Na zeszyt

Wielokrotnie w życiu pewnie nie raz spotkaliście się z sytuacją, że komuś na coś brakuje pieniędzy. No cóż tak się w życiu zdarza, ale normalny człowiek albo sobie z czegoś zrezygnuje albo po prostu jest na tyle wiarygodny, że jest w stanie uzyskać pożyczkę, kredyt i wiele innych dogodnych warunków spłaty.

Niestety po drugiej stronie barykady jest takie dno społeczne, co to nigdy nie ma pieniędzy i w dodatku nie posiadają żadnej zdolności zarobkowej, w ogóle zero jakiejkolwiek wiarygodności, a jedyne na co ich stać to bumelowanie codziennie na ławeczkach osiedlowych i żebrania na cudzej głupocie. Tak kurwa głupocie.

Następnie przyjdzie taki delikwent do sklepu i albo prosi o piwo na zeszyt lub mu brakuje i pyta czy może donieść. NIE KURWA ŚMIECIU – nie może donieść, bo ty chuju tego nie doniesiesz, a koszty będzie musiał pokryć niewinny człowiek. To jest jawna kradzież w białych rękawiczkach. Wypierdalaj szmaciarzu najpierw na robotę i zarób te pieniądze, a nie rzucaj tekstów „to co pan nie da” – Nie kurwa nie dam, „To tylko złotówka” – to ją kurwa najpierw zarób…

9
3

Nieosiągalny pułap pieniędzy

Przeraża mnie, że żeby cokolwiek zrobić potrzebna jest już taka ilość kapitału, która dla statystycznego człowieka jest nieosiągalna, bo wszystko co ma jakąś wartość i nie jest śmieciem to tak odjechało, że ludzkie pojęcie przechodzi.

Od lat z kumplem oszczędzamy i inwestujemy, a on wyjaśnił ostatnio nasze działania jednym tekstem i podsumował mnie tak, że mnie to w chuj zdołowało.

Ja pytam go ile on już ma i on mi powiedział. Potem on pyta mnie, a ja mu powiedziałem ile. Nie będę wam tu podawał szczegółów. Jedynie, że sześciocyfrowa suma. I mówię mu, że to i tak nic nie da. On do mnie tekstem, który wyjaśnił nas dobitnie:

-„No tak! To tylko fajna liczba, ale i tak musisz jebać do końca życia!”

No i taka jest prawda. Takie pieniądze chuja zmieniają, jakby ktoś nam dopisał jedno 0, albo dwa to może wtedy by to coś dało..

Wszystko byłoby ok dopóki nie uświadomisz sobie, że ta „gówniana suma” to równowartość 3/4 życia zapierdolu statystycznego Polaka. Podkreślam ZAPIERDOLU, a nie oszczędzania, bo musisz żyć i chuja odłożysz. Czyli wychodzi na to, że przez całe życie statystyczny Polak zarobi równowartość marnego kurnika w centrum dużego miasta, albo większego , ale na jakimś zadupiu.

Ale jak podliczysz ile jest w stanie oszczędzić, jeśli będzie utrzymywał się sam to może w całe życie uzbiera na jedno porządne auto.

To jest horror.

9
3

Brutalna prawda na temat starości.

Mam żal do starych, że nie powiedzieli mi jak byłem mały, ze starość zaczyna się nie wieku 60 lat, jak myślałem wcześniej, ale już około 30. Właśnie niedawno mi stuknęła. Pamiętam, że gdzieś do 25-26 roku życia moje samopoczucie, percepcja świata była inna.

Pamiętam jak hormony buzowały mając kilkanaście, dwadzieścia parę lat czułem się jak Bóg, że mogę wszystko, że nie ma czegoś takiego jak to, że coś Cię boli, złe samopoczucie.

Jeśli chodzi o psychiczne samopoczucie to było w ogóle niebo a ziemia. Odczuwałem taką głębie świata na trzeźwo jakbym cały czas był na jakichś narkotykach, wszystko było tajemnicze, głębokie, piękne. Muzyka powodowała ciarki, głupie picie herbaty i oglądanie jakiegoś serialu było 10 razy lepsze niż teraz. Po 26-27 roku życia wszystko wyblakło i już nie ma tej magii. Wszystko jest płaskie, jakieś takie jednowymiarowe.

Ciągle jestem zmęczony i pobudzony jednocześnie. Kiedyś z moją dziewczyną leżeliśmy do 3-4 rano i oglądaliśmy coś, graliśmy w jakieś gry, gadaliśmy. Teraz ja nie wytrzymam 10 minut filmu czy rozmowy, bo zasypiam, o 6 rano się budzę i nie mogę spać. Boli mnie kręgosłup i wszystkich moich kumpli w tym samym wieku. Kiedyś się śmialiśmy z tego jak starsi mówili, że ich coś boli i dźwigaliśmy po 150 kilo w martwym ciągu. Wszystko teraz wychodzi.

Nie trawie już niektórych rzeczy. Po zjedzeniu tłustego, lub bardzo obfitego posiłku mam już bardzo silne objawy dyslektyczne. Kiedyś mogłem zjeść dwa zestawy z Maka i dwie pizze.

Oczywiście wszystkie wyniki badań są prawidłowe, a tryb życia w miarę zdrowy, jakiś sport z umiarem 3x w tygodniu już tak nie szarpie ciężarów, coś tam pobiegam czasem, posparmceruje, ale peak moich możliwości też już raczej za mną.

Ogolnie to nie spodziewałem się tak drastycznego spadku wydolności na każdym polu przez ten upływ lat. To było takie tąpnięcie, a nie powolne osuwanie.

26
3

Niewyspanie

Kurwa! Jebane w dupę niewyspanie…

Nienawidzę tego stanu.

11
3

Maratony

Idzie wiosna. Fajnie. Wkurwiają mnie jebane pierdolone maratony, kiedy przez kilka godzin nie ma jak wyjechać z osiedla, bo dookoła niego jest trasa. Kurwa kilkanaście tysìecy ludzi ma problem się wydostać bo chuje kurwy biegają. Niech se biegajo po lesie kurwa. Jeszcze kurwa najbliższy jest w handlową niedzielę (to jest dopiero kurwa oksymoron), kiedy to rzesze pracowników sklepów na piechotę dymają do roboty, żeby pojeby ze spodniami w skarpetkach i czapce zimowej w lipcu mogli se kupić kurwa jebany jarmuż, limonke, tofu i awokado. Chujnia jak chuj

9
2

Jedzenie ryb

W mojej rodzinie wszyscy oprócz mnie, na moje nieszczęście, są fanatykami ryb i jedzą je nawet do trzech razy w tygodniu. Za chuj nie potrafię pojąć fenomenu tej potrawy. Pomyślcie, ile jest roboty w czasie jedzenia ryby. Obieranie łapami, które jebią później, jakbyś strzelił palcówę bezdomnej kurwie i trzeba memłać w pysku jeden kawałek, żeby później wkładać pełne bakterii paluchy i wyciągać te jebane ości. Jedzenie to ma być coś, do czego się siada, zjada i spierdala, a nie żucie kawałka po kawałku i rozbieranie mięsa paluchami.

6
3

Wszędzie szydercy

Nie pamiętam tytułu, ale była pewna chujnia na temat tego, że w tym zjebanym społeczeństwie każdy każdemu musi pocisnąć.
I tak oto, za każdym razem jak gram sobie na różnych polskich serwach, to kurwa jak mi idzie dobrze, wręcz bardzo dobrze to jest tylko cisza.
Jednak jak mam gorsze dni, bo źle sie czuje (boli mnie sflaczała oponka tzn. nadmiar tłuszczu – dlatego gram, by sie zrelaksować, bo taka otyłość nie pozwala mi się nawet zdrzemnąć – co wolałbym milion razy bardziej niż grać z polskimi robalami), i jebana myszka mi nie działa (gram bez podkładki pod myszke, więc na pustym blacie, więc nic dziwnego, że mi gra nie idzie) to oczywiście zawsze, ale to zawsze ktoś się musi dojebać do mnie.
Oczywiście nikt się nie zapyta mnie dlaczego gram tak chujowo, tylko od razu mi cisną, że grać nie umiem i dodają różne wkurwiające epitety (to, że gra mi nie idzie to sam wiem, ale po gówno mnie od razu obrażają, i co więcej jak jeden przygłup zacznie by się dowartościować moim kosztem to zaraz reszta hordy wilków się dołącza).
Jakbym nie umiał grać to bym zawsze przegrywał, a czasem/często jestem na 1-2 miejscu, gdy się dobrze czuje (pomimo fatalnej myszki bez podkładki).
Kurwa nie cierpię ludzi za to, że zawsze się ktoś musi dojebać do kogoś (nie tylko do mnie) bez żadnego zapytania się o przyczyny takiego a nie innego stanu rzeczy.
No kurwa jak tak można?!

5
1

Nie umiem być toksyczny

To znaczy umiem, ale minimalnie.
Ludzie toksyczni mnie kurewsko wyprowadzają z równowagi, ale gdy ja próbuje się im odwdzięczyć to mam wrażenie jakbym nic nie mówił albo prawie nic.
Głowie się, główkuję, zachodzę w głowę, i dopiero jak się rozkręce po może 30 minutach to dopiero jakoś mi to idzie, jednak wtedy toksyczne śmieci ludzkie najczęściej już mi nic nie odpowiadają.

Nie chcę być toksyczny, jednak jak sobie radzić z toksycznymi ludźmi?
Nie zawsze da się przecież ich unikać.
Pomóżcie plisss.

5
2

Zarozumiałe VIPy

Nienawidzę jak ktoś cwaniakuje kurwa czy to w rzeczywistości czy to w realności, że jaki to ktoś nie jest rzekomo dobry i wspaniały, zaradny, i że jest wygrywem.

Świetnie im idzie tyle, że to dlatego, że mają włączone VIPy, utrzymują się z garnuszku rodziców i mają za siebie wszystko porobione.

Jasne, że im trochę zazdroszczę, bo kto normalny by nie zazdrościł?!
Jednak nie chodzi mi o zazdrość, tylko o to, że kurwa ludzie miejcie trochę pokory i nie poniżajcie kogoś, bo wam się powodzi, a „ty to ten biedak, co pracuje na czynsz i na chleb, frajerzysko”.

Kurwa jakie to życie niesprawiedliwe jest, a raczej ludzie jacy są niesprawiedliwi.
Można być bogatym i na garnuszku rodziców, ale będąc skromnym;
a nie wywyższając się nad innych, tylko dlatego, że otrzymaliście lepszy los na loterii przy narodzinach.

Pierdolę was, będę robił swoje, i gówno mnie obchodzicie; bo jak kiedyś będzie zamiana ról to będę dla was taki sam (choć nie chce tego) jak wy dla mnie teraz wy zjeby.
Kto wie, może będziecie kiedyś dla mnie pracować i wtedy zrozumiecie co to jest praca za kromkę chleba w Wydziale Fabrycznym na produkcji.

No i miejcie sobie te swoje srajphony, ja mam telefon za 200 zł, ale kurwa wydałem swoje pieniądze a nie, że rodzicie mi kupili.
Bardzo dobrze jeśli ma się dobrych rodziców, ale niestety 90% młodzieży bogaczy jest zarozumiałymi cwaniakami, bo im się lepiej układa w życiu.
Rozumiem to, ale nie znoszę takiego zachowania.
Kto miał styczność z takimi ludźmi to wie jak potrafią człowieka poniżać tylko dlatego, że im się lepiej w życiu powiodło.

7
1