Wielki dramat miłosny

Witam. Moja chujnia pewnie w niczym nie różni się od klasycznych przypadków, ale to wcale mnie nie pociesza. Zacznę od początku. Mam 27 lat, odkąd pamiętam zawsze marzyłem o miłości na całe życie, o ślubie, o wspaniałym związku, być może nawet w głowie idealizowałem sobie tą miłość wierząc, że prawdziwa miłość istnieje do końca życia. W przeszłości raczej już dalekiej byłem w kilku związkach, jednak żaden z nich nie przetrwał dłużej niż 9 miesięcy. W żadnym z nich to nie ja bezpośrednio inicjowałem rozstanie. Każde rozstanie mocno przeżywałem. Nie porównywałbym jednak tego, do obecnej sytuacji, bo tamte związki były mało przemyślane, po prostu były związkami młodzieńczymi. Wszystko zmieniło się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki 2 października 2014 roku. Napisała do mnie dziewczyna na jednym z portali randkowych. Pięć dni później się spotkaliśmy i jakoś to poszło. Nigdy wcześniej nie poznałem nikogo takiego jak ona. Skromna, ładna, ma dobre serce, spokojna, życzliwa i przede wszystkim tak jak i ja uczuciowa, szukająca miłości na całe życie. Szybko zaiskrzyło między nami, a ja coraz bardziej zyskiwałem pewność, że to ta jedyna. Może to się wydawać wręcz niewiarygodne, ale to był związek prawie idealny. Praktycznie się nie kłóciliśmy, przez półtora roku łącznie cichych dni było może kilka. Codziennie obdarowywaliśmy się niesamowitymi wyznaniami słownymi, czy też pisanymi poprzez smsy. Nie było dnia kiedy nie wyznawaliśmy sobie miłości. Wielokrotnie powtarzała, że to miłość na całe życie, że pragnie ślubu ze mną, że nie potrafi beze mnie żyć i wiele innych jeszcze piękniejszych wyznań. Naprawdę uwierzyłem w swoje szczęście, zakochałem się na zabój, mocno zaangażowałem. Była dla mnie najważniejsza, całe moje życie układałem pod nią. Nie było dnia, abym o niej nie myślał. Przeżyliśmy wiele wspaniałych, niesamowitych, niezapomnianych momentów. Widać było, że ona też maksymalnie się zaangażowała, wielokrotnie powtarzała, że inni mężczyźni dla niej nie istnieją, nawet czasem była zazdrosna, choć nie miała o co, bo byłem jej bardzo oddany. Były gorsze chwile, ale one stanowiły może tylko z 5% naszego związku. Te gorsze chwile dopiero teraz być może mi coś uświadamiają, po krótce je opisze. Jedno z nich miało miejsce po trzech miesiącach związku. Przez przypadek zwaliłem jej szafkę ze ściany, na której powstała mała, biała dziurka zdrapanej farby, średnicy kilku mm. Bardzo się o to zdenerwowała, pierwszy raz i chyba w sumie ostatni wpadła w taki szał. Kazała mi się wynosić i choć ostatecznie zostałem, to odcisnęło na mnie piętno. Była na mnie bardzo zła i potrzebowała paru dni na odpoczynek, odizolowanie się, po tym czasie wszystko wróciło do normy. W maju ubiegłego roku miał miejsce także nieprzyjemny incydent. Na jednym ze spotkań stwierdziła, że już nie kocha mnie tak jak wcześniej, nie czuje tego samego. Kiedy ze łzami w oczach chciałem wyjść zatrzymała mnie, potem nie potrafiła wyjaśnić swojego zachowania. Stwierdziła, że miała „złe dni”, czuła się fatalnie i podświadomie chciała, abym też tak się czuł, jednak nigdy logicznej odpowiedzi na to zdarzenie nie uzyskałem. Oczywiście choć byliśmy bardzo zgodną parą, kilka razy w ciągu tych półtora roku zdarzały się kłótnie. Jednak za każdym razem też mocno je przeżywała, zazwyczaj sama się po nich odzywała i zawsze twierdziła, że uświadamiały jej mój brak, to jak mnie mocno kocha. Jeśli chodzi o nią, to jest to w skrócie osoba „do rany przyłóż”, cicha, spokojna, domatorka. Wcześniej była w 2-3 związkach, gdzie po ponad roku czasu to ona je kończyła, co też na pewno jest zastanawiające, jednak wcześniej o tym nie myślałem. Tak naprawdę o ile na początku zdarzały się jakieś gorsze dni częściej, o tyle w zasadzie od roku jest idealnie, śmiało mogę powiedzieć, że jesteśmy modelowym związkiem pod każdym względem. Około tygodnia temu poszedłem z nią na imprezę rodzinną, już wtedy moim zdaniem była jakaś inna, nie było tyle czułości, co zawsze, tyle buziaków, przytulań. Zdegustowany tym, nie żegnając się z nią zbyt wylewnie (tak jak zawsze), pojechałem do siebie. Dwa dni później próbowałem się z nią skontaktować – nie odbierała. Później napisała smsa, że potrzebuje być sama. Było mi ciężko, pierwszy raz w życiu sięgnąłem po coś mocniejszego i piłem sam (w zasadzie to bardzo rzadko piję alkohol). Zadzwoniłem do niej, trochę się rozkleiłem. Okazało się, że zaczynają jej nie pasować moje zachowania, które dla mnie nie są zbyt istotne, w każdym razie nie na tyle, aby robić z tego aferę i poddawać sens naszego związku. Przykłady? Okazało się, że na tej imprezie rodzinnej, z którą ostatnio u niej byłem, gdzie praktycznie nie znałem tych osób, a były to same dużo starsze osoby, według niej za mało się odzywałem (ona sama raczej jest bardzo oszczędna w słowach nie licząc wyznań dla mnie), wytłumaczyłem dlaczego tak było, że nie czułem się zbyt pewnie, że potrzebuje się oswoić z ludźmi. Wydawało się, że to zrozumiała. Były jednak inne uwagi do mnie, np. że na święta wielkanocne u niej przyszedłem z niczym. Rzeczywiście, tutaj być może zawaliłem, ale to wynika raczej już z samego wychowania, dla niej takie szczegóły są być może istotne, dla mnie nie. Jeszcze wcześniej była sytuacja, kiedy stwierdziła, że za mało np. przepuszczam ją pierwszą przed drzwi traktując ją w ten sposób bez szacunku. Poprawiłem ten element. Ona jest ogólnie wychowana przez rodziców, a raczej przez mamę bardzo konserwatywną, mocno katolicką i to właśnie po rozmowie z nią wyszły te „moje wady”, choć stwierdziła, że ta rozmowa potwierdziła tylko to, co myślała. Przez telefon zaczęła wątpić w sens tego związku i swojej miłości. Stwierdziła, że nie wie co czuje i że chce się ze mną spotykać, aby to określić, co dla mnie po takim czasie jest absolutnym nieporozumieniem. Spotkaliśmy się kilka dni temu. Wydawało się, że jest lepiej. Stwierdziła, że nie powinna tak mówić. Ja z kolei dotknięty jej słowami z dnia wcześniejszego, powiedziałem, że być może dobrze zrobi nam kilkudniowa przerwa na przemyślenie, ochłonięcie. Zgodziła się z tym i stwierdziła, że ona chce dalej spróbować być ze mną. Ja z kolei odpowiedziałem, że potrzebuje kilka dni do namysłu po tym wszystkim (chciałem potrzymać ją trochę w niepewności sadząc, że to może jej uświadomić brak mojej osoby). Ona odpowiedziała, że te kilka dni to dobry pomysł i że też potrzebuje czasu na ochłonięcie do końca tygodnia. Nie ukrywam, że cała ta sytuacja bardzo mnie bolała. Nigdy wcześniej nie byłem w tak poważnym związku, nigdy wcześniej nikogo tak nie kochałem, nigdy wcześniej nie przeżywałem takiego kryzysu w związku. Ja dopiero tego wszystkiego się uczyłem. Nie rozumiałem, jak z dnia na dzień można wątpić w sens związku i nie wiedzieć, co się czuje praktycznie bez poważniejszego powodu. Przeczytałem, że jednak kryzysy po roku, dwóch latach to normalna rzecz, że się zdarzają, podbudowany tym faktem, zadzwoniłem po kilku dniach. Ona jednak stwierdziła, że już sama nie wie czego chce, że przez te kilka dni dużo myślała i znalazła od początku naszego związku wiele moich zachowań, które ją drażnią. Zapytałem, dlaczego wcześniej mi o tym nie mówiła? Stwierdziła, że tłumiła to w sobie i to wszystko przez półtora roku tak się nagromadziło. Naprawdę tak jak mówiłem, że przez te półtora roku widziałem, że była bardzo szczęśliwa, nie chce mi się wierzyć w coś takiego, że coś tłumiła w sobie, zauważyłbym to w jej zachowaniu. Zawsze jak miała zły nastrój, problem, od razu potrafiłem to zauważyć, rozszyfrować ze względu na to, że jesteśmy niezwykle podobni do siebie w swoich zachowaniach. Jak zapytałem, co to za zachowania, które ją drażnią, to stwierdziła, że mi nie powie, że teraz nie potrafi sobie przypomnieć, że kiedyś może mi wszystko napisać na kartce. Po tej rozmowie znowu byłem zdołowany, ale znowu się podniosłem. Nazajutrz napisałem jej niesamowicie długiego smsa, że będę walczył o ten związek, że jej pomogę jeśli chce, że się nie podam, że ją kocham, że nie warto się poddawać już na pierwszej przeszkodzie, że nie warto niszczyć tak wielkiej miłości, że nie podam się dopóki będę miał siły i widział w tym sens. Jej odpowiedź znowu mi podcięła skrzydła. Stwierdziła, że to bardzo piękne co pisze, że docenia to, że walczę, ale ona chce być w związku szczęśliwa, że wychodzi z założenia, że woli być sama niż w nieszczęśliwym związku i że potrzebuje jeszcze kilka dni wyciszenia. Te słowa niezwykle bolą i kompletnie ich nie rozumiem. Pisze tak, jakby przez te półtora roku były nieszczęśliwa lub ten kryzys postępował, trwał dłuższy czas. Być może istotnym elementem w tej sprawie jest to, że ma ciężki czas w pracy, wiem, że to dla niej bardzo istotne i to przeżywa. Sama musi zapieprzać za dwóch, bo jej koleżanka z pracy się zwolniła, a szef nie zatrudnił za nią nikogo. Ostatnio złożyła wypowiedzenie. Mówiła jednak, że łączenie mojej sprawy z jej pracą nie ma sensu i nie ma nic do rzeczy. Jutro mam do niej zadzwonić i mamy się spotkać pojutrze. Nie wiem już co mam myśleć, nie wiem jak to możliwe, że z dnia na dzień można popaść ze skrajności w skrajność jeśli chodzi o uczucia. Byłem jej pewny jak nikogo innego na świecie. Byłem pewny jej miłości, ślubu z nią w przyszłości na który odkładałem, mieszkania. Mieliśmy wspólne plany na przyszłość. Te półtora roku to najpiękniejszy okres mojego życia. Co prawda jeszcze oficjalnie się nie rozstaliśmy, ale po tym co mówi i jak mówi, nie daję sobie wielkich szans. Najgorsze jest to, że jestem wrażliwym facetem, kocham ją nad życie i nie wyobrażam sobie życia bez niej. Próbuje odgonić od siebie te wszystkie myśli, ale się nie da. Nie mogę zasnąć, płaczę wieczorami i mam myśli samobójcze. Chyba nie mam na tyle odwagi, aby to zrobić, ale jednak te myśli są i zaprzątają mi głowę. Czuję, że bez niej umrę, że nie dam rady, oddałem jej całe swoje serce. Była dla mnie całym światem, a teraz ten świat mi się wali. Było naprawdę wręcz jak w bajce, a teraz jest jak w najgorszym dramacie. Pewnie z wiele z was będzie mi radzić, abym dał sobie z nią spokój, ale ja naprawdę jestem w niej zakochany najmocniej jak sobie to tylko można wyobrazić. Jutro mam do niej zadzwonić, a pojutrze się spotkać. Jeśli nie nastąpi jakiś cud, to nie dam rady poradzić sobie z tym bólem, skoro już jest tak duży. Dziękuję za przeczytanie tych wypocin do końca.

41
18

Komentarze do "Wielki dramat miłosny"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Jesteś idiota

    1

    1
    Odpowiedz
  3. Weź kopnij ją w dupę, bo Ci psycho jebnie

    2

    0
    Odpowiedz
  4. Nie wiem czy dasz radę to odratować kolego, jak ona czepia się ciebie o takie duperele to ewidentnie szuka wymówki, może jest ktoś trzeci? Albo po prostu stwierdziła, że nie pasujecie do siebie. Widać, że jesteś uczuciowy, trzymaj się, życzę Ci jak najlepiej 🙂

    4

    0
    Odpowiedz
  5. bracie uciekaj gdIze pieprZ rosnie. ta laska to 100% wariatka ktora ma cos z deklem. mialem to samo. uwazaj zeby ci w dzieciaka nie wkrecila boncie z mamusia zalatwia. uwierz mi sa normalne dziewczyny na ttm swiecie ale na ta nie trac czasu. po chuj ci zwiazek w ktorym cierpisz i musis wyjasniac i sie tlumaczyc z jakichs bzdetow. pamietaj zimna kalkulacja. mam prawie 40 lat i wiem co mowie. trzym sie.

    2

    0
    Odpowiedz
  6. Ech, chłopie… Zapamiętaj sobie jedno: babie, jak jej jest za dobrze, to jej odpierdala. Nudzi się i szuka dziury w całym. Nic na to nie poradzisz, możesz zrobić tylko jedną rzecz. A mianowicie: jasno, twardo i konkretnie ustawić ją do pionu. I nie krzykiem czy jakąś przemocą. Po prostu jasnym i twardym stanowiskiem: albo chce z tobą być albo nie. I niech dobrze pomyśli, bo nie będzie drugiej szansy. I tyle. Ona wie, co czujesz. Tylko, że baba ma taką konstrukcję psychiczną, że pomimo tego, ze wie, czyni idiotyzmy. I albo nie dasz sobie wejść na głowę i będziecie razem, albo, nawet jeśli dasz sobie wejść na łeb, to i tak cię w końcu rzuci, a po wszystkim będziesz się czuł jeszcze gorzej, bo nim to zrobi, to dodatkowo zrobi ci z życia piekło. Nikogo nie zatrzymasz na siłę. Dlatego może być albo w jedną albo w drugą stronę i to musisz jej grzecznie, spokojnie ale jednoznacznie i stanowczo uświadomić. I żyć z konsekwencjami babskiego wyboru. Nic innego nie zrobisz. A przynajmniej nic innego, co by ci na dobre wyszło (bo inaczej postąpiwszy, możesz narobić tylko głupot). Aha i jeszcze jedno. Ona pod wpływem impulsu może najpierw powiedzieć, żebyś spadał i ze to koniec. Jeśli tak zrobi, to pożegnaj się i idź zająć się swoimi sprawami (Tak, nie będziesz mógł myśleć o niczym innym, wiem. 🙂 I każdy kto to przerabiał wie.). Być może, jak ochłonie, to po paru dniach lub 2-3 tygodniach sama się odezwie i być może będzie chciała wszystko naprawić (jeśli nie, to trudno, takie życie, zapomnij o niej). Wtedy, w zależności od sytuacji, możesz jej darować. Ale tylko tym razem. I ma wiedzieć, że to jedyna szansa. Następnym razem, gdy doprowadzi do takiej sytuacji (a prawdopodobnie tak będzie), to masz jej to przypomnieć i dać ten sam jasny wybór. Jeśli powie, że nie chce z tobą być, to niech się buja. Więcej szansy ABSOLUTNIE nie dawaj. Bo tobie „strata” w końcu przejdzie, a nie zmarnujesz sobie lat z idiotką, spędzonych na wojnach podjazdowych „o nic” z babskiego kaprysu, bo z dobrobytu poprzewracało się loszce w dupie. One tak po prostu mają. A że chujowo się z czymś takim człowiek czuje. Bywa. To da się przeżyć. Choć potrwa.

    1

    0
    Odpowiedz
  7. Ale pierdolisz.

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Kurwa ! Laska poznana na portalu randkowym poznała kogoś innego tak ciężko to zrozumieć ? Zdradziła cię już wcześniej. Ty zaślepiony nieszczęśliwą miłością nie bierzeszteraz pod uwagę, że laska przyprawiała Ci rogi. Nie zdziw się jak niebawem spotkasz ją na ulicy z innym gościem. Mimo wszystko trzymaj się !

    3

    0
    Odpowiedz
  9. Przykro mi to stwierdzać, ale Twoja partnerka zachowuje się jak typowa gimbusiara.

    0

    0
    Odpowiedz
  10. Przykro mi stary, chciałem początkowo napisać tu jakiś długi wywód żeby Cię podnieść na duchu. No bo kto nie przeżywał nigdy tego co Ty? Gdy jednak dobrnąłem do końca tego Twojego lamentu i uświadomiłem sobie że jesteś dorosłym „facetem” to muszę powiedzieć Ci to wprost. Jesteś pizdą, a kobieta dwóch nie potrzebuje. Ma swoją własną, więc jesteś jej zbędny. Czym prędzej odpuścisz, tym lepiej dla Ciebie. Te półtora roku to jest nic. Ogarnij sie typie bo żal jak chuj.
    Nie pozdrawiam.

    2

    0
    Odpowiedz
  11. Ciesz się, że Cię nie zdradziła. Dopiero byś płakał.

    1

    0
    Odpowiedz
  12. Czytaj Marka Kotońskiego, boś stary koń, a widzę, że nie masz pojęcia

    1

    0
    Odpowiedz
  13. Mam 20 lat, też jestem wrażliwym gościem, gen. to nie jestem dobry w kontaktach interpersonalnych (pozostałości po wychowywaniu się w patologicznej rodzinie).

    Wiesz, kobieta ma to do siebie, że lubi czuć, że jej facet ma jaja, że potrafi powiedzieć „Nie, nie będzie tak jak Ty chcesz”, gdy rzeczywiście nie zgadzasz się z jej oczekiwaniami/żądaniami. Każda kobieta od czasu do czasu testuje swojego partnera, ale faceci z wysokim poczuciem własnej wartości przechodzą jej testy nawet o tym nie wiedząc. Nie mam o to żalu do kobiet, po prostu takie już są (jak chcesz, to możesz mieć pretensje do ewolucji, ale gen. to nie polecam – ewolucja powinna być dla Ciebie wzorem jeżeli chodzi o egoizm i dbanie o własne potrzeby za wszelką cenę).

    Słuchaj: pracuj nad podniesieniem poczucia własnej wartości i co najważniejsze – miej obok siebie ludzi takich, którzy będą potrafili Cię wysłuchać, dać Ci wsparcie i zaopiekować się Tobą w razie potrzeby. Rozumiesz? Nie jedną partnerkę, która będzie Ci dawała to wszystko, tylko najlepiej kilku przyjaciół, rodzinę. Ludzie wstydzą się otwierać np. przed przyjaciółmi czy rodziną i szczerze mówić co leży im na sercu (prawda rzeczywiście jest taka, że naprawdę trzeba się naszukać, żeby znaleźć takich ludzi, którzy potrafią słuchać). Ale uwierz, warto. Z Twojego wpisu na odległość się czuje, że masz (albo już nie masz) tylko swoją dziewczynę; po prostu aż śmierdzi Twoją samotnością. Zmień to, a będzie Ci łatwiej w życiu.

    Strasznie smutno mi się zrobiło jak przeczytałem cały Twój wpis; zaczął Ci się walić cały Twój świat, OK, rozumiem. No to stary, odezwij się do kogoś, komu możesz o tym opowiedzieć! Do Twojego świata, który kręcił się tylko wokół Twojej dziewczyny zaczniesz dobudowywać nowy fragment, który nie będzie się walił (bo nie będzie miał z nią nic wspólnego)… Wyciągnij konsekwencje z tego jak to jest ze stabilnością stołów stojących na 1 (teraz już walącej) się nodze i już teraz zacznij ciosać kolejne. Np. pasja, przyjaciele, sport…

    Zrozumiałeś? To trzymam kciuki!

    Aha, za pół roku znowu się zakochasz, to zawsze się tak wydaje, że to ONA jest tą jedyną. Niech ktoś bliski mający pomoże Ci spojrzeć na sytuację obiektywnie. Dla mnie Twoja dziewczyna obrzydliwie wykorzystuje Twój brak pewności siebie krzywdząc Cię tylko po to, żeby się dowartościować. Wkurwiają mnie takie sytuacje, nie lubię niesprawiedliwości (nie jestem chyba zbyt dobrze przystosowany do życia na Ziemi).

    1

    0
    Odpowiedz
  14. A, jeszcze jedno: tymi Twoimi zachowaniami, które „jej się od początku nie podobały” jest jedno zachowanie: że nie potrafisz zaprotestować jak ona (a może ktokolwiek) robi Ci krzywdę. Rozumiesz? Też nie chciałbym być z dziewczyną, która podobnie jak Ty akceptowałaby zachowanie partnera, które ją krzywdzi.

    0

    0
    Odpowiedz
  15. Miałem tak samo, ich skrajne zachowania są niezrozumiałe i zapowiadają jedynie koniec. Tylko na początku jest dobrze, teraz daj sobie z nią spokój. Odpuść bo nawet jak wróci to nie będzie między wami jak dawniej i prędzej czy później ona znowu to „przemysli”. Wiem jak to boli ale po kilku latach ten ból słabnie.

    0

    0
    Odpowiedz
  16. Widzisz… zakochałeś się. Ale mogłoby być gorzej: oboje moglibyście chcieć być razem i coś innego by was rozdzieliło, np. jakaś choroba itp., to byłby dopiero dramat! A tak jeśli ona nie będzie ciebie chciała to jest do przeżycia, widocznie nie była ci pisana i tyle.

    1

    0
    Odpowiedz
  17. @5 gość dobrze prawi. Dodam że myślę iż to wszystko zasługa prania mózgu połączona z brakiem samodzielnego myślenia. Temat na wiele godzin studiowania ale wniosek jest jasny i prosty, żaden facet dla żadnej baby nie będzie dość dobry. Na pewno są wyjątki ale to jak szukanie igły w stogu siana. Kopsnę wam audio do przesłuchania na ten temat do nie chce mi się rozpisywać „Mark Passio The True Origins Of Feminism {MGTOW Related Must Watch}” Pozdrawiam.

    0

    0
    Odpowiedz
  18. @14 masz 20 lat a prawisz mądrzej niż niejeden dużo starszy od Ciebie. Jestem pod wrażeniem.

    Autorze Chujni, współczuję ale najlepiej dla Ciebie będzie jeśli postawisz sprawę jasno: albo w lewo albo w prawo. Nie możesz się miotać bez końca pomiędzy, dziewczyna już całkiem wtedy straci szacunek do Ciebie. Moim zdaniem jej uczucia bardzo ostygły, jeśli nie całkiem minęły. Ktoś kto na prawdę kocha nie robi takich rzeczy. Przejrzyj na oczy.

    0

    0
    Odpowiedz
  19. O stary tyle bledow ze nawet przykro Cie punktowac. A fragment „jeszcze oficjalnie się nie rozstaliśmy” po prostu wzruszyl mnie do lez. W jej glowie rozstaliscie sie juz dawno, facet ktory nie wzbudza w kobiecie niepewnosci po protu sie jej nudzi, zdobyla wszystko co bylo do zdobycia, owinela cie wokol palca, robila z Toba co tylko chciala a ty (wybacz ale placze ze smiechu) w imie ‚milosci’ ze ‚lzami w oczach’ blagales ja by cie nie wyrzucala ze swojego zycia :))))) stary jesli cos moze wzbudzic najwieksze obrzydzenie w kobiecie to facet plaszczacy sie przed nie ze lzami w oczach 🙂 Ona cie za to podswiadomie znienawidzila bo jestes najzwyklejsza w zyciu PIZDA. Nie odratujesz tego w 99% 😉 Jedyna opcja zeby cos z tym zrobic i wybic ja z rownowgi i z jej zalozen ze jestes maksymalna pizda moglo by byc gdybys poszedl na to spotkanie z zajebista hot suka ktora jest wystarczajaco elokwentna by ja zmiazdzyc intelektualnie i powiedzial „kochanie to jedna z moich kochanek, mysle ze nadszedl czas zebyscie sie poznaly…” 🙂 wtedy to ona nie bedzie wiedzila co sie dzieje to ona bedzie tupac i plakac a ty wtedy spokojnie i opanowanie powiesz jej ze wybor nalezy do niej, mozesz byc z nia albo zajac sie innymi, myslales ze mysli o tobie powaznie ale odkad widzisz ze szuka tylko wymowek to nie zamierzasz na nia czekac ani tym bardziej unieszczesliwiac ja na sile 😉 Jesli nagle zapragnie z toba byc to ty jestes sprite a ona pragnienie i nie daj sobie wiecej wejsc na glowe – jesli nie, oszczedziles w chuj czasu i zdrowia 🙂 Oczywiscie ty tego nie zrobisz bo NIE MASZ JAJ, jestes mala smutna zalosna i tepa pizda ktora zrozumie co napisalem za jakies 5-10 lat – po pierwszym rozwodzie, w ktorym zona zabierze ci wszystko z dziecmi, autem i domem wlacznie 😉 /r0x

    1

    0
    Odpowiedz