Życie/nauka

Chcę zaznaczyć, że jest to jedna z najbardziej zajebistych stron, na jakie kiedykolwiek trafiłam 😀
Otóż. Boli mnie to, że ludzie tak naprawdę nie wiedzą, do czego dążą.
Że nie wiedzą po co żyją. I ja też nie wiem.
I, w takim razie, każde działanie, dobre czy złe – prowadzi do nikąd.
Nauka? Boli mnie to, że zawsze, gdy chcę się czegoś nauczyć, to wszystko inne wydaje się być bardziej interesujące, niż otworzenie książki.
I, generalnie, jak patrzę na swoje odbicie w lustrze, to tak się maksymalnie wkurwiam. Mam ochotę jebnąć się w twarz! Po prostu: nienawidzę siebie. Za wszystko, za myśli, mowę i uczynki.
I właśnie to mnie boli.

22
49

Powrót

Powrót do pracy po dwutygodniowej przerwie chorobowej… chujnia i śrut!!!

14
33

Moja robota

Dziś rano wstaję zadowolony, idę do pracy, wiem co będę robił i znowu chuj jak nic trzasnął. Znowu karzą mi robić coś czego jeszcze nigdy nie robiłem. Czuję na barkach stres i presję. Nie wiem czy robią ze mnie debila czy co, zamiast dać mi robić to co lubię i co dobrze mi nawet wychodzi, to dają mi to co średnio lubię, żeby nie powiedzieć co mnie wkurwia. I najgorsze jest to, że nic nie zrobisz bo pensja potrzebna. Chciałbym, żeby majster wyjebał mnie to bym miał przynajmniej alibi żeby się trochę poopierdalać w życiu:)

16
47

Chłopa mi brakuje!

Jestem młoda, ładna, zgrabna, inteligentna, dowcipna, zajebista.
Czego mi jeszcze trzeba?
A tu już rok, jak chłopa nie mam.
Teoretycznie, po co jest chłop? Można by się kłócić. Bo w zasadzie – jest niepotrzebny. A jednak go brak.
I kobieta odczuwa ten brak.
Właśnie boli mnie ta chujnia.
I jeszcze noga mnie napierdala. Ludzie, to chyba mój jedyny defekt -_-

35
62

Chujnia jednak motywuje…

Jak tak czytam wasze wpisy to stwierdzam, że moje problemy, o których pisałem takie jak drogowcy malujący pasy w niedzielę, dziewczyna, która dorobiła mi rogi jak byłem za granicą, czy to, że laska którą podrywałem okazała się lesbą… To jest chuj… Moja chujnia kryje się w cieniu waszych chujni… To nic w porównaniu z zdradzającą żoną, brakiem roboty, czy stłuczonym obiektywem do aparatu za kupę kasy… Chujnia chujni nie równa… Chyba przestane narzekać na moją chujnię… bo ona wcale nie jest taka zła… czasem się wkurwiam przez nią… Ale nie dała mi w dupę jak niektórym z gości tu piszących… Teraz zamiast narzekać zacznę współczuć – czyli kolejny etap egzystencji w ogólnej otaczającej nas chujni.. NIE liczy się to, że boli mnie głowa czy tam dupy połowa.. ważne że chujnia jest.. bo bez niej byłoby jeszcze bardziej chujowo.. Ale się rozpisałem.. dobra koniec filozofii.. Na koniec drodzy koledzy znane wszystkim pozdrowienie.. ŚRUT

31
59

Jaki świat jest maksymalnie popierdolony

Od dłuższego czasu męczy mnie jedno pytanie? Czy bóg istnieje? Niby jest ta cała organizacja zbijająca kasę na starych babach, które nie wiem czemu co niedzielę zapierdalają do kościoła, a z drugiej strony są ludzie inteligentni np. Einstein, którzy są ateistami. No ale, sam już nie wiem w co mam wierzyć. Zajebiście trudno jest mi przyjąć do wiadomości, że jak umrę to się zesram i nie będzie nic. Jak sobie myślę o końcu życia to świat staje się takim chujowym miejscem. Czemu dano mi zasmakować tego chujowego, bo chujowego ale dano, życia? Skoro ni nie ma, to kiedy się skończy me życie to się zesram i będzie chujowo. Więc nie wiem czy mam wierzyć czy nie. Drugą sprawą jest chujowość dzisiejszego społeczeństwa. No ludzie, uważam się za człowieka mądrzejszego do tych zjebanych debili buszujących po nk, nie oglądam TV bo tam to jest samo pierdolenie i odmóżdżanie ludzi, zlewam dodę i tym podobne mandaryny. Więc sam już nie wiem czy ja jestem pojebany czy większość naszego społeczeństwa, która jest tak głupia, że podnieca się DOdą, serialami i cała masą szitu, którą ten pierdolony komercyjny świat pakuje im do mordy.

63
64

Na chuj łyżeczka do herbaty??

Zawsze, gdy ktoś proponuje mi herbatę, to mówię, że chcę bez cukru, bez cytrynki, kurwa – bez niczego. Dostaję tę pierdoloną herbatę, a w niej łyżeczkę. Po chuj łyżeczka? Co mam nią mieszać i gdzie odłożyć? Spodeczka na ogół nie dostaję!

17
47

Wkurwiająca współlokatorka po raz drugi

Pamiętacie gdy pisałam o tej idiotce, która migdaliła się ze swoim kolesiem bez wstydu na moich oczach? Oczywiście większość z was przyznała rację tej suce… I wiecie co? Okazała się złodziejką :/ Takie patologie to chyba tylko na UMCS :/

16
46

Monity z banku

Kurwa! Banki to prawdziwie żydowskie nasienia! Miałem dość spore opóźnienie z wypłatą nie wynikające z mojej winy.
Dzwonię więc do banku i mówię, że opóźnię się z wpłatą, bo zaszła taka i taka sytuacja. Zostałem poinformowany że OK, zostaną naliczone odsetki za opóźnienie w kwocie 31gr i po sprawie.
Jaka więc nie dopadła mnie kurwica, gdy w połowie miesiąca przychodzi do mnie upomnienie z banku (zwykły list, ani priorytet, ani polecony)
Oczywiście upomnienie, że zalegam z płatnością, odsetki 31gr i co kurwa?
OPŁATA ZA MONIT w kwocie kurwa 30zł.
No myślałem, że jebne na plecy.
Przepraszam, ale ile kosztuje wysłanie listu przez PP, kartka papieru i zużycie odrobiny taśmy przez drukarkę igłową? 30zł?! Dzwonię więc z powrotem do banku i mówię jaka zaszła sytuacja. Że nie potrzebuję żadnych pierdolonych przypomnień, bo bardzo dobrze o nich pamiętam. Natomiast pani z banku miło wyjaśniła mi, że owszem mają odnotowaną moją informację o opóźnieniu, jednak sam monit generowany jest systemowo i nie można z tym nic zrobić.
Wychodząc z założenia, że z bankami nie wygram, powiedziałem że dziękuję za tą jakże wspaniałą dla mnie informacje i pytam się ponownie czy należną opłatę za monit mogę wysłać wraz z następną ratą, bo tak mi jest wygodniej (głównie ze względów finansowych) Pani mówi, że oczywiście. Zostaną znów naliczone odsetki za niedopłatę ale nie ma problemu.
Pytam się czy nie dostanę znów monitu, dostałem odpowiedź że nie.
Ktoś się zapyta, gdzie meritum mojej chujni? Ano już mówię. Wczoraj wracając z pracy znalazłem awizo w skrzynce. Dziś specjalnie urwałem się z roboty, wystałem się od cholery w urzędzie pocztowym (2 okienka na 5 w samo południe) i co? List z banku.
Otwieram i oto co przeczytałem:
Przypominamy o niedopłacie na pana rachunku w kwocie 30,31zł. Na dzień dzisiejszy odsetki za wyżej wymienioną niedopłatę wynoszą 13gr
OPŁATA ZA INFORMACJĘ 10zł
Jak to przeczytałem to aż mi pociemniało w oczach, poszedłem wkurwiony do agencji PKO, wystałem się oczywiście w odpowiednim sznureczku ludzi, wpłaciłem w pizdu całą należność i odetchnąłem.
Wkurwia mnie fakt, że przez zajebanie się szefostwa i opóźnienie w wypłacie zostałem ponad 40zł w plecy. Do tego dochodzi stracony czas i nerwy. Brak słów..

51
70

Komunikacja miejska

Otóż drodzy chujowicze, poruszam tutaj temat-rzekę. Bo cóż nie wkurwia nas tak o poranku jak hołota w tramwaju? Może zacznę od metra, który niestety jest najszybszym środkiem transportu w moim mieście. Schodzę sobie po schodach na peron, a tu tłum jakiś ciot zapierdala naprzeciw mnie, gdyż akurat zajechało metro. I nikt nie patrzy, że ktoś się może spieszyć, żeby załapać się na transport, tylko wszyscy, całą kurwa szerokością dymają po tych schodach pod górę, a z góry rząd biednych ludzi spieszących się na zatłoczony szynowózek ledwo się mieści między tymi damskimi kojbrami, w których mieści się cały dobytek, a barierką. Mało tego, ktoś, kto idzie akurat przede mną zawsze spieszy się, do momentu, aż nie zobaczy, że to akurat nie ten kierunek, na którym mu zależało i wtedy oczywiście zwalnia, bo po co się pocić. I słusznie, też nie lubię się pocić, ale litości, komuś za tobą też się spieszy ćwoku…
Noooo i przygód ciąg dalszy, kiedy przychodzi do wsiadania. Oczywiście zawsze musi się trafić tuman, który stoi w drzwiach, żeby mógł się potem swobodnie o nie opierać przez następne 4 minuty swojej podróży i nie ruszy swojej spasionej dupy, żeby wpuścić ludzi, nie.
Ostatnio już nie wiedziałem czy się śmiać, czy płakać… Idzie babcia peronem i uprawia cały czas nordyk łoking (ta anglizacja też mnie wkurwia, ale o tym w innym odcinku). Drzwi się otwierają. Ludzie stłoczeni jak zwykle o 8 rano, palca się nie wetknie, nie ma miejsca. Oczywiście stara rumpla musi z tymi kijkami pierdalać się między ludzi, cały czas z łapami wyciągniętymi do przodu, nieustannie nordik łokingując. Nosz kurwa, ludzie, czy wpieprzając się z rowerami i nordikłokingowymi kijkami nie widzicie, że w tym metrze nie ma miejsca?
No i już, udało się, jedziemy :] i oczywiście całą trasę jakaś stara rura, musi tłuc mi po rękach swoją zajebistą torbą, bo nie może jej na chwilę przytrzymać niżej, jak wszyscy ludzie robią ze swoimi torbami, plecakami, tylko musi ją mieć na ramieniu. Oczywiście ta sama pinda musi dojść do drzwi jeszcze zanim metro wjedzie na jej stację. Nie można tego zrobić jak już się zatrzyma, tylko wszyscy muszą się przewracać jeden na drugiego, bo ona musi dotrzeć do drzwi w trybie awaryjnym.
I ostatni etap mojej zajebistej, corannej, studenckiej wycieczki. Tramwaj. Już pomijam te wszystkie ekscesy, które często są metro-podobne. Tutaj dochodzi jeszcze jedna chujowość. Punktualność zasranych tramwajarzy. Czy raz, RAZ KURWA ten tramwaj nie mógłby przyjechać tak jak w rozkładzie? Potrafimy wysłać człowieka w kosmos, a zasrany tramwaj nie potrafi dojechać na przystanek punktualnie? Już nie mówię, że ma trafiać w punkt, ale niech nie spóźnia się po 10 minut, bo to do chuja nie podobne…
Co za ulga… Śrut! Student-frustrat

22
49