Pieniądze szczęścia nie dają… No chyba Tobie

Wyobrażam sobie: mam bogatych rodziców, pieniądze (może szkoda, że Wy ich nie macie).
No to tak:
– Nie wstydzisz się własnego ubioru i na wakacje na Krym możesz pojechać, już jako nastolatek
– szkoła prywatna – nie musisz przebywać w klasie z ludźmi którzy krytykują każde twoje zgłoszenie się do odpowiedzi, czyli po prostu – z psami, z ludźmi niedorosłymi i często niezrównoważonymi, źle wychowanymi, z rodzin dysfunkcyjnych.
W sumie jeszcze niektórzy wdają się przez to w bójki itd. ale przecież mając pieniądze można tego uniknąć, tych niepotrzebnych doświadczeń.
Nastawienie drugiego policzka?
Może ma to sens żeby dowiedzieć się: dlaczego, ale gdyby wziąć sobie za bardzo do serca to oprawca może to wykorzystywać, czuć się bezkarnie, świetnie, a ty będziesz musiał z tym żyć.
Jeśli w szkole publicznej zadają prace domowe jak pojebani, bo np. myślą, że przez to zwiększy się poziom nauczania to albo masz ich mniej albo nie masz ich niemal wcale, dzięki czemu – poza nauką na sprawdziany i czasem przeznaczonym na napisanie jednego wypracowania raz na semestr z polskiego, nauczenia się jednego wiersza na pamięć w ciągu roku, i np. po zrobieniu jednej pracy własnej z angielskiego raz na semestr (np. napisania listu) – masz więcej czasu wolnego, czyli możesz np. pływać, tańczyć, rozwijać swoje hobby i przez to odstresować się.
A – dodatkowo – mając pieniądze możesz się lepiej rozwinąć, przecież to zazwyczaj kosztuje.
– „życie to nie życie tylko parodia życia” – takie moje powiedzenie, prędzej czy później wielu się o tym przekona… tylko najpierw trzeba się trochę zestarzeć.
– Uzależnienie od kogoś innego nazywasz szczęściem?
A jak to stracisz to co Ci zostanie?
– przynajmniej nie zostaniesz bezdomnym gdy to druga strona okaże się nie w porządku.
A na „miłości” i „dobroci dla innych” można się nieźle przejechać.
– mniej srasz w gacie gdy pracę stracisz.
W końcu nie masz długów, masz dużo oszczędności, opłaty Cię nie przerażają.
Tak – stabilizacja, poczucie bezpieczeństwa to też szczęście.
Nie oszukujmy się – brak pieniędzy raczej nie daje szczęścia ani nie podnosi poziomu szczęścia.
Może to źle wykorzystane pieniądze szczęścia nie dają.
– ta pewność siebie – tego bez spełniania się, a więc też: załatwienia albo sprawienia sobie czegoś dzięki pieniądzom – raczej o to trudniej
– pracujesz na budowie, ale po ciężkiej pracy nie musisz z dobroci udostępniać miejsca do siedzenia paniom i osobom starszym w komunikacji miejskiej.
Tak samo nie musisz słuchać jakiegoś kiepskiego hip-hopu który wieśniacki kierowca podgłośnił żeby ludzie słyszeli.
Masz własny samochód, dzięki czemu wstydu (albo nawet jeszcze czegoś innego) sobie zaoszczędziłeś.
No tak, pewnie za darmo go nie dostałeś, tak samo prawa jazdy albo prywatnego kierowcy, co nie?
– masz własny pokój i własny komputer.
– masz więcej miejsca w pokoju, pomieszczeniu
– masz więcej prywatności, sąsiad nie zapyta sie po skończonej zabawie z kobietą: „jak było?”.
– na starość nie jesz margaryny i taniej mielonki, bo ledwo wystarczy Ci na lekarstwa tylko pijesz Yerba Mate i zdrowo się odżywiasz.
No, należy się przecież za lata pracy, czyż nie?
A Ty se dalej powiadaj: „pieniądze szczęścia nie dają”, powtarzaj te hasła bez wyobraźni.
Może w takim razie najpierw wyobraź sobie że ich nie masz, a później gadaj.

0
0