Jak dalej żyć

Witam was wszystkich. Czytam regularnie tę stronę i w końcu postanowiłam się podzielić swoją historią, ponieważ już dłużej nie wytrzymuję i nie chcę dalej żyć. Zacznę historię od końca, parę dni temu zmarł mój Tato, nie potrafię ogarnąć tej sytuacji, był bardzo chory (cukrzyca, nadciśnienie, 2 krotny udar oraz ropniak w płucach). Nie mogę spać, ciągle o tym myślę, że nie zdążyłam mu pokazać jak bardzo go kocham i dać o wiele więcej. Dobija mnie fakt, że nie mogłam mu pomóc. Teraz pozostają wyrzuty sumienia, pustka, żal, cierpienie i gorycz, a także świadomość, że czasu się nie cofnie i nigdy się już nie zobaczy Tej ukochanej osoby. To naprawdę strasznie boli, kto przeżył podobną sytuację, wie o czym piszę. Druga sprawa to, że jestem w związku z nieodpowiedzialnym chłopakiem, na którego często nie można liczyć. Mówi jedno, robi drugie. A przede wszystkim na pierwszym miejscu są u niego koledzy. Wyrządził mi też już wiele złych rzeczy, ale ja dalej z nim jestem bo go kocham, mimo tego, a on to wykorzystuje dość często, bo wie, że oprócz niego i mamy nie mam nikogo. Od znajomych, którzy okazali się fałszywi odcięłam się, także nie chodzę na żadne imprezy, balety itd. I tak na prawdę to nie mam z kim nawet pogadać… bo jest to związane z moją przypadłością (fobia społeczna, depresja i nerwica lękowa – zdiagnozowane kiedyś tam, jak jeszcze chciałam się leczyć u „psychologów”) która powstała na wskutek różnych traumatycznych przeżyć ( o których nie chcę opowiadać). W związku z powyższym, po prostu nikomu nie ufam, boję się ludzi (autentycznie), boje się tego, że ktoś mi coś zrobi w sensie fizycznym, albo wyśmieje, skrytykuje albo w inny sposób będzie chciał obniżyć moją wartość. Mało tego, wszędzie widzę u ludzi/ lub też widywałam wcześniej jak byłam powiedzmy aktywna towarzysko – fałsz i obłudę, zakłamanie, zazdrość, interesowność i inne tego typu zachowania, z którymi nie potrafię na co dzień walczyć. Męczy mnie współczesny świat, który opiera się na lansie, baletach, chlaniu, ćpaniu, „słit fociach”, tylko i wyłącznie na seksie i chwaleniu się ile kto zaliczył i co robił i z kim. Kto jakie ma znajomości, ile kasy, ile znajomych na fejsie, przesadny kult ciała i wiele wiele innych takich…Najchętniej dołączyłabym do ojca i nie chciała uczestniczyć w tym całym kurestwie na tym padole ziemskim. Pozdrawiam wszystkich, dzięki za „przeczytanie”, hejterom też dziękuje.

125
55

Komentarze do "Jak dalej żyć"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Spokojnie.
    Jeśli chodzi o tatę – pooglądaj jakieś zdjęcia rodzinne, ale z uśmiechem. Upewnij się, że był szczęśliwy 🙂
    Co do lęków – poczuj się bezpieczna. Dopóki masz co jeść, masz gdzie spać, nie jesteś całkowicie samotna – czuj się bezpieczna. Nikt Ci nie zagrozi 🙂
    Trzymaj się!!!

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Nikt ci tak nie dojebie jak polactwo klękające w niedziele pod żydowskim krzyżem.

    4

    0
    Odpowiedz
  4. Ostatnio doszedłem do takiego wniosku, że większość ludzkich dążeń jest gówno warta więc nie jesteś sama. Paranoja, nie ufność do ludzi, te choroby różne, skąd ja to znam. „Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą” ile w tym prawdy… sam jednak boję się okazywać uczucia moim rodzicom, chociaż czasem coś mi odbije i lekko okażę takie uczucia, zakrywając je jednak nieśmiałym śmiechem, ale jak to tak piszę teraz Tobie to chyba ciężko mi się robi na sercu, chyba jakbym się zagłębił teraz w to uczucie to bym się chyba poryczał, coś tak przeczuwam. Jednak jedno co mnie dobija w Twoim wpisie to Wasze kobiece podejście do facetów. Lecicie za takimi właśnie typami ( a mam ochotę tutaj rzucić swój gniew i nazwać ich gorzej )…. ehhh, to taka walka z wiatrakami w sumie i wynika to chyba z grzechu pierworodnego i boskiej kary, że Wy tak macie. Pozdro P.S. Nie, nie jestem tutejszym Kubą, który też o tej walce w wiatrakami pisze.

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Napisałaś, że wielu rzeczy przed śmiercią ojca, nie zdążyłaś zrobić. Czy mając teraz odpowiednią wiedzę o tym: co powinnaś zrobić lub co chciałabyś przeżyć, jesteś faktycznie gotowa żeby pozbawić siebie szansy na życie, którego jeszcze nie zaznałaś?
    To co czujesz względem swojego obecnego partnera, może nie być tym uczuciem, którego faktycznie pragniesz.
    Odnośnie tego dokąd zmierza ten świat – nie walcz z tym. Przestań zwracać uwagę na to co może się stać i co myślą o tobie inni. Sama jesteś kowalem własnego losu. Zacznij robić wszystko zgodnie z swoimi przekonaniami. Zacznij dostrzegać w swoim życiu pozytywne aspekty swojej egzystencji.

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Moja loszka też nie lubi słitfoci. A jej tatuś byłby dumny widząc jak fachowo obrabia mojego fiuta, na kolankach, i wszystko łyka.

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Kochasz go, bo jest taki „męski” i przystojny, no to teraz masz :-).

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Osobiscie wspolczuje i przykro mi ze niewiem jak Ci pomoc i mysle nad tym.

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Albo żyj w hipokryzji jak reszta, albo padnij, twój wybór.

    1

    0
    Odpowiedz
  10. Przyznaję ci rację.

    0

    0
    Odpowiedz
  11. Nie sądziałem ze tez tu są ludzie którzy widza tą cały hipokryzje swiata fałsz i obłude jakie to kurw.. jest mega płytkie w obliczu śmierci ,z bliskich mi osób umarli tylko dziadkowie mozna do tego grona zaliczyc kolege który majac kilka dni do 18 zginoł przez kolegów którzy ze strachu uciekli nikogo nie powiadamiając a było to 12lat temu,powiem ci ze nie tylko tobie sie wszystkiego odechciewa zyc itp jak na to wszystko patrze to krew człowieka zalewa mam 31lat a juz czuje sie jak bym miał 100lat i całe kurestow tego swiata widziała ludzie na siebie patrzą tylko przez pryzmat kasy ,znajomosci sa tak płytkie ze ograniczają sie co zrobiłes co masz z kims spałes itp ja pierdole wszystko ,duzo tez iałem znajomych fałszywych co wyszło po czasie tez z takimi ludzmi nie chce miec kontaktu ,kobiete którą kiedys kochałem okazała sie najzwyklejsza kur… a bylysmy długo ze soba 7 lat ale to wszytko czas odkrywa ,człowiek ma jakies tam plany ale jak drugi czlowiek jest chujem to całe zycie mu przekresla,wiec olej tego faceta bo bedziesz miała ciezko ja taz kiedys kochałem ale wiem ze nie mozna mówic ze deszcz pada jak ktos ci w oczy pluje !!!!b pozdrawiam trzym sie

    1

    0
    Odpowiedz
  12. Ja również mam fobię społeczną, nerwicę i depresję, nie jesteś sama… Ale przynajmniej masz mamę i chłopaka, ja jestem sam jak palec… Powodzenia, mam nadzieję że jakoś Ci się ułoży.

    2

    0
    Odpowiedz
  13. bardzo ci współczuje, jesteś bardzo dojrzałą i wartościową osobą nie czekaj i zmień swoje życie bo będie tylko gorzej…najpierw małe kroczki zobaczysz wszystko się zmieni serdecznie cie pozdrawiam mw

    1

    0
    Odpowiedz
  14. Bardzo mi przykro z powodu śmierci Twojego Taty. Niestety wiem o czym piszesz.
    Fobia społeczna jest oznaką normalności w przypadku współczesnego społeczeństwa, którym rządzi pieniądz, konsumpcja, kariera i lans na facebooku. Ja nie czuję się częścią tego społeczeństwa, w którym matka rodzi dziecko, a jej priorytetem jest jak najszybszy powrót do pracy, więc razem z mężem zatrudniają opiekunkę, a sami z dzieckiem mają kontakt niewielki. I jeszcze matkę, która rezygnuje z pracy zawodowej dla dziecka, nazywają kurą domową i utrzymanką na łasce pana męża. Nie czuję się częścią społeczeństwa, w którym priorytetem jest jak najszybsze wyrwanie się z rodzinnego domu, nawet kosztem 30 letniego kredytu hipotecznego, a co za tym idzie 30 letniej niewoli ekonomicznej. Na szczęście mam już za sobą wiek w którym miarą wartości człowieka była tzw. popularność, czyli ilość zaliczonych imprez, zaliczonych panienek, znajomych na Fotce czy Sympatii (Facebooka jeszcze nie było) i lansowanie się za kasę rodziców. Fobia społeczna to naturalna reakcja człowieka, któremu współczesna moda nie wyżarła mózgu i nie zrobiła z niego zombie bezmyślnie kopiujące lansowane przez media wzorce. Nerwica lękowa i depresja może być następstwem fobii społecznej. Możesz to mieć, bo uważasz swoją fobię społeczną za coś negatywnego. Ja chciałbym Cię przekonać, że to jest coś pozytywnego. Oczywiście że nie znajdziesz zrozumienia w mainstreamie (czyli świat imprezek, słitfoci, lansu na facebooku, seksu dla zabawy, modnych ciuszków i pustki umysłowej). Ale są też inni ludzie, którzy się od takiego świata odsuwają, którzy mają inne wartości, którzy wolą żyć skromnie, ale być szczęśliwi, niż zarabiać dużo i mieć życiową pustkę zamkniętą w trójkącie dom-praca-centrum handlowe z coroczną ucieczką na 2 tygodnie na All Inclusive do Egiptu, gdzie w tłumie sobie podobnych będą się opijać lokalną berbeluchą nad brzegiem hotelowego basenu pełnego dzieciaków, które jeszcze nie zatraciły radości życia i się fajnie bawią.
    Musisz wyrwać się trochę z kręgu ludzi w których przebywasz. Sporo fajnych osób możesz spotkać w organizacjach przykościelnych, na spływach kajakowych, gdzieś nad jeziorem, ale z dala od głównych szlaków i tłumów. Tacy ludzie będą raczej uciekali od tłocznych i głośnych miejsc i często zajmują się czymś niekonwencjonalnym, np. odtwarzaniem dawnych rzemiosł, obserwacją miejskiej przyrody, nurkowaniem w różnych gliniankach, stawach, niedostępnych jeziorkach w poszukiwaniu czegoś ciekawego.
    Teraz myślę że musisz wrócić do w miarę normalnego funkcjonowania po stracie Taty. Oparcia szukaj raczej w mamie, a nie w chłopaku, który to wykorzystuje. Pamiętaj że ponad chmurami zawsze świeci słońce.

    1

    0
    Odpowiedz
  15. Jak to nie masz z kim pogadać? Masz przecież swojego chłoptasia, który dostarcza emocji. Bitches loves emotions.

    0

    0
    Odpowiedz
  16. Mam podobna chujnie mam nerwice od 4 lat wiekszosc ludzi mnie wydymało gdy się o tym dowiedzieli nawet rodzina jestem wycieńczony psychicznie tym zjebanym światem chciałem zawsze być dobry dla innych ale jak kurwa ? Moi kumple pierdola tylko o tym aby się ućpać wszystko sprowadzają do jednego ojciec tez lubi popić ale przynajmniej pracuję w dzisiejszych czasach liczy się tylko ten jebany materializm zygać mi się chce już tym gównem niemniej jednak żyć trzeba pozdrawiam autorkę i życzę szczęścia

    0

    0
    Odpowiedz
  17. @12 – Magdalena Więc. ?

    0

    0
    Odpowiedz
  18. Dla twojego kolesia jesteś tylko lustrem ukazującym jego postać w dwukrotnym powiększeniu, oprócz seksu to jedyny powód dla którego jest z tobą i tylko to w tobie widzi, a kumple zawsze będą najważniejsi, więc lepiej olej go zanim życia sobie nie zmarnujesz, każdy zasługuje na coś trochę lepszego niż marny związek.

    1

    0
    Odpowiedz
  19. Glowa do gory!bedzie dobrze wszystko sie ulozy zobaczysz,mali ludzie w maalych zeczach sa wielcy!

    0

    0
    Odpowiedz
  20. Chciałbym mieć taką dziewczynę jak ty

    0

    0
    Odpowiedz
  21. od słów ‚ w związku z powyższym ‚ do ‚wiele wiele innych takich…’ to opisujesz moje odczucia w 100proc, ale ja staram się też dostregać obok tej całej zgnilizny jakieś też pozytywne rzeczy co by mieć jeszcze jakiś powód do życia na tym plugawym świecie.

    0

    0
    Odpowiedz
  22. Też mam dosyć tego zjebanego świata, kultu pieniądza i zajebistego wyglądu. Nie wiem czy mam fobie, depresje, nerwice czy jeszcze coś innego ale wkurwia mnie czasem tak wszystko że najchętniej bym uciekła daleko stąd. Straciłam ojca parę lat temu, też wyrzucałam sobie że za mało uczuć, za mało pomocy ale czasu nie odwrócę, przynajmniej teraz chodzę na Jego grób najczęściej jak się da i zapalam Mu świeczkę. Świata nie zmienisz choćbyś jak się starała ale możesz Ty żyć w zgodzie z samą sobą, uczciwie i godnie. Nie oglądaj się na ludzi których będziesz spotykać na swojej drodze a którzy będą próbowali namieszać Ci w życiu. Faceta pogoń bo nie jest wart Twoich uczuć, to zwykły skurwiel który jeszcze nie raz Cię skrzywdzi. Trzymaj pion, bądź sobą (bo takich ludzi już mało) i dbaj o mamę 🙂 pozdrawiam

    0

    0
    Odpowiedz
  23. No, powiem Ci mam mieszane uczucia. Współczuję Ci śmierci Taty, choć nie wiem czemu mówisz, że już NIGDY go nie zobaczysz, oraz widzę, że jesteś wrażliwa i zagubiona, dlatego nie pojadę po Tobie jak po tej co ostatnio pisała, że dusi się w związku. Proszę Cię, zastanów się nad słowem „kocham”. Czy ten nieodpowiedzialny facet, będzie kiedyś dla Twojej córki takim ojcem jak Ty miałaś? Przez coś takiego podcinasz skrzydła sobie i komuś kto mógłby Cię prawdziwie pokochać, zjechałbym Cię za to, ale czuję, że po prostu nie wierzysz w siebie i dlatego trzymasz się nagrody gwarantowanej. Masz chłopaka a nie masz z kim pogadać ? No, gratuluję ! Teraz tak, ważna kwestia, ale sama sobie odpowiedz, bo nie chcę tu wysnuwać może nieprawdziwych wniosków – A Ty nie masz fejsbuka ? Nie chodziłaś na balety, i wreszcie ten Twój ukochany, Cię jeszcze nie „zaliczył”, bo postanowiłaś zachować czystość przedmałżeńską, a on to rozumie ? Bo widzisz, mnie też wkurza to samo co Ciebie, tyle że ja nie mam FB, nie używam narkotyków ani nawet alkoholu i chcę kochać czystym sercem oddając się w całości tylko swojej żonie, w przyszłości.

    0

    0
    Odpowiedz
  24. Tak jest źle a sama na balety i imprezy chodziłaś:) Hipokrytka;)

    0

    0
    Odpowiedz
  25. Słodkie pierdzenie. Jesteś tylko pustą lalą, która siedzi z jakimś jebniętym facetem. A że ojciec nie żyje… ludzie umierają i tyle, nie ma co płakać. Tak samo jakby płakać, że dzieci się rodzą. Wrzuć na luz i dbaj o siebie, bo nikt tego za ciebie nie zrobi.

    0

    0
    Odpowiedz
  26. Od autorki: dziękuje tym osobom, które napisały wartościowe komentarze, które na pewno zapamiętam. Odpowiadając na pytanie: nie, nie mam fejsa. Owszem kiedyś chodziłam na balety i uwierzcie mi nie robiłam tego co większość ( cpanie, lody przy samym wejsciu etc.) Ale właśnie przez takie kurestwo i brak zasad jakichkolwiek, przestałam, tam chodzić, wcześniej chodziłam bo zależało mi na dobrej muzyce i dobrej zabawie w gronie znajomych, a poza tym to był okres kiedy nie chciałam odstawać od reszty i chciałam mieć normalne życie towarzyskie, ale to wszystko zaczęło ewoluować i iść w złą stronę. Jestem normalna, wrażliwa i nie jestem żadnym pustakiem, znasz mnie skoro tak twierdzisz? ( no ale przecież to jest „normalne”, żeby dawać dupy podczas wspinania się po szczeblach kariery lub każdemu na baletach w klubach, „vip rooomach” itd, ćpanie fety, koksu i innych gówien czy palenia zielska, zeby prowokować wyglądem, śmiać się z innych, że nie chodzą na solarę, opalanie natryskowe, nie używają samoopalaczy, nie wkładają push up’ów, nie dokleją sztucznych rzęs i nie robią sobie powiększania cycków. No właśnie, to według większości jest normalne zachowanie. Natomiast porównanie śmierci do narodzin jest delikatnie mówiąc nie na miejscu. Jesteś ograniczony umysłowo, tak samo jak ten wariat marny prowokator od loszki, mesia i doktoratu, którzy myślą, że są zabawni. Pozostałym bardzo dziękuje i cieszę się, że można spotkać osoby, które mają w sobie dozę normalności i empatii. Pozdrawiam.

    0

    0
    Odpowiedz
  27. Współczuje.. Ale powiedz po co jesteś z tym gnojkiem? Po co? Żeby spotkać,wyruchać się i na tym koniec? Skoro z Tobą nie rozmawia, nie ma czasu dla Ciebie, nie wspiera to znaczy, że zależy mu jedynie na seksie. A Ty się na to zgadzasz. Niby marudzisz, ale skoro tego nie przerwałaś to znaczy, że jest Ci tak dobrze. Zastanów się najpierw czego chcesz i czy tak na prawdę chcesz coś zmienić. Miej nadzieję, że z tatą spotkasz się jeszcze po śmierci. Będzie Ci łatwiej żyć. Trzymaj się i nie poddawaj !

    0

    0
    Odpowiedz
  28. Jesteś bardzo wartościową dziewczynom,miałem kiedyś podobne problemy z depresją i lękami .kilka lat leczyłem się z tego powodu z przerwami ,ale tak naprawdę to nic nie dawało . Było to tylko tłumie objawów lekami , także cię rozumie.Ja pomogłem sobie sam . Ludzmi się nie przejmuj ,ich krytyką co mówią ,wszystkim nie nagodzisz . jak im nie pasuje to ich problem a nie twój . to co było postaraj się przekreślić i od tej lini buduj nowy świat , jak to mówią to co było a nie jest nie pisze się w rejestr. Po sobie wiem ,że wymaga to wysiłku ,ale jest możliwe .też myślałem o odebraniu sobie życia ,z perspektywy czasu myśląc o tym wiem , że to najgłupsza żecz jaką można zrobić. doceń świat i życie pomimo tego ogromu zła braku wartości walki o pieniądz . mi poógł sport bieganie,długie spacery z psem .można wtedy naprawdę się zrelaksować posłuchać ciszy obserwować przyrodę .Świat ma wiele barw ,trzeba je tylko chcieć dostrzegać co do chłopaka ,to nie daj się wykorzystywać ,bo ztego co czytam to on wogule na ciebie nie zasługuje .Chciałbym sptkać taką kobietę jak ty ,bo z takim kimś można zbudować normalny związek ,może troche z boku tego dzisiejszego światowego warjactwa .Trzymaj się i walcz i nigdy nie płyń z prądem bo z nim płyną tyko zdechłe ryby i śmieci.Ps komentarz 13 mega prawdziwy .

    0

    0
    Odpowiedz
  29. Ja napiszę krótko: zgadzam się z końcówką komentarza 28 – komentarz 13 jest niestety mega prawdziwy. Pozdrawiam odmieńców (normalnych?) takich jak ja również…

    0

    0
    Odpowiedz
  30. Czy to jest możliwe? Z wpisu wynika ze mamy do czynienia z wartościowa osoba która dostrzega jaki świat jet naprawdę. Jednocześnie jednak dowiadujemy się że nie potrafi odejść od chłopaka skurwiela, co każe stawiać jej wartościowość pod znakiem zapytania. Dziewczyno pozwól by ból po stracie ojca przyćmił ci trzeźwy osąd.
    Kuba, którego znudziła już walka z wiatrakami…

    0

    0
    Odpowiedz
  31. Zkąd to znam, może i z innego powodu ale też czuję się podobnie na tym parszywym świecie. Długotrwałe bezrobocie, niepowodzenia w różnych sprawach niszczą mnie coraz bardziej ale pamiętam, że Ktoś tam z ponad chmur dał nam te życie więc nie nam jest decydować o jego skróceniu choć też ostatnio mam na to ochotę (pfuuu). Głowa do góry i oparcie w rodzinie jeśli na chłopaka liczyć nie Możesz – tak jak to już ktoś mądrze napisał. Trzymam kciuki za powrót do normalności 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  32. @30. Miało być „nie pozwól”. Sorry zjadłem wyraz.
    Kuba Don Kichot

    0

    0
    Odpowiedz
  33. Tez cierpie na nerwice , koszmar ;/ trzymaj sie

    0

    0
    Odpowiedz
  34. Witam, mam pytanie – czy na swoje przypadłości brałaś/bierzesz jakieś leki? Wydaje mi się, że mam podobny problem…

    0

    0
    Odpowiedz
  35. od autorki ponownie:-) Zmieniając temat: nie biorę żadnych leków, po prostu nie ufam im, nie chcę być otumaniona. Choć przyznam, że kiedyś przez kilka dni brałam – efekt był taki, że byłam zamulona, za to nie czułam strachu, bardziej obojętność. to było takie uczucie jakby bezmyślne. Co do wizyt u psychologów nie ufam i chodząc tam czułam się jak kolejny numerek, który „został odhaczony” i dalej heja następny proszę. To i tak było „miłe” w porównaniu do tego jak trafiłam na psychologów typu: ale czego oczekujesz ode mnie? (mina znudzona psycholożki) albo, że przesadzam, że mam wyimaginowane problemy 😉 lub, że każdy ma jakiś problem i nie tylko ja. Hmmm 🙂 Albo stwierdzenie, że jeśli będę chciała coś sobie zrobić to pani powiadomi odpowiednie służby. Trafnie ktoś napisał, że fobia społeczna to normalna odpowiedź organizmu wobec tego co się dzieje na świecie, bo tak mają bardzo wrażliwe osoby, które widzą co się dzieje wokół nich ale nie mogą powstrzymać tego mechanizmu ( ujmijmy to całego zła). W sumie wszystko zaczęło się w podstawówce, kiedy cudowne dzieciaki śmiały się ze mnie, że jestem inna ( zawsze byłam inna, wtedy wyróżniałam się najniższym wzrostem w klasie i tym, że byłam spokojna i nieśmiała). Dokuczały mi albo mnie olewały. Miałam jakiś znajomych, ale przy tym jak zawsze byłam dobra i naiwna i wierzyłam, że ludzie są dobrzy i mili i chcą dobrze dla mnie skoro ja chce dobrze dla nich – to oni „odwdzięczali się” chamstwem prędzej czy później, obgadywaniem mnie, albo kogoś i zwalanie winy za obgadywanie tej osoby – tylko i wyłącznie na mnie lub posuwali się do innych większych świństw. To tylko błahe przykłady. O większych już nie wspomnę. Było tego masa i to stanowiło by podstawę do napisania publikacji pt. jak sobie pozwolić wejść na głowę 😉 No i ogólnie śmiali się, ze mnie i z mojej rodziny. A część naszej dalszej rodziny to patologia lub patologia w tzw. ” białych rękawiczkach”. Zawsze miałam problemy z asertywnością i powiedzenia komuś nielojalnemu, że to koniec naszej znajomości. I tym sposobem cierpiałam często w duchu. Znajomi później też byli jak i wcześniejsze związki, ale to okazało się powierzchowne i płytkie. I tak się zastanawiałam często, gdzie zrobiłam błąd? I czemu jestem inna? No i jak zaczęłam to wszystko zauważać ( obłudę, fałsz przede wszystkim, interesowność oraz złe zamiary) , to nieśmiałość przerodziła się w fobię społeczną ( pojawiła się nerwica lękowa, bo skoro wszyscy wokół mnie byli źli to jak dalej mam funkcjonować? komu można zaufać) a następnie depresja. Wiecie ja się nigdy nikomu nie skarżyłam, co czuje zawsze byłam pogodna i uśmiechnięta mimo, że wiedziałam, że nie warto czasami. Tak więc – dużo – czasy podstawówki oraz część rodziny pokazały mi jacy są ludzie i czym się kierują. Chociaż teraz teoretycznie nie mają się z czego śmiać ludzie ( bo ponoć ładnie wyglądam 😉 , ale nie jest to priorytet dla mnie) to lęki pozostały. Napisałam to, bo trauma z dzieciństwa pozostała nadal i jak mam wyjść na dwór ( do ludzi) to od razu, zaczynam się denerwować – brzuch mnie boli i ręce zaczynają się pocić, serce bije jak oszalałe a ja zaczynam się tak jak by dusić i ręcę mi się trzęsą. ( pojawia się takie „głupie” myślenie, jak się zachowam w tłumie, czy skomentują negatywnie mój wygląd, moją osobę itd. Czasami zastanawiam się, jak udało mi się skończyć studia i pracować gdziekolwiek z tymi przypadłościami 😉 Trzymajcie się.

    0

    0
    Odpowiedz
  36. Dziewczyno jesteś naprawde wartościowa!! kocham takich ludzi jak TY. Na wstepie musze powiedzieć Ci, że mam to samo z tymi depresjami i nerwicą, a one tez wynikają z sytuacji i rodziny, z której pochodzę oraz jej sytuacji materialnej i nie tylko.
    Podzielam Twoje zdanie co do joty na temat tego kurestwa o którym piszesz tj. zmaterializowanego swiata całego lansu, mówie Ci jeżeli chłopak Cie zawodzi daj mu kosza.. i zobacz reakcję, nie dawaj się „miłości” jej nie ma.. rówie szybko sie odkochasz jak sie zakochałaś dopiero jak Cie zrani.. oby nie było za późno. pozdrawiam Cie serdecznie 😉 3m się

    0

    0
    Odpowiedz