
Psiarzy można podzielić na kilka kategorii.
Pierwsi to w sumie normalni ludzie, którzy mają jakiegoś, randomowego psa bo ten akurat przybłąkał się czy w jakiś, inny sposób się u nich znalazł, na ogół przypadkiem, przez jakieś, losowe zdarzenia.
Druga kategoria to paniusie z rasowymi pieskami wielkości kota.
Mają pierdolca na punkcie swoich pupilków, noszą je na rękach, całują, mizdrzą się do nich, itp.
Taki piesek, jest najczęściej dobierany do designu mieszkania aby pasował kolorystyką a codzienny outfit, paniusia dostosowuje do palety barw swojego pieska.
Generalnie, nieszkodliwe jednostki, nie warte uwagi.
Trzecia kategoria to gatunek dziś wymierający ale jeszcze w latach 90 ubiegłego wieku i w pierwszej dekadzie wieku XXI, bardzo popularna, najczęściej na blokowiskach.
Są to mężczyźni w dresach, obowiązkowo wytatuowani i nakoksowani sterydami.
Obok, na grubym rzemieniu, jakaś groźna rasa psa, rottweiler, pitbull, itp.
Rola takiego psa to podbudowanie ego właściciela ale przede wszystkim, ma być posłuszny i karny aby właściciel miał na tym świecie jakąś istotę, której może wydawać polecenia i która czuje przed nim respekt.
Kategoria czwarta to ogólnie rzecz ujmując, wszelkiego rodzaju surwiwalowcy, miłośnicy wojskowych ciuchów, latarek, noży i wszystkiego co w nazwie posiada słowa „taktyczny” lub „EDC”.
To jest sprzęt, który zapewni przeżycie kilku godzin w pobliskim zagajniku.
Ich ulubioną rasą jest, nie wiedzieć czemu, owczarek niemiecki.
Pies jest kochany ponad wszystko ale jego główną rolą jest uzupełnienie wizerunku surwiwalowca bo przetrwanie w surowych warunkach lasów miejskich, z psem jest bardziej poetyckie i niesie większy ładunek emocjonalny.
Piąta kategoria to najbardziej wkurzająca normalnych ludzi odmiana psiarzy.
To są profesjonalni właściciele psów, którzy chłoną wszystko co o psach napiszą w internecie.
Udzielają się na forach albo sami tworzą treści i publikują.
Na spacer wychodzą z całym, w pełni profesjonalnym wyposażeniem.
Nie tylko sam pies jest objuczony pasami, uprzężami i karabińczykami ale i sam właściciel nosi dumnie pas, przy którym ma całe wyposażenie.
Torebki na gówno, jakieś przysmaki, gwizdek oraz komplet naklejek na psi odbyt aby zamiast całuśnych zmarszczek, był kwiatek na przykład.
Ten rodzaj psiarzy, najczęściej awanturuje się z resztą świata, wykazuje roszczeniowe postawy społeczne i uważa, że ma większe prawa niż ludzie bez psów.
Ostatnią kategorią psiarzy są właściwie nie-psiarze.
Są to najczęściej ludzie starsi, samotni, mieszkający raczej w starych domkach na wsiach lub peryferiach miast.
Mają psa ale jakby go nie mieli.
Dadzą jeść, krzywdy nie zrobią ale poza tym, jakby pies nie istniał.
Psina wlecze się za właścicielem, tak samo bez sensu, jak on sam.
Tam gdzie właściciel spotka się na piwo z kolegami, tam psina będzie spać sobie przez cały czas libacji.
Takie psy nie są ani szczęśliwe ani smutne.
Mają podobny żywot do ludzi, z którymi dzielą życie.
Nudno, biednie i tak samo, każdego dnia.
Na koniec pytanie do psiarzy z kategorii tych profesjonalnych.
Jak sądzicie, co jest bardziej ekologiczne…
Psie gówno, rozkładające się naturalnie w trawie czy to samo gówno, zapakowane w plastik, które z tym plastikiem musi być zabrane przez samochód, dowiezione do utylizacji i poddane wielu procesom przemysłowym ?