Cały mój problem sprowadza się do bycia rasowym zjebem. Bozia obdarzyła mnie dobrym genem i w miarę bogatą rodziną ale zjebaną pod kontem psychicznym. Ciągle walki starych najwidoczniej srogo odcisnęły piętno na mojej psychice bo jestem niesamowita pizda – w chuj defensywnym gościem. Najgorsze że zdaję sobie z tego sprawę i ciągle nie jestem w stanie się przeprogramować. W połączeniu z pewną dozą narcyzmu daje to zajebiscie duże poczucie strachu o swoją osobę. Inni idą do przodu a ja mając na uwadze to jak zjebany jest kraj w którym żyję i ile jest w nim pułapek nie podejmuje szans które mi się przydarzają + jak je podejmę to po jakimś czasie spierdalam myślę że pewnie obróci się to przeciwko mnie. ehhh bólu dorzuca fakt że przez pewien czas mi się nawet udawało tylko by to stracić i wylądować na jebanym dnie. Po części ten ciągły strach sprawia że jestem jak struna napięty i ludzie mnie kurewsko nie lubią a może po prostu tak jak testo mówił Polacy to skuhwysyny i tyle. Chujnia i śrut
Bycie zjebem
2026-05-15 22:450
0
