Kroniki PRL cz.3 – Kolorowy telewizor

Podłączę się za pozwoleniem autora pod kroniki PRL.
Pamiętam kolorowe, ruskie Rubiny, które lubiły palić się albo wybuchać i ważyły 50 kg, przez co nie każdy stolik był w stanie go utrzymać.Kolory były takie sobie ale w dobie czarno-białych telewizorów było to cudo. Był nadawany tylko jeden program i tylko niektóre pozycje były nadawane w kolorze np. Dziennik. Później pojawiły się pierwsze polskie, kolorowe telewizory na licencji Thomsona o nazwie Jowisz. Miałem taki, bo udało go się upolować w sklepie RTV.
Kosztował nieziemskie pieniądze bo na stare złotówki 149 tysięcy i był praktycznie nie do dostania. Miał programator na 5 kanałów i tylko gniazdo antenowe, żadnego HDMI, żadnego SCARTA czy USB.Uruchomiono drugi kanał, więc był wybór między 1 a 2. Później pojawiła się Venus, nowsza wersja Jowisza. Kto mieszkał w Warszawie ten co niedzielę jeździł na Wolumen i kupował poszczególne bloki, części do Venus poczynając od kineskopu a kończąc na obudowie.
Były to części wybrakowane, niepełnowartościowe ale sprawne. Kto miał trochę pojęcia o elektronice sam składał sobie taki telewizor, uruchamiał go i cieszył się kolorowym obrazem. Jeszcze później pojawiły się pierwsze magnetowidy i odtwarzacze wideo np. firmy Otake. Chodził taki dowcip o tych odtwarzaczach: Jakie masz wideo? Takie Otake. Był problem bo te odtwarzacze pracowały w systemie PAL a telewizory w SECAM-ie przez co obraz był czarno-biały i bez dźwieku. Zaradni elektronicy dorabiali płytkę drukowaną z dekoderem PAL i można było cieszyć się hitami na kasetach VHS. Najciekawsze było to, że te telewizory pracowały latami a nawet dziesiątkami lat i rzadko się psuły, nie to co obecne LCD, które nie wytrzymują 5-10 lat. Takie to były czasy.

7
3

Re jestem wrażliwa

Ciesz się z tego, że chociaż intensywniej przeżywasz to co dobre. Ja jestem wrażliwy tylko na całe to negatywne gówno i chujowe strony życia, ból, stres i cierpienie, a na pozytywne niewrażliwy kompletnie. Ot taka sprawiedliwość.

3
7

zycie bogacza traci sens w pewnym momencie

cale zycie dazylem do tego, zeby posiadac jak najwiecej forsy na swoich kontach, wiecej nieruchomisci, mieszkan, zlota w swoich sejfach.
Zaczynalem niezle, prywatna szkola, studia mba, firma przejeta po rodzicach. Zarobki kazdego roku pikowaly w gore, kazdego roku zarabialem mniej wiecej 40% wiecej niz poprzedniego, zaczynalem od okolo 5 tysiecy brutto pare dobrych lat temu. Obecnie po blisko 9 latach wchodzenia po szczeblach kariery zarabiam okolo 100-140 tysiecy miesiecznie.
Ale w pewnym momencie kupilem juz wszystko. Doslownie wszystko, mialem kilka kobiet „naloznic” nieoficjalnie ale kazdy z nas wiedzial o co chodzi w tym zwiazku. Zawsze i wszedzie na wszystko sie zgadzaly co na poczatku mnie cieszylo, lecz szybko stracilo sens. Na poczatku podobalo mi sie, ze kiedy mowilem ze maja swiecic cyckami mi na zawolanie, to nigdy nie odmawialy, ze zawsze mialy dobry humor i nie krytykowaly mnie.
W miedzyczasie przyszlo kupowanie samochodow, za 3-4 miesiace pracy moglem kupic dobrej klasy auto, jednak to rowniez mi sie znudzilo, luksus i wygoda nie skaluja sie bez limitu w gore. W pewnym momencie wrzucenie kilkuset tysiecy dodatkowo w samochod powoduje +1% wzrost przyjemnosci z wozenia sie takim autem.
Przerobilem krypto, wydalem 200 tysiecy zlotych na sprzet ktory mial kopac, zwrocilo mi sie z nawiazka, ale potem ceny poszly w gore i przestalo sie spinac, wiec sprzedalem chyba z 20 kart graficznych na allegro (nie, nie jako nowe ).
Mozna powiedziec ze przerobilem juz wiele rzeczy, zaliczylem skoki spadochronowe, jakies drobne sporty ekstremalne. Obecnie mam swojego trenera personalnego na silowni, zbudowalem fajna sylwetke przy 191 cm wzrostu waze 103 kg, mam swoich trenerow psychologow itd. Robilismy testy i wiecie co mi wyszlo, ze czego potrzebuje?
Skromnej, mlodej polki ktora nie leci na forse, ktora jest nieskazona syfem wielkiego biznesu i da mi troche swiezosci, nowego spojrzenia na swiat. Pozwoli wiecej odkryc.
Pamietajcie. Forsa to nie wszystko w zyciu. Kiedy ja bylem mlodszy, bylem zaslepiony posiadaniem.

19
2

Praca z gluchoniemymi.

No kurwa kazdy kto to dozna to mnie zrozumie. Ani zawolac takiego chuja anie mu cos wytlumaczyc no kurwa nic. Jeszcze przychodzi taki gluchy chuj i ci napierdala lapami przed morda. Zamiast po prostu napisac o chuj mu chodzi. Tak kurwa zjebie akurat mam ochote na kalambury. Oczywiscie zaraz jakis pedal mi napisze hurr durr oni maja pod gorke. Ja tez kurwa tyle ze nikt sie naddemna nie lituje srut

3
9

Coraz bardziej nienawidzę swojej córki. Ona już nie jest moją córką.

Całe dzieciństwo wiele wsparcia, wspólne wyjazdy, rozmowy, książki, malowanie. Od 13 roku życia psychiatrzy, psycholodzy, godziny w pociągach, żeby codziennie dotrzeć do szpitala psychiatrycznego bo depresja i cięcie się. 

Teraz ma 18 lat i co? Trawka, piwsko, wyszydza innych na FB, czuje się lepsza, mądrzejsza, gardzi emocjonalnością i słabszymi. Zawsze uważałam, że każdy ma prawo ubierać się jak chce. Styl metalowy jest ok ale nie tak syfiasty, że wygląda jak żul. Kilka miesięcy temu uznała, że jednak jest facetem i włóczy się z kolesiami i petem w pysku. Wybitnie inteligentna, mimo marnej frekwencji jakoś szkołę zalicza. 

Nienawidzę jej. Z jej poczuciem lepszości, wyższości, z tym głosem, który obniża do męskiego i bandażowaniem cycków. Brzydzi mnie i odrzuca. Mam już w dupie jej przyszłość. Teraz będę dążyć do jak najszybszego wyrzucenia jej z domu. Zaczynam być okrutna w słowach. Nie chcę jej już! Miałam córkę. Ale ona umarła!

13
4

„Środki kondolencyjne” dla rodzin ofiar szprycy przeciwko C-19

Korea i Tajwan będą wypłacać „środki kondolencyjne” rodzinom ofiar, które zaliczyły ostateczny NOP, czyli przenieśli się w zaświaty po szprycy przeciwko C-19 z „preparatu genetycznego mRNA zwanego szczepionką”.
Nie chodzi o to, że suma w wysokości w przeliczeniu wynosi ok. 22500$ i jest śmieszna jak na wartość życia ludzkiego, ale o to, że ichniejsze rządy oficjalnie uznały szprycę za potencjalnie śmiertelną i starają się zadośćuczynić rodzinom ofiar nagonki na szczypawki, nagonki rozpętanej do granic absurdu. Oczywiście nie każdy szczepan przywitał się przedwcześnie ze św. Piotrem czy jak go tam zwał, ale faktem jest, że szpryca może spowodować „rozwiązanie ostateczne” u niektórych chętnych na „eksperyment medyczny z udziałem mRNA”.
Co na to nasi „wybitni specjaliści” z tytułami profesorskimi stręczący szprycę jako jedyny środek zapobiegający zachorowaniu na C-19?
Co na to znani celebryci namawiający na „ostatnią prostą”?
Co na to przekupni handlarze śmiercią oferujący elektryczne hulajnogi w zamian za szprycę?
Wreszcie co na to nasze elity w Polsce?
źródło: dakowski.pl

11
3

Jestem wrażliwa i mam tego dosyć

Wszystko na tym świecie przeżywam jak pojebana. Tak, oczywiście to ma piękne strony, bo potrafię się zachwycić drobiazgami, czasem właściwie niczego mi nie potrzeba, żeby czuć się szczęśliwie albo wystarczy, że ładnie pachnie poranne powietrze.
Ale jak jest źle… to jest źle na całego. Lęk zamienia się w panikę, ból jest nie do wytrzymania, choroby są na maksa przytłaczające. A że więcej jest w życiu jednak rozczarowań, strachu i smutku to łatwo sobie wykalkulować, jak wygląda takie życie.
A najbardziej mnie wkurwia, że wszyscy i tak powiedzą „przesadzasz”, bo ich odczuwanie jest po prostu inne niż moje. Czekam na zjechanie mnie w komentarzach.

9
2

Kilka słów o pogodzie

Jeszcze trochę i pogoda mnie wykończy. Gdy codziennie wstaję rano i widzę ostre słońce i ani jednej chmury na niebie to mnie kurwica bierze. W sobotę zaczyna się jesień, ale tylko w kalendarzu, bo w prognozach nadal upały. Lubię pochmurne, deszczowe i ciemne dni, jednak prędko takie nie przyjdą. Przynajmniej dzień nie jest już aż tak długi.

12
4

chujnia z zarobkami

Panowie chujanie podpowiedzcie co zrobić, bo dymam jak glupi na produkcji jako bhpowiec, mam wyższe i robię średnio 220+ godzin miesięcznie a zarabiam 9900zl na rękę, do tego okazjonalnie premia jeśli przełożony ma dobry humor. Ja już nie wiem czy w każdej firmie tak jest? Btw nazwa firmy zaczyna się na T i kończy na O.
Mam dwójkę dzieci, żona nie pracuje, jak wyzyc za to?

(Admin): T & O…chyba znam…tak:

Bagno mobile chimico TOI® MINI - TOI TOI® Italia

12
5

Jestem jasnowidzem

Wiele osób z mojego otoczenia nie może wyjść z podziwu nad moimi zdolnościami paranormalnymi, rozkminiają, zazdroszczą i rwą włosy z głowy. Wygrałem praktycznie wszystkie zakłady, gdy przedstawiałem kontrowersyjne tezy i podnosił się ryk protestu.

Sekret tkwi w jednym prostym triku, który zawsze stosuję. Po prostu, żyjąc w Polsce, rządzonej przez PiS zakładam zawsze najgorszy scenariusz przebiegu wydarzeń i potem się to spełnia.

Ot tyle. Cała filozofia.

Przykłady takich sytuacji. Jeszcze kilka lat temu mój kolega, który sympatyzował z PiSem spierał się ze mną, że nie będzie waloryzacji 500 plus, bo uwierzył w mit i roztaczaną aurę, że Kaczyński jest strategiem, który myśli długofalowo, że ma plan, tak nierozsądne decyzji mieli według niego nie podjąć, bo to było tylko raz, żeby wygrać i zrobić dobrą zmianę.

A ja do niego „zobaczysz, zrobią to”. Powiedział, że nie wierzy, ale jeśli tak to całkowicie straci zaufanie do PiSu.

Jak inflacja wynosiła 3 procent kilka lat temu to rozrysowalem kumplowi wykres, w którym pójdzie na 20 procent, i który pokazywał jak mu zezre oszczędności.

Potem ludzie się złapali za łeb jak ja to wyliczyłem, że się rozkłada praktycznie prawie idealnie tak jak to przebiegało, a ja sobie po prostu machnąłem kreskę na odlew bez żadnych głębszych rozkmin.

Jak tylko zaczął się konflikt z Ukrainą to od razu mówiłem jak nam odpłacą za pomoc Polsce i jaka wdzięczność będziemy mieć. Oczywiście podnosił się taki ryk protestów, że myślałem, że zawisnę na latarni.

Jest jeden plus tego wszystkiego. Teraz każdy mnie słucha, po latach ludzie mówią mi, że żałują, że nie słuchali.

Dziwi mnie to, bo to każda średnio ogarnięta osoba powinna wiedzieć od razu.

Także jeśli chcecie zostać jasnowidzem w Polsce to załóżcie po prostu najgorsze gówno z możliwych i w 99-100 procentach będziecie mieli rację.

I wiecie co? Teraz jak PiS wygra wybory to też czeka nas tak potworne gówno, że sobie tego nie wyobraźcie. Będziemy brnąć w szaleństwo i amok rozsypywania pieniędzy na prawo i lewo. Podatki będą rosnąć drastycznie, ale w tak zawoalowany sposób, że 98 procent motłochu nawet nie ogarnie, że coś takiego płaci. Jak będziemy się pogrążać w recesji to nie będą kompletnie potrafili nic zrobić oprócz kolejnych dopłat, socjali, zadłużania i tarcz. Ludziom, którzy pracują będzie się to coraz mniej opłacało, będzie dociskanie kolanem tych, którzy tyrają aż zrezygnują. Krzywa laffera się przegnie, a emigracja z Polski przybierze na sile jeszcze bardziej, więc to się będzie coraz słabiej spinać, bo będzie coraz mniej pracujących, a patusy będą zadać coraz więcej.

Jak dojdzie do prawdziwej recesji to ze wszystkich krajów Europejskich polska odczuje to najsilniej i kiedy inne kraje już dawno z tego wyjdą, a my będziemy mieli to gdzieś.

Aha no i żeby nie zapomnieć. Jak tylko wygra wybory to natychmiast pomaganie Ukraińcom i narracja asertywnych twardzieli odwróci się, a uległość, całowanie po stopach i uprzywilejowanie kosztem Polaków wróci ze zdwojoną siłą.

Ekshumacja ofiar rzezi wołyńskiej NIE zostanie uzyskana, a po ustaniu konfliktu Polska nie doświadczy żadnej wdzięczności, nie odzyska żadnych pieniędzy, dóbr, nie wynegocjuje żadnych kontraktów, a na odbudowie Ukrainy i przetasowaniu umów handlowych skorzystają kraje zachodniej Europy i największe korporacje.

Natomiast my będziemy zapierdalać ze zdwojoną siłą, żeby odrobić to co PiS przepierdolił na pomoc naszym „braciom”.

24
4