Finałowe party

Sąsiad przyszedł w sobotę do mnie, że robi małe party, że na finał Ligi Mistrzów przyjdzie kilku znajomych i tak dalej, i że jakby było głośno, to że z góry przeprasza. No i że wie, że cicho na pewno nie będzie bo że wiadomo jak to przy wódce. No więc mówię, okej, nie ma problemu bawcie się. To co jednak odjebali to przekroczenie granic. Przyszło chyba z 20 osób, najebali się jak wieprze, darli ryje jak popierdoleni, krzyczeli jeden przez drugiego, część imprezy nie wychodziła z balkonu, zresztą było gorąco to wszytkie okna pootwierane więc tym bardziej było ich wszystkich słychać. Leciały same „kurwy, chuje, pizdy” i tym podobne słownictwo. Po meczu została zapuszczona jakaś techniawa. Krzyki, piski, bluzgi, muza, charanie przez balkon. No miazga. Na drugi dzień jak szedłem po zakupy to ten co zorganizował imprezę kłócił się z sąsiadem z dołu, że o chuj mu chodzi, że przecież uprzedził i przerosił. Włączyłem się do rozmowy i mówię baranowi, że fakt iż uprzedził i z góry przeprosił to nie znaczy że mamy wszystko znieść, że przegiął z „mocą” imprezy i z długością jej trwania. Powiedział że jesteśmy moherowe zjeby i że powinniśmy mieszkać w pustelni. Jestem młodszy od niego, moja rodzina od pokoleń mieszka w mieście, sam czasem zaproszę parę osób na weekend, ale do rozsądnej pory (max do 24) i bez muzy czy wydzierania się na całe gardło. Kurwa co za chamstwo i chujnia. Z ludźmi dzieje się coś popierdolonego ostatnio. Jak mnie wyzywa od moherów to jak to się powtórzy to jak na mohera przystało dzwonię po „milicję” i idę na skargę do księdza dobrodzieja 🙂 I wtedy może ze mną cisnąć że jestem moherem.

64
59

Komentarze do "Finałowe party"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Absolutnie się zgadzam, niestety Polacy z jednej strony dzięki komunie (starsi), a z drugiej strony dzięki promocji skrajnego indywidualizmu (młodsi) zapomnieli znaczenie słowa „dobro wspólne”. Powodzenia z tym bydłem.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. rób doktorat

    0

    0
    Odpowiedz
  4. A ja myslałem ze w dzisiejszych czasach każdy już dorobił się telewizora, względnie innego urządzenia medialnego i może takie rzeczy spokojnie w domu oglądać, zamiast robić u kogoś w mieszkaniu fan zone.

    0

    0
    Odpowiedz
  5. A z jakiej racji ten sąsiad do Ciebie przyszedł i zaprosił nie do swojego mieszkania innych gości. Ty na serio języka nie masz? Zginiesz na tym świecie!

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Oboje macie po trochę rację. Jeżeli nawet mocno zaimprezowali, ale jest to rzadko, z 1-2 razy w roku to weź odpuść ziomek. Każdemu się zdarzy Ale jak tak jest z 1-2 razy na miesiąc to niech sobie w dupę wsadzi swoje uprzedzanie (nie mówię o sytuacji kiedy jest jeszcze częściej). Zakłócanie spokoju to łamanie prawa. To ja może uprzedzę, że będę walił konia przed blokiem i wszystko będzie okej? Wszystko ma granice, uprzedzanie nie załatwia wszystkiego.

    0

    0
    Odpowiedz
  7. To że pokrzyczą ok, że się głośno śmieją ok, ale te kurwy i chuje kogli by sobie darować. Prości ludzie!

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Ktoś już tu niedawno mądrze napisał: większość polskiego społeczeństwa to potomkowie chłopów małorolnych. Większość Polaków to po prostu ludzie ze wsi, którzy po wojnie przyjechali do miast, z których wiele było po prostu pustych (Warszawa, Wrocław, Szczecin). Nie mieli żadnego przykładu, bo inteligencja zginęła albo wyjechała, więc nie mieli skąd się nauczyć manier i ogłady, etyki i kultury. Ci, o których piszesz to są właśnie wnuki tamtych ludzi. Wsioki, które nigdy nie zrozumieją dlaczego nie można charać na chodnik i szczać w krzakach. Nic z tym nie zrobisz, twój sąsiad nie zmieni swojego zachowania już nigdy, a zwłaszcza po krótkiej gadce na korytarzu. Facet jest jaki jest, za późno na zmiany chociaż i tak nie jest najgorzej skoro poczuwał się do tego, żeby poinformować sąsiadów wcześniej o imprezce.

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Paweł już tak ma że Gabor imprezy tak wyglądają…

    0

    0
    Odpowiedz
  10. Popieram Cię. Jak miałem dziewczynę z bloku, to podczas kochania zatykałem jej usta, żeby nie krzyczała i dekoncentrowała sąsiadów.

    0

    0
    Odpowiedz
  11. Ludzie to jednak nie umieją kulturalnie korzystać z życia. Ja daję mojej loszce polerować mą pałę, ona cichutko, pokornie, ale z wielką rozkoszą i zapałem to robi i jest zajebiście. I nikomu nie przeszkadzamy.

    0

    0
    Odpowiedz
  12. No niestety ale coraz więcej takich typów się robi-ot dzisiejsze czasy-nie ważne jak byleby!

    0

    0
    Odpowiedz
  13. ot, polska kultura. Gratuluje zycia w takim pojebanym kraju. Mnie juz tam nie ma od dawna. Na Zachodzie naka sytuacja jest nie do pomyslenia. Chcesz robic glosna impreze? Wynajmujesz restauracje. Impreza zamknieta. Pracujesz= stac cie. A w domu do 22:00 i koniec. A jak nie to cie zgarnia polocja. Polska to kraj bez kultury. Popatrzcie na zachowanie Polakow na urlopie np. nad morzem, na plazy albo w hotelach. Zgroza! Pijacy, zlodzieje i kurwy. Takie mam zdanie i nic na to nie poradze.

    0

    0
    Odpowiedz
  14. Ja też zaprosiłem kumpli na mecz, miało być spokojnie a poprzynosili wódę i whiskey, i zaczęło się darcie i burdel, bardzo głośno było. Wkurwiałem się, tym bardziej, że wiedziałem że sąsiad zza ściany pracuje w niedzielę. Więc zaraz jak się mecz skończył (a była dogrywka i ceremonia się skończyła gdzieś o 23:30) powiedziałem że niech każdy dopija co ma w szklance i idziemy na miasto. Niektórzy byli niepocieszeni bo myśleli że będziemy siedzieć aż do przybicia gwoździa, ale miałem to w dupie. Zawsze mnie wkurwiały takie zachowania u innych i nie chciałem żeby było tak u mnie. O północy już nas nie było. Na drugi dzień spotkałem sąsiada to jeszcze go przeprosiłem. Powiedział że nie ma problemu, że każdemu się zdarzy i że o ludzkiej porze wyszli więc luzik. Więc Twój sąsiad to gbur i pała że odjebał bardachę i jeszcze strzępi ryja zamiast przeprosić grzecznie.

    0

    0
    Odpowiedz
  15. Słuchaj zależy jaki to sąsiad ten od imprezy. Jak wam regularnie robi chujozę to jechać z nim jak z gnojem. Jak zdarzyło mu się po prostu to nie przesadzaj. Chciał dobrze, uprzedził, przeprosił. Raz na czas to można nawet dużą imprę wybaczyć. U mnie w klatce takie typowe imprezy, głośne, z muzyką i do późnych godzin porannych są 1 może 2 razy do roku i dlatego że są tak rzadko nikt nie reaguje. Ale jakby jacyś imprezowicze się wprowadzili i co chwila robili imprezy to by na pewno tolerancji nie było.

    0

    0
    Odpowiedz
  16. A ja mam to w dupie

    0

    0
    Odpowiedz
  17. @12 Weź nie pierdol marzycielu, bo w dupie byłeś i chuj widziałeś, największe bydło w hotelach robią najebane Angole i Helmuty.

    0

    0
    Odpowiedz
  18. @13 I zajebiście zrobiłeś, gdyby każdy miał takie podejście, to żyłoby się nam tu lepiej, wszystkim.

    0

    0
    Odpowiedz