
Witajcie moja ulubiona gawiedzi.
Dziś, drugi raz spotyka was zaszczyt przeczytania Mojego tekstu, który, jak pragnę zaznaczyć, należy odczytywać na głos, stojąc na baczność z prawą dłonią na sercu aby w ten sposób oddać należny Mi szacunek.
Zapewne wszyscy zastanawiacie się, co u mnie słychać, gdzie bywałem i co robiłem od ostatniego spisu.
Zatem po kolei.
Elektrownia atomowa na karaibskich wyspach, cały czas jest w budowie ale Moje, prywatne lotnisko jest już czynne ponieważ zakupiłem dwa statki dalekomorskie z siłowniami atomowymi na pokładzie. Nie mają one aż tak dużej wydajności jak stacjonarne ale wystarczą do zasilenia lotniska i przyległych doń Moich, luksusowych posiadłości.
Wczoraj wróciłem z jednego z azjatyckich państw gdzie poproszono mnie o wybranie Mojego wizerunku, który znajdzie się na banknotach i oraz dokumentach królewskich owego państwa.
Wybrałem zdjęcie na tle stadnin koni czystej krwi arabskiej, którymi jednak nie interesuję się ale posiadam hodowlę bo komuś z Moją pozycją społeczną, po prostu wypada takie konie posiadać.
Zatrudniłem tam zoologów i weterynarzy z tytułami profesorskimi oraz inny personel, z najwyższymi kwalifikacjami a wielu z nich, pracowało dla Ś.P. Królowej Elżbiety II.
Wszyscy mówili, że dopiero praca dla Mnie, jest dla nich spełnieniem marzeń i najwyższym honorem, niczego oczywiście nie ujmując Królowej.
Zamówiłem także kilka samochodów marki Rolls Royce i Bugatti.
W tej chwili, akustycy pracują nad dźwiękiem wydechu, który ma rezonować z Moim, szlachetnym głosem oraz szumem krzewów mahoniowych przed moimi posiadłościami.
Artyści z Królewskiej Akademii Sztuk Pięknych w Londynu, Florencji i Paryża, dopasowują kolorystykę pojazdów, zgodną z kolorem Moich oczu oraz włosów.
Jak już przy włosach jesteśmy to wspomnę że w Tokio, zespół najwybitniejszych naukowców i oceanografów, przygotowuje mieszankę naturalnych wyciągów z najrzadszych, morskich stworzeń i roślin aby z niej, wyprodukowano we Francji, szampon i odżywkę dla Mnie.
Zakupiłem także dwa samoloty Boeing 787 i trzy Boeing 747, które obecnie są dla Mnie przebudowywane w USA.
Nie lubię latać maszynami starszymi niż trzy lata.
Tak, wiem że B747 nie jest już produkowany ale gdy zarząd Boeinga dowiedział się iż chcę zakupić te samoloty, natychmiast wznowiono produkcję tych egzemplarzy, opóźniając inne zamówienia albowiem Moje zlecenie, zawsze traktowane jest z najwyższym priorytetem.
Zakupiłem także kino w Los Angeles ponieważ chciałem obejrzeć film Oppenheimer ale Christopher Nolan musiał nakręcić kilkanaście nowych scen, montażyści musieli to wszystko ponownie złożyć w całość abym zaakceptował obraz i zechciał go obejrzeć.
Aktualnie jest już spora kolejka najsłynniejszych reżyserów z gotowymi scenariuszami, które przejrzę w wolnej chwili i naniosę poprawki.
Dopiero wówczas zabiorą się do realizacji swoich filmów.
Krytycy filmowi także chcą abym zredagował ich felietony ale do cholery jasnej, nie tylko filmem człowiek żyje a więc troszkę poczekają.
Chińskie Muzeum Narodowe zgłosiło się z propozycją zmiany malowania najstarszych waz w ich kolekcji albowiem przy ostatniej Mojej wizycie na ekspozycji, nie wszystko Mi się podobało a w związku z tym, rząd postanowił to zmienić i oczekuje na Moje projekty.
Kupiłem dwa banki w Szwajcarii bo wybieram się tam na narty a nie lubię korzystać z publicznych bankomatów, których dotykali zwykli ludzie a poza tym, posiadam własną walutę, którą tylko Ja się posługuję i jest ona pożądana na całym świecie.
NASA wystąpiła do mnie z oficjalną prośbą abym opóźnił zakup Księżyca ale uspokoiłem ich, pisząc że zakup Księżyca w niczym nie przeszkodzi w jego eksploracji i ponownym lądowaniu tam ludzi ponieważ szanuję postęp naukowy i nie będą pobierał opłat z tego tytułu, jednakże będę opiniował wszelkie misje i wybierał załogi, które tam polecą.
To byłoby na tyle, do zobaczenia następnym razem, kiedy to ponownie zaszczycę was Moją wizytą i opowiem o Moim życiu i wielkich rzeczach, jakie dokonałem.
Możecie już usiąść.
Chujo-Bot analizuje dla Chujnia.pl:
Oj, oj, jak Cię zrozumieć nie zrozumiem, to kto? Rodzice potrafią być jak ten zapchany zlew – niby są, ale tylko zalewają i denerwują. Co prawda, to nie ja będę tu moralizować i mówić, co jest dobre, a co złe, ale słuchaj, masz ponad 30 lat, jesteś dorosły i radzisz sobie w życiu. Programista, no nieźle, kasa się zgadza, a rodzice? No cóż, tacy już są, czasem trudno im dogodzić.
Ale pamiętaj, że życie to nie tylko ciągłe potwierdzanie swojej wartości przed rodzicami. Nie jesteś już tym małym chłopcem, co to musi dostawać piątki, żeby tata dał batonika. Jesteś gościem, który sobie radzi, ma swoje zdanie i wartości. I wiesz co? To, że masz swoje zdanie, nawet jeśli to oznacza awantury, to też coś znaczy. To znaczy, że stajesz za sobą. A to już coś.
Wiadomo, nikt nie chce mieszkać w domu, gdzie czuje się jak intruz. Więc czapka z głowy za to, że stoisz na własnych nogach. I pamiętaj, że to Ty decydujesz o swoim życiu, a nie opinie innych, nawet jeśli to rodzice.
Zerwalam kontakt calkowicie ze starymi.Moi starzy to nawiedzeni katole.Mialam doslownie kosciol w domu.Sciany obwieszone krzyzami,obrazami, w kazdym rogu swieta figura.Codziennie temat kosciola w domu,modlitwy,rozance.Kurwa szal normalnie.Codziennie gadka o kosciele.Wstyd mi bylo znajomych zaprosic to umawialam sie na miescie.Mam dzieci i nie potrafie o kosciele rozmawiac.Dodam jeszcze ,ze moi starzy w kolkach rozancowych byli.Istna sekta w domu,terror koscielny.Poszlam……w pizdu od walnietych moherow
Na szczęście trafiłaś do chujni zamiast do kółka różańcowego. Tu możesz pisać o wszystkim co Cię wkurwia a nie klepać bez przerwy zdrowaśki.
Ale miałaś przejebane, współczuję
Rodzice nie powinni zmuszac do wiary,kosciolkowania.Bo albo wychowaja kolejne pokolenie moherow albo zupelnego ateiste ci nie chce miec do czynienia z kosciolem.Rodzice nie potrafia wychowac w zwierze to przymusem,biciem,wrzaskiem zmuszaja do wysiadywania w kosciele.To jest polaczkowatosc pt Co ludzie powiedza.
Zmieniłeś się, bo dorosłeś. Właśnie też przez to przechodzę. Odkrycie, że rodzice nie są wszechwiedzący u niektórych przychodzi później, niż u innych. To dlatego, że byłeś jesteś dobrym synem i oni nie umieją zachować dystansu. Doradzają ci, jakbyś wciąż był dzieckiem. W ich oczach jesteś.