Zbyt wymagający i nadopiekuńczy rodzice

Gdy byłam dzieckiem na żadne wyjścia mi nie pozwalano. Wychowywałam się w gronie osób dorosłych. Nigdy nie miałam przyjaciół ani znajomych, ale do pewnego czasu bardziej mi to nie przeszkadzało. Problem zaczął się w gimnazjum i trwa właściwie do teraz.

Zawsze stawiali mi największe wymagania i nigdy za nic nie chwalili. Uczyłam się najlepiej, wszystkie konkursy i tak dalej, a zawsze słyszałam tylko: „mogło być lepiej, co tak słabo?”. (No tak słabo było, że dostałam się do jednej z lepszych szkół w województwie)

Opiekowałam się młodszym bratem, zawsze sprzątałam cały dom i tak jest nadal, a znów słyszę, że nic nie robię, obijam się. Nic nie umiesz, gdy ja byłam/em w twoim wieku..

Będąc w szkole średniej nigdzie nie wychodzę, ciągle wkuwam( żeby nie mieć jazdy w domu), sprzątam, poświęcam się w 100% domowi i nikt mnie nie potrafi kurwa docenić.. Jestem w rozsypce emocjonalnej, ciągle płacze, nie potrafię nawet normalnie rozmawiać z ludźmi, jakoś nie nadaje się do tego świata..

Raz gdy zadzwoniła koleżanka w sprawie projektu i rozmawiałam z nią raptem 5 min, przez cały tydzień miałam zakazy i słyszałam, że nic nie robię tylko bawię się telefonem. Nie miałam dzieciństwa, młodość ucieka przez palce, gdy próbuję się buntować to mam tysiąc razy bardziej przejebane do tego stopnia, że już wolę się nie odzywać.. Pewnie skończę jako jakiś nerd z okularami jak spody od słoików, z gromadką czarnych kotów i na rozkazy rodzinki. Pozdrowienia dla reszty ludzi ze zjebanym życiem. Śrut.

75
5

Komentarze do "Zbyt wymagający i nadopiekuńczy rodzice"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Odczekaj jeszcze trochę i wiej z tego „domu” na zawsze. Inaczej po Tobie. Wiem co piszę.

    20

    0
    Odpowiedz
  3. bierz metanabol

    5

    0
    Odpowiedz
  4. Później będzie jeszcze gorzej.

    3

    0
    Odpowiedz
  5. Wypierdalaj stamtąd.

    10

    0
    Odpowiedz
  6. Też tak miałem. Większość rodziców to gówno. Dziecko to przedmiot do zaspokajania własnych ambicji. Nie ma miłości bezwarunkowej rodziców, jest tylko eugeniczna. Powołują sobie do życia marionetkę, która służy realizacji ich własnych celów. Najlepsze co możesz zrobić to się zemścić. Na starość ciągle ich krytykuj za wszystkie ich niedoskonałości. Ja będę tak robił. Niech się kurwa rodzice nauczą że dziecko to nie przedmiot.

    20

    2
    Odpowiedz
    1. Dla mnie mszczenie się jest bez sensu. To biedni ludzie. Chorzy emocjonalnie. Wytrzymaj jeszcze ile musisz i usamodzielnij się. Wiem jak ważne jest każde dobre słowo, szczególnie od bliskich, ale niestety w późniejszym życiu też nie raz będzie Ci brakowało poczucia, że ktoś widzi i docenia Twoje starania. Spróbuj działać przede wszystkim dla siebie. Sama się pochwal za to, że fajnie posprzątałaś i jesteś w czystym otoczeniu, uczysz się i masz osiągnięcia. Nie daj się dołować bo jesteś naprawdę bardzo dzielna. I mam nadzieję, że zaprocentuje Ci to w samodzielnym życiu. Trzymaj się i nie dawaj się. Ludzi, którzy dzieciństwo wspominają jak zły sen jest więcej niż myślisz. Niestety.

      12

      0
      Odpowiedz
  7. Taka rodzina to chujnia totalna. Współczuje bo mnie to by chyba szlag trafił.

    5

    0
    Odpowiedz
  8. Wygol se im nazlosc.

    10

    0
    Odpowiedz
  9. Na sprowadzanie do szeregu bez argumentacji można – a nawet trzeba – odpowiedzieć tym samym. Ktoś ci rozkazuje i postępuje w stosunku do ciebie nie fair? Kontratak: uniwersalny sposób na każdy problem. Postawienie sprawy jasno bez przekomarzania się, wykładania swoich racji, dyskusji i przekonywania argumentami. Takie postępowanie ze strony przeciwnej to zgodnie z wiedzą psychologiczną typowa sublimacja agresji – kiedy ktoś nie może cię uwiązać łańcuchem w piwnicy i torturować, nie może cię uderzyć, znęcać się nad tobą, to szuka rekompensaty pod postacią chociażby szantażu emocjonalnego jaki przytoczyłaś powyżej, żebyś poczuła się gorzej, tak samo jak ktoś nie może wyciągnąć pistoletu i strzelać do otoczenia to przebiera się za Punka albo metala żeby sygnalizować otoczeniu i ludziom na ulicy, jaki on to nie jest groźny. Trzeba być spostrzegawczym i „filtrować” innych pod tym względem, czy ta osoba aby na pewno ma w stosunku do ciebie dobre intencje i bierze pod uwagę twoje własne upodobania. Czyli generalnie rzecz biorąc: z racji instynktu samozachowawczego musisz powiedzieć „NIE” (gdybyś była facetem to bym ci doradził dać komuś takiemu w ryj gdyby coraz bardziej ci właził z buciorami i rozpychał się z łokciami, ja tak zrobiłem staremu i sprawa załatwiona). Chyba że jesteś jaką katoliczką albo inną gorliwą „wierzącą” która nie może tak postępować – to od razu nadstaw drugi policzek wrogowi albo jeszcze przejdź na jego stronę.

    8

    3
    Odpowiedz
    1. Wcale wiara tak nie mówi… W niektórych sytuacjach owszem, adekwatnie trzeba nadstawić policzek ale w niektórych trzeba działać jak np. Jezus ukręcił bicz i przegonił rudzi robiąc demolkę. Nic nie jest czarno białe.

      3

      5
      Odpowiedz
      1. 1. To w takim razie można sobie grać na dwie strony – raz uważać, że jest czarne a raz, że białe. Czyli bóg nagle nie jest nieomylny i wieczny w swoim stanowisku – tylko zmienia zdanie w zależności od doraźnych korzyści.
        2. Tym tokiem rozumowania można usprawiedliwić inkwizycję (szerzenie przemocy), która jest strzałem w kolano.

        3

        0
        Odpowiedz
    2. Katolicy nie są pacyfistami. W Biblii jest jasno napisane, że mogą się oni bronić kiedy to pyta apostołów o to ile mają mieczy.. podpowiadają, że 2 a Jezus na to „wystarczy”. Tak swoją drogą właśnie dlatego Krzyżacy podarowali 2 nagie miecze przed bitwą pod Grunwaldem. W tamtych czasach toczenie wojen zakonu z innymi krajami chrześcijańskimi było zabronione, ale dostali nakaz, że mogą się bronić. Skończcie już powielać te frazesy o ciągłym nadstawianiu drugiego policzka.

      1

      1
      Odpowiedz
  10. Wal konia, pij whiskey i ruchaj, kradnij krokodyle, szczaj do zlewu w pracy w pomieszczeniu socjalnym, wkładaj zapałki kolegom z pracy w szafki z ubraniami i podpierdalaj im papierosy, mleko z lodówki i kawę. I nie zapominaj o cukrze. Jak postawią jakieś jogurty czy serki to też bierz. Napoje, cukierki. Ale sam nic nie noś do roboty. Niech cię dokarmiają. Ja tak robię, i stać mnie na wszystko.

    0

    12
    Odpowiedz
  11. Jak jesteś pełnoletnia to nawiewaj ze mną. Mam chevroleta epicę, zarabiam 6,5k, bo właśnie awansowałem. Po co Ci bad boy, ja dam Ci emocje jakich nie miałaś. Pzdr 35-letni prawiczek.

    8

    3
    Odpowiedz
    1. jestem facetem, w dodatku hetero, ale po tym komentarzu chciałbym z toba zamieszkać.

      2

      0
      Odpowiedz
    2. Już lecę prawiczku.

      0

      0
      Odpowiedz
  12. Miałem tak samo. Moja rada wyprowadź się od starszych.

    5

    0
    Odpowiedz
  13. i na chuj te wypłakiwania? za niedługo studia, praca i olejesz rodzinkę, wszak z nią tylko na zdjęciu….

    1

    1
    Odpowiedz
  14. Ważne jest tylko, co Ty o sobie myślisz, uciekaj stamtąd, i staraj się rozkręcić coś swojego, żadnego korpo (na dłuższy czas, tj. więcej niż kilka miesięcy).

    1

    0
    Odpowiedz
  15. Normalna reakcja nastolatka to bunt. I ty go musisz przejść. Musisz się postawić rodzicą. Jak tego nie zrobisz zostaniesz nie samodzielną pizdą

    1

    1
    Odpowiedz
    1. Rodzicom a nie rodzicą. Niesamodzielną a nie nie samodzielną. Nie z przymiotnikiem pisze się razem.

      1

      0
      Odpowiedz
  16. No co wy wszyscy komentujący macie z tymi wyprowadzkami ? Głosu nie macie we własnym domu? Nie trzeba kręcić codziennie afery choć kilka by napewno pomogło i trzeba

    1

    0
    Odpowiedz
  17. Coś mi zjadło komentarz więc tu jest 2 część …trzeba komunikować bliskim co się czuje ,co was wkurwia, żeby nie zachowywali się w ten sposób. Inaczej się nie domyślą co wam chodzi po głowie i będzie jak jest obecnie. Wyprowadzka to opcja jak nie znajdziecie nici porozumienia.

    1

    0
    Odpowiedz
  18. Chujowo jest ruchać twoją matkę.

    0

    0
    Odpowiedz