z wielkiej płyty masz bidet. Jak rozumiem oprócz bidetu posiadasz również miskę ustępową (a jeśli nie to wszyscy sracie do bidetu więc o co ta jazda?). Na twoje pytanie „ile można siedzieć w toalecie” można udzielić precyzyjnej odpowiedzi tylko w przypadku posiadania zegarka z wbudowanym minutnikiem umożliwiającym odmierzanie minut. Jednak taki zegarek (z takim niebieskim podświetleniem wyświetlacza, rzecz jasna) nie będzie w stanie zrekompensować widoku staruszki stawiającej klocka do twojego bidetu jeśli nie będzie posiadał wbudowanego odtwarzacza plików mp3. I tutaj – specjalnie na tę okoliczność – polecam wersję odtwarzającą znany kawałek Majkela Dżeksona pod tytułem „Trzasł bidet” (ang. „Just beat it”). Nie muszę chyba dodawać, że zegarek ów został wykonany mymy własnymy ręcyma popalonymy lutownicą a wbudowanie empetrójki wiąże się z dopłatą dwóch góra trzech dyszek gdyż zobowiązuje mnie januszowo-próżniowo-tereszczukowo-biznesowy system ekonomiczny panujący w naszym kraju gdzie dyplom magistra inżyniera o względnie wąskiej specjalizacji z dziedziny elektroniki jest najzwyczajniej wart roztrzaskania o kant chuja.

    23
    4
    Odpowiedz
    1. trzasł bidet HHAHAHAHAHAA xDDDD

      1
      0
      Odpowiedz
  5. Ja pierdole… ale ciemnica 😀 leczy Ty pewnie do śmiechu nie miałeś. Na takich ludzi mówię że to są „ludzie ze wsi”. Oczywiście z XI w. wsi, gdzie luksusem było posiadanie połowy swoich zębów, a za ponad przeciętne (nie nadprzyrodzone) umiejętności można było skończyć na stosie.


    – Co Pan robi?
    – A sram jak pani pies.

    2
    6
    Odpowiedz
  6. No co, przecież w bidecie twarzy nie myjesz, tylko śmierdzące giry. Nie widzę problemu.

    1
    1
    Odpowiedz
    1. W bidecie nie da się spuścić wody tak jak w kiblu, tylko jest kran…

      1
      0
      Odpowiedz
    2. Jakie giry? Głównie d…ę.

      2
      0
      Odpowiedz
  7. Tez kiedys sralem nie do kibla lecz do wanny bo kibel mialem zapchany I na szczescie sraczke mialem wiec bez problemu splynelo

    27
    0
    Odpowiedz
  8. Wątpię czy ktoś wie czym jest bidet. Sam nie wiedziałem i musiałem sprawdzić w google. Nie lepiej byłoby napisać że ona sra do umywalki ?

    9
    9
    Odpowiedz
    1. Nigdy się nie spotkałem z bidetem w Polsce, a mieszkałem w ponad 10 mieszkaniach…

      6
      1
      Odpowiedz
      1. Jest tylko jedno logiczne wyjaśnienie dla tej sytuacji : jesteś wieśniak i przebywasz w środowisku wieśniaków..

        4
        2
        Odpowiedz
        1. Jak nie wiesz czym jest bidet to jesteś wieśniak. Świetna logika kolego…

          1
          0
          Odpowiedz
        2. Centrum Wrocławia! Nigdzie nie spotkałem się z bidetem.

          2
          0
          Odpowiedz
          1. U mnie na wsi mam bidet

            0
            0
            Odpowiedz
      2. Bo ta historyjka jest zmyślona.

        2
        0
        Odpowiedz
    2. Umywalka jest do mycia rąk, a bidet jest do podmywania się. To jakaś różnica jest. Wolałbym ręką dotknąć odchodów niż…

      1
      0
      Odpowiedz
  9. Co to jest bidet ? Od wytłumaczenia tego powinieneś zacząć.

    4
    1
    Odpowiedz
    1. umywalka do mycia dupy czy nóg, stoi koło kibla i wygląda jak kibel

      1
      0
      Odpowiedz
  10. Wymyślona historia. Za dużo internetow,filmów i serialikow

    8
    0
    Odpowiedz
  11. Muminki cię śledzą, zajebią i zjedzą. – Paulo Coelho

    8
    1
    Odpowiedz
  12. troll. Historia skradziona z ‚pamietnika z wakacji’. Szukaj inspiracji w ‚ukrytej prawdzie’ gowniarzu. i zapierdalaj uczyc sie do klasowki z religii.
    Pytania co beda:
    1. Ile ludzi zamordowal Yehova w swojej milosci do narodu wybrango? podaj w milionach.
    2. Jakie rodzaje smierci uszczesliwialy Yehovego? Wymien przynajmnie 10 rodzajow masowej zaglady.
    3. Jakim czynem Abraham udowownil milosc do Yehowego? Jakie narzedzie zbrodni wykorzystal do tego?
    Jak juz zdasz klasowki i mature z religii to na kolana i wypchnij dupe do tylu by arcybiskop mogl sie spenetrowac, Alleluja!

    5
    2
    Odpowiedz
  13. Przykro to ci będzie jak z twojej winy zdechnie twój współtowarzysz niewolniczej doli.

    1
    0
    Odpowiedz
  14. Zasrana cala miedzysasiedzka znajomosc…

    0
    0
    Odpowiedz
  15. wielka płyta i bidet? smth wrong

    2
    0
    Odpowiedz
  16. Ale jaja, masz pisuar w domu?

    2
    0
    Odpowiedz
  17. Uklęknij patałachu i czytaj. Kiedyś, kiedy jeszcze n ie byłem Mesiem i nie mieszkałem w willi za dwie bańki z dwoma garażami, mesiem i miejscem dla kuca też srałem do bidetu. No może nie całkiem do bidetu bo takowego Panwasz nie posiadał, ale sięgałem tyłkiem do umywalki i przy odrobinie szczęścia waliłem kloca nie obsrywając sobie gaci. Tyle, że umywalka notorycznie się zapychała a pan hydraulik przepchnął mi ją kilka razy aż wreszcie pewnego pięknego dnia się zdenerwował i mi wpierdolił. Potem jednak złagodniał i zrobił mi jesień z dupy średniowiecza. Ech, piękne to były czasy, patałachy… Ale do rzeczy. teraz mam taki specjalny wiatraczek wmontowany w odpływ, zrobiony na zamówienie w najdroższej japońskiej fabryce, który roztrzepie nawet najtwardsze, największe Mesiowe gówno. następnie odchody wędrują do specjalnego zbiorniczka, gdzie po wysuszeniu specjalną kosmiczną technologią są pakowane w gustowne półkilowe woreczki na sprzedaż. Podaję linka: http://www.allegroinne%^Mesio=%^i&*trofea@#$.

    3
    2
    Odpowiedz
    1. „mesio” trzeba Ci przyznac ze masz bogata wyobraznie. Zapraszamy do naszego jakze prestizowego szpitala psychiatrycznego na spocjalistyczne badania, w celu postawienia diagnozy. Jak na razie diagnoza wstepna : chroniczny narcyzm lub poczatek dwubiegunowki

      0
      0
      Odpowiedz
      1. Akurat to co powyżej, to była jedna z podrób Pana twojego. /Mesio
        PS. A Pan twój, patałachu, jest zdrowy psychicznie. To reszta świata jest popierdolona.

        1
        1
        Odpowiedz
      2. „chroniczny narcyzm”

        Nie chroniczny, patałachu, lecz kliniczny. Oprócz tego mam manię wyższości, ale to jest oczywiste i nie muszę się tym przed takimi śmierdzielami jak wy, przechwalać. /Mesio

        PS. Pan wasz nie bez powodu często nawiązuje do Litzmannstadt Kommando – może w końcu któryś z was, tępych roboli, coś skojarzy. Moim idolem jest Adolf Hitler. Sieg Heil!

        2
        1
        Odpowiedz
    2. Mesio Jesli masz tak naprawde tą wille z basenem za pare baniek to zachodzi pytanie czemu nie przekazesz tej wiedzy o sukcesach i rad finansowych wlasnie tym uzytkowniką tej strony. Odpowiem ci na to pytanie martwisz sie tym ze przekazująnc swoją wiedze mozesz stac sie patałachem lub odleciec jak ten przysłowiowy manterlok ha ha ha

      1
      0
      Odpowiedz
      1. Odpowiedz twoja patałachu jest błędna, choć Meś Panwasz nie wie co to manterlok. Tak to już jest w mentalności polaczej, że warunkiem szczęśliwości mesia jest by inni mieli gorzej, by móc nimi pomiatać albo choć zgrywać lepszego i wyżywać sie na chujni. Dlatego Panwasz nie zdradzi wam sekretów swojego bogactwa – a nie dlatego, że nie ma zielonego pojęcia co napisać użytkowniką… W gruncie rzeczy jest tylko prostym zawistnym polaczkiem co to nie zaśnie jeśli komuś nie przysra. Choćby na chujni, patałachy.

        0
        1
        Odpowiedz
        1. Na przyszłość, przed kliknięciem „wyślij”, zajrzyj do słownika poprawnej polszczyzny, bo spierdoliłeś sprawę okrutnie. W słowie „użytkownikom” powinna być właśnie końcówka „om”. Treść komentarza jest bardzo celna.
          #grammarnazi

          0
          0
          Odpowiedz
  18. Zapamiętaj. Prawdziwy maczo, kiedy robi remont, sra do bidetu sąsiada. Zawsze. Prawdopodobnie Twoja sąsiadka to prawdziwy maczo!

    0
    0
    Odpowiedz
  19. Z życia wzięte.Pierwszoklasista ze wsi pyta sie w szkole gdzie tu sie można wysrać.Ktoś dla jaj pokazuje mu pisuar.No i nawalił do pisuara

    0
    0
    Odpowiedz

Jebany sygnał

Sygnał. Pierdolony sygnał telefoniczny, ten który słyszymy podnosząc słuchawkę, kiedy chcemy dzwonić. Pyyyyyyyyyyy… Uzależniłem się od tego cholerstwa. Kiedy byłem mały, bardzo bałem się dzwonić, i dorośli nie potrafili przekonać mnie do telefonowania. Więc kombinowali jak koń pod górę… Synku, może posłuchaj sygnału, jak ładnie piszczy, nie musisz od razu dzwonić, jak się boisz. No i słuchałem tego sygnału. Później jakoś przełamałem lęk przed dzwonieniem i dzwoniłem już bez lęku, normalnie. Do sygnału też nie przywiązywałem uwagi, piszczał sobie przed wykręcaniem numeru i tyle. Ale niedawno się to zmieniło. Zarabiam bardzo mało pieniędzy, więc żydzę na czym tylko się da, także na komórce. No więc jak potrzebuję gdzieś zadzwonić, to dzwonię z telefonu stacjonarnego. No i wszystko wróciło… Najpierw łapałem się na tym, że przeciągam chwilę wykręcania numeru. Nie z lęku przed dzwonieniem, ten już nigdy nie wrócił, tylko z chęci słuchania telefonicznego sygnału. Teraz już mnie popierdoliło na maksa. Podnoszę słuchawkę i godzinami słucham samego sygnału, zdarza mi się całą noc spędzić na słuchaniu pisku w słuchawce. Czasami od słuchawki boli aż ucho (trzeba często zmieniać ucho, słuchamy raz jednym, a raz drugim), a potem głowa, ale chęć słuchania sygnału jest silniejsza. Ostatnio zacząłem słyszeć też głosy, przebijające się przez sygnał, jakby dobiegające z zaświatów. Mówią, że bardzo dobrze robię, i że powinienem jeszcze częściej i dłużej słuchać sygnału, poświęcać temu każdą chwilę życia. Przy jedzeniu też biorę telefon na stół i słucham, bo czuję, że muszę to robić, słuchać sygnału pyyyy pyyyy co robić…

32
58
Pokaż komentarze (19)

Komentarze do "Jebany sygnał"

  1. Schizofrenia – weź szczoteczkę do zębów, ręcznik, zmianę bielizny i zgłoś się do czubów. Ewentualnie możesz jeszcze przestać trollować. Jak wolisz.

    21
    0
    Odpowiedz
  2. Kurwa Poltergeit

    5
    0
    Odpowiedz
  3. Dopóki nie chlapnąłeś o „głosach”, to było nawet możliwe.

    11
    0
    Odpowiedz
  4. Schizofrenia jak nic

    4
    0
    Odpowiedz
  5. „co robić…”

    Wieszać się… Tylko się wieszać.
    A potem bujać przy dźwięku z podniesionej wcześniej słuchawki telefonu stacjonarnego…

    7
    2
    Odpowiedz
  6. Polecam telefon z wbudowanym modułem tłumienia sygnału pyyyyyyyy. Odpowiednio zestrojona grupa filtrów pasmowozaporowych, idealnie dostrojona do częstotliwości sygnału pyyyyyy z układem automatycznego wyboru filtra sprawi, że na samą myśl o braku sygnału pyyyyyyy spierdzisz się z wrażenia a dźwięk Twego pierda będzie przypominał pyyyyyy, tyle że o kilka oktaw niżej. Dodam, że filtr wybierany jest w zależności od lokalizacji i wspaniale działa w Sieradzu, Włocławku, Łodzi i innych równie gównianych lokalizacjach. Wbudowanie wspomnianego telefonu do takiego zegarka z takim niebieskim podświetleniem wyświetlacza jest jak bułka z masłem zjełczałym niczym olej ze starego mercedesa – zajmie mi to niespełna dwa tygodnie zaś moja cena za tą usługę nie przekroczy trzech dyszek. Jednak nie chodzi o to, żebyś, drogi Chujowiczu, używał tego zegarka jak panbuk przykazał. Ty się tym zegarkiem po prostu weź i pierdolnij mocno w łeb.

    12
    2
    Odpowiedz
  7. Jak to co. Masa, potem rzeźba. Może w trakcie robienia masy przyjdzie olśnienie. Mickey Rourke podobno miał olśnienie podczas robienia masy, po którym zrobił sobie te wszystkie operacje plastycznie żeby móc zagrać w filmie Zapaśnik!

    7
    0
    Odpowiedz
  8. Wielu ludzi tak ma,ale taki jeden tutaj wykorzustuje czas słuchania sygnału na montowanie takich zegarków z takim niebieskim podświetleniem.Rób coś podobnego..

    2
    1
    Odpowiedz
  9. Nawiaz kontakt z Paulina Moskalik z you tuba. To jakies nawiedzenie z 4 gestosci, a juz siedzimy w 5-tej. Trza sie przestawic. I kup se Magrava, bo z plazma to masz cos nie tak.

    4
    0
    Odpowiedz
    1. O tak nawiąż kontakt z Magdaleną Pauliną Moskalik i ożeń się z nią bo bidulka sama pierdolca dostaje

      2
      0
      Odpowiedz
  10. Przełącz na głośnomówiący. Bedziesz mógł słuchać centrali 24h. Albo zatrudnimy się w ABW na posłuchach… Rozmowa kontrolowana, rozmowa …

    2
    0
    Odpowiedz
  11. Sygnał dany od strażnika metalową pałką przez grzbiet do bardziej wydajnej zapierdolki.

    0
    0
    Odpowiedz
  12. Są różne rodzaje uzależnienia patałachu. Kiedyś, kiedy jeszcze nie byłem Mesiem i nie mieszkałem w willi za dwie bańki z mercedesem, dwoma garażami i miejscem dla kuca też byłem uzależniony. Przeważnie od bełta, taniej naprutej dziwki i znalezionych petów dopalanych cichaczem. Ale teraz, teraz patałachy nie chodzę już na tanie dziwki bo sam sobie sięgam do paszczy a od tylca posuwa mnie prawdziwy macho prawdziwą półmetrową pytą a jego jaja klaszczą mi o dupsko w rytm muzyki z naszego zakładowego radiowęzła Łódzkiego Wydziału herrCommando czy jak to sie tam, kurwa zwie…

    2
    1
    Odpowiedz
    1. To się nazywa Litzmannstadt cośtam Einsatzkommando i jest to nazwa absolutnie z dupy wzięta. Z mesiowej dupy, rzecz jasna. Facet jeszcze się chyba nie obudził z epoki ostatecznego rozwiązania i powinien za to przynajmniej mocno po głupim ryju dostać.

      0
      1
      Odpowiedz
      1. „To się nazywa Litzmannstadt cośtam Einsatzkommando”

        Produktionsabteilung, patałachu. I jak pojawi się czerwona kropka przy twoim nazwisku, to będziesz tę nazwę do usranej śmierci ze łzami w oczach wypowiadał… /Mesio

        PS. Swoją drogą, „ostateczne rozwiązanie” kwestii motłochu by się nawet i przydało… Świat byłby od razu piękniejszy i cywilizowana reszta -jak Pan twój, Mesio, by odetchnęła. Z drugiej jednak strony, kto zapierdalałby na taśmie naszego Łódzkiego Wydziału Fabrycznego, a przede wszystkim, kto kupowałby syf, który produkujemy na półki dyskontów… Tylko po to was, szczury, my -wasi panowie- jeszcze trzymamy.

        1
        1
        Odpowiedz
        1. Swoją drogą, cóż to trzeba ćpać/brać/chlać/wąchać żeby aż tak pierdolić bez sensu. A przede wszystkim bez logiki. Przeczytałbyś, kretynie, przed wysłaniem swoje komentarze i zastanowił się chwilę… Halo! Jest tam kto? Ktoś z mózgiem?

          0
          1
          Odpowiedz
        2. Zapomniałam dodać… Rzecz w sumie oczywista dla chujowiczów, choć dla ciebie chyba mniej. Otóż płytki jesteś.

          0
          0
          Odpowiedz
  13. tak trzymaj.

    1
    0
    Odpowiedz
  14. „Mam swoje 19 lat na karku ” – zajebiste

    0
    0
    Odpowiedz

Propaganda posiadania dzieci?

Drodzy dzieciaci Chujowicze i Chujowiczki. Zauważyłam ostatnio, że wielu z was ma naprawdę dużo mądrych rzeczy do powiedzenia w życiu i często wykazujecie się rzadko w tych czasach spotykaną szczerością. Przechodząc więc do pytania: zupełnie szczerze, bez owijania w bawełnę – zdecydowalibyście się na ten krok ponownie? Bez oceniania, bez przyklejania łatek. Mam wrażenie, że wszyscy przemocno polecają mi macierzyństwo, ale nie rozumiem jak to ma się do ich jednoczesnych narzekań na to, jak nie mają czasu, kasy, siły, snu, życia. Jestem dość młoda i mam jeszcze chwilę na tę decyzję, ale mieszkanie jest, praca jest, trochę popodróżowane. Jeśli dobrze liczę, to mogłabym to dziecko wysłać na studia jeszcze przed moimi 43. urodzinami. Brzmi to nieźle jak na rozpoczęcie drugiej młodości, a może lepiej dociągnąć swoją obecną, do tej trzydziestki, a potem myśleć o dzieciach? Pozdrawiam i do zobaczenia w komentarzach.

51
19
Pokaż komentarze (75)

Komentarze do "Propaganda posiadania dzieci?"

  1. to powiedz mała kto płacił za te podróże i mieszkanie? ile ty możesz mieć lat 25? W tym wieku to się wynajmuje pokój przy pierwszej pracy. Gdyby Ci, którzy narzekają też coś dostali, to pewnie by nie narzekali, bo mieszkanie na własność będzie miał dopiero ich lun wnuk.

    17
    7
    Odpowiedz
    1. Za „te podróże i mieszkanie” „płaci” pracodawca mój, jak i mojego męża, tak, jak to zazwyczaj w życiu bywa. Lat owszem, nawet nie 25. Da się, wbrew pozorom, z zerową pomocą rodziny. Dlatego właśnie pisałam, że finansowo nie ma problemu.

      5
      4
      Odpowiedz
      1. Gdzie „pracujesz” w domu publicznym? Z tego wynika, że tak tipsiaro.

        8
        10
        Odpowiedz
        1. Żałosny z Ciebie człowiek. Zero współczucia dla przegrywów, którzy życie zjebali sami sobie 🙂

          3
          3
          Odpowiedz
        2. Wygoogluj pensje programistów .NET kochany, dowiesz sie skad kasa na kredyt hipoteczny:)

          2
          2
          Odpowiedz
          1. no nie zesraj się

            2
            0
            Odpowiedz
          2. A propos srania… W wolnym czasie, siedząc na swym białym porcelanowym tronie, zerknij łaskawie do słownika i przekonaj się, że zdanie zaczynamy dużą literą i kończymy kropką, analfabeto.
            #grammarnazi

            0
            0
            Odpowiedz
    2. Może dostała od rodziców co w tym dziwnego. Nie każdy ma starych którzy planują przyszłość swoją i swoich dzieci od wypłaty do wypłaty. I nie każdy w tym wieku musi wynajmować mieszkanie. Niektórzy już dobrze zarabiają a nie jak ty zieją kurwa nienawiścią do każdego kto ma lepiej. Jak nic nie masz to twoja sprawa ale po co się dopierdalasz do osoby która grzecznie spytała o opinię.

      19
      4
      Odpowiedz
      1. To jest akurat coś, na co byłam nastawiona od początku, ludzi naprawdę mocno boli to, że ktoś „coś ma”, mimo że nie widzą drugiej strony medalu – mieszkanie, więc i kredyt, nic za darmo, do tego praca od najmłodszych lat itp. Rodzice zarabiający minimalną w naszym przypadku nie mogli pomóc w ogóle, raczej działa to w drugą stronę tu.

        3
        3
        Odpowiedz
  2. Dziwne że ciągle wszyscy się czepiają kobiet a nie mężczyzn

    8
    14
    Odpowiedz
    1. dzisiaj reprezentujecie poziom taki a nie inny to dostajecie pojazd

      6
      2
      Odpowiedz
    2. No bo mężczyzna to zachodzi w ciąże i rodzi dzieci, co? Weź pomyśl. To wy kobiety macie biologiczne szczególne parcie na zakładanie rodzin i wchodzenie w małżeństwa.

      13
      4
      Odpowiedz
      1. Biologiczne parcie na zawieranie małżeństwa XD

        4
        0
        Odpowiedz
        1. No bo przecież baby chcą jak to one nazywają stabilizacji/bezpieczeństwa finansowego czyli mają biologiczne parcie na właśnie małżeństwo, ale w dzisiejszym świecie to często równa się temu jak wyruchać faceta na majątek i alimenty więc chuj z taką opcją.

          3
          1
          Odpowiedz
        2. napisal: ‚wchodzenie w malzenstwa’. tak jak by sie w to wchodzilo i wychodzilo.

          0
          0
          Odpowiedz
          1. Ty, Grammarmazi, jakbym ciebie dopadł to w tyłek bym ci wsadził rurę z napisem „whodzi hój”. Pozdrawiam 🙂

            0
            0
            Odpowiedz
  3. Widzę, że uczciwie stawiasz pytania więc ci odpowiem jak to wygląda w imieniu żony. Najbardziej pracowity ( specjalnie używam takiego określenia a nie np. najcięższy bo dziecko nigdy nie było dla mnie ciężarem) jest okres do 3 roku życia. Po kolei: nocne karmienia-kilka razy, brak snu, ewentualne choroby infekcje, ciągłe przewijania, szczepienia, latanie całe dnie za dzieckiem w przygięciu aby nie zrobiło sobie krzywdy gdy zaczyna chodzić, potem nauka jedzenia, bunt dwulatka, uczenie korzystania z nocnika itd. Ważne abyś spojrzała racjonalnie na swoje możliwości i była pewna wsparcia partnera/męża i rodziny. Są przecież też inne obowiązki-prowadzenie domu. Generalnie jest to czas ciągłego niewyspania chociaż oczywiście nie ma tu reguły. Potem przedszkole i częste choroby to chyba jest nie do przeskoczenia. Potem już czas leci szybciej. Ja dziecko miałem późno ale wszelkie gdybania co by było gdyby są bez sensu. Dziecko trzeba wielokrotnie w ciągu dnia dźwignąć, przenieść gdy robisz to ciągle to twój wiek zaczyna mieć znaczenie -uwierz mi. Myślę, że 30 lat to ten wiek kiedy należy się zdecydować. To wiek który pozwoli ci wychować dziecko i będziesz miała jeszcze w życiu trochę czasu dla siebie, siłę , chęci będziesz po 50 -tce. Możesz zająć się sobą albo dalej pomagać dziecku w jego dążeniach, stabilizacji. Wg mnie ludzie w ogóle dzielą się na takich którzy są szczęśliwi żyjąc dla siebie i na takich co dopiero jak mają dzieci to mimo trudności dostają wiatru w żagle. Oczywiście mnie tu zjadą te nieudaczniki ale ich nie słuchaj. Słuchaj siebie. A podróżowanie z dzieckiem i pokazywanie mu świata to sama przyjemność, większa niż oglądanie go samemu. Po 2-3 latach możesz spokojnie zacząć, niektórzy zaczynają dużo wcześniej, mówię o dalszych wojażach.

    22
    9
    Odpowiedz
  4. Do zobaczenia

    1
    3
    Odpowiedz
  5. Pan twój, Mesio, (właśnie uklękłaś, doznawszy tego zaszczytu, prawda? 😛 ), dzieci nie posiada (póki co), ale, patałachu płci odmiennej, rzeknie ci w te słowa.

    Primo. Propaganda jest u tych popierdolonych umysłowo. Tym się nie warto przejmować.

    Secundo. (Przez ostatni weekend Pan twój widział to na przykładzie jednego z kumpli swoich, który każdy z czterech dni imprezy kończył „z kurami”, bo musiał wracać „na łono” rodziny, ku jękowi własnemu i zawiedzionych, acz wyrozumiałych, kolegów) Oni narzekają na brak czasu, sił itp, ale to nie oznacza, że z tego by zrezygnowali. Po prostu, summa summarum ma to znacznie większą wartość niż cała reszta. Ergo: bilans -na ogół- wychodzi na plus.

    Tertio. Lepiej dociągnąć swoją obecną młodość, do trzydziestki. I to nie tylko dlatego, że „młodość ma swoje prawa”. Także dlatego, że w wieku tych 30 lat jest się często nawet znacznie bardziej dojrzałym do wychowania dzieci. Tu Pan twój wspomni powyższy przykład kolegi Jego, dorzucając jeszcze jeden -znajomych swoich, którzy pierwsze dziecko mieli w wieku 20 lat drugie dokładnie 10 lat później. Oni sami (a także ich starsze dziecko) zgodnie twierdzą, że w wieku 20+ lat nie byli na to gotowi, czego skutkiem były spore różnice w podejściu i wychowaniu obu latorośli. Idąc dalej tym tropem, to potem skutkuje (często na minus) tym jakie życie te dzieci będą miały w przyszłości. Innymi słowy, do tego przede wszystkim trzeba dojrzeć. I nie, twierdzenie, że są dwudziestolatki dojrzalsze niż czterdziestolatki (co jest zresztą mega rzadkie, bez względu na to co sobie gówniarzeria wyobraża) nie ma tu zastosowania, bo naprawdę jest różnica w poziomie dojrzałości do niektórych rzeczy u określonych grup wiekowych -sposób myślenia jest inny. A podstawą w temacie dzieci jest właśnie taki rodzaj dojrzałości, którego nawet najbardziej dojrzałe dwudziestolatki nie mają. To przychodzi z wiekiem, podobnie jak potrzeba posiadania dzieci. I wtedy jest najlepszy czas.

    Quatro. Nawet jeśli masz jakąś tzw. stabilizację życiową, jeśli masz jakiś rozsadek, to tę stabilizację będziesz mieć lepszą w okolicach tej dociągniętej trzydziestki. A to jest bardzo ważne. Stanowi fundament. Mając lepszą pozycję, będzie łatwiej dzieci wychować na odpowiednim poziomie, a nie tylko „aby było”. /Mesio

    PS. A tak poza tym to Pan twój ponownie przypomina o nieustającej możliwości przyniesienia CV wraz z trzema stówkami pod bramę naszego Łódzkiego Wydziału Fabrycznego. Nasi robole i wyrobnice nasze mają zagwarantowane przyzakładowe przedszkole pieszczotliwie przez zesł… khem… pracujących tam zwane „Mordorem”, więc o opiekę podczas tyrania na naszej taśmie nie będziesz musiała się martwić. A jak się pojawi czerwona kropka przy twoim nazwisku to cię do personelu przedszkola przeniesiemy… A uwierz Panu twojemu, patałachu płci odmiennej… Słysząc taki wyrok, nawet najtwardsi płakali, błagając o litość i przeniesienie do pracy w oddziale karnym na naszej stołówce przy patroszeniu wszelakiej padliny i mieszaniu tego co zostanie z odpadami w kotłach. Ale przynajmniej będziesz mogła ocenić, czy nadajesz się do opieki nad dziećmi…

    11
    8
    Odpowiedz
  6. Absolutnie i bezwzględnie poczekać do trzydziestki. Wysłanie dziecka przed 43. urodzinami to jakieś wyzwanie specjalne? Założyłaś się z kimś? Czemu akurat czterdzieste trzecie a nie czterdzieste siódme? Po co ten pośpiech? Spytam z jakąś taką nieśmiałością: czy nieuleczalna choroba Cię dotknęła? I teraz najważniejsze sprawy… Żeby odczekać te kilka lat potrzebny będzie (absolutnie i bezwzględnie) zegarek odmierzający czas. Żeby dziecko nie pojawiło się za wcześnie, niespodziewanie wręcz, potrzebny będzie (absolutnie i bezwzględnie zgodnie z zaleceniami) kalendarzyk, tudzież kalendarz. Oba te ustrojstwa, czyli zegar i kalendarz, zintegrowane w takim zegarku z takim niebieskim podświetleniem wyświetlacza wyjść mogą tylko spod rąk moich, popalonych lutownicą, poparte dyplomem magistra od siedmiu elektronicznych boleści, wiszącym w kuchni.

    7
    7
    Odpowiedz
    1. Organizm, szczególnie kobiety, im dalej po 30tce, tym gorzej pracuje. Pewnie będzie chciała mieć z dwójkę dzieci, jak zajdzie mając np. 31 lat, urodzi 32, potem kolejne 33-34. To już jest taki dość zaawansowany wiek, te wszystkie procenty możliwych problemów wzrastają. Na chuj czekać i kto takie bzdury podpowiada? Sam nie masz dziecka to morda w kubeł.

      0
      2
      Odpowiedz
      1. Mam dwójkę zdrowych dzieciaków, oba „urodzone żoną” po trzydziestce. Odpowiem ci więc równie dyplomatycznie: spierdalaj z mojego internetu, ciemna maso zaawansowana w swojej ograniczonej tępocie umysłowej.

        2
        1
        Odpowiedz
  7. „Jestem dość młoda i mam jeszcze chwilę na tę decyzję”

    Myślisz, że tak łatwo będzie zajść ci w ciążę? Hehehe.
    Idź do pierwszej lepszej kliniki leczenia niepłodności i pogadaj ze swoimi kopiami po latach, zobaczysz co ci powiedzą.

    15
    10
    Odpowiedz
    1. WŁAŚNIE, ludzie myślą, że hop siup i ciąża, a potem z 31 latek robi się 35 i chuj…

      1
      0
      Odpowiedz
  8. Oczywiście że tak. Kocham moje dziecko i jeden uśmiech wystarcza za całą noc ząbkowania. Ale takie podejście to nie jest automat – o czym świadczą patowiadomości z Łodzi, Radomia, Sosnowca i innych kielec pojawiające się mniej więcej co dwa tygodnie.
    Decydować się na dziecko dlatego że ktoś inny Ci to zachwala to jednak brzmi lekko dziwnie. I od razu plan kiedy idzie wpizdu na studia 😉

    5
    5
    Odpowiedz
  9. No dzieci to wyzwanie. Jeśli tego nie czujesz to na razie odpuść sobie. Nie spanie po nocach brak czasu to pikuś. Taki bobasek podrosnie i zaczyna napierdalać tatusia bo mu coś się nie spodoba. A jeśli juz to po przestań na jednym bo dwoje to już przejebane. Popelnisz parę błędów w wychowaniu i potem synek ci skacze do oczu.

    10
    2
    Odpowiedz
    1. Teraz mam 20 lat, jak miałem 6 wystarczyło że coś mi lekko nie przypasowało, a to żarcie nie takie, woda za zimna, zabawka nie taka itp. wpadałem w furię. Zapierdalałem po domu z płaczem rozpierdalając wszystko po drodze. Aby zachować te najlepsze kwiaty wazony itp. matka próbowała mnie łapać, wtedy brałem kij oj szczotki i mówiłem że jej zajebie jak mnie ruszy. Wszystko kończyło się jak przyszedł ojciec, zajebał raz i spokój na kilka dni. Kiedyś sąsiadka powiedziała do mnie Kacperek- rowerek. Wpadłem w furię, zacząłem rzucać kamieniami z drogi w jej okno, jak te się skończyły, rozjebałem jej wszystkie kwiaty przed domem. Później szkoła, matka musiała przychodzić na lekcje, wezwania do szkoły nieraz 2 dziennie, wyzywanie nauczycieli, bójki z kolegami, niszczenie wszystkiego, to tak w skrócie. I wieeele wiele innych. Oboje rodzice byli wtedy po 30. Myślę że wpływ na to miało to, że wychowywałem się prawie bez ojca. Takich historii jest z mojej strony jest niepoliczalna ilość. Nie będę mówił czy masz robić dzieciaka czy nie, piszę tylko jak to wygląda, jak popełnisz błedy w wychowaniu, będziesz poświęcała mu za mało czasu, będzie wychowywał się z jednym rodzicem itp.

      7
      2
      Odpowiedz
  10. Eeeeeeeeeee, skoro pytasz o takie rzeczy na chujni to może lepiej wstrzymaj się z posiadaniem dzieci…

    23
    1
    Odpowiedz
  11. Mi mówią że jestem stara i nie mam chłopa_(jesten przed 30stką…) i czas dzieci robic bo będzie za późno… A ja juz od ladnych paru lat wiem,ze nie chce ich mieć. Jestem na to zbyt leniwa a geny mam takie sobie,nie warto ich „przedłużać”. Oczywiście wszyscy mówią, ze kiedyś będę chciała je mieć a juz nie będę mogła. Czyli,że mam sobie zrobić na zapas,tak w razie czego? Wiem jedno,trzeba w takich kwestiach postępować w zgodzie ze sobą, żeby za kilka lat nie być sfrustrowanym człowiekiem plującym sobie w brodę za zbyt pośpieszne decyzje (z powodu wpływu który wywiera otaczający świat). Jeżeli teraz daje Ci szczęście nieposiadanie dzieci to po co się w to pchać… Ale to tylko moje zdanie.

    20
    3
    Odpowiedz
    1. Jesteś dla mnie kochana i rozsądna buziaki :*

      5
      1
      Odpowiedz
    2. „być sfrustrowanym człowiekiem plującym sobie w brodę za zbyt pośpieszne decyzje” ale tak samo możesz być sfrustrowanym człowiek jak nie będziesz mieć tych dzieci i nie będziesz mogła ich mieć, prawda? No to jest możliwe bo skąd wiesz, że za ileś tam lat nadal będziesz prezentować to samo podejście? Zresztą moja matka też twierdziła, że żadnych dzieci nie będzie mieć a potem urodziłem się ja, planowany. Ona miała wtedy 19 lat.

      4
      6
      Odpowiedz
      1. Wychodze z założenia ze jesli teraz jest mi dobrze że swoją sytuacją życiową to nie będę jej zmieniac tylko dlatego, ze kiedyś mogę zmienić zdanie.

        4
        2
        Odpowiedz
    3. A potem nagle przyjdzie chwila, że chcesz i okaże się, że mając 40tkę na karku to możesz sobie co najwyżej bambuska za 5 dolarów miesięcznie zaadoptować… gówno wiesz, że nie chcesz, kobietą jesteś, na pewno chcesz, tylko jakieś bzdury sobie wmawiasz.

      1
      2
      Odpowiedz
    4. Zostaniesz moją żoną? 🙂

      0
      0
      Odpowiedz
  12. Nie. Dzieci są niewdzięczne (jak wszyscy ludzie). Ile byś nie zrobiła, ile byś nie dała dziecku to i tak na starość Ci nie pomogą. Tyle lat straconych. Myślałam, że dzieci na starość mi pomogą, a im wiecznie mało i tylko chcą brać, a nic dawać. Z rodziną wychodzi się najlepiej na zdjęciach.

    21
    7
    Odpowiedz
    1. Jak se wychowałaś, tak masz. Ja sobie nie wyobrażam zostawić moich rodziców na starość, moi dziadkowie jak byli chorzy albo jak potrzebowali jakiejkolwiek pomocy to zawsze dla nich znalazłam czas i siłę.

      5
      3
      Odpowiedz
  13. Zaprawdę powiadam wam ,romnażajcie się i czyńcie tę Ziemię pełną ,albowiem Kościół Święty,Matka Wasza,bardzo potrzebuje denarów waszych,ku wygodnemu życiu zastępców moich na Ziemi.Tej Ziemi…

    7
    5
    Odpowiedz
  14. Hej! Może nie powinienem się wypowiadać, bo nie mam dzieci, ale… Uważam, że jeżeli znajdziesz odpowiednią osobę, z którą będziesz chciała mieć dziecko, to nie musisz czekać do przekroczenia magicznej granicy 30 lat, bo niby po co. Pomyśleć o dzieciach możesz już, a do kariery i pracy zawodowej zawsze możesz wrócić, jak podrośnie. I wtedy możesz też się zastanowić, czy chcesz poprzestać na jednym dziecku, czy mieć ich więcej. 🙂 Takie jest moje zdanie.

    4
    5
    Odpowiedz
  15. Droga Polko, jako matka po 40-scte (czy jak to sie pisze), to napisze tak: zaczekaj, nie spiesz sie. Ja mialam dzieci dosyc wczesnie, i kazdy mi pierdolil ze to dobrze, ze lepiej jest byc mloda matka niz stara, ze studia zawsze jeszcze moge zrobic w pozniejszym wieku. Niestety, rzeczywistosci nie oszukasz. Wracam na rynek pracy od lat, jako osoba nie kompetentna. Tak jak na brak snu nie ma panaceum, to wszystko odbija sie na psychice, zdolnosciach intelektualnych i tak dalej. Pisze o sobie, wiec jak ty jestes zdolna, wyksztalcona i po studiach i ze stazem to inna praca. Ale pochulaj sobie jeszcze niz sie w pieluchy wkrecisz.

    9
    2
    Odpowiedz
  16. a masz partnera do dzieciowania sie? bo polowa bolu, harowy, nieprzespanych nocy, alimentow, pieluch musi spasc na jego barki. No i odrabianie lekcji, obcieranie dupy, wywiadowki, syf w domu – nic tylko przyjemnosci. Zebys za rok tu nie pisala ze zalujesz.

    12
    1
    Odpowiedz
  17. My para 36 i 41lat, bez dzieci…. I nigdy za nic tego byśmy nie zmienili! Spokój luz, blus a znajomi ledwo wiążą koniec z końcem od 20 lat. A my? A w tym roku pojechaliśmy sobie do Tokio. Schibuya, Odaiba, Roppongi i takie tam… 🙂

    12
    5
    Odpowiedz
    1. Rafał Otaku – śnisz?

      2
      1
      Odpowiedz
  18. Wspolczuje twoim dzieciom .Stoisz jak Kapo z miarka i mierzysz . I po chuja? Skad wiesz ze dozyjesz 43 ? Jestes wyrachowana cwaniara -odpusc sobie macierzynstwo . Bachor sie zesra a tobie skonczy sie swiat .Moze kiedys ,ale tera NIE.

    4
    3
    Odpowiedz
  19. Dzięki za odpowiedzi, są mniej więcej takie, jakich się spodziewałam i co już w życiu słyszałam. Część dziwi się, że obliczam lata, rozważam opcje, według mnie to nie są chłodne kalkulacje, tylko…życie. Życie, które fajnie zapewnić najlepsze możliwe i sobie i potomkowi. Mimo młodego wieku nie jestem z pokolenia „yolo”, nie umiem robić pod wpływem chwili, a hormony podpowiadają mi kilka razy w miesiącu zupełnie sprzeczne rzeczy w kwestii macierzyństwa 😀

    4
    5
    Odpowiedz
  20. A w ogóle z tymi pieluchami to jakiś dziwny stereotyp. Ja tam lubiłem przewijać mojego synka. Jak słyszę „wpieprzysz się w pieluchy, wycierać dupę itd.” to się dziwię. To jest miłość moi kochani, sami zobaczycie, jeszcze na koniec stópki wycałujecie i będziecie żałować że ten czas tak szybko mija:)

    5
    10
    Odpowiedz
  21. Na wczesnym etapie, wszystko zależy od osobowości. Są matki-polki, dla których posiadanie dzieci jest ich celem życiowym, a są tez osoby bardziej indywidualne, które cenią swoją wolność. Jeśli nie czujesz teraz zewu natury, przekonania i celu w posiadaniu potomstwa, to odpuść sobie, takie jest moje zdanie. I pamiętaj, żeby nie żałować żadnej decyzji, bo jedno jak i drugie wyjście ma swoje dobre i złe strony.
    Jeden z moich znajomych posiadających 3 dzieci mawia, że dzieci najpierw ciągną z ciebie ile mogą, a potem odchodzą. Widać, zwrócił uwagę na jedną ze stron.
    Ze swojego doświadczenia mogę powiedzieć, że prawda leży po środku. Nie ma jednoznacznej oceny. Rzeczywiście dzieci zmuszają Cię do poświęcenia swojej wolności, swobody decydowania, poruszania się, targają Twoje zdrowie i to na wiele lat (nie tylko na początku), ale wnoszą też wielkie wartości „rodzinne”.
    Gdybym miał ponownie decydować o posiadaniu dziecka, przy mojej osobowości „wolnego człowieka”, na tę chwilę nie zdecydowałbym się. Nie wiem jednak jak moje poglądy będą wyglądać za kilkanaście lat, mogą się całkiem odmienić. Zrozumienie pewnych kwestii przychodzi po dłuższym czasie, z jego perspektywy człowiek dostrzega znacznie więcej.
    Pogadaj lepiej z tymi, którzy dzieci maja już odchowane.

    10
    0
    Odpowiedz
  22. Nic co ma wartość nie przychodzi łatwo. Posiadanie dziecka jest świetne, ale słono kosztuje, i nie mówię bynajmniej o finansach. To wielki wysiłek i wiele wyrzeczeń, ale najważniejsze jest, że warto.

    4
    1
    Odpowiedz
  23. Moim skromny zdaniem warto w ogóle je mieć, jeśli:
    1. Jesteś tak skonstrowana psychicznie, że bardzo Ci na tym zależy. Marzyłaś o tym od lat. Bardziej niż na tym, żeby było Tobie w życiu lepiej. Taka oddana sprawie niczym zapalony kibic piłkarski. Że jesteś w stanie zaakceptować to, że obniżysz sobie standard życia i ogólnie będziesz musiała więcej zapierdalać w życiu. Musisz być takim trochę fanem tego, czerpać przyjemność z wysiłku na rzecz innych. Bez tego tylko się rozczarujesz. Koleżanka mojej mamy ma dziecko i się męczy i nawet tego specjalnie nie ukrywa, bo ma dziecko tylko dlatego, żeby ludzie się od niej odczepili. A już nie jest takie małe, do szkoły chodzi.
    2. Musi Ci mieć kto pomóc w razie czego. Mąż, dziadkowie, znajomi.
    3. Sprawy bytowe muszą być ogarnięte. Żadnego wynajmowania czy wydawania połowy dochodów na kredyty. Sprawy mieszkaniowe nie mogą Cię stresować. Ma być obiektywnie nieistotny w budżecie.
    Jeśli tego nie ma, to będziesz żałować. A bez punktu 1 tylko spierdolisz sobie mniej lub bardziej życie.
    Aha, moja mama miała wszystkie 3 punkty, jest ogólnie bardzo zadowolona, ale mówiła, że jakby cofnęła czas, zdecydowałaby się po 30 dopiero (urodziła pierwsze dziecko w wieku 21 lat, ostatnie – 31). Wtedy jest dużo łatwiej jeśli sprawy toczą się się dob rym torem (tj. nie jesteś kretynką albo nieudacznikiem która w wieku 30 lat nie ma żadnej umiejętności ani żadnego zawodu co dziś takie powszechne ani nie przydarzy Ci się jakiś wypadek). A uwierz mi, moja mama to wzór kobiety poprzedniej epoki, taka stara szkoła, co to wszystko umie zrobić, nie boi się żadnej pracy i nie ma dla niej żadnych problemów. Trójkę dzieci wychowała, każde świetnie sobie radzi. Więc nie spiesz się, poczekaj te 5 lat, poustawiaj się jeszcze i pobaw. Pozdrawiam.

    3
    2
    Odpowiedz
  24. Ten stan umysłu, kiedy porady odnośnie macierzyństwa szukasz na stronie chujnia.pl.

    8
    4
    Odpowiedz
    1. Jaka to różnica gdzie? Rodzice cisną twierdząc, że to jedyny słuszny pomysł na życie, ludzie wokół opiewają macierzyństwo i udają, że jest idealnie, bronią swoich wyborów z całej siły, a ja znając ich trochę lepiej widzę, jak często jednocześnie świat wali im się na głowę, jak się duszą. Nikt tego nie przyzna w oczy, że nie zdecydowałby się na dziecko mogąc cofnąć czas. Ludzie w internecie bardzo często są sfrustrowani i poirytowani, czy na chujnia.pl, czy na jakimkolwiek forum. Tych tutaj cenię za to, że tego nie ukrywają, to autentyczność o jaką ciężko. Poza tym sądzę, że lepiej wylać żale tutaj, siąść, zebrać myśli, napisać ten tekst (co pomoże też, po ponownym przeczytaniu, samemu zauważyc, jak często przesadzamy) i mieć to z głowy, wywalić z siebie i dać do poczytania komuś, kto chce to czytać, jednak wszedłeś tu z własnej woli, jak każdy z nas.

      12
      1
      Odpowiedz
      1. Jeśli naprawdę nie wiesz jaka to różnica, to ja ci tego nie wytłumaczę.

        0
        4
        Odpowiedz
    2. To nie jest taka zła strona wcale.

      0
      0
      Odpowiedz
  25. Proszę Pani krótko i na temat, bo szanuję Pani czas – im starsze komórki jajowe tym większe ryzyko zjebanego dziecka, a od 25 roku życia się starzejemy, nie wiecie o tym stare egoistyczne rury?

    3
    9
    Odpowiedz
  26. Urodziłam dziecko w wieku 24 lat. Dziś syn zdaje maturę. Jest ogarnięty i samodzielny. Jestem o niego spokojna. Mogę teraz zająć się tym co lubię. Ale… Mam koleżankę w moim wieku, która rodziła późno i ma syna 7 letniego. Uważa siebie za młodą, bo twierdzi że małe dzieci odmładzają. Może, ale jej podejście do syna jest już inne. Jest nadopiekuńcza i rozpieszcza go. Nie wspomnę o problemach w samej ciąży. Dużo łatwiej i przyjemniej jest chodzić w ciąży mając dwadzieścia parę lat. Szanse na urodzenie zdrowego dziecka są większe. Wnioski wyciągnij sama.

    5
    1
    Odpowiedz
  27. Prawdziwa kobieta rodzi młodo.

    1
    4
    Odpowiedz
  28. Nie wiem czy Pani o tym wie ale o wiele więcej dzieci chorych rodzą młode matki i to jest fakt wynikający ze staystyk a nie z opowieści babci Maryni żeby była jasność. A dlaczego? Bo nie robią dokładnych badań genetycznych tak jak matki które są starsze i robią je obligatoryjnie i tyle w temacie. Do 40 – tki wszystkie mamy jednakowe szanse. Pozdrawiam.

    3
    5
    Odpowiedz
    1. Czyli badanie genetyczne w ciąży uzdrawia chore dzieci. Fajnie, nie wiedziałam.

      2
      1
      Odpowiedz
    2. Czyli taka co zrobi badania prenatalne ma prawo wyboru: urodzić czy nie. Dlatego mniej rodzi się chorych dzieci po 40 tve? Babciu Maryniu?

      1
      0
      Odpowiedz
      1. Właśnie tak.

        0
        0
        Odpowiedz
    3. jest to oczywiste kłamstwo co piszesz.
      Większe szanse na zdrowe macierzyństwo mają młode kobiety, nie mówiąc już o tym że ciąża w wieku 30+ to dla niektórych kobiet pozostaje już tylko w sferze marzeń. Taka jest biologia. Jeżeli pójdziesz do jakiegokolwiek ginekologa/położnika powie ci to samo. Badania genetyczne może zrobić każda kobieta i uwierz, że wiem jak wygląda rozkład statystyczny częstości narodzeń dzieci z wadami typu zespół downa/edwardasa. Im bliżej 30 tym statystyka bardziej nieubłagana a prawdopodobieństwo rośnie GEOMETRYCZNIE (wygogluj sobie jak nie wiesz co to znaczy). To dlatego stare baby mają OBLIGATORYJNE badania. I zwykle częściej wiedzą że urodzą kalekie dziecko, a tym samym starają się często taką ciążę usunąć. A to już jest zwykłe morderstwo moim zdaniem. I taki jest powód tych „magicznych” zachwiań w tej statystyce.

      Dlatego jeżeli kobieta chce mieć zdrowe dziecko, to powinna je mieć przed 30.
      Żadne tabletki na zdrową ciążę nie pomogą – taka jest prawda.

      3
      3
      Odpowiedz
  29. Też znam takich co to polecają mieć dzieci.

    Noż kurwa, typ biedny jak szczur, bez szkoły, z robotą najgroszą jaka może być (UK), bez kontraktu, ot na telefon jak dziwka.

    Typiara to samo.

    Bez nadzieji, bez szans, ale kurwa ostro dzieciaka chcieli, chuj wie po co ?! Dla rodziców ? Ja pierdole, dziecko to się ma jak na nie stać i na jego przyszłość.

    Jak oni temu dziecku zapewnią przyszłość ? Nawet biedackie śmiecie nie wiedzą ile kosztuje opiekunka.

    Ale co chwila z tych ćpuniarskich mord słyszę że to niby najlepsza decyzja i mocno polecają.

    Rzygam tęczą.

    9
    3
    Odpowiedz
  30. Haha znam takiego jedno śmiecia. Ćpa na potęge, gówno zrobił, biedny w chuj, nawet samochód kurwiszony nie mają. Ale myśli że jak wpadł z bachorem to coś osiągnął według niego. Hahah jebane biedaki.

    8
    1
    Odpowiedz
  31. Ludzie mający dzieci to jakiś zupełnie inny świat. Oni kompletnie nie rozumieją bezdzietnych i twierdzą że bezdzietni nie zrozumieją ich. Najpierw dwa lata babrania się w gównach i nieprzespanych nocy bo nie wiadomo o co takiemu małemu wrzaskunowi chodzi, bo mówić przecież nie umie. Potem kilka lat totalnej rozpierduchy w domu po to, żeby zaraz potem mieć w domu jakiegoś nażelowanego zjeba z pedalską fryzurką i telefonem przyklejonym na stałe do łapy. Nie dość że łazi taki lamusek po mieście w pedalskich ciuchach, pedalskiej fryzurce, pedalskich pinglach, wkurwia ludzi puszczając jakąś rąbaninę z telefonu i głośnik na Bluetootha, to jeszcze nie możesz jechać na urlop wypocząć gdzieś na odludzie, bo nastoletni zjeb nie wytrzyma dnia bez internetu. Myślisz tatuśku jeden z drugim że będziesz syna uczył rozpoznawania tropów dzikich zwierząt, uczył go rozpalania ogniska jedną zapałką, czy orientacji w terenie. Taki chuj jak słonia trąba. Szczeniak pozbawiony komórki traci wyznaczniki funkcjonowania i zamieni ci urlop w koszmar że będziesz marzył o powrocie do pracy żeby mu kupić jeszcze nowszy telefon bo inni mają, a jego już jest stary choć nie ma jeszcze roku. Trochę łatwiej jest jak się urodzi córka, bo przynajmniej nie wkurwia swoim wyglądem, chyba że wygoli sobie jeden bok, jak niedawno było to modne, chuj że wyglądały jak podskubane gęsi, ale za to modnie. Ale i tak w końcu zacznie się prowadzać z jakimś osiedowym zjebem z pedalską fryzurą, komórą przyklejoną do łapy i oboje będą słuchać jakiejś rąbaniny z tejże komóry, a ty człowieku zastanawiaj się czy aby nie kopnąć starej w dupę, bo niemożliwe żebyś to ty spłodził coś takiego. Oto uroki rodzicielstwa.

    15
    2
    Odpowiedz
    1. Zapomniałeś dodać, że córką opiekować się będzie trzeba także wtedy, gdy ten osiedlowy zjeb spłodzi jej bachora, a potem pójdzie w pizdu. Opiekować się będzie trzeba nie tylko nią, ale tym genetycznym mutantem, potomkiem zjeba z komórką. Dopiero jak zacznie jebać w kościach, a wiek emerytalny zbliży się nieco tymczasowo, wtedy poczujesz się wolny. Ale podróże odbywać będziesz mógł tylko na krótko, bo zabraknie leków.

      6
      0
      Odpowiedz
    2. Ludzie nie mający dzieci to jakiś zupełnie inny świat. Stoi taka podstarzała para w markecie i trzymając się za rączkę wybierają sobie po 10 g pysznej wędlinki przekomarzając się przy tym i dając buziaczki, czy może taka a może taka. Na wakacjach wszelkich zajeżdżają wypasionym dżipem ubrani w markowe ciuchy od stóp do głów zadając szyku ale ukradkiem łypią zazdrośnie na rodziców bawiących się ze swoimi pociechami, którzy mają może mniej ale tak naprawdę nieporównywalnie więcej. Zanudzają otoczenie niesamowitymi opowieści w jakiej to ostatnio byli knajpce i jak pyszne i niesamowite ciastko zaproponował im kelner do kawki – jejku, jejku, rozśmieszając tymi opowieściami swoich rozmówców, którzy jednak przytakują im ukrywając znudzenie. Uwielbiają te wieczorne spacerki, trzymając się za rączki spijając sobie z coraz starszych dziubków słodycz i miłość. Mają wiele czasu na książki, kino, teatr ale gdzieś tam czują że tez chcieliby dotknąć prawdziwego życia które w tych książkach i kinie widzą. Z mocno ukrywaną zazdrością słuchają opowieści znajomych o tym co studiują ich dzieci, jakie odnoszą pierwsze sukcesy zawodowe, jakie przyżywają pierwsze zauroczenia, jakie mają plany, marzenia. Jednocześnie starają się wmówić sobie i innym ( oczywiście tylko anonimowo bo inaczej nie maja odwagi) że wszystkie dzieci do zjeby, półmózgi i przygłupy bo używają telefonów komórkowych albo internetu.
      Przemierzają więc samotnie lasy w poszukiwaniu tropów dawnych dni.
      Są coraz bardziej żałośni, im starsi tym bardziej zgorzkniali. Wszystko przeczytali, wszystko widzieli, wszędzie byli, wszystko jedli i pili…

      2
      9
      Odpowiedz
      1. Opowieści o ciasteczku i kawusi są równie fascynujące jak opowieści o tym jak się trzylatka zwaliła w majty. Czy na serio uważasz, że zazdroszczę matce tej trzylatki babrania się w kupie? To już bym naprawdę wolał spożyć to ciasteczko przy kawusi.
        Dzieci to w sumie jeszcze są spoko, da się wytrzymać. Gorzej z nastolatkami. Łazi taka królewna z fochem, chuj wie o co jej chodzi, choć sama twierdzi z wyraźnym wkurwem w głosie że o nic. I tak łazi i psuje atmosferę. Razu jednego jak byliśmy pod namiotami, moja ex postanowiła zaprosić na weekend znajomych z taką właśnie czternastką, która wpadła w głębokie przerażenie jak się okazało że nie ma zasięgu. I foch i zrzędzenie że nudno, ze zmuła i pretensja do rodziców że ją zabrali bo przecież bardziej fascynujące dla tego zjeba by było wyjście w te same miejsca po raz 164 z tymi samymi znajomymi i wgapianie się w komórę. Powiedziałem królewnie parę „ciepłych” słów, po których się popłakała i zamknęła się w samochodzie i oświadczyła że będzie tu siedziała, dopóki nie pojadą. No i pojechali. Oczywiście obrażeni i z fochem nie mniejszym niż u córuni. Jakoś średnio sobie wyobrażam życie z taką małolatą pod jednym dachem. Chyba bym wychodził z domu jak ona jeszcze śpi, a wracał jak ona już śpi, a w weekendy uciekał byle dalej od niej.

        4
        0
        Odpowiedz
        1. To co zamierzasz?

          0
          1
          Odpowiedz
      2. Różnica jest taka, że ci bez dzieci opowiadają o tym co sami przeżyli, a ci z dziećmi opowiadają o życiu… swoich dzieci 😉

        0
        0
        Odpowiedz
    3. Miszczu! Ten tekst nadaje się na podkład do sceny z „Dnia świra” w której Miauczyński odwiedza syna, robi mu dzióbek że nie ma chuja we wsi po czym obaj wychodzą rozmawiając o tym, czy laska popuściła Szopenowi szpary oraz że „tato, kurwa, ja się nigdy, kurwa, nie ożenię, kurwa”.

      4
      0
      Odpowiedz
  32. Jestem 28 letnim starym prawiczkiem i wszystkie moje rówieśniczki są już zapłodnione. Niestety większość ma przewalone, tatusiami są typy „hwdp na 100%, marijuana rulez” i inne ścierwo co w życiu nie pracowało bo starzy dają. Byłbym sto razy lepszym ojcem, szkoda że jestem zdeformowany fizycznie i informatyiem aspołecznym z wieloma dyplomami 🙁

    7
    4
    Odpowiedz
  33. Ten materializm was wszystkich kiedyś zadusi.

    4
    1
    Odpowiedz
  34. Masz góra 2-4 lata na decyzję. Albo się decydujesz na dziecko w wieku do 28 lat, albo w ogóle. Dlaczego? Wystarczy popatrzeć na te dzieciaki. Im bliżej 30 tym bardziej spierdolone. Można jeszcze próbować w wieku 34 lat, ale wtedy masz ryzyko że urodzisz coś nie do końca zdrowego.

    2
    1
    Odpowiedz
  35. Oczywiście! Nie widziałem siebie w roli ojca, ba, ta cała otoczka i ciśnienie mnie wkurwiało. Gdy urodziła się córka – chuj wszystkim w dupę, ONA jest teraz najważniejsza, najcudowniejsza i jest sensem mojego średniego życia (ja miałem średnie dzieciństwo i zostały mi schizy po tym). Jeśli kobieta jest przynajmniej w porządku, to rób dzieciaczka! Fakt, że zaraz będzie krzyk o drugie i trzecie, ale chuj – raz kozie śmierć. Pamiętaj, że lata lecą. Grunt, by pierwsze przed 30tką, drugie rok-dwa po urodzeniu pierwszego. Inna sprawa, że u nas faktycznie jest propaganda na… trójkę dzieci, bo wtedy najwięcej dostajesz, najmniej limitów masz, itd. Decyzję o dziecku podejmij PRZEDE WSZYSTKIM analizując partnera, czy odpowiedni, a nie, czy masz już na tyle lat. Chuj z latami!

    0
    1
    Odpowiedz
  36. Dzieci to ogromny obowiązek i musisz być na to gotowa, że Twoje życie już nie będzie tak beztroskie. Z dziećmi zorientujesz się ile czasu marnowałaś. Lata Ci polecą, jak z bicza strzelił. Długo mi zajęło, zanim się z tym pogodziłem. Czasem nie mogę znieść rozniesionego mieszkania, niedojedzonego żarcia i zwolnień z pracy, bo dziecko chore. Czasem mi brakuje wolnego czasu, zagranicznych podróży, snu(mojej żonie jeszcze bardziej!), ale też czasem czuję takie ogromne szczęście, jak przytulam do siebie moją córeczkę, kiedy zostawiam ją w żłobku – i nie potrzebuję wtedy nic więcej poza tą chwilą. Obejmuje mnie małymi rączkami i mocno ściska i przytula. Lubię też uczyć czegoś mojego syna i dawać mu niebezpieczne przedmioty do ręki – wtedy cieszy się, że go doceniłem. To może być ogromne szczęście, tylko dla dzieci trzeba mieć dużo cierpliwości i miłości, uśmiechu oraz wyrozumiałości. Moja żona ma chyba mniej tego ode mnie i czasem jej naprawde ciężko. Nie wystarczy dać im zabawkę i posadzić przed telewizorem, nie wystarczy nawet im się tylko poświęcać, bo to wyczują. Trzeba konkretną część siebie oddać i znaleźć w tym radość. Zobaczyć w dziecku małego siebie, i w sobie małe dziecko. Najwięcej zależy od predyspozycji Twoich i małżonka/chłopaka do zakładania rodziny. Z pozytywów, to dzieci fajnie się śmieją(kiedy nie płaczą), są słodkie, jak śpią i mają fajny zapach – Twój zapach – który sprawia, że chcesz je zjeść (nie wąchaj cudzych, bo tylko na swoich to działa).

    2
    0
    Odpowiedz

Zapach lochy

A było to tak:
Miasto powyżej 500 tyś mieszkańców, dzień powszedni, godziny wczesnoporanne (powiedzmy 6:50), pętla tramwajowa.
Niczego się zupełnie nie spodziewając, zasiadam dupą mą wygodnie w wyludnionym tramwaju, przygotowując się na kolejny wpierdol mentalny który przyjdzie mi dzisiaj zebrać ze stron różnych.
I oto zbliżając się do czasu odjazdu, w kierunku pustego tramwaju jak szarańcza, jak plaga egipska nadciąga horda bab. ładne i brzydkie, chude i te sowicie wytuczone, z włosami krótkimi i długimi, blond i rude… Wszystko.
A że kobitki mają w czaszkach wbite tylko kilka instrukcji i to prostych, większości oczywistych rzeczy nichuja nie są w stanie zrozumieć i tyle. W drodze ewolucji kury przyczyniły się do tego by dać kobiecie funkcję „nie sraj gdzie popadnie” no i się od tego zaczęły problemy z doborem płytem do łazienki, fug, luster i „DODATKÓW” (słowo klucz).
Ale koniec tej niepotrzebnej dygresji, wszak chodzi mi tylko o smród. Kiedy już ten ordynarny tłum bab dopadnie tramwaju, rozgości swe dupska na fotelach i porozpina puchowe kurteszki czy inne płaszcze, pojawia się kakofonia zapachów. Dowolność jest tak wielka że można ją porównać do ilości odcieni czerwieni albo różu.
Każda babeczka siedzi dumna bo „pachnie” perfumą z litrowego flakonu z 2 złote od Heńka z bazaru. Jedna daje na słodko, inna ciut piżmem wali, a trzecia mocno korzennie. Kiedy ten cały smród się ze soba wymiesza, to nie ma kurwa twardziela by to wytrzymać. Soczysty paw już czeka by swoją kwaśną słodyczą przykryć zapachowe wybryki damskiej części społeczeństwa. Z trudem się powstrzymuję, i łapiąc powietrze jak ryba wyjęta z wody czekam na moment gdy już się ewakuuję i będę mógł radośnie pooddychać smogiem.

107
27
Pokaż komentarze (24)

Komentarze do "Zapach lochy"

  1. To pół biedy, problem jest, jak chcą perfumami/dezodorantami zamaskować pot który ma więcej niż 24h

    17
    1
    Odpowiedz
    1. Ja tak robię.

      6
      1
      Odpowiedz
  2. „Jedna daje na słodko, inna ciut piżmem wali, a trzecia mocno korzennie.” a gdzieś tam zapach cipki czekającej na twardego kutasa ze stali.

    19
    5
    Odpowiedz
  3. Ależ muszą mieć słodkie cipcie te loszki. Mniam. Uwielbiam takie młode, zdrowe, pachnące kobiecością cipcie.

    5
    11
    Odpowiedz
  4. Wszyscy panowie wszak pachną morską bryzą i świeżością poranka, nieprawdaż…

    26
    6
    Odpowiedz
  5. Dawaj na wieś. Jak Ci zaleci świeżym obornikiem to dopiero jest odlot

    16
    2
    Odpowiedz
  6. Kup sobie furę to się nie będziesz w zbiorkomie cisnął.

    6
    2
    Odpowiedz
    1. Co mu tam furę proponujesz? Ja też korzystam z komunikacji miejskiej rano,bo po pracy zwykłem chadzać na frejmika snookera ,przy czym wychylam ze 3 szklanice guinessa, więc samochód odpada. Tak więc rano też muszę wdychać te opary.Wieczorem korzystam z taksówek. Rano nie warto ,bo i tak trzeba tkwić w korkach,a taryfiarz też fiołkami nie zalatuje. Zgaduję ,że chodzi tu o Kraków,bo tutaj jakoś wyjątkowo w tramwajach i autobusach zajeżdża,z uwagi na najazd słoiczanek o dość specyficznych gustach. W stolicy ,podejrzewam, może być podobnie. Pozdrawiam ~ prawie Mesio

      2
      1
      Odpowiedz
  7. zapach niemytego od 5 lat współniewolnika w ciasnych i zasmrodzonych barakach.

    8
    0
    Odpowiedz
  8. Musisz im kupić mielniczkę to wszystko będzie ok.

    3
    0
    Odpowiedz
  9. W takich chwilach cieszę się, że mam anosmię i nie czuję takich uroczych zapachów. Ale chujnia dobra.

    4
    1
    Odpowiedz
  10. Czyżby Kraków?

    7
    0
    Odpowiedz
  11. Ty, esteto zapachowy i mistrzu błyskotliwego reportażu w jednym. Jak trochę podrośniesz i pójdziesz do roboty tyrać do Mesia na taśmę to zobaczysz jak będziesz pachniał po 8 godzinach nocnej zmiany.

    9
    1
    Odpowiedz
    1. Jakie 8 godzin? co ty myslisz ze to wycieczka? 12 do 15godz z nadgodzinami obowiazkowymi dla wszystkich ochotnikow.

      4
      1
      Odpowiedz
  12. Kolejna chujnia, w której forma przerasta treść. Autor się tak napiął przy dobieraniu literackich określeń, że chyba mu szew na jajach puścił. Skutek jest odwrotny, bo zamiast dowcipnego opisu codzienności mamy żenują marmoladę bez stylu. Kilka tygodni temu była podobna chujnia o jabłku.Przypuszczam, że to ten sam „literat”.

    9
    3
    Odpowiedz
  13. Zawrzyj rozporek i kopyt na boki nie rozwalaj bo twoj siur jebie sledziem I baranim lojem . Brygadzistka nocnej zmiany Zdzislawa G. poradzila pracownicom uskarzajacym sie na jebany smrod ktorego ty , baranie jestes ogniskiem, stworzenie pancernej zapory zapachowej .

    0
    0
    Odpowiedz
  14. Jak bylem nastoletnim prawiczkiem tez staralem sie pisac w taki „madry” sposob zeby „fajnie” wypasc

    3
    0
    Odpowiedz
  15. Tu Heniek z Bazaru : Ty sie huju od mojej merczandajs to odpieprz .Wszystko jest miud-malina, prajm kategory namber Lan Mejd in China a czasem nawet i Tajwan .Wszystkie perfumy sa wykonane z najlepszych skladnikow jakie sa znane od czasuf Szaolin i Wejscia Smoka i jak bedziesz moj biznes kosmetyczny obrazal to dostaniesz wpierdol od mojego kuzyna Wieska co tez na nocke robi za wozkowego i on wie ktory ty , rurkowcu jebany . W dupe ci te sluchawki wlozy jak sie szacunku nie nauczysz , huju bosy . A Pani Zdzisi raczki caluje .Jak zdrowko ? Zapraszamy . Oferujemy dyskaunt za uzycie hasla ” Chujna” . Pytac o Henka . Do Zobaczenia.

    2
    0
    Odpowiedz
    1. Haha. Heniek odwiedze cie. Ktory bazar?

      0
      0
      Odpowiedz
  16. Te memo do kury o nie sraniu gdzie popadnie to bylo do szanownej Mamci od Papcia ? Dlatego sie tak nauczyles studenciku delikatno rurkowy ? Moze rurki za ciasne i ci w dupe wlazly ? Btw -twoja dupa pyta kiedy zobaczy mydlo . Skarzy sie ze z chujem musi mieszkac i tam tylko ma jaja zepsute , nigdy nie uzywane jako towarzystwo . Zrup selfie. Z dziubkiem i noskiem.

    2
    0
    Odpowiedz
  17. Jestem facetem lecz nazywanie kobiety „locha” to dla mnie szczyt debilizmu. Jesteś pewnie takim samym głuptakiem co ma zalany mózg spermą jak współczesna młodzież z gimnazjum.

    5
    1
    Odpowiedz
    1. Jeszcze się kiedyś otrzepiesz z tego biało-rycerstwa kolego.

      0
      0
      Odpowiedz
  18. Ojjj. Prawda Panie… Prawda… I umiaru nie mogą za Chiny poznać…..

    0
    0
    Odpowiedz
  19. Przydał by się jeszcze temat: „Zapach knura”

    1
    0
    Odpowiedz

Stabilizacja życiowa

Paradoksalną chujnią mojego życia jest to, że mocno chciałem stabilizacji i w dość młodym wieku czułem, że muszę mieć wszystko, co inni ludzie, którzy mnie otaczali. Miałem dobrą, stałą prace, psa i dziewczynę, wynajmowaliśmy razem mieszkanie – to oczywiście było dla mnie za mało, postanowiłem wziąć kredyt na mieszkanie, mimo że moja dziewczyna była sceptyczna – ogólnie sceptycznie podchodzi do kredytów. Potem wpadł leasing na auto, co jakiś czas wyjazd. O ile z finansami problemów nie ma, o tyle wszystko stało się identyczne każdego dnia, bez szans na wyrwanie się z monotonii, wydaje się, że nie mam czasu na swoje zainsteresowania, bo dni sa tak krótkie, nie sądziłem, że „ułożenie” sobie życia kredytem i psem wcale nie przyniesie stabilizacji, a prędzej marazm. Teraz zazdroszczę studentom na Erasmusach, ludziom mogącym olewać swoją słabą pracę, bo wiedzą, że nie jest docelowa, komuś, kto może rzucić wszystko i wyjechać. O ile finansowo kredyt da się często przeżyć, tak psychicznie jest już ciężej, a fizyczne uwiązanie do mieszkania to już spory problem…

54
22
Pokaż komentarze (23)

Komentarze do "Stabilizacja życiowa"

  1. Zazdroszczę Ci. Ty masz marazm i kasę. A co ma powiedzieć 28 gość bez dziewczyny i nie mający na nią szans, pracujący ciężko za mniej niż minimalną na dwa etaty, bez szans na wyprowadzenie się od rodziców, wieczne kłótnie i liczenie każdego gorsza by spełnić wszystkich zachcianki? Zero odpoczynku, wieczny stres, o nudzie nie ma mowy. O olewaniu pracy czy obowiązków jak to innym zazdrościsz nie ma mowy, masz błędne myślenie. Na olewactwo może sobie pozwolić ktoś zarabiający dużo ,mający perspektywy a nie jedynak z małego miasteczka mający do wykarmienia rodziców… Przynajmniej masz kobietę do której możesz się przytulić a nie siedzieć samemu w zimnym łóżku by przespać się te 6(czasem tylko 4) godzin aby znów do pracy iść… Zastanów się chłopcze czy chciałbyś się zamienić?

    37
    2
    Odpowiedz
    1. Takich komentarzy powinno być więcej. Tylko co z tego skoro Tym durniom od takich chujnii zawsze będzie źle.

      3
      2
      Odpowiedz
    2. „A co ma powiedzieć 28 gość bez dziewczyny i nie mający na nią szans, pracujący ciężko za mniej niż minimalną na dwa etaty, bez szans na wyprowadzenie się od rodziców, wieczne kłótnie i liczenie każdego gorsza by spełnić wszystkich zachcianki?”

      Że pora wziąć tobołek na plecy, CV w zęby, trzy stówki w łapę i zameldować się pod bramą naszego Łódzkiego Wydziału Fabrycznego? U nas może nie lepiej, ale za to od nas na tamten świat znacznie bliżej. A okład z desek zaprawdę jest lekarstwem na wszystko. Resztę ziemia wyciągnie… /Mesio

      PS. A gdybyś nie był patałachem, to byś wiedział co zrobić, i nie miałbyś takich problemów.

      3
      1
      Odpowiedz
    3. Kurwa,człowieku robisz jak murzyn i się na to zgadzasz? ZAWSZE jest wyjście tylko Wam się nie chce dupy ruszyć,bo się boicie coś zmienić,bo kurde to, bo tamto. Najlepiej tkwić w gównianej robocie za gównianą kasę,ale ok,bo tak mi wygodnie (ta,jasne). Druga kwestia to zdanie,że masz rodziców do wykarmienia (że co?!) a co oni robili całe życie,siedzieli na dupie za przeproszeniem? Wystarczy DOKŁADAĆ SIĘ a nie utrzymywać,przecież każdy pracuje na SIEBIE a nie na np. rodziców. Jak ja nie miałam kasy,to jeździłam tu i tam,łapałam się czego popadnie, nawet na akord robiłam (czego nie polecam,pierdolca można dostać) byle by się usamodzielnić. Dziewczyna młodsza od Ciebie sobie poradziła a Ty nie możesz? Tylko Ty siebie ograniczasz,nikt inny.

      1
      1
      Odpowiedz
  2. Czy próbowałeś zdefiniować sobie, czym jest ta stabilizacja? Moim zdaniem właśnie tym – stanem trwałości i równowagi w życiu. Innymi słowy – pozorne bezpieczeństwo, nuda, marazm, frustracja, brak wyzwań, dzień do dnia podobny. Tylko że człowiek nie jest stworzony do stabilizacji, ale do ciągłego wykraczania poza swoje strefy komfortu, do wyzwań właśnie, takich prawdziwych. Mam tu na myśli działania, które prowadzą do rozwoju horyzontów, relacji, umiejętności, cech, poznania nowego spojrzenia na świat. Wyzwaniem raczej nie będzie skok ze spadochronem (chyba że wiąże się to na przykład z pokonaniem jakiegoś szczególnego lęku). To będzie raczej kolejna impreza. Wyzwaniem może być na przykład rozmowa z ojcem, z którym nie rozmawiałeś od 20 lat, bo jest chujem. Być może też skupiłeś się również głównie na materialnych aspektach życia, lekceważąc lub nawet w ogóle nie dostrzegając aspektów emocjonalnych. To typowe dla naszej kultury. Człowiek źle się czuje, nie wie, na czym to polega i z czego wynika, ale żeby poprawić sobie nastrój, to kupuje nowy samochód, który zareklamował gładki i uśmiechnięty pan w telewizji. Zadowolenie przychodzi na chwilę, maskując powody prawdziwego złego samopoczucia, a chwilę później przykry stan powraca. Aspekty materialne są potrzebne do zaspokojenia pewnych potrzeb życiowych. Ale zamiast brać kolejny kredyt na najnowszą golarkę z trójprędkościową funkcją masturbacji, to proponuję udać się do psychologa i zainteresować potrzebami emocjonalnymi.

    22
    2
    Odpowiedz
    1. „Czy próbowałeś zdefiniować sobie, czym jest ta stabilizacja? Moim zdaniem właśnie tym – stanem trwałości i równowagi w życiu. Innymi słowy – pozorne bezpieczeństwo, nuda, marazm, frustracja, brak wyzwań, dzień do dnia podobny.”

      I tu się mylisz, patałachu. Albowiem, zaprawdę Pan twój, Mesio, powiada ci, że posługujesz się stereotypowym myśleniem cebulaka, który, po osiągnięciu stabilizacji, skupia się na bezmyślnym wpierdalaniu żarła przed TV-papką, polewając to obwicie piwnymi szczochami z Biedronki. Tymczasem stabilizację powinno się wykorzystać do tego, że po to daje ona spokojną głowę, dach nad nią i jakieś fundusze, by czas wolny sensownie spożytkować. A wtedy mowy nie ma o nudzie, marazmie, frustracji, brak wyzwań itp. Problemem jest tylko to, że przeciętny cebulak jest za tępy, by na to wpaść, za leniwy, by to robić, jeśli jakimś cudem na to wpadnie, a przede wszystkim w tym popierdolonym społeczeństwie na ogół nie ma ku temu odpowiednich wzorców od dziecka, bo szczytem dla większości cebulactwa jest nora na kredyt i schlanie się piwskiem przed TV lub na jakimś grillu w majówkę. /Mesio

      PS. PS-a nie będzie, temat wyczerpany.

      5
      0
      Odpowiedz
  3. A co Ty myślałeś, ze dorosłość to bajeczka ala Muminki?

    2
    5
    Odpowiedz
  4. Ty to przynajmniej masz mieszkanie a nie jak ja, 28 lat na karku i wciąż z rodzicami.

    10
    1
    Odpowiedz
  5. Właśnie tego się boję w życiu, że zostanę zamknięty. Inni radzą weź kredyt, a ja na to będę musiał go spłacać 30 lat, odpowiedź no to co, a ja wtedy myślę gówno 😛

    11
    0
    Odpowiedz
    1. Niestety jeśli alternatywą jest wynajem w dużym miescie, to kredyt przestaje być głupim rozwiązaniem. Kasa od rodziców nigdy mi nie spłynie, nie dołożyli grosza od czasu rozpoczęcia studiów. Za wynajem płaciłem bardzo dużo, rata jest tylko trochę większa. Po 20 latach mieszkanie będzie moje. Często pojawia sie pytanie jak będę spłacać kredyt, jak stracę prace/zachoruje… pewnie nie będę. Ale wynajmując, też nie będę miał kasy na czynsz i zostanę bez dachu nad głową. Zero różnicy.

      3
      1
      Odpowiedz
  6. Powiem ci coś, moja krótka historia… Mam wyjebane, skończyłem technikum informatyczne i nie zdałem matury, bo po chuj mi matura? Poszedłem do policealnej, na ten sam kierunek by w chuja zagrać, bo do roboty nie będę zapierdalał. Pisałem już kiedyś ten komentarz dawno temu, teraz minął ten czas nauki. Siedzę na bezrobociu od września 2016 do dzisiaj, i co? I Gówno, teraz to oczekuję roboty na produkcji drzwi, będę jebał za najniższą krajową na zleceniu, zakład pracy oddalony ode mnie jest 15km, ale długo tam nie porobię, ale jeśli mi sie spodoba to tam będę siedział do usranej śmierci. I co? Ja bym chciał mieć dziewczynę dobrą z którą można byłoby sie kochać całymi dniami, stabilną robotę, psa i własny kąt chociażby w klitce w mrókowcu na kredycie na 40 lat z 45m2 z balkonem na jakimś wysokim piętrze, np na 9 bo taką fajną ofertę widziałem, też chciałbym jakieś paserati albo Corsę dobrą w samej benzynie z klimą i szyberdachem, ale czy sie dorobię takiego „prestiżu”? POzdro Rafal S

    7
    2
    Odpowiedz
    1. trzeba było się uczyć

      1
      3
      Odpowiedz
    2. masz umiejetnosci informatyczne? Masz jakis staz? Masz jakis profil na internecie? U miesz sie zaprezentowac i zmarketingowac? Przyj dalej.

      2
      1
      Odpowiedz
    3. Nie no, chyba jebnę. Passerati lub Clio to szczyt marzeń wieśniaka, daj sobie spokój.
      A trzeba było zrobić staż, przemęczyć się za te kilkaset złotych miesięcznie,ale potem mieć robotę w serwisie. Teraz dziadujesz, bo się nie chciało nic robić. Do kogo te gorzkie żale?

      0
      1
      Odpowiedz
  7. Mądra masz dziewczynę ze odradzała Ci kredyt ale tyś musiał na swoim postawić to tera masz.

    9
    1
    Odpowiedz
  8. Mielniczkę kup to reszta ułoży się sama.

    0
    0
    Odpowiedz
  9. Kup doktorat !

    0
    1
    Odpowiedz
  10. od autora: nie spodziewałem się takich mądrych odpowiedzi. Pierwszy raz chyba widzę próbę zrozumienia kogoś, kogo „problemy” wcale nie są problemami, w porównaniu do ich własnych.
    Ostatnio mam takie przemyślenia, że każdy w jakiś sposób dusi się w swoim życiu, każdy myśli, że trawa jest bardziej zielona gdzie indziej, że inni mają lepiej, każdy szuka jakiegoś sposobu na poradzenie sobie z własnym życiem. Jedni glośno mówią o tym, ze trzeba gromadzić wspomnienia, nie rzeczy, a potem kupują samochód na ogromny leasing, wydają kase na gadżety, szukają pustych kontaktów z kobietami…

    Kasa, mieszkanie, auto, to naprawdę niewiele znaczy, jak pod koniec dnia zdajesz sobie sprawę z tego, że jest ci po prostu źle i boisz się, że coś poszło grubo nie tak.

    Kolego z pierwszego komentarza – trzymam kciuki za to, żeby wszystko się ogarnęło. Sam w domu miałem mocno przerąbane, prawdopodobnie rok więcej z moimi rodzicami i wylądowałbym w psychiatryku po próbie samobójczej. To była moja jedyna motywacja, żeby się uczyć, za wszelką cenę wyjechać ze wsi na studia, czeka mnie jeszcze kredyt studencki do spłacenia. Co do rodziców…utrzymywanie moich zbliża się ogromnymi krokami, zdrowie zawodzi, mają coraz większe długi. Każdy ma jakąś historię…

    2
    1
    Odpowiedz
  11. Dlatego ja nie mam żadnego kredytu i codziennie żyję inaczej. Wynajmuję, owszem, ale jak chcę, to zmieniam pracę i zmieniam miasto, jak chcę to wyjeżdżam dokąd mi się podoba, nic mnie nie trzyma, nic nie zobowiązuje.

    Kiedyś pewnie zamarzy mi się ta stablizacja, ale jeszcze nie teraz, jeszcze nie dziś. 😉
    Olka.

    3
    1
    Odpowiedz
  12. A jakiej rasy masz psa? Bo pewnie to w tym tkwi problem. Jakis durny standardowy labrador biszkotowego koloru? Wez jakiegos patalogicznego psa z Cypru, grecji lub Rumunii, tak jak ja zrobilam. Teraz mam wyzwania i dorastam psychicznie. Nie ma pierdolenia sie z psem co chodzi przy nodze, ale napierdalanie by mu dac dobre zycie.

    3
    2
    Odpowiedz
  13. Też nie lubię kredytów. Niby nie ma niewolnictwa, ale szary człowiek to jest jednak trochę murzynem, albo w lepszym przypadku chłopem pańszczyźnianym tylko pańszczyznę zamienił na kredyt hipoteczny, a pana na bankstera. Gdybym wcześniej zczaił ile kosztuje mieszkanie, to bym wcześniej zaczął kombinować jak zarobić i nie mieć tego syfu.

    3
    1
    Odpowiedz
    1. „Też nie lubię kredytów. Niby nie ma niewolnictwa,”

      Pierdolisz jak tobie podobni, patałachu. A Pan twoj, Mesio, powiada ci: uklęknij czytając ten post, a prawda na niniejszy temat objawiona ci będzie…

      I jak? Klęczysz? Nie? To, kurna, na co czekasz???

      No.
      A zatem…

      Kredyt, patałachu, jest -jak wszystko inne- dla ludzi mądrych. Jest dobrodziejstwem, z którego szara tłuszcza po prostu nie potrafi korzystać. A jeśli już ma tę możliwość w postaci kredytu na norę w mrówkowcu, to nie docenia. Wiesz, ile w Cebulandii wynosiło oprocentowanie kredytu hipotecznego na wspomnianą norę w początkach obecnego wieku? 21% rocznie. To sobie spróbuj spłacić… A więc nie narzekaj na te swoje kilka procent, tylko módl się by kaczora jak najszybciej wypierdolono, bo jak nie, to -gdy inflacja się rozpędzi w zdychającej gospodarce- dopiero zobaczysz WIBOR plus marżę…

      Ale widzisz, ktoś rozumny ograniczył oprocentowanie hipotecznych i dzięki temu miliony dziś mają dach nad głową (a i gospodarka się rozwinęła), inaczej zostałby im dworzec i urocze miejscówki w kartonach pod mostami.

      Idźmy dalej. Pan twój wie, że większość z was, motłochu skończony, nie myśli nawet takimi kategoriami, bo szczytem waszych aspiracji jest zapierdol w pampersie za nieco ponad minimalną, ale niektórzy, którzy mają rozum i chcą coś osiągnąć i się rozwijać, biorą np. kredyty na rozwój swojej działalności. To dlatego potem oni żyją na poziomie, na który wnuki twoje nawet nie zarobią, a ty nie.

      Idźmy dalej. Przeciętny cebulak, dorwawszy byle jaką, w miarę stabilną, robotę, pierwsze co robi, to musi się pokazać przed sąsiadami. Więc nie kupi auta w jego możliwościach finansowych, tylko landarę, na którą będzie zapierdalał, suchy chleb wpierdalając, byle się pokazać. I oczywiście będzie narzekał, że „bankster z niego zdziera”. A jeśli przypadkiem zarobi jeszcze coś ponad ratę kredytu za ten szrot, to i tak przepuści, będzie kupował znów na krechę, a w najlepszym przypadku ciułał do skarpety.

      Mądrzy ludzie -tacy jak Pan twój, Mesio- zaś robią tak. Idą do salonu, kupują porządny samochód, za kwotę przy której oko by ci zbielało, a forsa na niego pochodzi z kredytu…

      Zapytasz, jaka jest różnica pomiędzy tym a wspomnianym wcześniej cebulactwem popisującym się przed innym szczurem z mrówkowca?

      Dobrze, że pytasz. Otóż różnica jesz taka, że ich jest stać za ten samochód zapłacić od ręki gotówką. Ale tego nie zrobią, bo ta gotówka P R A C U J E.

      Patrz, patałachu. Powiedzmy, że masz pół bańki na BMW serii 7. Bierzesz na wóz kredyt, na 10 lat, płacisz jakieś 5 tysi raty miesięcznie i jeździsz. A za te pół miliona, które masz na koncie? Ano jeśli -skromnie licząc- zarobisz na np. giełdzie 3-5% miesięcznie, to w kieszonkę wpadnie ci od 15 do 25 tysi… Teraz sobie odlicz od tego te pięć kafli raty i policz, ile to będzie przez 120 miesięcy. A do tego dolicz to, że forsą, którą dzięki temu miesięcznie zarabiasz, też możesz obracać (równie dobrze zamiast inwestycji w akcje możesz np. zainwestować w rozwój swojej firmy, albo kupić ze dwa lub trzy mieszkania w dużym mieście i wynająć studentom czy jakiejś frajerni, która woli wynajmować niż „być niewolnikiem banksterów”, albo zrobić coś innego, co przyniesie zyski). Kapujesz?

      I tak to się, patałachu, robi. Ale co ty o tym wszystkim możesz wiedzieć… /Mesio

      PS. A nie „zczaiłeś wcześniej ile kosztuje mieszkanie”, bo tak samo jak w powyższych przykładach, które Pan twój podał, za głupi na to jesteś. Dlatego dla ciebie kredyt to rzeczywiście sznurek.

      0
      1
      Odpowiedz
  14. „Miałem psa i dziewczynę”. Dobry zestaw i hierarchia właściwa!

    2
    0
    Odpowiedz

Chujoza – „Wyżeracze”

Nerwów nie ma.
Mam 24 lata, odkąd pamiętam starsi pracownicy np. (40-50lat) zawsze cwaniakowali. Obecnie Pracuję w zakładzie, gdzie znajduje się tartak, stolarnia oraz strugarnia. Jestem ambitny, aktywny, nikogo nie proszę o pomoc i jeszcze wyręczam co niektórych. Niestety tym starym skurwysynom nigdy nic się nie podoba. Folia chujowa bo się nie klei, banda chujowa bo nie trzyma, jeden z drugim idiota nic nie potrafią a zgrywają Bóg wie kogo. Jeszcze Cię ochrzczą podpierdalaczem. Prosisz wózkowego żeby coś przywiózł od razu darcie ryja : „O kurwa ja pierdole ile mam roboty, panie wiesz ile mam roboty?!” A jak zrobisz za niego : „O kurwa, no kurwa, bo kurwa”. Nie dogodzisz, chciałem być w porządku i przymykałem oko, dodam że straszny ze mnie furiat, wariat i nerwus, skończyło się, po weekendzie ma być zebranie na temat tego co się dzieje, że idzie mniej metrów, tak ich dopierdolę do ściany, że będą mi robić do pracy kanapki. Wszystkich takich pseudo-wyżeraczy mam za największe gówno tego świata, każdy kto nie daje mi się rozwijać jest moim wrogiem. I zapamiętajcie raz na zawsze wy jebane skurwysyny, że nawet jak będziecie mieli więcej lat niż ziemia to i tak znajdę sposób żeby was wyjebać, pierdolone nieroby i nieudacznicy życiowi, kurwa handlarze spirytusem.

100
14
Pokaż komentarze (21)

Komentarze do "Chujoza – „Wyżeracze”"

  1. Niestety pracujesz z prostakami. Nie każdy ma komfort pracowania z ludzmi przynajmniej pozornie na poziomie.

    10
    1
    Odpowiedz
  2. Widać po tym co i jak piszesz, że masz coś spierdolone pod deklem (i to ostro!). Jebiesz w jakimś karłagu, i nawet o tym nie wiesz, że twój właściciel już na wstępie przykleił ci łatkę pierdolonej fizolskiej małpy, podczłowieka, który urodził się tylko po to, żeby zapierdalać w jego katowni. Ambicja, rozwój? – gdzie? w czym? baranie jeden. Takim jak ty orze się do oporu, daje im się brutto 100 czy 200zł więcej niż reszcie, czasem funkcję podrzędnego kapo i wyciska jak cytrynę. Ty bezmózgi wole roboczy.

    26
    6
    Odpowiedz
    1. To co ma zrobić? Chce mu się i robi robotę na 100%. Ma być taki jak te chuje?

      7
      2
      Odpowiedz
    2. On taki tartak kiedyś sam poprowadzi. Na razie się uczy. A podobne im dziady będą u niego robić całe życie za grosze

      4
      4
      Odpowiedz
  3. Patrzcie drodzy państwo, to jest duch! To jest robociarz co się zowie! Zna psisko swoje miejsce i ma zapał. Ja kiedyś miałem takiego w swojej fabryce, i nie powiem, były z tego korzyści. Zrazu buchalter wciągnął go na listę płac jako „mięso na przemiał”, ale on miał ambicję! Miotał się po zakładzie jakby w szale jakimś, wszędzie go było pełno. Pouczał innych, sam się rwał do ich roboty, jak co zginęło, albo ktoś markował robotę, to zaraz miałem pięknie doniesione. Kierownikowi zmiany obciąłem pensję 30% procent i mówię mu: „Co ja mam ci, psie, płacić pełną pensję, jak ten młody cześć twoich obowiązków wykonuje?!” – jeszcze go smagnąłem nahajką przez pysk i spytałem czego stoi jak maszyny chodzą. Ma się rozumieć, że młodemu nic nie dałem więcej, bo przecież to nie jego obowiązki, nie ma na umowie, że mam mu za to płacić! I tak się uwijał jak w ukropie, choć nic z tego nie miał, ale zawsze jak przechodziłem obok to prostował się jak struna i ściągał czapkę z głowy. Brał nadgodziny niepłatne (u mnie płatnych nie ma! ), maszyny po robocie czyścił na glanc! Pomyślicie pewnie: taki zasób ludzki to skarb! Ale ja wam powiem, źle się to skończyło! Tak się przy robocie spalał, że opadł z sił. Chodził przemęczony, a jak zaczął o 5:30, tak o 22:00 kończył. Zrobił się mniej uważny (za co obciąłem mu 10% wypłaty) i pewnego dnia wkręciło mu rękaw w maszynę. Siedzę sobie właśnie w kantorku i palę cygaro, aż tu jak nie wybuchnie rejwach na hali! Robociarze krzyczą i biegają w koło, robotnice płaczą i się modlą! Łapię kierownika zmiany, ten blady jak ściana ściąga czapkę, prostuje się jak struna i melduje: Panie Szefie, młodego wkręciło w maszynę! Kurwa twoja mać! – wrzeszczę i daję mu nahajką przez pysk – Czemu maszyna chodzi!? A trzeba wam wiedzieć, że jak taka maszyna capnie rociarza, to z drugiej strony wysrywa czerwoną miazgę. Rolki zapaćkane ścierwem i posoką! W łańcuchach pełno strzępów, a materiał przez to wszystko idzie! Co ja wtedy piniendzy straciłem! Czterdzieści metrów materiału, serwisant do maszyny, przestój w robocie! Naturalnie przesłałem później rachunek matce młodego, ale ta dalej mnie błagać, że pogrzeb, że nie ma pieniędzy. Dopiero mecenas Skurwysynowicz przez komornika ściągnął z niej należność przejmując chałupę w której mieszkała, a i to dopiero jak się powiesiła….a szkoda gadać! Ale to wam powiem, że na nadgorliwych trzeba uważać, bo to podejrzane jak kto taki głupi. Z pozdrowieniami, wasz Fabrykant.

    30
    3
    Odpowiedz
    1. Tak jest.Na takich i rudych uważać trzeba. Jak w Ziemi obiecanej…

      1
      0
      Odpowiedz
  4. Nie daj sobie weź na głowę. Ja tez jestem nerwus i od razu mówię co mi się nie podoba. Nie ma co się jebać z takimi

    5
    2
    Odpowiedz
  5. Siema ja mam podobnie u mnie w robocie starzy pracownicy lubią podpierdalać i lizać dupę naczelniczce… Nie mają problemu z wzięciem wolnego a ja jak pilnie potrzebowałam to musiałam niemal prosić cholera! Mój wkurw sięgnął zenitu i powiedziałam wszystko co myślałam (zawsze jestem szczera) np. że ja nigdy nie jestem na l4 podczas kiedy inni non stop i jeszcze wolne dostają.Kurwa aż mnie było słychać na korytarzu hehe (lepiej nie wkurwiać!) no i dostałam wolne… Nie zmienia to faktu,że konfidenci mają się dobrze,przychodzą kiedy chcą i wychodzą kiedy chcą a nas kurwa opierdalają za byle co. Z moich obserwacji już wiem z kim nie trzymać i potrafię te osoby wkurwiać (biedne aż wychodzą z pokoju hehe) I jak tu żyć?

    7
    0
    Odpowiedz
    1. …no ale to właśnie on lubi podpierdalać.

      1
      0
      Odpowiedz
      1. A z czego wnioskujesz,skoro nie ma o tym mowy? On pisze o traktowaniu go przez współpracowników a nie o tym,że jest kapo.

        0
        1
        Odpowiedz
  6. A mówi to obsługowy w tartaku. Dziecko ja w Twoim wieku na SEO siedziałem jak reksio na szynce i po 2-3 tys $ dziennie trzaskałem, mimo to kasa dalej o wiele za wolno leciała, a Ty wyzywasz współpracowników od nieudaczników, sam będąc zerem.

    Masz człowieku ambicje, nie ma co. Pewnie Twoje ambicje zatrzymują się na 20$ dziennie. Łał sukces jak chuj, a Twój kolega bez zębów, pijak trzaska 18$.

    4
    5
    Odpowiedz
    1. Biedacy są wszędzie tacy samy. Głupi i butni bo biedni. Typ za wszelką cenę chce się wywższyć. Znam takich co to w cieniu Pańskim myśleli że automatycznie są ludźmi sukcesu mimo że palili marichuane (która poza rakiem obniża IQ i to widać nawet w ciągu roku), chuja potrafili, ale myśleli że będą bogaci.

      Wywyższać też się potrafili, mimo że na koncie pustki, to myśleli że jak poczuli zapach drogiego samochodu od środka to złapali Pana Boga za nogi…

      Ot pokrętna logika śmieci i biedaków. Oni nadają się tylko do plucia im w ryj.

      3
      4
      Odpowiedz
      1. A ja jestem butna,ale nie biedna,więc Twoje spostrzeżenia są o dupę rozbić,ekspercie.
        Aha i pisze się marihuanę a nie marichuanę. Biedny to Ty jesteś, umysłowo.

        1
        0
        Odpowiedz
      2. Taki bogacz, a wypowiedź chuja warta. Nie oceniaj ludzi jak ich nie znasz bliżej.

        0
        0
        Odpowiedz
  7. Nie dasz rady, młody jesteś, to życia jeszcze nie znasz. Nie tacy jak ty próbowali, a teraz są na bezrobociu…

    6
    2
    Odpowiedz
  8. U mnie było tak samo. Odkąd kupiłem do pracy mielniczkę – nastąpił zwrot o 180 stopni.

    3
    0
    Odpowiedz
  9. Strugarnia xD

    0
    1
    Odpowiedz
  10. Rozwijasz sie w magazynie ? Jak bedziesz szefowi w dupe lazl bez wazeliny moze tez wozkowym zostaniesz , jebany millennial kurwiu .

    2
    1
    Odpowiedz
  11. Młody Przyjacielu. Jestem „starą skurwysuką” ( w analogii do skurwysyna – tak mi się wymyśliło). Życie Cię nauczy. Posłuchaj rady starej cioci. Jeżeli raz pokażesz, że coś umiesz, to stanie się to Twoim obowiązkiem, oczywiście w ramach „obowiązków służbowych”. Darcie ryja powoduje hałas, tjjjjjaaaa – i tyle. Więc zamknij ryj i rób minimum, za tyle Ci płacą. Przyglądaj się, ucz, nabieraj doświadczenia. I wypierdalaj. Do następnej pracy, a tej zaczynaj szukać, kiedy podpiszesz pierwszą umowę. I tak przez następne lata, do emerytury. Radzi kierownik produkcji, lojalna w firmie, ufna w sprawiedliwe wynagrodzenie. I powiem Ci jeszcze jedno. Miałam szansę zostać „tam” , tam, gdzie jako gówno umiejąca studentka malowałam białe domki na jeszcze bardziej biały, błyszczący kolor. Dzisiaj żałuję. Trzeba się było przemęczyć parę lat z tym dziwnym językiem ( szwedzkim konkretnie) i żyć dzisiaj jak człowiek. Masz energię, masz siłę, masz „power” to wypierdalaj stąd w podskokach, póki Cię tzw. rodzina, tradycja i inne pierdoły nie uziemią. To nie jest kraj dla normalnych ludzi. A potem sobie możesz patriotycznie założyć fundację i wspomagać np. emerytów, którzy będą marzyć o eutanazji, bo żyć już nie chcą.

    4
    3
    Odpowiedz

Bylejakość….

wkurza mnie coraz bardziej.
Ojciec zawsze uczył mnie dokładności, że jak się coś robisz to dokładnie, bo po co poprawiać itp. Dzisiaj minęło od tego czasu sporo lat i dziecko (10 lat) moje mówi, że chce wykonać pracę na konkurs, kup mi materiały. Kupuje, dziecko robi, patrzę na efekty i jestem załamany. Wiem, że potrafi lepiej, bo na prawdę ma artystyczny talent w rękach i lubi robić różne takie rzeczy, a tu praca na konkurs odjebana na taką sztukę, że wkurw mnie bierze, że wydałem 10 złotych na materiały. Przecież mogłem z przyjemnością za to wyżłopać czteropaka. Żona to samo. Ciągle sprząta, a ja ciągle widzę syf, bo jak można jedną szmatą wytrzeć blat w kuchni a za chwilę okap nierdzewny. Niby czyste ale pomazane tak, że krew się gotuje. Koleżanka w pracy też. Nic najczęściej nie robi, a jak już coś zrobi to ręce opadają. Pani z wyższym wykształceniem pisze pismo jak jełop bez szkoły. Tragedia. A najbardziej do szału mnie doprowadza to, że nauka ojca idzie w chuj. W końcu skoro wszyscy na około mają wyjebane to po co ja mam się starać. Kupę lat starałem się jak mogłem. Czy w domu, czy w pracy wszystko na błysk i tak żeby nie było zastrzeżeń. Dzisiaj już tylko byle szybciej, byle się odjebali i byle mieć święty spokój i móc siedzieć na takich dziwnych stronach jak ta 🙂

70
53
Pokaż komentarze (29)

Komentarze do "Bylejakość…."

  1. przecież wszędzie tak jest, a ty jesteś rozpieszczony

    5
    0
    Odpowiedz
  2. O widzisz. Ze swoim chorym uwielbieniem do precyzji i jakości, nadajesz się. Przyjdź do mnie, to razem będziemy robić klepsydry z takim jasnofioletowym podświetleniem…

    10
    2
    Odpowiedz
  3. Widzisz patałachu, jakbyś zarabiał 17 tysi netto, jeździł Mesiem, mieszkał w willi za dwie bańki, z dwoma garażami i miejscem dla kuca, mógłbyś do wielu czynności używać jednych i tych samych rzeczy. Np. taka zwykła gąbka, naturalna pozyskana w najdroższych regionach raf koralowych. Co miesiąc biorę prysznic, patałachy i zawsze używam tej samej gąbki do mycia dupy i twarzy. A jak rozróżniam strony? Po zapachu patałachu…

    7
    3
    Odpowiedz
  4. „że jak się coś robisz” wtf synu. W tym zdaniu coś nie gra 😉 Przypomina mi się tutaj mój dawny znajomy, którego kiedyś wkurwiłem na Skype, to ten zamiast mi powiedzieć „i weź spierdalaj” to powiedział „i się spierdalaj” hahahah. Potem sam miał z tego bekę 🙂

    1
    2
    Odpowiedz
  5. Powiem tak, trochę kolego przesadziłeś. Skoro mówisz, że żona niedokładnie sprząta, to jej kurwa pomóż. Korona Ci z głowy nie spadnie. Kolejny typ co myśli, że jest idealny. Nie pozdrawiam.

    18
    8
    Odpowiedz
    1. Kolejna księżniczka. Najlepiej żeby wszystko facet zrobił a i tak będzie takiej jak ty wiecznie źle.

      4
      7
      Odpowiedz
    2. Jakie pomoż???:O Jasno jest określone że chłop do kielni, a baba do patelni. I tyle w temacie emancypantki zakichane.

      1
      1
      Odpowiedz
  6. Idź pan w chuj z takim słownictwem, a jak wolisz wypić browara zamiast dziecku kredki kupić, to jesteś zwykły jełop

    23
    0
    Odpowiedz
  7. Żeby żałować dziecku 10 zł, bo lepiej browara wychlać? Tuś przegoł ojcze dziecka swego.

    21
    0
    Odpowiedz
    1. Sa dwa wyjscia. Albo niech wypije kredki. Albo niech kupi dziecku czteropak.

      3
      0
      Odpowiedz
  8. Zajebisty z Ciebie ojciec

    8
    1
    Odpowiedz
  9. Perfekcjonizm – trudne zło do wyleczenia. Najbardziej dokucza, gdy ogląda się pracę innych. Idzie nowe pokolenie – będzie coraz gorzej.

    Olka.

    10
    1
    Odpowiedz
  10. I po chuj było ci to staranie? Żeby spuścić się na wypucowany dokładnie okap?

    8
    0
    Odpowiedz
  11. Ja racuje w laboratorium, probki ktore dostaje do testowania w wiekszoci sa zanieczyszczone smarem, olejami, kurzem lub rdza a sa to brudy z rekawiczek kretyna ktory taka probke bierze i ma wyjebane ze nie wyplukal butelki itp. Odkreca taki idiota beczke a caly syf z wieka leci do srodka a to sa materialy do produkcji lekow. Wytlumacz takiemu ze zle robi to sie obrazi haha. Moj ojciec tak samo jak i twoj nauczyl mnie robic rzeczy raz a dobrze, inna sprawa ze starannosc w dzisiejszych czasach wedlug wielu osob sie nie oplaca bo tak czy siak wyplata bedzie… Pozdrawiam

    4
    1
    Odpowiedz
  12. Mam dokladnie to samo spojrzenie na ludzi odwalajacych wszystko do okola na sztuke. Staram sie, wiem ze da sie lepiej, a tu gdzie sie nie obejzec, totalna chujnia. /SIMON

    5
    6
    Odpowiedz
  13. No sorki ale jak już masz własne dzieci to ty powinieneś mu wkleić wartości tak jak tobie to zrobił twój ojciec. Naucz go, że ma być porządnie: to rozwiąże wszystkie twoje problemy. No chyba że jesteś pizda, to inna sprawa.

    7
    1
    Odpowiedz
  14. A sam napisales „na prawdę” z bykiem, nieuku.

    7
    0
    Odpowiedz
  15. łącze się z tobą w bólu,bo mam podobne odczucia 😛

    2
    2
    Odpowiedz
  16. jak to przeczytałam, to pomyslałam o piaseckim…

    1
    0
    Odpowiedz
  17. Taką jesteś kurwa chodzącą perfekcją, a nie wiesz że „naprawdę” pisze się razem.

    14
    1
    Odpowiedz
  18. Czepialski pedantyczny typ zatruwający życie bliskim.Znam to aż za dobrze.Nikt nie może z Tobą wytrzymać.

    20
    2
    Odpowiedz
  19. To tez dzieciakowi powtarzaj sam na to nie wpadnie a tekst z czteropakiem zenada w opor chyba, ze to tak na jaja to ok

    11
    0
    Odpowiedz
  20. Ja pierdolę, nie ma na tym świecie nic gorszego od perfekcjonistów. Zapierdalaj do psychologa zanim zafundujesz dziecku traumę na całe życie.

    10
    4
    Odpowiedz
  21. U siebie rób jako tako, a u innych – na odpierdol.

    8
    0
    Odpowiedz
  22. oho! pan profesjonalista 😛 Nienawidze takich ludzi. Jest zasada – rób tak jak wszyscy. Dziwak sie pewnie z ciebie zrobił na starość.

    5
    3
    Odpowiedz
  23. Ja pierdolę. Zamiast docenić że dzieciak wykazuje aktywność, że mu się CHCE, to Ty się do niego dopierdalasz bo niedojebana panienka jaką jesteś ma jakieś wymagania z dupy. I jeszcze ta kupa w majtach o przeogromną sumę 10 zł xD Odpierdol się od dzieciaka kurwiu. Powinieneś go pochwalić że się stara. Bo póki co to zmierzasz doskonale w kierunku żeby miał depresję w dorosłym życiu i nigdy nie był z siebie zadowolony tylko zawsze uważał się za nie dość dobrego.

    17
    2
    Odpowiedz
  24. Wszystko można pogodzić. Za młodu trenowałem sztukę walki, gdzie obowiązuje dość prosty kodeks moralny, jednak w sumie bardzo życiowy. Jedną z zasad jest rzetelność – jak już cos robisz, rób to dobrze. I tego zawsze się trzymałem. Na studiach zruzumiał dodatkowo, co to jest norma jakościowa. W połączeniu działa to tak – rób tak, jak to jest wymagane (czy to normą techniczną, czy specyfikacją zamówienia, czy oczekiwaniem szefa/klienta itp.). Napinanie się na coś ponad to jest często bez sensu. No bo jaki jest sens odważania kilograma ziemniaków z dokładnością do miligrama?

    4
    0
    Odpowiedz
  25. Nie wierzę w ten wpis, musiał być wymyślony! A jeśli to prawda to – o kurwa pora się leczyć !

    4
    0
    Odpowiedz
  26. Kup do domu mielniczkę. I wszystko będzie po Twojej myśli.

    1
    0
    Odpowiedz

Zamknięte osiedla

Muszę napisać bo nie wyrobię. Ludzie w moim otoczeniu narzekają na zamknięte osiedla tzw. getta w wielkim mieście. Dochodzi nawet do tego, że miasta zakazują budowy zamkniętych osiedli. Ich tłumaczenia dlaczego to złe są żałosne. Bo się ludzie izolują, bo nie da się przejść do sklepu po drugiej stronie osiedla, bo ludzie się nie integrują, bo dzieci nie mają się gdzie bawić. No ja pierdole właśnie po to kupili mieszkanie w zamkniętym osiedlu żeby się nie integrować tylko mieć spokój. To nie te czasy gdzie sąsiad z sąsiadem siorbał kawę na ławeczce bo nie było internetu i telefonów komórkowych. Jebane lenie do sklepu niech popierdalają sobie do okoła bo droga jest jak nie z lewej to z prawej. dla kilku metrów na wprost chcą ludziom osiedle otwierać, w dupach się przewraca. Zamknięte osiedla są świetne i mają same zalety, ale patoli to przeszkadza. Po pierwsze brak problemów z miejscami postojowymi jak nie na placu to w podziemiu zawsze jest miejsce, a jest dlatego, że buractwo z otwartych ich nie podpierdala. Nie ma menelstwa i rozjebanych worków na śmieci przy wiatach bo śmierdzący menel nie ma wstępu. Cisza, spokój i bezpieczeństwo dzięki cieciowi i/lub kamerom. Dzieci się bawią w przedszkolu i szkole tam mają place zabaw i się integrują. Jak nadal nie ma dość to rodzice po pracy mogą je zabrać do parku. Na osiedlu powinna być cisza i spokój, a nie smarkate wyjce w piaskownicy. Tak więc odpierdolcie się od zamkniętych osiedli bo każdy ogarnięty człowiek chciałby żyć w zamkniętym osiedlu oddzielony od plebsu i patoli.

87
36
Pokaż komentarze (29)

Komentarze do "Zamknięte osiedla"

  1. I właśnie dlatego, patałachu, nasi robole i wyrobnice nasze także mieszkają w zamkniętym osiedlu. To jest w naszych przyzakładowych barakach. I nikt pretensji nie ma, okolica wręcz cieszy się, że takie bydło, z łaski Pana twojego, Mesia, jest w betonowej zagrodzie otoczonej dodatkowo ocynkowanym drutem kolczastym.

    Co prawda niektórzy malkontenci z rady miasta skarżą się na charakterystyczny odór, jaki wydobywa się z tego getta, ale na to nic się nie poradzi. Cierpliwie czekamy z Byczywąsem na to, aż technologia pozwoli całość pokryć kopułą jak przyszłe kolonie na Marsie, albo na to aż Unia uchwali ten smród dziedzictwem regionu (albowiem zaiste jest on unikatowym – niepowtarzalna mieszanka potu, ścieków z drewnianych latryn (w wersji ultralux z heblowanymi deskami i prawdziwym papierem toaletowym…), oparów gotowanego eintopfu, oraz łoju spod napletów doprawiona rybim aromatem niedomytych cipek), w zależności od tego co szybciej nastąpi.

    Tak więc nie zastanawiaj się, bierz trzy stówki w łapę, CV w zęby i zapierdalaj stawić się pod bramą naszego Łódzkiego Wydziału Fabrycznego, a już wkrótce będziesz mógł cieszyć się mieszkaniem w zamkniętym osiedlu i nikt ci złego słowa na to nie powie. /Mesio

    PS.
    www. youtube. com/watch?v=FivQ7ZSYEUo

    7
    2
    Odpowiedz
  2. O kurwa. Większego steku bzdur dawno nie słyszałem. Osiedla strachu – bo tak je trzeba nazywać, jakieś tam zalety może i posiadają, ale jakim kurwa trzeba być pojebańcem żeby samemu się w takim więzieniu zamykać…
    Z tonu w jakim wyrażasz swoje przemyślenia na ten temat można wnioskować że oleju w głowie za dużo nie masz, a wartości którymi się kierujesz dokonując życiowych wyborów sa gówno warte. Ogarnięty człowiek zamiast kupować mieszkanie na takim z dupy wziętym osiedlu buduje dom na wsi. Ale nic to.. Twoja prawda jest bardziej twojsza niż mojsza. A prawda jest taka że na tym twoim super ekskluzywnym i wyjątkowym zamkniętym osiedlu nikt nikogo nie zna… sąsiedzi mijają się odpowiadając półgębkiem „.. bry” a tak naprawdę życzą ci chuja do dupy i stu klęsk życiowych. Wylęgarnia korpo-singli albo gejów, których przeszkadza wszystko, za wyjątkiem ich wydumanego stylu metroseksualnych pedziów w rurkach, i kawy z odtłuszczonym mlekiem w trendy-lokalu. Dzieci – a właściwie smarkate wyjce w piaskownicy też wypierdalać, bo nie wolno hipsterowi burzyć spokoju w odpicowanym apartmencie.
    Jebnij sie w łeb człowieku, i to mocno.

    12
    19
    Odpowiedz
    1. „Twoja prawda jest bardziej twojsza niż mojsza.” a twoja prawda to niby co jest? Zarzucasz to autorowi choć sam to właśnie zrobiłeś. Gdybyś był fair to byś stwierdził, że jeden lubi mieszkać w mieście a inny na wsi i nic nikomu do tego. I jedno i drugie ma swoje plusy i minusy. Choćby jeden minus mieszkania na wsi to to, że nie masz tylu miejsc pracy.

      2
      3
      Odpowiedz
    2. Sam w takim kołchozie mieszkałem myśląc że pana boga na nogi chwyciłem. Po 2 latach sprzedałem ten syf szumnie nazywany mieszkaniem. Teraz mieszkam w wynajętym mieszkaniu w normalnej dzielnicy z normalnymi ludźmi, buduję domek dla rodziny i jeszcze jakieś 4 miesiące i przeprowadzka 🙂

      3
      1
      Odpowiedz
    3. Mieszkam na takim osiedlu z moją rodziną. Spokój, cisza, bezpieczeństwo. Świetna firma zarządzająca nieruchomością. Pięknie zagospodarowana przestrzeń między blokami ze wspaniale wyglądającymi nasadzeniami, nie znam się na tym, jest od tego ogrodnik rozliczany przez Zarządcę. Klatki schodowe są myte co drugi, trzeci dzień w zależności od pogody. Nigdy nie czułem żadnego odizolowania – to największa głupota jaką słyszałem. Cała rodzina + znajomi, których cenię ma kod wejściowy na teren i nie odczuwa żadnego dyskomfortu, nawet z domofonu nie musi korzystać czego nie można powiedzieć o mieszkaniach na otwartych osiedlach, prawda? Ale w zamian za to nigdy nie widziałem tu żadnego lumpa czy innego śmierdziela. Teren jest monitorowany przez system kamer w zakresie w jakim wyrazili na to zgodę mieszkańcy i mi to odpowiada. Kradzieży nie ma. Parking podziemny z miejscami postojowymi jest regularnie myty przez profesjonalną firmę – zimą częściej. Dzieci z bloków spoza osiedla spotykają się swobodnie z naszymi dziećmi i bawią razem bo nikt im tego nie broni. Tamci rodzice są nawet zadowoleni bo wiedzą. że są bezpieczniejsze niż gdziekolwiek indziej. Co do hałasu jaki czynią to staramy się jako rodzice wpływać na dzieci bo szanujemy prawo innych do wypoczynku ale wg mnie powinno to dotyczyć wszystkich kulturalnych ludzi niezależnie od miejsca w którym mieszkają. Czynsze są niższe niż w blokach na otwartych osiedlach przy podobnych metrażach wliczając w to cały serwis, który wymieniłem wcześniej. Czy mieszkają tu korpo-single, pewnie tak jak wszędzie co do gejów nie wiem, nie orientuję się jak ich rozpoznać ale nie interesuje mnie co ludzie robią w łóżku. Twoja ocena jest chamska, arogancka, pozbawiona sensu i elementarnej wiedzy w temacie o którym piszesz.

      5
      1
      Odpowiedz
    4. Niezle sie rozplenily te korpo-single i pedzie w rurkach ze cie tak minusuja.

      2
      1
      Odpowiedz
  3. Powiem krótko.Spierdalaj.Masz mentalność pańszczyźnianego chłopa,który ,po latach niedoli,nie widzi niczego oprócz czubka własnego nosa i tymi „ręcami” zgarnia do siebie…Trzeba sobie odbić całe wieki poniżeń i nędzy.Tera to je moje i nie wchodzić mi na moją dziedzinę.Jakbym ,kurwa czytał Chłopów Reymonta…

    6
    7
    Odpowiedz
  4. Zamknięte osiedla są do dupy. Zamknięte osiedla nie umożliwiają prowadzenia sprzedaży bezpośredniej, akwizycji. Otwarcie sklepu stacjonarnego też jest bez sensu ze względu na ograniczoną ilość klientów. I jak ja miałbym w zamkniętych osiedlach sprzedawać takie zegarki z takim niebieskim podświetleniem wyświetlacza? Dlatego getta są do dupy, a mój dyplom magistra inżyniera od siedmiu elektronicznych boleści jest wspaniały.

    15
    4
    Odpowiedz
    1. A masz jakieś podróby Roliego? 🙂

      0
      0
      Odpowiedz
  5. Zamknięte getta dla niewolników oddzielonych od panów i władców.

    3
    3
    Odpowiedz
  6. Obóz przymusowej pracy, w którym będziecie jebać do końca życia również będzie zamknięty bo będzie otoczony drutem kolczastym, ale nie martw się bo w obozie będzie brama przez którą będziesz mógł wyjść razem ze swoimi kompanami pod nadzorem strażników żebyście mogli zapierdalać w kopalni napierdalając kilofem w kamień albo karczować las własnymi zębami. Nie wszyscy z takiej wycieczki poza obóz powrócą więc jeśli ktoś podczas zapierdolki wykituje będziesz musiał zapierdalać za siebie i jeszcze za niego – procent normy musi być zachowany. Strażnicy o to zadbają motywując was biczami i metalowymi pałkami.

    3
    1
    Odpowiedz
  7. Jako burak z otwartego osiedla przyznaję tobie rację. Takie życie że urodziłem się w Warszawie w czasach kiedy nie było żadnych grodzonych osiedli i tak mieszkam od ponad 40 lat w tym samym miejscu. Ale wiem że masz rację. U mnie na osiedlu moja mama ma 2 ogródki pod oknami – od podwórka i od ulicy. Można by to zrobić ładniej, ale co z tego, jak się nie utrzyma. Mieliśmy piękną malwę dwukwiatową. Kwitła, była wysoka na ponad 2 metry i co? Jakaś hujoza ścięła ją nożem i rzuciła na ziemię. Tulipany jeszcze się nie rozwinęły, a już ktoś wyciął sobie do wazonu. Do tego mieszkania socjalne. Dostanie taka menda mieszkanie i zaraz sprowadza jakąś hołotę. Idzie toto najebane w nocy, drze ryja na klatce, kopci papierochy, smród, syf i jeszcze ma pretensje jak słowo powiesz że ci nie pasuje. O miejscu parkingowym to można zapomnieć bo te wszystkie wieśniaki poobstawiają wszystko swoimi złomami. Na grodzonych osiedlach zawsze czysto, kwiaty, drzewka i krzewy rosną, nikt nie niszczy, nie łamie, nie podszczywa psami bo jak kupił za ciężkie pieniądze mieszkanie, to chce mieć czysto i porządek, a nie jak to ścierwo z socjali jak nie rozjebie ławki, nie nabazgra sprayem LEGIA PANY, nie wybije szyby, nie zaszcza klatki, to traci poczucie rzeczywistości. A ja się muszę męczyć z tymi zjebami i jeszcze mam przypał z psiarnią bo ośmieliłem się wywalić na kopach wsiową hołotę, która nie odróżniała mieszkania od klatki schodowej i jak zrobili imprezę to myśleli że cały blok jest ich.

    25
    2
    Odpowiedz
  8. Sam jestem z podwórka ale mam kumpla,który mieszka na osiedlu tyle,że nie w zamkniętym.Wspominał o wszystkim o tym co napisałeś także jak ktoś nie zaznał lub nie widział na własne oczy będzie pierdolił głupoty i kocopoły.

    7
    0
    Odpowiedz
  9. Wyobraź sobie, że mieszkam na „otwartym” osiedlu i zero plebsu i patoli.
    Olsztyn- Osiedle Generałów
    Jak to wytłumaczysz?

    5
    5
    Odpowiedz
    1. Olsztyn? Gdzie to jest? Chyba pod Częstochową. Tam jest taki zamek?

      0
      1
      Odpowiedz
  10. Ja, naturlich!

    1
    0
    Odpowiedz
  11. Też bym chciał mieszkać na zamkniętym osiedlu. Niestety mieszkam w bloku na typowym blokowisku. Mam dość wrzasków dzieci, wścibskich sąsiadów, pijanej i naćpanej młodzieży robiącej rozpierdol po nocach itp.

    6
    0
    Odpowiedz
    1. Ty naprawdę myślisz,że na zamkniętym osiedlu nie ma wrzasków dzieci,wścibskich sąsiadów oraz pijanej i naćpanej młodzieży? Hahahahahahahahaha!

      3
      4
      Odpowiedz
      1. Co to jest wścibski sąsiad?

        0
        0
        Odpowiedz
      2. Nawet na zamkniętym osiedlu są mieszkania lepsze i gorsze. Jeżeli kupisz lokal wychodzący np. na plac zabaw dla dzieci i do tego na parterze czy 1 p. bo jest taniej to niestety musisz się liczyć z tym, że dzieci trochę pokrzyczą nie ma rady. Dlatego zasada jest taka – im wyżej tym drożej, jak to w życiu. Ja w ogóle nie rozumiem ludzi, którzy kupują mieszkania w mieście i narzekają na hałas pochodzący od dzieci, sąsiadów itd. Sam nie jestem zwolennikiem domów ale uważam, że akurat tego typu rozwiązanie jest dla takich wrażliwców idealne, spokój, cisza, las gdzieś pod miastem. Tylko co? Robić trzeba nie? Samo się koło domu nie zrobi.

        2
        0
        Odpowiedz
  12. Moje zamknięte osiedle jest zajebiste. Mnóstwo terenów zielonych. Basen. Ale śmieci i tak leżą rozjebane często po te kurwy chińskie mogą nasrac pod siebie i nikt się nie przejmuje.

    5
    0
    Odpowiedz
  13. Ehhh… banda Januszy i Grażyn,którzy wzięli kredyt na 40lat by mieszkać na tych zakichanych 100m2 i zaizolowanych osiedlach myślą,że złapali Pana Boga za nogi.
    Ja to widzę tak,że na tych osiedlach będzie się tworzyć nowe zjebane pokolenie ludzi którzy zamkną się w swoim małym światku,a brak jakiejkolwiek integracji z ludźmi będzie potęgować ich znieczulicę większą niż tą z jaką teraz przychodzi nam się zmierzyć.
    Nigdy bym nie chciał mieszkać w tym gettcie dla nowobogackich Januszy.

    7
    9
    Odpowiedz
    1. Nie każdy ma ochotę integrować się z patolstwem, którego nie brakuje na osiedlach nieogrodzonych. Poza tym ja osobiście nie mam ochoty integrować się ze wszystkimi tylko dlatego że mieszkamy obok siebie.

      7
      3
      Odpowiedz
    2. Ból dupy bo tobie nawet na 40 lat nie chcą dać kredytu i musisz z mamusią mieszkać.

      0
      1
      Odpowiedz
  14. Jakbyś zarabiał 17 tysi netto i jeździł mesiem tak, jak ja, i miałbyś Willę za 2 bańki w Wawce, to jeszcze lepiej wiedziałbyś, że osiedla powinny być grodzone. Oczywiście, że Osiedle Prezesa jest dobrze chronione – mur, brama, ochroniarze i te sprawy. Ale brakuje zabezpieczeń wokół mrówkowców na obrzeżach miasta, gdzie klity w kredycie na 40 lat mają takie patałachy, jak ty. Globalny kryzys bankowy czai się za rogiem i trudno przewidzieć reakcję szarej masy, gdy z 800 zł brutto „pensję” będzie trzeba nagle obniżyć o połowę i jednocześnie odebrać wszystkie kiełbasy wyborcze. Pół biedy, że obecna partia rządząca i władze Europy rozbrajają to tałatajstwo, zostawiając broń palną jedynie Szacownym Obywatelom – Biznesmenom, prawnikom, lekarzom i politykom. Byłoby jednak znacznie bezpieczniej, gdyby wam te „osiedla” ogrodzili płotem pod napięciem. Niech wam tam postawią w środku biedrę z tanią wódą i jakiś bar z telewizorem, gdzie będziecie mogli obejrzeć niedzielny meczyk. Wyjazd rano autobusem bez okien, wysiadka w ŁWF, powrót tak samo wieczorem. Siedzieć na dupie w osiedlu i nie rozłazić się. Czego więcej wam trzeba?

    4
    0
    Odpowiedz
  15. Polać autorowi!

    2
    2
    Odpowiedz
  16. Autor gustuje wyłącznie w pięknych kobietach.

    3
    0
    Odpowiedz
  17. Lewaki z Wyborczej mają ból dupy o zamknięte osiedla bo tak ich nauczyli ich idole – bolszewicy.

    6
    3
    Odpowiedz
  18. Naprawdę gdzieś zakazują budowy zamkniętych osiedli? Nie rozumiem. Mieszkam na zamkniętym osiedlu, co ma swoje minusy, ale bez przesady. Najbardziej rozpierdoliły mnie komentarze o braku integracji mieszkańców. Przecież nie dotyczy to tylko i wyłącznie zamkniętych osiedli, ale wszelkiego rodzaju blokowisk. Przez kilka lat mieszkania na otwartym blokowisku, kontakt z najbliższym sąsiadem ograniczał się do „dzień dobry”, a sąsiadka w ogóle na nie nie odpowiadała. Kobieta, która mieszkała tam prawie 40 lat mówiła mi, że jest więcej takich ludzi. Na zamkniętym osiedlu oczywiście też takich osób nie brakuje. Ale komentarz o tym, że to wylęgarnia gejów i korposzczurów, którym wszystko przeszkadza? Kurwa, w mojej klatce mieszkają dwie wielodzietne rodziny, dwie osoby pracuje na budowie, mieszkają też tu urzędnicy, sprzedawcy itp. Dla niektórych słowo integracja jest chyba równoznaczne z codziennym odwiedzaniem się i pierdoleniem głupot. Jeśli tak, to rzeczywiście na zamkniętym osiedlu może tego nie być, ale dla mnie to nie problem. Jak ktoś jest w porządku, to chętnie mu pomogę, a potem zostajemy dobrymi znajomymi albo zwykłymi sąsiadami. Każdy żyje po swojemu i może być korposzczurem, robolem czy studenciakiem, ale jak jest spokojny i się nie wpierdala w nieswoje sprawy to gówno mnie to obchodzi. Aha, nie mieszkam w apartamencie, za moim oknem gnojki drą się jak zarzynany świniak i potrafię bez problemu z tym żyć, więc nie uogólniajcie.

    1
    0
    Odpowiedz

Chujnia z dzisiejszymi kobietami

Witam wszystkich, jestem przedstawicielem młodszego pokolenia, aktualnie 21 lat na karku.
Chujnia jest taka, iż mam wrażenie, że moja generacja jest jedną z ostatnich normalnych, oczywiście w młodszych są także wyjątki, lecz rzadko. Największy problem jest z kobietami, starsze o kilka lat, wiadomo, chcą starszych albo równych sobie, te w moim wieku chcą w 90% starszych, a te młodsze to pożal się Boże. W głowach jakieś snapchaty i inne chuje muje dzikie węże. Ja w ogóle nie rozumiem tego czegoś, smartfon niby mam ale tyle co zadzwonię albo chujnie poczytam jak laptopa nie ma w zasięgu ręki, albo zdjęcie zrobię jak gdzieś motorem pojadę. Mam wrażenie, iż urodziłem się o kilka pokoleń za późno. Nie ma już dam chcących prawdziwego mężczyznę z kulturą i honorem, który byłby za nią skłonny życie oddać. Są wszędobylskie kurwy ruchające się po kątach na imprezach, wiem, uogólniam, ale no kurwa ktoś musi. Wiem, że są wyjątki ale takie to od razu są „wyłapywane” przez starszych facetów, albo za namową internetowego świata schodzą na kurewską drogę. Wiem, że masa z was napisze, że tego kwiatu jest pół światu, a ja wam powiem, byłem już w kilku krajach, niedługo lecę daleko na wyspę, no szukam, ale kurwa czarno to widzę. Czy jest kurwa tak ciężko o NORMALNĄ kobietę?

86
25
Pokaż komentarze (43)

Komentarze do "Chujnia z dzisiejszymi kobietami"

  1. Jestem w podobnym wieku i też mam wrażenie, że to ostatnie w miarę normalne pokolenie. Choć i tak nie całe.

    9
    4
    Odpowiedz
    1. Ostatnie normalne pokolenie to urodzeni przed 1990.

      24
      1
      Odpowiedz
      1. Dokładnie, a całkiem znośni są jeszcze ci do 1993, i to nie jest moja data urodzin tylko wynika to z długoletnich obserwacji :).

        0
        0
        Odpowiedz
  2. Wychowanie. Spójrz na ojców. Zamiast męskiego wzorca – pantofel, misiek, cymbał. Dlatego dziewczęta nie wiedząc nawet co to znaczy „facet”, prują się z brutalami, a żenią z frajerami. Szukaj po wsiach, może się jeszcze uchowały jakieś pracowite, z lekka antyspołeczne sztuki

    38
    7
    Odpowiedz
    1. Najlepiej po wiejskich dyskotekach w soboty, w poPGRowskich wsiach…

      4
      0
      Odpowiedz
      1. Poza rodzajem muzyki, wiejska dyskoteka nie różni się niczym od miejskich…

        2
        0
        Odpowiedz
    2. Dobra propozycja, jedynie wsianka umie ugotować obiad i poda ci go z uśmiechem przed laptop.

      2
      2
      Odpowiedz
      1. Dziękuję za tendencyjnie zjebany, mizoandryczny komentarz. Niby nie muszę ale odpowiem: znane mi „wsianki” dokładają się do relacji tyle samo, co facet. Facet dajmy na to rąbie drewno, „wsianka” gotuje obiad. Z kolei mieszczanki na fali wyzwolenia nie robią nic, poza nabiciem etatu i dorzuceniem się do czynszu, są za to roszczeniowe względem partnerów, jakby był to ich drugi ojciec.
        Jeżeli jesteś kobietą, ogarnij poglądy bo kobiety na tej rewolucji tylko stracą 🙂
        Jeżeli jesteś facetem, nie biegaj z żelazkiem kiedy dziunia przegląda snapa.
        Ale pewnie jesteś lamusem który gówno w życiu widział, stąd i poglądy z dupy

        8
        2
        Odpowiedz
    3. Te młodociane z wiosek nie są w niczym lepsze, są tylko bardziej przaśne. Niestety ;/

      1
      0
      Odpowiedz
  3. Jestem kilka lat starszy i co widzę wśród rówieśników moich i Twoich, to muszę powiedzieć, że trochę Cię poniosło z tym „w miarę normalnym” pokoleniem. Ale prawda, że knapy dzisiaj mają nierówno pod sufitem 🙂

    4
    3
    Odpowiedz
  4. Jak dobrze że z facetami wszystko w porządku. To nic że napierdalacie w gry cały dzień, siedzicie na portalach, tinderach i nic nie potraficie

    9
    7
    Odpowiedz
    1. Lepsze napierdalanie w gry niż słuchanie pieprzenia o niczym, znoszenie fochów, ciągła batalia w domu o kto to będzie rządził, ciągłe słuchanie, że sąsiad ma więcej, po ślubie tyjecie, głowy was bolą, w piździe macie, że facet haruje bo przecież zacznie się pierdolenie, że zaniedbuje was i mógłbym jeszcze co nieco powymieniać, ale właśnie dlatego niektórzy wolą grać w gry niż być z durną babą pod jednym dachem.

      17
      5
      Odpowiedz
  5. Może zacznij od siebie przyjacielu. Dziewczynę znajdziesz. Choćby przypadkiem, wiem że to może trudne i się wstydzisz ale celuj w takie które poruszają się sam, bo te kurwy co w stadach chodzą to są warte tyle co żyd w 39′ podejdź zagadaj, zaproś do parku, teraz będzie co raz to lepsza pogoda. Wykorzystaj to że jesteś normalny. Sam mam 18 lat, nienawidzę pokolenia kciuka, snapchat itp. Telefon mam bo muszę. Mam dziewczynę w moim wieku ona się bawi z dziewczynami w snapchata w instagramy, gówna z posypką. Ja mam na to wyjebane. Byle była wierna i odwzajemniała to samo uczucie co Ty. Życzę powodzonka!

    2
    2
    Odpowiedz
    1. Skoro nienawidzisz pokolenia facebooka, Snap-czegoś tam to po co jestes z dziewczyną która tym sie jara? Chyba tylko dla seksu. Też gardzę tymi wszystkimi gównami dla idiotów i popieram Cię ale po co Ci taka „Dżessika” ?

      4
      1
      Odpowiedz
  6. Ochłoń… nie myśl nawet by za jakąś tępą dzidę życie oddawać… ba nawet fragmentu paznokcia szkoda…
    Cytując klasyka: „Kiedyś tak jednej kobiecie ufałem że dałbym sobie rękę uciąć… i co? I teraz bym bez ręki chodził”.
    Ruchaj ile wlezie, na masę. Ale kurew szacunkiem nigdy nie obdarzaj. Bo to teraz „kobiety” to chuj wie do czego się nadają… kiedyś to nadawały się wyłącznie do ruchania…. a teraz to już nawet do tego słabo.

    10
    10
    Odpowiedz
  7. No chyba właśnie te antyspołeczne, antyinternetowe ciezko znaleźć, jak się szuka to się znajdzie – mój mnie tak znalazł 🙂 Swój na swego w końcu trafi. Niestety wydaje mi się, że edukacja siada po prostu – mam 27 lat a kilka lat młodsze osoby są mi obce. Za czasów moich licealnych wypadało być oczytanym, mieć duzo książek wypożyczonych w bibliotece, znać się na muzyce, filmach „ambitniejszych”, ukulturalniać się. Teraz też są takie środowiska tylko niestety jak zawsze trzeba wystrzegać się snobów. Sama nie wiem kogo nie lubię bardziej – pretensjonalnych snobów czy snapczatowych głupków.

    9
    2
    Odpowiedz
  8. Zgadzam się z tobą, że wasze pokolenie jest jeszcze normalne. Ja takiego szczęścia nie miałem. Teraz mam 17 lat i znaleźć jakąś normalną, inteligentą dziewczynę jest bardzo ciężko. Reszta „loszek” postawi ci tyle wymagań, że głowa mała. I to też nie chodzi tylko o dziewczyny, ale o nastolatków. Jedyne o co ich teraz obchodzi, co jest wyznacznikiem zajebistości, jest to w co się ubierasz (jakie marki), jakie buty masz, ile wypiłeś i czy palisz fajki.

    5
    1
    Odpowiedz
    1. Ja mam 27 lat, jestem facetem i uwierz że w moich czasach też tak było i jest do dziś. Gdy gadam z rówieśniczkami to czuję się jakbym był wśród dzieci którym imponuje to ile ktoś wypije i co potem „odpierdoli”. Faceci szybciej dojrzali a kobity dalej jak gimbuski.

      5
      3
      Odpowiedz
  9. To proste, poczekaj kilka lat, zestarzej się i ruchaj ile wlezie te „snapchatowe” dziewczyny, które przekroczą wiek 21 lat i zamarzy im się starszy facet. A jak nie to wal konia i dalej rób te swoje zdjęcia.

    1
    3
    Odpowiedz
  10. Istnieją jeszcze normalne piekne kobiety i nawet dziewice, sam takie poznalem, niestety tylko przez neta.. Niestety ale jest tez druga strona medalu, i to w znacznej przewadze, a mianowicie dziewczyny które puszczają się od małolata. I statycznie większość z was pewnie będzie miało taką za żonę, co nie jest zbyt pocieszajace dla facetów którzy kierują się jeszcze jakimiś zasadami..

    4
    2
    Odpowiedz
  11. Nie jest ciężko o normalną kobietę,jeśli Ty też jesteś normalny.
    Ja mam 25 lat i swojego faceta poznałam przez koleżankę. To był efekt łał, błysk w oku,bum i trach – zakochanie.Tylko u mnie akurat miłość nie była usłana różami, były problemy,rodzina nie zaakceptowała, próbowała nas rozdzielić itp. itd,nieważne.6 lat jestem w związku z facetem mojego życia i niech tak pozostanie 🙂

    9
    3
    Odpowiedz
  12. Tego kwiata jest pół świata a 3/4 chuja warte. Znalesc dziewczyna która doceni to ze zapierdalasz do roboty żeby coś mieć i żeby też ona miała i nie dawała dupy na lewo i prawo to kurwa coś. Ale ponoć nic nie jest niemożliwe

    5
    3
    Odpowiedz
  13. (…) albo za namową internetowego świata schodzą na kurewską drogę- w samo sedno.

    0
    0
    Odpowiedz
  14. Jak byłem w Twoim wieku to też tak myslałem. I może masz trochę racji, ale tylko minimalnie. Laski nie lecą na starszych, tylko na… atrakcyjniejszych. Jak masz z tym problem to popraw swój wizerunek, nowa fryzura, jakieś ciuchy, etc., rucham psa jak sra. A napisałem że minimalnie masz rację dlatego że uświadomiłem sobie, że moje dwie ostanie dziewczyny (i wszystkie laski z którymi byłem na randkach) były o 3-5 lat młodsze ode mnie (obecnie mam 25 a moja ofiara 22).

    2
    2
    Odpowiedz
    1. Nie będę się zmieniał dla kobiety.

      1
      2
      Odpowiedz
  15. Spójrz sobie na dzisiejszych młodych. Wszystko chude i mizerne ale ważne że robi pierdyliard zdjęć na jakieś srapy a w co drugim jakiś zjebany dziubek i to u chłopaków kurwa! Teraz młode panienki takich lubią. Tfuuu

    4
    0
    Odpowiedz
  16. Jestem rok młodszy i też mam ten problem.Najlepsze jest to,że większość z nich szuka macho a potem jak dostanie wpierdol to nie wie co ze sobą zrobić.Kolejne szukają sponsora byle by chłop zalał formę udupić gościa a potem jak go wydoi weźmie dzieciaka do matki i będzie chciała alimenty.Chciałbym się urodzić te 7-10 lat wstecz może by było lepiej tak czy siak nie jesteś sam w tej chujni…

    3
    2
    Odpowiedz
  17. „Chujnia jest taka, iż mam wrażenie, że moja generacja jest jedną z ostatnich normalnych”

    skończcie pierdolić, bo ja mam dokładnie to samo wrażenie o mojej generacji. każdy tak ma i przyjmijcie to do wiadomości wreszcie

    17
    0
    Odpowiedz
  18. No tak, w kościele już nawet nie poszukasz porządnej kobiety….

    0
    2
    Odpowiedz
  19. Ja mam 25 lat i w moim roczniku nie ma żadnych normalnych lasek. Albo pierdolone dupodajki i galerianki albo rozchwiane emocjonalnie bezmózgi, które cie zniszczą. Za to te młodsze to jebane księżniczki i gwiazdy wychowane na instagramach, ciuszkach, domóweczkach i pejsbukach. Generalnie jedna wielka porażka.

    8
    2
    Odpowiedz
  20. Z tym że jego pokolenie jest ostatnim normalnym to każdy mówi. Ja który jestem o kilka lat starszy też. A teraz dam Ci dobra radę która musisz wziąć sobie do serca. Nie możesz być zbyt romantyczny. Kobiety to lubią ale z umiarem. Musisz być pewnym siebie skyrwysynem za którym latają kobiety, nie na odwrót. I dopiero jak już będziesz miał swoją, wtedy możesz od czasu do czasu być romantykiem. Poza tym i tak nie warto pakować się w związek z kobietą która ma mniej niż te 24 lata. Naprawdę nie warto. Poczekaj jeszcze 5 lat i wtedy poszukaj takiej o rok młodszej. A najlepiej znajdź jakąś która ma ze 27 lat kiedy Ty będziesz miał o rok czy dwa więcej. Posłuchaj starszego i madrzejszego. A póki co pierdol to. Baw się. Ruchaj. To nie czas na poważny związek. Czym prędzej to zrozumiesz tym lepiej. Pozdro. Podziękujesz w swoim czasie. Pamiętaj. 5 lat co najmniej.

    5
    3
    Odpowiedz
  21. Ja z pokolenia 3 lata młodszego i widzę to spierdolenie, całe szczęście obracam się w dobrym gronie więc jeszcze są wyjątki. No ale ja jestem chłopak ze wsi a nie z miasta, może dlatego to spierdolenie mnie nie dosieglo, bo najbliższe miasto 5 km ode mnie ma 70 tys mieszkańców. Ale niedługo idę na studia a jedyny sensowny wybór to Krk/wawa.

    0
    1
    Odpowiedz
  22. Wyjaśnijmy sobie:
    1.Nie ma prawdziwych i nieprawdziwych kobiet i mężczyzn.
    Jak kolejny raz to słyszę to dostaje raka ,każdy człowiek jest inny i chuj.Jak będziesz szukał ideału to do 50 będziesz smutnym prawiczkiem.
    2.A więc masz 21lat i szukasz damy za którą byś oddał życie?
    Może jeszcze po jednym dniu znajomości planujesz dzieci ,ślub i wyobrażasz sobie was jako starszą parę.XDDDDDD
    3.Mam 22 lata jestem w sumie szczęśliwym singlem ,bo nie mam czasu na takie dylematy moralne ,bo cały czas napierdalam w pracy i na kursach.Praca ,edukacja ,zdrowie nie jakieś randki i motyle w brzuchu. Dla mnie wszyscy jesteście jacyś nienormalni. Psiochy przeskakujące z kwiatka na kwiatek jak i taki gość jak ty ,który nie wyobraża sobie życia jako singiel i dla kawałka cipy zrobi wszystko.
    4.Facet narzekający na łatwe sucze to w ogóle jakaś potulna cipa.
    Dziękuję ,dobranoc.

    8
    4
    Odpowiedz
    1. A tam, zrozum chłopaków. Napatrzyli się na filmy, bajki, naczytali sobie powieści i nasłuchali się romantycznych piosenek to sobie wyidealizowali ludzi i rzeczywistość, nabrali nierealistycznych oczekiwań i wyobrażeń. A po zderzeniu z prawdziwym życiem są zszokowani że coś jest nie tak, że chyba coś się zmieniło, że było inaczej. I jak tu realizować program, „jedyną słuszną dla każdego receptę na szczęścię” którą narzuciło otoczenie? Przechodzą dość bolesny proces zderzenia z realnym światem, który zawiera kilka faz, jedni są na etapie wyparcia, drudzy gniewu, inni negocjacji, kolejni depresji a Ty i ja już na akceptacji polegającej na braniu życia takim jakim jest, ustawianiu go optymalnie dla siebie, bez zbędnego podniecania się tym co się w nim nam nie podoba. Pozwól im przejść przez to.

      4
      0
      Odpowiedz
  23. Masz 21 lat i problem z poprawną polszczyzną, do tego co parę słów pada przekleństwo albo wulgaryzm i ty się nazywasz „gentlemanem”? A ile ty tych kobiet poznałeś i gdzie? Dopuszczasz do siebie myśl, że może to w tobie jest jakaś wina?
    Ja tam znam masę świetnych dziewczyn, zadbane, dobrze ubrane, inteligentne, oczytane, z poczuciem humoru, preferujące dobrą książkę nad imprezę, domowniczki, z którymi ułożysz puzzle lub w coś zagrasz. Jednak niestety, choć brzydkie zdecydowanie NIE są, to wciąż w pakiecie nie dostały twarzy księżniczki z instagrama ani sterczącego metr do tyłu tyłka, więc generalnie są dla męskiego oka niewidoczne lub uznawane (z nieznanych mi przyczyn) za nudne.
    Narzekanie na dzisiejsze kobiety w polskim internecie to plaga, podczas gdy za granicą zbierają świetne opinie (w towarzystwach na poziomie, nie interesuje mnie meliniarstwo), toteż małżeństwa polka + pan z zagranicy przybierają na sile z roku na rok. I często obserwuje, że narzekają głównie ci, którzy sami od siebie nie wiele mogą zaproponować, ni to urody, ni zadbanego ciała, jedne adidasy i dresy od 4 lat na każdy sezon, ni osobowości czy charakteru, o zainteresowaniach nie wspominając.
    Dlatego zastanów się dobrze, co ty możesz od siebie dać? A potem zacznij szukać w odpowiednich miejscach.
    ps. Wc w klubie nie jest jednym z nich.

    12
    5
    Odpowiedz
    1. Polecam tego allegrowicza.

      2
      0
      Odpowiedz
    2. „Narzekanie na dzisiejsze kobiety w polskim internecie to plaga, podczas gdy za granicą zbierają świetne opinie” a wiesz czemu? Bo tamci są zamożniejsi w porównaniu do nas. Przecież Polacy tak samo są zadowoleni z Ukrainek. Czemu? Bo my jesteśmy zamożniejsi w porównaniu do Ukraińskich mężczyzn toteż ich kobiety wtedy się łaszą i starają o nas. Ale cóż, taka jest ludzka natura i tyle. Kobiety chcą mężczyzn z pieniędzmi bo jest to uznane za atrakcyjną cechę męską, ale nie tylko to, żeby czasem sobie ktoś nie myślał, że wystarczy mieć kasę i każda będzie jego. Co do tych inteligentnych, oczytanych, niezbyt urodziwych, kobieta jest zawsze kobietą. Ja dość dobrze poznałem właśnie taką mniej więcej jak to opisujesz i też ma typowo damskie cechy takie jak np. próby wchodzenia facetowi na łeb. „Narzekanie na dzisiejsze kobiety w polskim internecie to plaga” ależ to samo masz w amerykańskim necie, baa nawet w większym stopniu i nie jest to wcale bez powodu, czy napisane od razu przez nieudaczników, jednak nie miejsce i czas by o tym pisać. Zgodzę się jednak, że autor musi najpierw na siebie spojrzeć krytycznym okiem. Nieraz coś takiego widzę, ktoś chce kogoś z klasą choć sam tej klasy nie ma. Pozdrawiam

      3
      2
      Odpowiedz
  24. a tam głupoty gadasz i kiedyś były szmaty i teraz też są. Tyle na ten temat. Jak jesteś na studiach to poszukaj jakiejś kujonki niektóre są przy okazji ładne. I kolejna najważniejsza rzecz jak byś się naprawdę zakochł to byś odbił i zajętą diewczyne, a ty widć patrzysz tylko na wygląd

    3
    5
    Odpowiedz
    1. Kujonka kolego nie będzie wcale taka duża lepsza od tej „szmaty”. Kobieta nadal pozostaje kobietą więc czuwaj bracie bo „diabeł, jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć”, heheh

      2
      2
      Odpowiedz
  25. Chciałbym odnieść się do fragmentu: „mam wrażenie, że moja generacja jest jedną z ostatnich normalnych” .. otóż nie! Twoja generacja jest zjebana tak samo jak wszystkie pokolenia gimbów „przed” i „po”. macie kefir zamiast mózgu, zero wartości. Dziękuję.

    16
    0
    Odpowiedz
  26. Spoko. Są tego plusy. Jak będziesz miał 40 lat to będziesz ruchał 20tki, nie będziesz skazany na zgorzkniałe raszple w Twoim wieku.

    1
    2
    Odpowiedz
  27. Ja jestem i jestem sama przez nie śmiałość / a zeden chłopak tez nie ma w duzsiejszych czasach odwagi 🙁 dlatego najlepiej być singlem i się rozwijać, uczyć ;po co żyć jak milion innych ludzi ,,seb i karyn ?ciekawe życie to do czego dążę .Ja z tego co zauważyłam miłość ogranicza a żeby z kims być trzeba byc zakochanym a nie bo dlatego jest spoko i innego nie ma chyba że masz 40 lat xD

    1
    1
    Odpowiedz
  28. Twoja generacja nie jest normalna .Medycyna do przodu to byle patologia przezyje co kiedys by zdechlo.Do tego beztresowo wychowani. Armageddon to wyprostuje jak bedziecie robili selfie z ” dziubkami” i rurkami z torebeczka na skos z grzybem jadrowym w tle. FYI -to bedzie ostatnie selfie .Moze jeszcze sie zalapiesz na szajs zbuka zanim cie fala uderzeniowa pierdolnie.

    3
    1
    Odpowiedz

Sprzątanie

Taka mała chujnia: nienawidzę sprzątać. Organicznie nienawidzę. Wolę dosłownie rowy kopać (kopałem, to wiem), niż się złapać za porządki. Od odkurzania począwszy (A u mnie to nie tak prosto… Z racji tego, że mam zwierzęta, to kłaków z gubionej ciągle sierści jest od cholery. I ten syf się tak wbija w dywany, że odkurzaczem nie wyzbierasz. Zgrzebłem trzeba ściągać z dywanu a dopiero potem odkurzać. A za dwa dni sierści jest znów kupę.), przez znienawidzone ścieranie kurzu (zaprawdę, ten który wynajdzie sposób na to, żeby się kurz nie osiadał, dostanie nagrodę Nobla, dożywotnią wdzięczność całej populacji i pomnik w każdym mieście mu spontanicznie postawią a w stolicy mauzoleum jak Leninowi, by wdzięczny lud mógł przyjść pokłonić się w podzięce…), na pieprzonym myciu okien (i ten piszczący dźwięk przy pocieraniu o szybę… kurwa, jeden z najgorszych dźwięków jaki istnieje…) skończywszy.

Efekt jest taki, że odkurzałem ostatnio pod koniec stycznia, a mamy niemal maj. I codziennie jest jutro, bo… no nienawidzę tego robić, choć szlag mnie trafia na to, że od dawna powinno być posprzątane i sprzątane regularnie.

Powiecie, żeby kogoś nająć. Nie da rady. Po pierwsze, źle bym się czuł z tym, że ktoś mi sprząta. Leniem nie jestem, nikt też koło mnie nigdy nie skakał. Służba to nie dla mnie. Po drugie, nie cierpię, gdy mi się ktoś obcy szwenda po domu. Także ta opcja odpada.

No i choć niewiele brudzę, generalnie mam wszystko poukładane, to sprzątanie to katorga, chujnia i śrut, a uniknąć się tego nie da, bo syf.

PS. I jutro mnie to w końcu czeka, bo ileż można. Potem dojdę do wniosku że jakoś to przeżyłem -nienawidząc każdej minuty- i ze trzeba by było częściej… I zobaczymy się z odkurzaczem gdzieś w lipcu jak dobrze pójdzie.

16
28
Pokaż komentarze (24)

Komentarze do "Sprzątanie"

  1. Gdybyś robił klepsydry z takim jasnofioletowym podświetleniem, po cztery dyszki za sztukę, to byś nie miał takich problemów, albowiem jedynym twoim problemem byłby jakiś niedomyty cebulak, sprzedający podświetlony na niebiesko badziewny zegarek z kambodżańskiego bazaru, psujący ci rynek.

    1
    1
    Odpowiedz
    1. Zapomniałem dopisać… to pisałem ja, śmierdziel Sokhem.

      0
      0
      Odpowiedz
  2. Ożeń się i zagnaj babsko do sprzątania,gotowania i zmywania garów.Po to są,żeby taki ktoś jak ty, nie przemęczył się zanadto.

    3
    2
    Odpowiedz
  3. Przy odkurzaniu sierści z dywanu wspaniale sprawdza się odkurzacz piorący. Do mycia okien najlepszy jest znowu odkurzacz, ale tym razem taki który potrafi ściągnąć wodę z szyby. Odmierzanie czasu do lipca oraz odmierzanie znienawidzonych minut najlepiej się uda stosując taki zegarek z takim niebieskim podświetleniem wyświetlacza, bez opcji dodatkowych.
    PS. Pierwszych dwóch informacji nie sprawdzałem, bo chodziło mi tylko i wyłącznie o wyrzyganie czegoś o takim niebieskim zegarku, jak pod prawie każdym tematem.

    2
    1
    Odpowiedz
  4. Kup odkurzacz robot. Mam nienawisc do sprzatania, ale taki odkurzacz dobrze odkurza siersc. Nawet z dywanu.
    Model spider, wiecej niz 400 zl nie wydasz. Na prawde ulatwia zycie

    0
    1
    Odpowiedz
  5. Juz byś się przemeczył te parę minut i polatał z tym odkurzaczem dla świętego spokoju i problem z bani

    2
    0
    Odpowiedz
  6. Wywal dywan po co Ci klopot?

    2
    0
    Odpowiedz
    1. Szkoda dywanu. Wywal zwierzęta.

      0
      1
      Odpowiedz
  7. W barakach ŁWF byś sie czuł wspaniale mówie ci to ja Śtefek Wons. My z chłopakamy albo robim na taśmie albo pijem a takimi błahostkami jak sprzontanie siem nie martwim. Tu ksztys taki że poczujesz sie jak nigdy dotąd. Karzdy z nas myje sie raz na miesionc i gites jest. Cho do nas chłopie!

    1
    1
    Odpowiedz
  8. Odkurzacz to tam chuj, ja też ogólnie sprzątać nie lubię ale akurat odkurzacz jest całkiem przyjemny. Najgorsze jest wyrzucanie śmieci, szczególnie organicznych(jedzenie itp) i sprzątanie kibli. Ale co do sprzątania kibla się przyzwyczaiłem bo mam młodszego brata który uwielbia obsikiwać deskę i cały kibel wokół. Także najgorsze jest wyrzucanie śmieci. Nikomu nie polecam. Kiedyś jak będę zarabiał miliardy zatrudnię osobę, która będzie miała za zadanie wyrzucać śmieci.

    2
    0
    Odpowiedz
  9. Sam sobie jesteś winien temu stanowi rzeczy, bo gdybyś raz na pół roku wytrymował u groomera swojego zwierzaka to byś nichuj nie miał problemu z wyciaganiem siersci z dywnanu, bo by jej tam nie bylo! Ale szkoda Ci pewnie wydać 100zł raz na pol roku. Nie musial bys wtedy tyle walić się z odkurzaniem, ale po co wydawać hajs? Lepiej mieć syf w domu. Co do kurzy, to by ci się taki syf nie robił jakbyś porządnie odkurzał cały dom, a przynajmniej zamiatał w przedpokoju bo ten syf to głównie z dworu przynosisz i lata w powietrzu. Jakbyś pomyslal nad tym jak zrobic by sie nie syfiło to byś tego problemu nie miał. A jak jesteś leń i Ci się nie chce sprzątać to wynajmij ukrainkę niech za Ciebie to zrobi.

    3
    0
    Odpowiedz
  10. Wywal dywany, połóż panele i kup robota odkurzajacego. Proste

    1
    0
    Odpowiedz
  11. Widzisz patałachu, kiedyś, kiedy jeszcze nie byłem Mesiem też nienawidziłem sprzatania w swojej klitce w mrówkowcu… Walające się brudne skarpety, tygodniowe gacie, poprute sweterki w kratkę, rajstopy i kalesony to było coś czego Meś Panwasz nie znosił a sprzatać mu się za chuja nie chciało. Chodził odurzony zapachen stęchłego potu i niemytych jaj od pokoju do pokoju… Ale teraz, teraz patałachy kiedy mieszka w willi za dwie bańki z dwoma garażami, mercedesem i miejscem dla kuca – najprzystojniejsi indyjscy chłopcy przebrani w strój pokojówki sprzątają dla Mesia Panwasza. Poranna zmiana skrobie ofiarnie rzygowiny po nocnej libacji a popołudniowa przepycha złoty kibel w jednej z ubikacji Mesia. Panwasz nie korzysta prawie z kibla. Sika piękną paraboliczną ptrzez okno na spragnionych uciech przechodniów lub sra gdzie popadnie sprawiając niespodzianki jego wiernym pokojówkom. Do kosza na śmieci, do lodówki, do pięknego ręcznie rzeźbionego globusa gdzie zazwyczaj stoją butelki najwytrawniejszych i najdroższych trunków… Ale co wy możecie wiedzieć o tak luksusowym życiu, patałachy… PSPanwasz w dalszym ciągu nienawidzi sprzątać. Nadal podciera się firanką zostawiając gustowne brązowe plamy…

    3
    0
    Odpowiedz
    1. „sra gdzie popadnie sprawiając niespodzianki jego wiernym pokojówkom” – wypisz wymaluj Wersal.

      0
      0
      Odpowiedz
  12. Zawsze możesz mieszkać w brudzie, jak przystało na syfiarza.

    2
    0
    Odpowiedz
  13. Jak ja Cię rozumiem. Sama mam 45 lat i całe życie nienawidziłam sprzątania. Teraz jako matka piętnastolatka dostaję szału jak widzę jego pokój, ale nie jestem z tych ciągle mendzących o porządki. Pozwól, że dam Ci kilka rad. Posiadam sierściucha, który aktualnie gubi czarne kłaki gdzie popadnie. Po pierwsze – wywal wszystkie dywany, wykładziny i chodniki. Gołe podłogi są o wiele łatwiejsze w utrzymaniu niż kudłacze z powbijanymi kłakami psa, kota czy innej fretki. Zainwestuj w dobrze ssący odkurzacz. Taki wiesz, co jak ktoś zapyta czy dobrze ciągnie powiesz: aż łzy lecą. I żeby cichy był. Trochę to kosztuje, ale oblecieć chatę w ciszy, dziesięć minut na tydzien jest ok. Po drugie co do mycia okien, ja zainwestowałam w ściereczki jana niezbędnego do mycia okien, no tylko żeby nikt mi tu nie gadał, że jakaś reklama. Ściereczki są odkryciem na miarę lotu w kosmos. Moczysz taką ściereczkę w czystej wodzie, nie daj bóg żadnych detergentów, czysta woda, myjesz okno z syfu i samo wysycha. Dla mnie rewelacja, bo całą chate oblatuję w piętnaście minut. Szmatkę płuczesz i wrzucasz na grzejnik, chyba że jest strasznie usyfiona to do pralki. Po wypraniu wypłucz jeszcze pod kranem, żeby zmyć płyn do płukania. Okna mamy z głowy. Zamiast szaf i półek zainwestuj w wieszaki jak w sklepie, takie metalowe stelaże. Ja mam i sprawdzają się znakomicie. Żadnego pieczołowitego układania w kostkę i prasowania. Wszystko na wieszakach, masz do wyboru na pierwszy rzut oka, niczego nie szukasz i nie kopiesz na półkach, jak coś powiesisz do doschnięcia to i się naprostuje. Biorę żelazko do ręki dwa razy do roku, żeby młodemu wyprasować białą koszulę, na początek i koniec roku szkolnego. Zmywarki nie posiadam a szkoda, bo nienawidzę myć garów, i to niestety trzeba raz dziennie odwalić. Zazwyczaj wszystko zalewam wodą i zostawiam na godzinę, potem sluchawki na uszy i jadę. gotuję raz na trzy dni, zazwyczaj coś co można odgrzać, młody je w szkole a wieczorem obiadokolacja. Akwarium sprzątam raz na pół roku, inwestycja w dobry filtr się opłaca. Kurzy nie ścieram, może raz na parę miesięcy przejadę ścierą jak bardzo widać np na głośnikach. Łóżka nie ścielę, wystarczy przykryć fajnym puszystym kocem i nawrzucać masę ozdobnych poduszek. Jest przytulnie. Ogólnie mam masę kwiatkow, palą się świeczki zapachowe, jest fajnie i mamy masę czasu dla siebie. Oglądamy filmy, znajomi uwielbiają u mnie przebywać, mowią, że jest przytulnie i wesoło. Nie zamęczaj się chlopaku, sprawy trzeba sobie ułatwiać a nie utrudniać. Zresztą wychodzę z założenia: dom jest do mieszkania a nie do sprzątania. Życzę powodzenia i pozdrawiam 🙂 ps. Jak będziesz w moim wieku też będziesz miał tak wywalone na niektóre sprawy. Nie ma się co spinać. Czółko.

    7
    1
    Odpowiedz
  14. Sobota – dzień gospodarczy. Wstajesz rano, śniadanie, kawka i do roboty. Do południa powinno być ogarnięte. I nie ma zmiłuj, rób nawet na siłę. Tak i wejdzie w nawyk, że w piątek wieczorem uszykujesz szmaty, szczotki i płyny. Dasz radę, tryzmaj się.

    1
    0
    Odpowiedz
  15. Jeżeli chodzi o wszechobecny kurz, to uwierz mi, są regiony w Europie, gdzie go nie uświadczysz. Sam nie wiem, z czego to wynika, miałem okazję być w kilku miejscach i byłem w szoku, mieszkanie, główna ulica i dworzec zaraz za oknem, po tygodniu ani grama pyłu czy kurzu na parapecie, nie mówiąc o samym mieszkaniu. Jedyny syf, który tam był to chyba mój przywieziony na podeszwach z Polski. Do dzisiejszego dnia pozostaje to dla mnie zagadką.

    2
    1
    Odpowiedz
  16. To sobie zamieszkaj w clean roomie. Też mam psa i też wszędzie są kłaki, no ale nawet bez tego kurz sie pojawi bo tobie też wypadają włosy i łuszczy się naskórek. Albo w kombinezonie chodź po chacie.

    1
    0
    Odpowiedz
    1. Prawdziwemu macho włosy nie wypadają. Urosły w wieku 1,5 roku do ramioni takie już są. i będą do końca. Mocne, tłuste i sterczące.

      1
      0
      Odpowiedz
  17. Kup mielniczkę. To Ci znacznie ułatwi życie.

    0
    0
    Odpowiedz
  18. Hej -popros tego chujka od bylejakosci . Pare chujni wyzej .On ci posprzata .Zdaje sie -jest w tym uczony . Zaznaczam on nie lubi bylejakosci wiec doradzam depilacje rowa .

    1
    0
    Odpowiedz
  19. Zapamiętaj! Prawdziwy maczo nie sprząta. Muheres odziane w bikini robią to za niego. Zawsze.

    0
    0
    Odpowiedz