Beznadziejny ojciec, beznadziejne święta

Moi drodzy, piszę tutaj, ponieważ muszę gdzieś podziać swój żal. Moim głównym problemem jest fakt, że mój ojciec jest psychopatą. Ma problemy z agresją i pohamowaniem wyzwisk. Gdy tylko coś idzie nie po jego myśli, wyzywa i bije. Z moją matką są małżeństwem od 34 lat, i od 34 lat moja wspaniałomyślna matka nie wpadła na pomysł, że należałoby to małżeństwo zakończyć i pójść w swoją stronę, budować z kimś innym szczęśliwą rodzinę. Nie, bo po co.
To tak w skrócie, a tak wchodząc w szczegóły… mam 23 lata, i od 23 lat nigdy nie miałam normalnych świąt, zarówno BN, jak i Wielkanocnych. Co święta, z nieznanych mi bliżej powodów, mojemu ojcu odbija palma i kłóci się z mamą wyzywając ją od najgorszych, po czym siedzi w osobnym pokoju. Na wieczerzę wigilijną musi być ekstra zapraszany, albo przeze mnie, albo przez rodzeństwo, bo sam przecież nie przyjdzie, gdyż przy stole zasiądzie również jego najgorszy, w jego mniemaniu, wróg – jego żona, a moja matka. Zaproszony przychodzi, siedzi cichutko przy stole, a jako że jest grubasem to wyżera 3/4 jedzenia ze stołu, po czym bez słowa odchodzi i chowa się w pokoju.
Dokładnie ta sama sytuacja powtarza się w Wielkanoc.
Jest człowiekiem niestabilnym emocjonalnie, z którym nie wiadomo, jak rozmawiać, bo wybucha bez konkretnego powodu. Jest kompletnym zerem, które nie potrafi samo ugotować jajek, wstawić prania, zając się czymkolwiek, ale przy tym czuje się na tyle silny, że obraża wszystkich naokoło, włączając w to moją matkę, która od tylu już lat zapieprza w domu dla nas wszystkich. Steku wyzwisk, splunięć, uderzeń i krzyków, które padły w tym związku małżeńskim z jego strony, zliczyć nie jestem w stanie.
I powiem szczerze, że kiedyś było mi bardzo szkoda matki, jeszcze próbowałam o nią walczyć. Błagałam, żeby się wyprowadziła, znalazła swoje mieszkanko, obiecałam pomoc finansową. Ale ona nie, bo uparła się, że przecież to jej dom (mieszkamy w domu jej dziadków), którego ona mu nie odda. Więc toczą wojnę od 34 lat.
Dziś mam do niej zwyczajny żal i jest mi obojętna. Mam żal o to, że nie odeszła. Że nie zrozumiała, że z psychopatami się nie żyje, tylko od nich odchodzi. Że niszczy nie tylko siebie, ale przy okazji zdrowie psychiczne i emocjonalne swoich dzieci. Efekt jest taki, że od kilku już lat leczę się u psychiatry na ciężką postać nerwicy i depresję. Moja matka zresztą to samo. I do tej pory nie widzi swoich błędów, nie rozumie, że powinna odejść, gdy był na to czas…
Z jednej strony buzuje we mnie złość, z drugiej jest mi tak potwornie przykro, tak źle… Tak bardzo brakuje mi normalnego domu, normalnych relacji, których naprawdę nie jestem w stanie stworzyć. Nie doświadczyłam nigdy normalnej rozmowy pomiędzy rodzicami, toteż nie wiem, jak rozmawiać z ludźmi. Wzorce wyniesione z domu są beznadziejne. Nie daję sobie rady w życiu i niszczę wszelkie relacje, które są mi dane, które zaczynają kiełkować… Ale gniją, bo nie potrafię o nie zadbać.
Po raz kolejny z rzędu walczę z myślami samobójczymi. Nienawidzę swoich rodziców i jest mi zwyczajnie przykro. Ale resztki światełka dobroci każą mi życzyć Wam, drodzy czytelnicy, Wesołych Świąt. A jeśli żyjecie w normalnych, szczęśliwych rodzinach, podziękujcie im dzisiaj za to. Spłynęło na Was szczęście, o jakim nie macie pojęcia. Bo to taka nasza ludzka przywara, że jeśli ma się coś na co dzień, to się tego nie docenia… pozdrowienia.

140
6

Komentarze do "Beznadziejny ojciec, beznadziejne święta"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Ojciec musiał pochodzić z takiej samej, patologicznej rodziny. Też kiedyś ktoś traktował go tak samo. Teraz się wyżywa. Nie zmieni się, bo tak został wychowany, a raczej wytresowany.

    Trzymaj się.

    8

    0
    Odpowiedz
  3. Zupełnie jakbym czytał o swoich świętach. Na szczęście dawno temu się wyprowadziłem i nie muszę znosić gęby mojego ojca. Wariat, furiat i kretyn. Nie pracujący od 30 lat, siedzący na garnuszku swojej żony i dzieci. W dzieciństwie każde święta zawsze były chujowe, a to kłótnia że za mało potraw na stole, to że źle jesteśmy ubrani czy nie tak trzymamy ręce do modlitwy (noż kurwa wzorowy katolik) albo za mało zjedliśmy. Nie raz dostawałem srogi wpierdol przy wigilijnym/wielkanocnym stole, a później kutasowi musiałem składać życzenia i dzielić się opłatkiem. To zaledwie wierzchołek góry lodowej, bo i wpier**** się zdarzały za rzekomo krzywe spojrzenie (niczym w sebixowym scenariuszu typu „masz jakiś problem?”) czy na moich urodzinach przy kolegach mając te 6-7 lat, bo nie chciałem ustawić się do zdjęcia. Szczerze po tylu latach nie mam pojęcia jak ja dziś w miarę normalnie funkcjonuję w społeczeństwie.
    Całe dzieciństwo zjebane, człowiek wiecznie zamknięty w sobie, zastraszony i niedowartościowany. Ciężko było ale odkąd jestem na swoim to mogę powiedzieć, że odżyłem. Autorko zrób to samo. Wynajmij nawet jakąś norę 12mkw, a Bóg mi świadkiem że będzie tobie tam lepiej niż w tak toksycznej rodzinie.
    Cóż mi też szkoda mojej mamy, ale to takie pokolenie… Na zawsze aż po grób… a szkoda bo to kobieta o ogromnym sercu i zaradności życiowej. Pewnego dnia jej zabraknie to ten dziad zdechnie z głodu, w brudzie i syfie – bez prądu, wody i ogrzewania – bo nawet nie potrafi zapłacić zwykłego rachunku. W końcu od 30 lat nic go nie obchodzi…
    Autorko.. życzę Tobie abyś następne święta mogła spędzić w spokojnej rodzinie – na przykład u drugiej połówki. Pozdrawiam.

    14

    0
    Odpowiedz
    1. Jak zabraknie Twojej mamy to odezwie się do Ciebie po pieniądze…

      1

      0
      Odpowiedz
  4. Święta to gówno.
    ps. dużo toksyn, zalecane odcięcie się, czasem to najlepsze co można zrobić. Pozdrówka.

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Ojciec mojego męża jest taki sam albo nawet dużo gorszy więc wiem co musisz znosić. Też nic nie potrafi zrobić, tylko przychodzi na gotowe się najeść. Wszystkich wyzywa, każdy go denerwuje, kobiety traktuje jak służące i szmaty, do mnie nieraz mówił że jestem stara dupa. Bierze jakieś leki ale najwyraźniej niewiele pomagają. Dlatego święta spędzimy we dwoje z mężem bo moi rodzice wyjeżdżają.

    1

    0
    Odpowiedz
  6. Dałem minus, chociaż chujnia przechujowa. Ale ludzie! Co wy, kurwa, robicie?! Tyle jest sposobów na pozbycie się trutnia, a wy sami sobie życie psujecie.

    2

    1
    Odpowiedz
    1. Siebie kurwo beztrosko wychowana zminusuj.

      0

      1
      Odpowiedz
  7. Swoją drogą, to jest przykład, że lepiej unikać „związków”. Nawet jak na początku jest fajnie, to z czasem i tak się wszystko spierdoli.

    3

    0
    Odpowiedz
  8. Zauważyłam zależnośc ze w rodzinach gdzie są same córki lub stanowią większosc tam są pojebani ojcowie. Jakies badanie amerykanow miało rację. Syn to spoiwo w małzenstwie, bo facet robi wszystko by syn wyrósl na ludzia corka to tylko corka- nikt ważny

    3

    9
    Odpowiedz
    1. Ja pierdolę, kolejny kretyn. Chuj cię badania obchodzą, życie toczy się życiem a nie jakąś statystyką.

      0

      0
      Odpowiedz
  9. a jaki właściwie ty masz problem?, w wielkopłytowej szuflandii na 50m kwadratowych byście się już dawno zaciukali

    0

    0
    Odpowiedz
  10. Myślę że, pomimo tego ciężkiego startu, będziesz cudownym partnerem i rodzicem. Nie popełniajmy błędów naszych rodziców, będziemy lepsi. Ty jesteś cudownym człowiekiem. Myśl o przyszłości. 🙂

    5

    3
    Odpowiedz
    1. Polacy robacy i zazdrośnicy. Minusują, bo jak tak można komuś pochlebić bezinteresownie?!

      1

      0
      Odpowiedz
  11. Dom rodzinny daje pewne wzorce. Czasem dobre, czasem złe. W Twoim domu panowały paskudne relacje, ale nie możesz zwalać swoich niepowodzeń na nieudane dzieciństwo. Tak działa modna amerykańska psychoterapia – zwalnia ludzi z odpowiedzialności za własne życie. Twój dom rodzinny jest jaki jest, rodzice są jacy są, ale powinnaś z tego wynieść jakąś naukę, a nie tłumaczyć tym swoje niepowodzenia w budowaniu relacji z innymi ludźmi. Żyjąc w takim domu zyskałaś bardzo pożyteczną umiejętność – potrafisz rozpoznać zachowania psychopatyczne i nie władujesz się w kanał jak Twoja mama. Teraz spróbuj stworzyć swój wymarzony dom rodzinny, w którym nie będzie kłótni, wyzwisk, awantur, za to będzie dużo pozytywnej energii i radości nie tylko w każde święta, ale i każdego dnia. Są na tym świecie mężczyźni, którzy potrafią kochać, dbać o rodzinę, być wsparciem w trudnych chwilach. Życzę Ci z całego serca, żebyś spotkała kogoś takiego na swojej drodze, bo nic tak skutecznie nie uleczy nerwicy i depresji jak miłość i spokój. Gdybyś chciała porozmawiać jeszcze, to pisz na adres cavern.of.twilight@gmail.com

    4

    0
    Odpowiedz
    1. O, już stosuje ciekawy psychologiczny chwyt podrywowy 😉 .

      3

      2
      Odpowiedz
  12. Dziewczyno, masz ponad lata i mieszkasz w tym piekle? Jezeli juz mozesz sie usamodzielnic, to spierdalaj z tamtad. Nie ponosisz odpowiedzialnosci za emocjonalne zycie matki. Opusc ich. Masz jakas prace, lub znajomych, albo rodzine gdzie moglabys na chwile pomieszkac? Jezeli jestes niepelnoletnia to szukaj jakiegos domu opieki, internatu. Opusc ich.

    1

    0
    Odpowiedz
  13. pomyśl o tym, że kiedyś umrą. zostaniesz sam – z jednej strony – spokojniejszy, z drugiej – nieszczęśliwy inaczej.

    0

    0
    Odpowiedz
  14. Wychowywałem się w podobnej patologii. W wieku 23 lat, tak jak autorka tematu, również potrafiłem ocenić, że mój ojciec był i nadal jest dużym uproszczeniu psychopatą. Dziś mam 31 lat. Kilka długich związków za sobą. Ostatni, 4 letni zakończyłem dla dobra kobiety, z którą byłem, ponieważ zmieniłem się nie do poznania. Sam stałem się tym samym psychopatą, co mój ojciec. Gdy sprawiałem jej ból (psychiczny, nigdy jej fizycznie nie skrzywdziłem) wiedziałem, że z jednej strony robię źle, ale nie potrafiłem powstrzymać tej furii, która we mnie siedzi, tej nienawiści do świata, którą systematycznie przelewał na mnie mój ojciec gdy dorastałem. Teraz jestem sam, nie szukam nowych związków, bo pomimo moich „upodobań”, nie chcę więcej krzywdzić ludzi. Radzę sobie świetnie w pracy, bardzo dobrze zarabiam, realizuję swoje marzenia ze sfery materialnej, ale pomiędzy marzeniami a rzeczywistością są pokłady gówna, które we mnie siedzi, z którym muszę sobie jakoś radzić na co dzień, żeby funkcjonować jako tako socjalnie. Wydaje mi się, że powoli wychodzę na prostą. Staram się poskramiać potrzebę bodźców zewnętrznych. Dużo biegam, medytuję.

    7

    0
    Odpowiedz
  15. Najczęściej w takich sytuacjach okazuje się, że matula poszła w tango i o to mąż całe życie ma pretensje, czego dzieci nie wiedzą.

    5

    3
    Odpowiedz
  16. Pomodlę się dziesiątką różańca za Twojego chorego ojca.

    1

    3
    Odpowiedz
  17. Miałem podobnie. Aż kogoś poznałem i dopiero od jej rodziców nauczyłem się jak zachowywać się w zdrowym związku. Czego i tobie życzę!

    2

    0
    Odpowiedz
  18. Pewnie mamuśka go czymś wkurwia non stop, kobiety tak już mają.

    2

    5
    Odpowiedz
  19. Cześć poruszyło mnie to co napisałaś, chciałabyś porozmawiać?

    3

    0
    Odpowiedz
  20. Mam tak samo jak Ty. Chciałam iść do pracy w święta, aby nie siedzieć z ojcem przy stole. Pozdrawiam wszystkich Chujowiczów.Życzę Wszystkim spokojnych świąt❄⛄

    3

    0
    Odpowiedz
  21. Jest grubasem i się go boicie? Żenada. Z grubasów się naśmiewa, dokucza i im przypierdala. Pamiętam jak takiemu w podstwówce kłułem cyrklem grube dupsko, a ten kwiczał jak świnia. Ale się nie postawił, choć raczej wątły byłem.

    3

    3
    Odpowiedz
    1. Czyli pewnie dość niedawno..

      0

      0
      Odpowiedz
  22. Zacznij nagrywać zachowania starego. Możliwe, że gdy matka popatrzy na te sytuacje z boku, zauważy w jak szkodliwym i patologicznym środowisku tkwi. Poza tym, nagrania mogą posłużyć później, w trakcie procesu rozwodowego. Jeśli to nie pomoże – uciekaj stamtąd. Być może to pomoże ci osiągnąć większy dystans do całej sytuacji, dzięki czemu zauważysz inne rozwiązania. Nie ma sensu marnować czasu i zdrowia na relacje z kimś takim jak twój ojciec. Solidarnie tkwiąc w tak patologicznych relacjach pozbawiasz się możliwości zdrowej oceny sytuacji i pomocy mamie. Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego.

    1

    0
    Odpowiedz
  23. To wspolczuje. U mnie tato mamie pomaga najbardziej, zakupy, galarety,karpie itp. Ja w domu jestem gosciem, wystarczy,ze rozloze talerze.

    0

    0
    Odpowiedz
  24. Opusc to miejsce mozliwie szybko, bo wlasnie podzielasz los twojej mamusi. Posiedzisz tam dluzej to zostaniesz w gownie na zawsze. Pamietaj zeby odtajac z gowna tez trzeba czasu.

    0

    0
    Odpowiedz
  25. Ogólnie to co napisałaś rozumiem. Ale mogę cię pocieszyć że przy mojej rodzinie to maleńki pikuś. Nawet nie chce mi się strzepić ryja co i jak ale poprostu patologia i zło najcięższego kalibru. Jak ze mnie w życiu coś będzie to znaczy że cuda istnieją. Podziwiam siebie tylko za to że jeszcze żyję bo inny na moim miejscu to już w dzieciństwie popełnił by samobójstwo. I tak to prawda- ci co mają normalny, zdrowy, kochający dom wygrali życie.

    1

    0
    Odpowiedz
  26. Uff, to dopiero są problemy. Co Ci napisać? Może tyle, że jesteś naprawdę inteligentna, myślisz racjonalnie, prawidłowo oceniasz sytuację. Widzę to po tym w jaki sposób przekazujesz myśli, jak się wysławiasz. To Ci pomoże. To wartościowe i już coraz rzadziej spotykane, szczególnie w tym wieku. Z tego też powodu nie sądzę, żebyś nie była w stanie nawiązać prawidłowych relacji z innymi, czy nie potrafiła rozmawiać. Możesz mieć z tym problemy, ale jest to w Twoim zasięgu. Skup się na sobie, bo zbyt wiele rozumiesz, żeby dać się pociągnąć w dół przez to co masz w domu. Pracuj nad tym, żeby z tego domu odejść. Świętami jakie masz dziś się nie przejmuj, to tylko data w kalendarzu, kiedyś urządzisz sobie własne i nadasz im wtedy znaczenie. 23 lata – jeszcze na wszystko jest czas, jeszcze wszystko może być inaczej. Możesz być z siebie dumna, że już tak wiele zrozumiałaś i przy tym wszystkim jesteś tak normalna (bo jesteś), depresja i nerwica to normalna reakcja zdrowego człowieka na taką sytuację. Ciężko jest iść przez życie z takim bagażem, ale na szczęście da się wyprostować samego siebie, psychopatów i poronionych domów naprawiać nie trzeba. Twoja matka musi sama zrozumieć sytuację i sama sobie pomóc, nie zrobisz tego za nią, a wiadomo, że Ci jej szkoda. Trzymaj się i pamiętaj, że nie jesteś gorsza, to nie Twoja wina, że taka rodzina Ci się trafiła, Ty w tym wszystkim zachowujesz rozsądek.

    2

    0
    Odpowiedz
  27. To chyba nie jest tak, że nie lubisz swoich Rodziców. Nie lubisz ich zachowań. Nie akceptujesz efektów ich postępowania. Masz do nich żal, obwiniasz ich o swoje niepowodzenia. Ale to są Twoi Rodzice i tego zmienić się nie da. Nie miej pretensji do Mamy, że radośnie nie korzystała z Twoich rad typu „tylko rozwód”. Z tego co opisałaś, zachowanie twojego Ojca to ukryte pod agresją podświadome i beznadziejne wołanie o pomoc. Ale on inaczej nie potrafi, on do przegranego życia się nie przyzna.
    Popatrz na te święta z punktu widzenia Twoich Rodziców, wszystkiego dobrego!

    1

    1
    Odpowiedz
  28. Jeśli jesteś z Białegostoku to wychodzimy na gorącą czekoladę do Wedla, ubieraj się 🙂

    8

    0
    Odpowiedz
  29. Straszne… nigdy takiego czegoś nie przeżyłem. Moja żona miała takie problemy z e swoim ojcem. kłótnie, przemoc werbalna, alkohol. Matka wychowana po katolicku nigdy nie zdecydowała się na rozwód.
    Zawsze mnie zastanawia, jak można być tak zastraszonym i wychowywać dzieci w takim piekle. Nie możesz się wyprowadzić?

    0

    0
    Odpowiedz
  30. Jak nie masz więcej niż 70 kg to się z tobą prześpię

    4

    2
    Odpowiedz
  31. Mało który facet nadaje się na ojca, a parcie mają niemiłosierne… smutne. Nie chce mi się już patrzeć na ten świat, tylko zasnąć snem wiecznym nieprzespanym. Po 2012 świat umarł wewnętrznie i życie jest martwe.

    2

    1
    Odpowiedz
  32. Btw, ma ktoś z was jakieś ciekawe materiały o Oskarze Wilde? potrzebuje do pracy licencjackiej.

    1

    0
    Odpowiedz
  33. Uraz z domu rodzinnego albo kobieta przyprawiła mu rogi bo ciekawe dlaczego akurat ją obiera jako obiekt swojej nienawiści a nie np. dzieci albo kogokolwiek innego, albo jedno i drugie.

    0

    0
    Odpowiedz
  34. Tak mi przykro że masz takie doświadczenia, ja mam podobnie i niestety z tego powodu bardzo nie lubię wigilii czy śniadania wielkanocnego. Co prawda pomogła mi terapia ale nigdy nie pozbędę się bólu dorastania w patologicznej rodzinie. Mam nadzieję że jeszcze wyjdziesz na prostą i doświadczysz czegoś dobrego. Pozdrawiam serdecznie.

    0

    0
    Odpowiedz
  35. Kochana autorko, całkowicie Cię rozumiem. U mnie w domu podobna sytuacja, i choć ostatnio widać poprawę, tak jak Ty walczę stale z atakami depresji i widzę zaburzenia w relacjach z innymi. Dlatego koniecznie muszę się z Tobą podzielić kilkoma myślami. Po wielu latach podobnego buntu i złości podziwiam moją matkę i jestem jej wdzięczna bo swoją wytrwałością pokazała mi bardzo ważną rzecz: sakrament małżeństwa nie jest zabawą i nie służy wyłącznie temu, by było przyjemnie. Przed Bogiem i ludźmi przysięga się wierność i miłość w dobre i w złe, w zdrowiu i w chorobie, że nie opuści się małżonka do śmierci. Pewność, że cokolwiek się z Tobą nie stanie – czy zachorujesz, czy zbrzydniesz, czy coś gorszego – zostajecie rodziną i możesz liczyć na pomoc, jest absolutną podstawą rodziny. Nigdy nie będziesz dokładnie wiedzieć co siedzi u Twoich rodziców w głowach, dlaczego tak się dziś dzieje i co się wydarzyło przed Twoim narodzeniem. Takie tragedie rodzinne sięgają daleko daleko wstecz. Może źródłem zachowania Twojego ojca jest to, co działo się u niego w rodzinie, gdy był chłopcem? Patrząc też po sobie, jasno widzę, że źródłem moich depresji jest stałe rozdrapywanie ran, użalanie się nad sobą i brak przebaczenia ojcu. Jest to oczywiście trudne, nie da się niektórych rzeczy zrozumieć, ale pomocny jest fakt, że dzisiaj rzadko gdzie można spotkać „normalną” rodzinę. Prawie wszędzie są albo duże rodzinne konflikty, albo choroby, albo rozwody. Przeciętny ojciec w Polsce spędza ze swoim dzieckiem 5 minut. To problemy prawie każdej rodziny. Pomocna jest też nadzieja na przyszłość. Może ciężko w to uwierzyć ale są jeszcze szlachetni i kochający mężczyźni. Co prawda szukać trzeba ze świecą ale nadziei na lepszą przyszłość i serdeczne i radosne święta nie wolno tłumić!!! 🙂

    1

    4
    Odpowiedz
  36. Przesyłam wyrazy współczucia. Mój ojciec jest podobny ale zachowywał się tak dopiero po wódce, przynajmniej na trzeźwo był normalny. Musisz się wyprowadzić o ile jeszcze tego nie zrobiłaś. Matki szkoda ale nie możesz wziąć wszystkich jej błędów na siebie

    0

    0
    Odpowiedz
  37. Witam! Napisałaś szczerą prawdę jak wygląda prawdziwe życie rodzinne. Inaczej jest w tv serialach , ale to nie realne . Bądź mocna i planuj tylko o ułożeniu swojego życia . Napewno sobie poradzisz. Bądź mocna !

    2

    0
    Odpowiedz
  38. A ja niby mam normalną rodzinę, a co roku siostra się musi przed Wigilią pokłócić.

    1

    1
    Odpowiedz
    1. Przed wigilią zawsze jest awantura.

      1

      0
      Odpowiedz
  39. Na pocieszenie tylko ci powiem, że tak wygląda 70-80% polskich małżeństw. Żyją jak pies z kotem z dnia na dzień. Czysta gra pozorów, przyzwyczajenie, łączące małżeństwo tylko kredyt i wspólne dzieci. Dwójka ludzi kompletnie sobie obcych która jeszcze kilkanaście lat temu przyciągała sobie miłość po grób. Bardzo się boję żebym tak nie skończył.

    4

    0
    Odpowiedz
  40. Ja miałem tak że ojciec mnie codziennie prał że bałem się z nim gadać, bo czasami powiem coś czego do końca nie rozumiem i będzie wpierdol, co się zdarzało, ogólnie kiedy byłem mały 4-6 lat może już wiedziałem że moje dorastanie w tym domu będzie koszmarem i piekłem na ziemi. Przez napiętą sytuacje w rodzine robiłem takie popierdolone rzeczy że normalnemu człowiekowi nie przeszłoby to przez myśl, bałem się wracać do domu, kiedy powiedziałem ojcu że pójde na policje to mi wpierdolił i powiedział że mogę iść ale do domu już nie wróce i nie będe miał co jeść a w sierocińcu to mie załatwią, jako małe dziecko marzyłem że będe kiedyś na tyle silny żeby wymordować całą rodzine, matka zamiast mi pomagać głupio powtarzała po ojcu i zaczeła się robić taka jak on chociaż wcześniej taka nie była. Później, kiedy byłem nastolatkiem miałem 14 lat dopadła mnie taka depresja i myśli samobójcze że szkoda gadać. Z kolei w wieku 15 lat zacząłem zacząłem fantazjować żeby kogoś zamordować i zgwałcić :/ (wstyd się przyznać) to chyba z desperacji i zniszczonego dzieciństwa. Ale tyrania mojego ojca nie trwała długo, jakoś właśnie kiedy miałem 15 lat pierwszy raz mu wpierdoliłem w samoobronie chociaż nie było to łatwe zadanie, ćwiczenia sztuk walki, czas spędzany aktywnie na powietrzu bardzo pomogły ale jeszcze byłem słaby w porównaniu do człowieka co pracował całe życie fizycznie, więc zacząłem ćwiczyc na siłowni. Dziś mam 20 lat, mieszkam jeszcze rodzicami bo nie łatwo jest lekko stąpać po ziemi z takim bagażem doświadczeń ale udaje mi się reperować to co straciłem kiedyś albo to czego nie udało mi się zrobić, dziś mój ojciec wygląda jak typowy leń czyli ogromny bojler i 0 kondycji ,nawet nie myśli żeby mi jakoś zaszkodzić bo wie że dostanie wpierdol a moja cierpliwość jest na wyczerpaniu . Było straszenie policją bo miał ból dupy ze juz nie ma nademna kontroli chociaz był przekonany i powiedział „Myślisz że jak będziesz pełnoletni to cię nie będe bił ?” na szczęscię nie miał racji bo teraz to jest nijaki przeciwnik niż wtedy kiedy wydawał się niezniszczalnym bogiem. Boi się mnie obciążać na policji, raz chciał ale dowiedział się od funkcjonariusza że to co robił w przeszłości też się liczy xD i się zamknął. Mam czyste papiery chociaż sam nie wiem jak udało mi się tego dokonać, bo było róznie. Jak pisałem powoli wychodze na prostą regeneruje się psychicznie a dom już nie jest WIĘZIENIEM gdzie torturuje się więźniów. Chociaż blizna w psychice zawsze zostanie i nie będe nigdy taki jaki mogłem być. Życze Ci żebys wracała do zdrowia psychicznego i nie myśl o samobójstwie ,masz się powiesić przez kretyna ? Życie to największy dar… Znajdź sobie chłopaka który nie pozwoli Cię nikomu skrzywdzić. I pamiętaj że niektórzy ludzie mają jeszcze gorzej bo się urodzili np.w trakcie wojny albo głodu. Bzdury ktoś napisał że

    „Ojciec musiał pochodzić z takiej samej, patologicznej rodziny. Też kiedyś ktoś traktował go tak samo. Teraz się wyżywa. Nie zmieni się, bo tak został wychowany, a raczej wytresowany. ”

    Ja bym nikomu krzywdy nie zrobił, agresja to nie wzór do naśladowania, a mój ojciec coraz bardziej zaczyna przypominać człowieka, bo skończyła mu się nieograniczona władza. Z mojej analizy wynika że takie zachowanie wynikało z jego niewolniczej pracy u jebanego prywaciarza który go wyzyskiwał więc miał nad nim władze, a były to początki lat 2000 więc o pracy ze świeczką szukać chyba że w wiekszych miastach. Niedawno systuacja na rynku pracy poprawiła się, ludzie są mniej zaszczuci przez kapitalistów, nie muszą jebać tyle godzin, godna praca i wynagrodzenie, wpłyneło na niego pozytywnie.

    1

    0
    Odpowiedz
  41. Troche pozno, ale ja mam matke alkoholiczke, ktora bez przerwy walczy z moim ojcem po rozwodzie (ktory tez nie byl idealnym ojcem…). Bez przerwy sie klocili, gdy byli malzenstwem, i tez nie mam tych wzorcow, o ktorych mowilas…

    Pozdrowienia! (przepraszam za brak polskich znakow)

    0

    0
    Odpowiedz